
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, związki i relacje
- Toksyczny trójkąt...
Toksyczny trójkąt miłosny: jak pomóc koledze uzależnionemu od relacji z manipulującą partnerką?
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Sytuacja, w której znalazł się Adam, to klasyczny mechanizm uzależnienia od relacji, który często przybiera formę tzw. więzi traumatycznej. W takim układzie okresowe „nagrody” przeplatają się z dotkliwym odrzuceniem i manipulacją, co powoduje u Adama silny wyrzut dopaminy i sprawia, że relacja działa na jego mózg jak silny narkotyk. Fakt, że Wiktoria jest osobą z syndromem DDA, może tłumaczyć jej trudności w budowaniu stabilnych więzi i potrzebę trzymania dwóch mężczyzn jednocześnie (zapewnianie sobie bezpieczeństwa u jednego i emocjonalnych skoków napięcia u drugiego), jednak nie usprawiedliwia to emocjonalnego szantażu, który stosuje wobec Adama.
Dla Adama, dla którego jest to dopiero druga relacja w życiu, brak porównania z dojrzałym, stabilnym związkiem sprawia, że myli on intensywność emocji i ból z prawdziwą miłością. Mechanizm ten podsyca nadzieja na to, że „tym razem będzie inaczej”, co Wiktoria umiejętnie wykorzystuje obietnicami zmiany. Rafał, akceptując tę sytuację, tworzy wraz z nimi patologiczny trójkąt, w którym Adam zawsze będzie na pozycji „tego drugiego”, doraźnie zaspokajającego potrzeby Wiktorii.
Aby pomóc koledze, warto uświadomić mu, że nie jest on w stanie „uratować” Wiktorii ani zmienić jej zachowania, ponieważ ona nie ma realnej motywacji do zmiany, dopóki on akceptuje te powroty. Jedynym skutecznym wyjściem dla Adama jest całkowite zerwanie kontaktu (zasada no contact) i podjęcie psychoterapii, która pomoże mu zrozumieć, dlaczego pozwala na tak głębokie ranienie siebie i dlaczego czuje, że nie zasługuje na wyłączność i szacunek w relacji. Proszę mu przekazać, że to, co czuje, to nie przeznaczenie, lecz mechanizm uzależnienia, który można i trzeba leczyć, aby odzyskać wolność.
Pozdrowienia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość. Z Pana opisu sytuacji/historii sądzę, że Adam może doświadczać bardzo silnej mieszanki uczuć: tęsknoty, nadziei, przywiązania, ale też bólu, bezsilności i zagubienia. To, że trudno mu się odciąć, nie musi oznaczać słabości: raczej pokazuje, jak mocno jest w to emocjonalnie zaangażowany.
Może pomocne będą dla niego takie pytania do refleksji:
Co dokładnie czuję, kiedy do niej wracam a co czuję chwilę po tym?
Czego najbardziej się boję, gdy myślę o całkowitym zakończeniu tej relacji?
Co ta relacja mi daje, a co mi odbiera na co dzień?
Jak wyglądałoby moje życie za kilka miesięcy, jeśli nic się nie zmieni?
Gdzie są moje granice i czy ja sam je respektuję?
Uważam, że największym wsparciem dla niego(Adama) może być spokojna obecność i zachęcanie do przyglądania się sobie bez nacisku ale z delikatnym kierowaniem uwagi na to, co naprawdę przeżywa.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Po pierwsze gratuluję Panie Adamie Pana zachowania, skoro Pan jako obserwator napisał, szukając tutaj pomocy. Pana kolega żyje w klasycznym przykładzie toksycznej, zależnościowej relacji z elementami manipulacji i szantażu emocjonalnego. To jest dla mnie bardzo jasny obraz, ale warto to rozłożyć na części, żeby lepiej zrozumieć mechanizmy i jak mu pomóc.
Adam jest emocjonalnie uzależniony od Wiktorii. Myśli o niej ciągle, nie potrafi wyobrazić sobie życia z inną, a mimo świadomości toksyczności nie potrafi zerwać. Uzależnienie emocjonalne to stan, w którym osoba czuje, że bez drugiej strony „nie ma sensu życie” i doświadcza paniki, gdy tylko myślą o odcięciu się od niej.
Wiktoria używa szantażu: „nie możesz mnie zostawić”, „zmienię się”, „zostawię Rafała”, „będziemy znowu razem”. To typowe narzędzia manipulatorów, by utrzymać partnera w relacji, nawet pod pozorem „przyszłej poprawy”.
Taka wymiana obietnic i nadziej blokuje Adama emocjonalnie: co parę miesięcy dostaje krótki „nagrody” , co wzmacnia potrzebę kolejnego powrotu.
Cykl „rozstanie - powrót - seks” przypomina klasyczny cykl uzależniającej relacji:
napięcie / frustracja
rozstanie / odcięcie
tęsknota / poczucie „nie będziesz musieć”
powrót contakt sexualny
krótkotrwała ulga
powrót do punktu wyjścia. Wygląda to znajomo? Seks w tym przypadku jest częścią „nagradzania”, co utrwala zależność.” Wiktoria jest oficjalnie z Rafałem, a on akceptuje jej relację z Adamem, co tworzy trójkąt emocjonalny. To utrudnia Adama, gdyż nie ma jasnej „granicy”, jego samopoczucie i sens życia są zawieszone w „nieukończonej historii”, to daje Wiktorii jeszcze większą władzę nad nim.
Oboje mogą mieć trudności z z emocjami, budować „bezpieczne stoisko” przy Rafale, ale jednocześnie chcieć bonusu emocjonalno‑seksualnego w postaci Adama, nie rozumieć, jak bardzo to go rani, mimo że to wyraźnie widzi.
Proszę z nim otwarcie porozmawiać, że nie jest to już miłość, tylko uzależnienie emocjonalne.
Musi wybrzmieć jasny komunikat, że pojawia się stresowanie, niechęć, że nie potrafi o niej zapomnieć,że żyje w „błędnej pętli” już kilkanaście miesięcy.
Zamiast narzucać, można mu zadać pytania, które sprowokują jego odpowiedzi do refleksji:
„Jak dziś się czujesz po kolejnym powrocie do Wiktorii?”
„Czy ta relacja buduje ciebie, czy raczej niszczy?”
„Czy wyobrażasz sobie siebie za 3 lata, dalej w tej samej pętli?”
„Czy jesteś w stanie zobaczyć, że to jest uzależnienie, a nie miłość?”
W uzależniających relacjach kluczowa jest pełna przerwa kontaktu, nie tylko bez sexu, ale bez całego kontaktu (SMS, wiadomości, spotkania).
Możesz zasugerować, żeby Adam zablokował ją lub przygotował listę „zakazanych działań” (nie pisać, nie dzwonić, nie szukać jej na sieci), zapisał sobie, co czuje tuż przed powrotem (np. samotność, lęk, nudę) i zamiast pisać, robił coś innego (sport, muzyka, rozmowa z kimś).
Jeśli Adam jest Pana bliskim, proponuj mu rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą.
W terapii można przerobić schemat zależności, zobaczyć, dlaczego ta relacja jest „tak trudna” do odcięcia,
zbudować poczucie własnej wartości niezależne od Wiktorii.
Może go Pan go wspierać emocjonalnie, by czuł się usłyszany, ale nie utwierdzać go w przekonaniu, że „to się jakoś ułoży”, gdyż talkie slogany mogą zaszkodzić.
Lepiej komunikaty w stylu „Widzę, że jesteś w prawdziwej pułapce i boli cię”.
„Ale widzę też, że to, co robisz, powtarza się i nie prowadzi do lepszej relacji, tylko do większego cierpienia”.
Czy warto „dać jej szansę”?
Przy takim schemacie jak ciągłe rozstania, manipulacja, szantaż czy też brak realnego wyjścia z obecnego związku ,
seks jako „nagroda” dla Adama, nie ma powodów, żeby wierzyć, że relacja się „ulepszy”.
Wszystko wskazuje, że to jest funkcjonowanie dla potrzeb Wiktorii, a nie dla Adama.
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co dzieje się u Adama, wygląda na silne emocjonalne uwikłanie – trochę jak uzależnienie od relacji.
Te ciągłe rozstania i powroty wzmacniają jego przywiązanie, mimo że ta relacja go rani i nie daje stabilności. Widać też elementy manipulacji, które mogą pogłębiać jego zagubienie.
Najlepsze, co możesz zrobić, to spokojnie go wspierać, nazywać to, co widzisz („to cię rani”), zadawać pytania i zachęcać do rozmowy z psychologiem. Ważne, żebyś nie próbował go zmuszać do decyzji - to on sam musi do niej dojść...
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Wygląda to na przywiązanie w relacji opartej na „huśtawce emockonalnej”. Bliskość przeplata się z odrzuceniem, co wzmacnia więź emocjonalną, nawet jeśli relacja jest niestabilna. W takich sytuacjach mózg działa trochę jak w uzależnieniu: skupia się na tej jednej osobie i na nadziei na „powrót do dobrych chwil”. Adam ma jednocześnie świadomość, że to nie jest zdrowa relacja, ale emocje są silniejsze niż racjonalna ocena. Dodatkowo trójkąt relacyjny utrzymuje napięcie i sprawia, że trudno się odciąć, bo kontakt ciągle jest podtrzymywany przez obietnice, powroty i seks. Jeśli chodzi o pomoc Adamowi, kluczowe jest przerwanie cyklu kontaktu, bo każdy powrót go wzmacnia, oraz wsparcie go w przetrwaniu silnych emocji po odcięciu. Bez tego sama świadomość, że to „toksyczne”, zwykle nie wystarcza.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz

Zobacz podobne
Witam serdecznie.
Pisałam nie tak dawno temu do Państwa w sprawie z partnerem, który ciągle opiniuje, komentuje i broni ostro jednej naszej wspólnej znajomej nie biorąc pod uwagę mojej osoby, jak i moich uczuć. Dziś rozmawiam z nim ponownie.
Jeszcze raz przestawiłam mu mój pogląd na tę sprawę, po czym wyjaśniłam wyraźnie, że jego zachowanie mnie zraniło, a nawet doprowadziło do łez, których nie widział, gdyż płakałam w ukryciu za jego plecami. Wyrazie w rozmowie postawiłam mu moje granice. Partner niestety nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Na różne sposoby zaczął się tłumaczyć, a na słowa, jakie powiedział w kierunku naszej, a w zasadzie jego znajomej zacytuje ,,ale się wyrobiła, nowe ciuchy kupiła'' po czym stanął w jej obronie, gdy na nią źle powiedziałam mówiąc ,,czemu tak o niej mówisz''. Dziś mi słowa wyjaśnił. Powiedział, że ją podziwia, bo kiedy jej mąż pracował, ona musiała zajmować się domem dziećmi. Mnie chciał tym samym dać do zrozumienia, że ona zawsze będzie u niego na pierwszym miejscu, bo pracuje, kupuje sobie nowe ciuchy i w ogóle wyrobiła się, ma prawa jazdy.
A ja w jego oczach z tej racji, że nie pracuje, bo nie mogę znaleźć pracy, mimo tego, że mam nowe ciuchy, a nie mam prawa jazdy jak ona, w jego oczach jestem nic niewarta.
Jednak nie mam zamiaru mu nic udowadniać, chcę po prostu być sobą i popracować nad własnym poczuciem wartości.
Mimo że mam 38 lat, jestem zadbana kobietą, na powodzenie u płci przeciwnej nie narzekam. On ma 58 lat.
To przykre słyszeć z ust partnera takie słowa i porównania, to strasznie boli. Jak sam twierdził, on mnie kocha, tylko ja się pytam gdzie tutaj miłość i szacunek? Ja bym w życiu nie zrobiła takiego świństwa, jak on zrobił mnie. Bardzo mocno zwracam uwagę na czyjeś uczucia i wiem, jak może czuć się w taki sposób skrzywdzona osoba. Na sam koniec chcę dodać, że po tej całej rozmowie partner przestał się do mnie odzywać, milczy, a jak już się odezwie, to tylko w sprawie służbowej.
Nie wierzę w jego zmiany, no jeśli by chciał coś zmienić w tym kierunku, to by to zrobił, a on wciąż powiela te same schematy, nie patrząc nic na moje uczucia. Czuję się bardzo niepewnie w tej relacji. Straciłam zaufanie do niego, jak i poczucie bezpieczeństwa. Związek też nie daje mi żadnej satysfakcji, a wręcz podcina mu skrzydła. Oczywiście, jeśli chodzi o terapię dla par, to nie wchodzi w grę. Chciałam jednak poznać Państwa zdanie na wyżej opisana przeze mnie sytuację.
Chciałabym również dowiedzieć się jak pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, gdyż nie wygląda ono dobrze, a zależy mi na tym, żeby nad nim popracować, wzmocnić je. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

