Droga Natalko,
To, co opisujesz, brzmi jak duże zmęczenie, frustracja i poczucie bycia niedocenioną w relacji. Mam wrażenie, że możesz czuć się przeciążona codziennością, a jednocześnie niesłyszana w tym, co jest dla Ciebie ważne. Nic dziwnego, że pojawia się w Tobie złość i potrzeba zmiany.
Może najpierw przyjrzyjmy się sytuacji w Waszej relacji według Twojego opisu:
Po pierwsze: odczuwasz brak równowagi w obowiązkach-dźwigasz ich więcej. Pomimo zakomunikowania tego partnerowi, nie zmienia się w konsekwencji nic.
Po drugie: brak wspólnej wizji przyszłości-chciałabyś podjąć kroki, a czujesz, że stoicie w miejscu, co zdaje się partnerowi odpowiada. To może powodować u Ciebie wątpliwości co do sensu kontynuowania Waszej wspólnej relacji.
Po trzecie: podejmujesz rozmowę, by coś z tym zrobić, jednak reakcja drugiej strony jest jedynie chwilowa, brakuje w niej realnej zmiany. Chwilowa zmiana daje Ci złudną nadzieję, po czym gdy sytuacja wraca do poprzedniego schematu, pojawia się u Ciebie ponownie złość i bezradność.
Na ten moment myślę, że warto podjąć asertywną komunikację, taką z zachowaniem swoich granic. Zanim jednak ją podejmiesz, warto zadać sobie pytanie na temat Waszej relacji. Między innymi: czy ja naprawdę rozumiem jego perspektywę? Warto to sprawdzić, oczywiście nie unieważniając w tym własnych potrzeb. Poznanie jednak perspektywy drugiej strony daje nam wiele informacji na temat tego jak sytuację widzi druga strona i czy rzeczywiście Wasze cele się nie pokrywają, czy jest to wynik osobnych potrzeb w życiu na dany moment, co nie oznacza, że na zawsze. Warto więc, jeśli tego nie zrobiłaś, zapytać go jak widzi Waszą przyszłość, jak wyobraża sobie podział obowiązków, co sprawia, że nie angażuje się bardziej w życie domowe? Warto poznać jego perspektywę, ale nie po to, żeby się bardziej dostosować kosztem siebie, tylko po to, żeby świadomie podjąć decyzję: czy to jest relacja, która może się zmienić, czy nie.
Jeżeli jednak masz taką rozmowę za sobą i czujesz, że utwierdza Cię w przekonaniu, że nic się nie zmieni warto podjąć stanowczą asertywną komunikację. Pomocna może być tu struktura:
1. fakty zamiast ocen („od wielu tygodni o tym rozmawiamy” zamiast „nigdy mnie nie słuchasz”),
2. uczucia („czuję zmęczenie i frustrację”),
3. potrzeby („potrzebuję partnerstwa i wsparcia”),
4. konkretna prośba („chcę, żebyś robił X, Y, Z”).
5. konsekwencja („Jeśli to się nie zmieni w najbliższym czasie, będę musiała podjąć decyzję o ... ”)
Taka komunikacja nie ma na celu wywierania presji, ale zadbanie o siebie i swoje granice.
Warto też pamiętać, że jeśli sytuacja długo się nie zmienia, możesz rozważyć, jakie konkretne kroki będą dla Ciebie wspierające i konsekwentnie je realizować w wyznaczonym przez Ciebie czasie (punkt 5)-tak, abyś nie pozostawała w miejscu, które jest dla Ciebie obciążające.
Twoje potrzeby dotyczące partnerstwa, zaangażowania i wspólnego kierunku są naturalne i ważne. Masz prawo je wyrażać i brać je pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o swojej relacji.
Trzymam za Ciebie kciuki i zachęcam Cię do podejmowania decyzji w zgodzie ze sobą!
Martyna Fiołek-Belgrau
Psycholog