Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż znęca się psychicznie i wyzywa, ale potem przeprasza - co robić?

Treść wrażliwa
Mąż ciągle mnie wyzywa, znęca się psychicznie, obwinia mnie za to, ze jest nerwowy. Twierdzi, ze przeze mnie sobie nie może poradzić, a za chwilę przeprasza, że tak bardzo mnie kocha, żebym go nie zostawiała. Co ja mam robić?!?!? Jak to odbierać?
Aleksandra Pawlak

Aleksandra Pawlak

Problemy w relacji małżeńskiej są naturalne. Jednakże używanie wulgaryzmów i obrażanie współmałżonka jest formą agresji. Bywa, że relacje z najbliższymi są krzywdzące. Mąż być może powinien pomyśleć o treningu zastępowania agresji. Podstawowym pytaniem jest jednak co Pani chce zrobić dla siebie, jaki osiągnąć cel żeby Pani sytuacja się polepszyła. W pracy nad poprawą swojej sytuacji koniecznym jest zaakceptowanie faktu, że możemy pracować jedynie nad własną zmianą. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy moje podejście do pieniędzy jest zdrowe? Oszczędność, presja rodziny i lęk o przyszłość finansową
Witam, zastanawiam sie czy moje podejscie jest zdrowe czy jestem z jakichs wzgledow zaburzone. Chodzi o podejscie do pieniedzy, zaczyna mnie to bardzo mocno irytowac, ze az dzisiaj zdecydowalem sie siegnac o porade do Was. Otoz jestem osoba bardzo oszczedna - i kupuje rzeczy ktore po prostu na prawde potrzebuje, mimo, ze dzisiaj finansowo raczej moge powiedziec, ze mi sie uklada - problem tylko w tym, ze zmuszam sie do zawodu ktory wykonuje ze wzgledu na bardzo dobre pieniadze. Jednoczesnie chce to zmienic wiec tym bardziej chce oszczedzac bo jezeli nadarzylaby sie okazja na np. Jakis pomysl biznesowy bede przygotowany. Pochodze z biednego domu - problemy z pieniedzmi byly zawsze - gdyby nie pomoc dziadkow moze dzisiaj zostalbym zlodziejem a nie skonczylbym studiow. Mam wrazenie, ze wszyscy w okol mnie ciagle cos ode mnie chca i uwazaja, ze skoro mam pieniadze to powinienem sie dzielic - byc moze maja racje i jest to moj problem. Jedna z osob z rodziny kilka lat temu pozyczyla na mieszkanie - lacznie chyba 1500 lub 2000 € - zlitowqlem sie ze wzgledu na ewentualna eksmisje - do dzisiaj nie oddane. Mam ciotke ktora dzwoni tylko zeby pozyczyv na szczescie oddaje. Brat mial klopoty finansowe ktoregos razu pomoglem mu i wlasciwie okolo €1000 poszlo w niepamiec - dzisiaj radzi sobie super pomagamy sobie we wszystkich kwestiach i nie mysle nawet o tych pieniadzach - nie wypominam i ni chcialbym. Drugi brat mogl sie uczyc, wolal pic, jest tqk niezaradny, ze potrzebuje stalej opieki - kilka razy rowniez dalem na mieszkanie. Najbardziej drazni mnie kiedy ktos nie robi nic aby polepwzyc swoja sytuacje ale uwaza, ze mu sie nalezy. Moja Mama ma raka, ledwo wiaze konief z koncem - przyjechalq nas odwiedzic - ciagle chce do sklepu - wysylam jej czasem pieniadze zeby pomoc. Dzieci brata i partnerki czesto prosza - jeszcze z tymi od brata jestem zzyty ale z partnerka jestem rok i irytuja mnie nawet krotkie zarty daj bliczka. Nie wiem dlaczego tak mocno mnie to drazni… dzisiaj pojechalismy do sklepu - kupilem corce brata kosmetyki - uslyszalem od Mamy nie wiem nawet czy w zartach - zrobie liste kosmetykow to mi tez kupisz… w tym momencie zarzwonila partnerka i w zartach potwierdzila ze powinienem w koncu dzien matki. Jestem po 3 tygodniowym pobycie u partnerki wydalem bardzo duzo pieniedzy - sam bym wydal z 4 razy mniej… nie mam stabilnej pracy wiec nie wiem kiedy zaczne znowu zarabiac. Moja dziewczyna powtarza ze pieniadze sa od wydawania i wydaje je na dziefi nawet kiedy jej na cos niestac kosztem wlasnego jedzenia - zyje ledwo od 10 do 10 ale zeobila wszystko zeby wyslac syna na oboz do Hiszpani. Kocham spokoj finansowy jaki mam dzieki swojemu rozsadkowi ale mam wrazenie, moge go zachowac jedynie odcinajac sie od ludzi. Kiedy powiedzialem partnerce moze moze za duzo na slodycze wydalismy… jedyny rezultat to irytacja… nie moge z nia o tym porozmawiac. Mowi ogolnie, ze nie chce juz dzieci ale dzisiaj sugerujac moje zakupy dla mamy stwierdzila w zartacu ze chcialbym dzidziusia ale nie chce wydawqc pieniedzy.
Mam 23 lata. Ostatnio bardzo się źle czuję. Mam ciągle obniżony nastrój i napięciowy ból głowy.
Dzień dobry. Mam 23 lata. Ostatnio bardzo się źle czuję. Mam ciągle obniżony nastrój i napięciowy ból głowy. Nie płakałem jakieś półtora roku, a wczoraj i dzisiaj ciągle chce mi się płakać. Odczuwam lęk i strach. Czuję się jak w klatce, z której chcę wyjść, a nie mogę. A jak próbuję wyjść, to nic nie daje. Obniżona motywacja i chęci działania. Aktualnie nie pracuję. Mam problem ze zdecydowaniem co mam robić, mimo że podejmuję jakieś działania i szukam pracy to na marne. Często się zdarza, że śpię do 11 albo nawet rzadko do 14. Chociaż staram się znaleźć powód wczesnego wstania. Ale powody, które kiedyś mnie motywowały, jak np. spacer z psem, już nie działają. Mój tata od zawsze siedział za granicą, a ja zajmowałem się domem i mam wrażenie, że nie potrafię zająć się sobą, bo wiecznie zajmowałem się czymś. Czasem jestem rozdrażniony, co niestety źle wpływa na mój związek, bo za dużo powiem w nerwach mojej dziewczynie. 3-letni związek też ostatnio bywa na skraju. Moja dziewczyna jest ambitna, studiuje i udziela korepetycji. A ja ostatnie 4 miesiące przesiedziałem i ona się boi o taką przyszłość zwłaszcza, że kontakty nam się pogorszyły. To wszystko dobija mnie jeszcze bardziej. Boję się, że nie uda nam się odbudować tego, co było. Dla mnie to traumatyczne, bo 4 lata temu przeżyłem bardzo ciężkie rozstanie. Dziewczyna mnie zdradzała i manipulowała. Nie mogłem się z tym pogodzić i wtedy popadałem w picie i złe nawyki. Moja obecna dziewczyną mi pomogła, ale mam wrażenie, że wiele złego z tamtego okresu mi zostało. Jak miałem 18 lat mogłem zarywać nocki, jeździć, bawić się, pracować. Byłem już wtedy 2 razy za granicą na wakacjach w pracy. Radziłem sobie ze wszystkim a teraz wszystko mnie męczy i coraz bardziej przeraża nawet to, że jak znajdę pracę to będę codziennie musiał wstawać rano do pracy. Mimo że to nie moja pierwsza praca i takie obowiązki. Jak się poskładać do kupy? Co robić? Pomocy.
Problemy małżeńskie, brak intymności, ciągłe kłótnie i obawa o uczucia męża – jak poradzić sobie dla dobra córki?

W moim małżeństwie bardzo źle się dzieje, straciłam chęć do kontaktów seksualnych z mężem, kłócimy się non stop. Rozmowy nic nie dają - ciągle jest to samo. Brak szacunku, krzyk, ubliżanie. Nie chce rozwodu, jestem już po jednym i mamy nastoletnią córkę, która bardzo przeżywa nasze nieporozumienie. Dla niej chce być w tym związku, ale obawiam się, że mąż mnie już nie kocha. Mam trudny charakter to pewnie moja wina. Nie wiem, co robić, jak żyć i dla kogo. Poza córką mam dwóch dorosłych synów, ale oni żyją już swoim życiem.

Po rozstaniu dziewczyna powiedziała, że może skontaktuje się ze mną za 2 miesiące.

Jak poradzić sobie z sytuacją, w której dziewczyna zerwała ze mną, chciałem zawalczyć, wydawało się, że jest nadzieja, ale pewnego dnia zniknęła bez słowa i odcięła się ode mnie, " ghostując mnie". 

Po ponad tygodniu udało mi się z nią skontaktować, powiedziała, że intuicja jej podpowiada, że nie ma szans, za bardzo ją zniechęciłem i jedyne co udało się uzyskać, gdy proponowałem rozmowę za tydzień lub dwa, to jej propozycja, że odezwie sie za 2 miesiące, pod warunkiem, że udam się do terapeuty. 

Jeżeli chodzi o powody rozstania to przekroczenie jej granic, co prawda nieświadomie, ale zawiniłem. Minął tydzień, wiec jeszcze przede mną prawie 2 miesiące. 

Jak sobie radzić z tym? Czy czekać? Zadręczam się, że może mi wybaczy, może zobaczy, że staram się rozumieć swoje błędy, a może wyjmę tę 2 miesiące z życia licząc na coś, a za 2 miesiące znów będę czuć się jak teraz, jakby świeżo po zakończeniu relacji. Czy to byłoby w porządku, gdybym spróbował się skomunikować z nią wcześniej?

Jak zrozumieć osobę z zaburzeniami odżywiania i jak jej pomóc?
Jak pozbyć się tego wszystkiego? Cierpię na zaburzenia odżywiania od kilku lat, już od dziecka mi się rozwijało przez moją matkę. Kiedy mam pik ed wyrzyguję z siebie posiłki, dlatego przyzwyczaiłam się jeść szybko, żeby umieścić się w 30 min. Nie jem wtedy "niezdrowego" jedzenia, co znaczy, że jak już coś jem co ma być zdrowe, to jest to jabłko, pół obiadu bądź jajecznica bez oleju. Także ćwiczę pilates 4 godziny dziennie, nawet w wigilię. Potrzebuję motywacji, którą jest skrajna nienawiść do siebie i obrzydzenie moją sylwetką. Mam też dużo innych dziwnych zwyczajów, typu joga twarzy po zjedzeniu tłustego posiłku. Robię to wszystko, żeby poczuć kontrolę. Bez zaburzeń odżywiania jestem nikim. Teraz nie mam piku ed, ale chciałabym powrócić do tego, co było kiedyś, bo wydaje mi się, że byłam wtedy szczęśliwa, a teraz jestem fleją, brudasem, grubasem i nie potrafię trzymać się rutyny. Żyję ze skrajności w skrajność. Chcę odzyskać dyscyplinę, którą miałam wtedy. Taki opis swojego stanu udzieliła mi moja przyjaciółka. Nie wiem co mam robić, lecz jest to nieistotne. Chciałabym tylko ją zrozumieć. Co ona ma w głowie i ogólnie ludzie z ed? Co ja mogę zrobić? Czy jest szansa, że kiedyś się z tego wyleczy? Jest to bardzo męczące, a nie mam z kim się tym podzielić
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.