
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, zaburzenia lękowe
- Czuję się samotna,...
Czuję się samotna, co tworzy u mnie ogromny lęk o siebie, o swoje zdrowie. Proszę o pomoc
Lena
Małgorzata Korba-Sobczyk
Dzień dobry Leno
Sytuacja, w której teraz jesteś , jest dla Ciebie bardzo ciężka i wymagająca. Piszesz , że zostałaś sama. Rozejrzyj się wokół siebie i spróbuj znaleźć osobę, z którą możesz porozmawiać o swoich obawach i uczuciach. Może to być przyjaciel, członek rodziny, terapeuta lub grupa wsparcia. Dzielenie się swoimi emocjami może pomóc Ci się odciążyć i zyskać perspektywę. Zastanów się, co jest dla Ciebie ważne i jakie cele chciałabyś osiągnąć , być może działanie sprawi ,że poczujesz się lepiej. Zadbaj o swoje zdrowie fizyczne, regularna aktywność fizyczna , zdrowa dieta i odpowiednia ilość snu pomogą Ci wzmocnić ciało i umysł.
Jeśli czujesz, że nie radzisz sobie samodzielnie, warto rozważyć terapię indywidualną. Terapeuta może pomóc Ci zidentyfikować i rozwiązać trudności, z którymi się borykasz, oraz nauczyć Cię skutecznych strategii radzenia sobie z lękiem i niepokojem.
Pozdrawiam Małgorzata Korba-Sobczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Doświadczyła Pani tramy w związku ze śmiercią rodziców w wypadku. To bardzo trudne przeżycie może wpływać na Pani obecny stan - lęk o swoje życie. Zachęcam do skontaktowania się z psychiatrą w celu sprawdzenia, czy nie boryka się Pani z lękiem uogólnionym. Być może potrzebna na jakiś czas okaże się farmakoterapia. Lęk sprzyja rozwojowi chorób, w tym psychosomatycznych, więc jego zmniejszenie wpłynie na lepsze samopoczucie. Istotna jest sieć wsparcia, ale równie ważne jest, aby Pani odkryła swoje mocne strony, swoją sprawczość. Jak radziła sobie Pani wcześniej w trudnych sytuacjach? Może ten sposób okaże się wart wykorzystania też obecnie. Z pewnością przydałby się kontakt z psychoterapeutą, w relacji z którym mogłaby Pani popracować nad lękiem, nad kontaktem z emocjami, przyjrzeć się schematom funkcjonowania, przepracować traumę.
Powodzenia
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Witam od 15 lat cierpię na nerwicę lękową. Aktualnie nastąpiło pogorszenie mojego stanu. Leki biorę 2 lata, czy to możliwe, że organizm przyzwyczaił się do leków i już tak nie działają? Mam też czasami problem ze snem albo nie mogę spać albo obudzę się w nocy i nie mogę zasnąć.
Mam problem z lękiem przed bliskością i zaangażowaniem, co bardzo utrudnia mi budowanie relacji. Za każdym razem, gdy ktoś się do mnie zbliża, czuję zagrożenie i mam ochotę się wycofać. Wiem, że takie zachowanie blokuje mój rozwój emocjonalny i uniemożliwia tworzenie trwałych więzi. Chciałbym lepiej zrozumieć, skąd bierze się mój lęk?
Witam, od około 18 lat leczę się na nerwicę lękową, mam też nerwicę natręctw. Biorę lek Egzysta. Czy to prawda, że długotrwała nerwica lękowa może prowadzić do schizofrenii? Pytam, bo czasem mam takie myśli, że ktoś mnie obserwuje na ulicy... zdaję sobie z tego sprawę, że to myśli pochodzące prawdopodobnie z nerwicy natręctw.
Dzień dobry. Mam 20 lat. Cierpię na bardzo dokuczliwe zaburzenie lękowe. Od roku jestem w terapii. Od 3 miesiący biorę leki SSRI i przeciwlękowe.
Decyzja o wzięciu leków była dla mnie jednym z największych wyzwań w życiu. Bardzo się ich bałem i musiałem jeszcze ukrywać fakt ich brania przed negatywnie nastawioną do tego rodziną. Ostatecznie odważyłem się i po kilku tygodniach zacząłem zauważać poprawę. Niestety nie trwało to zbyt długo, ponieważ po kilku ciężkich sesjach moje lęki i depresyjność wróciły. Dotknąłem bardzo trudnego dla mnie tematu, dotyczył on kwestii religijnych. Od małego dziecka byłem wychowywany w bardzo "restrykcyjnym wychowaniu " zwłaszcza religijnym. Gdy miałem 10 lat zaczęły pojawiać się pierwsze lęki i natręctwa związane z tą sferą. Rodzina bardzo napędzała ten lęk. Już jako nastolatek nie spałem po nocach z powodu lęku przed potępieniem po śmierci, bo zrobiłem coś złego. Teraz nastąpił we mnie moment ,kiedy to wszytko zaczęło pękać. Zaczął rodzić się we mnie bunt do kościoła, zacząłem nie zgadzać się z pewnymi restrykcjami narzuconymi przez kościół (zwłaszcza dotyczącymi seksualności, mam wrażenie, że nauka tutaj stoi w sprzeczności z kościołem). Ten bunt z kolei wpędza w ogromny lęk przed piekłem, do którego mogę pójść, bo się sprzeciwiam nauce kościoła i mam inne poglądy (np boję się, że umrę danej nocy i zostanę ukarany)
Z drugiej strony wiem, że nie przeszedłem w swoim życiu tzw. buntu młodzieńczego, który jakoś kształtuje naszą dojrzałość. Nie zgadzam się z tym, że wszystko człowiekowi trzeba narzucić, co mu wolno, czego nie wolno zakładając, że człowiek nie jest sam w stanie rozeznać, co jest dobre, a co złe.
Rodzina wprost stosowała zawsze przemoc religijną, stąd też może teraz ten bunt. Jestem w strasznej rozsypce. Chodzę coraz bardziej przybity i zalękniony. Leki, które tak mi pomagały, nawet one przestały radzić sobie z moim zaburzeniem lękowym.
Mój psycholog mówi, że nie wszystko z kościoła muszę przyjmować, żebym brał z wiary to co mi służy a odrzucał to co nie służy. Mnie bardzo pociąga takie podejście. Automatycznie zawsze jakoś zaczynam zazdrościć ludziom, że żyją po swojemu (np w związkach partnerskich) i są szczęśliwi i nie boją się tego. Z drugiej strony kościół nie akceptuje odejścia od "części" jego nauczania.
Piszę tutaj o tym, bo odbija się to bardzo na mojej psychice, złapała mnie ogromna bezsilność i nie wiem co robić dalej. Straciłem nadzieję na lepsze jutro. Boję się też, że psychiatra znowu zmieni leki i że będę znowu przechodził przez kolejne stresy. Dodatkowo załamuje mnie to, że i terapia tak powoli idzie i leki nie działają. Po za tym zacząłem nową pracę i zmieniłem uczelnię, co też jest dla mnie trudne. Ale nic nie jest w stanie przebić lęku/buntu religijnego. Dziękuję za przeczytanie mojej wiadomości. PS Staram się być zawsze jak najlepszym człowiekiem i dawać z siebie wszystko co najlepsze i najpotrzebniejsze drugiemu człowiekowi, a i tak czuję się złym człowiekiem 😥
