Jagoda Jek
Patrycjo, z tego, co napisałaś, bardzo wyraźnie widać, że Ty naprawdę chcesz żyć, ale jednocześnie jesteś już skrajnie przeciążona i potrzebujesz pomocy teraz, a nie dopiero wtedy, kiedy będzie jeszcze gorzej.
Piszesz o alkoholu, myślach samobójczych, narastających scenariuszach odebrania sobie życia, listach pożegnalnych i samookaleczaniu. To nie jest sytuacja, z którą powinnaś zostawać sama. Szczególnie że masz dziś w sobie alkohol – on dodatkowo obniża kontrolę nad impulsem.
Proszę, powiedz o tym dzisiaj dorosłej osobie, której możesz zaufać. Rodzicowi, wychowawcy, pedagogowi, psychologowi szkolnemu albo innemu dorosłemu. Możesz nawet pokazać tej osobie dokładnie ten wpis, jeśli mówienie o tym jest zbyt trudne. Nie musisz wszystkiego tłumaczyć ani mieć gotowego planu leczenia. Wystarczy: „Mam myśli samobójcze, okaleczam się i boję się, że mogę sobie coś zrobić. Potrzebuję pomocy”.
Jeżeli w tej chwili czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj sama. Oddaj komuś alkohol i wszystko, czym mogłabyś się zranić, zostań z dorosłym i w razie bezpośredniego zagrożenia dzwońcie pod 112 albo jedźcie na SOR.
Możesz też zadzwonić pod 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Jest bezpłatny i działa całą dobę.
I jeszcze jedno: to, że wcześniej prosiłaś o pomoc, płakałaś przy wychowawcy i próbowałaś dotrzeć do psychologa, nie było przesadą ani słabością. To były próby ratowania siebie. Teraz zrób kolejny krok i pozwól, żeby ktoś dorosły zrobił go razem z Tobą.
Nie musisz udowadniać, ile jeszcze jesteś w stanie wytrzymać. Naprawdę wystarczy, że zdecydujesz się już nie dźwigać tego sama.
~ Jagoda Jek, psycholożka











