
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Mąż na portalach...
Mąż na portalach randkowych - jak poradzić sobie z odkryciem i konfrontacją?
Załamana
Karolina Jatczak
Witam,
Spadło na Panią bardzo dużo; dowiedziała się Pani, że mąż korzysta z różnych portali randkowych, możliwe że doszło do zdrady.
Jeśli ma Pani te wiedzę od lipca, i mąż wie, że Pani wie, może być tak, że przyjął Pani milczenie jako cichą akceptację. Z tego co Pani opisuje wybrzmiewa jednak, że nie jest to dla Pani okej. Jest to również zrozumiałe, że mogła Pani nie wiedzieć jak się zachować w danej sytuacji.
Jakie są Pani potrzeby w tej sytuacji? Czy dane zachowanie jest akceptowalne?
Jeśli nie, może być niezbędna szczera rozmowa, “otwarcie” danego tematu. Może być to bardzo trudne. Nawet jeśli mąż miały problem, że sprawdziła Pani jego telefon, nie zmienia to go z odpowiedzialności za swoje zachowanie i podkreśla tylko jego nieszczerość. Na szali jest jednak Pani szczęście oraz spokój i to, jak chce, żeby wyglądała Pani relacja.
Pozdrawiam serdecznie,
Karolina Jatczak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Wyobrażam sobie jakie to ogromnie obciążające nosić w sobie taką wiedzę i jednocześnie udawać, że wszystko jest w porządku. Rozpad w środku przy „normalności” na zewnątrz to bardzo częsta reakcja: psychika próbuje utrzymać stabilność, kiedy zaufanie zostało naruszone.Już samo odkrycie takich działań partnera uderza w poczucie bezpieczeństwa w relacji. Pojawia się lęk, chaos, często też pytania o własną wartość., do tego dochodzi napięcie związane z tajemnicą i samotnym dźwiganiem tego wszystkiego. Jeśli chodzi o rozmowę ważne jest, żeby była spokojna ale konkretna i oparta na faktach. Nie trzeba wchodzić w tłumaczenie, jak doszło do odkrycia. Bardziej ważne jest nazwanie tego, co Pani wie i co Pani czuje, np.: „Wiem, że korzystasz z portali randkowych i szukasz kontaktów, to mną bardzo wstrząsnęło i potrzebuję o tym porozmawiać.” W takiej rozmowie warto skupić się na trzech rzeczach: fakty (co zostało odkryte), uczucia (ból, lęk, złość, zagubienie), granice i potrzeby (np. szczerość, wyjaśnienie, decyzja co dalej). Naturalne jest, że pojawia się obawa przed jego reakcją : złością, odwróceniem sytuacji czy zarzutem o „sprawdzanie”. Czasem osoby konfrontowane próbują przenieść ciężar na drugą stronę. Warto wtedy wracać do sedna: to jego zachowania naruszają relację a nie to, że Pani to odkryła.
To też moment, żeby zadać sobie ważne pytania:
czy w tej relacji są dla Pani zachowane granice? czego Pani potrzebuje, żeby móc w niej być dalej? co jest dla Pani nieprzekraczalne? Nie musi Pani podejmować decyzji od razu, natomiast nie warto moim zdaniem zostawać z tym samej: rozmowa (z nim, ale też np. z terapeutą) może pomóc poukładać to, co teraz jest bardzo rozbite.
Jedno ważne zdanie: to, że Pani sprawdziła telefon, nie jest źródłem problemu: dla mnie to raczej sygnał, że coś w relacji już wcześniej budziło niepokój. Ma Pani prawo do prawdy, do szacunku i do jasności w związku
Wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani przeżywa, jest bardzo obciążające – szczególnie że od dłuższego czasu nosi Pani to sama w sobie. Nic dziwnego, że pojawia się napięcie, ból i poczucie, jakby „wszystko się w środku rozpadało”.
Z Pani słów widać, że najtrudniejsze jest nie tylko to, co Pani odkryła, ale też to, że musi Pani z tym być sama i udawać, że wszystko jest w porządku.
To, że chce Pani o tym porozmawiać, jest naturalne – szczególnie przy tak ważnych dla relacji sprawach. Jednocześnie widać lęk przed jego reakcją i konsekwencjami tej rozmowy.
Może być pomocne zatrzymanie się najpierw przy sobie – przy tym, co Pani czuje i co jest dla Pani w tej sytuacji najtrudniejsze, zanim pojawi się rozmowa.
To, że nie ma Pani już siły tego dźwigać, jest ważnym sygnałem.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Piotr Włodarczyk
Dzień dobry. To, co Pani odkryła, jest bardzo bolesne i ma Pani prawo czuć się rozbita – nie musi Pani tego dalej dusić w sobie. Proszę zaplanować rozmowe spokojnie i konkretnie: powiedzieć , co Pani widziała i jak się z tym czuje, bez oskarżeń, ale jasno stawiając granice. Proszę nie skupiać się na tym, że sprawdzała Pani telefon, tylko na tym, co to dla Pani znaczy i czego teraz potrzebuje tzn. szczerości, wyjaśnień, decyzji. Niech Pani da mu przestrzeń na odpowiedź, ale jednocześnie określi, co jest dla Pani nie do zaakceptowania w związku. Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Nosi Pani w sobie od wielu miesięcy i jak bardzo wyczerpujące jest to codzienne udawanie, że wszystko jest w porządku, podczas gdy w środku rozpada się Pani na kawałki. To, co Pani przeżywa, to stan osamotnienia i traumy relacyjnej, dlatego chciałabym, aby przede wszystkim usłyszała Pani, że ma Pani pełne prawo do wszystkich swoich emocji, a Pani reakcja na odkrycie tajemnic męża jest całkowicie zrozumiała.
Rozumiem Pani lęk przed tym, że mąż może mieć pretensje o sprawdzenie telefonu, ale proszę pamiętać, że w zdrowym związku trwającym 13 lat fundamentem jest zaufanie i szczerość, a to, co Pani znalazła, jest ich drastycznym naruszeniem. Często w takich sytuacjach osoba, która zawiodła, próbuje odwrócić uwagę od sedna sprawy, robiąc z czytania wiadomości główny problem, jednak to nie Pani ciekawość jest tu źródłem kryzysu, lecz działania, które zostały przed Panią ukryte. Nie musi Pani czuć się winna za to, że szukała Pani prawdy w sytuacji, gdy intuicja podpowiadała, że coś jest nie tak.
Zanim zdecyduje się Pani na rozmowę, proszę dać sobie czas na odzyskanie choć odrobiny wewnętrznej siły i nie zmuszać się do bycia dzielną za wszelką cenę. Kiedy mąż wróci z delegacji, warto postawić na szczerość i zamiast pytać o domysły, powiedzieć wprost o swoich uczuciach i faktach, które Pani zna, ponieważ to, co Pani już odkryła, jest wystarczającym powodem do postawienia granic. Proszę nie zostawać z tym bólem sama, ponieważ długotrwałe duszenie w sobie tak silnych emocji jest niszczące dla zdrowia.
Zasługuje Pani na życie w prawdzie i poczuciu bezpieczeństwa, a rozmowa z terapeutą mogłaby pomóc Pani przygotować się do tej konfrontacji w sposób, który ochroni Panią przed dalszym zranieniem.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Jadwiga Kolebuk
To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i obciążające emocjonalnie. Długotrwałe tłumienie emocji zazwyczaj jeszcze bardziej nasila napięcie, dlatego ważne jest, aby nie zostawać z tym samej. Rozmowa z mężem może być krokiem w stronę uporządkowania tej sytuacji, ale warto się do niej przygotować . Trudności w relacjach często wiążą się z naszymi wcześniejszymi doświadczeniami oraz sposobem, w jaki interpretujemy zachowania innych osób. Warto przyjrzeć się swoim reakcjom, emocjom i temu, jakie potrzeby stoją za tym, co przeżywamy. Praca nad komunikacją i stawianiem granic może znacząco poprawić jakość relacji. Jeśli czujesz, że to powtarzający się problem, rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować te obszary.
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Dziękuję za wiadomość.
To, co Pani przeżywa, jest z pewnością trudne i obciążające emocjonalnie – zdrada zaufania, poczucie osamotnienia i trzymanie wszystkiego w sobie to bardzo ciężki ciężar. To normalne, że czuje Pani złość, smutek, zagubienie i rozpada się Pani „na miliony kawałków”.
Najważniejsze teraz to zadbać o siebie i swoje emocje – nie powinna Pani nosić tego samej w sobie bez wsparcia. Pomocne będzie:
*znalezienie osoby zaufanej lub psychologa, z którym można bezpiecznie porozmawiać i przepracować emocje;
*przygotowanie się do rozmowy z mężem w spokojnym momencie – warto zastanowić się, co Pani chce osiągnąć, *jakie granice chce postawić i co jest dla Pani nieakceptowalne;
*pamiętanie, że Pani emocje są ważne i mają prawo być wyrażone, nawet jeśli są trudne.
Nie musi Pani decydować od razu o tym, co będzie dalej w związku – najpierw ważne jest uporządkowanie swoich uczuć i znalezienie wsparcia. W takiej sytuacji pomoc psychologa lub terapeuty par naprawdę może przynieść ulgę i pomóc w podjęciu kolejnych kroków.
Życzę wszystkiego dobrego.
Składanowska Daria
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Skoro zdecydowała się Pani sprawdzić telefon, to chyba oznaka, że czegoś się Pani spodziewała. Pewnie nie tego, co Pani odkryła, ale mleko się wylało. Szanowna Pani. Po pierwsze natychmiast wizyta u psychologa, aby wyregulować emocje, a nastrój jest adekwatny do sytuacji. Udawanie przed mężem, że nic Pani nie wie zabiera energię i jest to brnięcie w ślepy zaułek. Jak długo tak pani chce funkcjonować? To, ze mąż odwiedza strony erotyczne to nie koniec świata gdyż mężczyźni tak mają i nie traktują tego jako element zdrady. Jednak bywanie na stronach, na których ludzie się ogłaszają celem spotkań towarzyskich to już coś innego. Tak czy inaczej będzie potrzeba konfrontacja aby przerwać ten łańcuch.

Zobacz podobne
Witam, mam poważny problem z matką, która mnie wykańcza psychicznie. Przez x tygodni jest normalnie, przez kolejne x jest horror. Stosuje ciche dni, traktuje jak powietrze mnie i mojego małego syna, nic kompletnie nie pomaga w domu a przecież mieszka, gotuje tylko dla siebie, unika wnuczka, myje tylko swoje naczynia, zachowuje się, jakby mieszkała z obcymi ludźmi w jednym domu, a nie z córką i wnuczkiem. Taka sytuacja ma miejsce od 5 lat, kiedy przed urodzeniem syna próbowała się wtrącać w mój związek, moje decyzje i krytykować, potem kiedy się urodził syn, zaczęło się jeszcze gorzej. Pomagała przez x tygodni.a potem przez x tygodni żyła jakby, była sama i teksty, że ona jest tylko babcia, to ja jestem matką i moje dziecko a ona cały czas z dzieckiem co nigdy tak nie było, a ona już swoje dzieci wychowała, ona nie ma chwili dla siebie itd. Wyjechała potem na 9 miesięcy, kiedy mój syn miał zaledwie 8 miesięcy. Wróciła niby żeby mi pomóc a jest tak samo, jak było ....po tygodniach dobroci jest krytyka, nic nie pasuje, wiecznie, za długo w toalecie, ona non stop z dzieckiem ,za długo palę papierosa ,teksty że nie trzeba było sobie robić dziecka ,to bym nie miała problemów, gdzie to dla niej jedynie jak widać problem ze jest wnuczek, co ja takiego robię, przecież nic nie robię, umniejszanie na każdym kroku i zaczynają się ciche dni, dręczenie psychiczne, traktowanie jak trędowatych i widzenie tylko i wyłącznie czubka swojego nosa. Ja już jestem wykończona, nie pojmuję, jak matka może tak się zachowywać wobec córki i wnuczka. Pozostałe córki wierzą jej bezgranicznie ...bo są daleko, a ja mieszkam z potworem w domu, który robi się dobry, a potem znów znęcanie się nade mną swoich podłym zachowaniem. Co robić ? Tak się nie da żyć. Będę wdzięczna za odpowiedź ❤️
Dzień dobry,
jestem po ślubie 2 lata, mamy 8-miesięczne dziecko i odkąd się pojawiło, nie potrafimy się dogadać. Znamy się z mężem 9 lat, mieszkaliśmy razem 3 lata. Od poniedziałku do piątku było super, a na weekend wracaliśmy do domów rodzinnych i pojawiały się problemy. W rodzinie męża od dawna były kłótnie o wszystko i on przestał szanować swoich rodziców (dochodziło do wyzwisk i plucia). Ja nie mogłam tego zaakceptować. Zawsze mu mówiłam, że tak nie wolno i do mieszkania wracaliśmy pokłóceni.
Dodam, że mąż miał bujne życie młodzieńcze i nie stronił od używek. Mimo tych komplikacji zdecydowaliśmy się na ślub. Zamieszkaliśmy z jego rodzicami na czas budowy domu (mąż ma gospodarstwo). Było idealnie, ale nie na długo.
Ja wcześniej miałam operację i mogłam nie mieć dzieci (mąż o tym wiedział), zaczął się tym zadręczać (może to była wymówka) i znowu pojawił się alkohol. Zaszłam w ciążę.
Byliśmy przeszczęśliwi. Ja poprzez ciągle kłótnie męża z rodzicami nie cieszyłam się nią, byłam bliska depresji, do 8 miesiąca ciąży dojeżdżałam 100 km do pracy, bo nie chciałam mieszkać w domu. Urodził się piękny, zdrowy chłopiec.
Oczko w głowie męża. Po powrocie do domu, męża przeważnie nie było, zawsze miał coś do zrobienia, więc byłam sama z dzieckiem. Wszystko na mojej głowie. Mąż zajął się budową, ja z małym dzieckiem dowoziłam mu potrzebne rzeczy, w międzyczasie obowiązki domowe. Zamiast w weekendy cieszyć się ze mną synkiem, mąż szukał towarzystwa do alkoholu lub pił drinki sam, mówił, że mu się należy po ciężkim tygodniu.
Więc piątek lub sobota alkohol a na drugi dzień kac.
Przez 8 miesięcy nie pojechałam nigdy sama do sklepu, tylko z niemowlakiem na rękach (nieodkładane dziecko).
Mąż twierdził i tak, że nic nie robię. Żeby iść spokojnie się wykąpać, musiałam prosić, żeby został z dzieckiem.
Nie mam już siły. Nie wiem, co robić. Mąż powiela zachowanie swojego ojca, tylko że on jest pracowity w przeciwieństwie do ojca.

