Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zagubienie i niepewność w relacjach z sąsiadem - jak poradzić sobie w trudnej sytuacji?

Nie wiem, jak się odnaleźć w obecnej sytuacji, kompletnie nie rozumiem, dlaczego spotykają mnie takie sytuacje. Pół roku temu zaczął podobać mi się mój sąsiad, którego rzadko widywałam od ostatnich paru lat, ewidentnie w tym mieszkaniu nie mieszkał, tylko wpadał niezapowiedzianie. Wiem to, bo mieszka tuż obok mnie, za ścianą. Jak to wytłumaczyć, że akurat, jak zaczęłam o nim myśleć, on po miesiącu zaczął się regularnie pojawiać? Jakbym go zmanifestowała. Zaczął bywać tam kilka razy w tygodniu, czasami raz na tydzień, jednak nigdy nie zostawał na noc sam, tylko kilka razy w miesiącu ze swoimi córkami. Od razu domyśliłam się, że mieszka u kogoś, bo wpadał do tego mieszkania czasami dzień po dniu i tylko coś zabierał, albo pracował z tego mieszkania i po południu jechał gdzieś i nie wracał na noc, a następnego dnia znowu się pojawiał. To mówi samo za siebie. Widziałam, że bardzo mu się spodobałam, bo pokazywał to mową ciała, sam z siebie przedstawił się i proponował podwózkę. Jednak nie wyszło nic więcej z tej znajomości i te rozmowy były tylko sporadyczne, choć nieraz dawał silne oznaki, że mu się podobam - na przykład na mój widok zatrzymał się, rozdziawił buzię i nie poszedł od razu w swoją stronę, tylko się zatrzymał, nie chciał iść dalej, i zawstydzonym tonem przywitał się. Innym razem gdy dosiadłam się do nich do windy, zapomniał wysiąść z windy, jego córka przypomniała mu "ale przecież już wychodzimy" i po chwili powiedział, a no tak, i powoli wyszedł, potem posłał mi zawstydzony uśmiech. Albo patrzył na mnie maślanymi oczami, nie mógł ode mnie wzroku oderwać, nawet nie mrugał, gdy szłam w jego stronę. Były też dziwne zachowania - gdy miałam sukienkę i obcasy, na mój widok przeszedł na drugą stronę, nie patrzył na mnie, widać było, że się powstrzymuje. W ostatnim momencie zdecydował się powiedzieć mi cześć. Gdy mieliśmy okazję porozmawiać w windzie, to zapytałam go, gdzie mieszka i że wiem, że nie tutaj, a on się wykręcał - mówił, że podróżuje i widać było, że się spiął. Kilka dni później zobaczyłam go z walizką i w eleganckim stroju, gdy mnie zobaczył to bardzo pożądliwie patrzył na moje nogi, wyglądał na bardzo podnieconego moim wyglądem. Zapytałam go, czy znowu wyjeżdza, a on - powiedzmy... Zapytałam, co to za tajemnica. On odparł zdenerwowany, że to nie tajemnica, tylko że się przemieszcza zawodowo. Jakiś czas temu słyszałam, jak szedł po schodach i rozmawiał, słyszałam też głos kobiecy, a to byla już 23 i ja zasypiałam w swoim łóżku. Weszli do mieszkania i rano widziałam, jak jego samochód odjeżdżał. Byłam roztrzęsiona, bo domyślałam się, że to jakaś kobieta, a nie jego córka. Tego samego dnia gdy on mnie zobaczył po południu, miał przerażony wzrok, nie przywitał sie, tylko czekał na moją reakcję. Gdy ja powiedziałam hej, to on spuscil wzrok, widać było poczucie winy i ogromne spięcie. 2 tygodnie temu ten sąsiad zapalił zioło w swoim mieszkaniu i wiem na 100% że to on, bo bylo czuć z jego tylko mieszkania, kiedyś też to zrobił. Zadzwoniłam do jego drzwi, nie odbierał. Kręciło mi się w głowie od tego paskudztwa, nie dało się oddychać na korytarzu. Następnego dnia spotkalismy się przypadkiem pod blokiem i kazałam mu podejść, powiedziałam, że ma tutaj nie palić. On wykręcał się, mówił, że to insynuacja, że to nie on. Potem chciał się jakby przyznać, zapytał 'a skąd wiesz że to ja'. Od tamtej pory nie widziałam go bezpośrednio, ale po tej konfrontacji robiło mi się niedobrze, gdy słyszałam, ze on wchodzi do mieszkania, bo ja wszystko słyszę, mieszkając tak blisko. Wręcz miałam mdlące uczucie w gardle. Nie mogłam znieść tej całej sytuacji, czułam się zniesmaczona, że trwa to już pół roku, że złośliwie trafił mi się intruz, że zasługuję na kogos lepszego. Jednak w moim życiu miałam bardzo trudny moment i nagle pojawił się on. Dowiedziałam się ostatnio, że dostałam się na studia za granicę. Czeka mnie więc wyprowadzka za parę miesięcy. Nie wiem, jak żyć do tego czasu, jak sobie wytłumaczyć to wszystko? Tyle spraw mi się nie układało tu, gdzie mieszkam, teraz w końcu mam szansę uciec.

Alina Wiśniewska

Alina Wiśniewska

Dzień dobry, wyprowadzka na studia za granicą to z pewnością duże emocjonalne wyzwanie. Być może potrzebne są silne wrażenia, by nie dawać przestrzeni innym uczuciom np. lękowi, obawom co panią czeka w nowym miejscu. To, co jest pewne, to to, że Pani zamierza się wyprowadzić, opuścić pewnie dobrze znane sobie kąty. A co myśli sąsiad nie wiadomo, to raczej są domysły, chociaż brzmią jak coś pewnego, czego można się chwycić. Być może w obecnej sytuacji bardzo potrzebuje Pani kogoś się chwycić. 

 

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dawid Czyż

Dawid Czyż

Rozumiem, że obecna sytuacja wywołuje w Pani wiele niepokoju, zagubienia i frustracji. Skupmy się na tym, co Pani opisuje, i spróbujmy wspólnie zrozumieć, co dzieje się w Pani świecie wewnętrznym w związku z tymi doświadczeniami.
Pojawienie się sąsiada a Pani myśli i uczucia
Zaczyna Pani od tego, że pół roku temu zaczęła Pani myśleć o sąsiedzie, a on po miesiącu zaczął regularnie pojawiać się w mieszkaniu obok. Mówi Pani o „manifestacji” – to bardzo ciekawe sformułowanie. W psychodynamicznym ujęciu, często to, na czym skupiamy swoją uwagę, zaczyna być przez nas intensywniej dostrzegane. To nie tyle magia, co selektywna uwaga. Mogła Pani zawsze mijać go, ale gdy stał się obiektem Pani zainteresowania, zaczęła Pani baczniej obserwować jego obecność, ruchy, sygnały.
Interpretacja zachowań sąsiada – projekcje i domysły
Wiele Pani obserwacji dotyczących sąsiada – jego mowy ciała, spojrzeń, „maślanych oczu”, „pożądliwego patrzenia na nogi” czy „przerażonego wzroku” – wskazuje na Pani silne zaangażowanie emocjonalne i próby zrozumienia jego intencji. To naturalne, że gdy ktoś nas intryguje, staramy się odczytać każde jego zachowanie.
Jednak proszę zauważyć, jak wiele z tego to Pani interpretacje ("widziałam, że bardzo mu się spodobałam", "od razu domyśliłam się, że mieszka u kogoś"). Ludzie często rzutują (projektują) swoje własne pragnienia, lęki i fantazje na innych. Czy możliwe, że Pani intensywne pragnienie bliskości lub związku z nim sprawia, że interpretuje Pani jego zachowania w określony sposób, nawet jeśli on sam ma inne motywacje?
Jego „wykręcanie się” z odpowiedzi na temat miejsca zamieszkania czy pracy może budzić podejrzenia i frustrację, ale może też świadczyć o jego potrzebie prywatności, o tym, że ma coś do ukrycia (co niekoniecznie musi dotyczyć Pani), albo o jego własnych trudnościach w nawiązywaniu relacji lub wyrażaniu siebie.
Emocje wobec jego obecności – od fascynacji do odrazy
Początkowa fascynacja i nadzieja na rozwój znajomości zaczęły ewoluować w Pani rozczarowanie, irytację, a nawet wstręt. Słysząc go z inną kobietą, poczuła się Pani roztrzęsiona, a palenie przez niego zioła wywołało w Pani fizyczne reakcje – zawroty głowy, mdłości, poczucie zniesmaczenia.
Te silne reakcje fizyczne i emocjonalne są niezwykle ważne. Wskazują na to, że sytuacja z sąsiadem dotyka Pani głębszych, nieświadomych obszarów. Możliwe, że jego zachowania – jego nieregularna obecność, tajemniczość, a potem naruszenie przestrzeni osobistej (zapach zioła) – uaktywniają w Pani dawne, nieprzepracowane doświadczenia.
Czy w przeszłości zdarzały się Pani sytuacje, w których czuła się Pani lekceważona, oszukana, czyjejś granice były naruszane? Czy doświadczyła Pani rozczarowania w relacjach, gdzie inna osoba okazywała się być kimś innym, niż Pani sobie wyobrażała? Uczucie, że „złośliwie trafił mi się intruz” i że „zasługuję na kogoś lepszego”, może świadczyć o głębokim poczuciu niesprawiedliwości i wartości, które zostały naruszone.
Sąsiad jako katalizator – „bardzo trudny moment” i szansa na zmianę
Mówi Pani: „W moim życiu miałam bardzo trudny moment i nagle pojawił się on”. To kluczowe zdanie. Często w naszym życiu pojawiają się osoby lub sytuacje, które nie są przypadkowe, ale odzwierciedlają nasz wewnętrzny stan lub prowokują nas do zmian. Sąsiad, ze swoją tajemniczością, nieuchwytnością, a potem irytującymi zachowaniami, stał się dla Pani katalizatorem intensywnych emocji.
Zastanówmy się, czego ta relacja może Panią uczyć o sobie samej?
* Czy to, że skupia Pani na nim tak wiele uwagi i energii, odwraca Panią od czegoś innego w swoim życiu?
* Czy ta sytuacja, w której czuje się Pani bezsilna i zdominowana, przypomina Pani inne momenty z przeszłości, gdzie nie mogła Pani kontrolować otoczenia lub reakcji innych ludzi?
* Fakt, że czuła Pani mdłości na jego widok i słysząc jego kroki, może symbolizować odrzucenie czegoś, co Panią „trawi” lub „zatruwa” – być może nie tylko w tej relacji, ale i w szerszym kontekście Pani życia.
Ucieczka a rozwiązanie
Informacja o dostaniu się na studia za granicę i perspektywa wyprowadzki jest olbrzymią szansą na zmianę. Mówi Pani: „teraz w końcu mam szansę uciec”. To może być zdrowa ucieczka, która pozwoli Pani na nowy start i budowanie życia na własnych zasadach.
Jednak ważne jest, aby zrozumieć, że ucieczka fizyczna nie zawsze rozwiązuje wewnętrzne konflikty. Jeśli pewne schematy myślenia, reagowania czy wchodzenia w relacje są w Pani głęboko zakorzenione, mogą one pojawić się ponownie, nawet w nowym otoczeniu.
Co dalej?
To, co Pani przeżywa, jest intensywne i bolesne, ale jednocześnie niezwykle cenne. Jest to sygnał, że pewne nierozwiązane kwestie emocjonalne domagają się uwagi.
Przed Panią kilka miesięcy do wyprowadzki. Zamiast czekać w poczuciu zniesmaczenia, może Pani wykorzystać ten czas, aby przyjrzeć się swoim reakcjom.
* Co dokładnie wywołuje tak silne emocje?
* Dlaczego tak trudno jest Pani zaakceptować tę sytuację?
* Czy ma to związek z Pani poczuciem kontroli, bezpieczeństwa, czy własnej wartości?


Pani obecna sytuacja z sąsiadem, choć trudna, jest lustrem, w którym odbijają się Pani wewnętrzne procesy. Pomoże Pani w uświadomieniu sobie schematów, które być może nieświadomie powiela Pani w życiu, i w przygotowaniu się na to, by w nowym miejscu budować relacje w bardziej świadomy i satysfakcjonujący sposób.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Dziękuję za tak szczerą i otwartą wiadomość. Widać w niej ogrom emocji, zmęczenia i potrzeby zrozumienia sytuacji, która była dla Pani bardzo intensywna – emocjonalnie, psychicznie i fizycznie.

 

Z tego, co Pani opisała, przez ostatnie miesiące zbudowała Pani wewnętrzną więź i projekcję wokół sąsiada, który – choć dawał pewne sygnały – nie zaangażował się jednoznacznie i uczciwie. To, że jego zachowanie było niespójne, wymijające i chwilami dwuznaczne, tylko pogłębiało niepewność. Pani reakcje – od zauroczenia po rozczarowanie, frustrację i fizyczne objawy napięcia – są naturalne w sytuacji, gdzie druga osoba miesza subtelne sygnały zainteresowania z brakiem jasności, a Pani przez to doświadcza napięcia i zawodu.

 

Często, kiedy jesteśmy w trudnym momencie życia i pojawia się ktoś, kto wzbudza emocje – podświadomie nadajemy tej osobie większe znaczenie. Może się wtedy wydawać, że to „przypadek”, „manifestacja” lub jakaś głębsza więź. Ale z perspektywy psychicznej to raczej nasza potrzeba nadziei i bliskości kieruje naszą uwagę w stronę kogoś, kto staje się dla nas symbolem czegoś „innego”, nowego, lepszego.

 

Tymczasem rzeczywistość okazała się rozczarowująca: brak zaangażowania z jego strony, możliwe kłamstwa, tajemnice, nieprzyjemna konfrontacja związana z zapachem z mieszkania… Wszystko to słusznie wywołuje u Pani uczucie niesmaku, wręcz fizycznego odrzutu. Ciało w ten sposób mówi Pani: to mnie rani, to mnie niszczy, to nie jest dobre dla mnie. I to jest bardzo cenne, że Pani to czuje i rozpoznaje.

 

I teraz dobra wiadomość:

Wyjeżdża Pani na studia za granicę. To nie tylko zmiana miejsca, ale ogromna szansa, żeby zostawić za sobą coś, co nie dawało spokoju, i wejść w nowy etap życia – świadomie, z troską o siebie.

 

Do wyjazdu warto:

Ograniczyć kontakt i uwagę wobec sąsiada – unikać obserwowania jego zachowań.

Zwrócić uwagę na własne granice – Pani już to zrobiła, reagując przy konfrontacji – to duża siła.

Zająć się tym, co dobre dla Pani – zadbaniem o siebie, przygotowaniami do studiów, bliskością z osobami, które dają Pani bezpieczeństwo.

Rozważyć rozmowę z psychologiem – nie po to, by „naprawić” coś w sobie, ale by ulżyć temu napięciu, które Pani przeżyła, i spokojnie uporządkować emocje.

 

To, że coś trwało pół roku, nie znaczy, że będzie się za Panią ciągnęło. Pani ma wpływ na to, jaką historię napisze dalej – nie on.

Życzę Pani lekkości w sercu, odwagi i spokoju w przejściu do nowego etapu życia.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Zobacz podobne

Zmagania z przemocą domową i utratą uczuć do męża – jak sobie poradzić?

Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…

Jak naprawić relacje małżeńskie po latach konfliktów i odzyskać radość życia?

Dzień dobry, Jestem z mężem od 18 lat w tym 15 lat po ślubie. Mamy trójkę dzieci. Zawsze byliśmy uważani za świetną parę i nam było ze sobą dobrze. Mój mąż był moim najlepszym przyjacielem. Kilka lat temu zaczęło się między nami psuć. Byłam z dziećmi w domu, mąż pracował. On był wiecznie niezadowolony, bo w pracy miał dużo obowiązków, ja byłam zmęczona ciągłą opieką nad dziećmi i brakiem pomocy (Mąż ciągle był w pracy, a dziadkowie z różnych przyczyn odmawiali pomocy). Zaczęliśmy się kłócić. Zarzucał mi brak wsparcia, ja jemu nieobecność. Poszedł na zwolnienie lekarskie, żeby mu udowodnić, że go wspieram, napisałam mu wypowiedzenie. Zostaliśmy bez pracy i środków do życia. W międzyczasie pojawił się konflikt z moimi rodzicami. Mój tato jest trudnym człowiekiem i lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Niepotrzebnie weszliśmy z nim w układ, pomógł nam spłacać kredyt, robił nam meble do domu, a w zamian za to oczekiwała pełnej swobody i wtrącał się w nasze życie. Na tym polu też było wiele kłótni. W końcu mój mąż zwolnił się z pracy i zaczął mówić o przeprowadzce do swoich rodziców. Miałam duże wątpliwości. Snuliśmy wcześniej marzenia, że na starość przeprowadzimy się tam i zbudujemy mały domek. Na początku co jakiś czas pojawiał się temat możliwej przeprowadzki. Że odetniemy się od moich rodziców, że będą większe możliwości, że będziemy mieć chociaż jednych dziadków na miejscu. W końcu i na tym punkcie pojawiły się kłótnie. Mój mąż był zdecydowany, ja miałam wątpliwości. W końcu uległam i wyprowadziliśmy się. Przekonała mnie bliskość dziadków i to, że będziemy mieć swój wymarzony dom. Minęło 3 lata. Mieszkamy w starym domu po dziadkach mojego męża. Początkowo bez łazienki bez ogrzewania. Przez ten czas mój mąż nadal nie pracuje i tylko obiecuje, że zrobi remont, że tym się zajmie czy tamtym. Wróciłam do pracy, żeby było z czego żyć i żeby on będąc w domu, mógł zająć się budową domu i ogarnięciem naszego obecnego lokum. Nic się nie dzieje. Ustalamy coś jednego dnia, na drugi dzień wracam z pracy i tylko słyszę, że dzieci mu nie dały zrobić, że pogoda była nie taka, albo że musiał zająć się czymś innym. Rozumiem, że może się coś wydarzyć, co uniemożliwia realizację planów, ale codziennie? Wiem, że ja też nie jestem łatwym do życia człowiekiem. Czasami myślę sobie, że jestem toksyczna. Wydaje mi się też, że żeby było dobrze, obie strony muszą chcieć. Mój mąż się tłumaczy brakiem motywacji, kiepska kondycja psychiczna. Ale nie szuka nigdzie pomocy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że nie mam innego wyjścia. Albo zaakceptować, albo odejść. Nie umiem już z nim rozmawiać. Ale też pamiętam, jak nam kiedyś było dobrze razem i pamiętam to, że w każdej sytuacji kiedyś mogłam na nim polegać. Szkoda mi dzieci, szkoda mi tych wspólnych lat. Z drugiej strony jestem już tak zmęczona tą ciągłą walką. Poczuciem, że wszystko jest na mojej głowie, a zamiast trójkę dzieci i wsparcia męża mam czwórkę dzieci i zero wsparcia. Może ja to wszystko źle odbieram i tak naprawdę to ja robię coś złego i przez to jest, jak jest. Co mogę zrobić? Jak to wszystko naprawić? Czasu nie cofnę, błędów nie cofnę. Jest w nas tyle żalu i tyle frustracji. Jak się tego pozbyć jak odzyskać chęć życia i radość?

Relacja z mężczyzną, z którym spotkania kończą się seksem. Czy nie nazwaliśmy naszych uczuć miłością, bliższą relacją? Nie wiem czy wracać do tego.
Dzień dobry. Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju. Całą szkołę średnią przyjaźniłam się z pewnym chłopakiem. Nagle pod koniec szkoły wylądowaliśmy w łóżku. Spotykaliśmy się normalnie jak dawniej jeszcze 2 lata. Ale zdarzało nam się wyładować w łóżku. Nigdy nie byliśmy razem. W pewnym momencie, gdy zaczęłam się z kimś spotkać On zaczął mnie zapraszać na wyjazdy nad morze, w góry, imprezy rodzinne. Wycofałam się, bo się bałam, że będę cierpiała. Po roku znalazł kobietę, był z nią jakiś czas. Zerwali, ale kontakt w moją stronę wrócił. Tylko nie taki jak kiedyś, bo teraz jak się widzimy to kończy się łóżkiem. Ciągnie mnie do niego od strefy łóżka, wiem, że ja jego też. Co myśleć o takiej znajomości? Nasze wiadomości też nie są takie jak kiedyś, nie pisze co u mnie, jak się czuje, tylko pisze co by nie zrobił itp. Wiem, że to przykre, bo nie mam już 20 lat. Co więcej często myślę co gdyby... a mam faceta... i nie wiem, to była prawdziwa miłość, której nigdy nie nazwaliśmy po imieniu? Czuję się rozdarta, bo proponuję spotkanie, a mam faceta. Ale wiem też, że to co do niego czuje jest silniejsze niż wszystko inne. Co zrobić? Jak to odbierać?
Po rozstaniu z partnerem zastanawiam się, co mam ze sobą zrobić. Czuję, że wziął ze mnie radość.
Witam Serdecznie. Jestem mężatką od 17 lat, nie mamy wspólnych dzieci. Jestem 3 kobietą (2 żoną oficjalnie). Mąż ma dzieci z pierwszego małżeństwa, ale nie miał 10 lat z nimi kontaktu . Mąż był niechcianym synem u swej matki (chciała córkę) i ona tak bardzo na tym punkcie sfiksowała, że zaczęła lalki zbierać, nawet tvn był u niej w domu ..nigdy nie dorobiła się do mieszkania własnego, w państwowym mieszkała ..bardzo wtrącała się w życie męża ..i wszystko ją słuchał i słucha do dziś, już ma 60 lat mąż. To pasowało kobiecie, z którą był przede mna 12 lat (2 kobieta) . Rozstał się, bo zwariowała psychicznie itd .. kochała nie jego, że o tym powiedziała..i mąż ją zostawił .. Jak mnie poznał wypadkowo przez koleżankę, zaczął mnie wydzwaniać i prosić o spotkanie (kolacje), co mi przeszkadzało, nie chciałam, ale w końcu zgodziłam się, by pójść i więcej nic nie mieć wspólnego. Na kolację kupił pierścionek zaręczynowy i oznajmił, że prosi mnie, by dać mu szansę, by się wykazał..spodobała mi się odwaga i szaleństwo tego człowieka i (dla beki) mówię ,możemy pospotykać się, będę miała szansę ponosić fajny pierścionek, jakby co, to oddam.. Spotkania rok, po roku ślub, intercyza i brak jego zaufania, myślałam, że mu to minie .. po roku w ślubie, wspólnego życia w domu, dowiedziałam się, że dom, w którym mieszkamy jest nie jego, a kolegi ... jeździł starym fordem ..nie szło mu w firmie zbytnio.. łatwowierny ludziom i wszyscy go oszukiwali, przy czym zarabiając a on nic ... I tu jestem w urzędzie, w którym podeszłam zapytać nieznajomego Pana czy może chce lokal podnająć, którego był najemcą mąż, a on, że żona zadzwoni, bo w nieruchomościach działa, więc żona Pana oddzwania z info, że ma 3 chętnych klientów na lokal..więc wybrałam Pana, do którego czułam intuicję z klientów .. Mąż podpisał umowę najmu na 5 lat odrazu ..byłam szczęśliwa, bo mąż z podnajęcia miał drugie tyle, co za wynajem od ...co każdy miesiąc przychód około 10.000 już po podatkach itd.. ja nie pracuje ,bo mąż przekonał, bym rzuciła swą pracę, więc jego awantury mnie przekonały.. Mama moja przyjeżdża i ja mówię do męża, czy mógłbyś mi jakieś pieniążki podzielić z naszego zarobku i zaczęło się... a co ty nie masz co jeść, wynoś się, jesteś jak wrzód na tyłku, jak byłam w szpitalu z jego powodu- proszę, by mi kupił leki ten mi rzucił pieniążki w twarz I mówi "byś stąd nie wyszła..." okazało się, że chodzi po domach publicznych ..I to on mnie zaraził i przez niego byłam w szpitalu, wpadłam w śpiączkę i operacja itd Ledwo przeżyłam z cudem, w domu bałam się z nim spać, zamknęłam drzwi na klucz, by zrozumiał, że go nie chcę, że boli mnie jego taki tryb prowadzenia się i nie szanowania mnie. Dom duży, ma gdzie spać.. I tak dzień po dniu ..I minęły lata ..nie śpimy ze sobą w ogóle, myślę, że już tez nie ta energia u niego i wstydzi się mnie, ale to nie wszystko - Mąż w związku z drugą i pierwszą kobieta mieli zwierzęta, a mnie nie pozwalał nikogo do domu wprowadzać, w ogóle wydawało się, że ja jestem jak grusza do biczowania ..wszystko co mi przynosiło radość - mówił "nie i koniec", więc ja kotkę uratowałam i wzięłam do pokoju, gdzie śpię, tam mam łazienkę i garderobę i tam mam około 40m2, ale to też ciągle go drażniło, kotka śpi ze mną, a on nie i już przyzwyczaił się, że lotka jest. Jednak dziś powiedział, że nie życzy sobie, bym otwierała drzwi z pokoju na korytarz, inaczej odejdzie ..ja powiedziałam "skoro taki masz wybór, niech tak będzie" i otworzyłam, a on pojechał z znajomymi, gdzie mieliśmy wspólnie spędzić czas, ja zostałam, bo nie dał mi wyboru, powiedział to koniec z nami, że nie wróci. Więcej tragedii przeszłam, tak opisałam w skrócie, z kim żyłam do dziś.. Jak mam to interpretować -swoje życie - mam dać sobie spokój, mam 41 lat, zacząć życie od nowa sama? Nie mam lęku, on chyba wyniszczył wszystko, co jeszcze nas jednoczyło..czuję nic ,zero..może jestem jeszcze nieświadoma.. ☆
Moja droga wiary i obawy związane z reakcją antyreligijnych rodziców
Moja droga wiary i sytuacja z rodzicami Mam na imię Zuzia, mam 17 lat i jestem osobą słabowidzącą. Moja droga wiary jest dla mnie czymś bardzo ważnym i osobistym. Nie zaczęło się to od jednego konkretnego wydarzenia, tylko stopniowo dojrzewało we mnie. Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się wiarą, Kościołem i tym, co oznacza relacja z Bogiem. Zaczęłam modlić się, szukać odpowiedzi na różne pytania i coraz bardziej czuć, że chcę świadomie wejść na drogę wiary. Obecnie uczęszczam na katechumenat i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów. To dla mnie bardzo ważny etap, ponieważ chcę przyjąć chrzest, Pierwszą Komunię Świętą i bierzmowanie. Nie traktuję tego jako czegoś przypadkowego ani jako chwilowego pomysłu. Jest to decyzja, która dojrzewała we mnie przez dłuższy czas i ma dla mnie ogromne znaczenie. W tej drodze bardzo ważne były dla mnie również osoby, które spotkałam. Szczególnie ważna jest dla mnie Pani Lucyna, która dała mi dużo wsparcia, ciepła i poczucia, że nie jestem sama. Dzięki niej wiele rzeczy związanych z wiarą i moim życiem zaczęło mieć dla mnie jeszcze większe znaczenie. Czuję ogromną wdzięczność za to, że pojawiła się na mojej drodze. Mam też swoje plany związane z przyszłością i wiarą. Chcę dalej uczestniczyć w katechumenacie, przygotowywać się do sakramentów i rozwijać swoją relację z Bogiem. Myślę również o tym, jak będzie wyglądało moje życie po przyjęciu sakramentów i jakie osoby będą mi w tym towarzyszyć. Najtrudniejsze jest jednak to, że boję się powiedzieć o tym rodzicom. Nie wiem, jak zareagują, dlatego wiele rzeczy związanych z moją wiarą i planami przeżywam w dużej mierze sama. Boję się ich reakcji, pytań, niezrozumienia albo tego, że będą chcieli mi zabronić czegoś, co jest dla mnie naprawdę ważne. Moi rodzice są bardzo antyreligijni. Wiara, Kościół i religia nie są czymś, do czego podchodzą pozytywnie. Właśnie dlatego tak bardzo boję się powiedzieć im o tym, co robię i jakie mam plany. Obawiam się, że mogą tego nie zaa
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.