Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys małżeński i dylematy, co robić dalej?

Witam. Jestem związku małżeńskim od 10 lat. Z początku wszystko układało się świetnie, ale od ok.2 lat mamy nieustanny kryzys. Zaczęło się od problemów męża w pracy i od tego, że stres z tym związany zaczął przenosić na sprawy domowe: łatwo wpadał w złość, często krzyczał na dzieci, kłóciliśmy się również my, pojawiało się dużo wzajemnych pretensji. Rzutowało to na wszystkie aspkety naszego życia, w tym również na życie intymne. W takiej atmosferze i przy braku okazywania czułości nie miałam ochoty na seks. To z kolei powodowało, że sytuacja była coraz bardziej napięta i tym sposobem błędne koło się zamykało. 

W tym samym czasie zaczął się mną interesować kolega z pracy. Z początku traktowalam to raczej jako formę żartu i zwykłej koleżeńskiej sympatii, ale z jego strony to od samego początku było coś więcej. Kolega wie, że jestem mężatką i tylko dlatego nie podrywa mnie wprost,ale zarówno ja, jak i reszta zespołu w pracy widzimy, że bardzo mu się podobam. Najbardziej martwi mnie fakt, że coraz częściej zaczynam o nim myśleć. Zaczynam szukać jego towarzystwa, okazji do rozmowy. To w jego towarzystwie, a nie męża, ja się śmieję. To on okazuje mi takie zainteresowanie jakiego nie dostaje od męża. To on prawi mi komplementy, a nie mój mąż. Wiem, że gdybym była wolna to już dawno próbowałby się ze mną umówić. Na szczęście jest typem, którego świadomość, że jestem mężatką hamuje. A ja coraz częściej o nim myślę i coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Fizycznie również bardziej mnie pociąga niż mój mąż. 

Jak sobie w takiej sytuacji poukładać te relacje tak, żeby nie zniszczyć małżeństwa, ale też nie zranić kolegi? 

Jak odnaleźć spokój w takiej emocjonalnej huśtawce?

Inna rzecz, że mąż twierdzi, że ja się zmieniłam i chyba ma rację. Stałam się bardziej świadoma tego czego chcę od życia i zaczynam mieć wrażenie, że z mężem tego nie osiągnę. Pewne jego cechy, które akceptowałam, w tej chwili mnie bardzo irytują. Nie mam już w sobie cierpliwości i akceptacji do pewnych zachowań. 

To ja całe nasze małżeństwo byłam za więcej rzeczy odpowiedzialna, to ja o wielu rzeczach decydowałam (i to nie dlatego, że chciałam, tylko on na mnie zrzucał decyzyjność w wielu kwestiach). A teraz wiem, że chciałabym większego oparcia, tego żeby ktoś pomyślał też o mnie, a nie ja o wszystkich (czyt. dom, mąż, dzieci). Dotąd mi to nie przeszkadzało, ale teraz mocno mnie to uwiera... Duży mam mętlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim myśleć i jak to sobie poukładać...

User Forum

Magda

9 miesięcy temu
Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Dzień dobry Magdo! Zacznę od tego, że mam poczucie uczciwości i jakiejś odwagi połączonej z determinacją w podzieleniu się tym, co aktualnie przeżywasz i widzę to jako duży zasób w twojej sprawie. W Twoich słowach oprócz emocjonalnego chaosu (naturalnego w takich sytuacjach), brzmi też duża świadomość tego, co się z Tobą dzieje: widzisz, że zmienia się Twoje spojrzenie na związek, na siebie i na potrzeby, których wcześniej być może nawet nie miałaś okazji w pełni odczuwać. 

Osobiście spojrzałbym na twoje aktualne doświadczenie nie tylko jak na kryzys w związku. Dla mnie to tło kolejnego kroku w odkrywaniu przez Ciebie swojej tożsamości. Po 10 latach na drodze małżeństwa być może odsłania się w Tobie kobieta, która potrzebuje przestać już funkcjonować tylko jako "ta, która ogarnia wszystko", i zaczyna ona czuć, że chce być też widziana, chciana, wspierana. To naturalna, zdrowa potrzeba, kolejny krok w rozwoju relacji małżeńskiej. Jeśli przeoczyliście z mężem ten moment na Waszej drodze, to bywa i tak, że relacja z kolegą z pracy, który zdaje się odpowiadać na tę potrzebę stanie się tak emocjonalnie naładowana. Wg mnie kolega to lustro, w którym widzisz szansę o oglądanie "nowej siebie": docenianej, afirmowanej, zdobywanej, dostrzeganej, pełnej radości, uśmiechu i życia. Z tym, że to od Ciebie zależy jak na to spojrzysz. Możesz to czytać jako zaproszenie do romansu albo jako ZNAK, że Twoje potrzeby w małżeństwie są niezaspokojone, że coś bardzo ważnego w Tobie domaga się głosu. Jeśli się nie mylę, to mam też wrażenie, że w tym co piszesz jest lojalność wobec męża, wobec swojej roli, wobec wartości, które wyznajesz. I to też jest ważny zasób. Może w tym co przeżywasz nie chodzi o wybór między „mężem a kolegą”, tylko oto, żeby poszukać wspólnie z mężem odpowiedzi czy w tym momencie Wasz związek ma w sobie jeszcze przestrzeń na Twoje aktualne potrzeby i potrzebę przemiany, którą w sobie odkrywasz?

Może warto wspólnie z mężem pogadać o tym jak przez lata zmieniła się Wasza relacja, jak Ty się zmieniłaś i czego Ci teraz potrzeba, a czego potrzeba mężowi; o tym czy macie gotowość usłyszeć się nawzajem, powiedzieć o swoich aktualnych potrzebach, uznać je i bez obwiniania spotkać się ze sobą na nowo; czy oboje macie wolę spróbować zadbać o waszą relację, z nowymi warunkami i "danymi"? Z pewnością taka rozmowa nie jest łatwym krokiem, ale może być przełomem w kierunku wprowadzenia nowej energii w związek (albo w kierunku podjęcia decyzji, że dalsze życie razem nie będzie już możliwe bez ranienia siebie nawzajem). Niestety związki często rozpadają się nie z powodu "kolegi lub koleżanki" (bo oni zazwyczaj nie są powodem decyzji, a jedynie sygnałem alarmowym), ale z powodu nie odczytania, że pojawiła się ważna potrzeba głębokiego spotkania w istniejącym związku i czy nowego "zakontraktowania się". Bo relacja to także dynamika i zmiany. Dostrzegam, że masz w sobie sporo siły, samoświadomości i uczciwości, więc może to dobry czas, żeby porozmawiać nie tylko z samą sobą, ale też z mężem. Jeśli nie jesteś gotowa to warto podzielić ten ciężar z kimś, kto pomoże Wam przejść przez ten etap (najlepiej z terapeutą/terapeutką par). Oczywiście bez przymusu, we własnym tempie, bez nagłych decyzji, z właściwą troską o siebie. 

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Olga Żuk

Olga Żuk

To, co opisujesz, to trudny moment – dużo emocji, zmęczenia i wątpliwości. Małżeństwo przechodzi kryzys, a w pracy pojawił się ktoś, kto daje Ci uwagę i ciepło, za którym tęsknisz. Nic dziwnego, że zaczynasz się w tym gubić.

Jeśli chcesz spróbować ratować związek, warto porozmawiać z mężem – szczerze, spokojnie, może z pomocą terapeuty. Tylko wtedy będzie szansa, żeby coś się zmieniło. Równolegle zadbaj o siebie – o swoje potrzeby, emocje, granice.

A relację z kolegą na razie potraktuj z dystansem. Nie po to, by coś udawać, ale żeby nie podejmować ważnych decyzji pod wpływem emocjonalnego zamętu. Najpierw poukładaj w sobie, czego tak naprawdę chcesz – dla siebie, nie z potrzeby ucieczki.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

9 miesięcy temu
Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry, Pani sytuacja, z jednej strony kryzys w małżeństwie, a z drugiej pojawienie się zainteresowania ze strony kolegi z pracy, jest zrozumiała. Naturalne jest, że szuka Pani ukojenia w obliczu mętliku w głowie i chce poukładać te relacje.

Kryzys w małżeństwie, wynikający ze stresu męża i jego wpływu na Waszą codzienność, doprowadził do braku czułości i trudności w sferze intymnej. W takiej atmosferze Pani niezaspokojone potrzeby emocjonalne, jak uwaga czy komplementy, mogły sprawić, że zainteresowanie ze strony kolegi stało się bardzo atrakcyjne. To, co Pani opisuje, jest często związane z tzw. efektem nowości – to, co nowe i nieznane, często wydaje się bardziej ekscytujące niż znana relacja, w której pojawiła się rutyna. Warto byłoby spróbować przypomnieć sobie początki związku z mężem, czy wówczas nie doświadczała Pani podobnego zauroczenia i uwagi z jego strony.

Pani małżeństwo, po dziesięciu latach, weszło w fazę, która naturalnie wymaga pracy i świadomego zaangażowania. Pewna rutyna czy znudzenie, jeśli nie pracuje się nad związkiem, są dość częstym zjawiskiem. Pani spostrzeżenie, że się Pani zmieniła i oczekuje większego oparcia, a dotychczasowa decyzyjność zaczyna Panią uwierać, wskazuje na Pani ewoluujące potrzeby w relacji.

Aby spróbować poukładać te relacje, warto byłoby rozważyć otwartą rozmowę z mężem o Pani potrzebach i o tym, co przeżywa Pani w związku, bez obwiniania. W Pani sytuacji, gdzie emocje są intensywne, a mętlik w głowie duży, wskazana byłaby terapia par. Specjalista mógłby pomóc Państwu w nazwaniu i przepracowaniu tych wszystkich uczuć, zrozumieniu wzajemnych potrzeb oraz podjęciu świadomych decyzji dotyczących przyszłości Pani małżeństwa i Pani osobistego rozwoju. 

9 miesięcy temu

Zobacz podobne

Czy psycholog pomoże zwalczyć lęk przed nawiązywaniem znajomości z kobietami?
Hej, Czy psycholog będzie w stanie pomóc w zwalczeniu lęku przed podchodzeniem do kobiet i nawiązywaniu znajomości? Pozdrawiam,
Partnerka wyzywa mnie od zera, gdy czegoś nie zrobię z obowiązków domowych.

Dzień Dobry Chciałbym zapytać czy coś jest ze mną nie tak, jestem w związku od 5lat. Mieszkam razem z narzeczoną w wynajmowanym mieszkaniu. Przychodzi taki czas, że zaczyna się na mnie wkurzać, że nic nie robię, nie mogłem zrobić tego tamtego. W chwilach złości wyzywa mnie od zera, że jestem nikim i gorsze rzeczy. Staram się robić wszystko co mogę. Zawsze zapomnę o jakimś drobiazgu i znowu myślę kiedy będzie awantura. Zdarzyło mi się ją złapać mocniej nie jak tulić, tylko ścisnąć z bezsilności i nie wiem czy ja jestem jakiś psychiczny już po prostu nie daje sobie rady.

Depresja chłopaka, chęć przerwy na popracowanie nad sobą i poznawanie innych kobiet - jak sobie radzić?

Dzień dobry, Mój chłopak jest chory, ma m.in.depresję. Chce zrobić sobie przerwę, żeby móc popracować nad sobą, wyjść z tego stanu, a po tych kilku miesiącach, jeśli mu się to uda ponownie spotkać i zacząć związek na całe życie. Problem, z jakim się mierzymy, od jakiegoś czasu wygląda następująco- on cały czas ogląda się za innymi kobietami, jak twierdzi, to jest silniejsze od niego i rządzi nim biologia, choć sam tego nie chce. W tej przerwie chciał się jeszcze wyszumieć, czyt. poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka. Moja reakcja jest taka, że jeśli zrobi to w tej przerwie, to ma nie przychodzić na umówione po przerwie spotkanie. Powiedziałam tak, gdyż bardzo zabolało mnie to, że on chce popróbować z innymi kobietami. To tak, jakbym dostała w policzek, choć staram się być dla niego wsparciem w trudnych chwilach choroby. To byłoby przekroczeniem moich granic zaufania i budowania związku na trwałych fundamentach. Jest mi z tym bardzo ciężko. A on, choć się zgodził i powiedział, że idzie z tym na terapię, to zaznaczył, że niczego nie może obiecać i że jeśli zgodzę się teraz na jego pomysł, to on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. Tylko, że to, jak to przedstawia to dla mnie traktowanie mnie, jako drugi wybór, bo jeśli okaże się, że z kimś innym jest mu lepiej, to przecież nie wróci, a jeśli nie będzie lepiej, to wróci. Jest mi bardzo ciężko, nie chcę zmieniać zdania, choć widzę, jak on się miota w tym wszystkim, ale to dla mnie za dużo nawet, jeśli w tej przerwie nie będziemy razem. Z jednej strony czuję, jakbym go blokowała a z drugiej, że nie dałabym rady sobie z tym poradzić. Dodam, że mój chłopak uważa, że mój lęk i niezgoda na to wynikają z niskiego poczucia wartości. 

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Jak powiedzieć partnerowi o długach, jak przygotować się do takiej rozmowy?
Witam. W skrócie... zbieram się, żeby powiedzieć partnerowi o długach... o części z nich wie, jednak przez własną głupotę i bezmyślność wpadłam w kolejne i nie radzę sobie już z tym kompletnie. Bardzo boję się jego reakcji i tego, że już nie zniesie mojej kolejnej wpadki... jak się przygotować do takiej rozmowy? Wiem, że muszę mu o tym powiedzieć, życie w kłamstwie mnie już dobija, jestem tym kompletnie załamana... proszę o pomoc. Z góry dziękuję.
Trudności w panowaniu nad gniewem, krzykiem, do tego brak tego uczucia do męża, co kiedyś.
Witam, od pewnego czasu, już w sumie ponad rok, mam taki problem, że jestem ciągle zdenerwowana. Czasem mam dzień, że dosłownie wszystko mnie denerwuje, ale czasem jest też dobrze Jestem mamą dwójki dzieci 1 i 4 lata Jestem z nimi praktycznie sama, bo mąż pracuje za granicą, jest co weekend, ale narazie nie ma możliwości, aby został z nami Pomocy od babć i innych osób z rodziny nie mam praktycznie żadnej Każde wyjście do dentysty czy do fryzjera wiąże się z nerwami, a kto z nimi zostanie, kto się nimi zajmie itp Od pewnego czasu mam taki problem, że krzyczę, po prostu nie potrafię rozmawiać, tylko we wszystkim widzę problem i od razu zaczynam krzyczeć (potem mam wyrzuty sumienia, że robię to niepotrzebnie), ale nie umiem inaczej. Z mężem również dogadujemy się średnio, mimo że jak jest z nami to widzę, że się stara, dba o mnie i o dzieci, zawsze myśli o nas, mimo to ja w nim też widzę problem i mimo to, że wiem, że on robi coś dobrze, ja muszę wykrzyczeć, że wszystko co robi jest źle . Wczoraj powiedział mi, że te moje krzyki i kłótnie bezsensowne są już nie do wytrzymania Każde nasze zbliżenie jest dla mnie jak męczarnią. On naprawdę się stara, nie naciska na mnie, kupuje jakieś drobne i czasem też bardzo drogie prezenty dla mnie, ale ja nie czuję tego, co kiedyś. Nie lubię się już nawet całować, nie sprawia mi nic przyjemności i zmuszam się do tego, najchętniej zostałabym sama. Nie wiem co ze soba robić, nie chce, żeby nasz związek się rozpadł przeze mnie Mamy wspaniałe dzieci i nie wyobrażam sobie tego, że kiedyś moglibyśmy być osobno z mężem.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!