
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju
- Witam, zastanawiam...
Witam,
zastanawiam się skąd się biorą u mnie takie wahania nastroju. W jednej chwili jest dobrze, a w drugiej jestem okropnie zdenerwowana, bez większych powodów. Do tego dochodzi też analizowanie wszystkiego, co się dzieje w moim życiu. Jakaś jedna sytuacja, która się wydarzy danego dnia, a ja cały czas rozkładam ją na czynniki pierwsze. Zastanawiam się, po co tak powiedziałam albo "co by było, jeśli...".
Nie jestem w stanie się wyciszyć, ciągle coś mam w głowie co jest męczące. Wcześniej uczęszczałam na psychoterapię ale usłyszałam, że wszystko jest okej.
Paulina
3 lata temu
Agnieszka Matusiak
Wydaje mi się, że to Pani jest najlepsza ekspertka od tego czy jest ok czy nie, a z Pani wiadomości wynika, że nie czuje się Pani dobrze z samą sobą. Natłok myśli, nadmierna analiza, wahania nastroju pokazują, że coś dzieje się w Pani psychice i /lub ciele. Warto skonsultować to z lekarzem psychiatrą i internistą, wykluczając np. choroby tarczycy czy zaburzenia hormonalne a potem rozważyć powrót na psychoterapię. Są techniki psychoterapeutyczne, które umożliwiają prace nad tymi objawami i pomagają wrócić do równowagi emocjonalnej i psychicznej. Powodzenia.
3 lata temu

Zobacz podobne
Cześć, gdzie mogę dostać pomoc, nie telefon, chciałabym pisać?
Cześć, gdzie mogę dostać pomoc, nie telefon, chciałabym pisać? Potrzebuję pomocy, moje myśli samobójcze powracają. Życie to tylko egzystencja dla mnie. Chodzę na terapię znowu, ale czuję się bardzo samotna, potrzebuję pomocy, rozmowy.
Czy można całkowicie wyleczyć się z choroby dwubiegunowej?
Czy można całkowicie wyleczyć się z choroby dwubiegunowej?
Jak długo trwa epizod depresji? Czy dłuższy niż 2 lata to dystymia?
Witam,
Zastanawiam się, jak długo może trwać jeden epizod depresji? Czy to prawda, że może trwać maksymalnie 2 lata, a w przypadku dłuższego trwania takich objawów - można mówić o dystymii, a nie o depresji, która trwa krócej?
Przewlekłe zmęczenie, brak emocji i apetytu - czy to przejściowe?
Witam, od pół roku zmagam się z pewnymi trudnościami, nie ma siły podnieść się z łóżka aby wykonać jakąś czynność, chodzę ciągle senna, nie mam ochoty przybywać z ludźmi, bardzo mnie to przytłacza, mam mniejszy apetyt i ogólnie wszystko dookoła mnie męczy, mam wrażenie, że zmagam się z problemami w postaci okazywania uczuć, a mianowicie ich brak - nie odczuwam nic, jeśli płaczę to bez powodu, nie odczuwam nic dogłębnie, jeśli np. zerwał ktoś by bliski ze mną kontakt, byłabym obojętna, choć mi zależy - czy jest to stan przejściowy??
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam,
Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie.
Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była.
Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki
Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje.
Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera
W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam.
Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie
Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie.
Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę
Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają.
Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu.
Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa
Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej.
Ale nie wiem, co mam robić dalej
Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie.
Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie
Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle
Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła
Tak dała upust swoim emocjom.

