Left ArrowWstecz

Dlaczego tracę zainteresowanie w związkach i odpycham partnerów?

Witam Odkąd pamiętam moje relacje romantyczne zawsze wyglądały tak samo. Byłam w związku z chłopakiem/dziewczyną przez okres kilku miesięcy, a później traciłam zainteresowanie do mojego/mojej partnerki/partnera. Traciłam zainteresowanie osobą, emocjami i współżyciem. Po prostu przestawało obchodzić mnie wszystko o moich partnerach. Po jakimś czasie zaczęłam odpychać ich od siebie, a później zrywałam. Zawsze na początku nie wyobrażałam sobie być singielką, ale po jakimś czasie traciłam zainteresowanie bycia w związku i zrywałam. Od zawsze uważam, że nie nadaje się aby być z kimś w związku bo nie jestem typowo osobą stabilną emocjonalnie jeżeli chodzi o związki. Problem w tym, że nie wiem czemu po jakimś czasie zaczęłam odpychać moich partnerów od siebie i traciłam nimi zainteresowanie. Przestawało obchodzić mnie to co czują, ale z drugiej strony czułam, że jednak powinnam przy nich być. Być może to dlatego, że z każdym partnerem/partnerką z jaką byłam to były to osoby nie zbytnio stabilne emocjonalnie i psychicznie. Zawsze ich wspierałam mimo, że nie odczuwałam współczucia ani empatii bo nigdy tego nie odczuwałam. Ale czułam że muszę im pomóc i doradzić im, być przy nich, żeby nic sobie poważnego nie zrobili. Nie wiem z czego to może wynikać.
User Forum

Martyna

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której relacje kończą się po kilku miesiącach utratą zainteresowania, może być sygnałem, że Pani umysł wykształcił specyficzny mechanizm obronny, chroniący przed zbyt dużą bliskością. Częste wchodzenie w relacje z osobami niestabilnymi emocjonalnie, którym czuje Pani potrzebę pomagania mimo braku empatii, sugeruje, że nie szuka Pani partnerstwa, lecz pewnego rodzaju misji. W momencie, gdy poczucie obowiązku wspierania kogoś, by "nic sobie nie zrobił", staje się zbyt obciążające, Pani organizm reaguje odcięciem emocji i fizycznym odpychaniem drugiej osoby, co jest naturalnym sposobem na odzyskanie kontroli i wolności.

Warto zastanowić się, czy ta początkowa niechęć do bycia singlem nie wynika z lęku przed pustką, którą wypełnia Pani intensywnością cudzych problemów. Fakt, że jako psycholog zajmuje się Pani terapią CBT, może pomóc w chłodnej analizie tych wzorców i zrozumieniu, że pomaganie innym nie musi odbywać się kosztem Pani własnej stabilności emocjonalnej. To, co nazywa Pani "nienadawaniem się do związku", jest prawdopodobnie jedynie skutkiem wybierania osób wymagających ratunku, co na dłuższą metę wypala każdą fascynację.

Jest Pani wystarczająca bez konieczności bycia stałym oparciem dla osób w kryzysie i ma Pani prawo do relacji, która opiera się na wymianie, a nie tylko na doradzaniu i wspieraniu. Zrozumienie, że relacja nie musi być ciężarem ani misją ratunkową, może być kluczem do poczucia stabilizacji, której Pani szuka.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Drabik

Katarzyna Drabik

To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać, że „nie nadaje się” Pani do relacji. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien powtarzający się schemat: początkowo silna potrzeba bliskości i związku, a następnie stopniowe wycofywanie się emocjonalne, utrata zainteresowania i dystansowanie się od partnera.

Takie mechanizmy mogą mieć różne podłoże m.in. trudność z utrzymywaniem bliskości emocjonalnej, potrzebę autonomii, sposób regulowania emocji wyuczony w wcześniejszych relacjach czy wchodzenie w relacje bardziej z poczucia odpowiedzialności niż rzeczywistej więzi emocjonalnej. Zwraca uwagę także to, że często wybierała Pani osoby wymagające wsparcia, a relacja częściowo opierała się na pomaganiu i opiece.

To, że nie odczuwa Pani emocji czy empatii w taki sposób, jakiego się Pani spodziewa, również nie musi oznaczać „braku uczuć” bo ludzie bardzo różnie przeżywają i okazują emocjonalność.

Myślę, że byłby to wartościowy temat do spokojnego przyjrzenia się w terapii, szczególnie pod kątem schematów relacyjnych, sposobu budowania bliskości i własnych potrzeb w związku.

1 miesiąc temu
Gabriela Strzelec

Gabriela Strzelec

Dzień dobry Pani Martyno. Napisała Pani o bardzo ważnej sferze ludzkiego życia dotyczącej bliskości, relacji i poczucia bezpieczeństwa / stabilności. Czytając odniosłam wrażenie, że budzi ona w Pani różne trudne uczucia i myśli. Z tego czym się Pani podzieliła widać, że przejawia Pani ambiwalentny stosunek do potrzeby bliskości, pragnie jej i jednocześnie odrzuca.  Tak się często dzieje, gdy nasze doświadczenia związane z bliskością i relacjami były w jakiś stopniu dla nas niesatysfakcjonujące lub raniące. To może wywoływać u nas róże sprzeczne uczucia i pragnienia.  W takich sytuacjach pomocne bywa przyjrzenie się swoim pierwszym relacjom (z bliskimi czy pierwszym zauroczeniom) oraz aktualnym potrzebom kierującym ku wchodzeniu w relacje. 

Z treści Pani wpisu uderzyły mnie również negatywne przekonania na swój temat, potrzeba opieki nad innymi dochodząca do poziomu brania za nich odpowiedzialności (jeśli dobrze zrozumiałam Pani sława). To może utrudniać Pani codzienne funkcjonowanie i dostrzeganie swoich pragnień czy emocji. Pomocne może być zrozumienie jak powstały takie negatywne przekonania czy automatyzmy i jak sobie z nimi radzić. Pozdrawiam.

 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Martyno,

 

Czytając Pani wiadomość mam poczucie, że jest w Pani jednocześnie potrzeba bliskości i silna potrzeba dystansu. Na początku relacji pojawia się zaangażowanie, ciekawość i lęk przed samotnością, ale kiedy więź staje się bardziej emocjonalna i trwała: zaczyna Pani tracić zainteresowanie, wycofywać się i odcinać od uczuć i to często nie dzieje się „z braku serca” ale bywa sposobem psychiki na ochronę przed czymś trudnym.

Zwróciłam też uwagę, że pisze Pani o partnerach wymagających wsparcia emocjonalnego oraz o poczuciu odpowiedzialności za nich. Czasem człowiek wchodzi w relacje bardziej z pozycji „opieki” niż prawdziwej bliskości. Wtedy łatwo być potrzebnym, pomagać, doradzać ale trudniej naprawdę czuć więź, własną wrażliwość i emocjonalne zaangażowanie. Z czasem może pojawiać się zmęczenie, odcięcie i chęć ucieczki a to, że nie doświadcza Pani spontanicznie empatii czy współczucia, nie musi oznaczać, że jest Pani „zimna” czy niezdolna do relacji. Bardziej widzę trudność w głębszym kontakcie emocjonalnym: zarówno z innymi, jak i prawdopodobnie z samą sobą. Często ma to związek z wcześniejszymi doświadczeniami emocjonalnymi, stylem przywiązania albo tym, jak wyglądały relacje i bezpieczeństwo emocjonalne w domu rodzinnym. Myślę, że warto potraktować to nie jako „jest ze mną coś nie tak” ale jako sygnał, że pewne mechanizmy relacyjne powtarzają się i warto je lepiej zrozumieć. Terapia mogłaby pomóc Pani zobaczyć, czego naprawdę szuka Pani w bliskości, czego się obawia i dlaczego relacje po pewnym czasie zaczynają Panią emocjonalnie wyłączać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień  dobry

 

 Doskonale opisała Pani wzorzec i chętnie pomogę zrozumieć możliwe przyczyny i co możesz zrobić dalej. Krótkie podsumowanie: Twoje relacje zaczynają się intensywnie, potem pojawia się utrata zainteresowania, obojętność wobec emocji partnera, odpychanie i rozstanie mimo że rozumowo czuje Pani, iż „powinna” być przy tej osobie. Poniżej wyjaśnienia najprawdopodobniejszych mechanizmów i praktyczne kroki do pracy nad tym (świadome, psychologiczne i terapeutyczne).

Możliwe przyczyny

Wzorzec przywiązania (unikający , lękowo-unikający) to taki, kiedy osoby z unikającym stylem przywiązania często idealizują początek związku, a gdy relacja staje się bliska i wymaga emocjonalnej intymności, odczuwają dyskomfort i oddalają się, tracąc zainteresowanie. Zmęczenie emocjonalne czy wypalenie relacyjne to takie, kiedy intensywne angażowanie się i jednoczesny brak odwzajemnionego bezpieczeństwa (lub partnerzy również emocjonalnie niestabilni) może prowadzić do wypalenia i znieczulenia emocjonalnego.

Brak empatii albo trudność w odczuwaniu empatii (aleksytymia, zaburzenia empatii)  opisuje Pani , że „nie odczuwała współczucia ani empatii”, ale jednocześnie czuła, że musi  pomagać, a to może wskazywać na rozdzielenie racjonalnej troski od rzeczywistego przeżywania uczuć. To zjawisko pojawia się u niektórych osób z problemami w rozpoznawaniu i przetwarzaniu własnych uczuć.  Utrata zainteresowania jako mechanizm obronny gdy odpychanie partnera może chronić przed zranieniem, zależnością albo powtarzającymi się wzorcami partnerów, którzy są emocjonalnie niestabilni; oddalenie zmniejsza ryzyko „wejścia w czyjeś dramaty”.

Na początku jest intensywna fascynacja, potrzeba bliskości i bycia potrzebną. Potem pojawiają się wymagania emocjonalne, partner ujawnia trudności, Pani zaczyna odczuwać dyskomfort i znużenie, bo bliskość wymaga od Pani czegoś, czego trudno jest dawać (emocjonalnego zaangażowania).

Na koniec Pani  odpycha, obniża się zainteresowanie, następuje rozstanie które  przynosi ulgę, ale też potwierdza przekonanie, że „nie nadaję  się do związku”.

Co możesz zrobić teraz ? 

Mapę wzorców czyli  zapisz przebieg kilku ostatnich związków  co się działo na początku, kiedy pojawiał się spadek zainteresowania, jakie były cechy partnerów. To ułatwi zauważenie powtarzających się wyzwalaczy.

Warto pracować nad rozpoznawaniem emocji (psychoterapia / terapia schematów / terapia EMDR jeśli jest trauma), sama terapia pomoże rozróżnić, czy przyczyną jest styl przywiązania, wypalenie, trauma z dzieciństwa czy inne zaburzenia emocjonalne.  Ćwiczenia zwiększające empatię i uważność: krótkie praktyki uważności i trening rozpoznawania uczuć (np. na poziomie ciała i myśli) pomagają zamienić „racjonalne pomaganie” w autentyczne współodczuwanie. Granice i tempo w relacjach: ćwicz powolne budowanie intymności (wolniej ujawniać siebie, obserwować reakcje), ustalanie granic i mówienie o swoich potrzebach zanim pojawi się znużenie. To zmniejsza ryzyko nagłego odpychania.  Jeśli partnerzy byli „niestabilni emocjonalnie”, zastanów się nad wzorcem wyboru partnerów wtedy terapia lub coaching może pomóc w wyborze osób bardziej bezpiecznych emocjonalnie.

Jeśli odczuwasz chroniczną obojętność, trudność w odczuwaniu emocji lub to wpływa znacząco na jakość życia i relacje wtedy  warto spotkać się z psychoterapeutą (najlepiej z doświadczeniem w terapiach przywiązania, terapii schematów lub terapii traumy). 

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To może być trudne i budzić niepokój, szczególnie jeśli ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach. Warto jednak zauważyć, że sam fakt utraty zainteresowania po czasie nie oznacza automatycznie, że „nie nadaje się Pani do związku”. Często większe znaczenie ma to, co dzieje się w relacji po etapie początkowego zaangażowania i intensywnych emocji. Wygląda na to, że w Pani relacjach wchodziła Pani w rolę osoby wspierającej, opiekującej się drugą osobą i biorącej odpowiedzialność za jej samopoczucie psychiczne. Być może relacja bardziej opierała się na poczuciu obowiązku czy potrzebie „ratowania” partnera/partnerki niż na bliskości emocjonalnej i wzajemności. W takich sytuacjach po czasie może pojawiać się zmęczenie lub wycofanie emocjonalne. To, że nie odczuwała Pani empatii w taki sposób, jak Pani oczekiwała nie oznacza automatycznie, że jej Pani nie ma. Samo pozostawanie przy kimś, wspieranie go i troska o jego bezpieczeństwo również są pewną formą reagowania na drugiego człowieka. Myślę, że pomocne mogłoby być przyjrzenie się ze specjalistą temu, jak wyglądały Pani wcześniejsze doświadczenia relacyjne i czego właściwie szuka Pani w bliskości z drugą osobą.

 

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Czy zaświadczenie o zaburzeniu schizoidalnym wpływa na służbę wojskową?
Podejrzewam u siebie zaburzenie schizoidalne. Czy zaświadczenie o tym zaburzeniu może mi pomóc albo zaszkodzić? Podobno z takim zaburzeniem nie biorą do wojska w czasie pokoju.
Jak budować relację z egocentrycznym partnerem?

Coraz częściej zastanawiam się, skąd te trudności w utrzymywaniu zdrowej relacji z moim partnerem. 

On wydaje się całkowicie skupiony na sobie, a rozmowy z nim to jak monologi o jego sukcesach czy problemach. 

Czuję, że jestem dla niego przezroczysta, co nie pomaga mi w poczuciu własnej wartości. Myślę, czy to wszystko to wynik w związku z osobą, która chyba ma zaburzenia osobowości. 

Czy ktoś mógłby mi poradzić, jak podejść do tej sytuacji? Czuję się jak w pułapce, bo nie zawsze wiem, co robić, żeby nie pogłębiać problemów. Bardzo zależy mi na tym, żeby wiedzieć, czy jest szansa naprawić nasz związek i jak mogłabym wspierać partnera, dbając jednocześnie o siebie. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę.

Ojciec alkoholik awanturuje się i nie daje żyć mnie i mojej partnerce. Pomagam mu, a on tego nie docenia i nie szanuje. Mam już dosyć, co robić? Jestem w kropce!
Hej. Mam wiele problemów ze sobą, ale obecnie głównie chodzi mi tylko o jeden, przez którego nie mogę w spokoju żyć. Opiszę w skrócie problem, bo żeby to wszystko zrozumieć to zapewne nikomu nie będzie się chciało tego czytać. Kilka miesięcy temu zamieszkała u mnie dziewczyna, mój ojciec mieszka na parterze. Mój ojciec jest alkoholikiem od bardzo dawna, na początku było OK potem zaczął się czepiać, nie jeść obiadów, mówić, że nie dostał, czepiać się dziewczyny o garażowanie w garażu auta itd.. Dziewczyna nie wytrzymała raz, drugi i.... Teraz był ten trzeci raz, gdzie ojciec czekał, aż dziewczyna wyjdzie z łazienki, żeby się doczepić o różne rzeczy.. Jest to opisane przeze mnie w delikatny sposób, ale w tych awanturach jest złość, wyzwiska, agresja. Gdy jest takie coś, ja i moja dziewczyna boimy się zejść, skorzystać nawet z łazienki, a serce bije mi, jakby miało wyskoczyć.. przez całe życie miałem ciężko, więc pewnie jest to powodem. Nie boję się odezwać do ojca i powiedzieć swoje, ale to nic nie zmienia, regularnie co 3 tygodnie jest taka akcja, tak być nie może. Ja potrzebuję spokojnego już życia, ojciec jest po 60-stce i jak wspomniałem, alkoholikiem siedzącym co dzień w domu. Ojciec nie potrafi sobie siąść na przysłowiowej "dupie" i dać ludziom żyć, tylko wymyśla non stop problemy których nie ma. Gdy jest dobrze to rozmawia z moja dziewczyna, dziewczyna też próbuje do niego odzywać się, mimo to, co mówił parę dni wcześniej " dla świętego spokoju ". Nic złego nie robimy mu, on tylko siedzi w domu i dwa razy do sklepu po alkohol i mógłby sobie dalej tak żyć, byleby się nie wtrącał w nasze życie ... Nie chciałem nic robić, bo myślałem ze może się coś wyklaruje czy coś, ale niestety nie.. Nie chciałem robić mu problemów, chcę żyć w zgodzie - żyję w przesądzie, że ojcu nie mogę nic złego zrobić i się go słucham nawet dla świętego spokoju ,mimo to, że jestem grubo po 20stce, po urzędach, po szpitalach to ja z nim jeżdżę i dostaję takie podziękowanie. Chcę z tym skończyć, bo ja też chcę mieć jakieś życie a to nie jest życie, bo nie pozwolę, żeby ktoś czaił się na moją dziewczynę, żeby jej ubliżyć i zwyzywać... Mam wrażenie, że ojciec nie może się pogodzić z tym, że on jest sam, a ja nie... Albo nie może się pogodzić, że ja mam kogoś i jemu to przeszkadza, bo chciałby, żebym był sam "DLA NIEGO??" Takie dwie teorie wysnułem, choć nie wiem, co już mam sobie myśleć.. Proszę o pomoc, Proszę o pokierowanie mnie. Jestem w kropce, nie wiem, w którą stronę mam się ruszyć, żeby skończyć to, co on robi.. Dziękuje i pozdrawiam
Będąc w związku 1,5 roku z partnerem, zauważam zmienność jego nastrojów i nastawienia do mnie
Będąc w związku 1,5 roku z partnerem, zauważam zmienność jego nastrojów i nastawienia do mnie, bez konkretnego powodu, aby ten nastrój mógł być zaburzony. Na co dzień jest bardzo rodzinny, dba i rodzinę, do tego jest perfekcjonistą i lubi przestrzegać rutyny dnia, planuje, powtarza się, opowiadając, co będzie robił od rana następnego dnia. Około co dwa tygodnie, wystarczy iskra, albo.nawet nie ma powodu, aby w jednej chwili stał się opryskliwy, hardy, obrusza się, albo milczy, jest nieprzyjemny, jakbym była jego wrogiem. Miewa też dni pobudzenia, kiedy dokucza, jest rozbiegany, głośny. Dni stabilnych jest więcej, jednak te "trudne" systematycznie się powtarzają, co powoduje spięcia w relacji, "ciche dni", zranienia. Do jakiego specjalisty udać się w celu diagnozy. Przyznam, że jest to uciążliwe i bywa bolesne i związek wisi przez to na przysłowiowym "włosku".
Zbieranie włosów jako reakcja na stres - jak sobie z tym radzić?
Witam, mam problem, który jest dla mnie bardzo wstydliwy, ale nie mogę już dłużej tego ignorować. Zauważyłem, że za każdym razem, gdy przeżywam silne emocje, zwłaszcza stres, zaczynam zbierać i przechowywać ludzkie włosy, które znajdę na ulicy lub w innych publicznych miejscach. To jest dla mnie zupełnie dziwne, bo nie jestem w stanie tego kontrolować. Wiem, że to może brzmieć obrzydliwie, ale czuję ogromną ulgę, gdy mam je przy sobie. Co to może oznaczać i jak sobie z tym poradzić?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.