Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z partnerem z objawami kompulsyjno-impulsywnymi i myślami samobójczymi?

Treść wrażliwa
Mieszkam z chłopakiem z którym bylam kiedyś w związku a teraz już nie wiem. Ma silne objawy kompulsyjno-impulsyjne i potrzebę zmuszania mnie do sprawdzania całego mieszkania. To zajmuje mnóstwo czasu, utrudnia mi sprzątanie i wysypanie się i bardzo mnie stresuje. Być może wpadnę przez to niedługo w depresję i być może nie będę sobie radzić w pracy. Rozmowy nie wiele dają, leczenie też nie. Próbowałam zmusić go do wyprowadzki bo to moje mieszkanie ale bez pomocy policji albo jego agresywnego ojca prawdopodobnie nie będzie to możliwe. Zresztą stres spowodowany szantażami że ma się wyprowadzić na dłuższą metę nie sprzyja zdrowiu ani jego ani mojemu. Obawiam się że chłopak w końcu się zabije, zresztą mówi o tym często. Do szpitala nie chce iść. Nie wiem co mam zrobić.
Konrad Smolak

Konrad Smolak

Na tak postawione pytanie trudno odpowiedzieć. Jest wiele wątków, np. (1) jaki jest Pani związek z chłopakiem, (2) jaką rolę przyjmuje Pani w tym związku i związkach ogółem, (3) przeplata mi się Pani dbałość o samą siebie i o chłopaka określanego jako szantażującego, w tym samobójstwem. Zdecydowanie polecałbym konsultację u dobrego psychologa - interwenta kryzysowego stacjonarne w Pani mieście lub online.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Narzeczona nienawidzi mojej rodziny
Dzień dobry, Piszę w takiej sprawie. Narzeczona nienawidzi mojej rodziny do takiego stopnia, że jak pojechałem po siostrę na lotnisko, to chciała się wyprowadzać oraz zrobiła awanturę na cały dzień. Niestety ciągle są wyzywani a mi każe wypie**** za każdym razem, kiedy mam z nimi kontakt..jak temu zaradzić jakąś terapią?
Jak pomóc osobie z podwójnym życiem i podejrzeniem problemów psychicznych?
Dzień dobry, Byłem w związku przez 3 lata z kobietą, z którą mam dziecko. Po trzech latach okazało się, że przez dwa lata naszego związku prowadziła podwójne życie – mieszkając ze mną, spotykała się z inną osobą. Dodatkowo przez długi czas przesiadywała na portalach randkowych pod zmienionym imieniem "Sylwia" prawdziwe do Karolina. Po naszym rozstaniu, przeglądając portale randkowe, natrafiłem na jej profil. Zauważyłem, że wciąż działa w tym samym sposób – używa zmienionego imienia, dodatkowo kamufluje się wykorzystując zdjęć w peruce. Zaczynam się martwić o jej stan psychiczny, gdyż mam wrażenie, że może być osobą z problemami psychicznymi, co stawia w niebezpieczeństwie tych, z którymi ma kontakt zawodowy (jest lekarzem). Nie wiem, co w takiej sytuacji zrobić. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Jak pomóc osobie, która może wymagać diagnozy psychicznej, zwłaszcza jeśli jej zachowanie może stanowić zagrożenie dla innych pacjentów? Będę wdzięczny za jakiekolwiek rady i wskazówki.
Czy jest szansa na odbudowanie związku po zdradzie i depresji?
Dzień dobry, mój świat wczoraj runął, a ja się rozsypałam na kawałki..ale od początku. Mam 40 lat, rok temu w październiku miałam ogromny kryzys depresji, wiadomo że ona rozwijała się wcześniej, ale ja nie miałam tego świadomości, myślałam że to tylko gorszy czas (utrata pracy, śmierć ojca z którym nie udało mi się nawiązać relacji). Wiem że odsuwałam się od męża, byłam obecna ciałem, ale nie duchem, dużo leżałam na kanapie. Czułam że co raz bardziej go unieszczęśliwiam, że jestem dla niego ciężarem. W końcu powiedziałam, że powinien mnie zostawić, ułożyć sobie życie z kimś innym. Nie wiem dlaczego tak mówiłam, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, bo najbardziej na świecie nie chciałam żeby ode mnie odszedł. On się wyprowadził, dla niego to był cios, nigdy nie pozbył się żalu do mnie o to, że go wyrzuciłam z domu. Ja się zaczęłam leczyć, przez dwa miesiące on mieszkał sam, ale się spotykaliśmy np. obejrzeć razem serial. Prosiłam go cały czas o powrót do domu, w końcu przed świętami wrócił. Żyliśmy razem, ale on tak naprawdę nigdy nie dał mi prawdziwej szansy na naprawę naszej relacji, nie dał szansy nam. Starałam się, proponowałam wyjazd, wyjście do kina, do restauracji, na spacer, a on przeważnie mówił „nie, nie wiem, może, zobaczymy” i nic z tego nie wychodziło, próbowałam się do niego zbliżyć fizycznie, ale zawsze mówił mi że nie ma ochoty na seks, a każde moje przytulenie czy pocałunek po prostu oddawał, nigdy nie inicjował niczego sam. Proponowałam terapię par, ale reagował złością na tą propozycję. Czasami bywało tak jak dawniej, ale większość czasu z jego strony była obojętność. Bardzo mnie to bolało, ale uważałam, że to jest moja kara za to co jemu zrobiłam. W zeszłym tygodniu, w niedzielę powiedział mi, że nie może już dłużej żyć w kłamstwie, że wtedy jak mu powiedziałam, że ma sobie szukać kogoś innego to on kogoś poznał. Pisali ze sobą, pierwszy raz spali ze sobą na początku grudnia w zeszłym roku, że czasami jeździł do niej na kawę, a ostatnio po zabawie andrzejkowej (mnie na niej nie było, chciałam iść, ale on nie chciał, zresztą sam mówił że też nie idzie, potem poszedł z kolegą na piwo, a skończył na tej zabawie), był pijany i z nią spał, a że nie wrócił tego dnia na noc do domu to pewnie był u niej. Nie wiedział czy będzie kontynuował znajomość z nią. Powiedziałam że mu wybaczam, że wiem co go skłoniło do tego. Ale on powiedział, że nie potrafił dać mi prawdziwej szansy, że widział że ja się staram, a on od siebie nie dawał nic, że nie chce mnie dłużej ranić, przeprosił że tak to się wszystko pomiędzy nami potoczyło. Wczoraj się wyprowadził, powiedział że chce pomieszkać sam, przemyśleć wszystko na nowo, odkryć się na nowo. Bardzo go kocham, nie wiem jak mam dalej żyć, boli to że on nie chciał o nas walczyć..zostałam z tym bólem sama, nie mam rodziny, nikogo..czy jest szansa że on przemyśli wszystko i wróci?
Jak radzić sobie z bólem po rozwodzie i brakiem wsparcia od bliskich?

Witam serdecznie, byłam szczęśliwą mężatką przez 34 lata. Proszę mi wierzyć, nasze życie było dobre, dzieci, wnuki to były nasze priorytety. Byliśmy przykładem dla wielu osób. Nagle mąż oznajmił mi, że nie czuje się szczęśliwy i chce odejść. Świat mi się zawalił i mimo że jesteśmy trzy lata po rozwodzie, zawalony jest dalej. Było bardzo ciężko, ale mamy, że sobą w miarę dobry kontakt. Pozwoliłam mu odejść, chociaż zanim to się stało, wymęczył mnie bardzo przez rok odchodzenia. Myślę, że się bał tej decyzji i cały czas mnie trzymał w zanadrzu. Domyśliłam się, że prawda jest bardzo prosta. Miał romans w pracy (w naszej firmie) i miałam rację, obecnie ta kobieta mieszka w moim domu, śpi w moim łóżku itd. Jak to często bywa w tej sytuacji, traci się też inne rzeczy. Dla wielu osób stałam się przezroczysta, ponieważ byliśmy bardzo zamożni, po rozwodzie mój status materialny bardzo się zmienił. Zostali tylko Ci szczerzy, prawdziwi przyjaciele i to jest jedyny plus tej tragedii. Mamy dzieci już dorosłe 30+, i tu mam problem. Proszę mi wierzyć, że ja przeżyłam prawdziwy dramat, to wszystko widziały moje dzieci. Dzieci mają dobry kontakt z mężem i jego partnerką. I to jest dla mnie ok. Jednak moja córka bardzo i na wyrost zaakceptowała tą sytuację. Nie ma w niej empatii, współczucia i zrozumienia dla moich uczuć. To cholernie boli. Nie mogę źle mówić o partnerce męża, nie mogę cierpieć, jej syn ma mówić do nowej partnerki babciu itd. Nowa kobieta niestety nie ma klasy i komentuje, że nie powinnam dostać pieniędzy w rozliczeniu od męża, bo to on zarabiał, że uratowała mój dom, bo jak ja w nim mieszkałam, to był syf itd. Cierpię w ciszy, bo co mam zrobić. Teraz ex bierze ślub i moja córka ma być świadkową i tego już nie dam rady znieść, jak ona może być świadkiem ich miłości i szczęścia, kiedy wie, z jaką premedytacją wysadzili mnie z mojego życia, jaka krzywda się za tym kryje. Jestem jej matką i znowu czuje się zdradzona. Ona nie chce ze mną o tym rozmawiać. Poważnie zastanawiam się nad zerwaniem z nią kontaktów. Kocham ją bardzo, ale tak nie może być. Jestem upokorzona, oszukana i brak minimum lojalności od corki bardzo mnie boli. Przecież może iść na ślub, nie musi być od razu świadkową. I zastanawiam, się czy mam moralne prawo porozmawiać z byłym o sprawach majątkowych, przecież to co on ma, wypracowaliśmy przez 34 lata bycia razem. Nie wyobrażam sobie, żeby to trafiło w ręce obcej osoby, a nie naszych dzieci.

Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę.
Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę. Różni nas całkowicie inne podejście do higieny ciała, przez co często się kłócimy. Na początku naszej znajomości zamieszkaliśmy razem, wtedy zauważyłam, że kąpie się raz w tygodniu, a codziennie podmywa części intymne pod umywalką. Sytuacja ta była dla mnie wtedy żenująca i wstydliwa, żeby zapytać, dlaczego nie może wejść cały pod prysznic i umyć całe ciało. Po długich próbach namawiania/tłumaczenia mu, że to wszystko psuje nam związek, swoje zachowanie wyjaśnił mi, że jego ciało się nie spociło/nie pachnie brzydko ani nie jest brudne i nie będzie nakładał chemii. Ja za to jestem świadoma tego, co nakładam na skórę, kupuje delikatnie żele (bez SLS), ale nawet i to nie przekonało. Do częstszych kłótni dochodziło coraz częściej. Doszliśmy do porozumienia, że prysznic będzie u niego częściej (2 x w tyg), ale dalej kontynuował podmywanie się nad umywalką. Jako kobietą dbam o ciało i wymagam tego samego od partnera. Biorę prysznic codziennie, czego on nie potrafi zrozumieć. Mówi mi, że mam obsesję na punkcie czystego ciała, że zmywam naturalną florę bakteryjną, że przez te codziennie mycie całego ciała ludzie chorują, mają problemy ze skórą. Jeśli chodzi o sex to sama myśl o tym, że umył tylko części intymne, a reszty nie jest dla mnie odpychająca. Jestem już z nim tak szczera do bólu, że nawet i to nic nie zmienia. On ma swoje zdanie, ja swoje. Oddalamy się. Nie każę mu szorować ciała gąbka, tylko wejść do wanny, nażelować całe ciało i spłukać jak robię to ja. Kto ma problem? Partner obwinia mnie, a ja jego. Kasia
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!