Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Decyzja o dziecku w związku: różne opinie lekarzy, presja czasu i odmienne pragnienia partnera

Mam 25 lat, jestem w szczęśliwym związku z partnerem od 5 lat. Bardzo bym chciała, żeby coś się zmieniło w naszym związku, chciałabym mieć dziecko. Nie jesteśmy po ślubie. Rozmawiałam z nim wiele razy, ale odpowiada już nerwami i mówi, że na razie nie chcę mieć dziecka, chciałby mieć pieniądze i gdzieś wyjechać. Moja sytuacja natomiast wygląda tak, że kiedy zajdę w ciążę będę musiała stosować zastrzyki na utrzymanie dziecka. Jeden lekarz mówi, żebyśmy się spieszyli, a drugi mówi co innego. Wiem, że rodzice z jednej i z drugiej strony by pomogli. Czuje się okropnie. Nie wiem, co robić.

User Forum

Liliana_99

1 rok temu
Agnieszka Radwańska

Agnieszka Radwańska

Dzień dobry,

Z tego, co Pani pisze, wydaje się, że obydwojgu Wam zależy na tym, aby dobrze wykorzystać Wasz czas, bez poczucia, że zmarnowaliście na coś okazję (partner chciałby mieć z Panią wspólny wyjazd, a Pani zwiększyć szansę na zajście w ciążę). 

W każdym związku, naturalnym jest, że potrzeby partnerów mogą się różnić i czasem ciężko jest je pogodzić. Aby znaleźć najlepsze rozwiązania, warto zacząć od szczerej rozmowy - o tym, jak się aktualnie czujecie, pogłębić tematy np. dlaczego to jest takie ważne dla partnera, aby teraz wyjechać, dlaczego Pani tak zależy, by już starać się o dziecko, oraz jakie macie możliwości i kto może Wam pomóc. Ważne jest, by do takiej rozmowy podejść ze spokojem i ciekawością uczuć drugiej osoby. Może to Wam pozwolić na lepsze zrozumienie siebie nawzajem, zwiększyć poczucie bliskości i wsparcia.

Jeśli potrzebujecie w tym temacie wsparcia, każde z Was może umówić się na konsultację z psychologiem lub możecie wybrać się razem do terapeuty par, który pomoże Wam porozmawiać w bezpiecznej atmosferze.

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Deresińska

Magdalena Deresińska

Dzień dobry,


rozumiem, że jesteś w trudnej sytuacji, która wywołuje w Tobie silne emocje. Kiedy mamy różne pragnienia i plany, a nasze oczekiwania w związku nie są w pełni zrozumiane przez partnera, może to być bardzo stresujące. Twoje pragnienie założenia rodziny jest zupełnie naturalne.

Rozmowa o tym z Partnerem, to ważny krok, jednak rozumiem, że jeśli nie ma on gotowości na dziecko w tej chwili, może to powodować wewnętrzną frustrację i poczucie niepewności. 

Może warto, abyś spróbowała porozmawiać z Partnerem szerzej o Waszych obawach, marzeniach i lękach związanych z przyszłością, a także o tym, jak wyobrażacie sobie wspólne życie w nadchodzących latach. Zrozumienie, dlaczego Partner nie czuje się gotowy, może być istotne w znalezieniu wspólnego rozwiązania czy kompromisu. Często lęki związane z finansami, stabilnością czy tym, jak zmieni się życie, mogą wpływać na decyzję o posiadaniu dzieci. Jeśli tak by było, to wówczas warto zastanowić się, jaka jest Twoja i Partnera elastyczność w zakresie stabilności finansowej i czy w ten sam sposób rozumiecie stabilność, co ona dla Was oznacza, indywidualnie i wspólnie.

Kiedy dwie osoby w związku mają różne pragnienia dotyczące przyszłości (np. dotyczące dzieci), jest to zawsze wyzwaniem. Warto zastanowić się, czy czujesz, że możesz poczekać na gotowość Partnera, czy jednak Twoje pragnienie posiadania dziecka jest na tyle silne, że nie będziesz w stanie czekać, aż Partner się zdecyduje. Czasami, choć to bardzo trudne, trzeba podjąć decyzję, co jest dla nas ważniejsze w danym momencie.

 

Pozdrawiam,
Magdalena Deresińska

1 rok temu
Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

To, co czujesz, jest absolutnie naturalne, pragnienie dziecka to bardzo silna i emocjonalna potrzeba, zwłaszcza gdy w grę wchodzi także aspekt zdrowotny i presja czasu. Rozumiem, że sytuacja jest dla Ciebie frustrująca, bo z jednej strony jesteś w związku, który daje Ci szczęście i poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej czujesz, że stoisz w miejscu z czymś, co jest dla Ciebie bardzo ważne. Twój partner może po prostu jeszcze nie być gotowy na tak dużą zmianę dla niektórych osób to decyzja, która wywołuje lęk, potrzebę zabezpieczenia finansowego, stabilizacji. Warto jednak, żebyście mogli o tym rozmawiać nie tylko na poziomie „czy teraz, czy później”, ale głębiej o emocjach, obawach, oczekiwaniach. Może warto spróbować porozmawiać o tym w spokojnej, bardziej partnerskiej formie nawet z pomocą terapeuty par, jeśli czujesz, że rozmowy robią się napięte i nie przynoszą efektów. Twoje zdrowie i Twoje potrzeby również są ważne. Dobrze, że konsultujesz się z lekarzami i chcesz podejść do tego świadomie, to pokazuje, że jesteś gotowa. Ale w takiej decyzji potrzebne jest też wspólne zaangażowanie i gotowość z obu stron. Nie jesteś sama, masz wsparcie rodzin, jesteś otwarta, wrażliwa i bardzo świadoma tego, czego chcesz. To ogromny kapitał. Nie rezygnuj z rozmów, ale daj też przestrzeń jemu, żeby zrozumiał, że tu nie chodzi o presję, a o to, co buduje się razem.

 

Przesyłam dużo ciepła :)

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

1 rok temu
Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Liliano,

Twoje pragnienie dziecka jest bardzo naturalne i zrozumiałe – ale równie ważne jest, że w tak dużej decyzji obie strony muszą być gotowe.

Twój partner wyraźnie sygnalizuje, że nie jest jeszcze na to gotowy, co może wynikać z jego lęków o przyszłość, stabilność finansową czy odpowiedzialność. Presja z jednej lub drugiej strony może tylko pogłębiać napięcie i oddalać Was od siebie.

Ważne teraz, byś zapytała siebie:
Czy jestem w stanie poczekać, szanując jego tempo?
Czy jeśli jego decyzja się nie zmieni, będę szczęśliwa w tej relacji?

Twoje potrzeby są tak samo ważne jak jego. Dlatego, choć to trudne, warto postawić na szczerość wobec siebie – nie tylko na nadzieję, że on „z czasem zmieni zdanie”.

Jeśli to dla Ciebie priorytet, może warto rozważyć rozmowę z terapeutą – by uporządkować emocje i znaleźć drogę, która będzie dobra przede wszystkim dla Ciebie. 💙

 

Anastazja Zawiślak

Psycholog

1 rok temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Liliano,

dziecko to poważna decyzja, którą powinni podjąć obydwoje partnerzy. Czy kolejność losów Waszego związku jest Ci obojętna, tj. może być w pierwszej kolejności ciąża, a później ślub albo w ogóle, żeby tego ślubu nie było? 

Zastanawiam się, czy to jest Twoja samodzielna decyzja (ciąża) czy nieświadomie czujesz presję po słowach, które usłyszałaś od lekarza? 

Przy okazji zaciekawiła mnie jedna kwestia: wspominasz, że jesteś w szczęśliwym związku od 5 lat. Czy jesteście zaręczeni? Czy OBYDWOJE planujecie się związać instytucjonalnie (ślub), czy to nie Wasza bajka? 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Kania-Bzdyl

1 rok temu

Zobacz podobne

Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem
Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem, ona ma jakiś problem i przez długi czas jest do niego niemiła, traktuje go tak, jakby jej przeszkadzał. Nieraz jej się coś nie podoba, nie wiadomo co, jest bardzo wybredna i ciężko trafić w jej gust - za dużo ludzi, za dużo tego, nie podobają jej się ładne miejsca, woli siedzieć w brzydkich miastach. Gdy kilka lat temu mieliśmy okazję mieszkać za granicą, w bardzo ładnym mieście, ludzie uprzejmi, spokojni, to ona stwierdziła, że jest tam okropnie i dostaje depresji, że nie rozumie francuskiego (przecież mogła się uczyć, miała dużo wolnego czasu) i że kraj jest paskudny. Mój tata mieszkał tam sam, mama stwierdziła, że będzie czasem jedynie przylatywać i za każdym razem była obrażona i gdy ja przyleciałam tam również, codziennie rano mówiła, że nigdzie nie jedzie, była obrażona i do kogo nie odzywała się. Gdy teraz patrzę na tę sytuację, żałuję bardzo, że nie wyprowadziłam się tam, ponieważ było to o wiele lepsze miejsce niż Polska. Nie zrobiłam tego ,bo wychowując się z tak niestabilną matką, sama nie wiedziałam, czego chcę i byłam smutna podróżując gdziekolwiek. Na szczęście teraz odzyskałam siebie i wiem, gdzie chcę być, na pewno nie tu. Jednakże ciężko mi jest jakkolwiek planować pobyt gdzieś z rodzicami, bo skąd mam wiedzieć co mojej mamie znowu uderzy do głowy? Ona często ma humory, mój tata pomimo przepracowania, zmęczenia nią i innymi sprawami nigdy się nie skarży. Boję się, że ona go zamęczy. Wolała siedzieć w szarej małej miejscowości w Polsce, w której i tak siedzi w domu i robi tylko zakupy, nie rozwija się w żaden sposób, nie pracuje, ma jedynie całkiem blisko do rodziców. Oczywiście jej matka, czyli moja babcia też podporządkowuje sobie męża, drze się na niego i strasznie go obraża, jest jeszcze gorsza niż moja mama. Mój tata jest ambitny i ma dobrą pracę a moja mama zupełnie na odwrót i widzę w niej często zazdrość wobec niego, mimo że nikt jej nie zabraniał pracować. Czasami jak jesteśmy razem w domu ,to mama daje mu do zrozumienia, żeby najlepiej sobie poszedł, wtedy on się wycofuje i idzie do innego pokoju. Ciężko jest mi z tym, pomimo że nie jest to zachowanie skierowane do mnie, to przecież jest to mój tata, a gdy ona tak się zachowuje, to ja czuję napięcie i niepokój, wpływa to na mnie negatywnie. Nie mogę zaakceptować takiej sytuacji, wiele w przeszłości mnie ominęło przez jej zachowanie, bo miałam problemy ze sobą, swoimi emocjami i przez to nie interesowałam się pozytywnymi rzeczami, a ciągnęło mnie do złych i toksycznych. Potrzebuję mieć wsparcie w rodzinie, bo wiele osób w życiu i tak jest przeciwko nam, a gdy jeszcze w rodzinie źle się dzieje, to czuję się podwójnie źle. Mój ojciec z kolei nie powinien być tak bierny i podporządkowany. Rozmawiałam z nimi na ten temat, on twierdzi, że nic nie poradzi, a ona, że ma do niego żal, że gdy byli młodzi, to rodzice mojego taty za bardzo wtrącali się do ich życia, a także jego siostra i szwagierka były wobec niej niedobre. Jest to przykre, ale nie może to wyglądać tak, jak wygląda. W sumie to nawet nie wiem, czy ten argument to jedyna sprawa, raczej chodzi też o inne jej braki. W dodatku ona nie pracuje od wielu lat i skupia się na domu, nie ma ochoty za bardzo wychodzić poza prostymi czynnościami jak zakupy. Mi to kompletnie nie odpowiada i widzę, że ja jestem kompletnie inna od moich rodziców. Czuję, że mając z nimi kontakt czuję się słabsza. Ostatnio spędziłam u nich kilka dni i wróciłam zdołowana, bo moja mama znowu była dla niego niemiła. Nie wiem, co mam zrobić i czy da się cokolwiek z tym zrobić. Wiele razy im mówiłam, że to nie jest normalny stan rzeczy, jestem już zmęczona.
Paranoja partnerki oskarżająca o podawanie heroiny - jak sobie poradzić i co zrobić dla dziecka?

Witam. Chciałbym opowiedzieć moją historię. We wrześniu zeszłego roku moja partnerka wyrzuciła mnie z domu, oskarżając o podawanie heroiny jej i naszej 8-letniej córce. Od tego czasu cały czas oskarża mnie, że w jakiś sposób podałem naszej córce i czasem jej heroinę. Heroina wzięła się z tego, Kasia podejrzewała mnie o branie narkotyków od kilku lat. Robiła mi testy na obecność narkotyków, które nigdy nic nie wykazały. Ja nie protestowałem, ponieważ nie biorę niczego takiego. W połowie sierpnia wzięła trochę kreatyny z mojego pojemnika i zaniosła na policję. Tam test pokazał, że to heroina/morfina. Był to najprawdopodobniej błąd testu. Sprawa została umorzona po jakimś czasie, ale wg Kasi ja cały czas biorę i podaję heroinę jej i naszej córce. Na początku jak mnie wyrzuciła z domu, ograniczyła mi kontakt z córką, ale z czasem jej zachowanie się uspokoiło. Na początku również oskarżyła całą moją rodzinę i nawet swojego brata o branie heroiny. Cały początek to było zachowanie, które osoby z nią rozmawiające opisywały jako paranoiczka. Wiele razy twierdziła, że jest pod wpływem tej substancji, ale sama nie chciała sobie zrobić testu. Kiedy mi mówiła, że jestem i proponowałem, w takim razie pojedźmy na policję, niech mnie zbadają, to za każdym razem odmawiała. Z czasem jej stan się uspokoił, przestała izolować córkę ode mnie, ponieważ wie, że córka mnie potrzebuje. Zaczęła tylko mi mówić, że ona wie, co ja robię i ona nie może z tym nic zrobić, może tylko ją leczyć. I leczy naszą córkę bańkami, wodą z cytryną. Już we wrześniu założyłem sprawę o opiekę nad dzieckiem. Nie jesteśmy małżeństwem i jest to moja jedyna droga do jakiejkolwiek diagnozy i leczenia. Na 10 lipca mamy zlecone przez sąd badanie przez biegłych (2 psychiatrów i 1 psycholog). Będziemy badani my oraz relacje z córką. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że Kasia zerwała kontakt z całą swoją rodziną. Utrzymuje go jedynie z jedną koleżanką i jej matką. Ogólnie poza tą sprawą narkotyków, zachowuje się w miarę normalnie, po prostu uważa, że moim jedynym życiowym celem jest podanie jej i naszej córce heroiny. Przez cały ten czas mieliśmy momenty, w których zbliżaliśmy się do siebie. Mogłem spędzać kilka dni w domu, ale za każdym razem wystarczył kaszel, albo kichnięcie i Kasia była pewna, że podałem heroinę i wyrzucała mnie z domu. Chciałem zapytać, czy ktokolwiek z Was przechodził przez coś takiego. Brakuje mi już sił i nie wiem, nawet czy badanie, diagnoza i ewentualne leczenie może coś pomóc. Każde moje działanie jest odbierane jako atak i próba kontroli.

Czy mogę mieć problemy prawne związane z opieką nad dzieckiem gdy wzywam karetkę po męża z CHAD?
Dzien dobry, Moj maz zmaga się z Chad, jest pod stała opieka lekarza raz na parę lat jest hospitalizowany. Kiedy maz jest zabierany do szpitala za zwyczaj wzywam karetkę z informacją ze zagraża sobie. Znajomi nastraszyli mnie ze mogę mieć ja albo moj maz pozniej problemy jeżeli chodzi o opiekę nad dzieckiem pod względem prawnym. Czy mam się czego obawiać?
Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu?
Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu? Mój były partner byliśmy razem 11 lat, odszedł z dnia na dzień, zostawił mnie i nasze dziecko (9 lat). Traktuje nas jak obce, oczernia przed obcymi ludźmi, kontakt przyjedzie raz na tydzień, dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie. Opieka po mojej stronie 24h/7 (jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym). Ma kobietę starszą od siebie o 15 lat, odszedł do niej i jej dzieci. Ja nie radzę sobie, czuję wściekłość i żal do niego. Przed nim nie miałam nikogo, mam 28 lat, on ma 32. Sama opieka nad dzieckiem wykańcza mnie psychicznie, a on jeszcze dokłada (nie płaci nic) i funduje stres.
Związki i kłamstwa: jak sobie poradzić z oszukańczym partnerem za granicą?
Dzień dobry. Moje życie rozsypało się właśnie jak domek z kart. Mieszkam za granicą, mąż jest obcokrajowcem. Od kilku miesięcy nie dokłada się do budżetu, wręcz wyciąga ode mnie pieniądze,a niby chodzi do pracy. Nie płaci żadnych rachunków, nigdy pieniędzy nie ma, a w pracy go oszukują, nie dają wypłaty. Tak twierdzi. Dzisiaj w jego rzeczach znalazłam dokument, potwierdzający wyrok, oraz to, że kara więzienia została zamieniona na bezpłatne prace społeczne. Nie miałam pojęcia ani o wyroku, ani o tych pracach. Zataił to, jak i wcześniejsza kradzież moich pieniędzy sprzed ślubu. Jestem załamana, kradzież wytłumaczył tym, że musiał spłacić zniszczony w wypadku pożyczony samochód. Ze względu na dziecko starałam się mu to wybaczyć, nie dało się, żal w sercu pozostał, w sumie nawet skruchy nie okazał jak prawda wyszła na jaw. Okłamał mnie w wielu sprawach, tak naprawdę nie ufam mu już od dłuższego czasu i czułam, że mnie okłamuje znowu. Jednak dzisiaj czara goryczy się przelała. Traktuje mnie jak idiotkę, okłamuje, zataja ważne informacje. Po sytuacji z kradzieżą moich panieńskich oszczędności przysięgał na wszystko, że nigdy mnie już nie okłamie. Zresztą postawiłam warunek - jedno kłamstwo i odchodzę. I teraz muszę to zrobić, nie da się przecież żyć z takim człowiekiem, oszustem, kłamcą, teraz już kryminalistą. Nie wiem od czego zacząć, wiem, że nie chcę, żeby taki kłamczuch miał kontakt z dzieckiem, jest niedojrzały, nie nadaje się na ojca, nie jest mu w stanie nic dobrego przekazać. Do Polski mogę wrócić dopiero w listopadzie, ale do tego czasu nie wyobrażam sobie życia z nim i udawania, że wszystko jest ok. Pracuje sezonowo, wszystkie moje oszczędności zniknęły, ukradł je, a to co zarobiłam w zeszłym roku, poszło na życie i utrzymywanie trzech osób. Boje się też, że jak się przyznam że wiem o wyroku to on mi będzie chciał zabronić wyjazdu z dzieckiem. Więc może lepiej udawać do listopada, wtedy cicho wyjechać i złożyć pozew o rozwód. Tylko jak żyć jeszcze tyle miesięcy z oszustem i kłamczuchem?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!