Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z diagnozą anoreksji i towarzyszącymi myślami natrętnymi?

Dzień dobry wszystkim! Przechodzę swego rodzaju kryzys i potrzebuję, aby ktoś pomógł mi wyciszyć moje własne myśli, które były zawsze natrętne, lecz ostatnio przybierają na sile. Została mi ostatnio zdiagnozowana anoreksja i bardzo trudno jest mi tę diagnozę zaakceptować, nie do końca w nią wierzę. Nie dlatego, że nie ufam swojej psychiatrze, prowadzi mnie od trzech lat i wyciągnęła z niejednego dołu. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy w przestrzeni publicznej podnosi się temat zaburzeń odżywiania pokazywane są przypadki osób, które były tak bardzo zanurzone w chorobie, że były wygłodzone, potrzebowały sondy, pomocy logopedy lub fizjoterapeuty, ponieważ były tak wyniszczone chorobą, że musiały się od nowa nauczyć mówić, chodzić. Nie zrozumcie mnie źle, to jest potrzebne i dobrze, że jest to omawiane, ale ponieważ jest to główny sposób pokazywania problemu, dodatkowo wzmacniany przez kryteria DSM chociażby, ja w głowie cały czas miałam i nadal mam "Nie jesteś w tak złym stanie, więc wszystko jest dobrze, nie masz problemu". Gdy dostałam diagnozę anoreksji, byłam w szoku. Jak mogę być niedożywiona skoro moje BMI jest w normie? Po co mi dietetyk? Po co mi refeeding skoro nie jestem wychudzona? Czuję się jakbym dawała wszystkim tym prawdziwie chorym w twarz, mówiąc, że też choruję. Część mnie widzi problem (np. wtedy, gdy orientuję się jak bardzo boję się jedzenia i przybrania na wadze, jak cały czas liczę kalorie i wszystko skrupulatnie ważę, jak bardzo wycofuję się z życia, by nie zakłócać swojej rutyny, jak bardzo wpływa na moje emocje i postępowanie każda najdrobniejsza zmiana na wadze, gdy słyszę, że jestem blada, gdy jestem tak osłabiona i serce tak zwalnia, że nie mam siły chodzić, myśleć), udało mi się na tyle wygłuszyć ten głos z tyłu głowy, by powiedzieć terapeucie o tej diagnozie i o tym co się ze mną dzieje obecnie, o swoich emocjach, ale i tak czuję się jak oszust i dręczy mnie poczucie winy po każdej sesji, która tę kwestię porusza, nawet mimo tego, że terapeuta sama wprost powiedziała, że problem jest i waga nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiem, że to głos choroby, która broni się przed leczeniem, ale ten głos jest bardzo przekonujący, zwłaszcza przy tych wszystkich wywiadach i materiałach, nie tylko na internecie, które mój mózg postrzega jako dowód tego, co słyszę w głowie. Nie pomaga też to, że chyba mam zaburzoną percepcję swojego ciała. Inni mówią mi, że jestem za chuda, że widać mi wszystkie kości, ale ja tego nie widzę. Widzę za to miejsca, w których gromadzi się tłuszcz. Kolejną sesję mam za jakiś czas, na pewno omówię te natrętne myśli z terapeutą, ale jak mogę radzić sobie z tym teraz, gdy jestem sama? Jak zwalczać tę chęć, by się wycofać z tego tematu i skupić na głównym problemie, który mnie do terapeuty zaprowadził? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami i uczuciami tu i teraz? Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i życzę miłego dnia!
User Forum

Sceptyk

3 miesiące temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

dziękuje, że się pani podzieliła swoją historią. To, co pani opisuje pokazuje  rozdarcie między częścią, która widzi trudność i cierpienie, a częścią, która podważa diagnozę i mówi „to jeszcze nie jest problem”. Ten wewnętrzny głos może być bardzo przekonujący i jednocześnie podtrzymywać chorobę, odbierając pani prawo do uznania własnego bólu. Widzę, jak wiele wysiłku kosztuje panią funkcjonowanie, lęk przed jedzeniem, kontrola, wycofywanie się z życia, osłabienie. Są to realne doświadczenia, niezależnie od wagi czy porównań z innymi. Poczucie bycia „oszustką” często pojawia się właśnie wtedy, gdy zaczyna się zbliżać do trudnej prawdy o sobie. Pani sytuacja jest skomplikowana, pokazuje, że doświadczyła pani bardzo trudnych sytuacji w swoim życiu oraz, że stara się pani sobie pomóc.

To, że mówi pani o tym w terapii, jest bardzo ważnym krokiem, z pewnością niełatwym. Ważnym jest również, aby ufać terapeucie równolegle być pod kontrolą zaufanego lekarza psychiatry.

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański CPiP Nowy Świat

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Rozumiem, jak trudne musi być dla Pani zmaganie się z natrętnymi myślami i wątpliwościami co do diagnozy anoreksji, zwłaszcza przy profesjonalnym doświadczeniu w psychologii i ma się wiedzę, która wybiega ponad standardową. Te głosy w głowie, wzmacniane mediami i kryteriami DSM, są typowe dla mechanizmów obronnych zaburzenia, ale istnieją  sposoby, by je złagodzić tu i teraz, zanim dojdzie do spotkania ze specjalistą.

Proszę nazwać myśl jako natrętną i powiedzieć sobie w myślach „To tylko myśl, nie fakt” i to pomaga zdystansować się i zmniejszyć jej siłę. Jednocześnie należy unikać tłumienia, bo to nasila problem, a zamiast tego zaakceptowanie jej obecności i zgodę na jej zniknięcie, jak chmurze na niebie. Warto praktykować technikę oddechową 4-7-8: wdech 4 s, wstrzymaj 7 s, wydech 8 s. Powtarzamy 4 razy, by szybko uspokoić umysł.

 Anoreksja wbrew mitom nie wymaga ekstremalnego wychudzenia czy niskiego BMI a sama diagnoza opiera się na lęku przed przybraniem, restrykcjach i wpływie na życie, nawet przy wadze w normie. Pani opis pasuje do kryteriów. Poczucie winy to „głos choroby” i  proszę sobie przypomnieć sobie słowa terapeutki i notować dowody za diagnozą  w dzienniku. Osobiście polecam terapię w nurcie CBT ze względu na zmianę przekonań. 

 

 

 

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Dziękuję za to, że znalazła się odwaga, by napisać to wszystko tak szczerze i tak szczegółowo, bo to wymaga naprawdę wiele siły.  

To, co Pani opisuje, czyli przekonanie, że "nie jest wystarczająco chora", jest jednym z najbardziej charakterystycznych i najbardziej bolesnych objawów anoreksji. To nie jest słabość ani wymówka, to część samej choroby, która skutecznie broni się przed leczeniem właśnie w ten sposób. Psychiatra i terapeuta mają rację, waga naprawdę nie jest jedynym kryterium, a strach przed jedzeniem, liczenie kalorii, wycofanie z życia, spowolnienie pracy serca i wyniszczenie organizmu to poważne sygnały, które Pani sama dostrzega.  

Nie odbiera Pani niczego osobom "bardziej chorym". Choroba nie jest konkursem.  

Na teraz, gdy jest się samej, można spróbować kilku rzeczy:  

-Kiedy natrętny głos mówi "nie jesteś wystarczająco chora", warto go zauważyć i nazwać głośno lub w myślach: "To mówi choroba, nie ja."Nie trzeba z nim walczyć ani go przekonywać, wystarczy go nie słuchać.  

-Kiedy emocje stają się bardzo silne, pomocne może być skupienie się na jednej prostej, fizycznej czynności: ciepła herbata, koc, muzyka. Coś, co jest tu i teraz, w bezpiecznej przestrzeni.  

-Kiedy pojawia się poczucie winy po sesji, warto przypomnieć sobie, że to poczucie winy to też objaw choroby, a nie dowód na to, że coś jest z Panią nie tak.  

Do kolejnej sesji nie trzeba rozwiązać wszystkiego. Wystarczy przetrwać ten czas i wrócić. Terapeuta już wie o problemie i jest po Pani stronie.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co opisujesz, jest bardzo ważne i widać, jak dużo Cię to kosztuje. 

 

Twoje objawy, myśli i to, jak bardzo wpływa to na Twoje życie, są wystarczającym powodem, by traktować to poważnie . Nie musisz być „w najgorszym stanie”, żeby zasługiwać na pomoc.

 

To bardzo dobrze, że jesteś w terapii -- to ogromny krok. Jeśli będzie Ci bardzo trudno między sesjami, warto też sięgnąć po dodatkowe wsparcie (np. telefon zaufania- 116 123 lub kontakt z osobą bliską).

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

3 miesiące temu
Jagoda Turowska

Jagoda Turowska

Dzień dobry, to co opisujesz naprawdę ma sens i jest bardzo częste przy zaburzeniach odżywiania, nawet jeśli w głowie pojawia się przekonanie że „to nie aż tak poważne”. Choroba bardzo często podsuwa właśnie takie myśli, które podważają problem i sprawiają że trudno przyjąć pomoc. To że nie wyglądasz jak osoby pokazywane w mediach wcale nie znaczy że wszystko jest w porządku, bo w tych trudnościach nie chodzi tylko o wagę, ale o to jak bardzo jedzenie, kontrola i lęk wpływają na Twoje życie i samopoczucie.

To co piszesz o liczeniu kalorii, strachu przed jedzeniem, podporządkowywaniu dnia pod schematy i wycofywaniu się z życia to są realne sygnały że coś jest nie tak. To poczucie że jesteś „oszustką” też jest bardzo typowe i nie oznacza że nim jesteś, tylko raczej że choroba próbuje się utrzymać. Możesz spróbować nazywać te myśli trochę z dystansu, na przykład „to jest myśl, a nie fakt”, bo nawet jeśli brzmią przekonująco, nie musisz im w pełni wierzyć ani za nimi iść.

Kiedy robi się trudno, pomocne bywa skupienie się na chwili obecnej, na tym co widzisz, słyszysz, czujesz, żeby trochę wyciszyć natłok w głowie. Warto też myśleć o małych krokach zamiast o pokonaniu wszystkiego naraz, na przykład nie rezygnować z jedzenia mimo lęku. I spróbować podejść do siebie z taką samą łagodnością, jaką dałabyś komuś bliskiemu w podobnej sytuacji, bo to że inni mają inaczej nie odbiera Tobie prawa do wsparcia.

To że powiedziałaś o tym terapeucie mimo oporu naprawdę ma znaczenie i jest krokiem w dobrą stronę, nawet jeśli teraz tego tak nie czujesz. Jeśli chcesz, możesz napisać kiedy te myśli są najsilniejsze, wtedy łatwiej będzie poszukać konkretnych sposobów na te momenty.

3 miesiące temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

opisane przez Panią doświadczenia są spójne z obrazem zaburzeń odżywiania i warto to wyraźnie podkreślić: trudność w uznaniu diagnozy, poczucie „nie bycia wystarczająco chorą” oraz porównywanie się do bardziej skrajnych przypadków nie świadczą o braku problemu, lecz stanowią jeden z mechanizmów podtrzymujących zaburzenie. W anoreksji bardzo często obserwuje się wewnętrzny głos, który podważa zasadność leczenia i przekonuje, że „to jeszcze nie ten moment”, „inni mają gorzej”, „u mnie to nie jest poważne”. Ten głos bywa niezwykle przekonujący, ponieważ odwołuje się do realnych obrazów funkcjonujących w przestrzeni publicznej, gdzie rzeczywiście najczęściej pokazywane są najbardziej skrajne przypadki. Jednocześnie jednak takie porównania zniekształcają obraz choroby – anoreksja nie jest definiowana wyłącznie przez skrajnie niską masę ciała. Może przebiegać przy prawidłowym BMI, a o jej obecności decydują przede wszystkim mechanizmy psychiczne i behawioralne, które Pani bardzo precyzyjnie opisuje: nasilony lęk przed przybraniem na wadze, kontrolowanie jedzenia, wycofywanie się z życia, podporządkowanie funkcjonowania rutynom związanym z jedzeniem oraz silne uzależnienie samopoczucia od wagi. Poczucie, że „odbiera Pani miejsce osobom naprawdę chorym”, również wpisuje się w ten sam mechanizm. To nie jest adekwatna ocena sytuacji, lecz forma zaprzeczania i umniejszania własnego cierpienia. W praktyce terapeutycznej traktujemy to jako jeden z sygnałów nasilenia problemu, a nie jego braku. Warto zauważyć, że równolegle w Pani opisie obecna jest druga część – ta, która widzi problem, zauważa osłabienie organizmu, lęk, ograniczenia w funkcjonowaniu. To właśnie ta część jest bliżej rzeczywistości i stanowi ważny punkt oparcia w procesie leczenia. Jeśli chodzi o to, jak radzić sobie z tymi myślami w momentach, gdy jest Pani sama, pomocne bywa nie tyle „zwalczanie” ich, ile zmiana sposobu odnoszenia się do nich. Warto próbować traktować te myśli jako objaw, a nie fakt. Można to sobie nazywać wprost: „to jest głos choroby”, „to jest mechanizm anoreksji, który próbuje mnie zatrzymać”. Taka operacjonalizacja pozwala wprowadzić dystans i nie wchodzić automatycznie w dialog z tymi treściami. Próba udowodnienia sobie, że „jednak jestem chora” często kończy się nasileniem wątpliwości, ponieważ mechanizm ten działa na zasadzie błędnego koła.

Pomocne może być także krótkie „zakotwiczenie” w faktach dotyczących funkcjonowania, zamiast w porównaniach do innych osób. Fakty w Pani przypadku to między innymi: odczuwany silny lęk przed jedzeniem i przybraniem na wadze, ciągłe liczenie kalorii, ograniczanie życia społecznego, odczuwane osłabienie fizyczne i objawy ze strony organizmu. To są konkretne wskaźniki problemu, niezależne od tego, jak wyglądają inni ludzie.

W momentach dużego napięcia warto również skupić się na regulacji emocji, a nie na rozstrzyganiu, „czy naprawdę jest Pani chora”. Pomocne bywają proste interwencje: świadome spowolnienie oddechu, skupienie uwagi na bodźcach zewnętrznych (np. opisanie w myślach pięciu rzeczy, które Pani widzi, czterech, które Pani słyszy), czy krótkie odroczenie działania pod wpływem impulsu („wrócę do tej decyzji za 20 minut”). Takie działania nie rozwiązują problemu, ale pozwalają przetrwać moment największego nasilenia napięcia bez pogłębiania wzorca unikania. To, że mimo wątpliwości mówi Pani o tym terapeucie i wraca do tego tematu, jest bardzo istotne i świadczy o zachowanej zdolności do refleksji oraz gotowości do pracy. W anoreksji nie chodzi o to, by „poczuć się wystarczająco chorą”, żeby zasłużyć na leczenie. Wystarczającym powodem jest to, że jedzenie, ciało i waga zaczynają organizować życie w sposób, który ogranicza Pani funkcjonowanie i powoduje cierpienie. I to w Pani opisie jest wyraźnie obecne. Na koniec warto dodać jedną rzecz, która bywa dla wielu osób ważna: fakt, że pojawia się w Pani wątpliwość, refleksja i zdolność do zauważenia problemu, jest dobrym prognostykiem. To oznacza, że choroba nie przejęła pełnej kontroli nad sposobem myślenia i że istnieje w Pani przestrzeń na zmianę. Proces zdrowienia w zaburzeniach odżywiania często zaczyna się właśnie w takim miejscu – nie od pewności, lecz od ambiwalencji. I to w zupełności wystarcza, żeby zacząć realną pracę nad odzyskiwaniem wpływu na własne życie.

 

Z wyrazami szacunku

Dawid Staszczyk

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Zaburzenia odżywiania, niechęć do zmiany i lęk. Celowo sprawiam sobie cierpienie, wiem, że tak nie mogę funkcjonować.
Nie mam pojęcia co mam zrobić, chodzę do psychologa i rozmawiamy o moich zaburzeniach odżywiania, ale dalej nie jestem gotowa nic z tym zrobić, nie jestem gotowa na wprowadzenie regularności w jedzeniu, czuje się komfortowo tak, jak teraz jest, ale wiem, że jest to dla mnie złe i męczy mnie to, czuje się jakbym zasługiwała na cierpienie, jednak nie chce cierpieć, nie chce zmieniać tego jak się odżywiam bo boje się ze gdy to zmienę to przytyje, a tak to czuje się bezpiecznie, jednak nie chce dalej tak żyć, nic już nie rozumiem.
Jak pomóc dziecku uniknąć kompulsywnego jedzenia i kradzieży pieniędzy na słodycze?
Jak pomóc 10latce która pokryjomu podjada slodkosci i wynosi pienadze z domu aby je kupic?
Kompulsywne jedzenie - czy udać się do specjalisty?
Czy jak kompulsywne się objadam, np. dzisiaj zjadłam śniadanie, dwa batony, całą paczkę chipsów, czekoladę i wypiłam monstera i mam poczucie winny z tego powodu, to jest powód, żeby pójść do jakiegoś specjalisty i jeżeli tak, to do jakiego? To już trwa z dwa lata albo dłużej, nie mam nadwagi ani nie rekompensuję sobie tego ćwiczeniami czy głodówkami (tak jak kiedyś), ale boje się, że będę miała za parę lat z tego powodu jakieś problemy zdrowotne, np. cukrzycę, nadciśnienie tętnicze. Często nie mam siły na przygotowywanie sobie zdrowych posiłków. Czasem nie mam tych napadów tak dużych, jak wyżej wymieniony, ale codziennie zjadam coś niezdrowego.
Od dzieciństwa zmagam się z nadwagą
Dzień dobry Od dzieciństwa zmagam się z nadwagą. Wszystkie moje próby utraty wagi zawsze kończą się na tym samym, efekt jojo. Czy może to mieć podłoże psychologiczne, że nie akceptuję siebie, mam niskie poczucie własnej wartości, niską samoocenę, w dzieciństwie byłam strofowana przez rodziców, rówieśnicy śmiali się ze mnie, że jestem gruba. Usłyszałam nawet od rodziców, że z tego powodu się mnie wstydzą. Chodzę sfrustrowana i nerwowa co odbija się na moim 3-letnim synku i relacji z mężem (chociaż on twierdzi, że nie przeszkadza mu mój wygląd). Czy właśnie problemy natury psychologicznej i własnej samooceny nie pomagają mi schudnąć i być szczęśliwą?
Jak radzić sobie z jedzeniem emocjonalnym, prokrastynacją i gonitwą myśli? ADHD a zaburzenia odżywiania?

Dzień dobry,
mam w swoim życiu kilka problemów: jedzenie z nudów i jedzenie emocjonalne, bałaganiarstwo, prokrastynacja, robienie wszystkiego dosłownie na ostatni moment, gonitwa myśli, gubienie rzeczy, zapominanie. Mam 1000 pomysłów na raz, a nic z tego nie robię. Miałam się uczyć do matury, dlatego zrezygnowałam z basenu — i ani się nie uczyłam do matury, ani nie chodziłam na basen. I to jest jeden z wielu przykładów moich zachowań. Chciałabym uzyskać leki na zmniejszenie apetytu, ale nie wiem, czy to, co mi dolega, to ADHD, czy to są po prostu zaburzenia odżywiania. Chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty, ale nie wiem kogo dokładnie, żeby zrobić to najniższym kosztem. Czy mogę z tym iść od razu do psychiatry, czy raczej powinnam iść na terapię i zabrać się za to powoli? Powinnam iść do psychologa czy do psychoterapeuty? Co mam w ogóle zrobić?

myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!