Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Uzależnienie od hazardu, utrata zaufania rodziny i silne myśli samobójcze – jak żyć z poczuciem winy i wstydu?

Treść wrażliwa
Hej. Po roku walki z uzależnieniem przegrałem tak naprawdę wszystko, cała rodzinę.Praca została , lecz nie mam siły na to żeby iść tam irato3ac ludzkie zycie. Od 2018 zmagam się z grami hazardowymi. Dostałem wiele szans byłem na dnie ale wstawałem i podnosiłem sie. Rodzina dała mi wiele szans i pomagała we wszystkim. Od roku byłem czysty i myślałem że mam już wszystko za sobą. Niestety dwa miesiące temu 14 lutego złamałem noge, przeszedłem operacje i l4. Po świętach wielkanocnych cos mi w głowie przeskoczyło i poszło. Najpierw skromnie lecz chcąc ratować sytuację szło dalej i tak skończyło na ciągu 14 dniowym. Mam wspaniałą żonę i córkę. Wiem że zostałem sam ponieważnie cofne rzeczy któree tym czasie zrobilem . Nie mam już odwrotu od swoich decyzji . Tak naprawdę bym skończył ze soba, było by najprościej i najłatwiej oczywiście dla mnie. Boje sie o corke ma 10 lat kocha Nas i nasze życie ( nie wie o moich wybrykach) w jej oczach jestem najlepszym tata na świecie) i nie poradzi sobie z tym. Jest bardzo wrazliwa. Chciałbym zniknąć już z tego świata, szczerze nie chce mi się żyć w tej rzeczywistości ale uczucie że moja córeczka doświadczy złego przez mój egoizm cały czas mnie powstrzymuje. Nie moge jej tego zrobic i tak wiele zrobilem zlego . Jak mam poradzić sobie ze wstydem który sprawiłem wszystkim ? Mówię tu o teściu i teściowej i szwagrach, którzy dali mi dwie duże szanse a ja ich po roku zawiodłem? Nie wiem jak przez to przebrnąć. Znam już te uczucia beznadziejnosci. To jest gorsze niż przegranie 100 tysięcy w kasynie. Pieniądze mogę zdobyć i pracować ale szacunku już nie odzyskam i poczucie że skrzywdziłem wszystkich nlajbliższych mnie dobija. Najbardziej przytłacza mnie fakt że zawidolem pobraz kolejny . Zawod w ich oczach i myślenie o tym doprowadza mnie do szaleństwa dosłownie.
Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Dzień dobry,


bardzo ważne jest to, że napisałeś i opowiedziałeś o tym, co się dzieje. To wymaga odwagi, szczególnie kiedy człowiek czuje wstyd, poczucie porażki i ma wrażenie, że wszystko stracił. Sam fakt, że szukasz pomocy i próbujesz nazwać swoje emocje, pokazuje, że jakaś część Ciebie nadal chce żyć i walczyć nawet, jeśli teraz jesteś bardzo zmęczony.

 

To, co opisujesz, brzmi jak ogromne przeciążenie psychiczne: nawrót uzależnienia, poczucie winy wobec rodziny, lęk przed oceną bliskich, utrata zaufania do samego siebie i myśli o zniknięciu. W takim stanie człowiek często patrzy na siebie wyłącznie przez pryzmat błędów i krzywdy, którą wyrządził. Ale uzależnienie właśnie tak działa, czyli odbiera nadzieję i przekonuje, że jeden upadek przekreśla wszystko. A to nie jest prawda.

 

Rok bez grania nie był „na niby”. To nie znika tylko dlatego, że pojawił się nawrót. Nawrót nie oznacza, że jesteś bezwartościowy albo że całe leczenie nie miało sensu. Oznacza, że znalazłeś się znowu w bardzo trudnym miejscu i potrzebujesz wsparcia, a nie samotnego dźwigania tego wszystkiego. Nawroty w pracy nad uzależnieniami są zazwyczaj normalnym elementem procesu zdrowienia.

 

Czytając Twoją wiadomość, bardzo wyraźnie widać też to, że ogromnie kochasz swoją córkę. To właśnie myśl o niej powstrzymuje Cię przed zrobieniem sobie krzywdy. I to jest bardzo ważne. Twoja córka bardziej niż „idealnego ojca” potrzebuje taty, który żyje i który podejmuje próbę leczenia, nawet jeśli czasem upada. Dzieci nie potrzebują rodziców bez błędów. Potrzebują rodziców obecnych.

 

Teraz czujesz wstyd, ale chciałbyś odbudować relacje z bliskimi, a relacje odbudowuje się małymi krokami i czasem. 

 

Ważne też jest, że najpierw, przed innymi krokami, trzeba zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo. Nie zostawaj ze swoimi myślami sam. Jeśli czujesz, że te myśli się nasilają albo boisz się, że możesz zrobić sobie krzywdę, skontaktuj się pilnie z kimś zaufanym, terapeutą uzależnień, telefonem wsparcia 116 123 albo zgłoś się do najbliższego Centrum Zdrowia Psychicznego lub na izbę przyjęć psychiatrycznych.  Jesteś człowiekiem, który choruje na uzależnienie i który teraz bardzo cierpi. A z takiego miejsca naprawdę można jeszcze wracać krok po kroku.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Panie Tomku, myślę, że teraz mówi przez Pana ogromny wstyd, rozpacz i poczucie winy, a nie cała prawda o Panu jako człowieku. Nawrót w uzależnieniu nie przekreśla tych miesięcy trzeźwości ani tego, że przez rok walczył Pan o siebie i rodzinę i to moim zdaniem nie jest dowód, że „jest Pan stracony”, tylko sygnał, że choroba wróciła w momencie dużego kryzysu i bezradności. Najważniejsze teraz: nie zostawać z tym samemu. Bardzo niepokoi mnie to, że myśli Pan o zniknięciu i śmierci. Proszę dziś skontaktować się z kimś bezpiecznym np. terapeutą uzależnień, bliską osobą, telefonem wsparcia lub lekarzem. Pana córka nie potrzebuje idealnego ojca. Bardziej potrzebuje taty, który mimo upadku dalej walczy i wraca po pomoc. I proszę pamiętać: wstyd często mówi: „schowaj się” a zdrowienie zaczyna się właśnie od powiedzenia prawdy i ponownego sięgnięcia po wsparcie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Tomaszu, 

to, co Pan czuje, to niszczący mechanizm choroby, która chce Pana odizolować, ale Pana miłość do córki jest dowodem na to, że wciąż ma Pan o co walczyć. Wstyd, choć paraliżujący, nie jest długiem, który spłaca się odejściem – jedyną drogą do odzyskania szacunku jest Pana obecność i podjęcie leczenia. Pana córka potrzebuje żywego ojca, a nie traumy, która zostanie z nią na zawsze, jeśli Pan się podda.

Proszę pamiętać, że jest Pan wystarczający, by spróbować jeszcze raz, a każdy dzień to nowa szansa. Proszę nie zostawać z tym sam i natychmiast sięgnąć po wsparcie:

Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123

Anonimowi Hazardziści: 801 889 880

To najtrudniejszy etap Pana drogi, ale proszę wytrwać dla siebie i swojej rodziny.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Maria Kulesza

Maria Kulesza

Tomku,

Niestety nic nie wymaże z naszej pamięci tego zawodu, który zobaczyliśmy w oczach innych. Tylko Tomku pamiętaj, że nie trzeba stawiać kropki w takich momentach. Postaw średnik - to nie koniec! Masz czas by zmienić swoje życie. to nie jest tak, że ludzie nie wybaczają kolejnego "potknięcia". Po prostu bardzo często potrzebują więcej czasu żeby to zrobić  - jedno z moich ulubionych powiedzeń to: daj czas czasowi. To nie znaczy, że Ty w tym czasie masz siedzieć i się byczyć, ABSOLUTNIE!!! - masz podjąć się pracy by zmienić w sobie to co sprawia że wracasz do grania. Nie znam Twojej historii, nie wiem co się stało ale skoro po roku abstynencji wróciłeś do nałogu to znaczy , że nie rozprawiłeś się z demonami, które za nim się kryją - Ty wiesz najlepiej co to jest! Słuchaj ... trzeźwienie to ciężka praca, czasem bywa, że bolesna, warta jednak poświęcenia i trudu. 

To nie czas by się poddać! To czas by o siebie zawalczyć!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzien dobry

 

   To, co opisujesz, jest bardzo ciężkie, ale też ważne. Nadal jesteś tu, myślisz o córce i szukasz wyjścia. To znaczy, że jakaś część Ciebie nadal chce żyć i coś naprawić i to ma ogromne znaczenie.

Najpierw powiem wprost: to, że znowu się potknąłeś, nie przekreśla całej tej pracy, którą zrobiłeś przez rok. Uzależnienie działa dokładnie tak że potrafi wrócić w momentach słabości, bólu, izolacji (kontuzja, L4, siedzenie w domu to bardzo silne wyzwalacze). To nie jest dowód, że jesteś „beznadziejny”. To jest dowód, że choroba jest nadal aktywna i potrzebuje dalszego leczenia. Rozumiem ten wstyd i poczucie, że „zawiodłem wszystkich”. To jedno z najbardziej niszczących uczuć w uzależnieniu. Ale jest tu jedna ważna rzecz, której możesz teraz nie widzieć:

wstyd mówi: „jestem zły”,  odpowiedzialność mówi: „zrobiłem coś złego i mogę próbować to naprawić”

To drugie jest trudniejsze, ale prawdziwsze  i daje jakąkolwiek drogę dalej.

To, że myślisz o zakończeniu życia, to sygnał ogromnego przeciążenia, nie rozwiązanie. I dobrze, że coś Cię zatrzymuje czyli  Twoja córka. To nie jest „słabość”, tylko bardzo silna więź. Twoja córka nie potrzebuje idealnego ojca. Ona potrzebuje żywego ojca, który walczy. Nawet jeśli się potyka.

Jeśli czujesz, że te myśli robią się silniejsze, naprawdę ważne jest, żebyś nie zostawał z tym sam:

zadzwoń pod 116 123 (linia wsparcia emocjonalnego w PL)

albo 800 70 2222 (Centrum Wsparcia – całodobowo)

możesz też iść na SOR albo do najbliższej izby przyjęć i powiedzieć wprost, co się dzieje

To nie jest przesada, to jest zadbanie o życie.

Nie cofniesz tego, co się stało. Ale to nie znaczy, że „nie ma odwrotu”. To jest moment, w którym zaczyna się kolejna próba, nie koniec.

Na teraz, krok po kroku  odetnij dostęp do hazardu więc blokady na kontach, aplikacjach, limity, oddanie kontroli finansów.  wróć do wsparcia czyli terapia uzależnień, grupy (np. Anonimowi Hazardziści). Nawet jeśli już byłeś to i wróć i powiedz komuś prawdę (jeśli jeszcze nie)  nie wszystkim naraz, ale jednej bezpiecznej osobie. Ukrywanie tylko zwiększa presję nie podejmuj teraz dużych decyzji (o pracy, życiu, relacjach). Jesteś w silnych emocjach a to nie jest dobry moment na „ostateczne” kroki. 

Teraz widzisz tylko jedno: że ich zawiodłeś. I to jest realne  oni mogą być zranieni, źli, rozczarowani. Ale szacunek to nie jest coś, co znika na zawsze po jednym (nawet dużym) upadku. On się buduje w czasie poprzez  konsekwencję,

uczciwość, branie odpowiedzialności, powtarzalne, małe działania.  Nie odzyskasz go słowami. Ale możesz zacząć go odbudowywać czynami. Powoli. I jeszcze coś ważnego: to, że oni dali Ci szanse wcześniej, oznacza, że kiedyś widzieli w Tobie coś dobrego. To nie znika całkowicie. Nie musisz rozwiązać całego życia dziś. Serio.

Na dziś wystarczy  przetrwać ten moment, nie zostać z tym samemu, zrobić jeden mały krok w stronę pomocy.

Karol Barra

Karol Barra

Dzień dobry,
To, że po nawrocie pojawił się ogromny wstyd i poczucie winy, jest bardzo częste u osób zmagających się z uzależnieniem. Nawrót nie przekreśla jednak całego roku trzeźwości ani tego, że wcześniej walczył Pan o siebie i rodzinę.

Najważniejsze teraz jest to, żeby nie zostawał Pan z tym sam. Szczególnie niepokojące są myśli o tym, że "najlepiej byłoby zniknąć". W takiej sytuacji warto pilnie skontaktować się z psychiatrą, terapeutą uzależnień albo telefonem kryzysowym.

Wstyd bardzo często popycha do izolacji i przekonania, że wszystko jest już stracone. Tymczasem uzależnienie to choroba nawrotowa i wiele osób doświadcza potknięć w procesie zdrowienia.

Najbardziej potrzebuje Pana teraz córka - nie idealnego, tylko obecnego i szukającego pomocy ojca.

 

Pozdrawiam Karol Barra

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Uzależnienie od masturbacji a wpływ na relacje z żoną
Jestem uzależniony od masturbacji. Oglądanie filmików pornograficznych i zdjęć Stało się codziennością, przez co niemam chęci na współżycie z żoną. Ona obwinia siebie, ze jest nie atrakcyjna lub mi się nie podoba. Jestem zły i patrzę na Siebie po takiej masturbacji z obrzydzeniem a mimo to nie umiem tego powstrzymać. Seks z żoną mam bardzo rzadko ale jeśli już jest to jestem po nim bardzo zadowolony i szczęśliwy , a mimo to nie umiem powstrzymać nawyku masturbacji.
Żona, która przeżyła traumę, zachowuje się w niebezpieczny i destrukcyjny dla siebie sposób od lat. Teraz wzięła dzieci i uciekła z domu. Co ja mam robić, czy ma borderline?
Witam Proszę o pomoc, jestem ojcem 3 dzieci i mamy poważny problem. Żona została wykorzystana seksualnie 15 lat temu, jej oprawca w 2012 roku zabił dziewczynkę. Żona po tym wykorzystaniu nie dostała pomocy. Wiem, że wdawała się w różne niebezpieczne relacje z mężczyznami, do czego sama się przyznała w swoim opowiadaniu, które pisała w 2021 roku w ramach terapii. W zeszłym roku była podobna sytuacja, tylko, że twierdzi, że ona tego nie chciała. W tym roku przyłapałem ją o 4 rano, jak wracała z dyskoteki na niby tylko przytulaniu się z kolesiem w klatce. Wszystkie sytuacje były pod wpływem alkoholu. Ogólnie seks u nas był częsty, ale zdarzały się miesięczne przerwy. No i oczywiście przeważnie miała ochotę jak była pod wpływem alkoholu. 3 razy się okaleczała żyletką, raz było wzywane pogotowie, później już szantażowała, że jak zadzwonię to się bardziej potnie, jak będę w pracy. Ogólnie była zabrana 3 razy pod wpływem alkoholu. W lutym br poznała koleżankę w szpitalu psychiatrycznym i w wrześniu zabrała dzieci i przeprowadziła się tam. Sfałszowała podpis w przedszkolu. A mnie oskarża o znęcanie się nad rodziną, w sumie tak samo, jak jej koleżanka swojego męża. A ona ma 4 dzieci z 3 partnerami. Dzieci tak zmanipulowała, że się mnie boją. Na sms odpisuje w sprawie dzieci po kilku dniach a moim rodzicom wcale nie odpisuje. Czy podejrzenie borderline jest u niej właściwe, bo dużo o tym czytałem i wszystko pasuje. Będę bardzo wdzięczny za pomoc, bo nie wiem już co mam robić.
Kłamstwa męża: jak poradzić sobie z mężem, który nieustannie okłamuje i oszukuje?

Dzień dobry. Moje życie z mężem zamieniło się w koszmar. Mąż okłamuje mnie na każdym kroku- wymyśla historie na poczekaniu. Kłamie w mniej i bardziej ważnych sprawach. Mam wrażenie, że cała jego osoba jest jedną wielką mistyfikacją. Okłamał mnie odnośnie do swojego wykształcenia, odnośnie do przeszłości swojej, podróży, pieniędzy, rodziny, swoich chorób. Te wszystkie kłamstwa wyszły po czasie. Okłamał mnie w sprawie swoich długów, wykorzystał do spłaty tych długów moje oszczędności z czasów panieńskich-okradając mnie z wszystkich oszczędności i twierdząc, że te pieniądze są u niego na koncie i w momencie, kiedy musiałam je podjąć i naciskałam, to kłamał w żywe oczy, że jest awaria banku, nie może wybrać tych pieniędzy i wreszcie po przyciśnięciu do muru przyznał, że ich nie ma. Miałam sytuację podbramkową, musiałam sięgnąć po swoje oszczędności, których nie ma, bo mąż okłamywał mnie 3 lata i od 3 lat tych pieniędzy nie było. W zasadzie nie wiem, co jest prawdą, a co nie. Podkrada mi pieniądze i twierdzi, patrząc mi w oczy, że zgubiłam. Znajduję marihuanę pochowaną po kątach, to jest oburzony, bo to nie jest jego oczywiście. Proszę o pieniądze na rachunki (bo płacę ja) to nigdy nie ma, zawsze wymyśla jaka datę, kiedy je da i nigdy nie daje. Wymyśla terminy i nigdy ich nie dotrzymuje. Najgorsze, że kłamie i przechodzi nad tym, jak wychodzi prawda na jaw, do porządku dziennego, nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Nie powie nawet słowa przepraszam. Ja się zastanawiam, czy to nie jest objaw choroby. Ja jestem już zmęczona jego kłamstwami, sama brzydzę się kłamstwem i nie rozumiem jak można ciągle oszukiwać i kłamać i nie mieć nawet wyrzutów sumienia. Na moich barkach spoczywa wszystko- mąż nie chce robić nic: nawet po sobie nie sprząta, nie płaci rachunków, nie robi zakupów, nie chce zajmować się swoim dzieckiem. I ciągle kłamie. Czy jest dla nas jakaś szansa, czy zostaje tylko odejście i rozwód?

Derealizacja i depersonalizacja po marihuanie u 16-latka - czy to minie i czy wroce do normalnosci?
Mam 16 lat paliłem regularnie marihuanę od pół roku. W pewnym momencie zacząłem zauważać objawy derealizacji i depersonalizacji ale chociaż robiłem kilka tygodniowych przerw to i tak paliłem pomimo tych sygnałów. Teraz nie palę od tygodnia i derealizacja nie jest aż taka uporczliwa jak wczensiej ale dalej świat nie jest taki sam i czuje się momentami uwięziony we własnych ciele. Mam też myśli na temat sensu świata i jego wielkości które wywołują we mnie lęk. Czy to kiedyś przejdzie i wrócę do normalności?
Detoks po nawrocie alkoholowym w walentynki - codzienny lęk.

Nie piłem rok, w walentynki napiłem sie i skończyło sie 3 dniowym ciągiem. Teraz jestem na detoksie, znowu. Wcześniej nie piłem 2 lata, ale rok temu też zawaliłem dokładnie 18 lutego. Czy to sie skończy kiedyś? Tak wiem, że skończy sie kiedyś definitywnie i mam myśli, żeby to przyspieszyć, ale nie mam odwagi. Codzieny lęk nie opuszcza mnie, nawet nie wiem czego dotyczy.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.