Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Utknęłam w związku bez zaangażowania i podziału obowiązków – jak sobie z tym poradzić?

Mam 28 lat, mój partner również, jestem z nim od 5 lat, mieszkamy w moim mieszkaniu od 2 lat. Dzielimy się wydatkami po połowie, on zarabia różnie, ale raczej minimum 5 tyś. więcej niż ja. Nie jesteśmy zaręczeni, nie mamy dzieci. Nasze wspólne życie zaczyna być dla mnie co raz bardziej uciążliwe - nie idziemy do przodu, żyjemy z dnia na dzień. Dom w 80% ogarniam ja, swój samochód również ja. Partner żyje w swoim świecie - praca, odpoczynek po pracy przed TV, czasem siłownia, motor, również jeszcze studiuje, ja też. Co mi doskwiera, to ten brak myślenia o założeniu rodziny, gdzie zawsze o tym marzyła, ale również to, że on po prostu tak naprawdę w domu robi niewiele. Nie sprząta, czasem wyrzuca śmieci, odkurzy i coś ugotuje. Mówię i rozmawiam z nim o tym od wielu tygodni, ale nic się nie zmienia, więc ja po prostu na niego wybucham, bo czuję się zmęczona i przytłoczona. Prosiłam go wielokrotnie, żeby się rozstać, żeby się wyprowadził, i dalej nic. Na dwa dni jest dobrze, poproszę go, żeby coś zrobił w domu, on nie robi tego, i ja znowu wybucham. Nie umiem już tak żyć, zaczęłam czuć do siebie i do niego nienawiść. Bardzo bym chciała albo żeby to wszystko się zmieniło, albo żeby on naprawdę dał mi spokój, ponieważ czuję, że to już dla mnie za dużo. On mnie nie rozumie, mówię do niego, ale po prostu się czuję, jakbym mówiła do ściany. Jak z tego wyjść, jak sobie z tym poradzić?
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak narastające zmęczenie i poczucie, że jest Pani w relacji, w której daje Pani dużo, a niewiele się zmienia. I że mimo rozmów nadal jest Pani w tym sama. Z jednej strony jest potrzeba wspólnego życia „do przodu” – zaangażowania, współodpowiedzialności, może myślenia o przyszłości. Z drugiej – codzienność, w której większość obowiązków spada na Panią, a jego funkcjonowanie się nie zmienia.

Nic dziwnego, że pojawia się złość, a potem nawet coś w rodzaju niechęci czy „nienawiści” – to często sygnał długotrwałego przeciążenia i niesłyszenia. Pisze Pani też coś bardzo ważnego:
że próbowała Pani rozmawiać, prosić, nawet mówić o rozstaniu – i to nie przynosi trwałej zmiany.

To może budzić poczucie, jakby mówiła Pani „do ściany”. W takiej sytuacji pojawia się trudne napięcie między tym: czy dalej próbować coś zmieniać w relacji, czy bardziej skupić się na sobie i swoich granicach.

To, że czuje Pani „to już za dużo”, jest ważnym sygnałem od Pani samej.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Natalio,

 

Myślę, że jest Pani już na granicy...nie z powodu jednej rzeczy, tylko długotrwałego braku zmiany i poczucia bycia samej w tej relacji.Według mnie ważne jest tu przejście z „mówienia i proszenia” do konkretu i decyzji:jasno określić, czego Pani potrzebuje (np. podział obowiązków + rozmowa o przyszłości w konkretnym czasie),i co się stanie, jeśli to się nie wydarzy (np. wyprowadzka), bo teraz on nie zmienia się, bo realnie nic się nie zmienia - poza Pani zmęczeniem.

Chciałabym zapytać co byłoby dla Pani pierwszym małym sygnałem, że to idzie w dobrą stronę? Jeśli tego nie ma, to też jest odpowiedź.To nie jest już kwestia tłumaczenia, tylko sprawdzenia, czy on w ogóle chce współtworzyć tę relację tak, jak Pani potrzebuje.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Brzmi, jakbyś była już naprawdę bardzo zmęczona, nie tylko obowiązkami, ale też tym, że mówisz i nic się nie zmienia. To naturalne, że pojawia się złość i wybuchy, to sygnał przeciążenia, nie "Twojej winy"

Widzę, że jasno wiesz, czego potrzebujesz: więcej partnerstwa i zaangażowania. I jednocześnie to już było komunikowane. Dalej zmiana jest po jego stronie, nie da się jej wyprosić.

Możesz spróbować dwóch kroków: bardzo konkretnie nazwać, co dokładnie musiałoby się zmienić, żebyś poczuła ulgę i równie ważne: co zrobisz, jeśli to się nie wydarzy.

Nie jako groźba, tylko decyzja dla siebie.

Zatrzymaj się też na chwilę: czy są jeszcze momenty, kiedy jest choć trochę lepiej? jeśli tak, co wtedy jest inne?

A jeśli ich już prawie nie ma to też jest ważna odpowiedź.

To nie jest tylko pytanie, jak zmienić jego, to jest pytanie: na co Ty chcesz się dalej godzić w swoim życiu.

Martyna Fiołek-Belgrau

Martyna Fiołek-Belgrau

Droga Natalko,

To, co opisujesz, brzmi jak duże zmęczenie, frustracja i poczucie bycia niedocenioną w relacji. Mam wrażenie, że możesz czuć się przeciążona codziennością, a jednocześnie niesłyszana w tym, co jest dla Ciebie ważne. Nic dziwnego, że pojawia się w Tobie złość i potrzeba zmiany.

Może najpierw przyjrzyjmy się sytuacji w Waszej relacji według Twojego opisu:
Po pierwsze: odczuwasz brak równowagi w obowiązkach-dźwigasz ich więcej. Pomimo zakomunikowania tego partnerowi, nie zmienia się w konsekwencji nic. 
Po drugie: brak wspólnej wizji przyszłości-chciałabyś podjąć kroki, a czujesz, że stoicie w miejscu, co zdaje się partnerowi odpowiada. To może powodować u Ciebie wątpliwości co do sensu kontynuowania Waszej wspólnej relacji. 
Po trzecie: podejmujesz rozmowę, by coś z tym zrobić, jednak reakcja drugiej strony jest jedynie chwilowa, brakuje w niej realnej zmiany. Chwilowa zmiana daje Ci złudną nadzieję, po czym gdy sytuacja wraca do poprzedniego schematu, pojawia się u Ciebie ponownie złość i bezradność. 

Na ten moment myślę, że warto podjąć asertywną komunikację, taką z zachowaniem swoich granic. Zanim jednak ją podejmiesz, warto zadać sobie pytanie na temat Waszej relacji. Między innymi: czy ja naprawdę rozumiem jego perspektywę? Warto to sprawdzić, oczywiście nie unieważniając w tym własnych potrzeb. Poznanie jednak perspektywy drugiej strony daje nam wiele informacji na temat tego jak sytuację widzi druga strona i czy rzeczywiście Wasze cele się nie pokrywają, czy jest to wynik osobnych potrzeb w życiu na dany moment, co nie oznacza, że na zawsze. Warto więc, jeśli tego nie zrobiłaś, zapytać go jak widzi Waszą przyszłość, jak wyobraża sobie podział obowiązków, co sprawia, że nie angażuje się bardziej w życie domowe? Warto poznać jego perspektywę, ale nie po to, żeby się bardziej dostosować kosztem siebie, tylko po to, żeby świadomie podjąć decyzję: czy to jest relacja, która może się zmienić, czy nie.
Jeżeli jednak masz taką rozmowę za sobą i czujesz, że utwierdza Cię w przekonaniu, że nic się nie zmieni warto podjąć stanowczą asertywną komunikację. Pomocna może być tu struktura:
1. fakty zamiast ocen („od wielu tygodni o tym rozmawiamy” zamiast „nigdy mnie nie słuchasz”),
2. uczucia („czuję zmęczenie i frustrację”),
3. potrzeby („potrzebuję partnerstwa i wsparcia”),
4. konkretna prośba („chcę, żebyś robił X, Y, Z”).
5. konsekwencja („Jeśli to się nie zmieni w najbliższym czasie, będę musiała podjąć decyzję o ... ”)

Taka komunikacja nie ma na celu wywierania presji, ale zadbanie o siebie i swoje granice.

Warto też pamiętać, że jeśli sytuacja długo się nie zmienia, możesz rozważyć, jakie konkretne kroki będą dla Ciebie wspierające i konsekwentnie je realizować w wyznaczonym przez Ciebie czasie (punkt 5)-tak, abyś nie pozostawała w miejscu, które jest dla Ciebie obciążające.

Twoje potrzeby dotyczące partnerstwa, zaangażowania i wspólnego kierunku są naturalne i ważne. Masz prawo je wyrażać i brać je pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o swojej relacji.
Trzymam za Ciebie kciuki i zachęcam Cię do podejmowania decyzji w zgodzie ze sobą!


Martyna Fiołek-Belgrau
Psycholog 

  

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której czuje Pani narastającą nienawiść i bezsilność, jest jasnym sygnałem, że granice wytrzymałości zostały przekroczone, a obecny układ stał się dla Pani toksyczny. Wyjście z tego impasu wymaga przejścia od proszenia do egzekwowania, ponieważ partner przyzwyczaił się do Pani wybuchów, które po dwóch dniach mijają, co pozwala mu nie wprowadzać realnych zmian. Skoro rozmowy nie przynoszą efektu, konieczne jest podjęcie radykalnych kroków formalnych lub logistycznych, takich jak wyznaczenie konkretnego terminu wyprowadzki i konsekwentne zaprzestanie dbania o jego komfort – niegotowanie dla niego, niesprzątanie po nim i niezałatwianie jego spraw. Jeśli mieszkanie należy do Pani, ma Pani prawo czuć się w nim bezpiecznie i swobodnie, więc jeśli prośby o rozstanie są ignorowane, warto rozważyć pomoc osób trzecich lub konsultację prawną, aby skutecznie odzyskać swoją przestrzeń. Najważniejsze jest teraz uratowanie własnego dobrostanu, ponieważ pozostawanie w tej stagnacji z nadzieją, że on nagle zrozumie Pani potrzeby związane z założeniem rodziny, przy takim braku zaangażowania w codzienność, jest jedynie przedłużaniem Pani cierpienia.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Wyprowadziłem się od partnerki, bo się zmieniła, mówi, że problem jest w niej i nie rozmawia o tym ze mną. Czy warto się starać, czy lepiej zakończyć relację?
Witam, jestem z moją partnerką ponad 8 miesięcy. Było naprawdę dobrze - zamieszkałem z nią i jej córką starałem się i ona też, ale dwa tygodnie temu wyprowadziłem się, bo poczułem, że się zmieniła. Zaangażowałem się i tęsknię za nimi i wiem, że kocham moją dziewczynę. Tydzień czekałem, żeby ze mną porozmawiała, ale unika tematu, zapytałem nawet czy dalej jesteśmy razem, ale też unika odpowiedzi - mówi, że problem jest w niej. Czy jest sens się starać czy pora to zakończyć i zabrać rzeczy?
Przyznałam się do zdrady pod presją męża, chcąc uratować małżeństwo. Czy mamy szansę?
Mam wyrzuty sumienia, Przyznałam się do zdrady której nie było, ponieważ mąż naciskał, żebym mu powiedziała „prawdę” którą on i tak zna. Zaprzeczałam długi czas, i to była prawda że nie zdradziłam fizycznie, to były wiadomości o których wiedział. I na tej podstawie z adwokatem wymyślił sobie że ma dowody zdrady. Ale fizycznej zdrady nie było, teraz jest mi ciężko. Przyznałam się ponieważ mąż obiecał mi że wycofa pozew rozwodu, zamkniemy ten rozdział nie będzie pytał, kocham męża, mamy 2 dzieci i chciałabym z nim tworzyć przyszłość. Stąd te przyznanie się, które wymusił. Nie wiem co mam teraz robić? Czy naprawdę uda nam się uratować te małżeństwo?
Jak radzić sobie z trudnymi relacjami: co oznaczają zmiany u przyjaciela?

W innym poście już o to pytałem, ale jest ciąg dalszy tej historii. Przypomnę: kolega zerwał w maju nagle ze mną znajomość, uznając, że nasze drogi się rozeszły, bo on po terapii stał się innym człowiekiem, realizuje się zawodowo i życiowo. Poszedł bardzo do przodu. Ja wysysałem energię z niego. Zarzucił również, że mu w pewnej chwili nie pomogłem, kiedy potrzebował pomocy. Po miesiącu od zerwania znajomości złożył mi życzenia imieninowe. Dwa miesiące później napisałem, że chcę pogadać i powiedziałem, że po tych wydarzeniach pracuję na terapii nad sobą. Nie chciał rozmawiać. W sierpniu składam mu życzenia urodzinowe. Zaprasza na wspólny trening. Spotkanie na początku – z jego strony – jakby nigdy nic się nie stało. Jest jak dawniej. Fajnie. Mówię, że chcę wyjaśnień. „To potem pogadamy” – zbywa.

Po siłowni idziemy do niego. Fajnie się gada, jakby nigdy nic się nie stało... Moje zdumienie nie zna granic. Pod koniec sam zaczepiam na spokojnie. Mówi, że nie pamięta, co napisał. Że go teraz atakuję. Że mam się ogarnąć. Nie chce w sumie rozmawiać konkretnie, a ja chcę, żebyśmy doszli do porozumienia i się pogodzili. Mówi, że ta znajomość będzie inna. Mówi do mnie, że można iść na kolejny trening, ale „jak zasłużysz zachowaniem swoim”. Po tym wychodzę. Dwa dni później piszę, czy mam zakwasy – nie odpisuje. Odpuszczam znajomość.

PS. Mam dużo znajomych. Z nikim nie mam problemu. Chłopak toksyczny? Chory? Ktoś mi powie, o co mu chodzi?

Czy to normalne, że mąż spotyka się z byłą partnerką, żebym poczuła brak bezpieczeństwa?
Witam Mam problem z mężem odkąd poznałam mojego męża nie pracowałam poprostu nie musialam i tak żyliśmy ale od jakiegoś czasu mąż niestety zaczął spotykać się z była partnerka ukrywał to długo. Przeprowadziłam z nim rozmowę to powiedzial że zrobił to dlatego że nie pracowałam i chciał żebym poczuła brak bezpieczeństwa. Czy to jest normalne zachowanie bo wydaje mi się że nie?Bardzo mnie tym zranił
Mam męża i syna, których bardzo kocham, jednak ciągle myślę o swoim byłym partnerze. Boję się podjąć kroki.
Mam męża, jestem z nim ponad dwa lata, mamy cudnego 1,5 rocznego synka, kocham go bardzo, jednak ciągle myśle o swoim byłym. Nie jest to najlepszy kandydat, jednak cały czas o nim myślę, on ciągle daje mi jakieś znaki, jednak ja się boję.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.