Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż twierdzi, że nauczyłam go okazywania uczuć i agresji – czy to ja jestem winna?

Sprawa dosyć dziwna. Mąż zawsze bedac w pracy nie napisze nie powie mi nic innego jak zawsze cyt,, mam na ciebie ochotę ,, nie zapyta sie jak ja sie czuje chociaż twierdzi iz mi to mówi, cwany bo niedosłyszę a on wie i aby sie wybielić powie ze bie raz tak mówi pyta sie yhyy....jako tako słyszę ale słyszę. Mąż potrafi mi powiedzieć ze ja go tego nauczyłam, to pytam sie czego niby nauczyłam??? Mówienia np zes na mnie ochotę słowa kocham cie tęsknie brakuje mi ciebie przytuelnia czy pocałunku pieszczot złapania za rękę??? Znakiem tego ja przez 20 lat wszystkiego go uczyłam bo on sam z siebie z uczuc nie potrafi powiedzieć i nie mówi tylko ja go prowadzę za rączkę jak małe dziecko??? Jak to odbierać on uważa ze ja go nauczyłam mówić mam na ciebie ochotę, tak samo ja go nauczyłam byc agresywny nie panować nad emocjami czy krytykować mnie poniżać itp??? Wszystkiego go ucze??? Jak mam to odbierać dla mnie to chore co on mówi wydaje mi sie ze choroba osychiczna brzmi w mężu. W pracy jest powie kocham cie tęsknie to co ja nauczyłam go wypowiadać te słowa w koja stronę??? Bo on sam z siebie nie piwie z uczuc ??? Jestem załamana totalnie
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Kasiu,

 

czy Twój mąż zawsze był taki skryty emocjonalnie? Jeśli tak - to dlaczego teraz masz większą potrzebę zmiany tego? 

 

Czy mąż okazuje Ci miłość w jakiś inny sposób? Na przykład: zarządzacie wspólnie domem, spędza z Tobą sporo czasu wolnego, pomaga w codziennych czynnościach itd. 

 

Co do utartej odpowiedzi przez Twojego męża "Ty mnie tego nauczyłaś" - to myślę, że nikt oprócz Twojego męża (nawet Ty) nie jest odpowiedzialny za to, co robi, jak się zachowuje, co mówi - jak on sam. On sam decyduje jak wygląda jego życie. Przerzucanie tej winy na Ciebie w postaci słów "Ty mnie tego nauczyłaś" jest między innymi niczym innym jak uciekaniem od wspomnianej odpowiedzialności.

 

Czy myśleliście kiedykolwiek o terapii par?

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Pani opis bardzo wyraźnie pokazuje, że w tej relacji brakuje Pani wzajemności i emocjonalnego zaangażowania ze strony męża. Seksualność to ważny element związku, ale nie może być jedyną formą komunikacji, zwłaszcza, gdy czyjeś potrzeby emocjonalne są ignorowane. Co do słów, że mąż „wszystkiego się od Pani nauczył”, proszę pamiętać, że każdy dorosły człowiek odpowiada za swoje zachowanie. Związek powinien opierać się na wzajemnym dawaniu - bliskości, troski, słów, gestów.  W tej sytuacji może warto, by pomyślała Pani o konsultacji z psychologiem - nie po to, by ratować czy naprawiać męża, ale by zadbać o siebie, swoje granice i emocje. Ma Pani prawo do szacunku, czułości i zrozumienia.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Karolina Bobrowska 

 

 

Martyna Banasiak (Werwińska)

Martyna Banasiak (Werwińska)

Dobry wieczór,

 

dziękuję za Pani pytanie, jednocześnie przykro mi, że Pani przechodzi przez tak trudną sytuację.

Z tego, co czytam przeżywacie Państwo trudności w komunikacji i zrozumieniu siebie nawzajem. 

Prawdą jest to,że w związku uczymy się od siebie nawzajem, nie jest to niczym niepokojącym. Partnerzy w odmienny sposób wyrażają uczucia. Zachęcam do otwartej rozmowy z mężem, czego by Pani oczekiwała, wyjaśnienia że lubi Pani gdy wyraża uczucia słowami. 

Wydaje mi się, że Pani mąż niejako przerzuca odpowiedzialność za swoje zachowania lub ich brak na Panią. To od męża zależy co mówi i kiedy, Pani może sugerować co sprawiłoby Pani przyjemność, ale nie jest to coś za co Pani odpowiada "ucząc męża". 

Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam Pani wypowiedź. 

 

Pozdrawiam serdecznie

M. Werwinska

Psycholog 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Opisuje Pani bardzo trudne i emocjonalnie wyczerpujące doświadczenia. Ma Pani pełne prawo czuć się zdezorientowana, zraniona, a nawet bezsilna, kiedy bliska osoba nie daje Pani wsparcia, którego Pani potrzebuje — szczególnie po tylu wspólnych latach.

 

To, że mąż zrzuca na Panią odpowiedzialność za swoje zachowanie, brak czułości czy nawet przejawy agresji, może być bardzo obciążające. Nikt nie powinien słyszeć, że „nauczył” kogoś raniących słów czy czynów. Każdy dorosły człowiek ponosi odpowiedzialność za siebie i swoje emocje.

 

Ma Pani prawo oczekiwać bliskości, troski, zwykłego pytania: „Jak się czujesz?” — to są podstawowe potrzeby emocjonalne. Jeśli ich brakuje, a pojawia się jeszcze obwinianie, warto zatroszczyć się o siebie, swoje granice i emocje.

 

Z całego serca zachęcam, by porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, by nie być z tym wszystkim samą. Pani potrzeby są ważne. Zasługuje Pani na to, by być traktowaną z czułością, szacunkiem i troską.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

To, co Pani opisuje, wskazuje na głęboki brak równowagi emocjonalnej w relacji. Pani mąż zdaje się unikać prawdziwej bliskości, ograniczając kontakt do powtarzalnych, seksualnych komunikatów, które nie niosą za sobą troski ani zainteresowania Pani samopoczuciem. Twierdzenie, że „to Pani go tego nauczyła”, może być próbą zrzucenia odpowiedzialności za swoje zachowanie, zarówno to emocjonalne, jak i agresywne. To mechanizm obronny, który często stosują osoby nieumiejące przyjąć krytyki ani spojrzeć na siebie z dystansem. Pani nie jest odpowiedzialna za to, że partner nie potrafi wyrażać uczuć, nie kontroluje emocji czy rani słowem. To nie Pani zadaniem jest „wychowywać” dorosłego człowieka, prowadzić go za rękę i uczyć podstawowych form bliskości. Jeśli przez 20 lat to Pani inicjowała czułość, rozmowy, bliskość to naturalne, że czuje się Pani wyczerpana i zraniona. Poczucie, że wszystko spoczywa na Pani barkach, może prowadzić do wypalenia emocjonalnego i poczucia osamotnienia w związku. Warto, by Pani zadbała teraz o siebie, być może poprzez rozmowę z psychologiem, który pomoże uporządkować emocje i spojrzeć na sytuację z dystansu. Jeśli mąż byłby gotów, terapia par mogłaby być przestrzenią do szczerej rozmowy i odbudowy wzajemnego zrozumienia. Jeśli jednak nie ma woli zmiany z jego strony, warto zastanowić się, czy ta relacja daje Pani to, czego Pani potrzebuje i na co zasługuje.


Pozdrawiam 

Martyna Jarosz
 

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Pani Kasiu,

Czytam, że jest Pani wzburzona, co jest całkowicie zrozumiałe w kontekście sytuacji, które Pani opisuje, szczególnie, że tak jak Pani pisze - trwają one już wiele lat.  

 

Współczuję, że doświadcza Pani takiego chaosu emocjonalnego, braku zrozumienia i, jak się wydaje także manipulacji ze strony męża. Z Pani opisu widać, że czuje się Pani osamotniona, niesłyszana, zepchnięta w rolę „winnej wszystkiego”, a to bardzo trudne. Być może doświadcza Pani przemocy - jeżeli nie fizycznej, to psychicznej.

 

Może Pani zadać sobie kilka pytań - nie po to, by się oceniać, ale żeby pomóc zrozumieć siebie, sytuację i podjąć decyzje, które będą Pani służyły:

 

1) Czego dziś najbardziej potrzebuję? 

Zostać wysłuchaną, zauważoną? Mieć pewność, że „mi się nie wydaje”? Kto mógłby mi to zapewnić kiedy mąż tego nie robi? Przyjaciółka, ktoś z rodziny, psycholog?

2) Jak chciałaby Pani, aby mąż reagował na wyrażanie przez Panią niezadowolenia? Nie przerywał, wyraził zrozumienie, przestał się bronić lub opowiadać swoją wersję historii?

3) Co zmieni się w moim życiu kiedy mąż zmieni swoje zachowanie? Będę spokojna, szczęśliwa, odzyskam równowagę? A może będą jeszcze inne rzeczy, które nie będą dawały mi spokoju?

4) Jaki najmniejszy krok mogę zrobić, aby już dziś poprawić swoją sytuację? 

 

Pozostawiam Panią z tymi pytaniami życząc dużo siły i odwagi w walce o swoje dobro.

 

Katarzyna Brożyna 

Psycholog

 


 


 

 

 


 

Zobacz podobne

Smutek i pustka po przeprowadzce na wymarzony dom - jak sobie poradzić?

Dzień dobry, piszę bo już sobie nie radzę... Mam 44 lata, dwójkę dzieci i męża. Niedawno przeprowadziliśmy sie w nowe miejsce, nasz wymarzony dom. Od momentu przeprowadzki czuje smutek, nawet rozpacz. Nie jestem w stanie funkcjonować normalnie. Budzę się codziennie o 4 i nie jestem w stanie spać. Wcześniej mieszkaliśmy w domu z moimi rodzicami, mnie nie było źle, ale nowy dom to też była moja decyzja... mimo że mieszkamy blisko - 10 minut od rodzinnej miejscowości, ja czuję się jakbym przeprowadziła się na inną planetę. Mam wszędzie daleko, między pracą a zajęciami dzieci jestem w domu rodzinnym, bo nie ma sensu tu wracać. Tracę czas na ciągłe dojazdy, no i kwestia kredytu, który nam zjada jedną pensję. Mąż jest tutaj szczęśliwy, ja chciałabym wrócić na stare śmieci i żyć bez stresu. Przechodzimy straszny kryzys. Mówi mi, że to co czuje nie jest normalne, ze wszyscy sobie jakoś radzą... a ja czuję tak ogromną pustkę i samotność, że ryczę codziennie w aucie... czuje się więźniem tego domu. Moje życie zostało w rodzinnej miejscowości, dzieci tam chodzą do szkoły a ja pracuję. Tam są moi rodzice i znajomi. Za płotem chciałabym widzieć moich rodziców, a nie obcych ludzi. Czy to nienormalne? Wiem, że to moja decyzja, ale 5 lat temu nie myślałam o tym w ten sposób... Chcialabym wrócić, ale nie wiem czy jest to możliwe.... teraz czuję, że nie mam domu. Ani tutaj, ani w rodzinnej miejscowości. Sama się tak załatwiłam i nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Dziękuję za możliwość napisania tych słów.

TW. Myśli samobójcze Jak radzić sobie z myślami samobójczymi i nienawiścią do siebie po trudnych doświadczeniach życiowych?

TW. Myśli samobójcze

 

Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze. 

Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich. 

Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.

Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje. 

Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.

Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc. 

W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę

Jak naprawić związek po nieporozumieniu, które zakończyło relację?

Jak naprawić związek 2 msc? Po kłótni wystraszyłem kobietę, gdzie tego nie chciałem zrobić. Myślała że chcę ją skrzywdzić i po tej sytuacji koniec związku, temat zamknięty. Ona nie chce uwierzyć w to, że nie chciałem tego zrobić. Jak zacząłem pisać wiadomości to mnie zablokowała. Brak kontaktu. Ona nie pisze do mnie, po prostu cisza. Zimna jak lód i bez uczuć, a na samym początku było pięknie, nie musiała mówić, że mnie kocha, okazywała to czynami. Czy idzie coś z tym zrobić? Zależy mi na niej.

Jak zacząć cieszyć się chwilą obecną i przestać zamartwiać się przyszłością?
Witam. Ostatnio zauważyłem że z dużym trudem przychodzi mi umiejętność korzystania/cieszenia się z obecnej chwili, ciągle zamartwiam się przyszłością i próbuję na siłę kontrolować teraźniejszość co prowadzi do depresyjnego nastroju/ czasem niewielkich stanów lękowych. Rzeczy które kiedyś mnie cieszyły teraz wywołują odwrotne uczucia, a próbowanie nowych daje głównie chwilową satysfakcję (równie silną jak ww depresyjny nastrój). Ciągle pragnę czegoś więcej co tworzy takie zamknięte koło. Jakieś porady jak zacząć doceniać i cieszyć się tu i teraz, a nie ciągle żyć przyszłością? Dodam że w związku z powyższym mam problemy ze skupieniem się na konkretnej czynności.
Jak poradzić sobie z poczuciem zagubienia po zakończeniu szkoły średniej?
czuje sie zacofana i nie radze sobie z faktem skonczenia szkoły sredniej. bylam spolecznym mistrzem i codziennie mialam jakas nowa osobe do poznania i pogadania. lubilam sie z nauczycielami i zawsze do kazdego zagadywalam. teraz po skonczeniu szkoly wszystcy ida na studia i wydaja zie tacy poukladani. a ja czuje ze stracilam sens życia i jakiegokolwiek istnienia. od kiedy szkola sie skończyła siedze na dupie i gram na konsoli zaglebiajac sid w uzywki. nie podoba mi sie to i jak poradzic sobie z tym. z takim ciaglym uczuciem zagubienia i z strata mojego sensu istnienia jako nastolatka?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.