Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Konflikt emocjonalny w związku na odległość: czy mam zaburzony system emocjonalny?

Konflikt w relacji - emocjonalna roznica czy “uposledzony system” enocjonalny u mnie? Moja partnerka posiada dzieci i kiedy np. Jedno boli gardlo czy brzuch, ja po prostu przekazuje rady jakie przychodza mi do glowy, “podaj imbir, nie smaz, najlepsza woda, nich zoladek odpocznie…”. Mi sie wydaje ze wspieram a ona te porady reaguje wsciekloscia… mowi, ze nie wspieram jej i mam ja totalnie w powazaniu. Kiedy zaczynam mowic o sobie bo mam duze doswiadczenie z tymi dolegliwosciami - mowie po to zeby wspolnie znalezc rozwiazanie, podsunac sugestie. Ona sie wscieka… mowi, ze potrzebuje slow “wszystko bedzie dobrze”. Kolejna kwestia - dla mnie bol gardla czy brzucha, czy nawet pobyt w szpitalu na obserwacji (a jej syn juz nie czuje bolu) to szczerze - nic szczegolnego, poboli i przestanie. Mysle, ze gdyby urwalo ktoremus noge w wypadku na pewno bym sie przejal i staral sie emocjonalnie wspierac. A w takim wypadku czulbym sie tak sztucznie, bo dla mnie tego typu rzeczy to zwyczajna proza zyciowa… dla mnie nie urasta to w zadnym wypadku do jakiejs rangi przeszkody. Byc moze jestem wypalony emocjonalnie przez doswiadczenia z dziecinstwa a byc moze po prostu podchodze racjonalnie i ona nie potrafi tego zaakceptowac. Mowi, ze jestem zimny i oschly - wydaje mi sie, ze nie - a sam potrzebuue wiele czulosci wsparcia i milosci czego sam nie daje. (Mamy inne jezyki milosci? Wsparcia? W ogole inne jezyki? Powiedzialem, ze meczy mnie czasem ten zwiazek na odleglosc - bo czuje sie czesto osamotniony - na co rowniez reaguje zloscia i zalamaniem…
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

"Podaj, usmaż, nie smaż, wode daj". To raczej słowa z kategorii rozkazów i dyspozycji kierowniczych, niz słowa te same, a ubrane w emocjonalne wsparcie. Np. " a może spróbujemy dać mu rosołek, co myślisz kochanie?" Daj jej podejmować decyzje, nie podpieraj się , że ty to miałeś, że to nic takiego, że to przejdzie, bo to przeciez nie jest   "urwana noga".

Wiele matek wściekłoby się na te pana porady nieporady. i jak widać, Pana partnerka jest w tym gronie. Wasza komunikacja leży na łopatkach, no, zwyczajnie mówicie nie do siebie nawzajem, tylko jakby sami do siebie. Brak relacji tez robi swoje. 

Kłania się nisko terapia dla par. A póki co, niech Pan  nie wydaje rozkazów, popatrzy z boku i poczeka, aż pani sama o coś zapyta, poprosi.

 

Z szacunkiem

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)
z tego, co Pan opisuje bardziej widać różnicę w sposobie reagowania i rozumienia wsparcia niż „brak emocji” po Pana stronie. Literatura wyróżnia trzy style radzenia sobie ze stresem: skoncentrowany na zadaniu, skoncentrowany na emocjach i zorientowany na unikanie. Pan opisuje zadaniowy styl radzenia sobie: szuka rozwiązań, podaje konkretne rady, odwołuje się do własnych doświadczeń. Dla wielu osób to realna forma troski.   Dla Pana partnerki ważniejsze może być najpierw emocjonalne „bycie obok” i uspokojenie, a dopiero później ewentualne sugestie. 


Często zdarza się, iż wspierając innych sięgamy po sposoby, które my sami stosujemy wobec siebie. To nie musi oznaczać, że jest Pan „zimny” a raczej, że inaczej reaguje Pan w trudnych sytuacjach. Tutaj ważną kwestią jest przede wszystkim rozmowa i znalezienie wspólnego rozwiązania/sposobu (być może kompromisu?). Warto spróbować porozmawiać o tym poza momentami kryzysu: jak Pan rozumie wsparcie, czego Pan potrzebuje w związku na odległość i czego partnerka oczekuje w sytuacjach związanych z dziećmi czy w ogóle w sytuacjach stresowych. Taka rozmowa może pomóc zobaczyć obustronnie, że nie chodzi o brak uczuć, ale o różnice w ich wyrażaniu. Jeśli trudno dojść do porozumienia to pomocna bywa konsultacja psychologiczna lub terapia par. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Trudno zdiagnozować relację na odległość i po wypowiedzi tylko jednej strony. Czasem gdy ludzie się komunikują i w grę wchodzą emocje, zmęczenie, zmartwienia to łatwo o nieporozumienie. Może warto się zorientować i zapytać, czego Pana partnerka potrzebuje? Czy dzwoni po poradę czy po wsparcie? Zawłaszcza jeśli między Państwem dominują rozmowy telefoniczne i można po prostu coś przeoczyć, bazując jedynie na tym, co słychać w głosie. Może poszukać tego, co w takich sytuacjach może zadziałać na korzyść? Nazwać emocje partnerki oraz to co Pan czuje, a później znaleźć jakieś wspólne rozwiązanie i zobaczyć co zadziała. 

 

Powodzenia,

psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Weronika Kliber

Weronika Kliber

Dzień dobry,  to, co Pan opisuje, wygląda na realny konflikt potrzeb i sposobów reagowania. 


Po pierwsze, różnica między intencją a odbiorem. Pana intencją jest pomoc i realne wsparcie poprzez szukanie rozwiązań, dzielenie się doświadczeniem i konkretnymi sugestiami. To jest jeden z naturalnych sposobów okazywania troski. Pana partnerka natomiast w takich momentach może potrzebować przede wszystkim regulacji emocji, czyli uspokojenia, bycia wysłuchaną i zapewnienia, że nie jest z tym sama. Gdy zamiast tego słyszy porady, może odbierać to jako brak zrozumienia lub bagatelizowanie sytuacji, nawet jeśli nie jest to Pana zamiarem.

Po drugie, odmienne nadawanie znaczenia sytuacjom. Dla Pana ból gardła, brzucha czy nawet pobyt dziecka w szpitalu na obserwacji to trudności mieszczące się w granicach codziennego doświadczenia. Ma Pan inny próg alarmowy i inną ocenę zagrożenia, niż matka dziecka, dla której sytuacje związane ze zdrowiem dziecka często automatycznie uruchamiają silny lęk. Nie jest to kwestia racjonalności lub jej braku, lecz różnych interpretacji tej samej sytuacji. 

Po trzecie, różne „języki wsparcia”. Pan okazuje wsparcie głównie poprzez działanie i konkret. Pana partnerka potrzebuje najpierw słów normalizujących emocje, takich jak „rozumiem, że się martwisz” czy „to ma sens, że to Cię niepokoi”. Dopiero później pojawia się przestrzeń na rozwiązania. Ta różnica nie świadczy o chłodzie emocjonalnym, lecz o odmiennych sposobach reagowania.

 

Istotny jest też wątek, który sam Pan zauważa, możliwego zmęczenia emocjonalnego lub doświadczeń z dzieciństwa. W podejściu poznawczo-behawioralnym patrzymy na to raczej jako na wyuczone strategie radzenia sobie, a nie cechy charakteru. Jeśli w przeszłości nie było bezpiecznej przestrzeni na wyrażanie emocji, naturalne jest, że dziś łatwiej Panu wejść w tryb zadaniowy niż emocjonalny, nawet jeśli sam bardzo potrzebuje Pan czułości, bliskości i wsparcia. 
Być może warto byłoby umówić się na konsultację ze specjalistą, abyście wspólnie mogli się przyjrzeć trudnościom pojawiającym się w tej relacji.

 

 

Pozdrawiam serdecznie, Weronika Kliber.

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

z opisu wynika, że różnicie się sposobem reagowania na stres i okazywania wsparcia – Pan działa zadaniowo i racjonalnie, partnerka potrzebuje przede wszystkim emocjonalnego uspokojenia. To nie świadczy o „upośledzonym systemie emocjonalnym”, lecz o różnych językach wsparcia.

 

W momentach napięcia pomocne bywa najpierw nazwanie emocji („widzę, że się martwisz”).

 

Jednocześnie warto przyjrzeć się temu, że sam Pan potrzebuje bliskości i wsparcia, a ma trudność z ich dawaniem. Jeśli te różnice stale prowadzą do konfliktów, rozmowa z psychologiem lub terapeutą (indywidualnie lub par) może pomóc lepiej się zrozumieć i sprawdzić, czy da się znaleźć wspólny sposób funkcjonowania.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Z Pańskiego opisu wyłania się klasyczny konflikt w parach, gdzie różnią się style emocjonalnego przetwarzania i komunikacji, a to niekoniecznie "upośledzony system" u Pana, lecz odmienne języki miłości i wsparcia, jak trafnie Pan zauważył. Pozwoli Pan, że rozłożę to krok po kroku, by pomóc Panu spojrzeć na sprawę klarowniej. Jaka jest różnica w językach emocjonalnych? 

 Pańska partnerka szuka przede wszystkim emocjonalnego pocieszenia (słowa typu "wszystko będzie dobrze", empatia, bliskość), co jest jej "językiem miłości",  prawdopodobnie opartym na afirmacji i ukojeniu. Pan natomiast oferuje praktyczne wsparcie (rady, sugestie, dzielenie doświadczeniem), co dla Pana jest naturalnym wyrazem troski. To częsty wzorzec gdy mężczyźni często podchodzą racjonalnie (rozwiązania), kobiety emocjonalnie (walidacja uczuć). Nie jest Pan "zimny" ale po prostu mówi Pan w innym języku. Ona odbiera to jako brak zainteresowania, bo nie słyszy najpierw: "Rozumiem, jak Ci ciężko".

Dla Pana codzienne dolegliwości (gardło, brzuch) to "proza życia", co brzmi jak zdrowa relacja, być może wyrobiona doświadczeniami z dzieciństwa. Ale dla niej (i wielu matek) to źródło lęku, które urasta do rangi kryzysu, bo dotyczy dzieci. Pańskie "poboli i przestanie" minimalizuje jej strach, zamiast go uznać.

Czy to wypalenie emocjonalne?

Możliwe, że ma Pan cechy aleksytymii (trudność w nazywaniu i wyrażaniu emocji) lub po prostu racjonalny styl ale spokojnie, to nie wada, lecz cecha. Jeśli potrzebuje Pan dużo czułości, a nie daje jej w jej formie, to znak, że obaj macie różne potrzeby. Związek na odległość potęguje osamotnienie.  Pana szczerość o zmęczeniu jest słuszna, ale jej złość to obrona przed poczuciem winy (ona też cierpi).

Co zrobić ?

 Proszę ćwiczyć walidację emocji. Przed radą proszę zakomunikować  "Słyszę, jak się martwisz o syna. To musi być trudne. Wszystko będzie dobrze, damy radę". Dopiero potem sugestie a składają się na nie : empatia + rozwiązanie + optymizm.

Porozmawiajcie o językach miłości:  Tutaj polecam gorąco książkę  Gary'ego Chapmana "Pięć języków miłości".

Testujcie bliskość. Co to oznacza? W następnym kryzysie zadzwońcie na wideo, przytulcie się wirtualnie, bez rad i wzajemnych oskarżeń. Proszę zapytać: "Co mogę dla Ciebie zrobić teraz?".

Związek na odległość nie musi być stracony. Ustalcie rytuały (codzienne rytuały emocjonalne). Jeśli Was to męczy, rozważcie, czy to relacja dla Was. Pamiętajcie, że szczerość to klucz otwierający każde drzwi.  I na koniec. Nie jest Pan "oschły" , jest Pan praktyczny, co jest siłą. Ale relacje wymagają kompromisu. Uczcie się swoich języków, by wspierać się nawzajem. Jeśli to nie działa, terapia par (nawet online) pomoże.

 

Życzę Państwu pokonania wszystkich trudności na tej drodze i bycia razem. 

 

 


Zobacz podobne

Brak uwagi ze strony męża i ukryte kontakty z innymi kobietami - jak sobie poradzić?

Witam serdecznie, mój mąż nie skupia się na mnie, interesują go inne kobiety, dzwoni do nich i pisze po kryjomu, kiedy chce rozwiązać problem, wtedy słyszę, że jestem głupia i wymyślam wszystko. Na różnych stronach lajkuje zdjęcia obcych kobiet, nie mam już siły walczyć z wiatrakami

23 lata niedługo, lęk przed samotnością, brak chłopaka
23 lata niedługo, lęk przed samotnością, brak chłopaka 23 lata skończę niedługo, bo już w styczniu. Nigdy nie byłam i aktualnie nie jestem w związku. Chciałabym mieć wrażliwego, przystojnego, inteligentnego chłopaka niż zimnego twardziela, takiego co naciska na seks, ale czy takiego to dziś ze świecą szukać? Myślę o chłopaku rówieśniku, albo od 2 do starszym do 5 lat. Młodszy, 6 lat starszy i więcej odpada. Jeśli chodzi o moje życie towarzyskie to tak, w rodzinnym mieście nie mam za bardzo się do nikogo odezwać. Dlatego, że w liceum mało zagadywałam do ludzi, tym bardziej do chłopaków, ze względu na traumę z gimnazjum. Nie miałam znajomych w liceum, bo ciągle ta trauma z gimnazjum ciążyła na mnie. Wtedy dwóch chłopaków mi dokuczało. Jeden zmuszał mnie, abym z nim chodziła, nie miałam na to ochoty. Drugi rozpowiadał przy całej klasie, że współżyliśmy co nie było prawdą. Co prawda mam w rodzinnym mieście jednego kolegę z podstawówki, ale chyba ma dziewczynę. Jak jestem w mieście co studiuje to mieszkam w akademiku. Większość ludzi poznałam albo w windzie, albo na integracji. Na integracji w akademiku byłam, nawet na dwóch. W akademiku rozmawiam z kolegami, nie bałam się do jakiego kolwiek chłopaka zagadywać. Z mojej rodziny to już wujek, mama mojego szwagra się wypytywali niejeden raz czy jestem z kimś w związku. Mnie irytuje to ich wypytywania ta presja, przecież to nie jest ich sprawa. Tata z kolei się obawia, że jak będę kiedyś miała chłopaka to mogę źle skończyć. Bo w rodzinie w rodzinie jest dziewczyna co w wieku 16 lat urodziła syna i na gimnazjum się zatrzymała przez ciąże. Druga kuzynka przez ciąże nie zdała poprawkowej matury i nie poszła na studia. Myślę, że tata patrzy się na ich wykształcenie i wiek, w jakim zaszły w ciążę, albo nie może się pogodzić z moją dorosłością. Większość kuzynek ślub bralo w podobnym wieku do mnie ba nawet w ciąży. Do mnie w szkole średniej tata gadał, że myślisz abyś poznała w przyszłości chłopaka. Tyle przed tobą nauki, chcesz skończyć jak te kuzynki. Teraz robię magisterkę z biologii( specjalność biologia środowiskowa) to jak na nowym kierunku poznać chłopaka? Jest kolega co się do mnie uśmiecha, wiem, że chodzi na kółko hydrologiczne. Na poprzednim kierunku, czyli na ochronie środowiska, z którego robiłam licencjat było 5 chłopaków. Trzech miało dziewczyny, z pozostałymi dwoma nie miałam bliskiego kontaktu. Co robić, żeby mieć chłopaka? Czy skoro mam znajomych tylko w mieście gdzie studiuje, a nie w rodzinyych stronach to powinnam się martwić że będę starą panną? Jeśli chodzi o moje zainteresowania to sport( bieganie, rower, siłownia), książki, filmy, fotografia. W wakacje z koleżanką wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Katowic. W sumie miałam traumę taką, że kuzyn tyle razy wypytywał mnie czy odbywałam stosunek seksualny. Zmuszał mnie do znajomości z 10 lat starszym typem, mówię mu, że nie interesuje się starszymi, wolę rówieśników czy od 2 do 5 lat starszych, nie odpuszczał. Próbowałam portali randkowych, ale tam rówieśnik do mnie wypisywał teksty: Złapać cię za pośladki? Współżyłaś już? Albo przytulić się mogę do twojego brzuszka? Wziąść cię na rączki? Na instagramie jeden chłopak odpisał mi tak: Po co do mnie piszesz i w jakim celu? Nie mam ochoty na zapoznawanie. Chciałam być miła po ludzku zagadać, a on takie teksty do mnie pisze. Czy powinnam się martwić? Czy jest coś ze mną nie tak?
Relacja z mężczyzną, z którym spotkania kończą się seksem. Czy nie nazwaliśmy naszych uczuć miłością, bliższą relacją? Nie wiem czy wracać do tego.
Dzień dobry. Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju. Całą szkołę średnią przyjaźniłam się z pewnym chłopakiem. Nagle pod koniec szkoły wylądowaliśmy w łóżku. Spotykaliśmy się normalnie jak dawniej jeszcze 2 lata. Ale zdarzało nam się wyładować w łóżku. Nigdy nie byliśmy razem. W pewnym momencie, gdy zaczęłam się z kimś spotkać On zaczął mnie zapraszać na wyjazdy nad morze, w góry, imprezy rodzinne. Wycofałam się, bo się bałam, że będę cierpiała. Po roku znalazł kobietę, był z nią jakiś czas. Zerwali, ale kontakt w moją stronę wrócił. Tylko nie taki jak kiedyś, bo teraz jak się widzimy to kończy się łóżkiem. Ciągnie mnie do niego od strefy łóżka, wiem, że ja jego też. Co myśleć o takiej znajomości? Nasze wiadomości też nie są takie jak kiedyś, nie pisze co u mnie, jak się czuje, tylko pisze co by nie zrobił itp. Wiem, że to przykre, bo nie mam już 20 lat. Co więcej często myślę co gdyby... a mam faceta... i nie wiem, to była prawdziwa miłość, której nigdy nie nazwaliśmy po imieniu? Czuję się rozdarta, bo proponuję spotkanie, a mam faceta. Ale wiem też, że to co do niego czuje jest silniejsze niż wszystko inne. Co zrobić? Jak to odbierać?
Brak wsparcia w małżeństwie, zmęczenie i presja na urozmaicenie życia intymnego

Witam, mąż ciągle ma do mnie pretensje, że się nim nie zajmuje (nie przytulam, nie inicjuje sexu, nie zajmuje się nim wieczorami). Mamy 3 dzieci, w tym najmłodsze 2-letnie. Jestem w domu, nie pracuje, zajmuje się domem, wszystko jest na mojej głowie. 

Mąż wraca z pracy, dostaje obiad i cały wieczór spędza na kanapie, nic go nie interesuje, nawet nie poświęci trochę czasu dzieciakom. Potem ma ciągle pretensje, że ja się nim nie zajmuje, że tylko śpię. Kładę najmłodsze dziecko spać, to po prostu usypiam ze zmęczenia. Na mojej głowie są wszystkie zajęcia dodatkowe, zakupy. Jak wyjdę od czasu do czasu z koleżankami na spacer to wielkie pretensje o to. 

Według niego powinnam siedzieć w domu i jak położę dziecko spać to się nim zajmować. On wcale nie pomaga mi w niczym. 

Ja po prostu nie mam siły chyba psychicznie już z nim spędzać czasu, bo ciągle mówi to samo. A jeszcze najgorsze, że chce urozmaicić nasz sex, żebyśmy poszli na sex w trójkącie, bo to go podnieca. I chce urozmaicić sex, bo za niedługo już mu nie będzie się chciało, a ja nie zgadzam się na to. 

Już sama nie wiem, co myśleć o naszym związku. Jesteśmy ze sobą 20 lat i nie wiem, co może mnie czekać później.

Partner wyjeżdża do rodziny, a ja czuję zazdrość i odrzucenie – jak sobie z tym poradzić?
Mieszkam z moim partnerem dość daleko od miejsca zamieszkania jego rodziny. Mój partner kilka razy w roku wyjeżdża do swojej rodziny na tydzień lub dwa. Ja nie jadę z nim, bo nie odczuwam takiej potrzeby i wolę ten czas spędzić w inny sposób. Jestem trochę zazdrosna o te wyjazdy. Z jednej strony rozumiem jego potrzebę kontaktu z rodziną. Z drugiej czuję się trochę samotna i odrzucona gdy on jedzie. Mam niby świadomość, że jego wyjazdy wynikają z chęci kontaktu z rodziną, a nie z jakiegoś urazu względem mnie. Ale mimo tego jestem smutna i zła gdy on jedzie. Mam też czasem wrażenie, że on tam jedzie aby zrobić mi na złość. Czasem się o to kłócimy. Zastanawiam się jak rozwiązać ten problem i co mogę zrobić po swojej stronie, aby lepiej przeżywać ten czas oraz lepiej się dogadywać z partnerem w tej kwestii.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.