Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż nie jest zaangażowany w związek, dopóki nie ma potrzeby seksu.

Witam.Jesteśmy z mężem 9 lat po ślubie (razem 12). Problem polega na tym ,że mam wrażenie,że on stara się gdy chce aby doszło do zbliżenia fizycznego.To ja przeważnie pierwsza się przytulam,że tak powiem bez powodu.Nie pyta się mnie jak się czuje,czym się martwię.Jak ja coś powiem,że jestem zmęczona to on,że jest bardziej.Mamy córkę 8 lat i mam wrażenie,że ja jestem na ostatnim miejscu.Próby rozmawiania na temat właśnie bliskości kończą się tym,że ona przestaje w ogóle rozmawiać i każe,że tak powiem mnie ciszą.To później ja muszę jako pierwsza łagodzić sytuację.Cieżko mi z tym,że moje potrzeby, zmartwienia są na ostatnim miejscu. Już sama nie wiem czy mam się zmuszać do sexu?😔Chciałabym się stać ważna dla męża, żeby też i o mnie zaczął się martwić,liczył z moim potrzebami.Jeżeli chodzi to ja bym mogła żyć bez seksu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Alicjo,

 

Pani uczucia i emocje są całkowicie zrozumiałe. Ma Pani pełne prawo pragnąć bliskości emocjonalnej i czułości, a nie tylko fizycznego zbliżenia na warunkach męża. Nie ma Pani absolutnie obowiązku zmuszać się do seksu, co więcej takie zmuszanie może pogłębić w Pani poczucie bycia nieważną i nie rozwiąże prawdziwego problemu, jakim jest brak emocjonalnej więzi. Kluczem jest postawienie granic i jasne zakomunikowanie, że intymność fizyczna jest dla Pani możliwa tylko wtedy, gdy będzie oparta na szacunku, trosce i prawdziwym zainteresowaniu Panią jako osobą. Gdy uzna Pani własne potrzeby (a nie męża) za najważniejsze, rozpocznie się prawdziwa zmiana. Proszę również zauważyć, czy w waszej relacji nie pojawiają się schematy (obrażony mąż wycofuje się i czeka na inicjatywę z Pani strony, Pani zaś za każdym razem dąży do rozładowania sytuacji), w takim przypadku zachęcam do skorzystania z terapii par, bądź - jeśli mąż nie wykaże zainteresowania tą formą pomocy - przynajmniej skorzystania z terapii własnej, która pomoże Pani w zbudowaniu poczucia własnej wartości i umiejętności stawiania granic.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Sytuacja, którą opisujesz, pokazuje, że czujesz się nieważna i niesłyszana w relacji, a to może być bardzo bolesne. Bliskość fizyczna jest ważna w związku, jednak nie zastąpi codziennego zainteresowania, troski i rozmowy. Nie powinnaś się zmuszać do seksu – Twoje potrzeby i granice są równie ważne, jak potrzeby męża. Cisza w odpowiedzi na próby rozmowy może być sposobem unikania trudnych tematów, ale to nie rozwiązuje problemu. Warto spróbować jeszcze raz spokojnie wyrazić swoje uczucia i oczekiwania, a jeśli przychodzi Wam to z trudnością, może pomocne mogłoby być wsparcie terapeuty par – tak, byście oboje mieli przestrzeń do usłyszenia siebie nawzajem i porozmawiania o tym co dla Was obojga jest ważne.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj 

sytuacja, o której piszesz, dotyczy często par z kilkuletnim stażem.  Do związku często wkrada się codzienność i rutyna, a to może mieć negatywny wpływ na bliskość emocjonalną i intymną.

Uwagę trzeba zwrócić na fakt, że dla kobiet intymności jest wynikiem bliskości emocjonalnej. Dla mężczyzn bliskość fizyczna bywa sposobem na zbliżenie emocjonalne.

W momencie konfliktu trudno jest rozmawiać o emocjach czy potrzebach. Zwróć uwagę, aby rozmowy na takie tematy prowadzić w bezpiecznych warunkach.

Bezpieczną przestrzenią dla par jest też gabinet psychologiczny. Warto przemyśleć terapię małżeńską.

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Aleksandra Żochowska

Aleksandra Żochowska

Dzień dobry,

 

to ważne, że zdecydowała się Pani podzielić swoim problemem. Wyobrażam sobie, że może czuć się Pani aktualnie samotna i pomijana w swoim związku. Pani potrzeba bliskości i wsparcia emocjonalnego jest całkowicie naturalna i zrozumiała. Rozumiem, że brak zaangażowania męża w tym obszarze może budzić frustrację, smutek i poczucie rezygnacji. Bliskość w związku nie opiera się tylko na sferze seksualnej, ale również na trosce, rozmowie, drobnych gestach i wzajemnym zainteresowaniu. Zmuszanie się do współżycia, gdy nie ma ku temu wewnętrznej gotowości i emocjonalnego bezpieczeństwa, zwykle nie poprawia relacji, a wręcz może pogłębiać poczucie dystansu. Dobrym krokiem mogłaby być próba szczerej rozmowy w bezpiecznych warunkach np. przy wsparciu terapeuty par, który pomoże Wam usłyszeć nawzajem swoje potrzeby. Pani pragnienie bycia zauważoną i ważną jest absolutnie uzasadnione i zasługuje na wysłuchanie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

z pewnością nie powinna się Pani zmuszać do seksu z mężem. To może jedynie pogłębić frustrację i obniżyć Pani samopoczucie. Bliskość w relacji nie powinna wynikać z poczucia obowiązku. To ważne, żeby próbować rozmawiać z partnerem na temat Pani potrzeb i oczekiwań, tego, że potrzebuje Pani troski, zainteresowania, bycia wysłuchaną. Jeśli trudno jest o tym rozmawiać w domowych warunkach, a mąż ma tendencję do unikania i "cichych dni", może warto rozważyć wspólne spotkania z terapeutą, dzięki którym będziecie mogli się wzajemnie usłyszeć.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Alicjo, 

Pani emocje tutaj są jak najbardziej zrozumiałe. Potrzeby bycia zauważoną i wysłuchaną przez partnera są absolutnie normalne. Może warto porozmawiać jeszcze raz skupiając się na faktach i swoich własnych emocjach. Czasem w kłótniach lub sporach posługujemy się oskarżeniami, a warto skupuć się na swoim odczuwaniu i spróbować powiedzieć "gdy dzieje X, czuję się Y", bo nikt nie może dyskutować z tym, jak się Pani czuje. 

Jeśli sytuacja trwa od dłuższego czasu, myślę, że warto też pomyśleć o terapii dla par, bo być może problem jest schowany nieco głębiej.

Absolutnie też nie powinna się Pani do niczego zmuszać. Proszę nie zapominać, że jest Pani w tej relacji na równi z partnerem i nie musi się Pani podporządkowywać. 

 

Pozdrawiam,

Elza Grabińska, psycholog.

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry, 
z tego, co Pani opisuje, w relacji pojawił się deficyt bliskości emocjonalnej i wzajemnego wsparcia. To naturalne, że pragnie Pani czuć się ważna i zauważona przez męża, a brak tego rodzi frustrację i poczucie osamotnienia.

Z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej, warto zwrócić uwagę na to, jakie wzorce funkcjonowania emocjonalnego i komunikacji wykształciliście jako para oraz jak doświadczenia z przeszłości mogą wpływać na Wasze obecne relacje. Często problem braku otwartości i bliskości wynika z obaw przed zranieniem lub z trudności w wyrażaniu własnych potrzeb.

Zmuszanie się do intymności fizycznej bez poczucia bezpieczeństwa i zrozumienia może pogłębiać dystans między Wami, dlatego ważne jest, by najpierw pracować nad odbudową emocjonalnego kontaktu. Może pomóc Wam terapia par, która stworzy bezpieczną przestrzeń do wspólnego zrozumienia swoich potrzeb i nauki konstruktywnej komunikacji.

Jeśli czuje Pani, że jest Pani na końcu listy priorytetów, warto również zadbać o swoje granice i własne emocje.
Pozdrawiamy serdecznie
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Widzę w Pani wiadomości, że zależy Pani na małżeństwie, ale również na bliskości, intymności, i byciu zauważoną. Wydaje się, że jednak Pani mąż nie odpowiada na Pani potrzeby w tym zakresie. To naturalne, że w takiej sytuacji może się Pani czuć ignorowana i po prostu opuszczona. To co Pani nazywa karaniem ciszą - czyli tzw. "silent treatment" - jest bardzo bolesny dla osoby, która doświadcza tej formy kary. 

Związek - zwłaszcza z tak pięknym i długim stażem jak u Państwa - przechodzi różne fazy i wymaga w związku z tym pracy. Pytanie czy Pani mąż zdecyduje się pracować nad związkiem? Ta praca wymaga zaangażowania obydwu osób :).  Zalecałabym terapię dla par, która nauczy Państwa komunikacji oraz metod na odbudowanie bliskości. 

Proszę jednak pamiętać, że Pani również może decydować - i trzeba się zastanowić co Pani zrobi jeżeli mąż nie będzie chciał pracować nad wzmocnienie Państwa relacji.

Chciałam jeszcze odnieść się do kwestii związanych z życiem seksualnym. Nasze potrzeby seksualne i kwestie pożądania są związane z życiem psychicznym ogólnie. Dlatego jeżeli nie czuje Pani wsparcia od partnera, nie czuje się Pani doceniona i Pani emocje bywają ignorowane, to nic dziwnego, że nie czuje Pani również pożądania, gdyż te dwie sfery są ze sobą ściśle związane. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

To bardzo trudna sytuacja, w której się Pani znalazła – i naturalne, że czuje się Pani zraniona i zagubiona.

Nie jest dobrym pomysłem zmuszać się do seksu – to może tylko pogłębić poczucie krzywdy i oddalenia w relacji. Z tego, co Pani pisze, rozmowy o bliskości są dla Was trudne, a mąż często się zamyka, co musi być dla Pani bardzo bolesne.

 

Jak w każdym związku, komunikacja jest kluczowa. Potrzebna jest rozmowa, w której oboje czujecie się bezpiecznie, by móc otwarcie nazwać swoje potrzeby – bez oceniania – i spróbować zrozumieć wzajemne obawy. Rozmowa nie zawsze od razu rozwiązuje problem, ale często jest pierwszym krokiem do odbudowy więzi i poczucia bycia ważną w związku.

 

Czasem pomaga wybrać spokojniejszy moment i zacząć rozmowę łagodnie, np. „Wiem, że to trudny temat, dla mnie też, ale chciałabym spróbować”. Warto mówić o swoich uczuciach, zamiast obwiniać, a jeśli to w Waszym stylu – dodać odrobinę lekkości lub humoru, by zmniejszyć napięcie. Pamiętajmy jednak, że nikogo nie da się zmusić do rozmowy – można jedynie stworzyć warunki, w których łatwiej się otworzyć.

 

Jeśli trudno znaleźć taki moment we dwoje, może w tym pomóc terapeuta par – stworzy bezpieczną przestrzeń do takich dialogów. A jeśli mąż nie jest gotowy na wspólną terapię, indywidualna konsultacja z psychologiem mogłaby pomóc Pani lepiej zadbać o siebie, wyznaczyć zdrowe granice i odzyskać spokój w tym trudnym czasie.

 

Życzę Pani dużo siły i spokoju.

Lucio Pileggi, Psycholog

 

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry, 
nie warto się zmuszać do współżycia, bo wtedy traci ono sens i może jeszcze pogłębiać poczucie, że Pani potrzeby są pomijane. W takiej sytuacji pomocne są szczere komunikaty, nie w formie zarzutu, lecz w formie podzielenia się tym, jak Pani się czuje, na przykład „brakuje mi, żebyś częściej pytał, jak się czuję, bo wtedy czuję się dla Ciebie ważna”. Wiem, że rozmowy kończące się „ciszą” są bardzo trudne, ale właśnie dlatego czasem warto poszukać wsparcia z zewnątrz, na przykład w terapii par, gdzie oboje moglibyście bezpiecznie wyrazić swoje potrzeby i lepiej się usłyszeć. Pani tęsknota za byciem ważną w oczach męża jest w pełni naturalna i zasługuje na to, by znaleźć dla niej przestrzeń.


Pozdrawiam

Alicja Szymańska 

Psycholog


 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Brat choruje na depresję, czuje się jeszcze gorzej po rozpadzie związku, zrezygnował z leków i psychoterapii.
Mój brat ma stwierdzoną depresję. Wzięła się ona stąd, że trochę źle pokierował swoim życiem po zakończeniu szkoły. Gdy nasi przyjaciele budowali zdrowy związek, odkładali na mieszkanie i zaczęli brać życie na poważnie, on wolał się wyszaleć i około 1,5 roku temu zdał sobie sprawę, że czas się ogarnąć. Na Tinderze poznał jedną dziewczynę. Spotkali się z trzy razy i ta relacja nie potoczyła się dalej. Dziewczyna nie chciała dalej tego kontynuować, a on zdążył się mocno zadłużyć. W tym stanie wszedł w nowy związek i po jakimś czasie i on zaczął się rozpadać. Zdaje sobie sprawę dlaczego i teraz, jak się rozpadł, chce to naprawić. Jednakże jego była dziewczyna już podjęła decyzję, że to koniec i nie ma na co liczyć. Przez to jego depresja się pogłębiła i doprowadziła do myśli samobójczych. Chodził na terapię psychologiczną i psychiatryczną. Brał przepisane mu leki. Niestety zrezygnował z terapii i leków, twierdząc, że nic mu to nie pomaga. Twierdzi, że nikt go nie rozumie i dopóki jego była dziewczyna nie wróci to nie będzie dobrze. Rodzice próbują z nim rozmawiać, ale on nie chce przyjąć żadnej pomocy. Żadne argumenty do niego nie przemawiają. Że się martwimy, boimy, że coś sobie zrobi. Moja mama jest po zawale i nawet to, że może dostać drugiego nic nie przekonuje. Zamyka się w sobie i nie reaguje na nic. Ani płaczem, ani proszeniem.
Jak opanować wybuchy nerwowe, które kończą się kłótnią z bliskimi mi osobami?
Witam, jak opanować wybuchy nerwowe, które kończą się kłótnią z bliskimi mi osobami?
Ciężkie relacje z rodzicami, nie jestem w stanie z nimi funkcjonować.
Witam. Prawdę powiedziawszy nie wiem od czego zacząć. Nigdy wcześniej nie rozmawiałam na temat moich relacji z bratem oraz rodzicami i trudno mi zebrać myśli. Wyróżnić kilka sytuacji spośród wielu, które ukształtowały nasze dzisiejsze niezdrowe stosunki. W dzieciństwie ich zachowanie wydawało się normalne. Z powodu swojej pracy byli rodzicami weekendowymi, mną i bratem zajmowała się babcia, ale dni, kiedy byli w domu pamiętam jako dobre. Sytuacja zmieniła się, kiedy wybudowali dom bliżej pracy, w którym zamieszkaliśmy razem. Dopóki żadne z nas nie miało problemów z nauką, dopóty rodzice byli zadowoleni. Potem zaczęły się korepetycje oraz powtarzane niczym mantra po każdej wywiadówce przez mamę: "w życiu się tak nie wstydziłam". Otrzymałam kiedyś szlaban na komputer i telefon, ponieważ nauczycielka od matematyki stwierdziła, że się nie uczę. Brak mediów nie zabolał mnie w żaden sposób - 3/4 mojego życia w okresie gimnazjum i tak poświęcone było nauce. Trafiłam do klasy z samymi czerwonymi paskami (sama go miałam przez wiele lat życia), w której rywalizacja była na porządku dziennym i postawiłam sobie za cel, by im dorównać. Pomimo moich starań nie dawałam sobie rady z matematyką, a potem przyszło całkowite wypalenie. W liceum sytuacja wyglądała podobnie, tj. były przedmioty, z których byłam bardzo dobra albo przynajmniej dobra oraz matematyka, z którą miałam ogromny problem. Ponownie moi rodzice uwierzyli nauczycielce, opowiadającej o tym, jak nie umiem się uczyć. Był to czas, kiedy pojawiało się coraz więcej zgłoszeń na tę panią, inne dzieciaki w mojej szkole otwarcie rozmawiały z rodzicami o tym, że wymaga, ale nie umie przekazać wiedzy. Że weźmie cię do tablicy, nie wytłumaczy i ośmieszy cię przy wszystkich. Mama w to nie wierzyła, do dzisiaj pamiętam, jak wracała niezadowolona z wywiadówek obarczając mnie całą winą za naciąganą 2 z matmy. Zmieniła zdanie dopiero po rozmowie z samą matematyczką, która przyznała, że nie chce tłumaczyć nam materiału, bo jesteśmy niewdzięczni. Mnie nazwała naburmuszonym dzieckiem i dziwiła się mojej mamie, że jest taka uśmiechnięta i przyjazna skoro ma takie dziecko, jak ja. Miała tupet zapytać, czy jestem adoptowana... Po maturze dostałam się na wymarzone studia. Studiowałam równocześnie dwa kierunki, stres był czymś, co towarzyszło mi na porządku dziennym. Chodziłam przemęczona i nie wysypiałam się. Wtedy też zaczęły się moje problemy z tarczycą - przybrałam mocno na wadze, co nie umknęło uwadze moich rodziców. O ile mama od razu szukała dla mnie pomocy, ojciec w sposób szydercze komentował mój wygląd. Normą było, że mówił do mnie per torba albo że mam ruszyć piekarnik. Kiedy oglądaliśmy rodzinne zdjęcia mojego brata przed jego 18 zapytał mnie wprost, dlaczego się tak zapuściłam, czemu nie ćwiczę i co się stało z tą dziewczyną, która była szczupła? Pochylając się nad tematem wagi mój tata zawsze miał do niej skrajne podejście. Na zmianę przybierał i zrzucał wagę, czasami do momentu, w którym wyglądał niezdrowo. Do dziś ma problem z objadaniem się (nie przestaje jeść, aż wszystko nie zniknie ze stołu, a potem jeszcze w nocy zagląda do lodówki). Potem wszystko zwraca, twierdząc, że to dlaczego, że go mdli. Pije dużo alkoholu, bo stwierdza, że pomaga mu to zyskać pewność siebie. Ma też ogromną potrzebę bycia w centrum uwagi, choć sam niewiele angażował się w nasze życia. Do brata po zdanej maturze miał pretensje, że w pierwszej kolejności zadzwonił do mamy, a on sam dowiedział się od swojego brata, który zaraz po ogłoszeniu wyników sam zadzwonił do nas, aby złożyć mojemu bratu gratulacje. Nasz ojciec nie odzywał się do swojego syna, bo tamten nie zadzwonił do niego jako pierwszego! I jeszcze wymusił na mamie, aby przekonała go do przeprosin, argumentując, że czuł się urażony. Wracając do tematu jego zachowania, ojciec nie ma problemu z żartowania z innych ludzi. Jego domniemany humor jest okrutny, często nieśmieszny, a wręcz rani. Przejdę teraz do tego, że covid zmusił nas (mnie i brata) do powrotu do domu w czasie studiów i ponownego zamieszkania z rodzicami. Rodzice, który płacili za wynajmowane mieszkanie w innym mieście nie chcieli, aby stało puste, a skoro zajęcia były online to mieliśmy wrócić do domu. W rozumieniu mamy szukanie pracy ani na studiach ani w trakcie pandemii pandemii nie wchodziło w grę, nie z powodu wirusa, nie z powodu nauki, a tego, że będziemy mieli mniej czasu na przebywanie w domu. Życie ułożyło się w taki sposób, że zaczęliśmy pracować z bratem w firmie rodziców, zajmując się rzeczami z goła odmiennymi od tego, czego się uczyliśmy. Rodzice pomogli bratu otworzyć restaurację, która formalnie zapisana jest na matkę. Ja zostałam w rodzinnej firmie również związanej z gastronomią. Tu pojawiają się schody. Moi rodzice żyli swoją pracą i praca wchodziła do naszego domu. Nasze rozmowy są głównie o pracy. A mimo to nadal uważają, że robimy nie wystarczająco. Kiedy ktoś z ich pracowników jest niedysponowany wkraczam ja na jego miejsce. Mimo swoich zobowiązań, które związane są z lokalem brata i lokalem rodziców zawsze muszę im pomóc. Kiedyś tej pomocy odmówiłam, mama się do mnie odzywała, zarzucała, że sama sobie wymyślam zajęcia, choć tonęłam w zobowiązaniach. Musiałam się kajać przez wiele dni, bo było jej przykro. Było jej przykro również wtedy, kiedy sugerowałam, że oni uwikłali nas w swój biznes. Lubi mówić o tym, jak wiele problemów przed nami ukrywa, jak musi sobie ze wszystkim radzić sama i nikt jej nie pomaga. Nie lubię chodzić do pracy, kiedy jest w niej mój ojciec. Nie umie trzymać emocji na wodzy, lata i krzyczy na obsługę twierdząc, że wszystko jest "spier...". Przeszkadza, ale kiedy prosisz go o zachowanie spokoju wrzeszczy przy wszystkich, zarzucając, że jak nie chce pomóc to mam iść do domu. Potem ich pracownicy przychodzą do mnie ze skargą, a ja muszę palić głupa, że tata chce dla restauracji jak najlepiej i dlatego jest emocjonalny. Ojciec nigdy nie doceniał mnie ani nie był szczególnie uradowany moimi osiągnięciami. Jego zdaniem podczas studiów, podczas odbywania praktyk z dwóch kierunków, obronienia dwóch tytułów magistra nigdy nie miałam żadnych osiągnięć. Nie pracowałam. Wiele razy nazywał mnie rozpieszczoną, że wychodzę z założenia, że wszystko mi się należy. Boli mnie to niemiłosiernie, zwłaszcza, jak wypomina mi to, że nie zrobiłam do tej pory doktoratu. Nawet ostatnio podczas mojego żartu, kiedy robiłam rodzinne zdjęcie na urodzinach mojego wujka, kiedy powiedziałem, że nie zostanę fotografem, odpowiedział na to: "no w zawodzie też nie będziesz pracować". Mogłabym przetoczyć jeszcze wiele przykładów tego, co uważam jest emocjonalnym naużyciem, choć rodzice nigdy tego w ten sposób nie widzieli. Brat przez problemy emocjonalne chodził przez rok do psychologa, przyjmował psychotropy. Ojciec, który owego psychologa polecił uznał, że nie pomógł bratu, bo ten kłamał podczas sesji. Kiedy powiedział im o pogłębiającej się depresji, uznali, że wymyślą, bo przecież wszystko mieliśmy podane na złotej tacy. Nie czujemy szacunku do naszych rodziców. Nie czujemy, aby szanowali nas. Brat przestał przebywać w domu, tylko w nim śpi. Nie rozmawia z nami, chyba, ze musi. Na pierwszym miejscu stawia kolegów, którzy jak twierdzi go rozumieją. Nie dba o siebie i wszystko mu jedno. Tak, podnoszę głos na rodziców. Tak, puszczają mi emocje i mówię przykre rzeczy. Ojciec wielokrotnie próbował pozbyć się mnie z domu. A kiedy wreszcie po ogromnej kłótni, kiedy kazał mi "wypier..." pojechałam do koleżanki na noc, stwierdził, że nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Ojciec nie toleruje moich zwierząt. Twierdzi, że nie będzie zmieniał standardu swojego życia dla kotów. Nie będzie cyt. cierpiał, bo mieszkają w domu. A to oznacza, że musi zamykać za sobą drzwi i nie wypuszczać ich na dwór. Zdarza im się hałasować w nocy, mówię im, żeby zamykali drzwi, jak się kładą się spać, ale spotykam się z oburzeniem, że nie bedzie dostosowywać swojego życia do moich kotów. Nie musi ich karmić, nie musi pielęgnować, nie musi się z nimi bawić, nie musi zabierać do weterynarza. One mu przeszkadzają, bo są. Szukałam już mieszkania dla siebie. Nikt nie chce wynająć mieszkania, w którym miałyby przebywać zwierzęta, a na kupno mnie nie stać. Dostaję na głowę w tym domu. Odpoczywam, gdy rodzice wyjeżdżają. Gdy nie ma ich w domu.
Niepokój w związku na odległość: czy brakuje mi bliskości i zrozumienia?
Witam, zastanawia mnie moj niepokoj, ktory obiektywnie nie ma podstaw i sam nie raz powtarzalem w zyciu, ze w zwiazku nalezy miec przestrzen i nie wolno sie ograniczac natomiast w przypadku kiedy moja dziewczyna wychodzi ze znajomymi na miasto nie czuje sie dobrze… Czy moze wynikac to z tego, ze mamy slaby kontakt i mi go wiecznie brakuje (zwiazek na odleglosc, ona 2 dzieci). Dla mnie szokiem jest ze zdarzaja sie dni kiedy nie potrafi znalezc nawet 5 min na krotki telefon przed snem -“jak chcesz to sam mozesz zadzwonic”. Jest dzien ze zadzwoni, na drugi np. jest cisza, ja czekam na sygnal az da mi znac ze juz wszystko wokol dzieci zrobila - dostaje tylko wiadomosc “dobranoc”. Bliskosc i czulosc na zero. Byla syt. kiedy chodzila do psychologa mowila, ze wszystko ja meczy, brak sily na cokolwiek, zero checi, problemy finansowe - ograniczyla nawet pewne zajecia z dziecmi, zeby wrocic do siebie. Nagle telefon od kolezanki ktorej dawno nienwidziala 8 godzin ze znajomymi 2 w nocy powrot mimo, ze z samego rana obowiazki. Wczoraj az mnie zaszkowalo jak zadzwonila na te 5 minut powiedziec dobranoc - dzisiaj wyszla znowu. Mam tutaj na mysli, ze zycie ja przytlacza tak, ze nie ma na nic czasu ale jakby zaproszenie kolezanek potrafi zawrocic calym planem dnia, zmeczeniem - czas i energia nagle sie znajduja… Byc moze drazni mnie cos innego… te dwie kolezanki ciagle narzekaj na to jakie zycie z dziecmi jest ciezkie… i ja mimo, ze ich nie posiadam jestem swiecie przekonany, ze problem tkwi w czyms innym a nie dzieciach - na pewno natura nas tak nie stworzyla zeby spelniajac potrzebe potomstwa tracic chec do zycia… byla syt. “Powiedzialam do syna w nerwach juz “wypier na gore” - ja uwazam to za mocno karygodne… natomiast jej kolezanka powiedziala, ze “ona tez tak juz ma bo nie wytrzymuje wiec to normalne” i oczywiscie - moje zdanie sie nie liczy bo “nie mam dzieci” ale jej kolezanka ma racje bo zachowuje sie tak samo i na pewno “nie mozna tego nazwac patologiczna reakcja”. Kiedy druga zazywa leki bo wykancza ja opieka nad dzieckiem mimo, ze ja dzieli i wlasciwie 50% czasu jest wylaczona z opieki - tez ma racje bo ona tez tak robi. Chodzi o to, ze te moim zdaniem bezpodstawne negatywy potem zamiast znalezc na nie rozwiazanie sa utrwalane “bo te 2 znajome tez tak maja”. Byc moze tez dostaje “zlote porady” dot. Naszeto zwiazku. Nie wiem ale czuje niepokoj - moze nie potrafie ufac, i cala nazwijmy to “wina” lezy po mojej stronie?
Jak pomóc dziecku przezwyciężyć lęk przed ciemnością i problem z zasypianiem?

Od pewnego czasu widzę, że mój syn ma coraz większe problemy z zasypianiem, bo boi się ciemności. 

Każdego wieczora, gdy przychodzi czas na sen, zaczyna robić się niespokojny i nawet płacze, gdy tylko gaszę światło. 

Wiem, że lęk przed ciemnością to dość powszechny problem wśród dzieci, ale nie chcę, żeby przejął nad nim kontrole.

Naprawdę nie chciałbym, żeby jego lęki miały długotrwały wpływ na jego rozwój i samopoczucie. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie porady.

zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.