Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego wraca do mnie krytyka wykładowcy za prośbę o pomoc dotyczącą niesprawiedliwej oceny?

Dzień dobry, kilka dni temu przypomniała mi się sytuacja, w której zostałam skrytykowana przez wykładowcę za to, że napisałam prośbę o pomoc przy zrozumieniu jednej sytuacji dotyczącej tego wykładowcy. Dodam, że tej osobie też opisałam problem. Sytuacja dotyczyła tego, że ten wykładowca, mimo że uważał, iż prace dwóch koleżanek są gorsze, podwyższył im oceny z 4 na 4,5. Na konsultacjach skrytykował mnie za to, że napisałam prośbę o pomoc do pełnomocnika ds. studentów, mówiąc, że zostawia to bez komentarza, a próba wyjaśnienia, dlaczego podwyższył oceny, skończyła się tym, że powiedział, że koleżanki bardziej się napracowały, bo robiły ankietę i musiały wyjść do ludzi, a ja robiłam analizę desk research. Sytuacja miała miejsce ponad rok temu. Dlaczego to do mnie wraca?

User Forum

Weronika

mniej niż godzinę temu
Anna Stefańska

Anna Stefańska

Dziękuję, że podzieliła się Pani tą sytuacją. To naturalne, że niektóre wydarzenia, zwłaszcza te, które były dla nas trudne emocjonalnie, potrafią powracać nawet po długim czasie. Często dzieje się tak dlatego, że w chwili, gdy coś się wydarzyło, nie mieliśmy przestrzeni albo możliwości, żeby w pełni przeżyć emocje i nadać im znaczenie.

W Pani opisie widać kilka elementów, które mogły sprawić, że ta sytuacja była dla Pani obciążająca: niesprawiedliwość (inne osoby zostały potraktowane łagodniej), krytyka ze strony wykładowcy i brak poczucia, że Pani głos został wysłuchany i zrozumiany. Tego rodzaju doświadczenia mogą naruszać poczucie sprawiedliwości i własnej wartości, a jeśli nie zostały wtedy 'zamknięte', mogą wracać w postaci wspomnień, zwątpienia, czy pytań 'dlaczego to się stało'.

To, że wspomnienie wróciło teraz, może oznaczać, że dotyka ono jakiejś szerszej potrzeby – np. bycia traktowaną poważnie, sprawiedliwie, z szacunkiem. Czasem, kiedy w obecnym życiu pojawiają się sytuacje, które w jakimś stopniu przypominają tamtą, pamięć 'odzywa się' i domaga się uwagi.

Nie jest to oznaka, że coś jest z Panią 'nie tak'. Raczej sygnał, że to doświadczenie nadal domaga się przepracowania i ukojenia emocji, które były wtedy trudne. Może być pomocne, aby przyjrzeć się temu, co Pani teraz czuje, gdy wspomnienie wraca – czy to złość, smutek, poczucie bezsilności – i spróbować nazwać, czego Pani wtedy najbardziej potrzebowała.

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Olga Żuk

Olga Żuk

Takie sytuacje często wracają, bo wiążą się z poczuciem niesprawiedliwości i odrzucenia. 

Powrót tej myśli po czasie nie znaczy, że robisz coś źle – to naturalna reakcja na sytuację, która uderzyła w Twoje poczucie wartości. Dopóki emocje z nią związane nie zostaną przepracowane (np. nazwane, uznane, czasem przedyskutowane z kimś zaufanym), mogą się odzywać, nawet po wielu miesiącach.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

6 miesięcy temu
Barbara Jedlińska

Barbara Jedlińska

Sytuacje trudne emocjonalnie, zwłaszcza te związane z krytyką, poczuciem niesprawiedliwości czy odrzuceniem, często powracają w naszej pamięci nawet po długim czasie. Wynika to z naturalnego działania naszego mózgu, który zaznacza ważne doświadczenia, by chronić nas na przyszłość i pomóc nam wyciągać wnioski. Takie wspomnienia zapisują się głębiej, ponieważ wywołały silne uczucia i dotknęły istotnych dla nas wartości.

Codzienne, neutralne czy mniej istotne sytuacje nie wywołują takiej reakcji i dlatego nie wracają do nas w myślach. Mózg skupia się na tym, co było dla nas znaczące emocjonalnie, stąd właśnie powracają wspomnienia tych wydarzeń, które nas zabolały lub były dla nas ważne. To sposób, w jaki nasz umysł próbuje zrozumieć, przepracować emocje i przygotować się na podobne doświadczenia w przyszłości.

Jeśli takie wspomnienia wracają, nie jest to oznaka słabości, tylko naturalny mechanizm psychiczny. Można z nim pracować, na przykład poprzez analizę myśli i emocji w duchu terapii poznawczo-behawioralnej, żeby lepiej sobie radzić z podobnymi sytuacjami.

6 miesięcy temu
Monika Kawczyńska

Monika Kawczyńska

Dzień dobry Pani Weroniko,

to, że ta sytuacja wraca po ponad roku, może mieć kilka przyczyn i wcale nie oznacza,
że coś „jest z Panią nie tak”. Nasza pamięć działa w taki sposób, że doświadczenia, które były dla nas trudne, niezrozumiałe lub niesprawiedliwe, zapisują się głębiej i mogą powracać, zwłaszcza w momentach, kiedy pojawiają się podobne emocje – np. poczucie niesprawiedliwości, niezrozumienia czy zlekceważenia. Być może sytuacja, o której Pani wspomina, dotknęła ważnych dla Pani wartości i stąd ten "powrót"?

 

Ta sytuacja najpewniej wymaga domknięcia i przepracowania. Można oczywiście zrobić to samemu, polecam jednak konsultację u psychologa, który w bezpiecznej przestrzeni pomoże Pani przyjrzeć się tej sytuacji, poznać mechanizm, nazwać emocje i finalnie poradzić sobie.

 

Serdecznie pozdrawiam,

 

 Monika Kawczyńska

psycholog, psychotraumatolog

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Czy można przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu? Problemy z otwieraniem się na terapii

Czy można przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu? Wiem, że to głupie pytanie, ale mam ogromny problem z "otworzeniem się", dopiero jak wypiję, to robię się "otwarty". Na co dzień jestem bardzo małomównym i skrytym człowiekiem, ale jak się napiję to "gęba mi się zamyka". Na przykład jakby wypić dwa piwa to czy psycholog może mnie wyprosić z gabinetu?

Dowiedziałem się, od partnerki, o tym, że gdy była młodsza, leżała w szpitalu, u stwierdzono u niej niemożliwość podejmowania decyzji
Witam, mam pytanie, chodzi o moją partnerkę, kobietę, po przejściach. Gdy poznaliśmy się, wszystko układało się nam bardzo dobrze, była osobą, która potrzebowała opieki, potrzebowała bycia, z bliska osoba, i było tak, nie miałem do tego rządnych zastrzeżeń. Pojechaliśmy razem, na wczasy, i było nam cudownie, bardzo zbliżyliśmy się do siebie, co podobało się nam, a moja partnerka, była pozytywnie zaskoczona moją osobą. W trakcie naszej znajomości, przy rozmowach, które miały miejsce, dowiedziałem się, od partnerki, o tym, że gdy była młodsza, leżała w szpitalu, u stwierdzono u niej niemożliwość podejmowania decyzji, powiedziała mi o tym, przez łzy, i zdarzały się sytuacje, że zamykała się, w sobie, gdy chciałem pomoc, nie dopuszczała mnie, mówiąc, że boi się, powody, nie umiała podać. Chciałem, byśmy poszli, do psychologa, po pomoc, kategoryczne odrzuciła to, mówiąc, że trafi, do szpitala. Mieliśmy zamieszkać razem, przywiozła, do mnie swoje rzeczy, lecz z kwestią całkowitej przeprowadzki czekała, i odsowala w czasie ten fakt, mówiąc mi, że nie wie jeszcze, że ma obawy, że nie wie. Po powrocie z wczasów, zabrała swoje rzeczy, i wróciła, do siebie. Gdy wyjeżdżała, widziałem w jej oczach łzy, a gdy mówiłem, by została, mówiła, że nie może, bo boi się, i nie wie. Odjechała, i kontakt całkowicie został zerwany, nie odbiera moich telefonów, nie odpisuje na sms, z tego co mówiła mi, to po wczasach wraca do swojego mieszkania, gdzie ma spokój, a gdy pytałem o tak że mieszkaliśmy razem, to w odpowiedzi słyszałem jej słowa, że podobało się jej to, Nie wiem co mogli się stać, chciałbym pomóc, przekonać partnerkę do mnie, lecz nie potrafię, nie wiem jak.
Czy powinnam kurczowo trzymać się przyjaźni, która jednak sprawia mi trochę przykrości? Czy ok jest odejść? Boję się samotności.
Mam przyjaciółkę, a nie czuję tej przyjaźni. Ma zachowania, które uważam, że nie powinna mieć przyjaciółka i czasem jest mi przykro. Nie odpisuje mi na wiadomości, nie mówi mi o większości rzeczy. Nie spotykamy się zbyt często. Ale czy to jest powód tego, że nie widzę w niej przyjaciółki? Jak z nią o tym rozmawiałam to mówiła, że do wszystkich tak robi, ale się zmieni. I rzeczywiście na początku przestała tak robić, ale później wróciła do tego. Ale ja ją naprawdę lubię. Boję się też, że przez to co do niej mówię i jak się zachowuję, to się ode mnie odwróci. Wcześniej miałam dobrego kolegę, który też irytował mnie niektórymi swoimi zachowaniami. To jest tym bardziej dziwniejsze, że zanim ich poznałam to nie miałam w ogóle przyjaciół, byłam samotna i posiadanie przyjaciół było moim marzeniem. Więc powinnam doceniać to, że ją mam, cieszyć się z tego, że jest niezależnie od tego jaka by była. Może miałam zbyt duże wyobrażenia? Dodam, że jesteśmy dorosłe.
W domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej.
Dzień dobry, mam problem, który jest dosyć uciążliwy i chciałabym się go pozbyć. Od dwóch tygodni jestem chora, nie mogłam się wcześniej doleczyć i dopiero teraz mijają mi objawy i przez to nie byłam w szkole. Mimo, że chciałabym wrócić, bo już nudzi mi się chorowanie, to z drugiej strony boję się tego, mam wrażenie, że jak tam wejdę, to się źle poczuję czy zemdleje. Dodatkowo stresuje mnie to ile sprawdzianów i kartkówek mam do nadrobienia. Nie mogę wiecznie siedzieć w domu, ale myślę, że jak wyjdę, to od razu będę czuć się jeszcze gorzej. Nawet jak musiałam pójść do lekarza, to spanikowałam, bo byłam cały tydzień w domu bez przerwy, ale musiałam pójść, bo nie mijała mi choroba. Tak się stresowałam, że jak tylko wyszłam na zewnątrz myślałam, że zaraz zemdleję, ale mimo to praktycznie biegłam do samochodu, więc to chyba nie było osłabienie a stres, który mną wtedy sterował. Nie wiem, co robić by skutecznie się uspokoić w takiej sytuacji, bo nie mogę przecież parę godzin lekcyjnych panikować, bo to zmęczy mnie bardziej niż gdybym cały ten czas spędziła na jakimś sporcie. Owszem, w domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej. Siedzę i tworzę scenariusze pt. "Co się może stać, jak wrócę do szkoły" i one dodatkowo mnie dobijają, ale nie wiem, jak powstrzymać myślenie o tym. Postaram się jeszcze do końca tego tygodnia zostać w domu, ale nie wiem, czy to pomoże. Inni dookoła mnie twierdzą, że przesadzam i się dobrze czuję, ale tak nie jest. :(( Od kilku tygodni jestem bardziej zmęczona niż zazwyczaj, z kilkoma przerwami, gdy się niczego nie bałam i żyłam normalnie. Chciałabym już zakończyć takie niepotrzebne stresy i żyć jak dawniej, ale już sama nie daję z tym rady. Chyba warto pójść do jakiegoś specjalisty, ale nie wiem- czy do psychologa, czy od razu do psychiatry? Trochę się stresuję takim spotkaniem, ale myślę, że tego potrzebuję. Najbardziej w tym boję się tego, że psychiatra przepisze mi jakieś leki, które może dodatkowo mnie osłabią. Nie znam się na tym, ale perspektywa brania leków nieco mnie przeraża, wystarczyłaby mi chyba sama terapia, ale może już jest ze mną na tyle poważnie, że bez leków się nie obędzie?
Poczucie winy i lęk przed odejściem od partnera uzależnionego. Dlaczego czuję wyrzuty sumienia? Jak sobie poradzić?
Co mam zrobić, by przestać czuć się winna tego, że chcę odejść od partnera, który jest uzależniony od alkoholu, hazardu i narkotyków? Chce ratować siebie i dzieci. Nie chce dłużej tak żyć, bo dzieci są małe jest ich 2 i za chwilę rodzi się 3. On nie pracuje. Nie dba o dzieci, nie dba o mnie nawet podczas mego pobytu w szpitalu. Mimo to ciągle mam poczucie winy, że chcę wychodząc ze szpitala odejść i niego wraz z dziećmi. Czuję jakbym go zostawiła ma pastwę losu, bo wiem, że zostanie bez dachu nad głową. Jak wyleczyć te poczucie winy, dlaczego czuję strach i boję się, że popełniam błąd. Wiem, że nie, ale tak bardzo boję się samotności, boje się, że pęknie mi serce jeśli okaże się, że szybko znalazł inną kobietę. Dlaczego się wgl tym przejmuję? Jak mam z tym walczyć?