30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Mam problem z siostrą mojego męża.

Mam problem z siostrą mojego męża. Jeszcze na długo przed zaręczynami zauważyłam, że ich relacja jest bardziej zażyła niż jestem w stanie to zaakceptować. Siostra potrafiła wydzwaniać do niego po 6 razy dziennie. Dodam, że jest 7 lat starsza od nas i ma męża. Wreszcie nie wytrzymałam. Za pierwszym razem zrobiłam awanturę, parę miesięcy później zdobyłam się na szczerą, trudną rozmowę i powiedziałam, że jeśli tak będzie nadal, to ja odpuszczam. Powiedział, że porozmawia z siostrą. Rzeczywiście, żeby oddać sprawiedliwość, muszę przyznać, że telefonów jest troszkę mniej (1-2 razy dziennie). Jesteśmy już blisko 2 lata po ślubie. Mój mąż rozmawia z siostrą może nie codziennie, bo 6, czasem nawet 5 razy w tygodniu. Opowiada jej, co robimy, gdzie idziemy albo co kupiliśmy. Tak jest za każdym razem. Nie możemy wyjść do restauracji bez wiedzy siostry. Nie możemy wyjść do kina bez wiedzy siostry. Nie możemy mieć gości bez jej wiedzy. Nie możemy zrobić większego zakupu bez jej wiedzy, a najczęściej trzeba od razu wysłać jej zdjęcie tego, co kupiliśmy, żeby była na bieżąco. A jeśli się zdarzy, że nie może odebrać, to bardzo dokładnie musi jej wytłumaczyć, z jakiego powodu. Nie możemy mieć żadnych tylko naszych, małżeńskich spraw. Siostra mieszka ze 150 km od nas, ale każdego dnia czuję, jakby mieszkała z nami. Za każdym razem, jak poruszę ten temat, to słyszę tylko, że przesadzam, że jestem przewrażliwiona i że chcę go odciąć od rodziny. Ostatnio, żeby już nie słuchać moich pretensji, mąż sam dzwoni do niej od razu po wyjściu z pracy, żeby nie rozmawiać przy mnie. Wiem, bo zdarzyło mi się parę razy widzieć połączenie na jego telefonie. Może rzeczywiście mam jakąś manię na tym punkcie? Nie wiem, co mam robić. Ta sytuacja odbija się już na moim zdrowiu. Jestem kłębkiem nerwów, źle śpię w nocy i mam nieustanny ból głowy spowodowany życiem w ciągłym napięciu, a jak widzę kolejne połączenie od niej, to mam wrażenie, że wszystkie wnętrzności mi się zawiązują na supeł, ale zaciskam zęby, bo nie chcę kolejnej kłótni i kolejnych cichych dni. Co mam robić? Jak przetrawić ten problem i jak zaakceptować tę sytuację? Mąż zaczyna już poruszać temat dziecka, a mnie ogarnia paraliż. Coraz częściej myślę o odejściu niż o dziecku...
User Forum

stopowiczka

2 lata temu
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

sytuacja jest trudna i widzę, ze zaczyna przytłaczać Pani jeszcze bardziej ze względu na pojawiający się temat dziecka. Wiele wskazuje na to, ze Pani granice związane z zażyłością, intymnością, poufnością, bliskością w związku są mocno przekraczane. Opisywana sytuacja na pierwszy rzut oka wyglada tak, jakby mąż cześć  zaangażowania w relację ewakuował na zewnątrz waszego związku - do relacji z siostrą. Ale ponieważ ilość informacji tu na forum jest ograniczona, potrzeba się temu przyjrzeć bliżej. Zalecam zgłoszenie się do psychoterapeuty - początkowo Pani samej. Psychoterapeuta w oparciu o pogłębiony wywiad zaproponuje jakaś forme pomocy. Ja sugerowałabym na początek psychoterapię krótkoterminową skoncentrowaną w okół zgłaszanego problemu - aby rozeznać się w tym co się dzieje, rozpoznac Pani uczucia w tej sprawie, zrozumieć potrzeby, zobaczyc czy i jak Pani stawia granice i ewentualnie co mogłaby zmienić. W zależności od tego, jaki efekt przyniesie taka praca możliwa jest również terapia pary - ale wtedy, kiedy i Pani i mąż będziecie zdecydowani żeby układać wspólnie te sprawy. Psychoterapeute może Pani znaleźć np na naszej stronie szukając w wyszukiwarce kogoś w Pani miejscu zamieszkania. Pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z zakończeniem relacji, przywoływaniem sobie tej osoby w wyobraźni?

Witam, Mam pewien problem od kilku miesięcy. 
Przez ostatnie dwa lata tworzyłem relacje z koleżanką z pracy. Nie doszło między nami do zbliżenia, jednak zdarzały sie pocałunki w policzek i przytulanie, czułe słówka itd. W ostatnim czasie ta osoba wyjechała na kilka miesięcy i ten kontakt powoli wygasał. Ja nie mogłem sie z tym pogodzić i byłem zazdrosny, przerzucałem poczucie winy na nią i dochodziło między nami do kłótni. W pewnym momencie zrozumiałem, że to jest koniec tej relacji. Pomimo tego ciągle w głowie mam jej obraz, wcześniej analizowałem rozmowy, które odbywaliśmy i szukałem "drugiego dna" lub przeżywałem je. Poza tym w głowie odbywałem rozmowy, które nie miały miejsca, ale w moim wyobrażeniu mogłyby odbyć sie w przyszłości. Te rozmowy wytłumiłem i już tego nie robię, ale w trakcie dnia co bym nie robił i gdzie bym nie był, przypomina mi się ona. Doszło do tego, że na samą myśl o tym, że niedługo wróci zestresowałem sie bardzo i ten strach mnie sparaliżował. Jak pozbyć sie obrazu tej osoby z głowy mimo tego, że to "zauroczenie" dawno mi przeszło?

Czy narzekanie partnera można uznać za konsekwencje w związku?
Witam, czy gadanie, wypominanie i narzekanie drugiej połówki można nazwać konsekwencjami ?
Jak radzić sobie z konfliktami w związku i trudnościami w komunikacji?
Witam, pytalem ostatnio o konflikt w mojej relacji i nadal nie potrafie sobie w glowie wyobrazic odpowiedzi, ktore padly no i o czywiscie ich zrozumiec. Pomyslalem wiec ze moze doprecyzuje tylko ta jedna sytuacje sposrod wielu, ktore wowczas wyszczegolnilem. Otoz w sobote bylem na urodzinach corki sasiadki - spedzilem tam okolo 7 godzin wrocilem o 21:00 - od razu steskniony zadzwonilem do partnerki… Ona odebrala i zaczela wbijac szpilki “o 7 godzin… musialo Ci sie tam podobac… o napiles sie tego - a mowisz ze nie lubisz - tam sie napiles - ze mna nie. Nie zadzwoniles jak ja kiedy wychodzilam (co jest nie prawda). Rozmowa wygladala mniej wiecej tak i zaczela mnie irytowac bo akurat mam trudniejszy okres, dzwonilem bo raczej potrzebowalem wsparcia… (pomijam fakt, ze jak czytam te streszczenie, majac na uwadze fakt ze mamy 40 lat to troche brzmi infantylnie). Do rzeczy… Poniewaz czulem sie zle z ta rozmowa powiedzialem w bardzo spokojnym tonie ze “jestes troche wredna”. Na co zareagowala bardzo gwaltownie i powiedziala ze pozaluje tego do konca zycia, zablokowala mnie… i odpowiedzi psychologow brzmia jednoznacznie “zaatakowales ja”, wczuj sie w jej role… wczuwam sie i jedyne co czuje kiedy slysze jej slowa “wredny” mysle, ze powiem “a to przepraszam, nie sadzilem, ze tak to odbierzesz”… nie umiem tego slowa zakwalifikowac do obrazliwych i atakujacych… Co swiadczy to o mnie?
Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
Czy partnerka ma borderline? Ogromne wybuchy złości powodują, że nie chcę trwać dalej w naszym związku.
Dzień dobry. Mam na imię Piotr. Mam 42 lata. Mieszkam obecnie w Niemczech. Co Panstwo sadzicie o mojej sytuacji? Jestem z partnerką od 3 lat. W ogolnym rozrachunku jest porządna, pracowita i "fajna kobieta". Niestety jest też druga strona. Jest bardzo wybuchowa, bardzo wulgarna i często negatywnie nastawiona do ludzi. Wybuchy złości są uśredniając raz na tydzień, więc łatwo przeliczyć, że było tego już ok 150 razy. Doszedłem do punktu, że dalej nie dam rady. Wybuchy złości przychodzą znikąd. Jako zwykły człowiek nie mogę zrozumieć, jak można o takie drobnostki być tak nerwowym. Gdy ma taki wybuch, to mam wrażenie, że się nie kontroluje. Wyzywa mnie, krzyczy na cały głos, sąsiedzi to słyszą (wstyd mi przed sąsiadami). Mam nawet wrażenie, że gdybym ja nie był spokojny, a wybuchowy, to mogla by mi wbić nóż. Gdy próbuję porozmawiać z nią racjonalnie, to jest znów krzyk. A wiem, że potrafi rozmawiać racjonalnie, bo ma syna w wieku 20 lat, który jest "nieporadny" i z nim rozmawia bardzo racjonalnie. Jedyny sposób, żeby nie było wybuchów złości to moja pełna uległość wobec niej, ale to się nigdy nie wydarzy. Na początku myślałem, że jest to kwestia ułożenia naszego związku. Ale dzisiaj wiem, że to jest głębszy problem i sami sobie z tym nie poradzimy. Problem w tym, że mimo faktu, że mam do niej uczucia (choć już dużo mniejsze niż wcześniej) i nie chce kończyć tego związku, to niestety bede musiał to zrobić. Czytałem troche o tym i może to być ten problem "borderline". Ona za młodu straciła matkę i miala bardzo ciężką sytuacje. Na koniec dodam, ona uważa, że to wszystko moja wina i o jakiekolwiek terapii nie chce słyszeć. Dziekuje bardzo za jakakolwiek odpowiedz.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!