Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Panie Karolu, dwa miesiące trzeźwości po tylu latach uzależnienia to bardzo wczesny, ale jednocześnie niezwykle ważny etap. I mam wrażenie, że teraz zaczyna Pan mierzyć się nie tylko z lękiem, ale również z konsekwencjami wielu lat życia w nałogu. Nic dziwnego, że może to być przytłaczające. Szczególnie uważałabym na ciągłe sprawdzanie objawów w internecie i analizowanie sygnałów z ciała. Daje ono chwilowe poczucie kontroli, ale najczęściej nakręca lęk jeszcze bardziej. Można spróbować wprowadzić zasadę: „Jeżeli coś mnie niepokoi, zapisuję to i omawiam z lekarzem, zamiast przez kilka godzin szukać odpowiedzi w internecie. ”Nie próbowałabym też jednocześnie naprawiać całego życia. Zdrowie, praca, długi, uzależnienie i poczucie winy to ogromny ciężar. Na początku ważniejsze od „wyjścia na prostą” jest utrzymanie trzeźwości i odzyskiwanie poczucia wpływu małymi krokami. Mityngi NA, które Panu pomagają, mogą być teraz naprawdę ważnym punktem oparcia.
Kwestie dotyczące żołądka, leków i wyników badań warto natomiast prowadzić z lekarzem, szczególnie że przyjmuje Pan kilka leków i ma Pan już rozpoznane problemy zdrowotne. Nie próbowałabym samodzielnie interpretować każdego objawu ani zmieniać leczenia pod wpływem lęku. Nie musi Pan najpierw naprawić wszystkiego, żeby zasłużyć na przyszłość. To, co wydarzyło się przez poprzednie lata, jest częścią Pana historii, ale nie musi być jej zakończeniem. Może na ten moment zamiast pytać siebie „czy jeszcze uda mi się zbudować życie?”, warto pytać: „co mogę zrobić dzisiaj, żeby nie wrócić do tego, od czego próbuję odejść?” To może być znacznie mniejszy cel, ale właśnie z takich dni składa się później powrót do życia.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka













