Left ArrowWstecz

Natrętne myśli o zabiciu mamy i siebie przy zaburzeniach lękowych

Treść wrażliwa
Hejka choruje na zaburzenia lękowe i czasami mam myśli żeby zabić mamę i siebie i ja się tych myśli boję co mam zrobić😱😭😭😭😭
User Forum

Nicola

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Cześć, piszesz o konkretnych myślach dotyczących zrobienia krzywdy mamie i sobie. To ważne, że szukasz pomocy i ważne, żeby działać od razu. Po pierwsze - w momencie, w którym ich doświadczasz możesz od razu zadzwonić na 112. To numer alarmowy, który kojarzy się raczej z pomocą w wypadku czy zatrzymania krążenia, ale sytuacja, o której piszesz to sytuacja zagrożenia życia i jak najbardziej uprawnione jest wezwanie wówczas karetki. Jeśli aktualnie te myśli Ci nie towarzyszą, nie są takie intensywne zadzwoń na numer wsparcia. Nie wiem w jakim wieku jesteś, więc podam: dla osób dorosłych - 116 123, dla dzieci i młodzieży - 116 111 (oba czynne całodobowo, 7 dni w tygodniu, linie bezpłatne). Pod tymi numerami odbierają specjaliści, którzy pomagają w nagłych, trudnych sytuacjach kryzysowych. 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

To, co się pojawia, brzmi bardzo przerażająco i rozumiem, że może budzić ogromny lęk. Sądzę, że ważne jest tu jedno: same myśli (nawet bardzo brutalne) w zaburzeniach lękowych się zdarzają i nie znaczą, że chcesz je zrealizować, to raczej „natrętne obrazy”, które przychodzą wbrew Twojej woli a fakt, że się ich boisz, pokazuje, że są niezgodne z Tobą.

Jednocześnie nie warto z tym zostawać samej. Uważam, że teraz najważniejsze jest bezpieczeństwo i wsparcie:

proszę spróbować powiedzieć o tym komuś zaufanemu (bliska osoba, rodzic, ktoś dorosły),jak najszybciej skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą,

jeśli czujesz, że napięcie rośnie albo mogłabyś stracić kontrolę proszę zgłosić się pilnie na pomoc np.112 lub 116 111( telefon zaufania). Na chwilę obecną może pomóc krótkie „odklejenie się” od tych myśli: nazwać je w głowie „to tylko myśl, nie działanie”, skupić się na oddechu, wyjść do innego pomieszczenia, być bliżej ludzi to jest do opanowania przy odpowiednim wsparciu. Nie można zostawać i walczyć z tym samemu.

 

Z pozdrowieniami,

Agkieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, może być przerażające, ale takie myśli, które pojawiają się wbrew woli i budzą lęk mogą mieć charakter natrętny. To znaczy, że nie są tym, czego Pani chce, tylko tym, czego się Pani boi. W zaburzeniach lękowych takie „atakujące” myśli mogą się pojawiać i im bardziej próbujemy je odsunąć, tym silniej wracają. Jednocześnie ważne jest, żeby tego nie bagatelizować, tylko potraktować jako sygnał, że potrzebuje Pani teraz wsparcia. W takiej sytuacji warto:
– skontaktować się z kimś bliskim i porozmawiać,
– jeśli jest taka możliwość, jak najszybciej skontaktować się z psychoterapeutą (polecany nurt poznawczo-behawioralny) lub lekarzem,
– jeśli napięcie rośnie i boi się  Pani utraty kontroli, proszę skorzystać z pomocy kryzysowej (np. 116 111 lub 116 123).

Warto pamiętać, że same myśli nie oznaczają, że coś się wydarzy, ale to, że bardzo to Panią niepokoi, jest ważną informacją, żeby zadbać o siebie i poszukać wsparcia.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Hej,

to, co opisujesz, jest bardzo trudne i przerażające i dlatego rozumiem, że możesz się tego bać. 
Same myśli (nawet bardzo niepokojące) nie są tym samym co zamiar działania. 
U wielu osób z zaburzeniami lękowymi pojawiają się natrętne myśli, które są niechciane i sprzeczne z tym, kim jesteśmy. To, że się ich boisz, mówi, że są dla Ciebie obce i nie chcesz ich realizować.


Jednocześnie to jest sygnał, że potrzebujesz teraz wsparcia i nie powinnaś zostawać z tym sama.


Co robić tu i teraz:

Jeśli czujesz, że możesz stracić kontrolę albo jest niebezpiecznie, zadzwoń pod 112 albo jedź na SOR czy izbę przyjęć.


Skontaktuj się z kimś zaufanym (bliska osoba) i powiedz wprost, że jest Ci bardzo ciężko.

 

Jeśli możesz, oddal się na chwilę od mamy i od rzeczy, które mogłyby być niebezpieczne, to zwykłe działanie bezpieczeństwa.

 

Na najbliższy czas:

Skontaktuj się ze swoim psychologiem i/lub psychiatrą jak najszybciej (często w takich sytuacjach można dostać pilny termin).


Jeśli nie masz teraz specjalisty, poszukaj pilnej konsultacji (psycholog/psychiatra).

 

Pomocne bywa krótkie „odklejenie się” od myśli: nazwij ją („to natrętna myśl, nie fakt”), skup się na oddechu (np. wdech 4 sekundy – wydech 6–8 sekund), zaangażuj ciało (zimna woda na dłonie i twarz, krótki spacer).


Marta Lenarczyk

1 miesiąc temu
Magdalena Borkowska

Magdalena Borkowska

Pani Nicolo, 

Wierzę, że te myśli przerażają. I to uczucie przerażenia myślami nakręca spiralę, którą wyobrażam sobie, że trudno opanować... może Pani czuć się jak zamknięta we własnej głowie przez takie myśli.  
To, co może Pani na dzień dzisiejszy zrobić, to spróbować przyjrzeć się temu lękowi. Zastanowić się - dlaczego ta myśl przeraża? I nie chodzi mi o stwierdzenie, że myślenie o zabiciu mamy jest sama w sobie przerażająca (bo tak jest). Lecz czy to według Pani, mówi coś o Pani? 
Można się zastanowić, czy może przeżywa Pani ostatnio więcej złości np. w stosunku do mamy albo kogoś innego, i to powoduje w Pani poczucie winy? Poczucie winy może napędzać spiralę przerażenia i myśli o śmierci bliskiej osoby. 

Same takie myśli mogą wywoływać ogromne pokłady poczucia winy. 

Jeżeli myśli te stają się natrętne - zalecam spotkania ze specjalistą, psychologiem lub psychoterapeutą, aby spokojnie móc się im przyjrzeć i odkryć przyczynę. Przyglądać się lękowi, złości, poczuciu winy... wtedy lęk i przerażenie mogą słabnąć a myśli obsesyjne się wyciszać. 

Wierzę, że musi się Pani obecnie bardzo martwić tym, co się z Panią dzieje. Mam nadzieję, że uda się pani ukoić. 

Pozdrawiam ciepło,
Magdalena Borkowska
 

1 miesiąc temu
Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że Pani o tym napisała - to bardzo ważne.
Pani stan wynika z silnych stanów lękowych - takie myśli potrafią być bardzo przerażające, ale same myśli nie oznaczają, że chce Pani zrobić coś złego. Skoro te myśli są przerażające, to znaczy, że nie chce ich Pani realizować — i to jest bardzo ważny sygnał.

Jednocześnie nie powinna Pani z tym zostawać sama.
Jeśli te myśli się nasilają albo boi się Pani, że może stracić kontrolę, proszę skontaktować się pilnie z kimś bliskim lub specjalistą — może Pani zadzwonić na całodobową linię wsparcia 116 123 (dla osób w kryzysie emocjonalnym) albo 116 111 (telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, jeśli jest Pani młodsza).
W nagłej sytuacji może też Pani zadzwonić pod 112 albo zgłosić się na najbliższy SOR.

To co może Pani zrobić dla siebie teraz: nie zostawać sama, jeśli to możliwe oraz skupić się na czymś, co trochę uspokaja (np. oddech, kontakt z kimś bliskim).

To jest coś, z czym naprawdę można pracować i co można opanować - ale potrzebuje Pani wsparcia specjalisty.

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Pani Natalio, 

To, że boi się Pani tych myśli i Panią przerażają, jest bardzo ważne. Osoby, które naprawdę chcą zrobić krzywdę, zwykle nie reagują na takie myśli lękiem i paniką. Przy zaburzeniach lękowych mogą pojawiać się natrętne, bardzo brutalne obrazy czy myśli, kompletnie niezgodne z tym, kim człowiek jest.

Ale skoro te myśli są tak silne i odczuwa Pani uczucie zalewania, nie powinna Pani zostawać z tym sama: proszę porozmawiać o tym z lekarzem, psychologiem czy z osobami bliskimi. Warto się temu przyjrzeć. Jeśli jest trudno to numery telefonów które zostały zarekomendowane przez moich kolegów będą miejscem gdzie uzyska Pani pomoc. 
Pozdrawiam

Kinga Osmulska 


 

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Mąż chce rozwodu przez inną kobietę.

Witam. Mąż znalazł nową kobietę. Oznajmił mi, że chce rozwodu. 

Ja chce z nim porozmawiać, żeby uratować wszystko dla naszej córeczki oraz dla nas. A on się nie odzywa do mnie, tylko cały czas pisze z nią.

Jesteśmy rodziną zastępczą. 11-letnia dziewczyna bardzo chciałaby od nas iść i wrócić do mamy.
Mam problemy z dziećmi, zwłaszcza z dziewczyną 11 letnią. Jesteśmy rodziną zastępczą, a ona robi wszystko, by od nas iść i wrócić do mamy, ale to niemożliwe jak na razie.
Jak radzić sobie z inwazyjnością rodziny w sprawach finansowych i relacyjnych?
Dzień dobry Nazywam się Sandra. Mam 34 lata. Choruję na Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Jestem osobą z niepełnosprawnością. Obecnie jestem w udanym związku. Mieszkam z partnerem w moim mieszkaniu. Ja jestem na rencie a on jest kierowcą autobusu w MZA Warszawie. Choruję również na depresję. Na nią biorę lek Asentrę. Po tym leku czuję się dobrze. Jestem pod opieką psychologa i psychiatry. Mój partner bardzo mnie wspiera i pomaga mi w życiu codziennym. Jest bardzo zaradny życiowo. Moja rodzina polubiła Piotra i co niektórzy w mojej rodzinie nam kibicują. Mam problem z dogadywaniem się z ciocią ( siostrą mojej mamy) która mieszka w Gdyni. A my mieszkamy w Ząbkach pod Warszawą. Chodzi o nasze sprawy w związku które czasem ciocia nie akceptuje lub narzuca w naszej rozmowie swoje zdanie. Niby jestem samodzielna i nie mieszam z nią tylko mieszkam u siebie a ona mimo wszystko chce nadal kontrolować moje życie i nasze decyzje które podejmuję wspólnie z Piotrem. Nie lubię z nią rozmawiać na temat pieniędzy. Ciocia po prostu mi nie wierzy ,nie ufa mi ( nam nie ufa ) w sprawie płatności za rachunki. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. I nie wiem co mam z tym zrobić. ? Irytuje mnie to bo czuję, że za bardzo wtrąca się w nasze życie. Podczas rozmowy z Ciocią bardzo blokuję się podczas rozmowy z nią na temat pieniędzy. Nie wiem dlaczego tak jest.? Próbuję to jakoś zrozumieć. W poprzednim związku byłam z około 8 lat. Poprzedni były partner mnie niestety oszukał i okradł z pieniędzy i nigdy ich nie oddał. Wydaje mi się że przez tą poprzednią sytuację ciocia nam nie ufa a bardziej mi nie wierzy w to co jej mówię. Uważa, że muszę uważać na to żeby mnie chłopak nie oszukiwał. Jej zdaniem powinien on więcej się dokładać do naszego wspólnego budżetu jak zarabia znacznie więcej. Z kolei ja się nie zgadzam z jej opinią. Czułabym się niekomfortowo gdyby chłopak miał za wszystko płacić. Czułabym bym się z tym źle. Niestety ona tego nie rozumie. Już nie wiem jak mam z nią postępować.? Jestem dorosłą osobą a ona traktuje mnie nadal jakbym była dzieckiem. Nie rozmawiałam z nią żeby przestała ingerować w nasze sprawy. Bo nie chcę się z nią kłócić i nie chciałabym tracić z Ciocią relacji ani wykreślać ją z naszego życia. Mimo wszystko jest dla mnie ważna. Pomogła mi z przeprowadzką z Gdyni a tata pomagał mi kupić mieszkanie w Ząbkach. Mamy nie mam zmarła kilka lat wcześniej. Bardzo proszę o radę. Co mogę zrobić żeby było lepiej ?. A czego powinnam unikać w rozmowie z Ciocią. ? Pozdrawiam serdecznie
Jak pogodzić własną autonomię a zależność finansową od rodziców? Relacja z nimi nie jest dla mnie zdrowa.
Dzień dobry Mam pytanie. Mam 22 lata. Co zrobić aby wyrwać się spod kontroli rodzica jeśli się jest na utrzymaniu rodzica z powodu studiowania? Rodzice wtrącają się w ważne dla mnie decyzje i wywierają ogromny wpływ, żeby robić tak, jak oni uważają. Cały czas tłumacząc, że mają większe doświadczenie...Nie raz jest to bardzo szkodliwe dla mnie. Powoduje ogromny lęk i brak zdolności do podejmowania własnych decyzji, nawet tych najmniejszych. Czy sytuacja, kiedy jest się na utrzymaniu rodziców powoduje konieczność całkowitego podporządkowania się i pozbycia się swojej autonomii? Im bardziej staram się działać po swojemu, tym bardziej wzmacnia się reakcja rodziców - jeszcze większa kontrola i złość.
Proszę o potwierdzenie czy zrobiłem dobrze, czy psycholodzy dobrze mi doradzili - biologiczna mama syna stworzyła stresującą sytuację wybuchając przy dziecku.
Dzień dobry. Zwracam się do państwa z pytaniem / oceną sytuacji odnośnie sytuacji, w której nasz małoletni syn (10 lat) zobaczył mnie i moją żonę w sytuacji łóżkowej, gdy my o tym nie wiedzieliśmy, że on w ogóle nas podglądnął. Syn w środku nocy po cichutku zakradł się do korytarza. My zajęci sobą wraz z żoną nie zamknęliśmy drzwi, bo myśleliśmy, że śpi na piętrze w swoim łóżku ( mamy duży, piętrowy dom, odległość od naszej sypialni z jego pokoju to ok 15m plus piętro). Nie wiedzieliśmy, że syn nas zobaczył i obserwował nic nie mówiąc, gdyż przez cały następny dzień od rana, syn jadł z nami wszystkie posiłki, rozmawiał na inne tematy. Absolutnie NIE UNIKAŁ z nami kontaktu wzrokowego, a wręcz bawił się z nami i psami, późnym popołudniem przyszedł też do łóżka i razem oglądaliśmy film. NIC nie wskazywało na żadne stany lękowe ani niestabilności emocjonalnej. Nic nie odbiegało od normy. Przysłowiowy dzień jak codzień. Wieczorem odwieźliśmy Syna do mojej byłej partnerki ( biologiczna matka Syna) I syn jej powiedział / zapytał się co robił tata ? W TYM momencie biologiczna matka wpadła w furię i szał. Przy dziecku zadzwoniła do mnie ( ojca ) nie przebierając w słowach mówiąc, co o tym myśli. Zrobiła ze mnie w oczach dziecka zboczeńca i degenerata itd. Nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji - nie wiedziałem co mam powiedzieć synowi. Moja Żona zapytała więc o opinię swoich dwóch znajomych psychologów ( ktorzy dla biologicznej matki i mojej byłej partnerki nie są oczywiście ŻADNYMI autorytetami, bo są znajomymi ... ) - w opini tych psychologów nie powinno oczywiście do tego dojść. - w opinii tych psychologów matka nie powinna tak reagować, bo dziecko było w nowej sytuacji z przysłowiową niezapisaną kartką papieru odnośnie reakcji, na co wskazywał absolutny brak unikania kontaktu wzrokowego z nami i całkowicie normalne zachowanie. Przyszedł też do naszej sypialni ( tam gdzie to sie stało ) i oglądał z nami film. - Wg opini tych psychologów jest to dowód na brak traumatycznej reakcji po zobaczeniu nas - wg opinii tych psychologów furiatyczna reakcja matki doprowadziła do stresu u dziecka, które objawiło się stanami lękowymi i zmianą zachowania w szkole. - wg opinii tych psychologów biologiczna matka powinna powiedzieć dziecku, że nie było jej tam i nie wie co dokładnie się wydarzyło i syn powinien się zapytać mnie. - wg opinii tych psychologów seks małżeński nie jest niczym złym, ale reakcja biologicznej matki pokazała synowi co innego Wg ich opinii błędem natomiast było niezamknięcie drzwi do sypialni. - biologiczna matka w dzieciństwie była molestowana przez ojczyma. Ojczym również przy niej oglądał filmy pornograficzne i się onanizował. Nigdy tego nie przepracowała z żadnym psychologiem. Biologiczna matka mając te traumy z dzieciństwa roztoczyła w szkole wśród znajomych i swojej rodziny wersję, że uprawialiśmy seks PRZY DZIECKU. W opini psychologów ( naszych znajomych ) to biologiczna matka MUSI iść do psychologa, bo będzie na każdą sytuację stresową reagowała furią i wściekłością i to matka ma poważny nieprzepracowany problem z dzieciństwa. Innego mechanizmu nie wytworzyła. Molestujący ojczym nigdy nie poniósł żadnych konsekwencji swoich czynów, a matka mojej byłej partnerki nigdy z nią nie była u żadnego specjalisty. Wyjechała do Niemiec układając sobie życie na nowo z nowym mężem. - psycholog szkolny wraz z kurator szkolną powiedziały, że mam przeprosić dziecko. Że nie ma we mnie empatii, tylko podchodzę do sprawy na chłodno i bez emocji. Natomiast W MOJEJ subiektywnej opinii nie powinienem przepraszać, bo byłoby to przyznanie się do tego, że seks małżeński to zło i reakcja matki ( do dziś samotna ) była poprawna. Nie uprawialiśmy seksu przy dziecku świadomie ani specjalnie - to jak siedząc na toalecie ktoś by wszedł i powiedzieć, że przy kimś się załatwiać? Wytłumaczyłem synowi, że to, co zobaczył, jest w małżeństwie normalnym sposobem okazania miłości między żoną a mężem i sam też to będzie robił. - nasi znajomi psycholodzy stwierdzili, że to matka swoimi reakcjami i emocjami rozdrapała niepotrzebnie ranę. Zalecili po wytłumaczeniu synowi już do tego nie wracać. Nie chodzić po żadnych seksuologach ani terapeutach z dzieckiem na co nalegała biologiczna matka. Posłuchałem się moich znajomych psychologów. I teraz pytania do Państwa, jako że jesteście Państwo niezaangażowani emocjonalnie i cała sytuacja jest anonimowa dla wszystkich stron w tej kwestii - czy moja postawa i wytłumaczenie synowi po radach znajomych psychologów były właściwe? - Czy reakcja matki i to jak zdemonizowała nasz małżeński seks swoją reakcją były właściwe? Czy psychologowie ( nasi znajomi ) maja rację w swojej interpretacji i poradach ? Czy matka dziecka powinna odbyć jakąś terapię ? - dodam jeszcze, że matka biologicznej matki jest jej doradcą. Nie jest ŻADNYM psychologiem ani terapeutą. Popiera córkę w 100% mówiąc, że sama by zrobiła identycznie, bo ona się kieruje sercem i emocjami. Jak sama mówi, nigdy nie rozmawiała z rodzicami na żadne trudne tematy. W mojej subiektywnej ocenie musiała wytworzyć jakiś rodzaj mechanizmów obronno- poznawczych, a bez wsparcia rodziców postawiła na swoje emocje. Dokonała emocjami wyboru ojca córki ( rozstanie ) oraz wyboru ojczyma - również zakończone rozstaniem. Ale córce polecą kierowanie się emocjami ... Nazywa mnie chorym psychicznie facetem i to ja mam iść na terapię ( mimo braku posiadania jakiegokolwiek wykształcenia kierunkowego )... więc ja jej powiedziałem, że to ona też ma nieprzepracowane problemy i to ona wraz z córką powinny iść na terapię, pomimo iż są dorosłymi kobietami, wiek nie zalecza traum. Kto w tej sytuacji ma rację ?? Dziękuję za pomoc
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.