Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat: przeprowadzka do partnera a potrzeby moich dzieci – jak podjąć decyzję?

Spotykam się z facetem od roku. Jestem mamą dwóch synów, oni niby akceptowali partnera, ale gdy przyszło do przeprowadzki do niego, stanowczo nie chcą, mówią, że za dwa lata jak skończą szkołę podstawową. On dał mi wybór albo się przeprowadzam, albo się rozstajemy ewentualnie konkretny termin. Inaczej się rozstajemy, bo nie ma to sensu. I gdy usłyszał, że chłopaki nie chcą, zostawił mnie, obarczając wina, że nie poszłam za nim, że rządzą mną dzieci. Co zrobić w takiej sytuacji??

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

zajęła się Pani potrzebami dzieci, za które obecnie jest Pani odpowiedzialna, co świadczy o dobrym rodzicielstwie.

Warunek postawiony Pani przez partnera jest nieadekwatny co do Pani możliwości jako matki oraz wieku dzieci. Może Pani przekazać partnerowi to, co wyraziły dzieci, a mianowicie, że mogą podjąć decyzję po ukończeniu szkoły podstawowej, jednak musi Pani, jak i Pani partner, liczyć się także z możliwością odmowy.

Jeśli jest to dla Pani istotne, mogłaby Pani zgłębić, co oznacza dla partnera "brak sensu" kontynuowania państwa relacji. Być może obawia się on, że państwa kontakty ustaną zupełnie, jeśli nie będziecie spędzać czasu na co dzień? Niech spróbują Państwo wspólnie, na spokojnie, porozmawiać o Państwa obawach i potrzebach, a być może każdy opowie, czego tak naprawdę potrzebuje. Również przekazanie Pani spojrzenia na całą sytuację może pozwolić partnerowi na przybranie nowego punktu widzenia.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
z Pani opisu sytuacji wynika, że ścierają się potrzeby dorosłych i dzieci, a decyzje mają wpływ na całą rodzinę. Na ten moment wydaje się, że brakuje kilku istotnych informacji, by móc jednoznacznie ocenić, co byłoby najlepsze. Warto byłoby przyjrzeć się głębiej relacji z partnerem, jego gotowości do rozmowy i kompromisu, a także emocjom i obawom synów. Z punktu widzenia psychologicznego, dzieci w wieku szkolnym często potrzebują stabilności i poczucia bezpieczeństwa, szczególnie jeśli zmiany dotyczą miejsca zamieszkania czy struktury rodziny. Z kolei stawianie ultimatum przez partnera może świadczyć o trudnościach w komunikacji i rozumieniu Pani sytuacji jako mamy. Warto zadać sobie pytanie: Czy decyzja o przeprowadzce byłaby zgodna z moimi wartościami jako matki i jako kobiety w relacji? 
Rozważenie terapii indywidualnej lub rodzinnej mogłoby pomóc uporządkować emocje, zrozumieć potrzeby wszystkich stron i znaleźć rozwiązanie, które nie będzie oparte na presji, lecz na wzajemnym szacunku.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że jest dla Pani istotne zarówno dobro dzieci jak i relacji i może Pani czuć się zagubiona w tej sytuacji. To bardzo dobrze, że szuka Pani rozwiązania.

Opis sytuacji jest jednak mało szczegółowy. Nie wiem dlaczego partner wymaga przeprowadzki. Czy mieszkają Państwo w innych miejscowościach? Spędzają razem mało czasu? 

Dobrze byłoby dopytać o to co niepokoi partnera w obecnej sytuacji. Może istnieje możliwość poradzenia sobie z tym problemem bez konieczności przeprowadzki?

Dobrze byłoby również ustalić dlaczego dzieci nie chcą się przeprowadzić. Co takiego ich niepokoi? Jakie podają argumenty?

Ciężko jest mi cokolwiek doradzić, ponieważ każda z osób może kierować się swoimi obawami, przekonaniami, doświadczeniami. Myślę, że istotne byłoby je poznać. Jeżeli z jakichś powodów ma Pani trudności w przeprowadzeniu takiej rozmowy, zachęcam do kontaktu z psychologiem. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda. 

Psycholog

Olga Żuk

Olga Żuk

Możesz zapytać siebie: czy chcesz być w związku, w którym oczekuje się od Ciebie rezygnacji z głosu Twoich dzieci i stawia ultimatum? Czasem takie rozstanie, choć bolesne, pokazuje, że priorytetem są więzi z dziećmi i partner, który naprawdę Cię wspiera, zaakceptuje ten układ.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Adela Szemczak

Adela Szemczak

Dzień dobry,

 

Sytuacja rodzin patchworkowych rodzi często rożne wyzwania, pomiędzy różnymi zaangażowanymi osobami i na różnych poziomach. Słyszę, że Pani dzieci, pomimo akceptowania Pani partnera, nie są gotowe na wspólne zamieszkanie. Czy miała Pani okazję porozmawiać z nimi o tym, jakie są powody ich niechęci? Czego się obawiają? Co zmieni się za dwa lata, kiedy skończą szkołę podstawową? W jaki sposób ta sytuacja za dwa lata będzie inna niż dzisiejsza? Czego potrzebowałyby w sytuacji, w której mielibyście zamieszkać razem? Wspólne mieszkanie z perspektywy dzieci może być ogromną zmianą, rodzącą bardzo wiele emocji, o których warto porozmawiać, aby móc je zrozumieć i na nie odpowiedzieć.

Słyszę także, że Pani partner postawił Pani ultimatum, a w efekcie zdecydował o rozstaniu. Nie znam oczywiście dynamiki Państwa relacji, jednocześnie opieka nad dziećmi, dbanie o nie i uważność na ich potrzeby jest podstawową rolą rodzica.

Od partnera lub partnerki osoby, która ma dzieci, taka sytuacja wymaga często odnalezienia swojego miejsca w tej relacji - pomiędzy drugim dorosłym, a dziećmi, których potrzeby często będą nadrzędne. Od osoby, która jest rodzicem, taka sytuacja może wymagać podobnego meandrowania. Jednocześnie obarczanie winą rodzica za to, że wysłuchał potrzeb dzieci wydaje się być krzywdzące - choć nie wiem, jak Pani tego doświadczyła.

Na pytanie "co zrobić" jedyne, czym mogę się podzielić w tej sytuacji to - rozmawiać. Z dziećmi, z (byłym) partnerem, jeśli chciałaby Pani pracować nad tą relacją, a także ze sobą, aby sprawdzić, co dla Pani w tej sytuacji jest ważne, jakie są Pani granice i potrzeby.

 

Życzę wiele dobrego.

Z pozdrowieniami,
Adela Szemczak

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowna Pani,

to, co się wydarzyło, wskazuje na to, że partner nie zaakceptował do końca Pani roli jako matki. Stawianie ultimatum "ja albo synowie" jest wyborem niemożliwym do realizacji. Proszę zastanowić się, jak wyglądałaby w przyszłości wasza relacja. Gdyby któregoś dnia po raz kolejny usłyszałaby Pani o konieczności wyboru pomiędzy dwoma aż tak ważnymi rzeczami. Zrozumiałe, że może czuć się Pani zraniona, zawiedziona czy winna. Proszę jednak pamiętać, że nie ponosi Pani absolutnie żadnej winy. Najlepsze, co może Pani obecnie zrobić, to skupić się na sobie i swoich synach tak, aby odzyskać poczucie sprawczości i bezpieczeństwa.

Z przedstawionej historii wynika, że jest Pani odważną matką chroniącą własne dzieci, z pewnością wartą kogoś, kto potrafi to docenić.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Rozumiem, że to dla Ciebie bardzo trudna sytuacja. Twój partner postawił ultimatum, a dzieci jasno wyraziły swoje potrzeby i lęki. Jako mama masz prawo stawiać ich dobro i poczucie bezpieczeństwa na pierwszym miejscu. To nie oznacza, że „rządzą” Tobą, tylko że respektujesz ich emocje. Jeśli ktoś oczekuje od Ciebie rezygnacji z ważnych wartości pod presją, warto się zastanowić, czy to relacja dająca wzajemne wsparcie i przestrzeń. Teraz najważniejsze: zadbać o siebie i chłopców, dać im poczucie stabilności i porozmawiać o emocjach, które przeżywają.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

rozumiem emocje, które Panią targają. Warto jednak na spokojnie przemyśleć sprawę. Zwłaszcza, że Pani dzieci otwarcie mówią, że potrzebują stabilności i czasu. Zignorowanie ich potrzeb pod presją partnera mogłoby trwale nadszarpnąć ich zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Każda kobieta ma prawo układać sobie życie i każda matka dba o dobro swoich dzieci.

Może warto przemyśleć co jest dla Pani najważniejsze ?

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Klaudia Siwiec

Klaudia Siwiec

Szanowna Pani Paulino, 

To niezwykle ważne, że jest Pani tak wrażliwym rodzicem. Przyczyny tak wygórowanych reakcji mogą mieć różnorakie podłoże. Warto dokonać całościowej oceny rozwoju dziecka pod względem funkcjonowania poznawczego, sensorycznego i komunikacyjnego. 
Warto, aby terapeuta przeprowadził wnikliwy wywiad i udzielił rad, których zastosowanie będzie wspierające dla harmonijnego rozwoju Synka. 
Pozdrawiam serdecznie

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Witam Jesteśmy z żoną po dwóch prawie latach terapii. Nasza terapeutka wg mnie od początku szukała jedynie winy w mojej osobie.
Witam Jesteśmy z żoną po dwóch prawie latach terapii. Nasza terapeutka wg mnie od początku szukała jedynie winy w mojej osobie. Pierwsze, co mi dało do myślenia ,to jej pytanie, kiedy mówiłem, że z żoną nie współżyjemy brzmiało "a jak by ci kutasa obcięli to co byś zrobił?" Ciągle mówiła o tym, że jesteśmy, jak dwa pociągi z różnymi oczekiwaniami i to po mojej stronie leżało panować nad sobą itd. Chodziło zawsze o sytuację, w której żona przychodziła do domu z nerwami i się wyżywała, tłumaczono mi na terapii ,że nie rozumiem czemu tak jest, ale ja muszę przy tym się nie denerwować nerwami mojej żony. To, co mnie skłoniło jednak dopiero do przemyślenia tego wszystkiego, to kiedy się wreszcie dogadaliśmy z żoną i było tak, jak oboje chcieliśmy, jednak po pewnym czasie pani terapeutka spotkała się z moją żoną i wszystko w ciągu jednej rozmowy cofnęło się do etapu sprzed terapii, a nawet gorzej. Od tamtego ich spotkania jestem wrogiem nr 1, ciągle słyszę groźby rozwodu a wszystkie problemy które przez ten czas przepracowaliśmy wróciły. Żona twierdzi, że jej pani terapeutka uświadomiła , iż ja jestem źródłem jej nerwów i tak naprawdę nie daje jej nic, a robi co ja chcę(pragnę tutaj nadmienić, że każde pani życzenie jest w miarę możliwości spełniane, wyjeżdżamy zawsze w miarę możliwości finansowych i tak naprawdę robimy wszystko, co chce, nie zwracając uwagi, np. na moje zmęczenie), a wszystko, co nam się podoba i czego oczekujemy od życia, da nam tylko problemy. W związku z tym, iż jesteśmy na granicy, chcę zapytać o etykę takiego zachowania, chcę również dodać, że aby pani terapeutka przyznała mi rację, musiałem wszystko tłumaczyć lub wręcz wykrzyczeć czy tak można, czy nie, bo ciągle słyszałem, że nie rozumiem.
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań.
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań... Mam straszne wahania nastrojów, bardzo łatwo mnie wyprowadzić z równowagi i ciężko mnie uspokoić chyba, że szybko uda się rozwiązać powód, przez który się zdenerwowałem, potrafię szukać jednej rzeczy w domu i zaczynam się denerwować, na tyle okropnie, że domownicy niestety muszą przyjąć ode mnie niemiłe słowa w krzyku, jak się uspokoję, żałuję całej kłótni lub mojego ataku rozwalania rzeczy i często po kłótni od razu przepraszam, potrafię z dobrego humoru przejść nagle w smutek, w kłótni z mojego powodu potrafię wykrzyczeć się lub coś powiedzieć i zaraz po tym przepraszać lub zachowywać się, jakby nic się nie stało... Kolejną rzeczą męczącą w moim zachowaniu jest ciągłe wymyślanie, że dziewczyna mnie zdradza, oszukuje, chce mnie zostawić, każda rozmowa z nią wygląda tak, że jej wypomnę coś albo jak o kimś wspomni, to od razu myślę, że mnie z nim zdradzi, ciągła nieufność i spisek, częste kłótnie przeze mnie, bo wypominam ciągle jakieś rzeczy. Moja dziewczyna ma już mnie dość a bardzo się boję, że mnie zostawi i robię wszystko tylko, żeby mnie nie zostawiła, bo tylko przy niej czuję, że mnie rozumie. Najgorsze, co może być z tego wszystkiego, to jak zobaczę osobę jakąś, która mi kiedykolwiek groziła czy wydaje mi się, że może mi coś zrobić taka osoba, zaczynam panikować i dziwne zachowanie prowadzi do czynności jak: namawianie znajomych, żeby szybko opuścić teren, ogromne nerwy, jąkanie się, pocenie, trzęsienie się ogromne, przerażenie lub agresja słowna wobec osób mi towarzyszących, aby uciec z tego miejsca. Do psychologa się trochę boję zapisać i do tego czeka się długo, żeby się dostać na nfz a jestem osobą młodą i nie mam pieniędzy na prywatnego psychologa. Proszę, po prostu, jakoś napisać mi chociaż przypuszczenie, co mogę mieć z głową :((
Czy wrócić do partnerki po kłamstwach i flirtach z innymi mężczyznami? Problem z zazdrością i zaufaniem
Cześć, nie wiem do kogo mogę się z tym wszytkim zwrócić i potrzebuje porady. Byłem w związku z kobietą o 5 lat starsza, ja mam 20 ona 25 lat. Od początku relacji miałem problemy z zazdrością i myślami o jej zdradzie. Wszytko w jakiś sposób się układało, spędzaliśmy dużo czasu razem, byliśmy na wakacjach i na wielu innych podróżach, planowaliśmy wynajęcie mieszkania, rozmowy o dzieciach itd. Ja cały czas miałem te złe myśli, byłem zapewniany że nic się nigdy nie wydarzy i że nie mam się o co bać, mówiła że w poprzednim związku była zdradzana. Postawiłem na początku gdy zaczęliśmy się spotykać jasne granice i powiedziałem czego oczekuje i jak dla mnie wygląda związek czyli szczerość najważniejsza i bez tego nic z tego nie będzie, na wszytko się zgadzała, płakała mi bo bała się że to ja będę mógł ją zostawić, płakała przy mnie bo marzyła o szczęśliwej rodzinie i bała się że nigdy jej nie uda się tego osiągnąć. Za każdym razem też ją zapewniałem że z mojej strony nie ma o co się obawiać, ciągle byłem dla niej wsparciem, na każdym kroku starałem się jej pokazać że nie powinna źle o sobie myśleć. Dawałem jej wszystko co tylko mogłem, oddawałem siebie na jej rzecz na każdym możliwym kroku. Wszytko między na nami szło w dobrą stronę, były jakieś jej błędy które były ze mną niezgodne ale wszytko było wyjaśnione i miało się więcej to nie dziać ale kilka dni temu moje myśli były za silne i sprawdziłem jej telefon, znalazłem tam zdjęcia zza kierownicy nowego bmw jej „kolegi” z którym kiedyś mówiła że się spotykała ale nic między nimi miało nie być bo ma żonę i dzieci. Zdjęcia były z sierpnia tamtego roku i w tamtym też momencie zaczynaliśmy swoją bliższą relację. Skonfrotowalem ja spytałem dlaczego mnie okłamywała tyle czasu, dlaczego spotykała się z kimś za moimi plecami i jeździła do katowic, tłumaczyła się że to tylko kolega że pojechali po drewno bo gość zajmuje się altanami. W tamtym momencie powiedziałem że to koniec, że ma zabierać swoje rzeczy i wyjść. Wzięła swoje rzeczy i wyszła. Godzinę później spotkaliśmy się w lesie żeby dalej pogadać, powiedziałem wiele rzeczy, dlaczego mnie okłamywała itd. Powiedziałem w tamtym momencie żeby przyznała się do innych kłamstw bo jezeli zrobiła coś takeigo tyle czasu temu i nigdy o tym nie powiedziała to znaczy że musiało być więcej takich sytuacji, powiedziała że to jedyna i więcej mnie nie okłamywała, szedłem w zaparte i mówiłem żeby się przyznała nie zrobiła tego więc przy niej sprawdziłem cały telefon i na whatsappie znalazłem kolejne wiadomości z innymi typami chyba z 3. W wiadomościach były mile słówka, wybór resteruacji, słowa typa jak miło mu było po przytuleniu. Pękłem w tym momencie i powiedziałem że to koniec i że nie mamy o czym rozmawiać. Ona płakała, przepraszała, prosiła k wybaczenie, błagała, mówiła że się zmieni, żebyśmy to naprawili, że usunie instagrama, zwolni się z pracy w barze. Powiedziała żebyśmy się spotkali we wtorek i porozmawiali. Dzień później usunęła wiele osób z instagrama i facebooka, nie rozmawialiśmy. Wczoraj do mnie napisała czy się nie spotkamy nie odpisałem, wiedziała gdzie pracuje i o której kończę ale się nie pojawiła napisałem więc po pracy że pokazałaś jak ci zależy tym że nie potrafiłaś nawet bez zaproszenia przyjechać, stwierdziła że mogę jej tam nie chcieć bo zadzwoniła do mojej mamy i dostała informację że ma nie przychodzić pod mój dom i nie ma tam wstępu. Po wymianie zdań na messengerze próbowała ciągle pokazać że to też z mojej winy to zrobiła ale też pisała że chce się poprawić, żebym dał jej szanse to pokazać ją nie odpuszczałem pisałem że nie ma godności i wartości w życiu jeżeli robi taki rzeczy. Wróciłem do domu a ona czekała i stała pod, zlałem ją i nie chciałem rozmawiać. Po czasie wyszedłem na rower i zaczęliśmy rozmawiać, mówiła że to nie była zdrada, żebyśmy porozmawiali i to naprawili, żebym jej wybaczył ale po chwili gdzie dalej uważała że to nie jest zdrada odjechałem. Po około 40 minutach wróciłem a ona dalej czekała znowu zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem jej jak to bardzo trzeba być pustym i złym człowiekiem żeby okłamywać rok czasu osobę której mówi się że się ją kocha, ona dalej szła w zaparte że to nie była zdrada i spotkania czysto koleżeńskie, natomiast mówiłem od początku że oczekuję sczerosci a spotykanie się za plecami i flirtowanie to dla mnie jest zdrada. Dalej mówiła że ja też się do tego przyczyniłem ale mówiła że się zmieni, że pójdzie do psychologa, że zależy jej na mnie i nie chce mnie stracić, że mnie pokochała i to co czuła było sczere. Powiedziałem jej chłodno wiele prawdy na jej temat, to że to już dla mnie jest koniec bo takich rswcsy po prostu się nie robi i nie wybacza. Teraz po tej rozmowie nie jestem tego wszystkiego już pewny, nie wiem co mam zrobić czy uwierzyć jej zmianę i chęć naprawy czy to znowu są jej manipulacje. Nie jestem nikim ciekawym, nie mam pieniędzy, fajnej sylwetki, mieszkam z Mamą, nie mam nawet prawa jazdy, nic ciekawego nie mam jej do zaoferowania. Wiem że to nie całokształt tego wszystkiego bo ciężko w wiadomości to wszytko napisać i pokazać jak to wyglądało. Ale czy ktoś na postawie tego co napisałem jej w stanie stwierdzić czy powrót do niej będzie możliwy i realny?
Problemy z zaufaniem: dlaczego narzeczona unika wspólnych zdjęć na Instagramie?
Dzień dobry. Mam taki problem z moją narzeczoną. Narzeczona często wrzuca nasze wspólne zdjęcia na Facebooka, z wakacji czy naszych zaręczyn, ale ma też profil na instagramie, gdzie wrzuca tylko i wyłącznie swoje zdjęcia. Ostatnio zapytałem, dlaczego nie wrzuci również na instagram jakiegoś jednego wspólnego zdjęcia, to usłyszałem, że prawie z niego nie korzysta, nie umie i nie chce. Powiedziałem, że jak nie umie, to ja jej to zrobie. Oczywiście nie pozwoliła, a 2m-ce wcześniej wrzuciła swoje zdjęcie z koleżankami z którymi była się spotkać w klubie. Dodam tylko, że zanim się poznaliśmy to miała bardzo dużo spotkań z innymi mężczyznami z portali i z klubów z którymi się spotykała i jeszcze przez 3-4 miesięce naszej znajomości potrafiła z nimi korespondować. Zabroniłem jej tego jak tylko przez przypadek to zobaczyłem, bo oczywiście nie powiedziała mi wcześniej o tych sms-as. Proszę o jakieś wytłumaczenie tej dziwnej sytuacji.
Witam serdecznie, pomimo swojego wieku nie byłem jeszcze nigdy w żadnym związku
[Mężczyzna, 28 lat, rocznik 1994] Witam serdecznie, pomimo swojego wieku nie byłem jeszcze nigdy w żadnym związku. Mieszkam z rodzicami, którzy bywają trudni (tata nadużywa alkoholu, choć robi to po cichu, wieczorami, mama jest raczej depresyjna). Mam wodogłowie od urodzenia, czuję się nieatrakcyjny fizycznie i tak też jestem odbierany przez kobiety, które jeśli już cenią sobie moje towarzystwo, to niejako z automatu przypisują mnie do kategorii "kumpel". Mam też nieciekawe z punktu widzenia większości kobiet zainteresowania, takie jak historia czy polityka. Na Badoo poznałem jakoś w lutym niecały rok starszą koleżankę, która z miejsca mi się spodobała, ale gdy tylko zaczęło nam się dobrze rozmawiać, ostrzegła mnie, że jest obecnie w potężnym kryzysie psychicznym po porzuceniu przez pierwszego partnera, ma CHAD i że póki co możemy się tylko kumplować. Przystałem na to, w nadziei, że jak się wzmocni psychicznie, to będzie można podjąć o nią starania. Zgodnie z jej prośbą nie robiłem tego jednak, widząc, jak potężne ma wahania nastroju (stalkowanie profili byłego na portalach, wypisywanie do niego wiadomości, euforia, gdy coś od niechcenia odpowiedział, potężne dołki, gdy ignorował czy odobserwował jej profil na Instagramie - on po rozstaniu wyniósł się z pierwszego wynajmowanego przez nią i jego mieszkania do rodziców, na Mazury, po ledwie 2 miesiącach burzliwego związku, mówiąc, że "chce się od niej uwolnić" i że "nie było chemii") miała, pocieszałem, byłem do jej dyspozycji zawsze wtedy, gdy tego potrzebowała. Równocześnie wspólne wyjścia na planszówki i jedzenie sprawiły, że stała mi się bliska. Niestety, chyba wpadła w okres manii, jak się nieco wzmocniła, a że stałem się jej powiernikiem, to pewnego dnia uznała, że nie chce już płakać, i wpadła na pomysł, że wejdzie w układ fwb z dalszym kumplem (on potem się rozmyślił), pytając mnie, czy to dobre dla zagłuszenia jej bólu. Odradzałem, dysponując jedynie przykładami koleżanek, które weszły w takie układy i żałowały tego, ale powiedziałem też coś, co mnie zdradziło z moimi uczuciami do niej - że nie mogę być w tej sprawie obiektywny, bo mi się podoba. Chodziło mi tylko o odsunięcie od siebie pytania, a powstał kwas w naszych relacjach, nasze rozmowy już nie są tak otwarte i częste, raz tylko mi powiedziała, że żałuje, że z fwb jej nie wypaliło, bo to dla niej obecnie najlepsza opcja na przeczekanie do Erasmusa, na którego jedzie we wrześniu (na rok do Hiszpanii; uwaga, oczywiście, zabolała mnie, ale grałem dobrą minę do złej gry). Zwierzyła mi się też, że pisze z 4 panami na poważnie, i że musi się kontrolować, bo potem będzie jej trudno wybrać. To też mnie zabolało. Zmieniła też stosunek do mnie - jest albo "olewczy", tj. nadal podyskutuje na neutralne tematy, ale już od niechcenia, jakbym ją męczył, czasami też, jak wtedy gdy żaliła mi się, że jej zamierzony temat podyplomówki upadł, bo nie ma filmów podejmujących kwestię feministycznego retellingu mitu o Odyseuszu, a ja chciałem ją pocieszyć, podsuwając książkę na temat takiego retellingu, stała się opryskliwa czy wręcz agresywna (raz rzucała w moim kierunku kurwami, właśnie przy tej sprawie, że chodzi o filmy; potem przeprosiła, jej zachowanie miało wynikać ze zgubienia hasła do starego profilu Badoo). Teraz kompulsywnie szuka partnerów na Tinderze i Badoo, a na tym drugim portalu trafiam czasem na jej profil, co wywołuje u mnie dyskomfort i smutek. Moje pytania są trzy: 1. Jak można przywrócić relacje z koleżanką do stanu pierwotnego, tj. koleżeństwa bez starań z mojej strony, ale np. ze wspólnymi wyjściami? 2. Czy po wyjściu przez nią z okresu manii będzie się zachowywać inaczej w stosunku do mnie? Jak postępować, gdy staje się opryskliwa czy nieprzyjemna, a jak kiedy po prostu odpowiada mi zdawkowo, co też boli, biorąc pod uwagę to, jak zwierzaliśmy się sobie wcześniej? 3. Jak pokonać w sobie poczucie przybicia tą sytuacją, wiedząc, że mam niewielu przyjaciół, i nie chcąc obarczać swoją sytuacją rodziny (stąd anonimowa prośba o poradę)? Jak maskować poczucie przygnębienia tak, by nikt nie dowiedział się, w jak trudną relację się wdałem? Jak sprawić, by w przyszłości to doświadczenie mnie nie blokowało w nawiązywaniu nowych relacji? Z góry dziękuję za odpowiedź.
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.