Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Mąż nie jest zaangażowany w związek, dopóki nie ma potrzeby seksu.

Ala

Witam.Jesteśmy z mężem 9 lat po ślubie (razem 12). Problem polega na tym ,że mam wrażenie,że on stara się gdy chce aby doszło do zbliżenia fizycznego.To ja przeważnie pierwsza się przytulam,że tak powiem bez powodu.Nie pyta się mnie jak się czuje,czym się martwię.Jak ja coś powiem,że jestem zmęczona to on,że jest bardziej.Mamy córkę 8 lat i mam wrażenie,że ja jestem na ostatnim miejscu.Próby rozmawiania na temat właśnie bliskości kończą się tym,że ona przestaje w ogóle rozmawiać i każe,że tak powiem mnie ciszą.To później ja muszę jako pierwsza łagodzić sytuację.Cieżko mi z tym,że moje potrzeby, zmartwienia są na ostatnim miejscu. Już sama nie wiem czy mam się zmuszać do sexu?😔Chciałabym się stać ważna dla męża, żeby też i o mnie zaczął się martwić,liczył z moim potrzebami.Jeżeli chodzi to ja bym mogła żyć bez seksu

Pani Alicjo,

 

Pani uczucia i emocje są całkowicie zrozumiałe. Ma Pani pełne prawo pragnąć bliskości emocjonalnej i czułości, a nie tylko fizycznego zbliżenia na warunkach męża. Nie ma Pani absolutnie obowiązku zmuszać się do seksu, co więcej takie zmuszanie może pogłębić w Pani poczucie bycia nieważną i nie rozwiąże prawdziwego problemu, jakim jest brak emocjonalnej więzi. Kluczem jest postawienie granic i jasne zakomunikowanie, że intymność fizyczna jest dla Pani możliwa tylko wtedy, gdy będzie oparta na szacunku, trosce i prawdziwym zainteresowaniu Panią jako osobą. Gdy uzna Pani własne potrzeby (a nie męża) za najważniejsze, rozpocznie się prawdziwa zmiana. Proszę również zauważyć, czy w waszej relacji nie pojawiają się schematy (obrażony mąż wycofuje się i czeka na inicjatywę z Pani strony, Pani zaś za każdym razem dąży do rozładowania sytuacji), w takim przypadku zachęcam do skorzystania z terapii par, bądź - jeśli mąż nie wykaże zainteresowania tą formą pomocy - przynajmniej skorzystania z terapii własnej, która pomoże Pani w zbudowaniu poczucia własnej wartości i umiejętności stawiania granic.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Sytuacja, którą opisujesz, pokazuje, że czujesz się nieważna i niesłyszana w relacji, a to może być bardzo bolesne. Bliskość fizyczna jest ważna w związku, jednak nie zastąpi codziennego zainteresowania, troski i rozmowy. Nie powinnaś się zmuszać do seksu – Twoje potrzeby i granice są równie ważne, jak potrzeby męża. Cisza w odpowiedzi na próby rozmowy może być sposobem unikania trudnych tematów, ale to nie rozwiązuje problemu. Warto spróbować jeszcze raz spokojnie wyrazić swoje uczucia i oczekiwania, a jeśli przychodzi Wam to z trudnością, może pomocne mogłoby być wsparcie terapeuty par – tak, byście oboje mieli przestrzeń do usłyszenia siebie nawzajem i porozmawiania o tym co dla Was obojga jest ważne.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Witaj 

sytuacja, o której piszesz, dotyczy często par z kilkuletnim stażem.  Do związku często wkrada się codzienność i rutyna, a to może mieć negatywny wpływ na bliskość emocjonalną i intymną.

Uwagę trzeba zwrócić na fakt, że dla kobiet intymności jest wynikiem bliskości emocjonalnej. Dla mężczyzn bliskość fizyczna bywa sposobem na zbliżenie emocjonalne.

W momencie konfliktu trudno jest rozmawiać o emocjach czy potrzebach. Zwróć uwagę, aby rozmowy na takie tematy prowadzić w bezpiecznych warunkach.

Bezpieczną przestrzenią dla par jest też gabinet psychologiczny. Warto przemyśleć terapię małżeńską.

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Dzień dobry,

 

to ważne, że zdecydowała się Pani podzielić swoim problemem. Wyobrażam sobie, że może czuć się Pani aktualnie samotna i pomijana w swoim związku. Pani potrzeba bliskości i wsparcia emocjonalnego jest całkowicie naturalna i zrozumiała. Rozumiem, że brak zaangażowania męża w tym obszarze może budzić frustrację, smutek i poczucie rezygnacji. Bliskość w związku nie opiera się tylko na sferze seksualnej, ale również na trosce, rozmowie, drobnych gestach i wzajemnym zainteresowaniu. Zmuszanie się do współżycia, gdy nie ma ku temu wewnętrznej gotowości i emocjonalnego bezpieczeństwa, zwykle nie poprawia relacji, a wręcz może pogłębiać poczucie dystansu. Dobrym krokiem mogłaby być próba szczerej rozmowy w bezpiecznych warunkach np. przy wsparciu terapeuty par, który pomoże Wam usłyszeć nawzajem swoje potrzeby. Pani pragnienie bycia zauważoną i ważną jest absolutnie uzasadnione i zasługuje na wysłuchanie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

z pewnością nie powinna się Pani zmuszać do seksu z mężem. To może jedynie pogłębić frustrację i obniżyć Pani samopoczucie. Bliskość w relacji nie powinna wynikać z poczucia obowiązku. To ważne, żeby próbować rozmawiać z partnerem na temat Pani potrzeb i oczekiwań, tego, że potrzebuje Pani troski, zainteresowania, bycia wysłuchaną. Jeśli trudno jest o tym rozmawiać w domowych warunkach, a mąż ma tendencję do unikania i "cichych dni", może warto rozważyć wspólne spotkania z terapeutą, dzięki którym będziecie mogli się wzajemnie usłyszeć.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Elza Grabińska

Elza Grabińska

Psycholog
110 odpowiedzi na forum

Pani Alicjo, 

Pani emocje tutaj są jak najbardziej zrozumiałe. Potrzeby bycia zauważoną i wysłuchaną przez partnera są absolutnie normalne. Może warto porozmawiać jeszcze raz skupiając się na faktach i swoich własnych emocjach. Czasem w kłótniach lub sporach posługujemy się oskarżeniami, a warto skupuć się na swoim odczuwaniu i spróbować powiedzieć "gdy dzieje X, czuję się Y", bo nikt nie może dyskutować z tym, jak się Pani czuje. 

Jeśli sytuacja trwa od dłuższego czasu, myślę, że warto też pomyśleć o terapii dla par, bo być może problem jest schowany nieco głębiej.

Absolutnie też nie powinna się Pani do niczego zmuszać. Proszę nie zapominać, że jest Pani w tej relacji na równi z partnerem i nie musi się Pani podporządkowywać. 

 

Pozdrawiam,

Elza Grabińska, psycholog.

Dzień dobry, 
z tego, co Pani opisuje, w relacji pojawił się deficyt bliskości emocjonalnej i wzajemnego wsparcia. To naturalne, że pragnie Pani czuć się ważna i zauważona przez męża, a brak tego rodzi frustrację i poczucie osamotnienia.

Z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej, warto zwrócić uwagę na to, jakie wzorce funkcjonowania emocjonalnego i komunikacji wykształciliście jako para oraz jak doświadczenia z przeszłości mogą wpływać na Wasze obecne relacje. Często problem braku otwartości i bliskości wynika z obaw przed zranieniem lub z trudności w wyrażaniu własnych potrzeb.

Zmuszanie się do intymności fizycznej bez poczucia bezpieczeństwa i zrozumienia może pogłębiać dystans między Wami, dlatego ważne jest, by najpierw pracować nad odbudową emocjonalnego kontaktu. Może pomóc Wam terapia par, która stworzy bezpieczną przestrzeń do wspólnego zrozumienia swoich potrzeb i nauki konstruktywnej komunikacji.

Jeśli czuje Pani, że jest Pani na końcu listy priorytetów, warto również zadbać o swoje granice i własne emocje.
Pozdrawiamy serdecznie
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Widzę w Pani wiadomości, że zależy Pani na małżeństwie, ale również na bliskości, intymności, i byciu zauważoną. Wydaje się, że jednak Pani mąż nie odpowiada na Pani potrzeby w tym zakresie. To naturalne, że w takiej sytuacji może się Pani czuć ignorowana i po prostu opuszczona. To co Pani nazywa karaniem ciszą - czyli tzw. "silent treatment" - jest bardzo bolesny dla osoby, która doświadcza tej formy kary. 

Związek - zwłaszcza z tak pięknym i długim stażem jak u Państwa - przechodzi różne fazy i wymaga w związku z tym pracy. Pytanie czy Pani mąż zdecyduje się pracować nad związkiem? Ta praca wymaga zaangażowania obydwu osób :).  Zalecałabym terapię dla par, która nauczy Państwa komunikacji oraz metod na odbudowanie bliskości. 

Proszę jednak pamiętać, że Pani również może decydować - i trzeba się zastanowić co Pani zrobi jeżeli mąż nie będzie chciał pracować nad wzmocnienie Państwa relacji.

Chciałam jeszcze odnieść się do kwestii związanych z życiem seksualnym. Nasze potrzeby seksualne i kwestie pożądania są związane z życiem psychicznym ogólnie. Dlatego jeżeli nie czuje Pani wsparcia od partnera, nie czuje się Pani doceniona i Pani emocje bywają ignorowane, to nic dziwnego, że nie czuje Pani również pożądania, gdyż te dwie sfery są ze sobą ściśle związane. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

Zdjęcie Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Psycholog
54 odpowiedzi na forum

To bardzo trudna sytuacja, w której się Pani znalazła – i naturalne, że czuje się Pani zraniona i zagubiona.

Nie jest dobrym pomysłem zmuszać się do seksu – to może tylko pogłębić poczucie krzywdy i oddalenia w relacji. Z tego, co Pani pisze, rozmowy o bliskości są dla Was trudne, a mąż często się zamyka, co musi być dla Pani bardzo bolesne.

 

Jak w każdym związku, komunikacja jest kluczowa. Potrzebna jest rozmowa, w której oboje czujecie się bezpiecznie, by móc otwarcie nazwać swoje potrzeby – bez oceniania – i spróbować zrozumieć wzajemne obawy. Rozmowa nie zawsze od razu rozwiązuje problem, ale często jest pierwszym krokiem do odbudowy więzi i poczucia bycia ważną w związku.

 

Czasem pomaga wybrać spokojniejszy moment i zacząć rozmowę łagodnie, np. „Wiem, że to trudny temat, dla mnie też, ale chciałabym spróbować”. Warto mówić o swoich uczuciach, zamiast obwiniać, a jeśli to w Waszym stylu – dodać odrobinę lekkości lub humoru, by zmniejszyć napięcie. Pamiętajmy jednak, że nikogo nie da się zmusić do rozmowy – można jedynie stworzyć warunki, w których łatwiej się otworzyć.

 

Jeśli trudno znaleźć taki moment we dwoje, może w tym pomóc terapeuta par – stworzy bezpieczną przestrzeń do takich dialogów. A jeśli mąż nie jest gotowy na wspólną terapię, indywidualna konsultacja z psychologiem mogłaby pomóc Pani lepiej zadbać o siebie, wyznaczyć zdrowe granice i odzyskać spokój w tym trudnym czasie.

 

Życzę Pani dużo siły i spokoju.

Lucio Pileggi, Psycholog

 

Zdjęcie Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Psycholog
22 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 
nie warto się zmuszać do współżycia, bo wtedy traci ono sens i może jeszcze pogłębiać poczucie, że Pani potrzeby są pomijane. W takiej sytuacji pomocne są szczere komunikaty, nie w formie zarzutu, lecz w formie podzielenia się tym, jak Pani się czuje, na przykład „brakuje mi, żebyś częściej pytał, jak się czuję, bo wtedy czuję się dla Ciebie ważna”. Wiem, że rozmowy kończące się „ciszą” są bardzo trudne, ale właśnie dlatego czasem warto poszukać wsparcia z zewnątrz, na przykład w terapii par, gdzie oboje moglibyście bezpiecznie wyrazić swoje potrzeby i lepiej się usłyszeć. Pani tęsknota za byciem ważną w oczach męża jest w pełni naturalna i zasługuje na to, by znaleźć dla niej przestrzeń.


Pozdrawiam

Alicja Szymańska 

Psycholog


 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Partner po 20 latach związku nagle zerwał kontakt - co robić?
Witam.Moj życiowy partner z którym byliśmy ponad 20 lat .mamy dorosłe dzieci i dom .wyjechał do pracy do innego miasta 5 miesięcy temu wracał do domu co drugi weekend często do siebie dzwoniliśmy można powiedzieć że w każdej wolnej chwili .wracał do domu stęskniony było między nami bardzo dobrze jak by ten wyjazd jeszcze nas do siebie zbliżył . Jednak kiedyś przypadkiem dowiedziałam się że chodzi z kolegami do dyskoteki nawet się z nim o to nie poklucilam bo pomyślałam że poprostu poszedł z kolegami na piwo bo co innego by mógł tam robic facet przed 50 .po jakimś czasie jednak odkryłam że esemesuje z jakąś kobieta zrobiłam mu awanturę jednak stwierdził że umówił się z nią tylko na kawę więc wybaczyłam mówił że kocha i tylko ja się dla niego liczę i zerwał z nią całkowicie kontakt jednak po dwóch tygodniach w sobotę wyłączył telefon wieczorem kiedy rano zadzwoniłam zrobił mi awanturę że sobie coś wmawiam że telefon poprostu padł.jeszcze tego samego dnia wieczorem przestał się odzywać wyłączył telefon dowiedziałam się że zwolnił się z pracy i się do niej przeprowadził od kolegów się dowiedziałam że odszedł do wogule innej kobiety niż ta z którą się umawial na kawę zadzwonił raz w tygodniu i powiedział żebym go mieszkała kiedyś wruci do domu że niewie kiedy ale wruci i że nie jest u kobiety tylko zmienił pracę co jest absurdalne bo nawet nie załatwił formalności w tej pracy od tej pory niema ma wyłączony telefon .jestem zdruzgotana jak mógł mnie zostawić bez słowa wyjaśnienia po tylu latach i tak poprostu zerwać kontakt jak byśmy byli sobie obcy jak byśmy niemieli dzieci jak byśmy niemieli wspólnego domu mija już drugi tydzień od kiedy się nie odzywa nawet niewiem gdzie go szukać bo koledzy wiedzą tylko że poszedł d kobiety ale niewiedza gdzie policji niepowiadomie bo przecież powiedział że mam go nie szukać co mam robić w tej sytuacji.
8 odpowiedzi
Czy dzwonienie do dziecka podczas pobytu u ojca wpływa na jego tęsknotę za matką?

Witam. Od jakiegoś czasu słyszę opinie od rodziców, szczególnie matek, że nie dzwonią do swoich pociech w momencie przebywania ich u swoich ojców, bo to wywołuje tęsknotę. 

Jak jest naprawdę ? 

Dzięki za odp 

Pozdrawiam

4 odpowiedzi
Zakończyłam niedawno wolontariat w domu małego dziecka (dzieci od urodzenia do roku)
Zakończyłam niedawno wolontariat w domu małego dziecka (dzieci od urodzenia do roku). Skończyłam tę kilkuletnią przygodę, bo nie czułam, że robię dobrze. Z jednej strony wiedziałam, że czas, w którym jestem u mojego podopiecznego jest tylko i wyłącznie dla Niego. Wiedziałam, że mogę dać więcej uwagi niż opiekun, który na dyżurze ma pod opieką kilkoro niemowląt. Wiedziałam, że jestem w stanie zadbać o potrzeby tego dziecka, na bieżąco reagować, odpowiednio wspierać rozwój, wyłapywać nieprawidłowości, nie wykonywać wszystkich czynności w pośpiechu, a także nosić i przytulać tak długo i często jak tylko tego potrzebuje. Słyszałam od pracowników, że gdy przychodzę, mój podopieczny zachowuje się inaczej - jest bardziej bystry, nagle poprawia się ruchowo, ma bardziej wyregulowany dzień. I wszystko wskazywałoby na to, że moje działania były dobre. Że te kilka razy w tygodniu po 6, 8, czy nawet 12 godzin wpływały korzystnie na to 3-miesięczne niemowlę. Niestety pojawiło się hasło od specjalisty, że jest to zaburzanie tego dziecko, bo jestem kolejną bezsensowną osobą w Jego życiu, która nie wpisuje się w kanon trzech głównych opiekunów. Mimo, że byłam jak na darmową pracę w dość dużym wymiarze godzin, to wiem, że życie tego dziecka toczyło się również w pozostałym czasie, więc może faktycznie czas spędzony ze mną nic mu nie dawał. Mam poczucie winy, że nie mogłam zrobić więcej, a z drugiej strony, że w ogóle podejmowałam takie działania, skoro jedyne co zrobiłam, to przyczyniłam się do jeszcze większego zaburzania niemowląt, którymi zajmowałam się przez wszystkie lata wolontariatu. Czy naprawdę lepiej gdyby kosztem ograniczonej ilości osób (i tak zdecydowanie większej niż 3, a ja byłam Jego jedyną wolontariuszką) nie miał On do momentu znalezienia rodziny adopcyjnej czasu, w którym będzie dla kogoś jedyny i najważniejszy? Czy to obwinianie się jest słuszne, czy jednak bilans zysków przewyższa straty i mogę mieć czyste sumienie i myśleć, że robiłam dobrze?
1 odpowiedź
Konflikt z tesciem, przemoc w rodzinie zony i kryzys w malzenstwie - jak postawic granice?
Witam Opiszę w skrócie nasz malzenski problem. Z Żoną jesteśmy od 10 lat małżeństwem a znamy sie 18 lat. Od zawsze u rodziny żony w malzenstwie tesciow dochodzi do regularnych kłótni awantur wojen po czym nadchodzi chwilą spokoju zero wyjaśnień powrót do normalności na chwile i pozniej znowu jedno i to samo. Teściu traktuje teściowa jak pachołka z którym mozna robic co sie chce. Stosuje wobec niej przemoc finansowa, psychiczną... Tylko moja żona ewentualnie zawsze interweniowało w jaki kolwiek sposób zeby pomóc tesciowej natomiast jej rodzeństwo brat i siostra zawsze byli zdystansowani i nie wtrącali sie w ich relacje .... Ja natomiast 11 lat temu zacząłem pracować u mojego tescia w sklepie i pracowałem tam 11 lat. Prawie codziennie musiałem wysłuchiwać płaczu tesciowej jak bardzo zle teściu ja nie traktuje jaki on jest zły... po czym musiałem wracac do pracy znim i pol dnia siedziec i udawac ze nic nie wiem musiałem chować swój honor swoje myslenie do kieszeni, zagryzać zeby i nie mowic żadnej prawdy czyli co mi sie nie podoba. Z czasem każda sytuacja zaczęła potęgować sie następna sytuacja ponieważ nie jest to czlowiek z którym mozna porozmawiać cos wyjasnic ... I nieraz po takich wojnach od tesciow gdzie oni sie nie odzywali do siebie nagle na drugi dzien zjawiali sie np u nas w domu jakby nigdy nic sie nie stalo... Pozniej doszły różne obmawianie przez tescia mojej osoby. Kończył prace ze mną po czym szedł do domu i cały wieczór nagadywal tesciowej na mój temat i obcym ludziom i znajomym... na początku to olewałem ale pozniej niestety zaczęło sie to potęgować jedno i to samo bez możliwości poprawy naprawy i zmiany relacji na lepsze..... Pewnego dnia po 11 latach kiedy zostałem obmowiony przez tescia ktory powiedzial obcym ludziom ze ja mu kradnę pieniadze ze jestem wrzodem na tyłku... piątym kołem u wozu... zaczął wymyślać różne niestworzone rzeczy zeny tylko na mnie gadac. Z dnia na dzien rzuciłem ta prace z nim nagle po paru miesiącach przyjechal do nas do domu po teściowa ponieważ byla u nas i jakby nigdy nic pil sobie herbatkę i chciał rozmawiać jak z teściowa czyli jakby nigdy sie nic nie stalo .... W naszym malzenstwie przez to zawrzała wojna między nami ponieważ zona chciala żebym chociaż 10 minut z nim posiedział i udawal ze wszystko jest fajnie i dobrze zeby mu przykrości nie sprawić ze go oleje. Żona przyznaje mi racje z moimi argumentami ze nie zamierzam njczego udawać ale twierdzi mocno ze to jest jej ojciec jest emocjonalnie związana i skoro ja kocham zebym dla niej chociaż 10 minit z nim siedzial... Natomiast ja po 11 latach mam dość udawania, chce nazywać rzeczy po imieniu i jeśli ktos chce zrobic to co robi z teściowa całe zycie czyli zdeptać człowieka i splunąć na niego a pozniej udawac jakby nigdy nic ze nic sie nje dzieje. Moja żona nie jeździ do tesciowej kiedy jest teściu.. tez go omina jak również jej siostra i 3/4 rodziny. Bardzo prosze o taką opinie z zewnatrz obiektywna jakie moze byc dla nas obiektywne rozwiązanie w naszym malzenstwie żebyśmy przez małżeństwo zepsute od tesciow w takich sytuacjach nie zabijali sie wzajemnie.....
5 odpowiedzi
Jak pogodzić się z wyjazdem córki na stałe za granice?
Jak pogodzić się z wyjazdem córki na stałe za granice? Córka ma 20 lat, przeprowadza się do swojej miłości.
2 odpowiedzi
Nowonarodzone dziecko i brak komunikacji z byłą partnerką. Chcę to przepracować, ale ona nie.

Rozstałem się z partnerką w ciąży; liczne kłotnie, próba odcięcia od rodziny, wszyscy są źli, jesteś najgorszy, do niczego się nie nadajesz - to słyszałem. Początek ciąży partnerka mówiła bardzo długo, że usunie, później było trochę lepiej, ale znowu kłótnia za kłótnią, spakowałem się i wyprowadziłem, po tygodniu rozmawialiśmy przez telefon, albo to składamy albo będę sobie układać życie na nowo, dla mnie to za szybko, później już było coraz gorzej - kontakt tylko poprzez mail, w wiadomościach 'zniszczę Cie', poinformowała mnie o tym, że urodziła to pojechałem do szpitala, po szpitalu miałem z nią kilka dni kontakt, chciałem po wyjściu przyjechać i porozmawiać, ustalić szczegóły, ale się nie dało 'albo ja uznajesz albo nie mamy o czym rozmawiać', później były badania genetyczne, ustalanie kontaktu przez prawników, udaje mi się spędzać czas z dzieckiem, nie u niej w domu, lecz w hotelu, powiedziała, że mnie nienawidzi, ja im więcej czasu spędzam z dzieckiem, tym bardziej chciałbym przepracować to, co się między nami wydarzyło. 

Ona tłumaczy, że wszystko to, co wydarzyło się w ciąży, jest wynikiem jej stanu, ja w pewnym stopniu to rozumiem i chciałbym naprawić naszą relację, ale wydaje mi się, że ona zupełnie nie chce, bardzo zależy mi na kontakcie z dzieckiem, z perspektywy czasu dostrzegam swój błąd, chciałbym to jakoś przepracować, ona nawet nie chce ze mną rozmawiać, tłumaczę, że dla dobra dziecka powinniśmy jakoś współpracować, na co dostaję odpowiedź, że 'musze Cie tolerować i nic więcej'.

5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: nastolatka robi selfie telefonem i pokazuje znak victorii, obok uśmiechnięty chłopiec z piłką

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.