Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat: przeprowadzka do partnera a potrzeby moich dzieci – jak podjąć decyzję?

Spotykam się z facetem od roku. Jestem mamą dwóch synów, oni niby akceptowali partnera, ale gdy przyszło do przeprowadzki do niego, stanowczo nie chcą, mówią, że za dwa lata jak skończą szkołę podstawową. On dał mi wybór albo się przeprowadzam, albo się rozstajemy ewentualnie konkretny termin. Inaczej się rozstajemy, bo nie ma to sensu. I gdy usłyszał, że chłopaki nie chcą, zostawił mnie, obarczając wina, że nie poszłam za nim, że rządzą mną dzieci. Co zrobić w takiej sytuacji??

User Forum

Anonimowy

mniej niż godzinę temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

zajęła się Pani potrzebami dzieci, za które obecnie jest Pani odpowiedzialna, co świadczy o dobrym rodzicielstwie.

Warunek postawiony Pani przez partnera jest nieadekwatny co do Pani możliwości jako matki oraz wieku dzieci. Może Pani przekazać partnerowi to, co wyraziły dzieci, a mianowicie, że mogą podjąć decyzję po ukończeniu szkoły podstawowej, jednak musi Pani, jak i Pani partner, liczyć się także z możliwością odmowy.

Jeśli jest to dla Pani istotne, mogłaby Pani zgłębić, co oznacza dla partnera "brak sensu" kontynuowania państwa relacji. Być może obawia się on, że państwa kontakty ustaną zupełnie, jeśli nie będziecie spędzać czasu na co dzień? Niech spróbują Państwo wspólnie, na spokojnie, porozmawiać o Państwa obawach i potrzebach, a być może każdy opowie, czego tak naprawdę potrzebuje. Również przekazanie Pani spojrzenia na całą sytuację może pozwolić partnerowi na przybranie nowego punktu widzenia.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

psycholog

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
z Pani opisu sytuacji wynika, że ścierają się potrzeby dorosłych i dzieci, a decyzje mają wpływ na całą rodzinę. Na ten moment wydaje się, że brakuje kilku istotnych informacji, by móc jednoznacznie ocenić, co byłoby najlepsze. Warto byłoby przyjrzeć się głębiej relacji z partnerem, jego gotowości do rozmowy i kompromisu, a także emocjom i obawom synów. Z punktu widzenia psychologicznego, dzieci w wieku szkolnym często potrzebują stabilności i poczucia bezpieczeństwa, szczególnie jeśli zmiany dotyczą miejsca zamieszkania czy struktury rodziny. Z kolei stawianie ultimatum przez partnera może świadczyć o trudnościach w komunikacji i rozumieniu Pani sytuacji jako mamy. Warto zadać sobie pytanie: Czy decyzja o przeprowadzce byłaby zgodna z moimi wartościami jako matki i jako kobiety w relacji? 
Rozważenie terapii indywidualnej lub rodzinnej mogłoby pomóc uporządkować emocje, zrozumieć potrzeby wszystkich stron i znaleźć rozwiązanie, które nie będzie oparte na presji, lecz na wzajemnym szacunku.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

7 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że jest dla Pani istotne zarówno dobro dzieci jak i relacji i może Pani czuć się zagubiona w tej sytuacji. To bardzo dobrze, że szuka Pani rozwiązania.

Opis sytuacji jest jednak mało szczegółowy. Nie wiem dlaczego partner wymaga przeprowadzki. Czy mieszkają Państwo w innych miejscowościach? Spędzają razem mało czasu? 

Dobrze byłoby dopytać o to co niepokoi partnera w obecnej sytuacji. Może istnieje możliwość poradzenia sobie z tym problemem bez konieczności przeprowadzki?

Dobrze byłoby również ustalić dlaczego dzieci nie chcą się przeprowadzić. Co takiego ich niepokoi? Jakie podają argumenty?

Ciężko jest mi cokolwiek doradzić, ponieważ każda z osób może kierować się swoimi obawami, przekonaniami, doświadczeniami. Myślę, że istotne byłoby je poznać. Jeżeli z jakichś powodów ma Pani trudności w przeprowadzeniu takiej rozmowy, zachęcam do kontaktu z psychologiem. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda. 

Psycholog

7 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

Możesz zapytać siebie: czy chcesz być w związku, w którym oczekuje się od Ciebie rezygnacji z głosu Twoich dzieci i stawia ultimatum? Czasem takie rozstanie, choć bolesne, pokazuje, że priorytetem są więzi z dziećmi i partner, który naprawdę Cię wspiera, zaakceptuje ten układ.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

7 miesięcy temu
Adela Szemczak

Adela Szemczak

Dzień dobry,

 

Sytuacja rodzin patchworkowych rodzi często rożne wyzwania, pomiędzy różnymi zaangażowanymi osobami i na różnych poziomach. Słyszę, że Pani dzieci, pomimo akceptowania Pani partnera, nie są gotowe na wspólne zamieszkanie. Czy miała Pani okazję porozmawiać z nimi o tym, jakie są powody ich niechęci? Czego się obawiają? Co zmieni się za dwa lata, kiedy skończą szkołę podstawową? W jaki sposób ta sytuacja za dwa lata będzie inna niż dzisiejsza? Czego potrzebowałyby w sytuacji, w której mielibyście zamieszkać razem? Wspólne mieszkanie z perspektywy dzieci może być ogromną zmianą, rodzącą bardzo wiele emocji, o których warto porozmawiać, aby móc je zrozumieć i na nie odpowiedzieć.

Słyszę także, że Pani partner postawił Pani ultimatum, a w efekcie zdecydował o rozstaniu. Nie znam oczywiście dynamiki Państwa relacji, jednocześnie opieka nad dziećmi, dbanie o nie i uważność na ich potrzeby jest podstawową rolą rodzica.

Od partnera lub partnerki osoby, która ma dzieci, taka sytuacja wymaga często odnalezienia swojego miejsca w tej relacji - pomiędzy drugim dorosłym, a dziećmi, których potrzeby często będą nadrzędne. Od osoby, która jest rodzicem, taka sytuacja może wymagać podobnego meandrowania. Jednocześnie obarczanie winą rodzica za to, że wysłuchał potrzeb dzieci wydaje się być krzywdzące - choć nie wiem, jak Pani tego doświadczyła.

Na pytanie "co zrobić" jedyne, czym mogę się podzielić w tej sytuacji to - rozmawiać. Z dziećmi, z (byłym) partnerem, jeśli chciałaby Pani pracować nad tą relacją, a także ze sobą, aby sprawdzić, co dla Pani w tej sytuacji jest ważne, jakie są Pani granice i potrzeby.

 

Życzę wiele dobrego.

Z pozdrowieniami,
Adela Szemczak

7 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowna Pani,

to, co się wydarzyło, wskazuje na to, że partner nie zaakceptował do końca Pani roli jako matki. Stawianie ultimatum "ja albo synowie" jest wyborem niemożliwym do realizacji. Proszę zastanowić się, jak wyglądałaby w przyszłości wasza relacja. Gdyby któregoś dnia po raz kolejny usłyszałaby Pani o konieczności wyboru pomiędzy dwoma aż tak ważnymi rzeczami. Zrozumiałe, że może czuć się Pani zraniona, zawiedziona czy winna. Proszę jednak pamiętać, że nie ponosi Pani absolutnie żadnej winy. Najlepsze, co może Pani obecnie zrobić, to skupić się na sobie i swoich synach tak, aby odzyskać poczucie sprawczości i bezpieczeństwa.

Z przedstawionej historii wynika, że jest Pani odważną matką chroniącą własne dzieci, z pewnością wartą kogoś, kto potrafi to docenić.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

7 miesięcy temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Rozumiem, że to dla Ciebie bardzo trudna sytuacja. Twój partner postawił ultimatum, a dzieci jasno wyraziły swoje potrzeby i lęki. Jako mama masz prawo stawiać ich dobro i poczucie bezpieczeństwa na pierwszym miejscu. To nie oznacza, że „rządzą” Tobą, tylko że respektujesz ich emocje. Jeśli ktoś oczekuje od Ciebie rezygnacji z ważnych wartości pod presją, warto się zastanowić, czy to relacja dająca wzajemne wsparcie i przestrzeń. Teraz najważniejsze: zadbać o siebie i chłopców, dać im poczucie stabilności i porozmawiać o emocjach, które przeżywają.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

7 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

rozumiem emocje, które Panią targają. Warto jednak na spokojnie przemyśleć sprawę. Zwłaszcza, że Pani dzieci otwarcie mówią, że potrzebują stabilności i czasu. Zignorowanie ich potrzeb pod presją partnera mogłoby trwale nadszarpnąć ich zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Każda kobieta ma prawo układać sobie życie i każda matka dba o dobro swoich dzieci.

Może warto przemyśleć co jest dla Pani najważniejsze ?

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

7 miesięcy temu
Klaudia Siwiec

Klaudia Siwiec

Szanowna Pani Paulino, 

To niezwykle ważne, że jest Pani tak wrażliwym rodzicem. Przyczyny tak wygórowanych reakcji mogą mieć różnorakie podłoże. Warto dokonać całościowej oceny rozwoju dziecka pod względem funkcjonowania poznawczego, sensorycznego i komunikacyjnego. 
Warto, aby terapeuta przeprowadził wnikliwy wywiad i udzielił rad, których zastosowanie będzie wspierające dla harmonijnego rozwoju Synka. 
Pozdrawiam serdecznie

7 miesięcy temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z kompleksami i niskim poczuciem własnej wartości w wieku 16 lat?

Mam 16 lat, ogromne kompleksy na punkcie wyglądu, wydaję setki złotych na ubrania, ponieważ wszystko, co na siebie założę, wydaje mi się, że źle na mnie leży, pomimo że inni mówią, że wszystko jest ok, cały czas czuję, że ktoś mnie obserwuje i wyszydza, znajomi wytykają mi, że użalam się na sobą, jestem egoistyczny i nie potrafię się kłócić, przez co zawszę przegrywam kłótnie, nigdy nie byłem jakoś lubiany, wszędzie spada na mnie krytyka i hejt, że jestem leniwy, że nie spełniam oczekiwań innych, nigdy nie miałem relacji z żadną dziewczyną, czego dramatycznie pragnę, większość czasu spędzam sam w domu, ponieważ mieszkam na zadupiu bez żadnych dzieci. Uciekam w świat muzyki, co wprowadza mnie w pewien trans, wyobrażam sobie, że żyje życiem, jakim chciałbym żyć. Czasami chce mi się płakać, ale wiem, że wtedy byłbym zwykłą ciotą i użalał się nad sobą, bo przecież inni mają gorzej. Pieniędzy w moim życiu mi nie brakuje. Nie umiem skończyć żadnej rzeczy, wszystko tylko napoczynam, nie potrafię nawiązać normalnej relacji z kimkolwiek, jak tylko to zrobię, zachowuję się dziwnie, bo boję się, że go stracę. Czuję, że nie zasługuję, żeby żyć, bo jestem złą osobą. W podstawówce dokuczałem jednej z osób z klasy, było to chyba równomierne z tym, jak moi rodzice się rozwodzili. Zawsze byłem tym dziwnym, mniej więcej do czasu 1 klasy liceum, gdzie w końcu znalazłem normalnych znajomych, ale tu też czuję się wyalienowany. Każdy wokół mnie ma już doświadczenie z dziewczynami, ja nigdy nie miałem, zacząłem już wątpić, że kiedykolwiek to nastąpi, bo wiem, kim jestem, próbowałem się zmienić wiele razy, ale nie mogę. Już wiele osób się ode mnie odwraca. Już nie daję rady. Nawet w jedynej rzeczy dla której żyję - grze na gitarze, nie wychodzi mi satysfakcjonująco. Mam wiele kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Nie potrafię ich przemóc. Mówią, że mam duże ego i niskie poczucie własnej wartości. Chyba to wszystko mi się należy, bo przecież złych ludzi spotyka kara.

Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia.
Dzień dobry. Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia. Czy my wszyscy nie żyjemy w iluzji tego, że da się przeżyć życie bez bycia sponiewieranym nawet przez bliskie osoby? Mówi się, jak ważne jest to, by otaczać się ludźmi dobrze nas traktującymi, toksycznych odcinać. Jednocześnie mówi się, że każdy ma wady, nikt nie jest idealny. Czyli przyjmujemy jednocześnie, że ludzie nie będą nas zawsze szanować i liczymy się? Bo z tego, co ja widzę i również doświadczam, to zazwyczaj nawet osoby, które wydają mi się dobrymi, w pewnym momencie zawodzą - bo mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób. I gdy my powiemy "proszę, nie rób tak" to on powie albo - dobrze, nie będę, po czym dalej będzie robił to samo, albo powie, że się postara, że więcej tak nie zrobi. Ale raczej na tym się nie kończy i ludzie powielają te błędy. Niestety obserwuję w życiu kółko zamknięte - jedna osoba jest chamska, to unikam jej, znajdę miłą osobę, ta z kolei nie jest chamska, ale nie jest szczera. Znajdę kogoś, kto nie jest chamski ani obłudny, to z kolei ma czasem problemy z agresją. Potem idę dalej, szukam kogoś bez tych wspomnianych wcześniej cech. To on z kolei wywyższa się albo mnie ignoruje, na przykład nie uwzględnia w swoich planach. Osoba z tego forum, która ma udzielić odpowiedzi, zapewne ma partnera, może małżonka, przyjaciół. Na pewno mają oni jakieś wady. Jak Pan/i wtedy reaguje i co w ogóle można uznać za wadę do zaakceptowania?
TW: samookaleczanie. Obsesyjne myślenie o jednej osobie: nagła zmiana, izolacja, lęk społeczny i depresja

TW: samookaleczanie

 

Jak poradzić sobie z obsesyjnym myśleniem na punkcie jednej osoby? Zawsze byłam samotniczką, stroniłam od ludzi, inni mnie nie obchodzili. Mam tendencję do izolacji. Nie czułam więzi. Moje relacje zawsze były nietrwałe, często ghostowałam innych. Ale teraz to się zmieniło. Po roku jak poznalam mojego jedynego przyjaciela, wyizolowałam się od niego, a potem znowu wróciłam. Było wszystko dobrze, ale obsesyjnie myślę, mam wrażenie, że się odsuwa. Czekam tylko na wiadomość od niego. Okaleczam się, trafiłam ostatnio przez to do szpitala. Mam myśli rezygnacyjne. Uważam; że każdy mnie nienawidzi, że jestem do niczego. Psuję sobie z nim relacje, bo ciągle na niego naskakuje, że mnie nie lubi... z natury jestem nieśmiałą osobą. Zawsze tak było. Mam stwierdzony lęk społeczny, leczę się na depresję, ale nigdy nie miałam pogłębionej diagnostyki. Czuję się jak nie ja. Moje hobby i praca nie pomagają w oderwaniu się od obsesji. Psychiatra zalecił mi branie perazinu 100 mg, obiecując, że wyciszy to moje obsesje, ale leki nic nie pomagają. Zmieniłam się, nie czuję się sobą, nigdy nie przejmowałam się nikim, nie czułam nic do ludzi, myślałam, że jestem typem osobowości schizotypowej, ale to nie to. Teraz obsesyjnie myślę o osobie, ona ma mnie dosyć, czuję to. Co może być powodem takiej nagłej zmiany? Męczy mnie to strasznie, nie jestem w stanie skupić się na niczym innym.

Witam. Przepraszam, ale nie wiem od czego zacząć. Całe moje życie to ciągłe zmartwienia i strach.... Odkąd pamiętam to bałam się swojego taty. Potrafił krzyczeć.... Nie raz się dostało w skórę... Całe moje rodzeństwo się go bało. Nie mówiąc o mamie, która też dostawała od niego nie raz.... Odejść się bała.... Tata zmarł... Niby wszystko powinno być ok ale.... Mama od kilkudziesięciu lat jest alkoholiczką....nie chce się leczyć. Nie wszczyna awantur... ale mam do niej żal że nie mam w niej wsparcia chociażby przy dzieciach... Boje się je z nią zostawić...strach również jest o mamę, że się jej coś stanie a ja nie zdążę jej uratować...nigdzie przez to nie jeżdżę.... Bracia tego nie rozumieją.... Oni sami jeżdżą na wycieczki, wakacje a ja ciągle w domu....Zawsze sobie obiecałam,że nigdy nie będę miała takiego życia jak moja mama... I co? Poznałam swojego męża 17lat temu. Przed ślubem mieszkaliśmy z 3 lata. Był miły,kochający,opiekuńczy.. pokochałam go za jego miłość do mnie. Ale jak to w życiu bywa, kiedy pojawiły się dzieci mój ukochany mąż stał się toksyczną osobą.. ciągle krzyczy na dzieci jak nie posprzątają... Jak coś nie po jego myśli to zaraz rzuca wszystkim co mu stanie na drodze, albo nawala w drzwi, albo w ściany... Zaczęłam się go bać... na terapię nie chce iść ani nawet do żadnego lekarza.. prośby groźby nie pomagaja...Historia lubi się powtarzać ... Najpierw mama teraz ja.... Chciałabym iść na terapię, bo sobie z tym wszystkim nie radzę ale boje się wydać pieniądze bo się będzie czepiał, że na głupoty wydaje... A nie mam jak za jego plecami bo mamy wspólne konto. O wszystkich wydatkach na co i ile wie. Nawet nie mam się komu wygadać. Nie mam koleżanek przyjaciół. Bracia za daleko ale oni mają swoje życie... A ja muszę z tym wszystkim być sama...
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce.
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce. Na początku było wszystko w porządku, później stwierdził, że nic mnie nie obchodzi, że myślę tylko o sobie, zaczął mnie obwiniać o to, że nie zaspokajam jego potrzeb małżeńskich. Powiedział mi to dopiero, jak wyjechałam. Cały czas sugerował, że lepiej będzie, jak poznam kogoś innego, kto mnie doceni, na zmianę robił mi wyrzuty i przepraszał. Parę dni temu dowiedziałam się, że spotyka się z inną, gdy pytam o to czy kogoś poznał, zawsze zaprzeczał. Nie wiem, co robić, jestem w rozsypce, od kilku dni nie mogę nic przełknąć, nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.