Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Lęk o zdrowie po uzależnieniu i napady paniki - jak poradzić sobie z nerwicą i odbudową życia?

Treść wrażliwa
Witam. Mam 45 lat. Od młodości zmagam się z nerwicą lękową i ADHD. Diagnozę adhd dostałem rok temu dopiero. Do tego od młodości zmagam się z uzależnieniem od narkotykow i alkoholu. Wychowywałem się tylko z mamą . Ojciec w ogóle nie był obecny w moim życiu. Dopiero od dwóch miesięcy jestem trzeźwy. Przeszedłem już 5 terapii stacjonarnych ale dopiero mityngi NA mi pomagają . Jednak przez lata z różnym natężeniem zażywałem narkotyki jak kokaina czy Mefedron plus alkohol uciekając od lęku i napięcia. Teraz naprawdę się staram. Biorę leki na adhd i snri na lęk plus ketrel na sen. Jednak zaczęły się pojawiać problemy zdrowotne. Okazało się że mam kamień w pęcherzu. Mam też problemy z żołądkiem. 4 lata temu miałem gastroskopie i wyszły nadżerki i stan zapalny i refluks ale zaniedbałem to i brałem dalej. Od dwóch lat brałem leki ipp żeby nie czuć żołądka ale pojawiły się problemy z hemoglobina co może być spowodowane braniem tych leków. Odstawiam je powoli i zaczynam czuć żołądek. Pojawiają się kłucia i zgaga. Moim największym problemem są obecnie straszne lęki o zdrowie. Mam też problem bo szukam już kilka miesięcy pracy. Mam długi. Dociera do mnie ile rzeczy popsułem w moim życiu i tracę nadzieję czy uda mi się w ogóle wyjść na prostą i żyć. Dopadają mnie straszne napady paniki dotyczące śmierci i zdrowia. Czasem potrafię kilka godzin spędzić szukając objawów w ciele i potem martwiąc się tym że umieram. Nie daje sobie rady z tym napięciem. Nie chce wracać do nałogu za wszelką cenę ale to poczucie że zniszczyłem sobie zdrowie i zaraz umrę jest przerażające . Paraliżuje mnie to. Każdy nawet drobny objaw wpycha mnie w spiralę nerwicowego analizowania wszystkiego. Straszliwie boję się badań i czasem tracę nadzieję i nie wiem co mam zrobić bo czuję się jak w pułapce. Jak sobie z tym poradzić? Jak mam budować życie jak ciągle mi się wydaje że to koniec ?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Panie Karolu, dwa miesiące trzeźwości po tylu latach uzależnienia to bardzo wczesny, ale jednocześnie niezwykle ważny etap. I mam wrażenie, że teraz zaczyna Pan mierzyć się nie tylko z lękiem, ale również z konsekwencjami wielu lat życia w nałogu. Nic dziwnego, że może to być przytłaczające. Szczególnie uważałabym na ciągłe sprawdzanie objawów w internecie i analizowanie sygnałów z ciała. Daje ono chwilowe poczucie kontroli, ale najczęściej nakręca lęk jeszcze bardziej. Można spróbować wprowadzić zasadę: „Jeżeli coś mnie niepokoi, zapisuję to i omawiam z lekarzem, zamiast przez kilka godzin szukać odpowiedzi w internecie. ”Nie próbowałabym też jednocześnie naprawiać całego życia. Zdrowie, praca, długi, uzależnienie i poczucie winy to ogromny ciężar. Na początku ważniejsze od „wyjścia na prostą” jest utrzymanie trzeźwości i odzyskiwanie poczucia wpływu małymi krokami. Mityngi NA, które Panu pomagają, mogą być teraz naprawdę ważnym punktem oparcia.

Kwestie dotyczące żołądka, leków i wyników badań warto natomiast prowadzić z lekarzem, szczególnie że przyjmuje Pan kilka leków i ma Pan już rozpoznane problemy zdrowotne. Nie próbowałabym samodzielnie interpretować każdego objawu ani zmieniać leczenia pod wpływem lęku. Nie musi Pan najpierw naprawić wszystkiego, żeby zasłużyć na przyszłość. To, co wydarzyło się przez poprzednie lata, jest częścią Pana historii, ale nie musi być jej zakończeniem. Może na ten moment zamiast pytać siebie „czy jeszcze uda mi się zbudować życie?”, warto pytać: „co mogę zrobić dzisiaj, żeby nie wrócić do tego, od czego próbuję odejść?” To może być znacznie mniejszy cel, ale właśnie z takich dni składa się później powrót do życia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Panie Karolu,

Czytając Pana wypowiedż zauważam przese wszystkim ile udało się Panu już osiągnąć. To rzadkie kiedy osoba z takim bagażem, dokonuje takiej zmiany jak Pan.


Nie wiem czy będzie to dla Pana pocieszające, ale wiele osób ma właśnie takie poczucie, że "to jeszcze nie koniec", "że zawsze coś", że dopiero załatali dziurę w dachu, a tu wiatr wdziera się przez okna. Taka ciągła świadomość może być paraliżująca, jednak warto zdać sobie sprawę z tego, jak wiele zależy perspektywy. Proszę spojrzeć na swoją historię i wszystko to, co już się udało.


A jeżeli chodzi o przyszłość - fakt - jest tego sporo, jednak zarówno w przypadku małych zadań i dużych możemy stosować zasadę "jedzenie słonia". Otóż jak zjeść słonia? Kawałek po kawałku. Chodzi o oto, aby nie analizować wszystkich możliwości, a skupić się na realizacji najbliższego, małego, ale wykonalnego kroku.


pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia

Katarzyna Brożyna


 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 💙

Panie Karolu, dwa miesiące trzeźwości po wielu latach uzależnienia to bardzo ważny krok. Z tego, co Pan opisuje, mam wrażenie, że mierzy się Pan nie tylko z lękiem o zdrowie, ale też z konsekwencjami długotrwałego funkcjonowania w nałogu. To może być bardzo obciążające emocjonalnie.

Zwróciłabym uwagę na częste analizowanie objawów i szukanie informacji w internecie. Choć daje to chwilowe poczucie kontroli, często w dłuższej perspektywie nasila niepokój. Warto wszelkie wątpliwości zdrowotne zapisywać i omawiać z lekarzem, zamiast samodzielnie interpretować każdy sygnał z organizmu. Mam też poczucie, że nie musi Pan rozwiązać wszystkich problemów naraz. Na ten moment szczególnie ważne wydaje się utrzymanie trzeźwości i stopniowe odzyskiwanie poczucia wpływu na swoje życie. Małe kroki często przynoszą więcej niż próba natychmiastowego uporządkowania wszystkiego. Jeżeli mityngi NA dają Panu wsparcie, warto nadal z nich korzystać. W procesie zdrowienia relacje i pomoc innych osób bywają niezwykle cenne.

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria psycholog


Magdalena Zgraja

Magdalena Zgraja

Dzień dobry. 

 

Przede wszystkim dwa miesiące trzeźwości po tylu latach używania to naprawdę dużo. Z jednej strony to jeszcze bardzo początkowy etap, z drugiej — już konkretny kawałek pracy, który Pan wykonał. Warto tego nie umniejszać.

 

To, co Pan opisuje, wygląda na bardzo duże przeciążenie: lęk o zdrowie, napięcie związane z trzeźwieniem, realne problemy zdrowotne, długi i brak pracy. Przy takim obciążeniu łatwo wpaść w spiralę sprawdzania objawów, szukania ich w internecie i coraz większego lęku.

 

Skoro mityngi NA Panu pomagają, warto wykorzystać także tę przestrzeń do rozmowy o obecnych obawach. Można powiedzieć wprost, czego się Pan boi, zapytać innych, jak oni przechodzili przez podobny okres i co im pomagało. Społeczność NA opiera się właśnie na wzajemnym wsparciu osób, które znają ten problem z własnego doświadczenia.

 

Równolegle warto uporządkować kwestie zdrowotne z lekarzami i nie zmieniać samodzielnie leczenia. Przydałaby się też praca indywidualna nad lękiem zdrowotnym i napadami paniki.

 

Na tym etapie nie musi Pan naprawić całego życia naraz. Najważniejsze jest utrzymanie trzeźwości i przechodzenie przez kolejne problemy krok po kroku.

 

Pozdrawiam 

Magdalena Zgraja - psycholog 

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dwa miesiące trzeźwości po wielu latach używania to ogromna zmiana. Nic dziwnego, że teraz lęk może być bardzo intensywny – szczególnie jeśli wcześniej substancje służyły Ci do regulowania napięcia.

To, co opisujesz, przypomina mechanizm lęku o zdrowie: pojawia się objaw → zaczynasz go analizować i sprawdzać → chwilowo się uspokajasz → pojawia się kolejny sygnał i wszystko zaczyna się od nowa. Warto więc ograniczać internetowe wyszukiwanie objawów i ciągłe kontrolowanie ciała. Zamiast tego ustal z lekarzem konkretny plan badań i konsultacji, żeby nie musieć samodzielnie oceniać każdego objawu.

O swoich obecnych lękach koniecznie powiedz psychiatrze. Przyjmujesz kilka leków i masz historię uzależnienia, dlatego nie zmieniaj ich samodzielnie ani nie odstawiaj bez konsultacji.

I nie próbuj teraz naprawić całego życia jednocześnie. Najpierw trzeźwość, leczenie, mityngi, sen i podstawowa stabilizacja. Praca, długi i pozostałe sprawy mogą być porządkowane krok po kroku.

Najważniejsze: to, że po latach używania widzisz dziś konsekwencje swoich decyzji, nie oznacza, że jest już za późno. Sam fakt, że od dwóch miesięcy pozostajesz trzeźwy i szukasz sposobu, żeby nie wrócić do nałogu, jest bardzo ważnym początkiem odbudowy.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, że jest Pan od dwóch miesięcy trzeźwy, jest ogromnym krokiem. Przy takiej historii organizm może być teraz w bardzo trudnym momencie: bez substancji, które przez lata tłumiły lęk i napięcie, ciało zaczyna mówić głośniej. Dobrze byłoby mieć jednego lekarza prowadzącego, psychiatrę i/lub terapeutę uzależnień, z którymi może Pan ustalać konkretne kroki: jakie badania zrobić, kiedy, co jest pilne, a co można obserwować. 

 

Z perspektywy pracy z ciałem powiedziałabym też coś ważnego: ciało nie jest Pana wrogiem. Ono może być przestraszone, przeciążone, nadreaktywne, ale ma w sobie mądrość. Przez lata próbowało jakoś przetrwać. Teraz może Pana prowadzić, tylko warto uczyć się słuchać go inaczej — nie przez paniczne skanowanie objawów, ale przez spokojny kontakt.

 

Może Pan spróbować bardzo prostych ćwiczeń procesowych:

1. Zamiast sprawdzać objaw — zapytać go, jaki ma ruch.
Jeśli czuje Pan napięcie w żołądku, klatce albo głowie, proszę nie analizować od razu, „co to znaczy medycznie”. Najpierw bardzo delikatnie zauważyć: czy to ściska, pulsuje, ciągnie, kłuje, napiera? Gdyby ten objaw miał ruch — jaki by był? Zaciskanie? Cofanie? Odepchnięcie? Drżenie? Proszę zrobić ten ruch minimalnie, bez forsowania. Czasem ciało pokazuje energię, której potrzebujemy: zatrzymanie, granicę, wycofanie, siłę, odpoczynek.

 

2. Nadać alarmowi postać.
Można zapytać: gdyby ten lęk o zdrowie był jakąś figurą, kim by był? Strażnikiem? Kontrolerem? Przerażonym dzieckiem? Kimś, kto krzyczy: „uważaj, zaraz coś się stanie”? Potem warto zapytać tę figurę: przed czym próbujesz mnie ochronić? Czego potrzebujesz, żeby nie musieć krzyczeć tak głośno?

 

3. Znaleźć drugą figurę — tę, która chce żyć.
W Pana wiadomości ona już jest. To część, która chodzi na mityngi, chce być trzeźwa, szuka pomocy, nie chce wracać do nałogu. Warto ją wzmacniać. Jak ona stoi? Jak oddycha? Jakim głosem mówi? Może mówi: „dzisiaj tylko jeden dzień”, „nie muszę naprawić całego życia naraz”, „teraz robię następny mały krok”.

 

4. Praca z „pułapką”.
Pisze Pan, że czuje się jak w pułapce. Można to potraktować bardzo konkretnie: jak wygląda ta pułapka? Czy jest ciasna, ciemna, twarda? Gdzie w ciele ją Pan czuje? A potem: jaki byłby najmniejszy możliwy ruch w tej pułapce? Nie wyjście od razu. Tylko jeden centymetr. Jeden oddech. Jedno poruszenie dłonią. Tak - w tym momencie ćwiczenia.

 

Praca z ciałem może pomóc przestać traktować każdy sygnał jak wyrok. Ciało może stać się nie tylko źródłem strachu, ale też miejscem, które pokazuje: „tu jest napięcie”, „tu potrzebuję wsparcia”, „tu potrzebuję wolniej”, „tu potrzebuję czyjejś obecności”.

 

Pozdrawiam

Martyna Kaleta

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Panie Karolu

 

 Ma 45 lat ale ma Pan bogate doświadczenie na różnych polach. Uzależnienia krzyżowe to dużo pracy, aby coś zmienić i naprawić. Ale Pan walczy, starając się dojść do siebie. Ciało woła o pomoc, a w głowie burza i pytanie co można z tym zrobić? Po pierwsze proszę zmniejszyć, a z czasem ignorować potrzebę poszukiwania objawów w ciele. W Pana głowie pojawiają się myśli niekorzystne, które wpływają na samopoczucie i odbierają radość z życia. Domyślam się, że Pan ruminuje, (wraca myślami do przeszłości), co dodatkowo wpływa na Pana obniżony nastrój i takie samopoczucie. Czy jest Pan pod opieką psychiatry? Próbował Pan medytacji tu i teraz? W mojej ocenie powinien Pan przejść terapię w nurcie CBT 3 fali  gdzie nie walczyłby Pan z lękami, ale zmienił relacje, jakie z nią Pan ma. Uzależnieniu w trakcie trzeźwości towarzyszą zachwiania nastroju czy też myśli, które są mocno destrukcyjne i przejmują kontrole nad umysłem i nad ciałem. Ale proszę mi uwierzyć, że wiele zależy od Pana i nie ma tutaj drogi na skróty. Powodzenia.

 

Marta Listwan tel. 604432102

Marta Listwan tel. 604432102

Bardzo dużo Pan przeszedł i jednocześnie zrobił Pan w ostatnim czasie coś naprawdę ważnego: od dwóch miesięcy pozostaje Pan trzeźwy i szuka sposobów, które pomagają Panu tę trzeźwość utrzymać. To nie jest mało. Mityngi NA, leczenie psychiatryczne i próba uporządkowania zdrowia pokazują, że mimo ogromnego lęku nadal walczy Pan o swoje życie.

To, co Pan opisuje, bardzo przypomina błędne koło lęku o zdrowie. Pojawia się jakiś sygnał z ciała, zaczyna Pan go analizować, szuka informacji, sprawdza objawy, rośnie napięcie, a wtedy pojawiają się kolejne odczucia z ciała. One z kolei wydają się potwierdzać, że dzieje się coś poważnego. W ten sposób lęk zaczyna żyć własnym życiem.

Nie oznacza to oczywiście, że należy ignorować objawy. Ma Pan rzeczywiste problemy zdrowotne i powinien Pan pozostawać pod opieką lekarzy. Warto jednak ustalić z lekarzem konkretny plan diagnostyki i leczenia, a poza nim ograniczyć ciągłe sprawdzanie ciała i wyszukiwanie objawów w internecie. Przy lęku zdrowotnym takie sprawdzanie daje chwilową ulgę, ale długoterminowo wzmacnia lęk.

Bardzo ważne jest również, żeby powiedział Pan psychiatrze o nasilonych napadach paniki i lęku o zdrowie, a także o swojej historii uzależnienia. Niech lekarz wie o wszystkich przyjmowanych lekach i o tym, że jest Pan dopiero dwa miesiące w trzeźwości. Nie powinien Pan samodzielnie odstawiać ani zmieniać dawek leków.

Myślę też, że potrzebuje Pan teraz czegoś więcej niż tylko uspokajania, że z wynikami będzie dobrze. Warto poszukać psychoterapii ukierunkowanej na zaburzenia lękowe, szczególnie terapii poznawczo behawioralnej, i dobrze byłoby, gdyby terapeuta miał doświadczenie również w pracy z uzależnieniami i ADHD. Mityngi NA proszę nadal traktować jako ważne źródło wsparcia.

A jeśli chodzi o myśl, że zniszczył Pan sobie życie, chciałabym ją trochę zatrzymać. Ma Pan 45 lat, nie 85. Jest Pan dopiero dwa miesiące trzeźwy. To jest bardzo wczesny etap zdrowienia. Teraz może Pan widzieć przede wszystkim straty, długi, problemy zdrowotne i rzeczy, których Pan żałuje. Ale to nie jest gotowy bilans całego Pana życia. To jest moment, w którym dopiero zaczyna Pan je odbudowywać.

Nie musi Pan teraz rozwiązać jednocześnie zdrowia, finansów, pracy, uzależnienia i całej przeszłości. Na początek wystarczy zadbać o trzeźwość, leczenie i zmniejszanie lęku. Potem krok po kroku można zajmować się resztą.

I proszę pamiętać o jednej ważnej rzeczy. Lęk mówi Panu, że to koniec. Fakty mówią coś innego. Jest Pan dwa miesiące trzeźwy, szuka Pan pomocy, leczy się Pan i próbuje Pan zmienić swoje życie. To nie wygląda jak koniec. To wygląda jak bardzo trudny początek zdrowienia.

Jeżeli jednak przez tracenie nadziei ma Pan na myśli myśli o odebraniu sobie życia albo obawia się Pan, że może wrócić do używania, proszę nie zostawać z tym samemu. W takiej sytuacji warto natychmiast skontaktować się z bliską osobą, swoim psychiatrą lub terapeutą, a jeśli pojawi się bezpośrednie zagrożenie, zadzwonić pod 112 albo zgłosić się na SOR. Prośba o pomoc w takim momencie nie jest porażką. Jest właśnie ochroną tego życia, które tak bardzo próbuje Pan teraz odzyskać.

Mocno trzymam za Pana kciuki - Marta Listwan

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Karolu. Dwa miesiące trzeźwości przy tak długiej historii uzależnienia to ważny etap i warto nadal regularnie korzystać z mityngów oraz pozostawać pod opieką specjalistów.

Lęk o zdrowie tworzy błędne koło: pojawia się objaw → sprawdzanie ciała i szukanie informacji → wzrost lęku → jeszcze większe skupienie na objawach. Warto pracować nad ograniczeniem sprawdzania i wyszukiwania chorób w internecie, a kwestie zdrowotne konsultować z lekarzem zamiast samodzielnie interpretować każdy sygnał z ciała. Leków również proszę nie odstawiać bez konsultacji.

Przy tak wielu obciążeniach nie musi Pan naprawić całego życia jednocześnie. Teraz priorytetem jest utrzymanie trzeźwości, leczenie i stopniowe odzyskiwanie stabilności. To, że obecnie jest trudno, nie oznacza, że jest za późno na odbudowanie swojego życia.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie daje już sobie rady, ciągle się stresuje, nawet jeśli nie muszę
Witam. Nie daje już sobie rady, ciągle się stresuje, nawet jeśli nie muszę, mam lęki boję się wychodzić z domu, bo od tych lęków mam mdłości, ciągle się zamartwiam, na samą myśl, że zbliżają się święta, chodzę zestresowana. Mam już tego dość jest to bardzo męczące, nie chce mi się żyć. Proszę o pomoc.
Do kogo udać się z depresją lękową, samotnością i lękiem przed relacją seksualną?
Dzień dobry, chciałbym udać się na terapię, mam 30 lat i nigdy nie uprawiałem seksu . Zmagam się z depresją lękową oraz odczuwam strach przed odbyciem stosunku seksualnego z powodu traumy. Moje pytanie brzmi, do kogo najlepiej mam sie udać? Wizyta u psychoterapeuty czy może u seksuologa? Lepszym wyborem będzie kobieta czy mężczyzna. Dodam, że bardzo brakuje mi miłości i odczuwam samotność, przez to wolałbym się udać do kobiety. Czy aby na pewno będzie to dobre rozwiązanie?
Strach przed oceną społeczną i uczucie pustki - jak sobie radzić jako osoba z autyzmem?
Witam, Mam wielki problem w sytuacjach społecznych, boje się wychodzić do ludzi, a najbardziej bycia ocenianym. Jako autysta mam inne postrzeganie świata więc dla mnie wielką rzeczą może być coś co dla innych jest normalnie. Czasem palne coś głupiego przy grupie znajomych i oni to zauważają i potem tak dziwnie sie na mnie patrzą- wtedy mam ochote wyjść z płaczem. Bardzo często czuje sie „pusty” klikam w telefon/komputer bez większego celu szukając sobie zajęcia, ale na nic nie mam ochoty. Czasem poprostu czuje się smutny bez większego powodu i potem myśle że sie poprostu nad sobą użalam. Jak jestem przez dłuższy czas z ludzmi w jakimś pomieszczeniu to poprostu robi mi sie strasznie źle, smutno i nie dobrze. Nie wiem czy powinienem iść do pedagoga/psychiatry/psychologa
Nie wiem jak sobie poradzić w obecnym czasie, a mianowicie nadchodzą święta, a dla mnie to najcięższy czas w życiu
Dzień dobry , nie wiem jak sobie poradzić w obecnym czasie a mianowicie nadchodzą święta a dla mnie to najcięższy czas w życiu ( jednym słowem nienawidzę świat - boje się tego czasu i rzeczy z nim związanych ) . Co roku jest u mnie to samo , uciekam od życia w tym okresie i mam tak do stycznia - lutego . Ktoś wie jak można mi pomóc ??
Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Dzień dobry. Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam już mętlik w głowie, ale już mówię o co chodzi. Ponieważ jestem jedynaczką i mieszkam z mamą sama od zawsze, moja mama ma 35 lat jest wysoka ładna. I miała kilku partnerów ale jakoś nigdy nie spędzałam z nimi dużo czasu, ma też sporo koleżanek, czegoś ja nie mogę powiedzieć. Niestety od kilku tygodni mam dziwną sytuację. Od kilku tygodni moja mama wychodzi w piątek, a czasami w sobotę na noc i wraca na następny dzień po południu albo nawet wieczorem. To dla mnie bardzo stresujące i dziwne bo mama mówi mi że jej nie będzie, wróci rano i mam iść spać. Wieczorem przyjeżdża po nią jakiś koleś w czarnym samochodzie, a czasami jest ich dwóch. To dla mnie jakieś nie zrozumiałe. Czasami widziałam dwóch mężczyzn i widziałam jak jeden wychodzi i obściskuję mamę. Nie rozumiem tego. Kim są i czego chcą. Kiedy pytałam mamę to powiedziała że czasami chodzi na imprezy z koleżankami i kolegami, raz mówi że impreza firmowa a raz że spotkanie po latach i inne takie kłamstwa. Nie wiem co mam zrobić. Nie rozumiem jej. Moja koleżanka powiedziała mi że może jeden z nich to jej chłopak. Powiedziała też że może uprawia z nimi seks albo ją czymś szantażują. Nie wiem co zrobić. Boję się tego. Koleżanka powiedziała że może ma dwóch chłopaków. Nie rozumiem. To jest chore jakieś. Co powinnam zrobić? Wyprowadzić się? Bo nie chcę już mieszkać z nią. To jakieś wszystko chore.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.