Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat w związku na odległość i decyzje o przyszłości

Witam, mam taki dylemat w glowie odnosnie mojej relacji, obserwujac po czasie sytuacje przewiduje, ze jest szansa ze nie wroce do kraju - jestesmy zwiazkiem na odleglosc. Moja dziewczyna ma dzieci ja bym chcial miec tez i chyba slabo to widze finansowo. Czuje sie z tym zle bo mam wrazenie ze oszukuje teraz samego siebie i ja - chociaz wlasciwie decyzja nie zostala podjeta. Ale co mnie tak nurtuje? Ona ze mna zakonczyla chyba 3 razy relacje i mialem wrazenie, ze przyszlo to jej latwo jakby to byla zwykla czynnosc. Kiedys dostawalem porady “po prostu.. zakoncz co w tym trudnego”. Mam wrazenie, ze ja do tego podchodze zbyt emocjonalnie i to bardzo “zbyt”. Z mojej perspektywy to wyrzadzenie komus ogromnej krzywdy, i wydaje mi sie chwilami, ze to tyloi w mojej glowie… kiedys czytalem “zapros dziewczyne do restauracji zeby rozstac sie z szacunkiem”. Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic :)
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Wygląda to na bardzo naturalny dylemat wewnętrzny. Z jednej strony jest relacja i uczucia, z drugiej realne pytania o przyszłość: miejsce życia, dzieci, stabilność finansową. Sam fakt, że Pan się nad tym zatrzymuje i zastanawia, świadczy raczej o odpowiedzialności, a nie o „oszukiwaniu”.

Różnimy się też sposobem przeżywania rozstań, dla jednych zakończenie relacji jest bardzo bolesnym procesem, dla innych: decyzją bardziej zadaniową, to nie znaczy, że jedna z tych postaw jest „zbyt emocjonalna” a druga właściwa, to po prostu różne style radzenia sobie z relacjami i stratą.Może pomocne byłoby zatrzymanie się przy kilku pytaniach:

czy gdy myśli Pan o wspólnej przyszłości, pojawia się w Panu raczej spokój czy napięcie?

czy obawy dotyczą głównie warunków zewnętrznych (kraj, finanse), czy także samej relacji?

jak Pan się czuł po tych wcześniejszych rozstaniach inicjowanych przez partnerkę czy pojawiało się poczucie bezpieczeństwa w tej relacji, czy raczej niepewność?

Czasem największą uczciwością wobec drugiej osoby nie jest szybka decyzja ale szczera rozmowa o swoich wątpliwościach i realnych możliwościach na przyszłość. Relacja może wtedy oprzeć się na prawdzie a nie na domysłach czy presji, by już wszystko wiedzieć.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pana dylemat pokazuje dużą wrażliwość i szacunek do drugiego człowieka, co jest wartością, ale w tym przypadku staje się dla Pana źródłem cierpienia. Lęk przed wyrządzeniem komuś krzywdy często paraliżuje nas przed podejmowaniem decyzji, które są niezbędne dla naszego dobrostanu. Warto jednak pamiętać, że pozostawanie w relacji, w której nie widzi Pan wspólnej przyszłości - kwestie finansowe, dzieci, odległość, jest na dłuższą metę bardziej krzywdzące dla obu stron niż szczere rozstanie. To, że Pana partnerka potrafiła już kilkakrotnie kończyć relację, może sugerować inną dynamikę przeżywania rozstań po jej stronie. Zachęcam do przyjrzenia się temu, czy Pana zbyt emocjonalne podejście nie wynika z lęku przed odrzuceniem lub nadmiernego brania na siebie odpowiedzialności za szczęście partnerki – praca nad tymi przekonaniami w procesie terapeutycznym pozwoli Panu odzyskać spokój i podjąć decyzję w zgodzie ze sobą.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Rozstanie to dla wielu osób jedno z najtrudniejszych doświadczeń emocjonalnych, ponieważ wiąże się z poczuciem straty i lękiem przed zranieniem drugiej osoby. Warto jednak pamiętać, że szacunek w relacji to przede wszystkim uczciwość.

Jeśli czujemy, że nasze wizje przyszłości np. miejsce zamieszkania czy kwestie finansowe stają się rozbieżne, milczenie o tym nie chroni partnera, lecz odbiera obu stronom czas na budowanie życia w zgodzie z własnymi potrzebami. Trudność w zakończeniu relacji często wynika z wysokiej empatii, ale warto zadać sobie pytanie: Co jest większą krzywdą – trudna rozmowa dzisiaj, czy dawanie nadziei na przyszłość, której nie potrafimy zbudować? Rady typu po prostu to zakończ, rzadko oddają ciężar emocjonalny takiej decyzji. Każdy ma prawo przeżywać to po swojemu, ważne jednak, by lęk przed cudzym bólem nie stał się jedynym powodem, dla którego zostajemy w relacji, która przestała nam dawać spełnienie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

 Nie jest Pan „zbyt emocjonalny”, tylko po prostu bardzo wrażliwy i odpowiedzialny wobec relacji i obcych uczuć. Pana problemy nie leżą w samym tym, że „źle” postrzega rozstanie, tylko w tym, że żyjesz w sytuacji bardzo niepewnej, przeciążonej decyzją o przyszłości, a dodatkowo z historią, w której ona kilkakrotnie kończyła związek, a Pan przeżywasz to jako głęboką krzywdę.
Dylemat w stylu „nie wrócę do kraju”, „ja chcę dzieci, a finansowo źle to widzę”  to nie jest tylko „łatwość w związku”, tylko realna sprzeczność życiowych planów a to budzi w Panu lęk, że ciągnie ją za sobą, choć sam nie wie, co zrobi,

wyrzuty, że „związek dla niej jest łatwy do zerwania”, a Pan już wcześniej zakłada, że to jej zrani.
Trzy razy „zakończyła z Panem  relację jak zwykłą czynność” a to buduje określone wrażenie w stylu: ja jestem ważniejszy w tej relacji, ja bardziej cierpię,

Przykładowa figura w znaczeniu kiedy ktoś, kto często rozrywa, rehabilituje i znów przywraca relację, może nieświadomie utrzymywać schemat „ciepło-zimno”, który u Pana partnerki wygląda jak łatwe rozstanie, a u Pana jak systematyczna krzywda.​

Dlaczego więc Pan „przegrywasz” w ten sposób?

Pan ma wysoką „koszty krzywdy” w głowie kiedy fora, psychologia, własne wartości mówią że rozstać się z kimś to ogromna krzywda, trzeba to zrobić z szacunkiem, z restauracją itd. a to Twoja „etyczna mapa” związku.
Ona przez wiele powodów  jak inna osobowość, historia, lęk, schronienie się w „zimnym” sposobie może mieć „koszty krzywdy” wciśnięte w głęboką ciszę. To, że dla Pana rozstanie jest traumatyczne, a dla niej „normalną czynnością”, nie znaczy, że masz nadwrażliwość. Oznacza, że Wasze systemy emocjonalne są bardzo różne zarówno w odczuwaniu, jak i w stylu kończenia i nie jest to nic złego.

Związki na odległość są szczególnie wrażliwe na niepewność przyszłości, brak stabilności finansowej, różnicę w stylu emocjonalnym.

Jeśli Pan  chce dzieci, boi się finansowo, wie, że prawdopodobnie nie wróci,
kiedy partnerka już kilkakrotnie kończyła związek, to tworzycie schemat, w którym Pan cały czas przybliża się  i zakłada odpowiedzialność, a ta odbija lub zamienia swobodę w neutralną logikę, coś w stylu to przecież normalna decyzja. To buduje w Tobie duży, nieuznany ból kiedy krzywda, która jest „niewidoczna” dla niej, a Pan ciągle ma wrażenie, że musi działać zgodnie z jej wygodnym schematem kończenia.

Sama sytuacja jest trudna i nie ma tutaj gotowego rozwiązania, ale życzę Panu aby postąpił pan zgodnie z własnym sumieniem i odpowiedzialnością. Życzę powodzenia.

 

Robert Kasperczyk

Robert Kasperczyk

Dzień dobry.

Czytając Pana wpis, mam poczucie dużego napięcia w tej relacji i niepewności, co do jej charakteru, przyszłości, Pana roli... Jednocześnie zastanawiam się, co byłoby dla Pana wsparciem w tej sytuacji, czego by Pan dla siebie potrzebował? Być może określenie właśnie tego, czego Pan potrzebuje, aby w tej relacji (a może szerzej - w całym swoim życiu) poczuć się lepiej? To najczęściej jest pierwszym krokiem, choć nie musi być takie oczywiste na początku. Zachęcam, aby skierował Pan uwagę na siebie i popatrzył na siebie z troską oraz pytaniem: "A czego ja w tej sytuacji / relacji potrzebuję?"

 

Pozdrawiam,

Robert Kasperczyk

psychoterapeuta, coach, trener

 

 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z mamą z nerwicą lękową, gdy sama jestem w leczeniu onkologicznym?
Dzień dobry. Mama ma nerwicę lękowa. Problem dla mnie jako osoby która z nią mieszka i opiekuje się nią polega na tym że przed jakimkolwiek wyjściem wiele razy pyta czy już wychodzimy. Pogania mnie i wymusza wcześniejsze wyjście. Na przykład ubiera się i wychodzi przed dom i już czeka. Próbowałam nie mówić o której wychodzimy i na odwrót też wiedząc ciągle pyta. Jak postępować bo jest to męczące dla mnie takie wymuszanie wszystkiego na tu i teraz na już. Jestem jedynaczką i obecnie leczę się onkologicznie, chemioterapie i jest mi ciężko psychicznie. Nie chcę się irytować na mamę ale to i wiele innych zachowań jest bardzo męczące dla mnie. Poproszę o radę.
Związek po rozwodzie: wyzwania z nową partnerką i dziećmi
Potrzebuję porady. Jestem w trakcie rozwodu. Poznałem w lutym tego roku kobietę, która również była w związku, ale pożegnała partnera. Mają dziecko w wieku 12 lat. Związek toksyczny (narkotyki, przemoc słowna). Spotykamy się, bliskość i wspólne wakacje też były . Jednak ukrywamy naszą relacje z powodu rozwodu. Mam dzieci małe w wieku 6 i 8 lat. Czasem muszę przekładać plany dotyczące spotkań z partnerką że względu na dzieci. Od jakiegoś czasu partnerka ma coraz większe oczekiwania względem Nas . Choćby ostatnio ustaliliśmy że przyjadę w drugi dzień świat do niej na obiad oraz kolacje i noc . Zaproponowała że spotkamy się z jej rodzicami także. Zgodziłem się ale chce to robić stopniowo, czyli spotkać się powiedzmy na kawę na 2h z jej rodzicami. Mieszkają obok jej domu . Nie ustaliliśmy godziny spotkania , ale zasugerowałem, że będę na 15-16 godzinę ze względu na przyjazd moich rodziców do mnie na kawę w południe. Moi rodzice nie wiedzą że kogoś mam. Partnerka stwierdziła że skoro tak to najlepiej wogole nie przyjeżdżać, że łaski bez że będę. Że chciała zrobić dla Nas obiad i kupiła produkty aby zatroszczyć się o mnie . Jednak przecież przyjazd na godzinę 15 nie wyklucza wspólnego posiłku , moim zdaniem. Ustaliliśmy wcześniej na początku zasady relacji ,że będziemy ze sobą szczerzy , lojalni , szanowali siebie oraz rozmawiali dużo aby rozumieć siebie. Partnerkąa ostatnio stwierdziła że nie chce już czekać na nie wiadomo co. A ustaliliśmy że czekamy na rozwód. Znala zasady. Ostatnio stwierdziła, że gdyby miała kolegę to by poszła z nim na bal ,ze ona chce żyć. Mi nie przeszło nawet przez głowę aby umówić się z inną kobieta niż ona i iść na imprezę. Do tego dochodzi kwestia dzieci bo stwierdziła, że nie wie czy podoła w kwestii dzieci abym dzielił uwagę między nią a dziećmi. Ze ona sie nie dzieli z nikim czymkolwiek.Zaczynam myśleć że to niedojrzała kobieta która zmienia zasady gry w trakcie relacji. Zmieniam życie i staram się łączyć relacje z dziećmi oraz z nią ale jest to niezauważalne i niedoceniane. Stwierdziła wczoraj, że skoro nie mogę jej dać poczucia bezpieczeństwa, spełniać jej oczekiwan to ona nie spełni moich i to nie jest związek wg niej . Stwierdziła że po co spotkania wogole, skoro sugeruję jej, że to jest związek ale bez nazwy jakby . Jej syn mnie akceptuje i lubi, ale ona chce żyć po swojemu. Jej siostra ktora ma 21 lat , zaproponowala jej ten bal. Do tego ta siostra przyjezdza w drugi dzień świąt do jej rodziców i chce mnie poznac . Spotkanie moje zostalo przez partnerke ustalone chyba godzinowo pod jej siostre i rodziców, bo nie bylo mowy o takim spotkaniu w dluzszym wymiarze czasowym . Nie rozumiem jej i złamania zasad które ustaliliśmy wcześniej ,ktore mialy byc na dobre i na złe. Stwierdziła że brak spotkań to brak oczekiwań. Z jej ust padały słowa o uczuciu do mnie miłości i "kocham cię", że to świadome z jej strony . A ostatnio tłumaczy się, że to tylko była teoria a praktyka ją przerasta. Na pytanie jak to dalej sobie wyobraża zyjac jak single odpowiedziała że nie wie . Na pytanie czy jest w stanie na mnie czekać odpowiedziała że męczę ją takimi pytaniami. Że nie będzie mi odpowiadać na takie pytania.
Problem z ułożeniem własnego życia przez wyśmiewanie i ubliżanie rodziców - co robić?
Mieszkam obok rodziców na wsi. Wyprowadzka na razie nie wchodzi w grę. Problem jest taki, że od malego mi ublizali i moja samoocena była na dnie. Kiedy to przerwałam i postawiłam granice, to i tak nie na dużo się to zdaje. Do mojego wnętrza nie idą obelgi, ale rodzice krzyczą na mnie przy sasiadach. Przez to od malego nikt nie traktuje mnie poważnie i czasem się śmieje, każdy ma za nieudacznika i dziwię się, że nikt nie zwraca uwagi na osoby krzywdzące mnie. Zamiast uznać ojca za wariata, to drwią po latach, że ja nie nadaje się do niczego, nic nie potrafię itd. W pracach radziłam sobie zawsze dobrze i poza domem jestem zupełnie inna osoba. Chociaż mam 40 lat nie wyobrażam sobie poznawać rodziców z moimi bliskimi, bo ośmieszają mnie. Byłego partnera nie przedstawiłam, bo wiedziałam, że będą wysiewać go za wygląd. Po takim beznadziejnym domu nie ułożyłam sobie życia. Czy jest możliwość, aby ludzie z okolicy spojrzeli na mnie innym okiem? Dziwne to też, bo moi rodzice w ogóle nie są inteligentni, a jak się wydzierają w sklepie, to ludzie uważają,że to "zabawne". Nie są przewidywalni, głośni, bywa, że przeklinają... Dodam że nigdy mnie nie kochali.
Jak zaakceptować rozwód rodziców i święta z nowym partnerem mamy?

Jestem dorosła, a moi rodzice rozwiedli się 3 miesiące temu.

Czy to normalne, że nie jestem w stanie pogodzić się z tym i zaakceptować, że mama zmusza mnie do spędzania świąt z nowym partnerem, którego ja nawet nie poznałam?

Jak poradzić sobie po rozstaniu, gdy dziecko wybiera przemocowego rodzica i obwinia mnie?

Jak poradzić sobie, gdy po rozstaniu dziecko chciało zostać z przemocowym rodzicem i po dwóch tygodniach stwierdziło, że cała wina leży po mojej stronie. Prowokowałam ojca. Syn (15lat) nie chce ze mną żadnego kontaktu. Zablokował mnie wszędzie. Wszystko zaczął postrzegać jak ojciec. Mówi i pisze jego słowami.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.