Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z uzależnieniem alkoholowym i brakiem motywacji do życia?

Problem alkoholowy i niechęć do życia. Z czego może wynikać i jak sobie pomóc?

User Forum

Natalia

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Natalio,

 

Problem alkoholowy i niechęć do życia często są ze sobą powiązane - jedno może wynikać z drugiego. Alkohol bywa używany jako sposób na ucieczkę od trudnych emocji, stresu, traumy, samotności, niskiego poczucia własnej wartości czy depresji. Jednak zamiast pomagać, pogłębia problemy: osłabia psychikę, relacje i zdrowie, prowadząc do uczucia pustki i braku sensu.

 

Jeśli pojawia się niechęć do życia, obojętność, wypalenie, warto potraktować to jako sygnał, że psychika jest przeciążona i potrzebuje wsparcia. Można zacząć od rozmowy z psychologiem lub terapeutą uzależnień, który pomoże zrozumieć, co stoi za sięganiem po alkohol i jak wracać do równowagi bez niego.

 

Pomoc jest możliwa - pierwszy krok często wymaga odwagi i szczerości wobec siebie. To nie słabość, tylko moment, od którego może się zacząć zmiana. Proszę pamiętać, że z każdej sytuacji jest wyjście, nawet jeśli dziś trudno je sobie wyobrazić.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Pani Natalio, problem alkoholowy i niechęć do życia to mogą być tak powiązane sprawy, że często trudno nawet rozstrzygnąć, co było pierwsze- które z wymienionych stanowi przyczynę, a które konsekwencję.

Alkohol należy do grupy depresantów. Oddziałuje na układ nerwowy, początkowo dając tak cenne uczucie odprężenia i rozluźnienia, zwolnienia z problemów. Jednak im częściej lub w większych dawkach spożywany może prowadzić do pogłębiających się stanów lękowych, depresyjnych, a także do uzależnienia. Alkohol bywa spożywany jako odtrutka na trudności emocjonalne, życiowe. Ostatecznie okazuje się pułapką- niechęć do życia i rozwiązywania problemów może się tylko nasilić.

Oczywiście, można sobie pomóc! Można rozpocząć od telefonu na Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia 800 199 990. Zachęcam do skorzystania z konsultacji psychologicznej, by bardziej przyjrzeć się problemowi- określić go, być może rozpocząć proces diagnostyczny, zyskać informacje o możliwych miejscach leczenia. Wizyta może być prywatna. Można też poszukać Punktu Zgłoszeniowego Centrum Zdrowia Psychicznego lub poszukać Ośrodków Leczenia Uzależnień w Pani okolicy.

Trzymam za Panią kciuki. Zmiana naprawdę jest możliwa. Każda zaczyna się od pierwszego kroku.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

6 miesięcy temu
Monika Kawczyńska

Monika Kawczyńska

Pani Natalio,

często, oba :problem alkoholowy i niechęć do życia na siebie wpływają i są od siebie zależne. Bardzo warto właśnie teraz, kiedy zauważa Pani tę kryzysową sytuację, udać się po pomoc do psychologa czy terapeuty. Wizyta u specjalisty, również on-line, ma na celu udzielić Pani wsparcia i pomocy psychologicznej w bezpiecznej przestrzeni, w zaufaniu oraz właśnie wypracować rozwiązania tego kryzysu. 

 

Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia.

6 miesięcy temu
Patrycja Andryszczyk

Patrycja Andryszczyk

Trudności z alkoholem i brak chęci do życia często są sygnałem głębszego cierpienia – mogą wynikać z nierozpoznanych emocji, traumy, samotności, braku sensu lub długotrwałego stresu. Alkohol czasem staje się próbą ulgi, ale z czasem pogłębia problem. Pomocą może być psychoterapia, która pozwala dotrzeć do źródła bólu i nauczyć się innych sposobów radzenia sobie. Warto też rozważyć konsultację z lekarzem psychiatrii, by dobrać odpowiednie wsparcie farmakologiczne, jeśli to potrzebne. Z tą sytuacją nie trzeba być samemu – pomoc jest możliwa i skuteczna

6 miesięcy temu
Weronika Behling-Długołęcka

Weronika Behling-Długołęcka

Pani Natalio,  Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej, patrzymy na ten problem jako na interakcję między myślami, emocjami, zachowaniami i fizjologicznymi odczuciami. Alkohol może dawać chwilową ulgę, ale długofalowo utrwala błędne koło – np. „Czuję się źle → sięgam po alkohol → mam wyrzuty sumienia, zdrowie się pogarsza, relacje się psują → czuję się jeszcze gorzej”.

Co może pomóc?

Świadomość mechanizmów: Rozpoznanie, jak konkretne myśli i sytuacje prowadzą do picia lub pogorszenia nastroju, to pierwszy krok do zmiany.

Zmiana nawyków i przekonań: terapia pomaga w pracy nad negatywnym myśleniem, niską samooceną i impulsywnymi zachowaniami.

Wsparcie specjalistyczne: Warto rozważyć kontakt z terapeutą (najlepiej z doświadczeniem w pracy z uzależnieniami i depresją). Czasem potrzebna jest też pomoc lekarza psychiatry.

Małe kroki: Nawet drobne zmiany – jak regularny sen, ruch, kontakt z drugą osobą – mają znaczenie, choć mogą początkowo wydawać się bezsensowne.

Najważniejsze – Szukanie pomocy to oznaka siły, nie słabości.

 

Życzę Pani powodzenia w szukaniu rozwiązań!

Pozdrawiam 

Weronika Behling-Długołęcka

6 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry, Pani Natalio,
trudności z alkoholem i brak chęci do życia często są sygnałem głębokiego bólu, samotności lub przeciążenia, z którym trudno poradzić sobie samemu. To nie jest Pani wina – to wołanie o pomoc i ukojenie.

Warto porozmawiać z terapeutą lub lekarzem – nie po to, by oceniać, ale by wspólnie poszukać drogi wyjścia. Pomoc jest możliwa, a małe kroki mają wielką moc. Nie musi Pani przez to przechodzić sama.

 

Z życzliwością,

Maria Sobol 

Psychoterapeutka integracyjna 

6 miesięcy temu
Weronika Rutkowska

Weronika Rutkowska

Dzień dobry. 

 

Problem alkoholowy i niechęć do życia można rozumieć nie tylko jako objawy, ale przede wszystkim ważne informacje o osobistym cierpieniu, przerwanym kontakcie ze sobą i ze światem. 

 

Alkohol może być ucieczką do trudnych emocji, napięcia, odczuwanej pustki. Alkohol może służyć do wyciszania ważnych odczuwanego ciężaru. Niechęć do życia może być skutkiem chronicznego odcięcia się od siebie - od swoich emocji, uczuć, pragnień.

 

Zachęcam jednak do indywidualnego przyjrzenia się tym trudnościom w kontakcie z psychoterapeutą, aby odkryć osobiste znaczenia doświadczanych objawów. 

 

Życzę powodzenia

Weronika Rutkowska 

Psychoterapeutka Gestalt

6 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
problem alkoholowy często współwystępuje z głębokim kryzysem emocjonalnym, a niechęć do życia może być zarówno jego przyczyną, jak i skutkiem. Alkohol bywa używany jako sposób na tłumienie bólu psychicznego, lęku, poczucia pustki czy samotności, daje chwilowe ukojenie, ale w dłuższej perspektywie pogłębia cierpienie. Przyczyną może być nierozpoznana depresja, trauma z przeszłości, brak wsparcia społecznego lub trudności w radzeniu sobie z emocjami. Pomoc zaczyna się od uznania, że problem istnieje. To już pierwszy krok ku zmianie. Warto rozważyć kontakt z psychoterapeutą lub ośrodkiem leczenia uzależnień, gdzie możliwa jest kompleksowa pomoc: detoks, terapia indywidualna i wsparcie psychiatryczne. Leczenie alkoholizmu wymaga nie tylko pracy nad nałogiem, ale też nad źródłami cierpienia, które go napędzają. 

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

6 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Natalio,

 

problem alkoholowy może mieć różne podłoże np. dorastanie w rodzinie, w której członek był uzależniony, nieradzenie sobie z ujściem emocji, pojawiające się (namnażające się) problemy życiowe, rodzice zbyt krytyczni i surowi, traumy, brak wiary w siebie i wiele, wiele innych przyczyn.

 

Proszę, opisz trochę więcej życie osoby zmagającej się z chorobą alkoholową.

 

Co do rozwiązań - w danej gminie/powiecie są spotkania AA, zajęcia grupowe, ale też różne ośrodki czy szpitale, które pomagają poradzić sobie z tą trudnością. Polecam Szpital im. Józefa Babińskiego w Krakowie. Zaznaczę, że to osoba uzależniona sama musi chcieć rozpocząć proces zdrowienia. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl 

5 miesięcy temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Wyolbrzymianie wszystkiego niepotrzebne i nieuzasadnione zamartwianie się wszystkim Panika , płacz przed np. badaniem Niewykonane czynnosci np. żeby dzieci umyły ręce, przebrały się doprowadzające do dużego stresu i nerwów. Zapominanie : np. o tym co mówiła dana osoba np. dnia poprzedniego, albo że coś pokazywała komuś. O czym to może świadczyć? Siostra miewa takie epizody , niestety nie wiem jak przekonać ją na wizytę u specjalisty, ona problemu nie widzi.
Dzien dobry. Moje 14-letnie dziecko cierpi na depresję.
Dzien dobry. Moje 14-letnie dziecko cierpi na depresję. Ma stany lękowe, napady paniki, od roku leczymy ją farmakologicznie. Ja powoli tracę nadzieję, że to minie. Boję się o nią każdego dnia. Sama przestaję sobie z tym radzić. Jak mogę jej pomóc?
Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.
Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.
Kryzys w małżeństwie, Mąż chce dystansu, ja potrzebuję czułości i rozmowy.
Dzień dobry. Piszę, bo jestem w totalnej rozsypce. Mamy z mężem kryzys małżeński. Jesteśmy razem 25 lat a w związku małżeńskim 20. Ostatnie pół roku to jest tragedia. Ciągłe kłótnie, wzajemne oskarżanie. Brak kontaktu fizycznego i czułości. Kiedyś mąż wciąż inicjował sex, a dziś nie pozwoli się dotknąć. Odrzuca mnie, nie przytula, nie mówi komplementów. Uważa, że w takiej atmosferze nie ma ochoty na nic. Mówi ,że mamy dać sobie czas. Pozwolić od siebie odpocząć. Potrafi się do mnie nie odzywać, mówi, że potrzebuje spokoju. Mąż jest osobą zamkniętą w sobie, spokojną. Do tego wszystkiego ostatnio dołączyły jego choroby, a mianowicie cukrzyca i nadciśnienie, które zaczął leczyć. W przeciągu roku czeka go też operacja serca. Ja jestem na skraju wyczerpania. Leczę się na depresję. Często płaczę, a jego to nie rusza. Uważa, że za ten kryzys ja jestem odpowiedzialna bo całe życie się go czepiałam. Teraz, gdy chcę porozmawiać i mówię mu co mi przeszkadza, np. ten brak czułości czy jego milczenie, to wybucha gniewem. On na terapię nie chce iść. Ja nie wiem co mam robić. Gdy milczę to znowu zarzuca mi fochy. Między nami nie było zdrady. Mąż jest osobą, na którą mogę liczyć, dużo mi pomaga w pracach domowych. Jest troskliwy. Co robić? Czy faktycznie odpuścić i zachowywać się jakby problem nie istniał? Mam wrażenie, że brak porozumienia i brak bliskości, na które mąż każe dać sobie czas, nas nie przybliża a oddala.
TW. Samookaleczanie, brak poczucia jakiejkolwiek wartości, obwinianie się.
Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.