
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Mam problem w...
Mam problem w związku, miałem wczoraj urodziny i znajoma napisała mi życzenia urodzinowe i partnerka się nie odzywa od wczoraj
Anonimowo
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
jeśli wymiana wiadomości miała tylko formę informacyjną albo koleżeńską to słusznie Pan to określa - nie ma w tym nic złego. I dodatkowo wspomina Pan, ze jest to sporadyczny kontakt, więc tym bardziej.
Cała ta sytuacja może być wynikiem czegoś innego - np. niskiej samooceny Pana partnerki i tym samym/lub nie uznaje znajomości damsko-męskich.
Czy w przeszłości w Waszym związku pojawiła się zdrada lub flirt z osobą spoza związku? Jeśli tak, to mówimy tutaj o braku zaufania między Wami.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Aleksandra Kaźmierowska
Dzień dobry,
rozumiem, że jeśli nie ma Pan nic do ukrycia to może Pan się czuć zdezorientowany i zaskoczony reakcją partnerki. Warto w tej sytuacji porozmawiać z partnerką jakie mogą być jej obawy czy lęk kryją się za tą reakcją. Ważne, aby mógł Pan powiedzieć o swoich emocjach w związku z tą sytuacją oraz zachowaniem partnerki. To może być też moment, w którym oboje możecie ustalić swoje granice w związku oraz to co jest dla Was do zaakceptowania a co nie i jak rozwiązywać takie kwestie.
Powodzenia
AK

Zobacz podobne
Matka sabotuje moją potrzebę ochrony siebie. Gdy powiedziałam jej, że aplikuję o pracę do innych miast i muszę się wyprowadzić, bo nienawidzę meijsca w którym mieszkam, wmawia mi, że poza Warszawą nie ma pracy, że Kraków jest tylko turystyczny,że tam nie ma pracy, co za głupoty.. sama nienawidzi Warszawy i nie jeździ po niej wcale i izoluje się od ludzi, mieszka na wsi, a mnie zmusza do mieszkania w Warszawie bo z tatą kupili mi mieszkanie i ja tutaj od lat mieszkam. Ona postępuje bardzo egoistycznie, bo chce żebym była blisko niej, mieszkają pod Warszawą z tatą. Najgorsze jest to, że raz powiedziała mi "a skąd wiesz, że w innym miejscu cię to nie spotka?" gdy powiedziałam jej że nie wyobrażam sobie dalej mieszkać w warszawie po traumatycznych przeżyciach (stalking, klepnięcie w pośladek w miejscu publicznym, szarpnięcie) i te wszystkie przemocowe czyny za każdym razem od innej osoby, spotkało mnie tu mnóstwo zła. Jak można cos takiego powiedzieć? Jestem wściekła. Co za okrutne nakładanie na mnie katastrofizacji zamiast wsparcia. Gdy spróbowałam wyprowadzić się do innego miasta, zatrzymałam się u rodziny, bo znalazłam tam pracę, to ona po 2 dniach powiedziała "wracasz do Warszawy, za mało zarabiasz, szef źle cię traktuje. " to była manipulacja, było jej wygodniej żebym mieszkała w Warszawie a nie w innym miejscu. Czasami przełamuje się i mówi, że mi pomogą finansowo z przeprowadzką, ale potem gdy już coś planuję to namawia mnie do powrotu, zniechęca, czasami jest bardzo nerwowa i krzyczy. Przecież to ja tutaj doznałam krzywdy, w przeciwieństwie do wielu osób moje powody są alarmujące, nie przeszkadzają mi tylko korki i tłum ludzi w Warszawie, ja tutaj nie mogłam wiele razy spokojnie i bezpiecznie przejść po ulicy sama. Teraz mam natrętne myśli przez jej słowa, chcę zacząć z czystą kartką w innym mieście a nie myśleć, że .... nawet nie chcę myśleć o tych słowach jej. Jestem młoda, mam pracę ale niedługo ją chcę zmienić, a miasto zamieszkania to już na pewno. Przez tą jej chaotyczność i destrukcyjność wiele razy musiałam zrezygnować z ochrony siebie, bo zalewała mnie poczuciem winy.

