
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Dylemat w związku...
Dylemat w związku na odległość i decyzje o przyszłości
A15
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość.
Wygląda to na bardzo naturalny dylemat wewnętrzny. Z jednej strony jest relacja i uczucia, z drugiej realne pytania o przyszłość: miejsce życia, dzieci, stabilność finansową. Sam fakt, że Pan się nad tym zatrzymuje i zastanawia, świadczy raczej o odpowiedzialności, a nie o „oszukiwaniu”.
Różnimy się też sposobem przeżywania rozstań, dla jednych zakończenie relacji jest bardzo bolesnym procesem, dla innych: decyzją bardziej zadaniową, to nie znaczy, że jedna z tych postaw jest „zbyt emocjonalna” a druga właściwa, to po prostu różne style radzenia sobie z relacjami i stratą.Może pomocne byłoby zatrzymanie się przy kilku pytaniach:
czy gdy myśli Pan o wspólnej przyszłości, pojawia się w Panu raczej spokój czy napięcie?
czy obawy dotyczą głównie warunków zewnętrznych (kraj, finanse), czy także samej relacji?
jak Pan się czuł po tych wcześniejszych rozstaniach inicjowanych przez partnerkę czy pojawiało się poczucie bezpieczeństwa w tej relacji, czy raczej niepewność?
Czasem największą uczciwością wobec drugiej osoby nie jest szybka decyzja ale szczera rozmowa o swoich wątpliwościach i realnych możliwościach na przyszłość. Relacja może wtedy oprzeć się na prawdzie a nie na domysłach czy presji, by już wszystko wiedzieć.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Pana dylemat pokazuje dużą wrażliwość i szacunek do drugiego człowieka, co jest wartością, ale w tym przypadku staje się dla Pana źródłem cierpienia. Lęk przed wyrządzeniem komuś krzywdy często paraliżuje nas przed podejmowaniem decyzji, które są niezbędne dla naszego dobrostanu. Warto jednak pamiętać, że pozostawanie w relacji, w której nie widzi Pan wspólnej przyszłości - kwestie finansowe, dzieci, odległość, jest na dłuższą metę bardziej krzywdzące dla obu stron niż szczere rozstanie. To, że Pana partnerka potrafiła już kilkakrotnie kończyć relację, może sugerować inną dynamikę przeżywania rozstań po jej stronie. Zachęcam do przyjrzenia się temu, czy Pana zbyt emocjonalne podejście nie wynika z lęku przed odrzuceniem lub nadmiernego brania na siebie odpowiedzialności za szczęście partnerki – praca nad tymi przekonaniami w procesie terapeutycznym pozwoli Panu odzyskać spokój i podjąć decyzję w zgodzie ze sobą.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Bożena Nagórska
Rozstanie to dla wielu osób jedno z najtrudniejszych doświadczeń emocjonalnych, ponieważ wiąże się z poczuciem straty i lękiem przed zranieniem drugiej osoby. Warto jednak pamiętać, że szacunek w relacji to przede wszystkim uczciwość.
Jeśli czujemy, że nasze wizje przyszłości np. miejsce zamieszkania czy kwestie finansowe stają się rozbieżne, milczenie o tym nie chroni partnera, lecz odbiera obu stronom czas na budowanie życia w zgodzie z własnymi potrzebami. Trudność w zakończeniu relacji często wynika z wysokiej empatii, ale warto zadać sobie pytanie: Co jest większą krzywdą – trudna rozmowa dzisiaj, czy dawanie nadziei na przyszłość, której nie potrafimy zbudować? Rady typu po prostu to zakończ, rzadko oddają ciężar emocjonalny takiej decyzji. Każdy ma prawo przeżywać to po swojemu, ważne jednak, by lęk przed cudzym bólem nie stał się jedynym powodem, dla którego zostajemy w relacji, która przestała nam dawać spełnienie.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Szanowny Panie
Nie jest Pan „zbyt emocjonalny”, tylko po prostu bardzo wrażliwy i odpowiedzialny wobec relacji i obcych uczuć. Pana problemy nie leżą w samym tym, że „źle” postrzega rozstanie, tylko w tym, że żyjesz w sytuacji bardzo niepewnej, przeciążonej decyzją o przyszłości, a dodatkowo z historią, w której ona kilkakrotnie kończyła związek, a Pan przeżywasz to jako głęboką krzywdę.
Dylemat w stylu „nie wrócę do kraju”, „ja chcę dzieci, a finansowo źle to widzę” to nie jest tylko „łatwość w związku”, tylko realna sprzeczność życiowych planów a to budzi w Panu lęk, że ciągnie ją za sobą, choć sam nie wie, co zrobi,
wyrzuty, że „związek dla niej jest łatwy do zerwania”, a Pan już wcześniej zakłada, że to jej zrani.
Trzy razy „zakończyła z Panem relację jak zwykłą czynność” a to buduje określone wrażenie w stylu: ja jestem ważniejszy w tej relacji, ja bardziej cierpię,
Przykładowa figura w znaczeniu kiedy ktoś, kto często rozrywa, rehabilituje i znów przywraca relację, może nieświadomie utrzymywać schemat „ciepło-zimno”, który u Pana partnerki wygląda jak łatwe rozstanie, a u Pana jak systematyczna krzywda.
Dlaczego więc Pan „przegrywasz” w ten sposób?
Pan ma wysoką „koszty krzywdy” w głowie kiedy fora, psychologia, własne wartości mówią że rozstać się z kimś to ogromna krzywda, trzeba to zrobić z szacunkiem, z restauracją itd. a to Twoja „etyczna mapa” związku.
Ona przez wiele powodów jak inna osobowość, historia, lęk, schronienie się w „zimnym” sposobie może mieć „koszty krzywdy” wciśnięte w głęboką ciszę. To, że dla Pana rozstanie jest traumatyczne, a dla niej „normalną czynnością”, nie znaczy, że masz nadwrażliwość. Oznacza, że Wasze systemy emocjonalne są bardzo różne zarówno w odczuwaniu, jak i w stylu kończenia i nie jest to nic złego.
Związki na odległość są szczególnie wrażliwe na niepewność przyszłości, brak stabilności finansowej, różnicę w stylu emocjonalnym.
Jeśli Pan chce dzieci, boi się finansowo, wie, że prawdopodobnie nie wróci,
kiedy partnerka już kilkakrotnie kończyła związek, to tworzycie schemat, w którym Pan cały czas przybliża się i zakłada odpowiedzialność, a ta odbija lub zamienia swobodę w neutralną logikę, coś w stylu to przecież normalna decyzja. To buduje w Tobie duży, nieuznany ból kiedy krzywda, która jest „niewidoczna” dla niej, a Pan ciągle ma wrażenie, że musi działać zgodnie z jej wygodnym schematem kończenia.
Sama sytuacja jest trudna i nie ma tutaj gotowego rozwiązania, ale życzę Panu aby postąpił pan zgodnie z własnym sumieniem i odpowiedzialnością. Życzę powodzenia.
Robert Kasperczyk
Dzień dobry.
Czytając Pana wpis, mam poczucie dużego napięcia w tej relacji i niepewności, co do jej charakteru, przyszłości, Pana roli... Jednocześnie zastanawiam się, co byłoby dla Pana wsparciem w tej sytuacji, czego by Pan dla siebie potrzebował? Być może określenie właśnie tego, czego Pan potrzebuje, aby w tej relacji (a może szerzej - w całym swoim życiu) poczuć się lepiej? To najczęściej jest pierwszym krokiem, choć nie musi być takie oczywiste na początku. Zachęcam, aby skierował Pan uwagę na siebie i popatrzył na siebie z troską oraz pytaniem: "A czego ja w tej sytuacji / relacji potrzebuję?"
Pozdrawiam,
Robert Kasperczyk
psychoterapeuta, coach, trener

Zobacz podobne
Dzień dobry, Jestem Ciocią cudownego 4 latka.
Mam z Nim ogromną więź. Gdy się urodził, aż do ukończenia 2 latek, widywałam się z nim prawie codziennie od rana do wieczora. Jak miał roczek, leżałam z Nim kilka dni w szpitalu /jego Rodzice byli wtedy chorzy i nie mogli być na Oddziale/. Teraz widujemy się rzadziej, mimo że mieszkamy blisko.
Od 2 lat jestem Mężatką i nie mogę już codziennie być u Chrześniaka. Staram się być u Niego często i poświęcam Mu wtedy całą swoją uwagę, bawimy się razem. Czasami z powodu mojego gorszego samopoczucia fizycznego /np. przeziębienie/ lub psychicznego/przemęczenie, złe samopoczucie/ nie widzimy się tydzień lub max. do dwóch tygodni. Mam wtedy bardzo wyrzuty sumienia. Czuję, że Maluszek bardzo mnie kocha i lubi moją obecność. Mąż nie bardzo lubi jak często bywam u Siostrzeńca /czasami jestem tam kilka razy w tygodniu/.
Jak to pogodzić? Maluszek zawsze jest smutny, jak odchodzę. Bardzo Go kocham. Jak częsty kontakt jest "zdrowy" dla dziecka? Czy powinno to być systematyczne np. 2 lub 3 razy w tygodniu? Ile godzin powinna trwać taką wizyta?
Nie mam własnych dzieci, nie chciałabym zaszkodzić Małemu. Może takie nieregularne odwiedziny szkodzą dziecku? [że czasami codziennie /jak Mąż pracuje do późna/, czasami w ogóle /jak chora/, czasami dwa razy w tyg, a czasami przez dużo czasu /np. Do późna w weekend].
Będę wdzięczna za odpowiedź.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
