Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy.

Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy , co zmieniło moje zdanie odnośnie Jej Ex Mężów. Według mnie nie wytrzymali z Nią psychicznie. Odnoszę wrażenie , że jest z Nią coraz gorzej. Od dawna zwraca na siebie uwagę w perfidny sposób. Dużo kłamie , próbuje czarować innych ludzi w jakich to Ona krajach nie była , kłamała też w sprawie swoich zmarłych Rodziców stawiając Ich na wysokich szczeblach zawodowych , gdzie żyli jaki przeciętni "Kowalscy" , opowiada osobom czy zna czy nie ile to Ona operacji nie przeszła , że już prawie umarła kilka razy. Ciągle symuluje jakieś choroby , widocznie coś Ją boli , źle się czuje , a po dosłownie kilku minutach cudowne ozdrowienie , może chodzić i wstać. Ona myśli , że tego nie widać , ale widać. Zarabia całkiem sporo , na wiele rzeczy Ją stać a mimo to potrafi chodząc po Sklepach "przypadkiem" coś wrzucić do torebki. Jest zależna całkowicie ode mnie , mojego Męża i Sióstr , które są mobilne. Narzuca wyjazdy służbowe na Mojego Męża raz w tygodniu , z czego nie jest zadowolony , bo też pracuje i ma pół dnia w plecy , przez co po miesiącu takich wyjazdów zaczął narastać konflikt między mną a Mężem. Irytujące jest to , jak traktuje ludzi , szczególnie byłych Mężów (w tym jeden to Mój Tata). Z Tatą mam świetny kontakt od kiedy odszedł. Wydaję mi się , że Mama jest tak o to zazdrosna , że próbuje relacją tą Naszą popsuć , wypisując do Niego jakiegoś głupoty na portalu społecznościowym. Próbowała 2 lata po rozwodzie wejść w kolejny związek , który szybko okazał się nie wypałem z Jej strony. Nic nie czuła do Partnera a mimo to , rok czasu Go zwodziła dla własnych celów. Majętny Pan , bardzo w porządku , kawałek nieba by Mamie uchylił a mimo to , nie doceniała nic. Zaczęła przesadnie o siebie dbać , ubierać się jak nastolatka , ma pociąg do Młodszych (tak było w przypadku Ex Mężów). Każda próba podjęcia rozmowy z Nią kończy się obrażaniem , atakowaniem i płaczem i usprawiedliwianie się tym , że to wina mojego Taty i Ex Męża za to , że Jej się 2 życiu nie układa. Od jakiegoś czasu zaczęła sięgać po alkohol. Bierze bardzo dużo leków i wie , że nie może pić , mimo to robi to być może już systematycznie. Przyjeżdżając od czasu do czasu do mnie do domu potrafi w nocy po cichu wypić to co trzymam z alkoholu w lodówce , i potrafi nalać do butelki wodę dla zmyłki , że nic nie ubyło. Kiedy wypiła 4 piwa naraz i schowała puste butelki do lodówki , żeby też nikt się nie skapnął. Czuję , że przestaje ufać własnej Matce , strach Jej cokolwiek powiedzieć , bo przekaz do Znajomych idzie w bardzo podkoloryzowany sposób. Z małej błahostki potrafi zrobić wielki dramat i zasiać panikę u innych albo bardzo namieszać. Nie będę podawać Jej zawodu , ale pracuje na codzień z wieloma ludźmi którzy borykają się z takimi problemami jak Ona. Wieki osobom latami pomogła i pomaga dalej. Jest autorytetem dla tych Pacjentów. Dlaczego nie może poradzić sobie z własnym życiem ? Jak Jej pomóc ? Chodzi do Psychiatry , pewnie tylko po receptę żeby się nałykać leków , które według mnie też mogą mieć negatywne wpływ na Nią i Jej zachowanie. Nie wiem co się z Nią dzieje , przestaje Ją poznawać i zaczynam się bać tego co będzie dalej...
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

co do sytuacji mamy - niewiele uda się zrobić bez jej chęci skorzystania z pomocy, a z tego, co Pani pisze, nie wynika, żeby takiej chciała. 

To, co wydaje się ważniejsze w tej sytuacji to Pani zadbanie o siebie i swoją rodzinę, co wydaje się być dla Pani bardzo trudne. Być może relacja z matką będzie wymagała postawienia granic, niezgadzania się na niektóre rzeczy (jak np. nadużywanie Pani), a to  jest czasami bardzo trudne. Radziłbym zgłosić się do psychoterapeuty, który w terapii pomoże Pani przyjrzeć się relacji z matką, konsekwencjom wynikającym dla Pani z angażowania się w sprawy matki, zrozumieć mechanizmy, które do tego prowadzą i zdecydować, co chciałaby Pani w relacji z mamą zmienić tak, żeby zadbać o siebie. 
To paradoksalnie może też pomoc Pani mamie, ponieważ obecnie wygląda na to, że może bez ponoszenia konsekwencji funkcjonować w taki sposób - nie ma więc powodu, żeby cokolwiek zmieniać w swoim zachowaniu. Być może jeśli Pani zacznie stawiać granice, pociągnie to za sobą również jakieś zmiany po stronie mamy. Pozdrawiam  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

internet

Darmowy test na uzależnienie od internetu (Kimberly Young)

Zobacz podobne

Jak wspierać 11-latkę wykluczoną przez koleżanki w nowej szkole?

Córka 11 lat zaczęła nową szkołę we wrześniu, początek był świetny, ale od kilku tygodniu koleżanki wykluczają ja z grupy, powiedziały, że jest pasywnie agresywna i nie chcą się z nią już kumplować, unikają ja, córka nie bardzo wie co zrobiła i bardzo to przezywa. Nie wiem, Jak ja wesprzeć w tej sytuacji, co doradzać, powinna się w tej sytuacji zachowywać

Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych.
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych. Mam dwóch synów 14 i 9 lat. Mam ochotę wyjechać na chwile dorobić do budżetu naszego. Mąż nie bardzo jest zadowolony. Pytanie moje jak może się to odbić na dzieciach?
5‑letnie dziecko gryzie koszulkę, skubie skarpetki i paznokcie w przedszkolu – czy to powód do niepokoju?
Panie z przedszkola zwróciły uwagę, że 5 letni syn w trakcie np leżakowania, oczekiwania na swoją kolej czasami gryzie brzegi koszulki , na leżaku targa skarpetkę, skubie paznokcie. Czekamy na termin u psychologa. Wspomnę, że syn nie ma problemu np z jakimiś ubraniami (nie skarży się że coś jest za ciasne, za luźnie, że metki gryzą), z dotykaniem różnych "materi", frakcji. Czy jest się czym martwić ?
List do toksycznych rodziców. Rodzice, pomimo wielu szczerych rozmów, nie widzą błędów. Co mogę zrobić więcej, jako syn?
Dzień Dobry Od dłuższego czasu borykam się z z problemem możliwe, że chodzi o DDD. Czytałem o tym sporo, próbowałem już szczerych rozmów z rodzicami. W skrócie opisując problem dotyczy braku otwartości na moje decyzje, próby kierowania moimi decyzjami, brak akceptacji Partnerki. Mam 30 lat i chciałbym już całkowicie prowadzić dorosłe życie, czuje duże blokady poczucia winy oraz obwinianie, że chce żyć tak jak chce. Próbowałem wyjaśniać już to z rodzicami , niestety nie chcą przyjąć moich wyznań, do wiadomości moich traum, uważają, że kochają mnie, poświęcają wiele, dużo pieniędzy, dużo serca - nigdy w to nie wątpiłem ja po prostu chce akceptacji moich decyzji, aby nie zakazywali mi żyć po swojemu. Zawsze się kończyło "my to akceptujemy", ale jednak po miesiącu lub przy pierwszym stawieniu się z danym problemem wskazują, że my wiemy lepiej i wracamy do punktu wyjścia. Każde moje zdanie wyrażenie własnego punktu widzenia kończy się z odrzuceniem, poczuciem winy, obwinianiem mnie. Próbowałem jeszcze jednej rozmowy, przygotowałem się, niestety nie udało się dojść do porozumienia, dostałem informacje, że nie szanuje, szkaluje i że jestem manipulowany przez moją partnerkę. Dostałem wyliczenia pieniędzy ile tata musiał zainwestować za moje błędy. Chciałem napisać list dla rodziców licząc, że może uda nam się iść do specjalisty z tym, terapie rodziną, bo to co się dzieje jest toksyczne. Proszę jeśli macie możliwość o zweryfikowanie listu kosztowało mnie to powrotu do najgorszych chwil spojrzenia na to jeszcze raz: W pewnym stopniu czuje się źle, że wyraziłem swoje zdanie. Ale czuje, że musiałem się podzielić tym z rodzicami.Tak samo ja będę waszym synem do końca dni, jeśli uważasz, że mając swoje zdanie swoje, wyborem jest wyrzekaniem się, to jesteś w ogromnym błędzie, powinieneś być dumny, że chce podążać swoją drogą na swój sposób, i tak naprawdę potrzebna jest wam pomoc specjalisty, jeśli nie rozumiesz tego. Posłuszeństwo, które ty tak nagminnie starasz się wywołać, jest tym, co robicie do teraz. Własne wybory nie są nieposłuszeństwem wobec rodziców. Nie pchałem się na studia, nie chciałem nigdy ich robić, to wy żyliście w dużych ambicjach na wykształconego syna, tym bardziej wprowadzając mnie w większe poczucie winy, oraz zaprzeczenie samemu sobie, do dnia dzisiejszego nie akceptujecie tego, że nie chce studiować i mama próbuje mnie przekonywać już na siłę, bo ile razy mam powiedzieć, że nie chce i nie musze? Ile razy mówiliście, że jestem niedorajdą życiową, bo nie miałem pracy i nie byłem na studiach. Nie pomogliście nic, aby zbadać czy napewno to dobry pomysł, jeździłem do Gdańska, nie martwiąc się co się działo i nigdy nie spytaliście się czy jest mi ciężko, czy to jest to, co miało być, gdzie wtedy byłeś? czemu nie zaproponowałeś innych rozwiązań, jak odpowiedzialny, dorosły rodzic ? Allegro - mogłem przewalać pieniądze na narkotyki, używki i hazard - chwilówki. A wpadłem na prowadzenie konta na Allegro. Ja byłem wtedy jeszcze dość młodym człowiekiem uczącym się na błędach. Lepiej wpaść na coś takiego jak chęć rozwoju niż na to, aby skończyć w beznadziejny sposób. To prawda, moja wina jest w tym, ale nie wiesz, ile to mi dało świadomości i doświadczenia. Udało mi się zostać dzięki temu specjalistą od Allegro i handlu internetowego, więc te zainwestowane pieniądze nie poszły na marne. Widać, że dostrzegasz same negatywne strony, ale prawda jest taka, że gdyby nie to Allegro, to mógłbym zostać młynarzem albo pracować w sklepie Media Markt. Tak to by wyglądało. Gdzie widzisz twoje wsparcie? Widzisz tylko moje błędy, ale nie dostrzegasz dużych plusów, które mnie kształtowały. Interes z mamą. Nie ma spraw nierozwiązanych. Jeśli macie problem z rozwiązaniem PIT, to może czas iść do specjalisty albo Urzędu skarbowego, wszystko da się rozwiązać. Kilka razy opłaciliście mi leasing, to są moje błędy. Auto zostało sprzedane, a część kasy zabraliście- przecież na te długi, o których wspomniałeś. Wiesz więc, że już wypominanie tego jest nie na miejscu. Nie zamierzam kończyć roboty, jeśli widzę, że nie robicie sobie nic z tego, co mówię. Wasza nienawiść do ludzi wokół mnie prowadzi do niczego. Dalej sobie robicie podśmiechujki, dalej nie traktujecie mnie poważnie. Pamiętajcie, ja nie żyję już waszym życiem, tylko wy możecie żyć moim, jako swojego syna. To szantaż ekonomiczny, bo właśnie to robisz - wyliczasz, zapisujesz i triumfujesz, to duży problem. Jak to, że pomogłeś mi finansowo, jest dla ciebie najważniejsze, to naprawdę masz wielki problem. Sami widać macie wielki problem. Uważasz, że mnie kupiłeś w jakiś sposób, że kasa jest najważniejsza? Przecież przez całe życie mówiliście, że pieniądze nie są najważniejsze. A to, co właśnie sam udowadniasz, że wkład finansowy w dziecko to jest dźwignia wychowania dobrej rodziny, a następnie szantażu. Zobacz, jak bardzo zbłądziłeś. Współczuję ci, jeśli uważasz, że pomoc finansowa to coś, dzięki czemu można sterować i wpływać, a nie powinność rodzica wobec swoich dzieci. Przywołując mnie na świat, liczyłeś, że samo się utrzyma, samo się wychowa i nie popełni błędów? Naprawdę? Gdzie byłeś, dorosły, kiedy lałeś mnie razem z mamą? Gdzie byliście odpowiedzialni rodzice? • Gdzie byłeś, kiedy sam mówiłeś, że ja jestem nie twój, że jestem sierotą? • Gdzie byłeś, kiedy miałem problemy w szkole? • Gdzie byłeś, kiedy płakałem często, a wy udawaliście, że sobie coś wymyślam wyobrażam ? • Gdzie byłeś, kiedy mama mnie wyzywała od skurwysynów, gdy byłem dzieckiem? Gdzie wtedy byłeś? • Ile razy mówiłeś przy znajomych i rodzinie, że jestem głupi, niedorajda, sierota itd ? • Ile razy pokazałeś, że mamy nie szanujesz, krzyczałeś na mamę, zwyzywaliście się przy mnie? • Ile razy było tak, że kiedyś wypiłeś tak dużo, że mama się martwiła, gdzieś wychodziłeś- dlaczego tak się tego bałem jako dziecko? • Ile razy ze mną próbowałeś rozmawiać o problemach sercowych czy innych wstydliwych rzeczach - nigdy zawsze się od tego wzbraniałeś? • Nie miałeś pojęcia ile razy myślałem, jako nastolatek o próbie samobójczej, bo nie chciałem tak żyć w taki sposób, czułem się niekochany - ile razy musiałem sprawdzać fora internetowe, aby dowiedzieć się, czy lepiej skoczyć pod pociąg czy też lepiej zażyć tabletki dziadka, ale brakowało mi do tego odwagi? Jest tego dużo więcej. Ale jak sam wspomniałeś przy moich długach wobec was odpowiedzialnych, dojrzałych dorosłych, już nie będę mówił o reszcie... A sami z siebie nie wykazaliście pokuty wobec mnie. Ciężko było porozmawiać o moich sprawach, tych wstydliwych oraz tych głęboko skrywanych? Liczyłem, że jak dorośle to wszystko zapomnę, ale widać, jak chcecie mnie ustawiać pod siebie, że dalej to robicie i w efekcie mamy to, co mamy. Dorosłe dziecko z dysfunkcyjnej rodziny. Pamiętaj wszystkie moje błędy jako dziecko, wszystko co ja zrobiłem jako niegrzeczne, nieposłuszne dziecko - to jest wasza wina, gdyż to było pod waszą odpowiedzialnością. Wy, jako moi rodzice, mnie wychowywaliście. „Nie ma złych dzieci, są tylko niedojrzali rodzice”. Zadaj sobie pytanie: czy byłeś, takim dojrzałym rodzicem dla swojego jedynego syna? Wróć sobie do tych chwil i pomyśl, czy jesteście tak idealni, jak sami sobie myślicie. Pamiętaj, kasa to nie wszystko. Gdybym wiedział, że tak wszystko skrupulatnie notujesz, zapisujesz, a potem wykorzystasz to przeciwko mnie, to nigdy nie chciałbym od was kasy na nic, wolał bym nędze w dobrym domu niż dług u rodziców. W przyszłości będę miał swoją rodzinę, a to, jak wy będziecie się w niej zachowywać, zależy już tylko od Ciebie i Mamy. Nie będziecie iść na kompromis ze mną, nie będziecie chcieli się ze mną dogadać. Nie będziecie szanować tej drugiej rodziny. To oznacza, że jedyne co zobaczycie to wiadomości ode mnie, nie zobaczycie swojego syna ani wnuków. Jeśli jednak będziecie chcieli się zmieniać, nauczycie się szanować całkowicie moje decyzje, będziecie się udzielać w sposób zdrowy, rozmawiając ze mną, nie mówiąc mi, co mogę, a czego nie mogę robić. Poważnie traktujcie moje decyzje i ludzi, z którymi mam kontakt. Nie próbujcie manipulować mną, wprowadzając mnie w poczucie winy lub stan odrzucenia. Będziemy się starali naprawić to, co zostało zniszczone.  Będą przyjazdy, będą odwiedziny, i będzie rodzina, będą wspólne wyjścia. Będzie normalność, to co ja myślę, że jednak Tobie i Mamie zależy na tym. Tylko od Ciebie i Mamy zależy, jak to się skończy.  Nie pisz mi, że wam zależy, skoro widzę, że każdy mój krok jest przez was komentowany i widzę, że wam nie zależy na tym, abym ja był szczęśliwy, tylko musi być szczęście wasze i moje.  Nie piszcie mi, że oddaliście serce, skoro nie akceptujecie moich sercowych decyzji i przeinaczacie to jako obłudę oraz to, że inni mną manipulują - co jest potworne.  Nie mówicie mi, że coś akceptujecie, skoro po kilku miesiącach lub pierwszej awanturze oznajmiacie, że jednak jest inaczej, że nie mam poparcia w waszych akceptacjach.  Uczyliście mnie przez całe życie bycia pokornym wobec Ciebie, Mamy i innych ważnych ludzi. Że trzeba nie raz się poświęcić i dać wolną wolę drugiej osobie. Gdzie wasza pokora wobec mnie, wobec moich bliskich, znajomych, ludzi, którzy mnie otaczają? Nigdy nie zgodziliście się i nie zaakceptowaliście moich wyboru jeśli nie wpadał w wasze kredo, życia według waszego schematu Proszę was przeczytajcie to wszystko, pomyślmy razem jak rozwiązać ten problem razem z terapeutą rodzinnym, jeśli dalej nie zgadzacie się z tym, co napisałem. Niestety w odpowiedzi dostałem tylko informacje jak bardzo jestem niewdzięczny, że robie z moich rodziców zwyrodniałą rodzine-patologie- dostałem odpowiedź w kilku zdaniach na mój list, liczyłem na rozmowę szczerą - o odpowiedź na terapie nie ma możliwości, rodzice twierdzą, że niepotrzebna jest pomoc tutaj specjalistów. Czy ja jako syn mogę zrobić coś jeszcze, aby było lepiej?
Od dłuższego czasu nie mam dobrego kontaktu z siostrą
Dzień dobry. Od dłuższego czasu nie mam dobrego kontaktu z siostrą. 1,5 roku temu spędzałyśmy ze sobą cały dzień, dużo rozmawiałyśmy oraz łączyły nas wspólne gry i zabawy. Teraz wszystko się zmieniło: rozmawiamy ze sobą bardzo mało, nie spędzamy tak razem czasu, jak kiedyś. Czuję się bardzo samotna i odrzucona. Natomiast gdy ją proszę byśmy razem coś porobiły to twierdzi, że nie może albo nie ma czasu. Dodam, że moja siostra ma zdiagnozowaną dystymię i jest uzależniona od telefonu. Bardzo proszę o pomoc, naprawdę chciałabym jej pomóc, ale nie wiem jak (odrzuca moją pomoc). Z drugiej strony bardzo mi zależy by tą relację naprawić.
współuzależnienie

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić

Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.