30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Czy jest szansa na odbudowanie związku po zdradzie i depresji?

Dzień dobry, mój świat wczoraj runął, a ja się rozsypałam na kawałki..ale od początku. Mam 40 lat, rok temu w październiku miałam ogromny kryzys depresji, wiadomo że ona rozwijała się wcześniej, ale ja nie miałam tego świadomości, myślałam że to tylko gorszy czas (utrata pracy, śmierć ojca z którym nie udało mi się nawiązać relacji). Wiem że odsuwałam się od męża, byłam obecna ciałem, ale nie duchem, dużo leżałam na kanapie. Czułam że co raz bardziej go unieszczęśliwiam, że jestem dla niego ciężarem. W końcu powiedziałam, że powinien mnie zostawić, ułożyć sobie życie z kimś innym. Nie wiem dlaczego tak mówiłam, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, bo najbardziej na świecie nie chciałam żeby ode mnie odszedł. On się wyprowadził, dla niego to był cios, nigdy nie pozbył się żalu do mnie o to, że go wyrzuciłam z domu. Ja się zaczęłam leczyć, przez dwa miesiące on mieszkał sam, ale się spotykaliśmy np. obejrzeć razem serial. Prosiłam go cały czas o powrót do domu, w końcu przed świętami wrócił. Żyliśmy razem, ale on tak naprawdę nigdy nie dał mi prawdziwej szansy na naprawę naszej relacji, nie dał szansy nam. Starałam się, proponowałam wyjazd, wyjście do kina, do restauracji, na spacer, a on przeważnie mówił „nie, nie wiem, może, zobaczymy” i nic z tego nie wychodziło, próbowałam się do niego zbliżyć fizycznie, ale zawsze mówił mi że nie ma ochoty na seks, a każde moje przytulenie czy pocałunek po prostu oddawał, nigdy nie inicjował niczego sam. Proponowałam terapię par, ale reagował złością na tą propozycję. Czasami bywało tak jak dawniej, ale większość czasu z jego strony była obojętność. Bardzo mnie to bolało, ale uważałam, że to jest moja kara za to co jemu zrobiłam. W zeszłym tygodniu, w niedzielę powiedział mi, że nie może już dłużej żyć w kłamstwie, że wtedy jak mu powiedziałam, że ma sobie szukać kogoś innego to on kogoś poznał. Pisali ze sobą, pierwszy raz spali ze sobą na początku grudnia w zeszłym roku, że czasami jeździł do niej na kawę, a ostatnio po zabawie andrzejkowej (mnie na niej nie było, chciałam iść, ale on nie chciał, zresztą sam mówił że też nie idzie, potem poszedł z kolegą na piwo, a skończył na tej zabawie), był pijany i z nią spał, a że nie wrócił tego dnia na noc do domu to pewnie był u niej. Nie wiedział czy będzie kontynuował znajomość z nią. Powiedziałam że mu wybaczam, że wiem co go skłoniło do tego. Ale on powiedział, że nie potrafił dać mi prawdziwej szansy, że widział że ja się staram, a on od siebie nie dawał nic, że nie chce mnie dłużej ranić, przeprosił że tak to się wszystko pomiędzy nami potoczyło. Wczoraj się wyprowadził, powiedział że chce pomieszkać sam, przemyśleć wszystko na nowo, odkryć się na nowo. Bardzo go kocham, nie wiem jak mam dalej żyć, boli to że on nie chciał o nas walczyć..zostałam z tym bólem sama, nie mam rodziny, nikogo..czy jest szansa że on przemyśli wszystko i wróci?
User Forum

Ewa

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Ewo, bardzo Ci współczuję, przeszłaś naprawdę wiele. Myślę, że Twoje słowa o tym, żeby mąż Cię zostawił, wynikały z depresji, a nie z braku miłości do niego.

Widzę, że Twój mąż chyba nie jest teraz w stanie walczyć o Waszą relację. Pytasz, czy jest szansa, że do Ciebie wróci... tego nie wiem, ale z pewnością powinniście dać sobie trochę czasu. Najważniejsze jest teraz Twoje zdrowie. Spróbuj poszukać kogoś, kto Cię wysłucha i pomoże przejść przez ten ból. Psychologa lub bliską osobę. Twoje życie się nie kończy, nawet jeśli teraz tak to czujesz. Skup się na sobie, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne, bo to da Ci solidny fundament, niezależnie od tego, co mąż zdecyduje w przyszłości. Życzę Ci wszystkiego dobrego,

 

Justyna Bejmert

psycholog

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

bardzo mi przykro, że Pani przez to przechodzi. Z Pani słów widać ogrom bólu, poczucie straty i samotności, to wszystko ma prawo tak bardzo boleć.

Chcę podkreślić jedną ważną rzecz: depresja nie jest Pani winą. To nie był 'zły wybór' czy brak miłości. To choroba, która zabiera energię i kontakt z samą sobą i w jej trakcie mówi się czasem rzeczy, których się wcale nie chce. To, że Pani mówiła aby partner odszedł, nie znaczy, że tego chciała, tylko że było Pani ciężko i nie do zniesienia.

Z Pani opisu wynika też, że po powrocie męża relacja już nie była prawdziwie wspólna. Pani starała się odbudować kontakt, proponowała wyjścia i terapię, a on pozostawał emocjonalnie wycofany i wchodził w inną relację.

Co do tego, czy wróci, nikt nie może tego przewidzieć. Czasem ludzie potrzebują dystansu, ale równie często takie odejście oznacza emocjonalne oddalenie.

Teraz najważniejsze jest, żeby Pani nie została sama z tym bólem. Jest Pani po depresji i w ogromnym kryzysie emocjonalnym, więc warto być w kontakcie z lekarzem lub terapeutą. Jeśli pojawiają się myśli, że 'nie da się żyć' trzeba natychmiast szukać wsparcia, to nie jest przesada.

I jeszcze jedna istotna kwestia, to, że on nie potrafił walczyć, nie znaczy, że Pani była niewystarczająca. To mówi o jego możliwościach, nie o Pani wartości.

Dobrze aby nie była Pani teraz sama, warto porozmawiać z kimś bliskim lub psychologiem.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Weronika Jeka

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, bardzo współczuję Pani tego, co przeżywa. Z opisu widać, że znalazła się Pani wtedy w kilku głębokich stratach i kryzysie depresyjnym, który znacząco wpływa na sposób myślenia o sobie i relacji. To, co Pani mówiła i robiła w tamtym czasie, było wyrazem choroby i ogromnego przeciążenia, a nie braku miłości czy intencji zranienia. Pani ból, poczucie osamotnienia i zagubienia są w tej sytuacji całkowicie zrozumiałe. Na teraz najważniejsze jest jedno: proszę zadbać o to, by nie przechodzić przez ten kryzys w izolacji i mieć stałe wsparcie dla siebie.

3 miesiące temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Ewo,
to, co Pani przeżywa, naprawdę boli i ma prawo boleć. W krótkim czasie spadło na Panią zbyt wiele: żałoba, depresja, poczucie winy i teraz rozpad relacji. Depresja potrafi odebrać głos sercu i pchnąć do słów, których wcale się nie chce. To, że wtedy odsuwała Pani męża, nie było świadomym wyborem przeciwko niemu, tylko wołaniem o ulgę w ogromnym cierpieniu.

On nie potrafił wrócić do związku w pełni – był fizycznie, ale emocjonalnie coraz dalej. To bardzo bolesne, ale nie świadczy o Pani wartości ani o tym, że „nie była Pani wystarczająca”. Zdrada i odejście są jego odpowiedzialnością.

Czy wróci – dziś nikt nie jest w stanie tego uczciwie obiecać. Najważniejsze teraz jest Pani bezpieczeństwo i wsparcie. Proszę nie zostawać z tym sama: kontynuować leczenie, być w terapii, szukać choć jednego miejsca, gdzie można być wysłuchaną bez ocen. Teraz nie trzeba wiedzieć, jak ułoży się całe życie. Wystarczy przetrwać ten moment i zadbać o siebie krok po kroku. To, co Pani przeżywa, da się unieść – z pomocą.

 

Z wyrazami szacunku,

Mariia Sobol

Psychoterapeutka integracyjna

3 miesiące temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

w tym co Pani napisała widać ogromną wrażliwość i ogromny wysiłek, jaki Pani włożyła w ratowanie tej relacji wtedy, kiedy sama była Pani w bardzo ciężkim stanie. To ważne, żeby to jasno nazwać. Pani się nie poddała. Pani się leczyła, próbowała wracać do życia, do bliskości, do związku.

 

To, że Pani mu wybaczyła, świadczy o Pani ogromnym sercu. Ale wybaczenie nie cofa bólu ani nie naprawia relacji w pojedynkę. Do naprawy potrzebne są dwie osoby. A on sam powiedział, że nie potrafił dać Pani prawdziwej szansy i że nie chce dalej ranić. To bardzo bolesne, ale jednocześnie to jest jasny komunikat o jego gotowości na dziś.


Jak Pani ma przeżyć ten ból tu i teraz, nie rozpadając się jeszcze bardziej?

Bardzo zachęcam Panią, żeby teraz skupiła się nie na czekaniu czy on wróci, tylko na ratowaniu siebie. To nie jest egoizm. To jest konieczność. Kontynuacja leczenia, regularny kontakt z psychologiem, nawet częstsze spotkania w tym okresie, są teraz kluczowe. Ten ból jest realny, ale jest do przejścia przy wsparciu.

 

 

Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska

Psycholog

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy to normalne, że płaczę bądź mam chęć płaczu przy najmniejszych szczegółach?
Mam mnóstwo pytań. Czy to normalne, że płaczę bądź mam chęć płaczu przy najmniejszych szczegółach? Jest szansa, że minie z wiekiem? Czy to normalne, że muszę robić coś z rękoma? Że nie dokańczam nigdy niczego, co zacznę? (Prawie), robię tylko tą "fajną" część. Starałam się dowiedzieć co ze mną nie tak już mnóstwo razy, ale znalazłam jedynie internetową diagnozę ADHD. Często łapie freeza, jak korzystam z telefonu, nie mogę go wyrzucić, wstać, przez dłuższy czas nic nie mogę zrobić. Nie mogę znaleźć chłopaka ani dziewczyny, ale mam crusha praktycznie na każdym kto jest dla mnie miły. Pomocy. Mam dość. Wszystkiego. Niedługo może pójdę do psychologa, ale się boję.
Odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji
Witam, odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji czyli jest jakas sytuacja czy problem do rozwiązania bądź przegadania a ja wybucham złością i krzykiem tak jak by coś się wydarzyło do tego jeżeli ktoś mnie zrani, oszuka czy sklamie nie potrafię już w towarzystwie takiej osoby spędzać czasu tylko się odcinam
Ukrywanie choroby w związku - dlaczego?
Dlaczego ChAD ukrywa swoją chorobę w związku ?
Witam. Mam 25 lat. Jestem kobietą po bardzo wielu nieudanych związkach. Ostatni facet, który wydawał się idealny, z którym się świetnie dogadywałam, miałam wspólne zainteresowania, na którego zawsze mogłam liczyć i byłby ostatnim facetem który mógłby mi zrobić jakieś świństwo, zdradził mnie. Od rozstania minęło parę miesięcy a ja już czuję, że naprawdę nie chcę faceta nauczona, że mój związek z każdym facetem kończy się beznadziejnie i nawet najlepszy facet okazuje się później niezbyt odpowiedni. Czuję się bez niego spełniona w życiu, szczęśliwa, nauczona, że faceci to nic dobrego a mimo to chodząc na siłownię gdzie mnóstwo facetów, będąc w miejscu ogólnie gdzie w moim otoczeniu są faceci ciągle się łapię na tym, że próbuje przy nich grać taką atrakcyjną, przypodobać się wizualnie, zerkając czy jakiś facet na mnie nie patrzy a jak patrzy już się zawstydzam. To budzi we mnie taką wewnętrzną frustrację i irytację na samą siebie. Nie chcę nigdy faceta a i tak szukam w jakiś przypadkowych swojej atrakcyjności. Nie wiem jak z tym walczyć. Chodzę na siłownię i się tylko na siebie wkurzam, biję z myślami bo skoro nie chcę faceta to skąd u mnie "próby" podobania się jakiemuś pierwszemu lepszemu.
Oddaliliśmy się od siebie z narzeczonym - on ma problem z komunikacją
Pomocy mój związek się rozpada :( Mam 32 lata, narzeczony 34 . W ciągu paru miesięcy bardzo oddaliliśmy się od siebie. Tematem codziennych rozmów zazwyczaj był temat dzieci. Co robiły, jak im dzień minał itd. Mój narzeczony ma problemy z mówieniem. Na wiele moich pytań odpowiada "nie wiem" i tak było od zawsze... Mnie bardzo irytuje to, gdy chce się od niego czegoś dowiedzieć a on odpowiada mi w ten sposób. Czuje się wtedy odrzucona i niechciana.Zamykam się bardzo na niego i nie wiem o co mu tak naprawdę chodzi, bo mi tego nie mówi, stąd też to oddalenie. W przeszłości były sytuacje, kiedy narzeczony pisał z innymi dziewczynami. Nie przyznał się nigdy do tego, tylko wychodziło to przypadkiem. Poważnie zrobiło sie do tego stopnia, że narzeczony powiedział, że nie wie co do mnie czuje i potrzebuję czasu, żeby się przekonać czy to co było kiedyś między nami wróci..Prosiłam go bardzo, żebyśmy się wybrali na terapię, ale on nie chce. Bardzo źle jest nastawiony do tego typu spotkań chociaż nigdy na takim nie był... Bardzo proszę o pomoc, bo nie wiem co robić. Mi bardzo zależy... Staram się do tego stopnia, że nie wiem czy tego nie jest po prostu za dużo...
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.