Left ArrowWstecz

Dylemat w związku na odległość i decyzje o przyszłości

Witam, mam taki dylemat w glowie odnosnie mojej relacji, obserwujac po czasie sytuacje przewiduje, ze jest szansa ze nie wroce do kraju - jestesmy zwiazkiem na odleglosc. Moja dziewczyna ma dzieci ja bym chcial miec tez i chyba slabo to widze finansowo. Czuje sie z tym zle bo mam wrazenie ze oszukuje teraz samego siebie i ja - chociaz wlasciwie decyzja nie zostala podjeta. Ale co mnie tak nurtuje? Ona ze mna zakonczyla chyba 3 razy relacje i mialem wrazenie, ze przyszlo to jej latwo jakby to byla zwykla czynnosc. Kiedys dostawalem porady “po prostu.. zakoncz co w tym trudnego”. Mam wrazenie, ze ja do tego podchodze zbyt emocjonalnie i to bardzo “zbyt”. Z mojej perspektywy to wyrzadzenie komus ogromnej krzywdy, i wydaje mi sie chwilami, ze to tyloi w mojej glowie… kiedys czytalem “zapros dziewczyne do restauracji zeby rozstac sie z szacunkiem”. Nie potrafie sobie tego nawet wyobrazic :)
User Forum

A15

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Wygląda to na bardzo naturalny dylemat wewnętrzny. Z jednej strony jest relacja i uczucia, z drugiej realne pytania o przyszłość: miejsce życia, dzieci, stabilność finansową. Sam fakt, że Pan się nad tym zatrzymuje i zastanawia, świadczy raczej o odpowiedzialności, a nie o „oszukiwaniu”.

Różnimy się też sposobem przeżywania rozstań, dla jednych zakończenie relacji jest bardzo bolesnym procesem, dla innych: decyzją bardziej zadaniową, to nie znaczy, że jedna z tych postaw jest „zbyt emocjonalna” a druga właściwa, to po prostu różne style radzenia sobie z relacjami i stratą.Może pomocne byłoby zatrzymanie się przy kilku pytaniach:

czy gdy myśli Pan o wspólnej przyszłości, pojawia się w Panu raczej spokój czy napięcie?

czy obawy dotyczą głównie warunków zewnętrznych (kraj, finanse), czy także samej relacji?

jak Pan się czuł po tych wcześniejszych rozstaniach inicjowanych przez partnerkę czy pojawiało się poczucie bezpieczeństwa w tej relacji, czy raczej niepewność?

Czasem największą uczciwością wobec drugiej osoby nie jest szybka decyzja ale szczera rozmowa o swoich wątpliwościach i realnych możliwościach na przyszłość. Relacja może wtedy oprzeć się na prawdzie a nie na domysłach czy presji, by już wszystko wiedzieć.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pana dylemat pokazuje dużą wrażliwość i szacunek do drugiego człowieka, co jest wartością, ale w tym przypadku staje się dla Pana źródłem cierpienia. Lęk przed wyrządzeniem komuś krzywdy często paraliżuje nas przed podejmowaniem decyzji, które są niezbędne dla naszego dobrostanu. Warto jednak pamiętać, że pozostawanie w relacji, w której nie widzi Pan wspólnej przyszłości - kwestie finansowe, dzieci, odległość, jest na dłuższą metę bardziej krzywdzące dla obu stron niż szczere rozstanie. To, że Pana partnerka potrafiła już kilkakrotnie kończyć relację, może sugerować inną dynamikę przeżywania rozstań po jej stronie. Zachęcam do przyjrzenia się temu, czy Pana zbyt emocjonalne podejście nie wynika z lęku przed odrzuceniem lub nadmiernego brania na siebie odpowiedzialności za szczęście partnerki – praca nad tymi przekonaniami w procesie terapeutycznym pozwoli Panu odzyskać spokój i podjąć decyzję w zgodzie ze sobą.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Rozstanie to dla wielu osób jedno z najtrudniejszych doświadczeń emocjonalnych, ponieważ wiąże się z poczuciem straty i lękiem przed zranieniem drugiej osoby. Warto jednak pamiętać, że szacunek w relacji to przede wszystkim uczciwość.

Jeśli czujemy, że nasze wizje przyszłości np. miejsce zamieszkania czy kwestie finansowe stają się rozbieżne, milczenie o tym nie chroni partnera, lecz odbiera obu stronom czas na budowanie życia w zgodzie z własnymi potrzebami. Trudność w zakończeniu relacji często wynika z wysokiej empatii, ale warto zadać sobie pytanie: Co jest większą krzywdą – trudna rozmowa dzisiaj, czy dawanie nadziei na przyszłość, której nie potrafimy zbudować? Rady typu po prostu to zakończ, rzadko oddają ciężar emocjonalny takiej decyzji. Każdy ma prawo przeżywać to po swojemu, ważne jednak, by lęk przed cudzym bólem nie stał się jedynym powodem, dla którego zostajemy w relacji, która przestała nam dawać spełnienie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

 Nie jest Pan „zbyt emocjonalny”, tylko po prostu bardzo wrażliwy i odpowiedzialny wobec relacji i obcych uczuć. Pana problemy nie leżą w samym tym, że „źle” postrzega rozstanie, tylko w tym, że żyjesz w sytuacji bardzo niepewnej, przeciążonej decyzją o przyszłości, a dodatkowo z historią, w której ona kilkakrotnie kończyła związek, a Pan przeżywasz to jako głęboką krzywdę.
Dylemat w stylu „nie wrócę do kraju”, „ja chcę dzieci, a finansowo źle to widzę”  to nie jest tylko „łatwość w związku”, tylko realna sprzeczność życiowych planów a to budzi w Panu lęk, że ciągnie ją za sobą, choć sam nie wie, co zrobi,

wyrzuty, że „związek dla niej jest łatwy do zerwania”, a Pan już wcześniej zakłada, że to jej zrani.
Trzy razy „zakończyła z Panem  relację jak zwykłą czynność” a to buduje określone wrażenie w stylu: ja jestem ważniejszy w tej relacji, ja bardziej cierpię,

Przykładowa figura w znaczeniu kiedy ktoś, kto często rozrywa, rehabilituje i znów przywraca relację, może nieświadomie utrzymywać schemat „ciepło-zimno”, który u Pana partnerki wygląda jak łatwe rozstanie, a u Pana jak systematyczna krzywda.​

Dlaczego więc Pan „przegrywasz” w ten sposób?

Pan ma wysoką „koszty krzywdy” w głowie kiedy fora, psychologia, własne wartości mówią że rozstać się z kimś to ogromna krzywda, trzeba to zrobić z szacunkiem, z restauracją itd. a to Twoja „etyczna mapa” związku.
Ona przez wiele powodów  jak inna osobowość, historia, lęk, schronienie się w „zimnym” sposobie może mieć „koszty krzywdy” wciśnięte w głęboką ciszę. To, że dla Pana rozstanie jest traumatyczne, a dla niej „normalną czynnością”, nie znaczy, że masz nadwrażliwość. Oznacza, że Wasze systemy emocjonalne są bardzo różne zarówno w odczuwaniu, jak i w stylu kończenia i nie jest to nic złego.

Związki na odległość są szczególnie wrażliwe na niepewność przyszłości, brak stabilności finansowej, różnicę w stylu emocjonalnym.

Jeśli Pan  chce dzieci, boi się finansowo, wie, że prawdopodobnie nie wróci,
kiedy partnerka już kilkakrotnie kończyła związek, to tworzycie schemat, w którym Pan cały czas przybliża się  i zakłada odpowiedzialność, a ta odbija lub zamienia swobodę w neutralną logikę, coś w stylu to przecież normalna decyzja. To buduje w Tobie duży, nieuznany ból kiedy krzywda, która jest „niewidoczna” dla niej, a Pan ciągle ma wrażenie, że musi działać zgodnie z jej wygodnym schematem kończenia.

Sama sytuacja jest trudna i nie ma tutaj gotowego rozwiązania, ale życzę Panu aby postąpił pan zgodnie z własnym sumieniem i odpowiedzialnością. Życzę powodzenia.

 

2 miesiące temu
Robert Kasperczyk

Robert Kasperczyk

Dzień dobry.

Czytając Pana wpis, mam poczucie dużego napięcia w tej relacji i niepewności, co do jej charakteru, przyszłości, Pana roli... Jednocześnie zastanawiam się, co byłoby dla Pana wsparciem w tej sytuacji, czego by Pan dla siebie potrzebował? Być może określenie właśnie tego, czego Pan potrzebuje, aby w tej relacji (a może szerzej - w całym swoim życiu) poczuć się lepiej? To najczęściej jest pierwszym krokiem, choć nie musi być takie oczywiste na początku. Zachęcam, aby skierował Pan uwagę na siebie i popatrzył na siebie z troską oraz pytaniem: "A czego ja w tej sytuacji / relacji potrzebuję?"

 

Pozdrawiam,

Robert Kasperczyk

psychoterapeuta, coach, trener

 

 

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dorosłe siostry unikają pracy i żyją na utrzymaniu mamy – jak je zmotywować i zadbać o przyszłość rodziny?
Witam mam problem w rodzinie mianowicie chodzi o moje siostry , mają 33 lata (bliźniaczki )i od kilku lat nie podjęły żadnej stałej pracy , całe dnie oglądają telewizje, siedzą w smartfonie nie próbują nic z tym zrobić, czasem popracują dorywczo i to tyle, ich nawet nie obchodzi to że nie mają ubezpieczenia , na pytania odnośnie pracy reagują milczeniem lub płaczem . Co ja mam zrobić żeby w końcu wzięły sie do pracy , środki na utrzymanie mają z dorywczych prac lub daje im mama oraz ze spadku . Obawiam się ze jak mamy zabraknie to nie wiem co będzie ja nie zamierzam ich utrzymywać.
Jak rozmawiać z mężem bez empatii i ciągłą krytyką przy mojej nerwicy lękowej?
Witam. Chcialam zapytac jak rozmawiać z mężem. Jedno wiem na pewno On na prawde nie rozumie niezależnie od tego czy jest narcyzem czy ma ososbowosc narcystyczna czy po prostu nie rozumie chcialabym dojsc z nim di porozumienia. Maz np potrafi mowic calymi dniami ze to zle tamto zle zrobilam itp ale zaprzecza ze on chcial tylko powiedziec to co mysli ze na prawde jak pranie mu smierdzi to mu smierdzi itp i widze po tych slowach ze nie robi tego na złość. Tak samo ucieka gdy ja potrzebuje podczas okresu przytulenia pomine juz fakt ze zanim zaczelam leczyc sie na nerwice lekowa wiele ze mna przeszedł nawet go probowalam zamknac na sile w domu i wiem, ze to tez uderza bo w tym momencie nawet nie moge poplakac tak zwyczjanie bo od razu mowi ze jesten chora. I wiem ze nie robi tego w zlosci on tak mysli wszystko wiaze teraz choroba. Wiem, ze nie jestem w stanie mu wytlumaczyc zeby np nie mowil zle on wtedy odpowiada ze tak mowi bo mowi prawde z jednej strony jak ktos tak mowi mozba pomyslec ze w takim razie juz nie kocha alw z drugiej strony patrzac jak cierpi nie widze tego, zeby nie kochal. Zastanawiam sie jak rozmawiac z taka osoba... Czy udawac, ze nie slysze co mowi i robic swoje jesli mnie to uderza akceptowac to ze nie ma w sobie tyle empatii, zeby rozumiec np okres, wychodzic np do drugiego pokoju...
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać.
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać. Od zawsze czułam się troszkę bardziej wrażliwsza niż inne dzieci. Dzieciństwo miałam udane, chodziłam do przedszkola, bardzo lubiłam tam spędzać czas. Byłam uśmiechniętą i głośną dziewczynką. Podobno nigdy nie raczkowałam, co zaskoczyło moich rodziców. Poza tym nic nadzwyczajnego się nie działo. Na świat w końcu przyszła moja młodsza siostra, na którą bardzo się cieszyłam. Nie byłam nigdy o nią zazdrosna. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać, bawić. Mam jedno wspomnienie, które będzie w stanie przybliżyć mój problem, do którego opisania zmierzam. Moja siostra miała maskotkę z wbudowaną pozytywką. Gdy się pociągnęło za sznureczek, to ta zaczynała grać. Prawie za każdym razem, kiedy słyszałam tę melodię, zaczynałam płakać, albo byłam po prostu bardzo przygnębiona (tak jest zresztą do dzisiaj). W szkole podstawowej zaczęły się moje duże trudności z nauką - przez całą moją edukację miałam ogromny problem z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi. Za to dobrze szły mi języki obce, a później w gimnazjum odkryłam miłość do języka polskiego. W podstawówce również doszło do rozwodu moich rodziców i z tego czasu nic nie pamiętam. Po prostu w pewnym momencie moich wspomnień tata zniknął z domu i mieszkał gdzieś indziej. Ta wrażliwość odnośnie zabawek wciąż przewijała się przez moje życie - bardzo mnie boli, gdy ktoś wyrzuca swoje pluszowe misie, psuje lalki itd. Ja w swoim pokoju wciąż mam dwie półki z pluszakami, a w łóżku mam ich jeszcze więcej. Niedawno moja siostra naszykowała do oddania dla naszej kuzynki swoje stare zabawki (jakieś pluszaczki, lalki, figurki, koniki) i również to sprawiło, że się rozpłakałam. Chciałam zaznaczyć, że jestem świadoma, że jestem dorosła. Chodzę na studia, mam przyjaciół, pracuję. Jednak ta wada, o której wspomniałam, trochę mi utrudnia życie. Jak wspomniałam na początku, zawsze byłam wrażliwa, szybko się wzruszam podczas słuchania muzyki, oglądania filmów, bardzo lubię pomagać innym, nie potrafię znieść widoku, gdy ktoś płacze, cierpi. Jestem jeszcze typem domatorki, gdy tylko wyjeżdżałam gdzieś na wakacje (nawet gdy miałam 16lat), to czasami mi się łza kręciła w oku, że opuszczam dom, mimo że wiedziałam, że przecież znowu do niego wrócę. Bardzo proszę o porady, czy to może mieć coś wspólnego z moim dzieciństwem? Czy to po prostu moja cecha charakteru i tak mam? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Rozstanie w ciąży: jak naprawić relacje z partnerką po narodzinach dziecka?
Rostanie w ciąży, po tygodniu partnerka chciała żebyśmy popracowali nad tym, ja nie byłem gotowy, urodziło się dziecko ona mnie nie nawidzi, traktuje jak śmiecia, mamy problem z kontaktem, jest bardzo złośliwa, minęło 7 miesięcy od tego czasu, ja chciałbym spróbować w jakimś stopniu, naprawić kontakty, mam straszne wyrzuty sumienia, żałuję tego ze wtedy nie spróbowałem, wydarzyło się bardzo dużo w tym czasie, dużo zrozumiałem ale wiem ze kolejnej szansy nie będzie.
Jestem mężczyzną, lubię udawać kobietę w ciąży zmieniając ubiór, jest to dla mnie przyjemne. Czy to jest ok?
Witam serdecznie, jestem mężczyzną, mam 34 lata. Od kilku lat robię coś, co wizualnie przypomina bycie w ciąży-wkładam sobie poduszki i staram się z nich tworzyć sobie największy brzuch, jaki dam radę zrobić i faktycznie wygląda to wtedy tak, jakbym rzeczywiście był w ciąży, choć niekoniecznie traktuje to jak udawanie ciąży, po prostu lubię to robić. Robię to praktycznie codziennie, bardzo lubię też chodzić spać z takim brzuchem wypchanym.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.