Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys w 20-letnim małżeństwie: mąż obwinia mnie o swój stan zdrowia i jego własne zachowania.

W moim 20-letnim małżeństwie postpuje kryzys. Od zawsze miewaliśmy różne problemy, ale w ostatnich latach to się bardzo nasila. Z jednej strony bardzo kocham męża i nie chcę się z nim rozstawać, ale z drugiej czuję się przez niego totalnie wyczerpana psychicznie. Mąż obwinia mnie o trudne relacje rodzinne z moją stroną rodziny i o jego stan zdrowia, a mianowicie nadciśnienie I problemy z brzuchem, wątrobą... I za każdym razem, gdy odczuwa ból, gdy pytam co się dzieje, to otrzymuję odpowiedź wyrażoną w wulgarny sposób, że jak przez ostatnie lata topi smutki w drinku po pracy i jego wątroba nie wytrzymuje, bo ja nie chce nic naprawić, to jak ma sie czuć. Jest to dla mnie okropnie trudne .

User Forum

Dusia

2 miesiące temu
Wiktor Wasylik

Wiktor Wasylik

Dzień dobry.

 

Rozumiem, że trudności, jakich doświadcza Pani w relacji z mężem, są przytłaczające i towarzyszy Pani zmęczenie. To bardzo cenne, że postanowiła Pani sięgnąć po pomoc. Należy pamiętać, że mimo najlepszych chęci mamy ograniczony wpływ na stan fizyczny innych dorosłych, zwłaszcza kiedy mowa o używaniu alkoholu jako "eliksiru na smutek". Praca nad relacją to czynienie wysiłków z obu stron, dlatego warto rozważyć terapię małżeńską, gdzie zarówno Pani jak i mąż mogliby przedstawić swoją perspektywę oraz uczestniczyć w dialogu a także uzyskać wskazówki co do ewentualnej pracy indywidualnej. 

 

Gdyby jednak z różnych powodów nie było to możliwe to zachęcam Panią do indywidualnej konsultacji z psychologiem. Z uwagi na złożoność sytuacji i emocje jakie temu towarzyszą rozmowa 1 na 1 może być dobrym początkiem na drodze do odzyskania sił i stabilności. 

 

Z wyrazami szacunku

Wiktor Wasylik

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Sytuacja z wpisu, wskazuje na duże obciążenie emocjonalne w związku i jest całkowicie zrozumiałe, że czujesz się wyczerpana psychicznie. Miłość do męża nie oznaczaja, że masz znosić obwinianie Cię za jego problemy zdrowotne czy relacje rodzinne, ani przyjmować wulgarnych czy agresywnych odpowiedzi, kiedy pytasz o jego stan. Ciągłe obwinianie i frustracja partnera to bardzo trudne doświadczenie, które naturalnie wywołuje stres i poczucie bezradności. W takiej sytuacji warto przede wszystkim chronić swoje granice emocjonalne i zadbać o własne wsparcie, rozmowa z psychologiem lub terapeutą może pomóc zrozumieć mechanizmy obwiniania, nauczyć stawiania granic i strategii radzenia sobie ze stresem w związku. Ważne jest, aby pamiętać, że nie jesteś odpowiedzialna za jego zdrowie ani za jego wybory, a Twoje dobro i poczucie bezpieczeństwa są równie ważne.

2 miesiące temu
Katarzyna Zawodzińska

Katarzyna Zawodzińska

Dzień dobry, myślę, że najważniejsze w tym momencie, aby sięgnęła Pani po wsparcie i przyjrzała się swoim emocjom i potrzebom. Rozumiem, że tego wsparcie może mieć Pani teraz mało, wspomina Pani o trudnych relacjach z rodziną oraz z mężem. Jeśli w grę wchodzi poczucie winy, może obniżone poczucie własnej wartości - tutaj warto sięgnąć po pomoc psychologiczną. Proszę poszukać w Pani miejscu zamieszkania, lub online. Pozdrawiam serdecznie Katarzyna Zawodzińska

2 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Krytyka, pretensje potrafią niszczyć relacje, więc może Pani się czuć wyczerpana psychicznie, bezsilna, bezradna, a mimo tych  trudności  próbuje Pani rozmawiać, dopytuje, interesuje stanem męża, troszczy się o niego. Pokazuje Pani zaangażowanie, empatię i lojalność. Natomiast za jakość związku odpowiedzialne są dwie osoby. Może warto sobie odpowiedzieć na parę pytań:  jak Pani rozumie miłość? Jaką naprawę ma mąż na myśli, żeby poczuł się dobrze? Jak oboje przyczyniacie się do poprawy relacji? Na ile czuje Pani, że  dźwiga odpowiedzialność za coś, na co nie ma realnego wpływu? Co by się dla Pani zmieniło, gdyby przestała  Pani brać na siebie cudze decyzje i konsekwencje?

2 miesiące temu
Natalia Dębińska

Natalia Dębińska

Widzę jak bardzo trudne jest to dla Ciebie i jak bardzo zmęczona jesteś. 

 

Zachowanie Twojego męża częściowo wpisuje sie w schemat:

1. Zrzucanie odpowiedzialności za picie.

2. Obwinianie o pojawienie się konsekwencji picia. 

3. Emocjonalny szantaż. 

4. Nie branie odpowiedzialności za własne emocje i wyrażanie ich agresją słowną. 

 

Nie jesteś odpowiedzialna za jego wybory, za jego relacje ani za zdrowie. To jego odpowiedzialność, a Ty nie jesteś temu winna. 

 

To normalne, że czujesz się rozdarta między miłością do męża, a wyczerpaniem. Zastanów się czego Ty potrzebujesz, zadbaj o swoje zdrowie i komfort. Rozmowa z kimś zaufanym. 

 

Przez kryzys małżeński można przejść i wzmocnić związek, lecz to wymaga pracy obu stron, dialogu bez obwiniania oraz wzięcia odpowiedzialności za własne emocje i zachowania. 

 

Dbaj o Siebie. 

 

Natalia Dębińska 

Psycholog 

 

 

2 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. Bardzo mi smutno czytając Twój wpis. Widzę w nim dużo bólu i zmęczenia tą sytuacją. Mąż obwinia Cię o wiele rzeczy, ale pamiętaj, że jego problemy zdrowotne czy picie alkoholu nie jest Twoją odpowiedzialnością. Może warto, abyście zastanowili się nad terapią małżeńską? Jeśli mąż nie wyrazi chęci, warto żebyś poszukała wsparcia dla siebie, bo to zupełnie zrozumiałe, że ta sytuacja Cię męczy. Trzymam mocno kciuki,

 

Justyna Bejmert

psycholog 

2 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,
to, przez co Pani teraz przechodzi, brzmi naprawdę bardzo trudno i obciążająco. W małżeństwie, tym bardziej w wieloletnim naturalne są różne kryzysy. Jednak to co Pani opisuje, obwinianie ze strony partnera, wulgarne reakcje, zrzucanie na Panią odpowiedzialności za jego zdrowie czy sposób radzenia sobie ze stresem może być bardzo wyczerpujące psychicznie. Zupełnie zrozumiałe, że czuje się Pani zmęczona i przytłoczona.

To, że jednocześnie kocha Pani męża i nie chce rozstania, a równocześnie ma Pani dosyć takiego traktowania, nie jest sprzeczne. Te uczucia mogą istnieć obok siebie, i wiele osób w podobnych sytuacjach doświadcza właśnie takiego ambiwalentnego napięcia.
Warto też jasno podkreślić:, że to nie Pani odpowiada za zdrowie męża ani za jego decyzje dotyczące alkoholu. Obwinianie Pani za dolegliwości zdrowotne czy trudności z własnymi emocjami może być dla Pani bardzo krzywdzące. Ma Pani prawo stawiać granice i mówić, że te słowa Panią ranią.

Jeśli poczuje Pani, że ma na to siłę, może Pani w spokojniejszym momencie spróbować powiedzieć mężowi, jak się Pani czuje, kiedy on reaguje wulgarnie albo obarcza Panią winą. Warto też wspomnieć o tym czego potrzebuje Pani, aby czuć się bezpieczniej i bardziej szanowana w tej relacji. Nie chodzi o przerzucanie winy, ale o nazwanie tego, co dla Pani trudne.

Proszę pamiętać, że Pani emocje są ważne i zrozumiałe. Dobrze aby Pani nie była w tym sama, warto porozmawiać z bliską osobą. 
Pozdrawiam
Weronika Jeka

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

z mojej perspektywy terapeuty TSR w Pani opisie widać, że mimo narastającego kryzysu relacja nadal jest dla Pani ważna i że jednocześnie bardzo wyraźnie odczuwa Pani psychiczne wyczerpanie. To istotny punkt wyjścia do pracy — oznacza, że celem nie musi być decyzja „zostać czy odejść”, lecz zmniejszenie obciążenia i znalezienie choć niewielkich zmian, które poprawią Pani funkcjonowanie "tu i teraz".

W podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach zwraca się uwagę na to, kiedy jest choć trochę lepiej: momenty, w których rozmowy z mężem nie eskalują, w których czuje się Pani mniej obwiniana albo ma Pani chwilę wytchnienia. Takie wyjątki pomagają zobaczyć, co już działa i co można stopniowo wzmacniać. Jednocześnie ważnym sygnałem jest pojawiające się u męża obwinianie, agresja słowna i alkohol — to elementy, które realnie zwiększają Pani obciążenie i wymagają jasnego nazwania ich wpływu na Pani dobrostan. Zachęcam do kontaktu z psychologiem, terapeutą. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

1 miesiąc temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry

 

jest Pani w bardzo trudnej i wyczerpującej sytuacji. Z jednej strony kocha Pani męża i nie chce się rozstawać z drugiej strony czuje się Pani psychicznie przeciążona i bezsilna. Mąż obwinia Panią za swoje problemy zdrowotne relacje z rodziną oraz za to że sięga po alkohol Takie zachowanie jest sposobem zrzucania odpowiedzialności na drugą osobę. Jego zdrowie i picie alkoholu są jego odpowiedzialnością a nie Pani. Wulgarne odpowiedzi i obarczanie Pani winą mogą bardzo ranić i z czasem prowadzić do poczucia winy lęku i wyczerpania. To są zachowania które przekraczają granice i mogą być formą przemocy emocjonalnej.

 

W tej sytuacji ważne jest zadbanie o siebie swoje granice i swoje zdrowie psychiczne. Pomocna może być rozmowa z psychologiem który pomoże Pani uporządkować emocje i zastanowić się co dalej bez presji i poczucia winy.

 

Pozdrawiam

Weronika Wardzińska

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zespół ASD, problemy relacyjne i chęć zmiany środowiska

Witam, mam 30 lat i choruję na zespół ASD, przez który nie mam przyjaciół i nigdy żadnej dziewczyny nie miałem na dłużej. Uczęszczam na terapię zajęciową w województwie łódzkim, w której się nie widzę i w której także nie mam przyjaciół, a koledzy moi, którzy tam chodzą, podpuszczają mnie do dokuczania innym, szczególnie takiemu głuchoniememu chłopakowi o imieniu Piotrek, z którym jeżdżę na zajęcia, i chcą mi na siłę ustawiać życie, przez co stan mojego zdrowia uległ jeszcze większemu pogorszeniu. Wpadam w histerię, wpadam w stany depresyjne, mało jem i zaburzenia odżywiania mam, a dodatkowo ojciec mój straszy mnie, że rozważy to, bym wylądował w ośrodku terapii uzależnień lub żebym nawet był w ośrodku socjoterapeutycznym jakimś, bo często mi się to śni, że wylądowałem w takim miejscu, gdzie były osoby także z zespołem Aspergera lub z autyzmem, jak i z ADHD, czego się bardzo boję, a jednocześnie podświadomość mi podpowiada, że to jedyne rozwiązanie na moje samopoczucie, bym był szczęśliwy nawet w innym miejscu niż to, w którym mieszkam obecnie, bo twierdzę, że mieszkanie z agresywnym konkubentem matki mojej, który wpatrzony jest w to miejsce, w którym dzieje mi się krzywda, także pije dużo i nie raz uciekałem przez niego z domu, przez co później przenoszę agresję swoją na uczestników, przez co teraz chcą mnie wyrzucić stamtąd. Co mogę zrobić w tej sytuacji, a chciałbym dodatkowo móc kiedyś pojechać na turnus socjoterapeutyczny lub na obóz dla takich osób jak ja, gdzie nawiązałbym nowe, wartościowe znajomości, bo także sam zacząłem szukać wszędzie sposobu, by się wyrwać z wiochy zabitej dechami, gdzie trzeba mieć samochód, żeby się wszędzie dostać, bo rozmowy z wujkiem moim, który załatwiał tę placówkę terapii zajęciowej, by pomyślał o pracy dla mnie jakiejś, bo także z ojcem swoim wiele razy rozmawiałem w tej sprawie, zwykle kończyły się na obietnicach, bo na partnera matki mojej, jego rodziny, nie mogę liczyć. Co mam zrobić w tej sprawie, bo także z chrzestnym swoim wiele razy rozmawiałem w tej kwestii, ale ciągle słyszę od niego o jakimś bezsensownym blogu, żebym prowadził na jakiejś platformie społecznościowej. Co mam zrobić w tej sprawie, proszę o pomoc, a każda pomoc się liczy w tej sprawie, bo także szukam pomocy dla dziadka mojego, który na borderline choruje i który też obraża mojego ojca, że mógłby coś lepiej zrobić w swoim życiu, i który też ma marzenie, bym zamieszkał z ojcem swoim w Warszawie, bo nie raz śni mi się, że mieszkam z ojcem swoim i podróżuję z nim po świecie, poznaję ludzi i mam fajną pracę. Pozdrawiam.

Obawy o pecha i samotność w nowym kraju - jak radzić sobie z lękiem i paniką?

Obawiam się, że pech mnie dosięgnie także w nowym miejscu zamieszkania. Boję się powtórki - 3 lata temu byłam na 3-miesięcznym stażu w ukochanych Włoszech i miałam pecha - olewała mnie moja przełożona, byla oschła i nie dopuszczała do obowiązków, kłamała, że jej nie będzie dzisiaj, a potem ją widziałam na mieście, nie odpisywała. Mężczyzna, który mi się spodobał udawał, że mnie nie pamięta po czasie, nie nawiązałam koleżeństwa, dostałam mandat. Pod koniec chciałam już wracać. Naoglądałam się pięknych widoków - wszędzie sama. 

Tutaj, gdzie mieszkam w Polsce jestem sama od kilku lat, bez przyjaciół, bez partnera. Mam się wyprowadzać do Holandii do prestiżowej uczelni, mam jednak problem ze znalezieniem mieszkania - w Holandii jest niedobór mieszkań. Są oferty typu mieszkania z kilkoma ludźmi i jedna łazienka - nie wiem, jak miałabym rano zdążyć się wyszykować na uczelnię. Obawiam się bardzo samotności - nie znam holenderskiego, oczywiście jest tam sporo emigrantów, ale nie wiem, czy uda mi się znaleźć znajomych, przyjaciół. 

Do tej pory mam pecha i nie wiem dlaczego, jestem bardzo dobrą osobą i to nieraz ja wychodzę z inicjatywą, a po drugiej stronie nie widzę zainteresowania. Kompletnie tego nie rozumiem. Tym bardziej, że czasami poznaję koleżanki, z którymi się dobrze dogaduję, jednak po czasie po drugiej stronie widzę spadek zainteresowania albo zaprzestanie kontaktu, pomimo braku jakichkolwiek kłótni, spięć. 

Dzisiaj leżałam i myślałam o tym wszystkim, czy znowu będzie nie tak, że się umęczę i będę żyć tylko studiami, tak jak było w Polsce. Czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, czy wykorzystałam wszystkie szanse na poznanie ludzi. I tutaj stało sie coś niepokojącego - zaczęłam czuć dyskomfort, a po chwili panikę. Zaczęłam czuć jakąś wręcz złą obecność. Jakby we mnie "weszło" coś, albo ktoś. Bałam się być sama ze sobą, wyszłam z domu na spacer. Wiedziałam, że ten stan paniki może się skończyć w moment, jednak ja bałam się przestać zadawać sobie pytanie, czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by poznać nowych ludzi w obecnym mieście. Potem stwierdziłam, że muszę przerwać ten proces myślowy, że muszę odpuścić, bo chyba poszłam za daleko i to chyba o tym świadczy ta panika. 

Byłam w tym roku na kilku sesjach i Pani powiedziała, że rzeczywiście widzi jakiś pech i to musi być uciążliwe. Zaniepokoiła mnie jednak ta panika, ponieważ doznałam jej w tym roku zimą, gdy z tej desperacji i samotności, zaczął mi się podobać mężczyzna, który wiedziałam, że nie powinien mi się podobać - intuicja we mnie krzyczała, że to nie jest dobra osoba dla mnie. I się to potwierdziło - ukrywał, że z kimś mieszka, brał używki, miał długi i w zasadzie to nie zaangażował się w relację ze mną, więc był to taki falstart. Ale z mojej strony było uwikłanie emocjonalne, i kiedy doszłam do tego, że on musi mi się przestać podobać, bo z tej relacji nic nie będzie - pojawiły się natrętne myśli - wulgarne, wrogie do mnie. Poczułam wtedy panikę, jakby "coś"" mnie atakowało, że chcę się wydostać, nie wiedziałam, o co chodzi. Odpuściłam więc i tkwiłam w tym zauroczeniu. Tylko że akurat wtedy nie powinnam była odpuszczać, bo trop był dobry - on nie powinien mi się był podobać. Więc skąd te natrętne myśli? Wiele jest tutaj obecnych wątków, które się na siebie nakładają i nie sposób ich od siebie oddzielić.

Czy ucieczka z toksycznego związku to przesada? Przemoc psychiczna i ekonomiczna
Dzień dobry uciekłam z dzieckiem od partnera, dziecko ma 3 lata, dodatkowo jestem w ciąży. Często zastanawiam się, czy przesadzałam, czy wina leży we mnie, czy faktycznie to ze mna jest problem. Brakuje mi pieniędzy, bo wyszlam bez niczego. Prosze przeczytajcie ten dlugi post i powiedzcie, czy ja przesadzalam i zniszczyłam rodzine, czy uratowałam siebie i dzieci? Argumenty, przeciwko mojemu powrotowi: - nie można na niego liczyć, sama w ciąży sprzątałam mój dom i nosiłam ciężkie kartony, bo On nigdy nie mial czasu (oprócz grilla w niedziele I resztę niedziel, które spędzał u rodzicow, ale ja na jego pomoc nie zaslugiwalam, zreszta mówił, ze moj dom to burdel i nora) - Brak szacunku, kiedy przy jego pracowniku opowiadałam o jakimś kraju, ze fajnie się tam wybrać to uslyszalam "gowno widzialas, gowno wiesz" ( sam nigdzie za granicą nie byl) teksty typu " ale z Ciebie blondynka" - nie mogłam powiedzieć nic miłego o niczym i nikim innym, po urodzinach dziecka pochwaliłam jeden prezent - skończyło sie straszna awantura, ze chwale gówniany plastik, a nie jego ciezko pracę i jestem żałosna ( zrobil drewniany domek, ktory chwaliłam dzien wczesniej, ale cieszyłam sie, ze nasze dziecko bawi sie innym prezentem) - po tych urodzinach wyciągnął z gniazdka kabel od telewizora, bo jestem nieposłuszna i nie zadzwoniłam do wszystkich zapytać czy dojechali ( chcialam odpocząć, urodziny na 25 osob, początek ciazy, ktorą zle znosilam) - ustalanie wszystkiego tylko z rodzicami I z siostrą (wyjazd na urodziny do chrzesniaka o 21 dostalam smsa od jego siostry, z wytycznymi, zupełnie innymi, niż to co ustalilismy ze soba) - razem z siostrą ustalili jak bedzie wyglądać ogrod i zaczęli robic, ja zostałam zaproszona do pracy, nigdy nikt mnie nie zapytal o moje zdanie (Zwróciłam Michalowi uwagę) jego siostra stwierdzila, ze ma zamówić jakieś rośliny, a On stwierdzil, ze teraz zapyta Wioli, jej odpowiedz: "niby od kiedy pytasz jej o cokolwiek" - przemoc ekonomiczna - nigdy nie zostałam do niczego do pisana, byliśmy razem od 5 lat, od 3 mieszkaliśmy i w tym czasie niby razem budowaliśmy dom i niby razem kupiliśmy samochód i niby razem pracowaliśmy na wspólny majatek. Dom na jego rodzicow, samochód na niego, proszenie bez przerwy o przelewy( nie zostalam nigdy dopisana do zadneho jego konta- On twierdzil, ze nie mogl. Klamstwo, niedawno dzwonilam na infolinii i to zweryfikowalam), mieliśmy kredyty ( moj hipoteczny 1700, na sprzet w jego domu 817 i maly 299), chcialam wrócić do pracy, ale do tej nie mogłam(bo jemu nie odpowiadalo), nie bylo zlobka dla dzieci (rok oczekiwania)- On twierdzil, ze da rade nas utrzymac. Średnia przelewów od lipca do czerwca tego roku to 6000 zlotych, z tego 3000 zlotych na kredyty, z tego prezenty na wszystkie okazję, zakupy do domu, ubrania również dla niego i zdarzało się, z tej kwoty oplacanie na przyklad jakiejś faktury (3000) zlotych. Problem byl coraz większy i musiałam prosić o pieniądze na kredyt, przelew na 1000 zlotych, dwa tygodnie proszenia, kolejny przelew. W ostatnim miesiacu kupowałam tabletki do zmywarki i papier toaletowy na paypo. I jeszcze wzięłam kredyt na siebie, nie będąc do niczego dopisana - Staś budził sie każdej nocy, często płakałam, chcial byc noszony, sikał co kilka minut w nocy. Tylko ja mogłam Go usypiac i nosić w nocy. Teraz śpi przez całe noce, jest szczęśliwy i uśmiechnięty - po śmierci mojej babci, z ktora bylam bardzi związana mowil, ze 'przewraca sie w grobie jak na mnie patrzy" - uzależnienie id pornografii ( poprosił mnie kiedyś o sprawdzenie mapy) - okazało sie, ze kobiety sa wszędzie - facebook, instagram, wiadomości od mezczyzn, zapisane strony ze zdjeciami, nawet olx - nie chce wiedzieć co na olx bylo, bo to juz jest bardzo dziwne( to bylo 2 lata temu, nie mam pojęcia jak teraz i czy ma to znaczenie, po takim czasie) - kiedyś usypialam dziecko, a On przyszedł z awantura, prosilam, zeby zaczekał, aż położenie dziecko spać i wtedy porozmawiamy ( nie miało to dla niego znaczenia, wychodzil, dopiero kiedy zaczynałam płakać lub krzyczeć z bezsilnosci) - kiedy cos mowilam, ze mi przeszkadza zabierał dziecko do babci ( bo nie bedzie z psychopatka), szedł do rodzicow I dzwonil, ze mam wpaść na obiad jak gdyby nic, a tam o ile poszłam, bo kiedyś chodziłam ( później juz oczywiscie nie) zaczynal kłótnie od nowa robiąc widowisko dla wszystkich i czekając na potwierdzenie i na to, zeby wszyscy mnie krytykowali - jak jeszcze sie kłóciliśmy ( bo po czasie ja iuz nic nie mowilam, chcialam tylko spokoju) On dzwonil po mame, tate i siostre, ewentualnie jego mama przychodziła na drugi dzien i tłumaczyłam mi, ze nie powinnam tak robic - strasznie, ze jak odejdę to On ma pieniadze i wynajmie najlepszego adwokata I i tak zabierze mi dziecko. Mówienie, ze ja niszczę rodzine i niczego nie potrafię docenic, a On I jego rodzina sa wspaniali - Zero wspólnego spędzania czasu, czas wspólny to na gospodarstwie z jego rodzina - codziennie powinnam sie z dzieckiem meldować na gospodarstwie, bo dla dziecka tam jest plac zabaw, a nie jakieś place zabaw - jak pojechałam z dzieckiem rowerem na plac zabaw to dowiedzialam sie, ze : " jestem pegerusem" i mam zakaz! Lepiej, żebym tego znowu nie zrobiła ( oczywiscie On sie martwił, ze ktoś nas moze rozjechac) - kiedyś zapomnialam zadzwonić, ze jadę do miasta to musiałam słuchać pol godzinnego wykładu o braku odpowiedzialnosci i co ja odwalam, jestem chora i moja rodzina niczego mnie nie nauczyła ( musiałam meldować wyjazd i przyjazd, kazdy - kazde wyjście na plac zabaw itd.) - to bylo z troski, a ja jestem nienormalna - On bardzo chcial dziecko (jak znajdę w ciaze wyprowadzimy sie do miasta, 15 km od jego gospodarstwa), jak zaszłam w ciaze to temat sie urwał, groziło mi poronienie i cala ciaza byla zagrożona, w każdej chwili mogłam poronic, a mieszkalam sama w domu. Bal sie nawet rodzicom powiedzieć, dowiedzieli sie ostatni. Dopiero jego rodzice na koncowce mojej ciazy powiedzieli, ze powinniśmy mieszkać razem u nich w domu - i od tej pory On zaczął powtarzać to samo. Na moj argument, ze mielismy mieszkac w mieszkaniu wszyscy mnie wysmiali, ze jak to, przrciez On jest rolnikiem i nie bedzie mieszkal 15 kilometrow dalej, co ja sobie wymyslilam. On udawal, ze nigdy tak nie powiedzial.Dopiero w szpitalu jak urodziłam dziecko podjęłam decyzje, ze spróbujmy. - jak poroniłam.druga ciaze, zostawiłeś mnie sama ( mimo, iz lekarz mowil, ze ktoś powinien przy mnie byc, bo moglabym dostac krwotoku, ale to bardzo rzadki przypadek) pojechał z wujkiem ogladac samochody, On tlumaczy to, tym, ze zapytal mnie czy moze jechac. " wujek tyle nam pomogl, musze jechac z nim ogląda samochody, tyle zrobil w naszym domu" odpowiedziałam tylko rob jak chcesz - nie ma Go w domu od poniedziałku do soboty od 6 do 21, albo i dłużej w niedziele wychodzi rano, wpada na kilka godzin do domu i albo idzie wieczorem znowu do rodzicow, albo najlepiej powinniśmy spędzać tam całe niedziele ( ostatnie tygodnie tylko tam) kiedy On bedzie sie dzieckiem zajmował? - jak miałam.jechac w moje rodzinne strony to zawsze byl problem, albo trzeba bylo gotować objawy dla pracowników, albo samochód sie psuł, albo po co ja w ogóle tam jadę, jak Stasiu byl Mały to ja sobie nie poradze ( rodzicom wmawialam, ze tez tak mysle, ze po prostu sobie nie poradze) - zaloze firme i założysz mini I szpilki i będziesz tam sprzedawac, pochylisz sie pokażesz co nieco to i części będą szły ( obrzydliwe)
Mąż spotyka się z inną kobietą, ale nie chce rozwodu i mówi, że mnie kocha. Czy to ja jestem niedojrzała emocjonalnie?

Witam, nie dawno dowiedziałam się, że mąż spotyka się z inną kobietą. Przeczytałam wszystko, co do niej pisał, opowiadał o naszym życiu plus, że ją kocha. Stwierdził, że tak naprawdę nie może wytłumaczyć, co do niej czuje, na moje pytanie o rozwodzie zaczął płakać, że nie chce rozwodu, bo nas kocha mnie i córkę. Zaznaczę, że od tego dnia śpi u niej, jednocześnie pisząc do mnie Kocham cię. Po burzliwej wymianie zdań stwierdził, że jestem niedojrzała emocjonalnie by to wszystko zrozumieć. I naprawdę się zastanawiam czy ma rację.

Mój partner myli moje imię z imieniem byłej dziewczyny - skąd to się bierze?
Dzień dobry. Mój partner pomylił moje imię z imieniem swojej ex. Jesteśmy ze sobą od pół roku, zdarzyło mu się to już kilka razy. Najczęściej myli imię podczas kłótni ale zdarza się to też w normalnych codziennych sytuacjach. Jestem pewna jego uczucia, mamy wiele wspólnych planów. Każda taka pomyłka jest przez niego natychmiast wyłapywana. Przeprasza, widzę że jest mu przykro. Chciałabym wiedzieć skąd biorą się te pomyłki i czy powinnam się nimi niepokoić.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.