Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Naruszyłam granice prywatności mojej psychoterapeutki, czuję się o nią zazdrosna. Boję się jej reakcji, nie wiem co robić.

Wiem że to nie jest krótkie, ale nie umiem inaczej. Mam 17 lat. Chodzi o to, że jakiś czas temu naruszyłam jej granice prywatności dość mocno. Było to kilka miesięcy temu. Wystalkowałam jej instagrama. Najpierw było tylko tak, że po prostu sprawdzałam jej profil czy nie dodała jakiegoś postu. Ma konto prywatne. Jednak któregoś dnia zrobiłam fejkowe konto z jej znajomych na fb i wysłałam zaproszenie. Później ona mnie usunęła stamtąd, bo to konto nie było zbyt autentyczne. Jednak później, po kilku miesiącach zrobiłam nowe, jednak po czasie jak mnie to zaczęło przytłaczać i miałam zbyt duże wyrzuty sumienia to usunęłam to konto, jestem strasznie zazdrosna o jej dziecko, kiedyś rozmawiałam z nią o tym, że jestem zazdrosna o pacjentów i jej rodzinę. Czuję się źle z tym i zdaje sobie sprawę że to duże naruszenie pewnych granic. Chciałabym o tym jej powiedzieć, bo czuję, że to bardzo ważne, jednak za bardzo się boję, że nie będzie mnie lubić albo nawet mnie znienawidzi. Że będzie niemiła. Albo, że nie będzie chciała mieć ze mną terapii, a wtedy nie dam rady na pewno. Czy może tak się stać?
User Forum

Julia

mniej niż godzinę temu
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Rozumiem, że jesteś zaniepokojona sytuacją i zrozumiałe jest, że czujesz wewnętrzny konflikt związany z naruszeniem prywatności osoby, z którą pracujesz. Ważne jest, abyś odkryła, co Tobą kierowało, poszukała wewnętrznych motywacji oraz wartości między którymi wybierasz, a także była gotowa przyjąć odpowiedzialność za swoje działania. Wydaje się, że już zdajesz sobie sprawę z tego, że to, co zrobiłaś negatywnie wpływa na relację terapeutyczną i utrzymywanie tego w tajemnicy powoduje w Tobie wyrzuty sumienia. Co zatem będzie pierwszym krokiem w kierunku naprawy sytuacji?

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Działo

Aleksandra Działo

Dzień dobry,

uczucia, które pojawiają się w stosunku do terapeuty to bardzo częste zjawisko i większość specjalistów w taki czy inny sposób miała szansę się przygotować na możliwość wystąpienia takiej sytuacji w ich pracy. Sprzeczne uczucia, które się w Pani pojawiają to bardzo zrozumiała reakcja - jest Pani zaangażowana w proces terapeutyczny, zależy Pani na osobie, z którą Pani pracuje, a więc po naruszeniu pewnych granic, których istnienia Pani się domyśla, czuje Pani poczucie winy i obawy przed wyjawieniem prawdy.

Proszę jednak pamiętać, że proces terapeutyczny ma pozwolić Pani na zdrowienie - proszę odpowiedzieć sobie na pytanie czy będzie Pani w stanie pracować dalej z terapeutką bez rozmowy o tym trudnym temacie? A może to będzie ważna informacja diagnostyczna? Może omówienie tego tematu pozwoli Wam pójść dalej i zawiązać mocniejsze przymierze terapeutyczne? Z drugiej strony, jeśli okaże się, że lepszym wyjściem będzie zmiana terapeuty, to też przecież warto pamiętać, że celem nie jest relacja sama w sobie, tylko zdrowienie. Relacja ma Pani pomóc, a terapeucie umożliwić pracę. 

Relacja terapeutyczna jest jednym z najważniejszych czynników leczących w psychoterapii. Ujawnianie swoich uczuć i szczera rozmowa umożliwiają Wam pracę i sprawiają, że leczenie jest skuteczne. Czytam w Pani wypowiedzi, że martwi się Pani, że zazdrość, którą Pani przeżywa wyrządzi komuś krzywdę. Jednak na razie ta zazdrość wyrządza szkody przede wszystkim Pani - zamartwia sie Pani, jest pełna obaw, cierpi z powodu jej przeżywania. To przecież może być temat pracy terapeutycznej, tak samo jak każdy inny objaw, który Pani przeszkadza i utrudnia codzienne funkcjonowanie. A z tego co Pani pisze, wnioskuję, że tak właśnie jest w tym przypadku.

Jak Pani pisze, ma Pani 17 lat i jest to bardzo wymagający wiek, kiedy wiele musimy się nauczyć, sprawdzamy granice, szukamy akceptacji i zrozumienia u innych. Myślę, że podniesienie tematu, który tutaj Pani porusza z terapeutką w sposób, który będzie Pani odpowiadał, może wnieść wiele dobrego w Waszą relację. Proszę się nie spieszyć, zastanowić jak może Pani poruszyć temat i spróbować.

Pozdrawiam ciepło, Aleksandra Działo

1 rok temu
Zofia Kardasz

Zofia Kardasz

Witaj,

rozumiem Twoje obawy, ale w procesie psychoterapeutycznym szczerość i otwartość jest bardzo ważna, zwłaszcza, że to o czym piszesz dotyczy Twojej relacji z terapeutką. Relacja pacjent- psychoterapeuta jest najważniejszym czynnikiem leczącym, stąd jest to tak istotne.

Trzymam kciuki ):

Pozdrawiam serdecznie

Zofia Kardasz

 

 

1 rok temu

Zobacz podobne

W liceum czuję się zagubiona w przyjaźniach. Podczas jednych lekcji wybieram inną osobę do ławki, a w trakcie innych - jeszcze jedną. Głupio mi tak zmieniać znajomych.
Jestem w pierwszej klasie szkoły średniej i na początku wszystko było dobrze, siedziałam z taką jedną dziewczyną przez 2 tygodnie i poznawałam taką jedną dziewczynę, która do mnie zagadała i tam później zaproponowała siedzenie razem, bo chodzimy do tej samej klasy, tylko najbardziej mnie to boli, że teraz nie mam jednej osoby, bo mamy łączoną klasę z innym kierunkiem i jak mamy razem z tym drugim kierunkiem, to ona siedzi z inną dziewczyną, którą nazywa przyjaciółką i tak najwięcej z nią przebywa. Siedzę z nią tylko, gdy mamy razem, czuję się odrzucona, bo mam wrażenie, że jestem jej drugą opcją, wszystko to mnie przytłacza, ale teraz mam niezmierny żal, że z taką xyz dziewczyną nie siedzą, ale xyz, z którą siedzę jest fajna i lubię ją, tylko nieraz mam takie, że czuję się źle z tym, że wystawiłam tą xyz. Ja, jak i inne dziewczyny z klasy lubię, a najbardziej przykre jest dla mnie to, że lubię klasę, ale ciągle zmieniam osobę z klasy, żeby siedzieć, bo nie lubię siedzieć sama. Jak myślicie, co mogę zrobić, bo to wszystko mnie przerasta?Pozdrawiam.
Syn nie chce mi się przyznać, że jest gnębiony.

Pewna matka z klasy mojego synka zadzwoniła do mnie, że mój syn jest gnębiony od pewnego czasu. Syn nic mi w domu takiego nie opowiada. Co w związku z tym mam zrobić? Syn nie chce się otworzyć, na pytanie czy chce zmienić szkołę odpowiada, że nie. Co mam robić?

Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać.
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać. Od zawsze czułam się troszkę bardziej wrażliwsza niż inne dzieci. Dzieciństwo miałam udane, chodziłam do przedszkola, bardzo lubiłam tam spędzać czas. Byłam uśmiechniętą i głośną dziewczynką. Podobno nigdy nie raczkowałam, co zaskoczyło moich rodziców. Poza tym nic nadzwyczajnego się nie działo. Na świat w końcu przyszła moja młodsza siostra, na którą bardzo się cieszyłam. Nie byłam nigdy o nią zazdrosna. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać, bawić. Mam jedno wspomnienie, które będzie w stanie przybliżyć mój problem, do którego opisania zmierzam. Moja siostra miała maskotkę z wbudowaną pozytywką. Gdy się pociągnęło za sznureczek, to ta zaczynała grać. Prawie za każdym razem, kiedy słyszałam tę melodię, zaczynałam płakać, albo byłam po prostu bardzo przygnębiona (tak jest zresztą do dzisiaj). W szkole podstawowej zaczęły się moje duże trudności z nauką - przez całą moją edukację miałam ogromny problem z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi. Za to dobrze szły mi języki obce, a później w gimnazjum odkryłam miłość do języka polskiego. W podstawówce również doszło do rozwodu moich rodziców i z tego czasu nic nie pamiętam. Po prostu w pewnym momencie moich wspomnień tata zniknął z domu i mieszkał gdzieś indziej. Ta wrażliwość odnośnie zabawek wciąż przewijała się przez moje życie - bardzo mnie boli, gdy ktoś wyrzuca swoje pluszowe misie, psuje lalki itd. Ja w swoim pokoju wciąż mam dwie półki z pluszakami, a w łóżku mam ich jeszcze więcej. Niedawno moja siostra naszykowała do oddania dla naszej kuzynki swoje stare zabawki (jakieś pluszaczki, lalki, figurki, koniki) i również to sprawiło, że się rozpłakałam. Chciałam zaznaczyć, że jestem świadoma, że jestem dorosła. Chodzę na studia, mam przyjaciół, pracuję. Jednak ta wada, o której wspomniałam, trochę mi utrudnia życie. Jak wspomniałam na początku, zawsze byłam wrażliwa, szybko się wzruszam podczas słuchania muzyki, oglądania filmów, bardzo lubię pomagać innym, nie potrafię znieść widoku, gdy ktoś płacze, cierpi. Jestem jeszcze typem domatorki, gdy tylko wyjeżdżałam gdzieś na wakacje (nawet gdy miałam 16lat), to czasami mi się łza kręciła w oku, że opuszczam dom, mimo że wiedziałam, że przecież znowu do niego wrócę. Bardzo proszę o porady, czy to może mieć coś wspólnego z moim dzieciństwem? Czy to po prostu moja cecha charakteru i tak mam? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
5-letnia córka nie chce chodzić do przedszkola. Ze stresu boli ją brzuch.

Witam, mam problem z 5-letnią córką. Od października nie chce chodzić do przedszkola. Codziennie płacze i powtarza, że nie pójdzie. Przez dwa lata chodziła, choć nie można powiedzieć, że chętnie. Większość dzieci zna od 2 lat. Teraz połączona jest z zerówką i zaczęło się pisanie literek i rozwiązywanie w książce. Na początku mówiła, że boi się nauczycielki, później, że boi się książki, bo nie umie rozwiązywać. Ciągle powtarza, że tęskni za mamą i chce cały dzień zostać przy mamie. Nawet nie chce wychodzić gdzieś indziej bez mamy. Oczywiście jest wycofana i nie interesuje ją zabawa z innymi dziećmi. 

Proszę o pomoc, bo dziecko ze stresu boli brzuch. I nie może codziennie płakać, że nie pójdzie do przedszkola. Dodam, że w przedszkolu nie ma jakiś większych starań i zabaw ze strony przedszkolanek, tylko podręczniki i zabawa z innymi dziećmi.

Przy poznawaniu nowej osoby napływają mi łzy do oczu. Jak sobie poradzić?
Witam, jestem nastolatką i często jak zaczynam rozmawiać z jakimś nowo poznanym/ dalekim znajomym płci męskiej, który jest moim rówieśnikiem lub starszy o rok czy dwa, a jest atrakcyjny, czasem po prostu napływają mi łzy do oczu i mocno rumienię się. Nie jest to tak, że robi mi się smutno i nie mam też żadnej traumy z tym związanej. Chciałabym to zwalczyć, ponieważ dzięki temu robie słabe pierwsze wrażenie, co ogranicza moje szanse na poznanie nowego znajomego. Z góry dziękuję za odpowiedź.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.