
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Mam 33 lata. Od 7...
Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim.
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
widac, ze to, co Pan przeżywa jest dla Pana bardzo intensywne i nieprzyjemne. Wydaje się, ze „trucie” żonie i obsesyjne mysli o tym, czy nie rozmawia z innym mężczyzna, są probą uporania się z lękiem, ze mogłaby Pana zostawić. Zaufanie do drugiego człowieka nie jest łatwe, ponieważ nigdy do końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak ra osoba się zachowa, a bycie w bliskiej rekacji naturalnie zwiazane jest z pewnym poziomem niepewności. Nie powinna ona jednak tak mocno wpływać na samopoczucie i funkcjonowanie. Prawdopodobnie Pana stosunek do siebie samego podsyca temperaturę tych przykrych uczuć. Receptą na to co w związku, może być terapia własna, gdzie w bezpiecznej atmosferze będzie się Pan przyglądał swoim kompleksom, urealnial obraz siebie, odbudowywał poczucie własnej wartości, a także uczył się hak radzić dobie z trudnymi emocjami. Mysli samobójcze to poważa dorawa, radziłabym nie lekceważyć tej sytuacji, tylko niezwłocznie szukać pomocy. Pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Witam. Mam 38 lat a mój partner ma 57 i jesteśmy razem 17 lat. Mam problem z partnerem, gdyż po ostatniej naszej rozmowie, jaka miała miejsce jakiś czas temu, partner stwierdził, że nie będzie mnie komplementował, bo bym się jeszcze przyzwyczaiła. Natomiast jeśli chodzi o komplementy w kierunku innej kobiety, to tutaj ich nie oszczędza. Zawsze wie, co powiedzieć ,,ale się wyrobiła,, Ja niestety czuje się bardzo okradana, jak i z uwagi tak i z komplementów. Nie proszę i nie prosiłam o nie nigdy, ale faktycznie nie czuje się z tym dobrze, nie czuje się kochana i zauważona. Partner od dłuższego czasu zauważa mnie, wtedy kiedy coś chce, wtedy robi się słodki jak cukier, a kiedy dostaje to, co chce, sytuacja znów się zmienia. Przestaliśmy rozmawiać już na 80% tematów jak np. relacje w związku, sprawy intymne. Teraz nasze rozmowy dotyczą spraw służbowych. Życie intymne kuleje. Nieraz bywa tak, że przez półtora miesiąca między nami nie ma nic. Są chwile, kiedy mam duże wątpliwości co do jego miłości i wierności. Mam wrażenie, że z jego strony nie ma miłości, a jest tylko przyzwyczajenie. Wiele razy podejmowałam rozmowy, ale one zawsze kończymy się sprzeczkami dlatego wycofałam się z jakichkolwiek rozmów, żeby tylko nie do chodziło do spięć między nami . Momentami już nie mam siły. Są momenty ,że w ogóle nie czuje go koło siebie, a wręcz często odczuwam samotność. Czuje, że jestem już na takim etapie, że zaczynam myśleć o sobie i żyć jak osobna jednostka. Nie czuje żadnej satysfakcji z tego związku. Za to cieszę się bardzo, jak idę do pracy, tam mogę pośmiać się, pożartować, inaczej mi czas leci . Natomiast kiedy wracam do domu, do niego, od razu moje samopoczucie gdzieś idzie spać. Jak dalej postępować czy faktycznie najlepiej się zająć sobą w takim wypadku. Pozdrawiam

