
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Nawet nie wiem, od...
Nawet nie wiem, od czego zacząć... Mam prawie 30 lat. Syna 7-latka z niepełnosprawnością, czeka go operacja.
Mama
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry, bardzo mi przykro. Rozumiem Pani ból, gniew, lęk przed tym co dalej. To ogromny kryzys, w którym Pani się znalazła. Potrzebuje Pani pomocy, żeby to wszystko poukładać. Zacząć trzeba od siebie - uczuc, mysli - przepracować ból, opłakać stratę dotychczasowego życia, przeżyć żałobę z tym zwiazana. Bez takiego procesu nie uda się stanąć na nogi i sprawdzać czego teraz Pani potrzebuje. Pomoże w tym psychoterapia. miejsca gdzie może Pani otrzymać bezpłatna pomoc to: centrum/punkt interwencji kryzysowej, poradnia zdrowia psychicznego, MOPR (psychoterapia środowiskowa). Kiedy poczuje się Pani troche lepiej warto zastanawiać się nad swoją sytuacja prawną - usankcjonować alimenty, podział opieki, zabezpieczyć alimenty na siebie ze względu na brak możliwości podjęcia pracy. Profesjonalna pomoc prawna i asystent rodziny pomogą Pani przez to przejść. Wszystko bezpłatnie otrzyma Pani w MOPR.
Ponadto kiedy tylko to możliwe proszę dbać o siebie, korzystać z pomocy rodziny. Opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem i niemowlakiem jednocześnie jest nie do udźwignięcia na stałe przez jedna osobę. Życzę powodzenia

Zobacz podobne
Moje małżeństwo od początku było chwiejące się i z czasem przemoc ze strony męża rozwinęła się na tyle, że z powodu zaburzeń zdrowia, co jakiś czas lądowałam, a to na SOR, a to u psychiatry. Szukałam też pomocy na początku w CIK, gdzie odbyliśmy mediacje, które zaproponował terapeuta. Nic to nie dało, Wg męża byłam osobą chorą psychicznie, pastwił się nade mną i ciągle się odgrażał. Z czasem zaczęła pojawiać się policja w domu i była wdrożona Niebieska Karta. W tym wszystkim dzieci były wychowywane. Ja nie pracowałam, bo tak mąż chciał.
On miał firmę i jest przedsiębiorcą. Obecnie córka i syn muszą leczyć się u psychiatry na nerwicę i lęki. Ja mam również zniszczone zdrowie. Co ja mam teraz zrobić?
Córka nie wychodzi z gabinetu terapeuty, ma nerwicę natręctw i lęki a od pewnego czasu również syn musi chodzić do Psychiatry. Mogę tylko do siebie mieć pretensje, że nie ochroniłam swoich dzieci. Chodzi mi po głowie pomysł, żeby byłego małżonka oddać w ręce Prokuratury za krzywdy wyrządzone.
Na rozprawie rozwodowej od Sędzi dowiedziałam się, że on mnie zgłosił, że jestem sprawcą przemocy, sprawa została umorzona, a ja nawet nie wiedziałam, że takie coś miało miejsce.
Jednak ten fakt nie ma dla mnie większego znaczenia.
Zdrowie dzieci jest ważniejsze. Córka ma naprawdę problemy.
Czy jest może gdzieś w Polsce inny rodzaj terapii, który byłby skuteczny? Z góry dziękuję za pomoc, będę wdzięczna za odpowiedź. Anna
Mam problem. Rozstałam się nagle z narzeczonym – w sumie to on mnie porzucił. Najpierw stwierdził, że chyba ma depresję. Gdy chciałam, żeby porozmawiał ze mną, nie chciał, a zamiast tego wysłał mi filmik z osobą, która mówiła, że jest ciągle smutna.
Do mojej mamy napisał, że czuje się dobrze sam ze sobą i że odczuwa brak radości z życia. Nagle przestał chcieć wsparcia. Zrobiliśmy oficjalne pożegnanie. A teraz mamy kontakt i nawet z jego strony pojawia się chęć spotkań.
Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie niezrozumiałe – skoro twierdzi, że chce być sam – i uznałam, że moje życie go nie interesuje, stwierdził, że nic go nie interesuje. Zaczęliśmy pisać i zapytałam go, czy jest szczęśliwy. Odpowiedział, że tak, że chce być całe życie sam. Gdy zapytałam o możliwość ponownego związku ze mną w przyszłości, powiedział, że tego nie widzi i że w ogóle niczego nie widzi.
Powiedziałam mu, że czuję się oszukana – że to, co pisał do mojej mamy, okazało się nieprawdą. Odpowiedział, że to nie jest nieprawda, ale nie chce o tym pisać.
Wiem, że muszę zadbać o siebie i staram się to robić, ale chciałabym zrozumieć, czy takie zachowania są normalne u osób przeżywających kryzys.

