Wstecz

Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim.

Xxxxx

Witam, Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim. Z moją Żoną jesteśmy parą od 12 lat. Miała teraz wyjazd integracyjny z pracy (drugi, pierwszy w zeszłym roku). Ja przez całe Jej pobyt nie mogłem wyzbyć się poczucia zazdrości, że będzie rozmawiać tam z jednym facetów, który ewidentnie na Nią leci i nawet się z tym nie ukrywa. Żona zapewnia mnie o swojej wierności i nawet Jej ufam, ale na myśl, że będzie rozmawiać z tym gnojkiem, trafia mnie szlag. I tak przez cały Jej wyjazd trułem Jej głowę, żeby z nim nie rozmawiała. Czy to normalne ? Dodam, że w minionym roku widziałem na własne oczy, jak gość się do Niej kleił i Ona owszem - nie poszła z nim w tango, ale nie była też nadzbyt zdecydowana w swojej niechęci do niego. W przeszłości, gdy byliśmy już parą, zdradziła mnie, choć szczerze i uczciwie muszę przyznać, że po części to była moja wina, bo bardzo Ją wtedy skrzywdziłem. O sobie mogę powiedzieć, że mam potworne kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. Nienawidzę siebie za to, jak wyglądam, jaki mam charakter. Uważam, że jestem beznadziejny mężczyzna i nic niewartym człowiekiem. Miewam myśli samobójcze, ale nigdy nie starczyło mi odwagi, aby targnąć się na swoje życie.

Dzień dobry, 

widac, ze to, co Pan przeżywa jest dla Pana bardzo intensywne i nieprzyjemne. Wydaje się, ze „trucie” żonie i obsesyjne mysli o tym, czy nie rozmawia z innym mężczyzna, są probą uporania się z lękiem, ze mogłaby Pana zostawić. Zaufanie do drugiego człowieka nie jest łatwe, ponieważ nigdy do końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak ra osoba się zachowa, a bycie w bliskiej rekacji naturalnie zwiazane jest z pewnym poziomem niepewności. Nie powinna ona jednak tak mocno wpływać na samopoczucie i funkcjonowanie. Prawdopodobnie Pana stosunek do siebie samego podsyca temperaturę tych przykrych uczuć. Receptą na to co w związku, może być terapia własna, gdzie w bezpiecznej atmosferze będzie się Pan przyglądał swoim kompleksom, urealnial obraz siebie, odbudowywał poczucie własnej wartości, a także uczył się hak radzić dobie z trudnymi emocjami. Mysli samobójcze to poważa dorawa, radziłabym nie lekceważyć tej sytuacji, tylko niezwłocznie szukać pomocy. Pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Mam 25 lat i jestem dziewicą.Strasznie się tego wstydzę.
Mam 25 lat i jestem dziewicą. Strasznie się tego wstydzę. Czy to normalne że nawet nigdy nie miałam chłopaka w tym wieku i że nigdy z nikim nie uprawiałam seksu?
2 odpowiedzi
Czy powrót myślami do dawnego romansu i wątpliwości wobec małżeństwa to kryzys wieku średniego, depresja czy potrzeba domknięcia?
40 lat życia, kilkanaście lat małżeństwa, dzieci, praca, dorosłe życie. I nagle przypomina mi się jakiś przelotny romans z czasów licealnych. Z tajemniczą dziewczyną, której imienia nawet już nie pamiętam. I której nigdy dobrze nie poznałem. I co do której dotychczas było mi chyba wszystko jedno. A teraz myślę właśnie o niej już prawie dwa tygodnie. Nie mogę jej znaleźć w internecie. Chciałbym się przenieść tam, gdzie wtedy czasem ją widywałem tak, jakby to miało sprawić, że znów ją zobaczę i że ona nadal ma 20 lat i wraca ze szkoły i nadal mieszka u rodziców i pójdziemy na piwo i będą te wielkie emocje i tak dalej. Chyba wtedy się nie zaangażowałem do końca i zignorowałem ją. Może ze wstydu, nieśmiałości, bo podobała mi się bardzo. Mogłem z nią być. Ona tego chciała i teraz to wiem. Pewnie teraz zachowałbym się inaczej. Aktualnie, spędzając kolejny rok we względnej stabilności z kobietą, która dała mi dużo, ale co do której od dawna mam wątpliwości, czy to wspólne życie to na pewno moja bajka. A może, jak czasem myślę, to najgłupsza rzecz, jaką zrobiłem. I którą kontynuuje, bo nawet, gdybym był odważniejszy i bardziej bezwzględny to i tak nie widzę realnych możliwości, żeby się z tego wywinąć i nie wylądować pod mostem, a przy tym jeszcze związać się szczęśliwie z kimś, kto okaże się faktycznie bardziej dopasowanym. Ale postanowiłem wrócić tam i spróbować ją znaleźć. Może uda mi się ją zobaczyć. Może uda mi się z nią porozmawiać, chociaż chwilę. Przywitać się, zapytać, czy to pamięta. Moje serce chciałoby, żebym wytłumaczył jej, że żałuję, że nie postarałem się wtedy, żeby ta znajomość trwała. Ale to brzmi strasznie, nawet dla mnie, nieadekwatnie. Wyobrażam sobie, że może okaże się, że nawet mieszka tam, gdzie kiedyś i pójdę do niej i otworzy mi jej mąż i dzieci. I co wtedy zrobię? Chyba nic. Ale trudno. Może po prostu pojadę w to miejsce, przespaceruję się, powspominam i wrócę do domu. Kiedy jest się młodym i pewne rzeczy przychodzą same i tak łatwo to nawet nie przychodzi do głowy, że to może być ta jedyna, najlepsza okazja w całym życiu. Wydaje się, że zawsze będzie tylko więcej, lepiej. Sam nie wiem, może czuję, że coś nie zostało do końca wyjaśnione nigdy i powinienem to jakoś zamknąć, zmierzyć się z tym, zobaczyć, żeby zrozumieć, że nie ma tam już czego szukać. Żeby wrócić do swojej teraźniejszości z jakąś ulgą, pogodzeniem się z ponurą ale zrozumiałą rzeczywistością. Sam nie wiem, czy to tylko moje ADHD i spektrum? A może zwariowałem? Czy też mam kryzys wieku średniego? Albo depresję? Czy moje uczucia są nienormalne? Sam jestem zdziwiony, więc może, nie wiem. Czy mam poczekać, aż mi przejdzie? Może powinienem, ale mam wrażenie, że tak można traktować wszystko, aż po prostu w końcu się umiera. A to wydaje mi się po prostu bardzo smutne. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
7 odpowiedzi
Ciągły lęk o zdradę i utratę chłopaka - czy to lęk w związku, nadmierna zazdrość czy realne powody do obaw?
Mam 16 lat i od jakiegoś czasu ciągle boję się że stracę swojego chłopaka albo że mnie okłamuje i coś przede mną ukrywa. Analizuje jego zachowanie wiadomości spojrzenia i sytuacje związane z innymi dziewczynami. Czasami wystarczy jakiś mały szczegół żebym zaczęła sobie dopowiadać różne rzeczy i tworzyć najgorsze scenariusze. Nawet kiedy wszystko jest dobrze ten strach potrafi wrócić i nie umiem po prostu przestać o tym myśleć. Z jednej strony wiem że mogę za dużo analizować przez strach ale z drugiej czasami zauważam rzeczy które naprawdę mnie niepokoją i nie wiem czy słusznie. Nie chce być osobą która wszędzie widzi zagrożenie ani podejrzewa chłopaka bez powodu ale boje się też ignorować coś co może być prawdą. Czy to na pewno tylko lęk czy może coś innego? Czy to już paranoja czy faktycznie mam powody do tych obaw? Jak tego się pozbyć ?
11 odpowiedzi
Jestem po rozwodzie i mam dziecko. Obecnie od ponad roku mam nowego partnera, młodszego o 8 lat.
Witam. Jestem po rozwodzie i mam dziecko. Obecnie od ponad roku mam nowego partnera, młodszego o 8 lat. Poznał mojego syna, z którym dogadują się bez problemów. Przedstawiłam go rodzicom i przyjaciółce, którzy również go polubili. Nie mieszkamy razem. Ja mieszkam z synem, a on wciąż z rodzicami. W pewnym momencie jego podejście do naszego związku się zmieniło i to spowodowało kryzys, ale po rozmowie staramy się to naprawić i widzę, że on naprawdę się stara. Jest jednak coś, co mi nie daje spokoju i sprawia, że nie umiem mu zaufać, bo wydaje mi się, że coś kombinuje i nie jest ze mną szczery. Mianowicie chodzi o to, że nie znam nikogo z jego otoczenia, dosłownie nikogo. Żadnych znajomych ani rodziny. Rozmawiałam z nim o tym, ale twierdzi, że on nie ma znajomych, bo przez charakter jego pracy nie ma na to czasu. W sprawie rodziny to powiedział, że nie ma kiedy mnie im przedstawić, a ten czas dla nas, którego mamy niewiele woli spędzić ze mną niż w towarzystwie rodziców. Jednocześnie twierdzi, że wiedzą o mnie. Ostatnio powiedziałam mu, że jest to dla mnie upokarzające i chcę ich wreszcie poznać. Powiedział, żebyśmy najpierw naprawili to, co zepsuło się między nami, a na poznawanie będzie jeszcze czas. Wiem, że mieszkają w dobrych warunkach i nie ma tam żadnej patologii, więc rodziny się nie wstydzi. Może to mnie się wstydzi (zapytałam o to, ale twierdzi, że nie)? Nigdzie też nie wychodzimy. Raptem kilka razy byliśmy na spacerze i u moich rodziców. Twierdzi, że mnie kocha, chce być ze mną, snuje plany na przyszłość, a jednak to jego zachowanie mnie niepokoi. Mam wrażenie, że on po prostu nie chce mnie z nikim poznawać. Czy takie zachowanie u faceta jest normalne, czy może faktycznie jest to dziwne zachowanie?
2 odpowiedzi
Samotność w związku mimo bliskości partnera - jak pokonać emocjonalny dystans?

Czuję się ostatnio strasznie samotna, mimo że jestem w związku. Zawsze myślałam, że mając partnera, poczuję wsparcie i bliskość. Tymczasem wygląda to tak, jakby między nami zapanowała jakaś emocjonalna pustka. Zastanawiam się teraz, czy to problem ze mną, czy może to wina naszego związku? Czasem mam wrażenie, jakby ta bliska osoba była daleko ode mnie. Zauważyłam, że omijamy głębsze rozmowy i skupiamy się tylko na codziennych, rutynowych sprawach. Może to brak komunikacji jest powodem mojego poczucia osamotnienia? Chciałabym lepiej zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się między nami. Marzę o tym, by wzmocnić więź z partnerem. Zastanawiam się też nad terapią dla par, ale boję się, że on się wkurzy, gdy o tym wspomnę. Z drugiej strony myślę, że może to by pomogło lepiej zrozumieć nasze potrzeby i sposób, w jaki się porozumiewamy. Proszę o radę

1 odpowiedź
Nie jestem pewna czy nadal kocham swojego męża. Cieszę się jak odjeżdża w delegacje.
Mam problem. Nie wiem czy nadal kocham mojego meza. Jesteśmy małżeństwem 6lat. Doczekaliśmy się po dłuższych staraniach synka. Ma dwa lata. Mieszkamy u moich rodziców ponieważ by zaoszczędzić i nie wynajmować mieszkania. Mąż pracuje w delegacji wraca po dwóch tygodniach do domu, a ja cieszę się tak jest. On ma wiecznie jakieś pretensje do moich rodzicow. Zaś oni jak widzą że on się do mnie źle odezwie lub nie zajmuje się dzieckiem też mi dają przytyczki. Jestem tak tym wykończona. Jestem dla niego miła żeby tylko nie było kłótni i żeby oni tego nie słyszeli. On wiecznie zmęczony i znudzony. Nigdzie nie chce wychodzić bo jemu się nie chce. Chociaż mamy opiekę do dziecka. Przed ślubem był całkiem innym człowiekiem, a z roku na rok po ślubie co raz gorzej. Ma okropny charakter jest skapy. Muszę taić że sobie coś kupiłam lub kombinować bo on wiecznie ma problem po co kupiłam sobie jakieś ubranie. Jestem tak nim zmęczona, że jak odjeżdża to ja się cieszę. Nie wiem co ze sobą robić, dostaję ataków nerwów że cała się trzęsę. Nie wiem co mam z tym zrobić.
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!