
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Zagubienie i...
Zagubienie i niepewność w relacjach z sąsiadem - jak poradzić sobie w trudnej sytuacji?
Nie wiem, jak się odnaleźć w obecnej sytuacji, kompletnie nie rozumiem, dlaczego spotykają mnie takie sytuacje. Pół roku temu zaczął podobać mi się mój sąsiad, którego rzadko widywałam od ostatnich paru lat, ewidentnie w tym mieszkaniu nie mieszkał, tylko wpadał niezapowiedzianie. Wiem to, bo mieszka tuż obok mnie, za ścianą. Jak to wytłumaczyć, że akurat, jak zaczęłam o nim myśleć, on po miesiącu zaczął się regularnie pojawiać? Jakbym go zmanifestowała. Zaczął bywać tam kilka razy w tygodniu, czasami raz na tydzień, jednak nigdy nie zostawał na noc sam, tylko kilka razy w miesiącu ze swoimi córkami. Od razu domyśliłam się, że mieszka u kogoś, bo wpadał do tego mieszkania czasami dzień po dniu i tylko coś zabierał, albo pracował z tego mieszkania i po południu jechał gdzieś i nie wracał na noc, a następnego dnia znowu się pojawiał. To mówi samo za siebie. Widziałam, że bardzo mu się spodobałam, bo pokazywał to mową ciała, sam z siebie przedstawił się i proponował podwózkę. Jednak nie wyszło nic więcej z tej znajomości i te rozmowy były tylko sporadyczne, choć nieraz dawał silne oznaki, że mu się podobam - na przykład na mój widok zatrzymał się, rozdziawił buzię i nie poszedł od razu w swoją stronę, tylko się zatrzymał, nie chciał iść dalej, i zawstydzonym tonem przywitał się. Innym razem gdy dosiadłam się do nich do windy, zapomniał wysiąść z windy, jego córka przypomniała mu "ale przecież już wychodzimy" i po chwili powiedział, a no tak, i powoli wyszedł, potem posłał mi zawstydzony uśmiech. Albo patrzył na mnie maślanymi oczami, nie mógł ode mnie wzroku oderwać, nawet nie mrugał, gdy szłam w jego stronę. Były też dziwne zachowania - gdy miałam sukienkę i obcasy, na mój widok przeszedł na drugą stronę, nie patrzył na mnie, widać było, że się powstrzymuje. W ostatnim momencie zdecydował się powiedzieć mi cześć. Gdy mieliśmy okazję porozmawiać w windzie, to zapytałam go, gdzie mieszka i że wiem, że nie tutaj, a on się wykręcał - mówił, że podróżuje i widać było, że się spiął. Kilka dni później zobaczyłam go z walizką i w eleganckim stroju, gdy mnie zobaczył to bardzo pożądliwie patrzył na moje nogi, wyglądał na bardzo podnieconego moim wyglądem. Zapytałam go, czy znowu wyjeżdza, a on - powiedzmy... Zapytałam, co to za tajemnica. On odparł zdenerwowany, że to nie tajemnica, tylko że się przemieszcza zawodowo. Jakiś czas temu słyszałam, jak szedł po schodach i rozmawiał, słyszałam też głos kobiecy, a to byla już 23 i ja zasypiałam w swoim łóżku. Weszli do mieszkania i rano widziałam, jak jego samochód odjeżdżał. Byłam roztrzęsiona, bo domyślałam się, że to jakaś kobieta, a nie jego córka. Tego samego dnia gdy on mnie zobaczył po południu, miał przerażony wzrok, nie przywitał sie, tylko czekał na moją reakcję. Gdy ja powiedziałam hej, to on spuscil wzrok, widać było poczucie winy i ogromne spięcie. 2 tygodnie temu ten sąsiad zapalił zioło w swoim mieszkaniu i wiem na 100% że to on, bo bylo czuć z jego tylko mieszkania, kiedyś też to zrobił. Zadzwoniłam do jego drzwi, nie odbierał. Kręciło mi się w głowie od tego paskudztwa, nie dało się oddychać na korytarzu. Następnego dnia spotkalismy się przypadkiem pod blokiem i kazałam mu podejść, powiedziałam, że ma tutaj nie palić. On wykręcał się, mówił, że to insynuacja, że to nie on. Potem chciał się jakby przyznać, zapytał 'a skąd wiesz że to ja'. Od tamtej pory nie widziałam go bezpośrednio, ale po tej konfrontacji robiło mi się niedobrze, gdy słyszałam, ze on wchodzi do mieszkania, bo ja wszystko słyszę, mieszkając tak blisko. Wręcz miałam mdlące uczucie w gardle. Nie mogłam znieść tej całej sytuacji, czułam się zniesmaczona, że trwa to już pół roku, że złośliwie trafił mi się intruz, że zasługuję na kogos lepszego. Jednak w moim życiu miałam bardzo trudny moment i nagle pojawił się on. Dowiedziałam się ostatnio, że dostałam się na studia za granicę. Czeka mnie więc wyprowadzka za parę miesięcy. Nie wiem, jak żyć do tego czasu, jak sobie wytłumaczyć to wszystko? Tyle spraw mi się nie układało tu, gdzie mieszkam, teraz w końcu mam szansę uciec.
Anonimowo
Alina Wiśniewska
Dzień dobry, wyprowadzka na studia za granicą to z pewnością duże emocjonalne wyzwanie. Być może potrzebne są silne wrażenia, by nie dawać przestrzeni innym uczuciom np. lękowi, obawom co panią czeka w nowym miejscu. To, co jest pewne, to to, że Pani zamierza się wyprowadzić, opuścić pewnie dobrze znane sobie kąty. A co myśli sąsiad nie wiadomo, to raczej są domysły, chociaż brzmią jak coś pewnego, czego można się chwycić. Być może w obecnej sytuacji bardzo potrzebuje Pani kogoś się chwycić.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dawid Czyż
Rozumiem, że obecna sytuacja wywołuje w Pani wiele niepokoju, zagubienia i frustracji. Skupmy się na tym, co Pani opisuje, i spróbujmy wspólnie zrozumieć, co dzieje się w Pani świecie wewnętrznym w związku z tymi doświadczeniami.
Pojawienie się sąsiada a Pani myśli i uczucia
Zaczyna Pani od tego, że pół roku temu zaczęła Pani myśleć o sąsiedzie, a on po miesiącu zaczął regularnie pojawiać się w mieszkaniu obok. Mówi Pani o „manifestacji” – to bardzo ciekawe sformułowanie. W psychodynamicznym ujęciu, często to, na czym skupiamy swoją uwagę, zaczyna być przez nas intensywniej dostrzegane. To nie tyle magia, co selektywna uwaga. Mogła Pani zawsze mijać go, ale gdy stał się obiektem Pani zainteresowania, zaczęła Pani baczniej obserwować jego obecność, ruchy, sygnały.
Interpretacja zachowań sąsiada – projekcje i domysły
Wiele Pani obserwacji dotyczących sąsiada – jego mowy ciała, spojrzeń, „maślanych oczu”, „pożądliwego patrzenia na nogi” czy „przerażonego wzroku” – wskazuje na Pani silne zaangażowanie emocjonalne i próby zrozumienia jego intencji. To naturalne, że gdy ktoś nas intryguje, staramy się odczytać każde jego zachowanie.
Jednak proszę zauważyć, jak wiele z tego to Pani interpretacje ("widziałam, że bardzo mu się spodobałam", "od razu domyśliłam się, że mieszka u kogoś"). Ludzie często rzutują (projektują) swoje własne pragnienia, lęki i fantazje na innych. Czy możliwe, że Pani intensywne pragnienie bliskości lub związku z nim sprawia, że interpretuje Pani jego zachowania w określony sposób, nawet jeśli on sam ma inne motywacje?
Jego „wykręcanie się” z odpowiedzi na temat miejsca zamieszkania czy pracy może budzić podejrzenia i frustrację, ale może też świadczyć o jego potrzebie prywatności, o tym, że ma coś do ukrycia (co niekoniecznie musi dotyczyć Pani), albo o jego własnych trudnościach w nawiązywaniu relacji lub wyrażaniu siebie.
Emocje wobec jego obecności – od fascynacji do odrazy
Początkowa fascynacja i nadzieja na rozwój znajomości zaczęły ewoluować w Pani rozczarowanie, irytację, a nawet wstręt. Słysząc go z inną kobietą, poczuła się Pani roztrzęsiona, a palenie przez niego zioła wywołało w Pani fizyczne reakcje – zawroty głowy, mdłości, poczucie zniesmaczenia.
Te silne reakcje fizyczne i emocjonalne są niezwykle ważne. Wskazują na to, że sytuacja z sąsiadem dotyka Pani głębszych, nieświadomych obszarów. Możliwe, że jego zachowania – jego nieregularna obecność, tajemniczość, a potem naruszenie przestrzeni osobistej (zapach zioła) – uaktywniają w Pani dawne, nieprzepracowane doświadczenia.
Czy w przeszłości zdarzały się Pani sytuacje, w których czuła się Pani lekceważona, oszukana, czyjejś granice były naruszane? Czy doświadczyła Pani rozczarowania w relacjach, gdzie inna osoba okazywała się być kimś innym, niż Pani sobie wyobrażała? Uczucie, że „złośliwie trafił mi się intruz” i że „zasługuję na kogoś lepszego”, może świadczyć o głębokim poczuciu niesprawiedliwości i wartości, które zostały naruszone.
Sąsiad jako katalizator – „bardzo trudny moment” i szansa na zmianę
Mówi Pani: „W moim życiu miałam bardzo trudny moment i nagle pojawił się on”. To kluczowe zdanie. Często w naszym życiu pojawiają się osoby lub sytuacje, które nie są przypadkowe, ale odzwierciedlają nasz wewnętrzny stan lub prowokują nas do zmian. Sąsiad, ze swoją tajemniczością, nieuchwytnością, a potem irytującymi zachowaniami, stał się dla Pani katalizatorem intensywnych emocji.
Zastanówmy się, czego ta relacja może Panią uczyć o sobie samej?
* Czy to, że skupia Pani na nim tak wiele uwagi i energii, odwraca Panią od czegoś innego w swoim życiu?
* Czy ta sytuacja, w której czuje się Pani bezsilna i zdominowana, przypomina Pani inne momenty z przeszłości, gdzie nie mogła Pani kontrolować otoczenia lub reakcji innych ludzi?
* Fakt, że czuła Pani mdłości na jego widok i słysząc jego kroki, może symbolizować odrzucenie czegoś, co Panią „trawi” lub „zatruwa” – być może nie tylko w tej relacji, ale i w szerszym kontekście Pani życia.
Ucieczka a rozwiązanie
Informacja o dostaniu się na studia za granicę i perspektywa wyprowadzki jest olbrzymią szansą na zmianę. Mówi Pani: „teraz w końcu mam szansę uciec”. To może być zdrowa ucieczka, która pozwoli Pani na nowy start i budowanie życia na własnych zasadach.
Jednak ważne jest, aby zrozumieć, że ucieczka fizyczna nie zawsze rozwiązuje wewnętrzne konflikty. Jeśli pewne schematy myślenia, reagowania czy wchodzenia w relacje są w Pani głęboko zakorzenione, mogą one pojawić się ponownie, nawet w nowym otoczeniu.
Co dalej?
To, co Pani przeżywa, jest intensywne i bolesne, ale jednocześnie niezwykle cenne. Jest to sygnał, że pewne nierozwiązane kwestie emocjonalne domagają się uwagi.
Przed Panią kilka miesięcy do wyprowadzki. Zamiast czekać w poczuciu zniesmaczenia, może Pani wykorzystać ten czas, aby przyjrzeć się swoim reakcjom.
* Co dokładnie wywołuje tak silne emocje?
* Dlaczego tak trudno jest Pani zaakceptować tę sytuację?
* Czy ma to związek z Pani poczuciem kontroli, bezpieczeństwa, czy własnej wartości?
Pani obecna sytuacja z sąsiadem, choć trudna, jest lustrem, w którym odbijają się Pani wewnętrzne procesy. Pomoże Pani w uświadomieniu sobie schematów, które być może nieświadomie powiela Pani w życiu, i w przygotowaniu się na to, by w nowym miejscu budować relacje w bardziej świadomy i satysfakcjonujący sposób.
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
Dziękuję za tak szczerą i otwartą wiadomość. Widać w niej ogrom emocji, zmęczenia i potrzeby zrozumienia sytuacji, która była dla Pani bardzo intensywna – emocjonalnie, psychicznie i fizycznie.
Z tego, co Pani opisała, przez ostatnie miesiące zbudowała Pani wewnętrzną więź i projekcję wokół sąsiada, który – choć dawał pewne sygnały – nie zaangażował się jednoznacznie i uczciwie. To, że jego zachowanie było niespójne, wymijające i chwilami dwuznaczne, tylko pogłębiało niepewność. Pani reakcje – od zauroczenia po rozczarowanie, frustrację i fizyczne objawy napięcia – są naturalne w sytuacji, gdzie druga osoba miesza subtelne sygnały zainteresowania z brakiem jasności, a Pani przez to doświadcza napięcia i zawodu.
Często, kiedy jesteśmy w trudnym momencie życia i pojawia się ktoś, kto wzbudza emocje – podświadomie nadajemy tej osobie większe znaczenie. Może się wtedy wydawać, że to „przypadek”, „manifestacja” lub jakaś głębsza więź. Ale z perspektywy psychicznej to raczej nasza potrzeba nadziei i bliskości kieruje naszą uwagę w stronę kogoś, kto staje się dla nas symbolem czegoś „innego”, nowego, lepszego.
Tymczasem rzeczywistość okazała się rozczarowująca: brak zaangażowania z jego strony, możliwe kłamstwa, tajemnice, nieprzyjemna konfrontacja związana z zapachem z mieszkania… Wszystko to słusznie wywołuje u Pani uczucie niesmaku, wręcz fizycznego odrzutu. Ciało w ten sposób mówi Pani: to mnie rani, to mnie niszczy, to nie jest dobre dla mnie. I to jest bardzo cenne, że Pani to czuje i rozpoznaje.
I teraz dobra wiadomość:
Wyjeżdża Pani na studia za granicę. To nie tylko zmiana miejsca, ale ogromna szansa, żeby zostawić za sobą coś, co nie dawało spokoju, i wejść w nowy etap życia – świadomie, z troską o siebie.
Do wyjazdu warto:
Ograniczyć kontakt i uwagę wobec sąsiada – unikać obserwowania jego zachowań.
Zwrócić uwagę na własne granice – Pani już to zrobiła, reagując przy konfrontacji – to duża siła.
Zająć się tym, co dobre dla Pani – zadbaniem o siebie, przygotowaniami do studiów, bliskością z osobami, które dają Pani bezpieczeństwo.
Rozważyć rozmowę z psychologiem – nie po to, by „naprawić” coś w sobie, ale by ulżyć temu napięciu, które Pani przeżyła, i spokojnie uporządkować emocje.
To, że coś trwało pół roku, nie znaczy, że będzie się za Panią ciągnęło. Pani ma wpływ na to, jaką historię napisze dalej – nie on.
Życzę Pani lekkości w sercu, odwagi i spokoju w przejściu do nowego etapu życia.
Serdecznie pozdrawiam,
Justyna Bejmert
Psycholog

Zobacz podobne
Dzień dobry, ponad trzy lata temu zdarzyła mi się trudna historia, której konsekwencje ponoszę do dziś i nie wiem, jak się z tej sytuacji wyzwolić. Poznałam mężczyznę, który jest obcokrajowcem i zakochaliśmy się w sobie.
Najpierw on się bardzo zaangażował, choć widział mnie tylko parę godzin, później ja stopniowo dochodziłam do wniosku, że może takie rzeczy jednak się zdarzają.
Utrzymywał ze mną regularny kontakt przez kilka miesięcy, co najmniej dwa razy w ciągu dnia przez wiadomości Whatsapp. Często też dzwonił, żeby choć na mnie popatrzeć, bo rozmawialiśmy po angielsku, a on pamięta ten język ze szkoły w stopniu podstawowym. Po pół roku przyjęłam jego zaproszenie. Nie skorzystałam z gościnności, którą proponował, ale spotkaliśmy się w mieście i zabrał mnie do domu. Uklęknął przede mną i poprosił, żebyśmy byli razem. Zgodziłam się. Cieszył się jak dziecko. Planował kolejne spotkanie, przedstawienie mnie rodzinie. Spotykaliśmy się w jego mieście co 3 miesiące. Chciał, żebym uczyła się jego języka, wyrywały mu się słowa o małżeństwie, ale konkretnie nie przedstawił mi żadnych planów. Przedstawił mnie natomiast swojej rodzinie i przyjaciołom po 10 miesiącach od poznania się. Mimo jego usilnych próśb nie zgodziłam się na współżycie, nie czułam się dostatecznie bezpiecznie, by ryzykować.
Choć chciał być ojcem i mówił, że nie poradzi sobie, bo mnie potrzebuje. Po jednej takiej konfrontacji nagle przestał pisać, a w zasadzie nie nagle, tylko po 6 tygodniach od mojego powrotu, po trzeciej wizycie u niego.
On mnie nigdy nie odwiedził, odmawiając zaproszenia ze względów zawodowych i finansowych. Odezwałam się do niego ja po miesiącu. Wszystko wróciło, pisał, dzwonił, bardziej ciepło i otwarcie mnie traktował, bardziej deklaratywnie, tylko nie chciał się spotkać, kiedy to proponowałam.
Po moim trudnym przeżyciu osobistym najpierw mnie wspierał, a potem znów się nie odzywał, jakby strata mojej najbliższej osoby dotyczyła jego. Od tamtego czasu to ja musiałam pisać pierwsza. Aż do tego lata, kiedy zażądałam spotkania i rozmowy o nas. Pojechałam się z nim spotkać. Usłyszałam nagraną wiadomość "kocham cię, całuję" i na tym kontakt w zasadzie się urwał. Nie odpowiada na moje wiadomości, już 3 w różnych odstępach czasu. Ostatniej nie wyświetlił.
Jest wrażliwcem, to na pewno, ale nie jest chłopcem.
Oboje jesteśmy już bardzo dojrzali, poznaliśmy się w takim ostatnim momencie, by stworzyć tradycyjny związek.
Oboje nie byliśmy w formalnych związkach. Nie mam pojęcia co z tą sytuacją zrobić. Nauczyłam się w międzyczasie komunikatywnie jego języka, korzystałam z pomocy psychologicznej, która niestety nie wniosła nic zasadniczego. Nie mam pomysłu jak rozwiązać tę sytuację, wiem tylko, że nie potrafię tego zostawić.
Co mogę zrobić, żeby poczuć się lepiej?
Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
