Left ArrowWstecz

Mąż twierdzi, że nauczyłam go okazywania uczuć i agresji – czy to ja jestem winna?

Sprawa dosyć dziwna. Mąż zawsze bedac w pracy nie napisze nie powie mi nic innego jak zawsze cyt,, mam na ciebie ochotę ,, nie zapyta sie jak ja sie czuje chociaż twierdzi iz mi to mówi, cwany bo niedosłyszę a on wie i aby sie wybielić powie ze bie raz tak mówi pyta sie yhyy....jako tako słyszę ale słyszę. Mąż potrafi mi powiedzieć ze ja go tego nauczyłam, to pytam sie czego niby nauczyłam??? Mówienia np zes na mnie ochotę słowa kocham cie tęsknie brakuje mi ciebie przytuelnia czy pocałunku pieszczot złapania za rękę??? Znakiem tego ja przez 20 lat wszystkiego go uczyłam bo on sam z siebie z uczuc nie potrafi powiedzieć i nie mówi tylko ja go prowadzę za rączkę jak małe dziecko??? Jak to odbierać on uważa ze ja go nauczyłam mówić mam na ciebie ochotę, tak samo ja go nauczyłam byc agresywny nie panować nad emocjami czy krytykować mnie poniżać itp??? Wszystkiego go ucze??? Jak mam to odbierać dla mnie to chore co on mówi wydaje mi sie ze choroba osychiczna brzmi w mężu. W pracy jest powie kocham cie tęsknie to co ja nauczyłam go wypowiadać te słowa w koja stronę??? Bo on sam z siebie nie piwie z uczuc ??? Jestem załamana totalnie
User Forum

Kasia1983

10 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Kasiu,

 

czy Twój mąż zawsze był taki skryty emocjonalnie? Jeśli tak - to dlaczego teraz masz większą potrzebę zmiany tego? 

 

Czy mąż okazuje Ci miłość w jakiś inny sposób? Na przykład: zarządzacie wspólnie domem, spędza z Tobą sporo czasu wolnego, pomaga w codziennych czynnościach itd. 

 

Co do utartej odpowiedzi przez Twojego męża "Ty mnie tego nauczyłaś" - to myślę, że nikt oprócz Twojego męża (nawet Ty) nie jest odpowiedzialny za to, co robi, jak się zachowuje, co mówi - jak on sam. On sam decyduje jak wygląda jego życie. Przerzucanie tej winy na Ciebie w postaci słów "Ty mnie tego nauczyłaś" jest między innymi niczym innym jak uciekaniem od wspomnianej odpowiedzialności.

 

Czy myśleliście kiedykolwiek o terapii par?

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

10 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Pani opis bardzo wyraźnie pokazuje, że w tej relacji brakuje Pani wzajemności i emocjonalnego zaangażowania ze strony męża. Seksualność to ważny element związku, ale nie może być jedyną formą komunikacji, zwłaszcza, gdy czyjeś potrzeby emocjonalne są ignorowane. Co do słów, że mąż „wszystkiego się od Pani nauczył”, proszę pamiętać, że każdy dorosły człowiek odpowiada za swoje zachowanie. Związek powinien opierać się na wzajemnym dawaniu - bliskości, troski, słów, gestów.  W tej sytuacji może warto, by pomyślała Pani o konsultacji z psychologiem - nie po to, by ratować czy naprawiać męża, ale by zadbać o siebie, swoje granice i emocje. Ma Pani prawo do szacunku, czułości i zrozumienia.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Karolina Bobrowska 

 

 

10 miesięcy temu
Martyna Banasiak (Werwińska)

Martyna Banasiak (Werwińska)

Dobry wieczór,

 

dziękuję za Pani pytanie, jednocześnie przykro mi, że Pani przechodzi przez tak trudną sytuację.

Z tego, co czytam przeżywacie Państwo trudności w komunikacji i zrozumieniu siebie nawzajem. 

Prawdą jest to,że w związku uczymy się od siebie nawzajem, nie jest to niczym niepokojącym. Partnerzy w odmienny sposób wyrażają uczucia. Zachęcam do otwartej rozmowy z mężem, czego by Pani oczekiwała, wyjaśnienia że lubi Pani gdy wyraża uczucia słowami. 

Wydaje mi się, że Pani mąż niejako przerzuca odpowiedzialność za swoje zachowania lub ich brak na Panią. To od męża zależy co mówi i kiedy, Pani może sugerować co sprawiłoby Pani przyjemność, ale nie jest to coś za co Pani odpowiada "ucząc męża". 

Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam Pani wypowiedź. 

 

Pozdrawiam serdecznie

M. Werwinska

Psycholog 

10 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Opisuje Pani bardzo trudne i emocjonalnie wyczerpujące doświadczenia. Ma Pani pełne prawo czuć się zdezorientowana, zraniona, a nawet bezsilna, kiedy bliska osoba nie daje Pani wsparcia, którego Pani potrzebuje — szczególnie po tylu wspólnych latach.

 

To, że mąż zrzuca na Panią odpowiedzialność za swoje zachowanie, brak czułości czy nawet przejawy agresji, może być bardzo obciążające. Nikt nie powinien słyszeć, że „nauczył” kogoś raniących słów czy czynów. Każdy dorosły człowiek ponosi odpowiedzialność za siebie i swoje emocje.

 

Ma Pani prawo oczekiwać bliskości, troski, zwykłego pytania: „Jak się czujesz?” — to są podstawowe potrzeby emocjonalne. Jeśli ich brakuje, a pojawia się jeszcze obwinianie, warto zatroszczyć się o siebie, swoje granice i emocje.

 

Z całego serca zachęcam, by porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, by nie być z tym wszystkim samą. Pani potrzeby są ważne. Zasługuje Pani na to, by być traktowaną z czułością, szacunkiem i troską.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert 

Psycholog

10 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

To, co Pani opisuje, wskazuje na głęboki brak równowagi emocjonalnej w relacji. Pani mąż zdaje się unikać prawdziwej bliskości, ograniczając kontakt do powtarzalnych, seksualnych komunikatów, które nie niosą za sobą troski ani zainteresowania Pani samopoczuciem. Twierdzenie, że „to Pani go tego nauczyła”, może być próbą zrzucenia odpowiedzialności za swoje zachowanie, zarówno to emocjonalne, jak i agresywne. To mechanizm obronny, który często stosują osoby nieumiejące przyjąć krytyki ani spojrzeć na siebie z dystansem. Pani nie jest odpowiedzialna za to, że partner nie potrafi wyrażać uczuć, nie kontroluje emocji czy rani słowem. To nie Pani zadaniem jest „wychowywać” dorosłego człowieka, prowadzić go za rękę i uczyć podstawowych form bliskości. Jeśli przez 20 lat to Pani inicjowała czułość, rozmowy, bliskość to naturalne, że czuje się Pani wyczerpana i zraniona. Poczucie, że wszystko spoczywa na Pani barkach, może prowadzić do wypalenia emocjonalnego i poczucia osamotnienia w związku. Warto, by Pani zadbała teraz o siebie, być może poprzez rozmowę z psychologiem, który pomoże uporządkować emocje i spojrzeć na sytuację z dystansu. Jeśli mąż byłby gotów, terapia par mogłaby być przestrzenią do szczerej rozmowy i odbudowy wzajemnego zrozumienia. Jeśli jednak nie ma woli zmiany z jego strony, warto zastanowić się, czy ta relacja daje Pani to, czego Pani potrzebuje i na co zasługuje.


Pozdrawiam 

Martyna Jarosz
 

10 miesięcy temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Pani Kasiu,

Czytam, że jest Pani wzburzona, co jest całkowicie zrozumiałe w kontekście sytuacji, które Pani opisuje, szczególnie, że tak jak Pani pisze - trwają one już wiele lat.  

 

Współczuję, że doświadcza Pani takiego chaosu emocjonalnego, braku zrozumienia i, jak się wydaje także manipulacji ze strony męża. Z Pani opisu widać, że czuje się Pani osamotniona, niesłyszana, zepchnięta w rolę „winnej wszystkiego”, a to bardzo trudne. Być może doświadcza Pani przemocy - jeżeli nie fizycznej, to psychicznej.

 

Może Pani zadać sobie kilka pytań - nie po to, by się oceniać, ale żeby pomóc zrozumieć siebie, sytuację i podjąć decyzje, które będą Pani służyły:

 

1) Czego dziś najbardziej potrzebuję? 

Zostać wysłuchaną, zauważoną? Mieć pewność, że „mi się nie wydaje”? Kto mógłby mi to zapewnić kiedy mąż tego nie robi? Przyjaciółka, ktoś z rodziny, psycholog?

2) Jak chciałaby Pani, aby mąż reagował na wyrażanie przez Panią niezadowolenia? Nie przerywał, wyraził zrozumienie, przestał się bronić lub opowiadać swoją wersję historii?

3) Co zmieni się w moim życiu kiedy mąż zmieni swoje zachowanie? Będę spokojna, szczęśliwa, odzyskam równowagę? A może będą jeszcze inne rzeczy, które nie będą dawały mi spokoju?

4) Jaki najmniejszy krok mogę zrobić, aby już dziś poprawić swoją sytuację? 

 

Pozostawiam Panią z tymi pytaniami życząc dużo siły i odwagi w walce o swoje dobro.

 

Katarzyna Brożyna 

Psycholog

 


 


 

 

 


 

10 miesięcy temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z brakiem akceptacji od rodziców i niską samooceną?

Czasem jest mi tak bardzo smutno. Czuje się niedowartościowana. Wiem, że mam męża i że dla niego jestem piękna i że on mnie akceptuje. Jednak czasem mam tak, że nie akceptuje siebie. Ranię się słowami, że jestem beznadziejna. Bezwartościowa... Moi rodzice nigdy nie powiedzieli, że mnie kochają...Że mnie akceptują. Nigdy nie usłyszałam od taty, że jestem piękna, ani od mamy żadnych motywujących słów. Owszem byli na mojej obronie pracy licencjackiej... Owszem pomagali nam przed ślubem...Owszem przeprosili nas mnie i dwie siostry przed ślubem za to wszystko, co było źle... No ale co z tego? Skoro nic w tej relacji się nie zmieniło. Ja do dzisiaj pamiętam jak mama kazała mi i mojej siostrze spakować się w torby reklamówki z biedronki i usiąść na ławce przed domem, by przemyśleć swoje zachowanie... Nie mam w rodzicach wsparcia. Moje mama nie jest moją przyjaciółką...Owszem szanuje ich, bo dali mi życie...ale co z tego ?

Mój chłopak związal się ze mną po 9 letnim związku z inną
Witam, od kilku miesięcy jestem w związku. Mój chłopak związał się ze mną po 9 letnim związku z inną. Miałam pewne  sygnały, że ona do niego pisze w jakiś sprawach itd. Okazało się jednak ostatnio, do czego się przyznał, że nadal ma do niej sentyment więź itp. Niestety jak się dowiedziałam mentalnie chyba tego związku nie zakończył, pomimo że związał się ze mną ponad rok po rozstaniu. Co mam w takiej sytuacji zrobić ? 
Wahania nastroju, zaburzenia odżywiania, problemy w rodzinie i szkole – czy to depresja?

Mam zj****e życie i chyba depresję nikt mi nie pomaga. A rodzina utrudnia wszystko się kumuluje byłam gotowa zasnąć mam zaburzenia odżywiania i szkoła i jestem biedna i jeszcze ciężko wszystkie razem powoduje załamana, a jednocześnie mam takie góra dół i mam takie dni, że jestem mega szczęśliwa a ogółem takie wahania nastroju. Nie radzę sobie

Czuję, że mam posypane życie, czuję się niepotrzebna na świecie. Nie chcę cierpieć, nie chcę depresji.
Witam, Od dłuższego czasu mam silne lęki i ciągły niepokój, że nie ogarnę życia, nie radze sobie ze stresem i ze zmianami, a tych w życiu miałam już bardzo dużo, może zbyt dużo. Mam 40 lat, przeszło 10 lat mieszkałam za granicą, aktualnie od 6 lat mieszkam w PL, jestem samotna, nie mam dzieci, mam kredyt, mój związek rozpadł się 10 lat temu, a ostatnio podjęłam decyzję o odejściu z pracy, którą lubię, ale przez ciągłe reorganizacje w dziale nie wytrzymuję psychicznie. Poza tym mam ciągłe poczucie, że się do niczego nie nadaję i że nie jestem wystarczająca i dość dobra, przez to odczucie, nie umiem stworzyć żadnej relacji z nikim, wręcz unikam ludzi, spotkań, unikam kontaktów, mam nieustające i męczące odczucie, że przeszkadzam wszystkim i że beze mnie będzie lepiej i współpracownikom i mojej Rodzinie. Nie jestem w stanie zmienić toku myślenia, choć staram sie udawać, że wszystko jest w porządku, neguje każde dobre słowo powiedziane i uważam je za kłamstwo i ironię, jestem chorobliwie podejrzliwa i nieufna. Wszystko to o czym piszę, zaczęło narastać na przestrzeni ostatnich 2-lat i jest coraz gorzej, czuję też, że jest to związane z Firmą w której obecnie jeszcze pracuję. Doszły do tego też dolegliwości somatyczne (tak myślę ponieważ wyniki mam w normie), mam problemy kardiologiczne, dusznosci, źle sypiam, miewam obrzęki i problemy ze skórą i włosami. Strach przed zmianą jaja mnie czeka gdy odejdę z firmy, spowodował u mnie silny atak paniki, ktorego wcześniej nie doświadczyłam, objawiał się panicznym strachem przed tym, że sobie nie poradzę i nie znajdę pracy i zostanę z długami i z tym jak bardzo zawiodłam bliskich itd.itp. Było to tak silne uczucie niepokoju, jakiego jeszcze nie miałam, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, zaczęłam jeść kilka rodzajów tabletek aptecznych na uspokojenie, bez nich, to uczucie ciągle wraca... Nie mam i nie bylo u nas w rodzinie chorób psychicznych, wręcz przeciwnie, rodzeństwo mam idealne, oczka w głowie Rodziców od najmłodszych lat, mają już własne Firmy i są stabilni. W domu, zawsze ja byłam tym dzieckiem, które sprawiało najwięcej kłopotu i do tego było wpadką. Ale nie doszukuję się swoich problemów w dzieciństwie, bo nie mogę na nie narzekać,poza tym było by to zbyt proste, zwalić problemy na dzieciństwo i Rodziców. Myślę, że to w mojej głowie coś się psuje wbrew mojej woli. W życiu zawsze najbardziej bałam się depresji i alkoholizmu.
Dzień dobry. Powiem prosto z mostu. Rozpadło mi się życie. Teściowa długi czas nękała nas psychicznie. Groziła, że odbierze nam dziecko i robiła wszystko, żeby się to udało. Mops, policja i tak w kółko. Nie mieliśmy sobie nic do zarzucenia, uważamy, że jesteśmy najlepszymi rodzicami, jakimi potrafimy być, małemu niczego nie brakuje od samego początku. Bardzo ingerowała w nasze życie rodzinne, krytykowała mnie, do tego stopnia, że zwątpiłam w swoje rodzicielskie umiejętności, nastawiała męża przeciwko mnie, twierdziła, że jestem nieudolna, że z niczym sobie nie radzę. Później zaczęła nastawiać mnie przeciwko niemu, proponowała mi zakup mieszkania, żebym tylko zniknęła z jej życia. Ograniczyliśmy jej kontakt z małym, ponieważ zaburzała jego dobowy rytm i rutynę, przychodząc chwilę przed usypianiem i twierdząc, że ona się musi nacieszyć wnukiem, a 15 minut nas nie zbawi. Na nic grzeczne prośby, żeby tak nie robiła, zaczęliśmy mówić dosadniej, aż w końcu zaczęły się wywiązywać awantury. I tak z miesiąca na miesiąc, patrole policji w domu wzywane zupełnie bez powodu (jej przewagą było to, że mąż był karany), kontrole mopsu, wizyty kuratora.. Powoli mieliśmy dosyć. W końcu wysłała nam wezwanie do eksmisji, później pozew do sądu. Planowaliśmy wyprowadzkę, mieli nam pomóc moi rodzice, jednak nie zdążyli. Ponieważ kolejny raz sprowokowała męża, niestety tym razem do tego stopnia, że ją uderzył. Ja pracuję, więc musiałam pójść na zwolnienie, mamy małe dziecko, on w tej chwili przebywa w areszcie w zakładzie karnym. Miałam nadzieję że go tam nie umieszczą i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Do tego jest cukrzykiem, wylądował w szpitalu ponieważ stres wywołał skok glikemii. Bardzo się martwię co będzie dalej, dziś wymiotowałam ze stresu, cały czas się trzęsę, mam bóle głowy, nie mogę spać ani jeść, od piątku przespałam łącznie może 6 godzin i zjadłam może 4 posiłki, a mamy poniedziałek. Nie mam siły rano wstać, nie mam ochoty nic zrobić, jedyne co mnie jeszcze motywuje to syn. Mąż popełnił błąd, wiem, że tego żałuje. Jest miłością mojego życia, bardzo za nim tęsknię i obawiam się, że przestaję sobie z tym radzić sama, ciągle płaczę albo jestem wściekła, nie potrafię czuć radości z niczego. Przepraszam za tak długą wiadomość, ale czułam potrzebę opowiedzenia tego komuś, kto potrafi spojrzeć z dystansu. Mam pytanie.. czy ja w tym stanie kwalifikuję się już na wizytę psychiatryczną? Czuję, że jestem na granicy załamania.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.