
Czy muszę akceptować nowy związek taty po zmarłej mamie? Nie przeżyłam żałoby, on nie zachowuje się w porządku.
Frezj999
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry,
to zrozumiałe, że nowy związek ojca jest dla Pani czymś trudnym. Nie jest łatwo obserwować ojca, który wkłada wiele wysiłku w relację z nową osobą. Jednak każdy z nas przechodzi żałobę inaczej — zarówno w kwestii czasowej jak i w sposobie radzenia sobie. Trudno narzucić Pani obowiązek akceptowania nowej relacji ojca. Zachęcam do przyjrzenia się temu, dlaczego dla Pani jest to bolesne.
Pozdrawiam!
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Wloka
Pyta Pani czy musi akceptować - nic Pani nie musi, pytanie tylko, co Panią niszczy od środka i co Pani da akceptacja i przyzwolenie na ten związek, a co Pani da uraza do taty za nową kobietę.
Tu chodzi wyłącznie o Pani wnętrze - na ile, która z tych postaw jest zgodna z Pani wartościami i na ile czuje Pani powiązanie złości, żalu, może wstydu z jedną z tych postaw. Czy przyzwolenie na związek sprawi, że będzie Pani w środku cierpiała? Czy brak przyzwolenia na związek sprawi, że będzie Pani pełna nieprzyjemnych emocji?
Proszę dać sobie chwile na medytację nad tymi pytaniami. Inną kwestią jest faktycznie Pani skupienie sie na sobie i swoim przeżyciu żałoby - 1,5roku to wcale nie tak dużo, ale przepłakanie, przegadanie swoich uczuć, pożegnanie się z rzeczami mamy i ustalenie swojego poglądu na życie po…to ważne elementy do przejścia.
jak coś to,
Agnieszka Wloka psycholog

Zobacz podobne
Czy jest sens i będzie to dobre dla 2-letniego dziecka, aby matka, która nie ma kontaktu z dzieckiem, pisała listy?
Czy dziecko w tym wieku rozumie przekaz listowny?
Czy taka forma kontaktu pozytywnie wpłynie na kontakt matki z dzieckiem?
Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem.
Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi.
Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna.
Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...
z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.

