Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z brakiem wsparcia partnera w dążeniu do niezależności?

5 lat temu mąż miał kochankę ale nie o nią mi chodzi tylko o to że uczył ją jeździć autem i po tym jak ten romans się wydał obiecał że pomoże mi zrobić prawo jazdy i iść do pracy żebym mogła czuć się bezpiecznie w obawie ponownej takiej sytuacji ale przecież już jej nie będzie tylko ja już mąż atrakcji nie potrzebuje. Ale mąż mówi nie od razu poczekaj wszystko pomału. 2 lata później nigdy nie zrobisz prawo jazdy, za to jaka jesteś. Przez kolejny rok dwa wierzyłam po drodze były różne kłótnie z tego powodu rób sobie, ale dziecka do auta nie zabierzesz, ja mam to w dupie rób co chcesz ale do mnie nie przychodź i znowu kary milczenia aż sprawa ucichła i została przemilczana. Ostatnio mąż powiedział do mojego rodzica, że on mi nigdy przecież nie zabraniał mi zrobić prawo jazdy. Co do pracy nie jestem twoim sponsorem pójdziesz do roboty to zobaczysz ale ty chcesz iść do roboty tylko żeby się szlajać dla towarzystwa, a jak już miała bym iść do pracy to do jakiejś najcięższej. Jak coś próbuje robić to jest źle, ale jak się poddaje i nic nie robię też jest źle.

Patrycja Jaremko

Patrycja Jaremko

To, co Pani opisuje, brzmi bardzo obciążająco emocjonalnie. W tej historii nie chodzi już tylko o prawo jazdy czy pracę, ale o poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i bycia traktowaną z szacunkiem. Po zdradzie naturalne jest, że chciała Pani odzyskać trochę niezależności i poczuć, że w razie trudnej sytuacji poradzi sobie sama. 

Z opisu widać też coś jeszcze: kiedy próbuje Pani zrobić krok w stronę samodzielności, spotyka się Pani z podważaniem, wyśmiewaniem albo sprzecznymi komunikatami. Raz słyszy Pani „rób sobie”, innym razem „nigdy nie zrobisz prawa jazdy”, potem „przecież ci nie zabraniałem”. To może powodować ogromne zagubienie i stopniowo odbierać wiarę w siebie. Człowiek zaczyna mieć poczucie, że cokolwiek zrobi będzie źle.

 

Warto, żeby zadała sobie Pani kilka pytań:

Czego ja naprawdę potrzebuję, niezależnie od opinii męża?

Co sprawiłoby, że czułabym się bezpieczniej i pewniej?

Czy odkładam swoje potrzeby dlatego, że sama tego chcę, czy dlatego, że boję się reakcji?

 

Prawo jazdy czy praca to elementy budowania własnej autonomii. Oczywiście w związku ważne są rozmowa i wspólne ustalenia, ale partner wspierający nie podcina skrzydeł, nie zawstydza i nie straszy konsekwencjami za próbę usamodzielnienia się.

 

Dlatego dobrym kierunkiem byłoby stopniowe odzyskiwanie wpływu - małymi krokami, nie po to, żeby coś udowodnić mężowi, ale żeby odzyskać poczucie sprawczości.

 

Życzę wszystkiego dobrego!

Patrycja Jaremko

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Nie wygląda jak zwykłe „nieporozumienia”, tylko raczej wzorzec zachowań, który może być dla Pani bardzo obciążający i podkopujący poczucie własnej wartości. Z jednej strony były obietnice , a z drugiej ich cofanie, krytyka, zmiana narracji , groźby albo zniechęcanie , a do tego kary milczenia. To wszystko razem tworzy sytuację, w której cokolwiek Pani zrobi, jest źle. I to nie jest przypadek, tylko mechanizm, który sprawia, że trudno ruszyć do przodu i poczuć się pewnie. Warto jasno powiedzieć że ma Pani pełne prawo chcieć zrobić prawo jazdy, iść do pracy i być niezależna i to niezależnie od tego, co on o tym mówi.

 To, że kiedyś zdradził, a potem blokuje Pani niezależność, może nie być przypadkowe. Niezależność partnera czasem zmienia układ sił w relacji i nie każdy chce to zaakceptować.

Nie mogę ocenić całej Pani  sytuacji, ale to, co opisuje, ma cechy kontroli emocjonalnej. I w takiej sytuacji najważniejsze jest, aby pani zaczęła odzyskiwać przestrzeń dla siebie,  krok po kroku.

Justyna Kuszewska

Justyna Kuszewska

Bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz. To, co opisujesz, brzmi niesamowicie raniąco, chaotycznie i wycieńczająco.

Patrząc na to po ludzku i z perspektywy psychoterapeutycznej, zachowanie Twojego męża wykazuje podręcznikowe mechanizmy manipulacji i kontroli. Najpierw daje Ci obietnicę (prawo jazdy, praca) jako formę zadośćuczynienia po zdradzie, a potem powoli, krok po kroku, tę obietnicę niszczy. Z perspektywy poznawczo-behawioralnej (CBT) to, co się dzieje, drastycznie niszczy Twoje poczucie własnej skuteczności i wpędza Cię w stan tzw. wyuczonej bezradności. Kiedy cokolwiek zrobisz, spotyka Cię kara, więc w końcu poddajesz się, żeby unikać bólu.

Chcę, żebyś usłyszała to bardzo wyraźnie: 

 

Z Tobą jest wszystko w porządku. Twoje pragnienie zrobienia prawa jazdy i pójścia do pracy jest całkowicie zdrowe, naturalne i masz do tego pełne prawo.

 

Jesteś w pułapce emocjonalnej. On nie zmieni zdania i nie da Ci 'pozwolenia'. 

Pytanie, które warto sobie zadać brzmi: ile jeszcze swojego życia i swoich marzeń jesteś w stanie poświęcić na czekanie, aż on łaskawie dotrzyma słowa? Twoje bezpieczeństwo i niezależność zależą teraz od Twoich kroków, nawet jeśli będziesz musiała je zrobić wbrew jego krzykom i milczeniu.

Czy masz wokół siebie kogoś (rodzinę, przyjaciół), kto realnie, bez oceniania, mógłby Cię wesprzeć w postawieniu pierwszego kroku, np. w zapisaniu się na kurs bez jego wiedzy?

Z wyrazami szacunku, Justyna Kuszewska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zacznę od tego, iż przedwczoraj powiedziałam po prawie 2 latach swojemu partnerowi o sytuacji, która mnie męczyła, o której tak naprawdę bałam się mu powiedzieć.
Zacznę od tego, iż przedwczoraj powiedziałam po prawie 2 latach swojemu partnerowi o sytuacji, która mnie męczyła, o której tak naprawdę bałam się mu powiedzieć. Sytuacja, o której mu powiedziałam, wyglądała w sposób taki, iż jego ojciec pewnego wieczoru, gdy wróciłam z pracy (opiekował się wtedy moim dzieckiem, a mój partner był na wyjeździe z wojska, jego żona również była na wyjeździe) zadał mi szokujące mnie pytanie, czy chce się z nim przespać. Gdy odpowiedziałam mu nie i jeszcze raz mówiłam nie i powtarzałam, że nie, że kocham jego syna, że nie ma takiej opcji, żeby coś takiego miało miejsce, zadał mi on kolejne pytanie, skoro nie chce się z nim kochać, to chociaż czy on może zrobić mi dobrze w kontekście minety. Po raz kolejny odpowiedziałam, że nie. Zdaję sobie sprawę, że mogłam powiedzieć o tej sytuacji wszystkim wcześniej, ale bałam się. Czułam, że jestem zastraszana. Gdy chciałam o tym powiedzieć, to od jego ojca usłyszałam, że to będzie moja wina, że ja rozwalę dwie rodziny, że nikt mi nie uwierzy, że to słowo przeciwko słowu. Gdy przedwczoraj była konfrontacja z mamą i tatą mojego partnera, pierwsze co na wejściu usłyszałam od jego ojca zdenerwowanego, że no dalej, dalej mów co masz do powiedzenia, że ja kłamie, gdy powiedziałam w spokoju, jak wyglądała cała sytuacja, zaczął się wściekać i rzucać na moją osobę bluzgami, gdy ja nic nie mówiłam, nie chciałam reagować krzykiem na krzyk. Ale gdy zaczął mi grozić, że ja jeszcze tego pożałuję, że on zniszczy mi życie, nie wytrzymałam i wykrzyknęłam, że kto kłamie, to kłamie, że on wie, jaka jest prawda. Fakt jest taki, iż dziś usłyszałam, że jego żona mi wierzy. Ma żal, że tak późno to powiedziałam, rozumiem to w 100%. Mój partner mi też powiedział, że wierzy, ale powiedział, że jeśli wyjdzie coś jakiś brud na mnie, że ja coś to nie będzie fajnie. Powiem szczerze, nigdy nie myślałam o tym człowieku pod kontekstem seksualnym czy partnerskim. Zawsze traktowałam go jako ojca mojego partnera. Boję się, że po groźbach, które usłyszałam od jego ojca, że coś wymyśli lub powie i znów zmanipuluje bliskimi. Boję się, że ja jako osoba niewinna padłam ofiarą osoby psychicznej, która i tak zryła mi łeb dosłownie. Byłam u psychiatry, który zapisał mi leki. Przez tego człowieka nie umiałam już dłużej trzymać w sobie czegoś, co nie jest moją winą w żaden sposób. Boję się, że on zniczy mnie moją psychikę jeszcze bardziej. Zniszczy moją rodzinę mojego partnera i nasze dziecko. Nie wiem, co mam teraz myśleć, potrzebuje pomocy.
Leczę zaburzenia lękowe, jednak dziecko zaczęło przejmować moje zachowania. Relacja z mężem wisi na włosku.
Witam. Od jakiegoś czasu cierpię na zaburzenia lękowe. Zaczęłam już swoją terapię, ale jeszcze długa droga do polepszenia. Relacje z partnerem wiszą na włosku. Sytuacja w domu jest napięta. Problem jest z dzieckiem 5 lat. Stało się nerwowe, sama zaczęła mieć niepokojące myśli, zaczęła się bać wszystkiego, popada w histerię, kopie, bije. Wiem, że wszystko to przeze mnie, przez nas, tłumaczę, robię co mogę, ale jest coraz gorzej mam wrażenie.. od czego zacząć, jak zminimalizować te zachowania u dziecka ?
Mam 29 lat i 2 lata temu przeprowadziłam się z rodzinnego domu na wsi do wielkiego miasta.
Witam, cześć, hej! Tak w zasadzie to nie wiem, czy jest sens zadawać pytanie odnośnie tego, co mnie męczy. Wychodzę z założenia, że trzeba poznać całą historię człowieka... No ale chcę spróbować poszukać gdzieś pomocy. Mam 29 lat i 2 lata temu przeprowadziłam się z rodzinnego domu na wsi do wielkiego miasta (ucieczka i jak najdalej). W domu rodzinnym zawsze czułam się inaczej, niezrozumiała, inna. Lubiłam się uczyć, czytać i mieć własne zdanie, jestem ambitna. Moja rodzina prosta, skupiona na rolnictwie i tv. Moja mama cicha i skromna, ojciec głośny i nadużywający alkoholu. W zasadzie do dziś słyszę, że nie spełniam oczekiwań, że nic nie osiągnie itp. W nowym mieście się odnalazłam i można powiedzieć - jestem spełniona. Co mnie dręczy? Sumienie i wyrzuty. Słyszę, że oni coraz starsi, że nie pomagam, że mam wrócić. Nie chcę tego... To nie dla mnie. Jest dużo do mówienia, pisania, ale... ;)
Jak radzić sobie z wpływem rodzeństwa na związek z żoną DDA?
Witam. Mam bardzo ogólnikowe pytanie, ponieważ doszedłem że brak możliwości rozwiązywania problemów w małżeństwie najprawdopodobniej wynika z tej jednej rzeczy. JA 43l żona 40l. Moja żona jest DDA. Ma 3 siostry z którymi ma bardzo bliski kontakt. Bardzo często zasięga opinii w/w rodzeństwa na temat postępowania i rozwiązywania naszych problemów. Ogólnie nie miałbym z tym żadnego problemu. Ale żony rodzeństwo nie radzi sobie z własnym życiem a co dopiero próbować dawać dobre rady innym. Kiedy mamy jakąś sprawę do omówienia nad którą trzeba się zastanowić widzę jak żona pod wpływem rodzeństwa swoje pierwsze stanowisko potrafi przewrócić o 360 stopni. Uważam że tak nie powinno być. Rozmawiałem już na ten temat z żoną ale jak to osoba DDA czuje się z przeze mnie tym atakowana. Nie wiem co mam z tym zrobić. Kiedyś byliśmy na terapii par z pewnym problemem. Żona w połowie trzeciej sesji wyszła i już na nią nie wróciła. Dopóki rzeczy na terapii były mówione które są po jej myśli było wszystko dobrze. Kiedy psycholog się nie zgadzał z tym co ona uważa czuła się najprawdopodobniej atakowana. Dopiero po latach zauważyłem że tak naprawdę w naszym związku to ja jestem szczery a żona niby ze mną żyje normalnie a jednak jestem kimś do mnie zdystansowanym, nie wiem jak to określi (jakbym z nią grał w piłkę ale był drużyną przeciwną). Czy są może jakieś metody by coś w jej postępowaniu zmienić?
Witam. Jestem obecnie w pewnej sytuacji życiowej, z którą nie mogę sobie poradzić.
Witam. Jestem obecnie w pewnej sytuacji życiowej, z którą nie mogę sobie poradzić. Codziennie płaczę i jest mi przykro z tego powodu. Mianowicie chodzi o to, że mam synka, który teraz kończy roczek. Wyprawiamy z mężem urodziny. I tutaj pojawił się problem. Duża część najbliższej rodziny nam odmówiła (mój brat, siostra i rodzice męża). Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ponieważ u brata jestem chrzestną jego córki, która jest już po komunii. Nie opuściłam ani jednej imprezy, urodzin, Mikołaje, komunii. Rodzice męża twierdzą, że jest za daleko 50km dojechać i są zmęczeni (oboje po 60, ale codziennie oporządzają grządki , jeżdżą na bazar itp). Siostra nie ma, czym dojechać, chociaż my do niej jeździliśmy autobusami, jak nie mieliśmy samochodu i problemu nie było. Biorąc to wszystko w całość, nie mogę jakoś się z tym pogodzić, że my byliśmy na każde zawołanie, a ktoś na tak ważny dla nas dzień, nie przyjedzie. Codziennie o tym myślę, nie mogę na czym innym się skupić. Szkoda mi syna, że będzie tylko połowa osób, chciałabym dla niego jak najlepiej, ale co mogę zrobić ?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.