
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, zaburzenia osobowości
- Nawracające...
Nawracające kryzysy, autodestrukcyjne myśli i cPTSD po 40. roku życia – czy terapia może jeszcze pomóc?
Treść wrażliwaAnonimowy
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo ciężki, głęboko zakorzeniony kryzys egzystencjalny, który jest typowy dla osób z cPTSD i zaburzeniami osobowości. Nie jesteś „słabsza”, tylko worek Twojego układu nerwowego jest już mocno zużyty po latach traumy i przetrwania. cPTSD powoduje, że część mózgu i ciała wciąż żyje „w żółtej strefie” albo „w czerwonej” – cały czas przygotowana do zagrożenia, więc normalne emocje są wzmocnione, a zasoby psychiczne się szybko wyczerpują. Zaburzenia osobowości często dodają wrażenie, że „nie jestem w porządku, nie jestem w stanie funkcjonować jak inni”, co pogłębia poczucie bezradności i samotności. Twoje „nie daję rady” wcale nie musi być słabą charakterem – to może być logiczny skutek wieloletniego funkcjonowania w stanie stałego przetrwania. Wiek 50+ potrafi robić dwa rzeczy naraz: zgłębia intuicyjnie, że „nie chcę już tak żyć”, i jednocześnie rosierzać poczucie beznadziejności, bo „czas się kończy, a ja wciąż cierpię”. Z badań wynika, że cPTSD i PTSD da się znacząco złagodzić także w dorosłości, ale powolna poprawa wymaga czasu, systematyczności i często zmiany metody terapii (np. DBT, trauma‑focused CBT). Nie jest to „kwestia wieku”, że „nie dajesz rady”, tylko to, że przez wiele lat walczyłaś z wewnętrznym pożarem, a teraz organizm krzyczy: „musi to się zmienić albo mnie zniszczy”.
Dlaczego, mimo terapii, ciągle jest „jak jest”? To, że jesteś w stałej terapii, jest ogromnym plus. Ale nie każda terapia wykonuje to samo. cPTSD wymaga pracy na traumie, regulacji emocji, poczucia bezpieczeństwa i samoakceptacji, a nie tylko „rozmawiania o problemach”. Zaburzenia osobowości często wymagają więcej czasu, a także pracy na konkretnych umiejętnościach (np. DBT: toleracja stresu, regulacja emocji, skuteczne działania). Często klienci mówią, że „jest lepiej, ale nie tak, jak marzyli”, i to właśnie prowadzi do poczucia: „nie jest dobrze, a ja cierpię". Nie jest to „lek na wszystko”, ale konkretne, realne kroki, które pomagają nagłe spadki nadziei: Sprecyzuj z terapeutą formułę terapii zadając pytanie„Czy nasza terapia jest dostosowana do cPTSD i moich zaburzeń osobowości? Czy używamy m.in. DBT / TF‑CBT / innych narzędzi regulacji emocji?”. Jeśli terapia bardziej „opowiada” niż uczy konkretnych umiejętności, możesz rozważyć konsultację z psychotraumatologiem lub terapeutą DBT. Zbuduj minimalną „zwykłość”. Nawet przy obojętności ustal 3 proste rytuały (np. poranna herbata, krótki spacer, wieczorne 5 minut bez telefonu); rytuały nie czynią życia sensownym, ale dają organizmowi wrażenie, że „nie jestem totalnie opuszczony przez siebie”. Zadbaj o fizyczne bezpieczeństwo emocji przy cPTSD pomaga 10–15 minut spaceru dziennie, ćwiczenia oddechowe lub prosta relaksacja (np. 4 sekundy wdech, 6 wydech, kilka minut); takie praktyki fizycznie zmniejszają poziom napięcia i łagodzą auto‑destrukcyjne myśli.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Doświadczenia, które Pani opisuje brzmią jak duże zmęczenie wieloletnią walką o dobre samopoczucie i nawracającymi kryzysami. Przy współwystępowaniu zaburzeń osobowości i c - PTSD takie „fale” mogą wracać mimo terapii, co bywa zniechęcające. To nie oznacza jednak, że terapia „nie działa”, tylko że proces zdrowienia w tym obszarze jest długotrwały i nierówny. Ma Pani prawo czuć zwątpienie szczególnie po tylu latach zmagania się z trudnościami. Jednocześnie to, że jest Pani w terapii, pokazuje, że jakaś część Pani nadal chce o siebie zawalczyć, nawet jeśli inna część traci nadzieję. W takich momentach ważne, żeby nie zostawała Pani z tym sama. Warto otwarcie powiedzieć swojemu terapeucie o nasileniu kryzysów i poczuciu obojętności. Być może potrzebne będzie chwilowe wzmocnienie wsparcia (częstsze spotkania, konsultacja psychiatryczna). Jeśli pojawiają się myśli autodestrukcyjne (chęć zrobienia sobie krzywdy) lub poczucie, że może Pani sobie nie poradzić, proszę sięgnąć po natychmiastową pomoc: kontakt z bliską osobą, telefon wsparcia (np. 116 123) lub kontakt z miejscowym Ośrodkiem Interwencji Krzysysowej.
Pozdrawiam
Joanna Cichosz
Wiktoria Rybak
Witaj,
widzę, że jest Ci trudno, masz w sobie dużo emocji, ale też pracujesz nad tym i jesteś pod opieką specjalisty. To bardzo dużo! Możesz być z siebie dumna.
Praca nad zaburzeniami osobowości i c-PTSD wymaga czasu i zdarza się, ze w trakcie tego procesu pojawia się myśl, że nie daje się rady lub poziom wiary w polepszenie sytuacji spada - i to normalne w całym procesie terapeutycznym, które nie jest tylko linią wznoszącą, ale ma też górki i dołki, jak sinusoida.
Boisz się o siebie, z czego rozumiem, że czujesz jakiś niepokój i dobrze byłoby porozmawiać o tym ze specjalistą, z którym pracujesz, możliwe też, że byłaby potrzebna konsultacja z lekarzem psychiatrą.
Może być też tak, że coś w Twoim otoczeniu wzmacjia takie trudne myśli - i znowu, dobrze by było otwarcie porozmawiać o tym, ze swoim specjalistą, który zna Twoją sytuację lepiej niż tylko na podstawie tych informacji z Twojego pytania.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
To brzmi jak ogromne zmęczenie, nie „słabość” ani kwestia wieku. Przy cPTSD takie nawroty są niestety normalne - nawet w trakcie terapii.
To, że czujesz jednocześnie lęk i obojętność, też ma sens - to sposób, w jaki psychika próbuje się chronić, kiedy jest przeciążona.
Najważniejsze teraz: nie zostań z tym sama. Powiedz terapeucie wprost, jak silne są te kryzysy - może potrzeba więcej wsparcia na ten moment. Na co dzień nie celuj w „będzie dobrze”, tylko w przetrwanie fal - małe, proste rzeczy, które Cię trochę stabilizują.
I ważne: czy w tych momentach masz myśli o zrobieniu sobie krzywdy, czy to bardziej poczucie pustki? Jeśli miewasz to bardzo ważne, aby Cię zabezpieczyć - w Polsce masz kilka miejsc, gdzie ktoś odbierze: 116 123 – linia wsparcia dla dorosłych (codziennie, zwykle 14:00–22:00) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia (całodobowo)
112 - w nagłym zagrożeniu życia
Trzymam za Ciebie kciuki,
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, psychoterapeutka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Według mnie to, że mimo terapii wracają kryzysy, nie oznacza braku szans na poprawę ani słabości. Przy cPTSD i zaburzeniach osobowości proces zdrowienia często bywa falami, są okresy ulgi i nawroty przeciążenia. Rozumiem, że to męczące, ale nie jest równoznaczne z porażką.Sądzę, że teraz szczególnie ważne jest powiedzenie o tym wprost swojemu terapeucie lub lekarzowi: o narastającej obojętności, utracie nadziei i autodestrukcyjnych myślach. To są sygnały, że potrzebne może być dodatkowe wsparcie, korekta leczenia lub intensywniejsza opieka.
Ma Pani prawie 50 lat, ale to nie za późno na zmianę. Czasem właśnie po wielu latach walki pojawia się zmęczenie, a nie „koniec sił”. Jeśli czuje Pani zagrożenie dla siebie, proszę pilnie skontaktować się z lekarzem, terapeutą lub lokalnym numerem kryzysowym. Nie warto zostawać z tym samej, proszę mieć to na uwadze.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jolanta Ronowska
Szanowna Pani,
wyobrażam sobie, że jest naprawdę, naprawdę trudno. Nawet jeśli nie znam szczegółów, to potrafię to sobie wyobrazić. Jedyne, co mogę Pani na ten moment dać, to przypomnieć Pani, że zawsze jest nadzieja.
Jest taka koncepcja społeczno-psychologiczna nazywana nadzieją radykalną. To nadzieja, która nie opiera się na złudnym "wszystko będzie dobrze", tylko uwzględniająca to, że jest trudno, czasem nawet bardzo. I może nawet nie być dookoła niczego, czego można by się chwycić. To jest nadzieja bez konkretnej treści, co niby ma się wydarzyć i polepszyć, ale taka, która po prostu wierzy w to, że dobro jest możliwe, nawet jeśli nie wiemy, w jakiej formie miałoby się nam przytrafić.
Bo dobro jest w świecie. O tym jestem przekonana. Nie zawsze takie, jakie sobie wobrażaliśmy, ale jest na pewno.
Pozdrawiam Panią ciepło
Jola Ronowska
psychoterapeutka Gestalt

Zobacz podobne
Dzień dobry, Prawdopodobnie miałem doczynienia z kobietą typu ukryty narcyz. Troszkę czytałem na ten temat i bardzo dużo cech pasuje do tej osoby. Wszystko było super, nasza relacja szła wręcz podręcznikowo, dziewczyna była miła i urocza. Na któreś z kolei randce/spotkaniu ujrzałem zupełnie inną dziewczynę... Zrobiła mi awanturę o błahostkę i zaczęła się dziwnie zachowywać (fochy, milczenie itp). Takim zachowaniem zniszczyła mi humor i całe dobre nastawienie, które miałem tamtego dnia. Efektem tego, spotkanie stało się niezręczne i rozmowa nam się nie kleiła. Wiało nudą.
Dwa dni później nagle dziewczyna odcina się na tydzień i w najmniej oczekiwanym momencie wysyła mi wiadomość, że nic z tego nie będzie. Po jednym słabszym spotkaniu...(wcześniej rozmawialiśmy o naszym przyszłym związku). Do tematu podeszła bardzo oschle, jakby mi waśnie chciała powiedzieć, że nie ma ochoty na pizzę, czy coś w tym stylu :) Ja jej napisałem, że w sumie też mam jej coś do zarzucenia i teraz w pracy nie odzywa się do mnie, ignoruje wręcz.
Bardzo prosiłbym o odpowiedzi na moje pytania:
1. Dlaczego takie osoby decydują się na odrzucenie?
2. Co może być powodem odrzucenia w moim przypadku? Że nie dałem jej "pożywki" w postaci wielkiego zainteresowania, a zamiast tego była nuda? ( W sumie nie z mojej winy, bo spowodowane głównie jej podejściem tamtego dnia na spotkaniu).
3. Czy takie zachowanie w pracy to karanie ciszą? Takie osoby mogą wrócić?
4. Jak się zachowywać w takiej sytuacji (odrzucenie, sytuacja w pracy).
Z góry dziękuję, Tomek :)

