Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z emocjami po stracie ukochanego psa z powodu braku wsparcia rodziny

Treść wrażliwa
Jak radzić sobie z emocjami po stracie pieska z którym byłam związana emocjonalnie od 8 lat, opiekowałam się nim na odległość tęskniłam wiedziałam ze do niego pojadę, wychodziliśmy na spacery do lasu i był wtedy szczęśliwy. Berysek dostał padaczki i rodzina mnie nie poinformowała i nie udzielila pomocy tylko został w kojcu sam bez opieki jak o tym myślę to serce mi pęka. Rodzina nie akceptowała moich i męża bliskich relacji z tym pieskiem, a był to owczarek niemiecki bardzo mądry piesek. Bardzo zaluje ze go nie odebrałam tym ludziom(moim rodzicom), którzy nie mają empatii ani do zwierząt ani do ludzi.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Gosiu,

 

Dziękujemy za wiadomość.
Strata ukochanego zwierzęcia potrafi boleć równie mocno jak strata bliskiej osoby. Z Pani słów czuć, jak ważny był dla Pani Berysek i ile wspólnych chwil, czułości oraz przywiązania było w tej relacji.
Oprócz żałoby słyszę też dużo żalu, poczucia bezsilności i myśli o tym, co można było zrobić inaczej, to bardzo naturalne uczucia po stracie, szczególnie gdy ma się poczucie, że ukochanemu zwierzęciu nie zapewniono należytej opieki.
Proszę spróbować pamiętać nie tylko o okolicznościach jego odejścia ale również o tych wszystkich latach, w których dzięki Pani doświadczał bliskości, spacerów i miłości. Jak sądzę, dla Beryska to właśnie te chwile były najważniejsze.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Witaj,

bardzo mi przykro.

To co teraz przeżywasz jest trudne.

Czy masz wsparcie kogokolwiek?

Zadbaj o siebie w tym czasie teraz.

Dobrze mieć świadka, z którym można choć posiedzieć, nie trzeba rozmawiać. Chodzi o żeby nie być, nie czuć się samotnym.

Czas żałoby to sinusoida na początku. Staraj się robić to co chcesz - jeśli chce się płakać - płakać, jeśli chce się wspominać, oglądać zdjęcia - robić to. W miarę możliwości nie stopować siebie. Niech ta żałoba będzie taka jak chcesz, jak Cię prowadzi.

Powodzenia, przytulam.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Mani Gosiu, przede wszystkim ogromnie współczuję Pani straty Beryska – owczarki niemieckie to bardzo mądre i wierne psy, a ta ośmioletnia więź, wspólne spacery do lasu i chwile jego czystego szczęścia były dla niego najpiękniejszym, co mógł od Pani otrzymać. Obecna sytuacja jest dla Pani bolesna, ponieważ do naturalnego żalu po stracie przyjaciela dochodzi trauma związana z okolicznościami jego odejścia oraz ogromne poczucie winy.

Ma Pani pełne prawo do przeżywania głębokiej żałoby, złości i bezsilności, a to, co teraz Pani czuje, to całkowicie naturalna reakcja na tak nagłą i niesprawiedliwą stratę. Udręka i myśli o tym, że mogła go Pani odebrać, to bolesny mechanizm obronny psychiki, która próbuje cofnąć czas, ale w tamtym momencie działała Pani w zaufaniu i z miłości na odległość, dając Beryskowi tyle dobra, ile było możliwe.

Aby poradzić sobie z tym ładunkiem emocjonalnym, warto pozwolić sobie na wypłakanie tego żalu i niesprawiedliwości, nie tłumiąc w sobie złości na rodzinę, która ma pełne prawo w Pani teraz tlić. Dobrym krokiem, by pożegnać się z pieskiem i znaleźć odrobinę spokoju, jest stworzenie własnego, symbolicznego rytuału – może to być posadzenie drzewka pamięci, zapalenie znicza w lesie, do którego tak chętnie chodziliście, lub spisanie listu do pieska, w którym opowie Pani, jak bardzo go kochała. Jeśli ten ciężar i złość na bliskich będą zbyt trudne do uniesienia na co dzień, gorąco zachęcam do przegadania tego z psychoterapeutą, który pomoże Pani bezpiecznie przejść przez ten bolesny proces kryzysu i żałoby.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Asia Sadowska

Asia Sadowska

Pani Gosiu,

bardzo mi przykro i współczuję Pani straty. Wierzę, że Berysek był dla Pani bardzo ważny. To, co Pani przechodzi, to żałoba po śmierci ukochanej istoty. Emocje, z którymi się Pani mierzy, są z pewnością trudne, ale też normalne - smutek, żal i cierpienie to naturalne elementy tego przeżycia. Każdy przechodzi żałobę w swoim własnym czasie i na indywidualny sposób i choć chciałoby się ten ciężki okres przyspieszyć i zakończyć, lepiej dać sobie możliwość przeżywania uczuć i emocji takich, jakimi są. Zachęcam, by odkrywała Pani, co na ten moment jest dla Pani możliwe do zniesienia, co daje choćby lekką ulgę, co chciałaby Pani zrobić - porozmawiać z kimś bliskim; płakać; powspominać; zająć się czymś innym; być może uczcić w jakiś sposób relację z czworonogiem? Z czasem siła tych emocji będzie się zmniejszać, bo nowe doświadczenia życiowe będą się nadbudowywać dookoła tej straty. Jeśli jednak poczuje się Pani zbyt przygnieciona i przeciążona, zachęcam do konsultacji z psychologiem.

Serdeczności

Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry

 

Strata bliskiego zwierzęcia, z którym przez wiele lat byłaś emocjonalnie związana, może wiązać się z głębokim smutkiem, tęsknotą, żalem, a także poczuciem bezsilności czy emocjami związanymi z okolicznościami jego odejścia.

W takiej sytuacji naturalne jest, że wracają trudne myśli i emocje. Emocje te mogą pojawiać się na różne sposoby i z różnym nasileniem. Uznanie ich obecności oraz znaczenia więzi, jaka łączyła Cię z psem, może być ważną częścią przeżywania tej straty. To, że był dla Ciebie ważny i że łączyła Was bliska relacja, pozostaje częścią Waszej wspólnej historii, której strata nie odbiera.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

Anna Czujowska

Anna Czujowska

Dzień dobry, 

 

Czytając Pani słowa, widzę, jak wielki ból i niesprawiedliwość Pani teraz przeżywa. Strata psa jest potwornie bolesna sama w sobie, ale okoliczności, w jakich do niej doszło , drastycznie ten ból potęgują. Pojawia się również złość na brak empatii ze strony rodziców oraz poczucie winy. Wszystkie te emocje są naturalne i to bardzo ważne, aby ich nie tłumić, lecz dać im przestrzeń i uznanie, ponieważ informują nas o tym, co było dla nas naprawdę ważne. Proces żałoby każdy przechodzi inaczej i we własnym tempie. 

Choć akceptacja tej straty wymaga czasu, warto zachować symboliczną, pełną wdzięczności pamięć o Berysku i pielęgnować te wszystkie piękne wspomnienia, które, jak Pani opisuje, ze sobą dzieliliście.

W tym trudnym czasie ogromne znaczenie ma wsparcie ze strony bliskich, męża czy przyjaciół. Jeśli jednak czuje Pani, że emocje są zbyt silne i potrzebuje Pani pomocy profesjonalisty, warto zgłosić się do psychologa. Pomoże on zebrać myśli, rozpoznać i nazwać emocje, aby mogły w bezpieczny sposób wybrzmieć. 

 

Z wyrazami wsparcia,

Anna Czujowska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Bardzo mi przykro z powodu śmierci pupila. Sam przez to przechodziłem , więc wiem jak jest ciężko. Nie można się winić za błędy innych. To po pierwsze. Dala mu Pani tyle miłości, ile mogła i to jest piękne. Pani wrażliwość niech pozwoli sobie teraz aby przeżyć żałobę. To jest żałoba, gdy zwierzęta traktujemy jako przyjaciół i członków rodziny. jeżeli mogę coś napsiać, to często ludzie w podobnych sytuacjach adoptują nowe zwierzę, które zmniejsza ból.

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,


utrata osoby zwierzęcej, z którą byliśmy silnie związani emocjonalnie, może być bardzo bolesnym doświadczeniem. Z Pani opisu wynika, że Berysek był dla Pani kimś więcej, ważną częścią życia, źródłem bliskości, radości i wielu cennych wspomnień, a zatem nic w tym dziwnego, że jego śmierć wywołuje w Pani tak silne emocje.

 

Zauważam w Pani historii smutek i tęsknotę, ale również żal, złość, bezsilność oraz poczucie niesprawiedliwości związane z okolicznościami jego odejścia. Takie reakcje są częstym elementem żałoby, szczególnie wtedy, gdy pojawia się przekonanie, że bliska nam istota nie otrzymała opieki, jakiej potrzebowała lub na jaką zasługiwała.

 

Po stracie często wracamy do pytań: co by było, gdybym zrobiła coś inaczej?, dlaczego wcześniej nie podjęłam innej decyzji?, czy mogłam temu zapobiec? Oczywiście, że takie myśli są naturalne, zwykle nie przynoszą jednak ukojenia. Warto być teraz szczególnie ostrożną wobec surowego oceniania siebie, ponieważ żałoba często wzmacnia poczucie winy i skłonność do brania na siebie odpowiedzialności za wydarzenia, na które nie mieliśmy pełnego wpływu.

Być może na ten moment ważniejsze od szukania odpowiedzi na wszystkie trudne pytania jest danie sobie prawa do przeżywania straty. Tęsknota, płacz, złość czy powracające wspomnienia są naturalnym sposobem adaptowania się do rzeczywistości po odejściu kogoś ważnego.

 

Pomocne w takiej sytuacji bywa również świadome wracanie do wspomnień związanych z tym, co było dobre w tej relacji, czasu razem, wspólnych spacerów, chwil bliskości, momentów, kiedy Berysek był szczęśliwy i czuł się bezpiecznie. Więź i wspomnienia związane z nim mogą pozostać ważną częścią Pani historii, nawet jeśli bardzo boli fakt, że nie ma go już obok.

 

Jeżeli z czasem poczucie winy, złość lub smutek będą stawały się coraz bardziej przytłaczające i utrudniały codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Czasem możliwość opowiedzenia o stracie i związanych z nią emocjach pomaga przejść przez żałobę z większą łagodnością wobec siebie.
 

Życzę Pani dużo siły i przestrzeni na przeżycie tej straty na swój sposób.


Marta Lenarczyk

Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Witam Gosiu,

  Bardzo współczuję straty psa, jest to bardzo szczególny rodzaj więzi. 

  Na pewno należy zrobić miejsce na żałobę, pozwolenie sobie na wszystkie emocje związane ze stratą Berysa(żal, złość, smutek, poczucie niesprawiedliwości itd.).  Może być pomocne przejście tego procesu w terapii.

  Ważnym aspektem jest również złość na rodziców, którą należy uznać. 

  Proszę pamiętać o tym, że żałoba jest procesem złożonym, nieliniowym (różne emocje mogą powracać na różnych etapach, jest to zupełnie normalne).

  To że dbała Pani o Berysa świadczy również o Pani ogromnych zasobach; empatii, opiekuńczości, poczuciu odpowiedzialności. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Jatczak

Filip Świderski

Filip Świderski

Dzień dobry,

 

Doświadczenie utraty czegokolwiek ważnego w życiu (czy to osoba, czy zwierzę, czy praca, czy nawet pieniądze) zawsze wiąże się z przeżywaniem żałoby. Domyślam się, że utrata Beryska jest dla Pani wyjątkowo trudnym wydarzeniem, któremu oprócz smutku towarzyszy poczucie winy. Choć to dosyć trywialne, to trzeba zwrócić uwagę na to, że nie jesteśmy w stanie odwrócić biegu wydarzeń, jednak możemy realnie wpłynąć na to, co dzieje się teraz lub w przyszłości. Odczuwa Pani żal w stosunku do siebie za to, że nie przejęła Pani pełnej opieki nad pieskiem. Musiały jednak istnieć ważne powody, przez które nie podjęła Pani tej decyzji (od razu nasuwa się myśl o skutkach w postaci możliwego konfliktu w rodzinie). Nie pozostała Pani jednak obojętna na jego sytuację i poświęcała swój czas na dbanie o jego dobrostan, kiedy tylko Pani mogła. W sytuacjach, w których nie możemy już nic zrobić istnieje jeden ogromny plus: refleksja "co mogłam zrobić lepiej"? I ta właśnie refleksja, to szansa na budowanie lepszej przyszłości i wprowadzanie pozytywnych zmian w wielu obszarach naszego życia.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Filip Świderski

Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry, 

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Z tego, co Pani opisuje, widać, jak wyjątkową i głęboką więź miała Pani z Beryskiem. Przez wiele lat był dla Pani kimś ważnym – źródłem bliskości, radości i pięknych wspomnień związanych ze wspólnym czasem, spacerami i oczekiwaniem na kolejne spotkania.

 

Po stracie tak bliskiego przyjaciela naturalne jest przeżywanie silnego smutku, tęsknoty, a także złości, żalu i poczucia niesprawiedliwości. Słyszę również w Pani słowach dużo żalu i wracanie do pytania, czy mogła Pani zrobić coś inaczej. To bardzo częsta reakcja w żałobie. Kiedy tracimy kogoś ważnego, nasz umysł często szuka odpowiedzi i tworzy różne scenariusze „co by było gdyby”. Warto jednak pamiętać, że podejmowała Pani decyzje na podstawie informacji, które miała Pani w tamtym czasie i zapewne ciężko było przewidzieć co się wydarzy. 

 

Proszę dać sobie prawo do przeżywania tej straty na własny sposób i we własnym tempie. Smutek, płacz, tęsknota, złość czy rozczarowanie są naturalnymi reakcjami na to, czego Pani doświadcza. Nie trzeba tych emocji przyspieszać ani od siebie odsuwać.

 

Pomocne bywają także małe kroki, które pozwalają pielęgnować pamięć o ukochanym zwierzęciu. Takie działania nie usuwają bólu, ale często pomagają nadać mu przestrzeń i zachować bliskość z tym, co było ważne.

 

Myślę również, że warto porozmawiać o tym z kimś, komu Pani ufa i przy kim może Pani swobodnie opowiedzieć o swojej sytuacji. Czasem sama możliwość bycia wysłuchaną i zrozumianą przynosi choć odrobinę ulgi w tak trudnym czasie.

 

Pozdrawiam serdecznie,  

Marcin Brodowski

Zobacz podobne

Moje doświadczenia z pornografią i horrorami w dzieciństwie i ich wpływ na zdrowie psychiczne
To nie jest pytanie, ale próba otworzenia się na to co trzymam w sobie i nikomu nigdy nie powiedziałam. Ostatnio często wracam myślami do tego co było i ponownie analizuję to co już myślałam, że zamknęłam. Dodatkowo jestem ciekawa ile osób może się w tym opisie odnaleźć. Bardzo długo szukałam sensu tego co się działo i co czułam, i niestety do tej pory czuję się niezrozumiana - Na przełomie 5-6 klasy podstawówki oglądałam dużo porno i horrorów (szczególnie typu gore). Chodziło mi o to, żeby coś poczuć. W tamtym czasie odcięło mnie od emocji i zaczęłam chorować na depresję (głównie pustka, apatia, odcięcie), więc podświadomie szukałam bodźców które wyzwolą to co we mnie utknęło. W pewnym momencie zaczęłam oglądać tego typu filmy, też po to by doprowadzić się do gorszego stanu psychicznego. Miałam świadomość, że coś jest nie tak i jest ze mną źle, ale wszystkie próby zrozumienia/szukania pomocy/ wyjścia z tego - kończyły się niepowodzeniem, więc w swoim zaburzonym umyśle doszłam do konkluzji, że najlepiej będzie się dobić, bo najwyraźniej nie każdy ma szansę wyjścia na prostą. Nie dużo czasu minęło jak dotarło do mnie, że to nie jest wyjście i ja na pewno z tego nie skorzystam, więc znowu skupiłam się na poprawieniu swojego zdrowia psychicznego. Jak wyszło że mam problemy z sh to mnie w końcu umówiono na terapię gdzie spędziłam niespełna 3 lata. Finalnie jest ok, ale miałam taki dziwny epizod w swoim życiu i chciałam się tym z kimś podzielić, bo nawet na terapii o tym nie wspomniałam (nie utajniłam tego, po prostu jakoś skupiłam się na czymś innym). Jak sobie teraz myślę to dalej pamiętam niektóre filmy. Takie na prawdę bardzo brutalne. Mam obrazy w głowie scen, których chyba nikt nie powinien widzieć. Wszystko pamiętam jak przez mgłę, może nawet moja wyobraźnia sobie to przekształciła dodatkowo, natomiast to dalej siedzi w mojej głowie. Oglądałam to wszystko nocą, bo często nie mogłam spać. Generalnie mało spałam tamtego czasu. Niesamowite jak często (w sumie to cały czas) szukałam problemu w sobie, a teraz uświadamiam sobie jak bardzo cierpiałam, a wszystko co wtedy robiłam i o czym myślałam to były desperackie próby odnalezienia ulgi oraz kontroli. Sh też nie było karą, a tym bodźcem. To mi dostarczało informacje, że żyje - w pewnym momencie to co czułam (lub nie) zaczęłam interpretować jako chorobę mózgu. Czułam się chora, a fizyczny dyskomfort, czy nawet ból pogłębiał jedynie moją obawę przed chorobą której nie miałam. Widząc wypływającą krew, czułam też że się w pewnym sensie oczyszczałam z toksyn jakie mnie przepełniają. Nie chodziło o ból fizyczny, ani karę. Jak chciałam się ukarać to podświadomie wjeżdżałam na poczucie własnej wartości i dojeżdżałam się myślami, kładąc nacisk na błędy, pomyłki i inne gorsze momenty, jakby tylko one mnie definiowały.
Bóle psychosomatyczne związane z korzystaniem z Facebooka i myśli samobójcze
Nie mogę już dłużej żyć z bólami psychosomatycznymi. Założyłam nowe konto na facebooku, ale tylko kiedy to zrobiłam zaczęło mnie strasznie gnieść, piec i mrowić w lewym boku koło pośladka (w układzie lędźwiowym). Usunęłam konto i ból automatycznie minął. Ale strasznie chciałam mieć facebooka, więc założyłam go ponownie i ból, pieczenie i mrowienie automatycznie powróciło w tym samym miejscu. Nie daję już rady dalej żyć, to jest naprawdę irytujące uczucie. Szczególnie piecze kiedy siedzę. Jestem na granicy samobójstwa, mam dość. Nie mogę siedzieć przez to pieczenie, ale nie chcę usuwać swoich mediów społecznościowych.
Wychodzę z toksycznej relacji, towarzyszy mu poczucie pustki - jak sobie pomóc? Czy to normalne?
Wychodzę z toksycznej relacji z przewagą przemocy psychicznej, jestem DDA. Od 6 miesięcy nie mieszkam z partnerem, mam momenty, że strasznie brakuje mi obecności mężczyzny i potrzebuję przytulenia, a w momencie, gdy w filmie są romantyczne sceny to płaczę z uczuciem braku. Czy to może świadczyć o niedojrzałości emocjonalnej lub nie przepracowanym elemencie z dda? Czy raczej jest to całkowicie normalne i nie mam czym się martwić?
Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji.
Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji. Mieszka osobno, ale jest emocjonalnie uwiązana z rodziną, szczególnie mamą, która mąż zostawił, gdy moja partnerka była nastolatką. Kupiłem dom, proponowałem oglądanie poprzednich, ale nie była zainteresowana. Ona nie dokłada się, nie musi dać nawet złotówki na zakup i remont. Nie bierze też w tym fizycznego udziału. Ale wymyśla wiele pomysłów niepraktycznych i znów nie słucha argumentów. Pokazuje tak, jak powiedziała, że nie pasuje jej ten dom już ze względu na to, że znajduje się on w moich stronach. Od tamtej pory zaczęło się wszystko sypać. Dziś nie rozmawiamy już 15dni. Przed milczeniem zaczęło się negowanie wszystkiego, bunt, walka i odrzucenie. Nie dało się rozmawiać, argumenty nie trafiały. Do tego urąganie zasłaniane, że to żart. Ostatecznie zaproponowana terapia skutkowała obrazą majestatu i ciszą. Partnerka mówi, że nie chce dzieci i jest to jej świadoma decyzja, ale ewidentnie widzę po niej panikę, wiele leków o których nie możemy porozmawiać, bo ona nie chce. Mieszka sama w wynajmowanym mieszkaniu i pracuje, a proponowała zamieszkanie na próbę. Ja chcę ją ściągnąć na stałe do siebie, szczególnie, że mam dużo lepsze warunki mieszkalne i zarobkowe. Jak to naprawić czy w ogóle się da, i czy jest sens. Jak powrócić do rozmów, by nie dać złudnego poczucia wygranej. I jak namówić taką osobę na terapię. Nie widzę innej opcji, by cokolwiek się zmieniło i nie mam już pomysłów.
Mam problem, jestem w czasie leczenia na depresję i mam ochotę znów się pociąć.
Mam problem, jestem w czasie leczenia na depresję i mam ochotę znów się pociąć. Co mam zrobić, żeby nie myśleć o tym? A i dodam, że nikt mnie nie lubi.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.