Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Toksyczny trójkąt miłosny: jak pomóc koledze uzależnionemu od relacji z manipulującą partnerką?

Dzień dobry, jak pomóc koledze? Jak można rozumieć te sytuacje, ten mechanizm? Adam zakochał się w Wiktorii. Przez pewien czas byli razem. Był to burzliwy związek podczas którego Wiktoria zdradzała go z innym chłopakiem -Rafalem. W pewnym momencie Wiktoria zamieszkała z Rafałem i zakończyła związek z Adamem. Od tej pory od kilkunastu miesięcy trwa korowód wzajemnych kilkunastu rozstań i powrotów Wiktorii i Adama do siebie, pomimo, że.... Wiktoria nadal jest w związku z Rafałem i z nim mieszka. Adam i Wiktoria Zrywają kontakt i za chwilę do siebie wracają. Wiktoria manipuluje Adamem i go szantażuje, że nie może jej zostawić, że się zmieni, że zostawi Rafała (który wie o Adamie i to akceptuje) i będą z powrotem razem. Adam też obiecuje poprawę. Adam czasem kończy znajomość, ale za chwilę nawiązuje kontakt, bo nie potrafi o niej zapomnieć. Adam wie, że to toksyczny związek i że mieszka z innym, ale nadal nie potrafi tego zakończyć. Ostatnio umawiają się na sex. Cały czas w głowie jest tylko ona. Nie wyobraża sobie życia z inną kobietą. Warto podkreślić że Wiktoria jest DDa. Adam pochodzi z rodziny, gdzie nie ma uzależnień. To jego druga dziewczyna w życiu.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której znalazł się Adam, to klasyczny mechanizm uzależnienia od relacji, który często przybiera formę tzw. więzi traumatycznej. W takim układzie okresowe „nagrody” przeplatają się z dotkliwym odrzuceniem i manipulacją, co powoduje u Adama silny wyrzut dopaminy i sprawia, że relacja działa na jego mózg jak silny narkotyk. Fakt, że Wiktoria jest osobą z syndromem DDA, może tłumaczyć jej trudności w budowaniu stabilnych więzi i potrzebę trzymania dwóch mężczyzn jednocześnie (zapewnianie sobie bezpieczeństwa u jednego i emocjonalnych skoków napięcia u drugiego), jednak nie usprawiedliwia to emocjonalnego szantażu, który stosuje wobec Adama.

Dla Adama, dla którego jest to dopiero druga relacja w życiu, brak porównania z dojrzałym, stabilnym związkiem sprawia, że myli on intensywność emocji i ból z prawdziwą miłością. Mechanizm ten podsyca nadzieja na to, że „tym razem będzie inaczej”, co Wiktoria umiejętnie wykorzystuje obietnicami zmiany. Rafał, akceptując tę sytuację, tworzy wraz z nimi patologiczny trójkąt, w którym Adam zawsze będzie na pozycji „tego drugiego”, doraźnie zaspokajającego potrzeby Wiktorii.

Aby pomóc koledze, warto uświadomić mu, że nie jest on w stanie „uratować” Wiktorii ani zmienić jej zachowania, ponieważ ona nie ma realnej motywacji do zmiany, dopóki on akceptuje te powroty. Jedynym skutecznym wyjściem dla Adama jest całkowite zerwanie kontaktu (zasada no contact) i podjęcie psychoterapii, która pomoże mu zrozumieć, dlaczego pozwala na tak głębokie ranienie siebie i dlaczego czuje, że nie zasługuje na wyłączność i szacunek w relacji. Proszę mu przekazać, że to, co czuje, to nie przeznaczenie, lecz mechanizm uzależnienia, który można i trzeba leczyć, aby odzyskać wolność.

Pozdrowienia 

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość. Z Pana opisu sytuacji/historii sądzę, że Adam może doświadczać bardzo silnej mieszanki uczuć: tęsknoty, nadziei, przywiązania, ale też bólu, bezsilności i zagubienia. To, że trudno mu się odciąć, nie musi oznaczać słabości: raczej pokazuje, jak mocno jest w to emocjonalnie zaangażowany.

Może pomocne będą dla niego takie pytania do refleksji:

Co dokładnie czuję, kiedy do niej wracam a co czuję chwilę po tym?

Czego najbardziej się boję, gdy myślę o całkowitym zakończeniu tej relacji?

Co ta relacja mi daje, a co mi odbiera na co dzień?

Jak wyglądałoby moje życie za kilka miesięcy, jeśli nic się nie zmieni?

Gdzie są moje granice i czy ja sam je respektuję?

 

Uważam, że największym wsparciem dla niego(Adama) może być spokojna obecność i zachęcanie do przyglądania się sobie bez nacisku ale z delikatnym kierowaniem uwagi na to, co naprawdę przeżywa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Po pierwsze gratuluję Panie Adamie Pana zachowania, skoro Pan jako obserwator napisał, szukając tutaj pomocy. Pana kolega żyje w klasycznym przykładzie toksycznej, zależnościowej relacji z elementami manipulacji i szantażu emocjonalnego. To jest dla mnie bardzo jasny obraz, ale warto to rozłożyć na części, żeby lepiej zrozumieć mechanizmy i jak mu pomóc.
Adam jest emocjonalnie uzależniony od Wiktorii.  Myśli o niej ciągle, nie potrafi wyobrazić sobie życia z inną, a mimo świadomości toksyczności nie potrafi zerwać. Uzależnienie emocjonalne to stan, w którym osoba czuje, że bez drugiej strony „nie ma sensu życie” i doświadcza paniki, gdy tylko myślą o odcięciu się od niej.
Wiktoria używa szantażu: „nie możesz mnie zostawić”, „zmienię się”, „zostawię Rafała”, „będziemy znowu razem”. To typowe narzędzia manipulatorów, by utrzymać partnera w relacji, nawet pod pozorem „przyszłej poprawy”.
Taka wymiana obietnic i nadziej blokuje Adama emocjonalnie: co parę miesięcy dostaje krótki „nagrody” , co wzmacnia potrzebę kolejnego powrotu.

Cykl „rozstanie - powrót - seks” przypomina klasyczny cykl uzależniającej relacji:

napięcie / frustracja 

rozstanie / odcięcie 

tęsknota / poczucie „nie będziesz musieć” 

powrót contakt sexualny 

krótkotrwała ulga 

powrót do punktu wyjścia. Wygląda to znajomo? Seks w tym przypadku jest częścią „nagradzania”, co utrwala zależność.” Wiktoria jest oficjalnie z Rafałem, a on akceptuje jej relację z Adamem, co tworzy trójkąt emocjonalny. To utrudnia Adama, gdyż nie ma jasnej „granicy”, jego samopoczucie i sens życia są zawieszone w „nieukończonej historii”, to daje Wiktorii jeszcze większą władzę nad nim.

Oboje mogą mieć trudności z z emocjami, budować „bezpieczne stoisko” przy Rafale, ale jednocześnie chcieć bonusu emocjonalno‑seksualnego w postaci Adama, nie rozumieć, jak bardzo to go rani, mimo że to wyraźnie widzi.

Proszę z nim otwarcie porozmawiać, że nie jest to już miłość, tylko uzależnienie emocjonalne.
Musi wybrzmieć jasny komunikat, że pojawia się stresowanie, niechęć, że nie potrafi o niej zapomnieć,że żyje w „błędnej pętli” już kilkanaście miesięcy.


Zamiast narzucać, można mu zadać pytania, które sprowokują jego odpowiedzi do refleksji:

„Jak dziś się czujesz po kolejnym powrocie do Wiktorii?”

„Czy ta relacja buduje ciebie, czy raczej niszczy?”

„Czy wyobrażasz sobie siebie za 3 lata, dalej w tej samej pętli?”

„Czy jesteś w stanie zobaczyć, że to jest uzależnienie, a nie miłość?”
W uzależniających relacjach kluczowa jest pełna przerwa kontaktu, nie tylko bez sexu, ale bez całego kontaktu (SMS, wiadomości, spotkania).
Możesz zasugerować, żeby Adam zablokował ją lub przygotował listę „zakazanych działań” (nie pisać, nie dzwonić, nie szukać jej na sieci), zapisał sobie, co czuje tuż przed powrotem (np. samotność, lęk, nudę) i zamiast pisać, robił coś innego (sport, muzyka, rozmowa z kimś).


Jeśli Adam jest Pana bliskim, proponuj mu rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą.
W terapii można przerobić schemat zależności, zobaczyć, dlaczego ta relacja jest „tak trudna” do odcięcia,

zbudować poczucie własnej wartości niezależne od Wiktorii.
Może go Pan go wspierać emocjonalnie, by czuł się usłyszany, ale nie utwierdzać go w przekonaniu, że „to się jakoś ułoży”, gdyż talkie slogany mogą zaszkodzić.
Lepiej komunikaty w  stylu „Widzę, że jesteś w prawdziwej pułapce i boli cię”.

„Ale widzę też, że to, co robisz, powtarza się i nie prowadzi do lepszej relacji, tylko do większego cierpienia”.

Czy warto „dać jej szansę”?

Przy takim schemacie jak  ciągłe rozstania, manipulacja, szantaż czy też brak realnego wyjścia z obecnego związku ,

seks jako „nagroda” dla Adama, nie ma powodów, żeby wierzyć, że relacja się „ulepszy”.
Wszystko wskazuje, że to jest funkcjonowanie dla potrzeb Wiktorii, a nie dla Adama.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to, co dzieje się u Adama, wygląda na silne emocjonalne uwikłanie – trochę jak uzależnienie od relacji. 

 

Te ciągłe rozstania i powroty wzmacniają jego przywiązanie, mimo że ta relacja go rani i nie daje stabilności. Widać też elementy manipulacji, które mogą pogłębiać jego zagubienie.

 

Najlepsze, co możesz zrobić, to spokojnie go wspierać, nazywać to, co widzisz („to cię rani”), zadawać pytania i zachęcać do rozmowy z psychologiem. Ważne, żebyś nie próbował go zmuszać do decyzji - to on sam musi do niej dojść...

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Wygląda to na przywiązanie w relacji opartej na „huśtawce emockonalnej”. Bliskość przeplata się z odrzuceniem, co wzmacnia więź emocjonalną, nawet jeśli relacja jest niestabilna. W takich sytuacjach mózg działa trochę jak w uzależnieniu: skupia się na tej jednej osobie i na nadziei na „powrót do dobrych chwil”. Adam ma jednocześnie świadomość, że to nie jest zdrowa relacja, ale emocje są silniejsze niż racjonalna ocena. Dodatkowo trójkąt relacyjny utrzymuje napięcie i sprawia, że trudno się odciąć, bo kontakt ciągle jest podtrzymywany przez obietnice, powroty i seks. Jeśli chodzi o pomoc Adamowi, kluczowe jest przerwanie cyklu kontaktu, bo każdy powrót go wzmacnia, oraz wsparcie go w przetrwaniu silnych emocji po odcięciu. Bez tego sama świadomość, że to „toksyczne”, zwykle nie wystarcza.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz

Zobacz podobne

Traumatyczne dzieciństwo i nastoletni czas, nabawienie się problemów psychicznych i próba poradzenia sobie
Mam ogromny problem ze sobą.. Zdaję sobie sprawę, że ten problem powinien być przedyskutowany ze specjalistą, że powinnam iść na terapię. Od zawsze siebie nienawidzilam, pierw była faza na mój wygląd, popadłam w zaburzenia odżywiania. Zaczęło się tak od jakiegoś 13-14 roku życia, pragnęłam wyglądać jak "anorektyczka",głodziłam się też chciałam chyba zwrócić na siebie uwagę, żeby moja mama zauważyła. Na szczęście faza ta minęła, a jak się pewnie domyślacie nigdy tą anorektyczką nie zostałam tylko przez to przytyłam +20kg. Następna faza jaką się u mnie zaczęła to po prostu nienawiść siebie za całokształt. Nie lubiłam swojego charakteru, to jak się zachowuje przy znajomych, że nie jestem taka pewną siebie dziewczyna, że nie jestem śmieszna i ogólnie zaczął się pojawiać u mnie ogromny overthinking, puste oczy i mina jak dupa. Po prostu przestałam być szczęśliwa. Zdaję sobie sprawę, że to przez dzieciństwo. Tata alkoholik, mama, która przeżyła piekło nie dzieciństwo, przez co miała problemy z agresją. Teraz już wiem dlaczego moja siostra już od tak naprawdę 10 roku życia miała też problemy ze sobą, cierpiała na depresję i często to nawraca. Teraz ją rozumiem, kiedyś mówiłam, że po prostu w d* jej się przewraca i jest niewdzięczna za to ile rodzice nam dali, bo jak byłyśmy małe nie było pieniędzy, byliśmy bardzo biedni, z czasem zaczęła nam się ta sytuacja finansowa poprawiać. Wracając do mojej mamy. Przez to, że sama miała nieprzepracowaną traumę, odbijało to się na nas, traktowała nas jak śmieci, często pytałam się jako dziecko czy nas w ogóle kocha, bo sprawiała wrażenie, że nas nienawidzi. Upokarzała przy rodzinie, lanie, krzyk był na porządku dziennym, często za nic, za to, że czegoś nie posprzątałyśmy (do dnia dzisiejszego traktuje nas jak służących, od zawsze była strasznie leniwa, więc od 5-6 roku życia już lataliśmy z miotłą) lub wyszłyśmy gdzieś do kogoś się pobawić na podwórko.. Czyli to co dzieci po prostu robią. A ja codziennie od kilku lat zadawałam sobie pytanie „dlaczego ja siebie tak nienawidzę?” Jestem dobrym człowiekiem, zawsze miałam szacunek do każdego, pracowita, z ogromnym sercem. Dlaczego tak bardzo czuję że nie powinnam istnieć, że nie zasługuje na nic.. Teraz jestem w związku, który przez moje problemy zaczyna się psuć. Przez to że jestem nieszczęśliwa sama ze sobą, a jak tak, to jak mam być szczęśliwa z kimś? Jestem w trakcie właśnie próby naprawiania siebie, słucham podcastów, praktykuje te wszystkie rzeczy, żeby mówić i myśleć o sobie dobrze, żeby wyrzucić z siebie tego krytyka z głowy. Zaczęłam to robić codziennie bo chciałam naprawić też moj zwiazek. Problem polega na moim przesadnym marudzeniu, częstym płakaniu. (Od września wyjechałam za granicę, co powoduje ze jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa, tęsknię za rodziną, znajomymi), na tym że wszystko traktuje jako atak, niewinne zdanie jest dla mnie atakiem, powodem do płaczu. Często czuję stres przed błachymi rzeczami, że zaraz mi się za coś dostanie ochrzan. Już chciałam wszystko naprawić, poszedł krok do przodu, wiedziałam co muszę robić i małymi kroczkami się uda… niestety wczoraj pokłóciliśmy się znowu z chłopakiem tym razem tak ostro, nawet nie pamiętam od czego się zaczęło, chyba znowu musiałam coś powiedzieć, coś zamarudzic, ze go to zabolało, bo go to boli, odbiera mu męskość i czuję że nie potrafi mi dać szczęścia. Zaczął wytykać moje wady, moje problemy od góry do dołu. Coś we mnie pękło, 10 kroków w tył… jeszcze bardziej siebie nienawidzę, nie potrafię wrócić na właściwe tory, do tego pozytywnego myślenia. Jak zresztą, jak powiedział mi całą prawdę o mnie.. Chciałabym w końcu być szczęśliwa ze sobą. W głowie mam wykreowana siebie, za te kilka lat, już z przepracowanymi problemami, pewna siebie, potrafiąca rozbawić, szczęśliwą kobietę, którą nie obchodzi opinia innych.
Czuję, że mam fobię społeczną. Dokąd powinnam się z tym udać i co powiedzieć na początku?
Czuję, że mam fobię społeczną. Dokąd powinnam się z tym udać i co powiedzieć na początku?
Jak radzić sobie z porównaniami w związku i budować poczucie własnej wartości?

Witam serdecznie. 

Pisałam nie tak dawno temu do Państwa w sprawie z partnerem, który ciągle opiniuje, komentuje i broni ostro jednej naszej wspólnej znajomej nie biorąc pod uwagę mojej osoby, jak i moich uczuć. Dziś rozmawiam z nim ponownie. 

Jeszcze raz przestawiłam mu mój pogląd na tę sprawę, po czym wyjaśniłam wyraźnie, że jego zachowanie mnie zraniło, a nawet doprowadziło do łez, których nie widział, gdyż płakałam w ukryciu za jego plecami. Wyrazie w rozmowie postawiłam mu moje granice. Partner niestety nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Na różne sposoby zaczął się tłumaczyć, a na słowa, jakie powiedział w kierunku naszej, a w zasadzie jego znajomej zacytuje ,,ale się wyrobiła, nowe ciuchy kupiła'' po czym stanął w jej obronie, gdy na nią źle powiedziałam mówiąc ,,czemu tak o niej mówisz''. Dziś mi słowa wyjaśnił. Powiedział, że ją podziwia, bo kiedy jej mąż pracował, ona musiała zajmować się domem dziećmi. Mnie chciał tym samym dać do zrozumienia, że ona zawsze będzie u niego na pierwszym miejscu, bo pracuje, kupuje sobie nowe ciuchy i w ogóle wyrobiła się, ma prawa jazdy. 

A ja w jego oczach z tej racji, że nie pracuje, bo nie mogę znaleźć pracy, mimo tego, że mam nowe ciuchy, a nie mam prawa jazdy jak ona, w jego oczach jestem nic niewarta. 

Jednak nie mam zamiaru mu nic udowadniać, chcę po prostu być sobą i popracować nad własnym poczuciem wartości. 

Mimo że mam 38 lat, jestem zadbana kobietą, na powodzenie u płci przeciwnej nie narzekam. On ma 58 lat. 

To przykre słyszeć z ust partnera takie słowa i porównania, to strasznie boli. Jak sam twierdził, on mnie kocha, tylko ja się pytam gdzie tutaj miłość i szacunek? Ja bym w życiu nie zrobiła takiego świństwa, jak on zrobił mnie. Bardzo mocno zwracam uwagę na czyjeś uczucia i wiem, jak może czuć się w taki sposób skrzywdzona osoba. Na sam koniec chcę dodać, że po tej całej rozmowie partner przestał się do mnie odzywać, milczy, a jak już się odezwie, to tylko w sprawie służbowej. 

Nie wierzę w jego zmiany, no jeśli by chciał coś zmienić w tym kierunku, to by to zrobił, a on wciąż powiela te same schematy, nie patrząc nic na moje uczucia. Czuję się bardzo niepewnie w tej relacji. Straciłam zaufanie do niego, jak i poczucie bezpieczeństwa. Związek też nie daje mi żadnej satysfakcji, a wręcz podcina mu skrzydła. Oczywiście, jeśli chodzi o terapię dla par, to nie wchodzi w grę. Chciałam jednak poznać Państwa zdanie na wyżej opisana przeze mnie sytuację. 

Chciałabym również dowiedzieć się jak pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, gdyż nie wygląda ono dobrze, a zależy mi na tym, żeby nad nim popracować, wzmocnić je. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

Czy prośba o informacje od partnera to tak wiele?
Czy oczekiwanie od partnera informacji o której mniej więcej wróci z piwa z kolegami to taka wielka kontrola? Czy jeśli się zmieni coś i zostałby jednak dłużej to czy prośbą o SMS to tak wiele?
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań.
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań... Mam straszne wahania nastrojów, bardzo łatwo mnie wyprowadzić z równowagi i ciężko mnie uspokoić chyba, że szybko uda się rozwiązać powód, przez który się zdenerwowałem, potrafię szukać jednej rzeczy w domu i zaczynam się denerwować, na tyle okropnie, że domownicy niestety muszą przyjąć ode mnie niemiłe słowa w krzyku, jak się uspokoję, żałuję całej kłótni lub mojego ataku rozwalania rzeczy i często po kłótni od razu przepraszam, potrafię z dobrego humoru przejść nagle w smutek, w kłótni z mojego powodu potrafię wykrzyczeć się lub coś powiedzieć i zaraz po tym przepraszać lub zachowywać się, jakby nic się nie stało... Kolejną rzeczą męczącą w moim zachowaniu jest ciągłe wymyślanie, że dziewczyna mnie zdradza, oszukuje, chce mnie zostawić, każda rozmowa z nią wygląda tak, że jej wypomnę coś albo jak o kimś wspomni, to od razu myślę, że mnie z nim zdradzi, ciągła nieufność i spisek, częste kłótnie przeze mnie, bo wypominam ciągle jakieś rzeczy. Moja dziewczyna ma już mnie dość a bardzo się boję, że mnie zostawi i robię wszystko tylko, żeby mnie nie zostawiła, bo tylko przy niej czuję, że mnie rozumie. Najgorsze, co może być z tego wszystkiego, to jak zobaczę osobę jakąś, która mi kiedykolwiek groziła czy wydaje mi się, że może mi coś zrobić taka osoba, zaczynam panikować i dziwne zachowanie prowadzi do czynności jak: namawianie znajomych, żeby szybko opuścić teren, ogromne nerwy, jąkanie się, pocenie, trzęsienie się ogromne, przerażenie lub agresja słowna wobec osób mi towarzyszących, aby uciec z tego miejsca. Do psychologa się trochę boję zapisać i do tego czeka się długo, żeby się dostać na nfz a jestem osobą młodą i nie mam pieniędzy na prywatnego psychologa. Proszę, po prostu, jakoś napisać mi chociaż przypuszczenie, co mogę mieć z głową :((
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.