
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Czy jest szansa na...
Czy jest szansa na odbudowanie związku po zdradzie i depresji?
Ewa
Justyna Bejmert
Ewo, bardzo Ci współczuję, przeszłaś naprawdę wiele. Myślę, że Twoje słowa o tym, żeby mąż Cię zostawił, wynikały z depresji, a nie z braku miłości do niego.
Widzę, że Twój mąż chyba nie jest teraz w stanie walczyć o Waszą relację. Pytasz, czy jest szansa, że do Ciebie wróci... tego nie wiem, ale z pewnością powinniście dać sobie trochę czasu. Najważniejsze jest teraz Twoje zdrowie. Spróbuj poszukać kogoś, kto Cię wysłucha i pomoże przejść przez ten ból. Psychologa lub bliską osobę. Twoje życie się nie kończy, nawet jeśli teraz tak to czujesz. Skup się na sobie, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne, bo to da Ci solidny fundament, niezależnie od tego, co mąż zdecyduje w przyszłości. Życzę Ci wszystkiego dobrego,
Justyna Bejmert
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Weronika Jeka
Dzień dobry,
bardzo mi przykro, że Pani przez to przechodzi. Z Pani słów widać ogrom bólu, poczucie straty i samotności, to wszystko ma prawo tak bardzo boleć.
Chcę podkreślić jedną ważną rzecz: depresja nie jest Pani winą. To nie był 'zły wybór' czy brak miłości. To choroba, która zabiera energię i kontakt z samą sobą i w jej trakcie mówi się czasem rzeczy, których się wcale nie chce. To, że Pani mówiła aby partner odszedł, nie znaczy, że tego chciała, tylko że było Pani ciężko i nie do zniesienia.
Z Pani opisu wynika też, że po powrocie męża relacja już nie była prawdziwie wspólna. Pani starała się odbudować kontakt, proponowała wyjścia i terapię, a on pozostawał emocjonalnie wycofany i wchodził w inną relację.
Co do tego, czy wróci, nikt nie może tego przewidzieć. Czasem ludzie potrzebują dystansu, ale równie często takie odejście oznacza emocjonalne oddalenie.
Teraz najważniejsze jest, żeby Pani nie została sama z tym bólem. Jest Pani po depresji i w ogromnym kryzysie emocjonalnym, więc warto być w kontakcie z lekarzem lub terapeutą. Jeśli pojawiają się myśli, że 'nie da się żyć' trzeba natychmiast szukać wsparcia, to nie jest przesada.
I jeszcze jedna istotna kwestia, to, że on nie potrafił walczyć, nie znaczy, że Pani była niewystarczająca. To mówi o jego możliwościach, nie o Pani wartości.
Dobrze aby nie była Pani teraz sama, warto porozmawiać z kimś bliskim lub psychologiem.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Weronika Jeka
Anna Szczypiorska
Witaj, bardzo współczuję Pani tego, co przeżywa. Z opisu widać, że znalazła się Pani wtedy w kilku głębokich stratach i kryzysie depresyjnym, który znacząco wpływa na sposób myślenia o sobie i relacji. To, co Pani mówiła i robiła w tamtym czasie, było wyrazem choroby i ogromnego przeciążenia, a nie braku miłości czy intencji zranienia. Pani ból, poczucie osamotnienia i zagubienia są w tej sytuacji całkowicie zrozumiałe. Na teraz najważniejsze jest jedno: proszę zadbać o to, by nie przechodzić przez ten kryzys w izolacji i mieć stałe wsparcie dla siebie.
Maria Sobol
Pani Ewo,
to, co Pani przeżywa, naprawdę boli i ma prawo boleć. W krótkim czasie spadło na Panią zbyt wiele: żałoba, depresja, poczucie winy i teraz rozpad relacji. Depresja potrafi odebrać głos sercu i pchnąć do słów, których wcale się nie chce. To, że wtedy odsuwała Pani męża, nie było świadomym wyborem przeciwko niemu, tylko wołaniem o ulgę w ogromnym cierpieniu.
On nie potrafił wrócić do związku w pełni – był fizycznie, ale emocjonalnie coraz dalej. To bardzo bolesne, ale nie świadczy o Pani wartości ani o tym, że „nie była Pani wystarczająca”. Zdrada i odejście są jego odpowiedzialnością.
Czy wróci – dziś nikt nie jest w stanie tego uczciwie obiecać. Najważniejsze teraz jest Pani bezpieczeństwo i wsparcie. Proszę nie zostawać z tym sama: kontynuować leczenie, być w terapii, szukać choć jednego miejsca, gdzie można być wysłuchaną bez ocen. Teraz nie trzeba wiedzieć, jak ułoży się całe życie. Wystarczy przetrwać ten moment i zadbać o siebie krok po kroku. To, co Pani przeżywa, da się unieść – z pomocą.
Z wyrazami szacunku,
Mariia Sobol
Psychoterapeutka integracyjna
Iza Bonarowska
Dzień dobry,
w tym co Pani napisała widać ogromną wrażliwość i ogromny wysiłek, jaki Pani włożyła w ratowanie tej relacji wtedy, kiedy sama była Pani w bardzo ciężkim stanie. To ważne, żeby to jasno nazwać. Pani się nie poddała. Pani się leczyła, próbowała wracać do życia, do bliskości, do związku.
To, że Pani mu wybaczyła, świadczy o Pani ogromnym sercu. Ale wybaczenie nie cofa bólu ani nie naprawia relacji w pojedynkę. Do naprawy potrzebne są dwie osoby. A on sam powiedział, że nie potrafił dać Pani prawdziwej szansy i że nie chce dalej ranić. To bardzo bolesne, ale jednocześnie to jest jasny komunikat o jego gotowości na dziś.
Jak Pani ma przeżyć ten ból tu i teraz, nie rozpadając się jeszcze bardziej?
Bardzo zachęcam Panią, żeby teraz skupiła się nie na czekaniu czy on wróci, tylko na ratowaniu siebie. To nie jest egoizm. To jest konieczność. Kontynuacja leczenia, regularny kontakt z psychologiem, nawet częstsze spotkania w tym okresie, są teraz kluczowe. Ten ból jest realny, ale jest do przejścia przy wsparciu.
Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska
Psycholog

Zobacz podobne

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
