Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z irytacją wobec mamy po zdradzie rodzica? Porady i wsparcie

Witam. Mam duży problem z mamą. Czuję do niej ogromną irytacje, gdy słyszę i widzę jak je, gdy słyszę jak oddycha, gdy siedzi i rusza nogą, tak bardzo mnie to irytuje. Zmagam się z tym od bardzo dawna. Ostatnio znalazłam przyczynę. Gdy byłam jeszcze małą dziewczynką tato powiedział że mama go zdradziła i wtedy jak spojrzałam na nią to przez chwilę poczułam taki wstręt gdy gotowała moje ulubione placki. Złość do mamy dodatkowo wzniecał mój tato- zraniony z powodu zdrady. U rodziców się bardzo długo nie układało, tato zawsze krzyczał i nie był kochającym mężem, ale ja z siostrą bulysmu bardzo młode więc nie chcieli nam psuć rodziny, mama jednak nie wytrzymała i zrobiła co zrobiła. W mojej głowie ta zdrada została jakby usprawiedliwiona, ale to uczucie irytacji wciąż jest. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, w tym roku chce Pojechać z chłopakiem na airshow w innym mieście, moja mama też chcę ( nie wiem czy dlatego że chce spędzić ze mną czas czy że chce to zobaczyć) jestem właśnie przy kupowaniu biletów, ale droga w jedną stronę zajmie 3-4 godziny i ja nie wiem jak ja z nią wytrzymam. Na samą myśl chce mi się płakać, krzyczeć i nie chce żeby jechała, ale później mam do siebie ogromny żal, jest mu głupio i niesamowicie przykro. Jak mogłabym tej biednej kobiecie odmówić żeby pojechała ze mną na to wydarzenie. Jednak wiem też że gdyby pojechała to byłabym niesamowicie zła. Tak długo próbowałam z tym walczyć, jestem bezradna, nie wiem co mam zrobić, wyleczyć się z tego uczucia do sierpnia czy może grzecznie jej podziękować? Od razu zaznaczam że mama jechałaby jednym autem z nami i do tego jej partner, a jazda na dwa auta byłaby całkiem dziwna bo przecież po co 4 osoby z jednego miejsca miałyby jechać oddzielnie. Było już wiele rozmów na temat tego co czuje, były rozmowy z psychologiem, pedagogiem w szkole. Widzę że cierpi więc udaje że wszystko jest w porządku. PROSZE O POMOC
Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Opisane przez Panią emocje są zrozumiałe i wynikają z głęboko zakorzenionego konfliktu emocjonalnego, który sięga dzieciństwa. To, że dowiedziała się Pani o zdradzie matki w sposób nacechowany silnym osądem ze strony ojca, mogło wywołać trwały ślad wewnętrzny konflikt lojalności i utratę poczucia bezpieczeństwa w relacji z matką. Choć dziś rozumowo Pani ją usprawiedliwia, emocje nadal reagują bólem, złością i napięciem. Irytacja wobec matki, nawet przy jej codziennych, neutralnych zachowaniach, może być reakcją na nieprzepracowaną emocjonalnie krzywdę i brak przestrzeni, by te uczucia w zdrowy sposób wyrazić. To nie znaczy, że Pani nie kocha matki tylko, że ta relacja nadal jest źródłem emocjonalnego ciężaru, który domaga się zrozumienia i uwolnienia. Jeśli myśl o wspólnym wyjeździe budzi u Pani silny sprzeciw, ma Pani prawo go nie planować. Warto postawić granicę łagodnie, ale szczerze wyjaśniając, że nie jest to decyzja przeciwko matce, lecz troska o własny spokój psychiczny. Udawanie, że wszystko jest w porządku, tylko pogłębi napięcie.

Pomocna może być kontynuacja terapii, szczególnie w nurcie pracy z relacjami z dzieciństwa. Nie musi Pani wszystkiego „wyleczyć” do sierpnia. Wystarczy, że zrobi Pani jeden krok w stronę autentyczności i troski o siebie już to będzie początkiem zmiany. Jeśli zechce Pani, mogę pomóc przygotować słowa do rozmowy z mamą.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj Zuziu, 

 

To duża odwaga w tak obszerny sposób podzielić się swoją trudnością. Oczywiście zdaję sobie sprawę, jak trudna jest to dla Ciebie sytuacja oraz jak ciężko jest znaleźć na nią "złoty środek". Rozumiem, że to sierpniowe wydarzenie jest dla Ciebie szalenie ważne i chcesz go spędzić na totalnym luzie i w pełnej radości. No jasne! Jednocześnie rozumiem, w jak trudnym położeniu się znalazłaś, trochę tak jakby serce walczyło z rozumiem. "Zaprosić mamę na to wydarzenie, czy nie? A co jeśli ona...?" I w tym miejscu pojawia się natłok myśli, które nazywamy zamartwianiem, co w konsekwencji wpływa na Twoje emocje, bo mówisz o irytacji (czyli jest złość), zapewne odczuwasz coś w ciele na samą myśl o wyjeździe, a w konsekwencji jest zachowanie, czyli odwlekasz zakup biletów. Czyli to, co myślisz w danej sytuacji, warunkuje to, jak się czujesz, jak reaguje Twoje ciało i co robisz w danym momencie. Szczególnie przyjrzyj się swoim pierwszym myślom, jak jesteś z mamą, jak ona robi coś, co wzmaga Twoją irytację.  Ale też warto się przyjrzeć temu, czy są momenty, w których mama Cię nie irytuje, w których spędzacie razem czas i czerpiesz z tego przyjemność. 

Natomiast, po pierwsze zachęcam Cię do przyjrzenia się swoim myślom i przekonaniom w ogóle na temat zdrady. Czym ona dla Ciebie jest? Jakie były odczuwalne dla Ciebie konsekwencje rozpadu związku rodziców? Być może w tym miejscu jest coś, co w konsekwencji warunkuje Twoją postawę względem mamy. Świetnie, że podejmowałaś już różne próby poradzenia sobie. Natomiast istotnym jest, żebyś nie udawała, co czujesz, bo to męczy podwójnie. Masz prawo do swoich emocji, a paradoksalnie maskowanie i tłumienie ich daje odwrotny skutek do zamierzonego. 

 

Pozdrawiam 

Natalia Krawiec-Jokiel 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Zuziu,

 

dziecko nie powinno uczestniczyć w trudnościach, które między sobą mają rodzice. Nastawianie dziecka przez jednego z rodziców przeciwko drugiemu również nie powinno mieć miejsca w tej sytuacji. Super, że znalazłaś przyczynę swojego problemu, ponieważ to ogromny krok ku zmianie. Teraz trzeba to odpowiednio przepracować z psychologiem/psychoterapeutą poza szkołą, ponieważ pedagog czy psycholog szkolny ma inne zadania/obowiązki w placówce. A co do samej zdrady - wina nie zawsze leży po jednej ze stron. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Krystyna Stańdo

Krystyna Stańdo

Zuziu,

Z odwagą i otwartością poszukujesz rozwiązania sytuacji, w jakiej się znalazłaś i potrafisz podzielić się swoimi trudnymi emocjami. To zasługuje na uznanie.

Dręczy Cię, że Twoje uczucia wobec mamy są ambiwalentne. Kochasz ją i nie chcesz, aby cierpiała, ale jednocześnie irytują cię jej zachowania, odczuwasz wobec niej fizyczny wstręt i złość, masz jej za złe cierpienie, na które Cię naraziła w dzieciństwie i o którym nie możesz zapomnieć. Takie sprzeczne odczucia wobec rodziców bywają wyczerpujące i mogą niepokoić, ale nie świadczą o tym, że jesteś złą córką.

Na myśl, że mama pojedzie z wami na pokaz, chce Ci się płakać i krzyczeć, a później pojawia się żal, poczucie winy, że nie powinnaś mamie odmawiać, bo ją to zaboli. Piszesz, że znalazłaś już przyczynę swoich silnych emocji i że pojawiły się one w reakcji na małżeńską zdradę twojej mamy. To jest ważne i wnikliwe odkrycie i warto byłoby to bliżej zbadać. Jednocześnie może warto zadać sobie pytanie, czy nie wchodzą w grę także inne czynniki, jak np. poszukiwanie przez Ciebie autonomii, niezależności, potrzeba przeżywania różnych doświadczeń na własny rachunek?  A może jest to Twoja reakcja na nadmierną kontrolę ze strony mamy albo wynika z przeciążenia poczuciem odpowiedzialności za mamę?

Czasami przesuwanie granic w relacjach z bliskimi jest potrzebne i zdrowe, co nie znaczy, że nie będzie bolesne dla obu stron.

Wydaje się, że warto byłoby przyjrzeć się bliżej twojej relacji z mamą (i z tatą) w bezpiecznej i wolnej od oceniania atmosferze, nazwać emocje, które kryją się za złością i irytacją, dotrzeć do potrzeb, które stoją za tymi emocjami.

Z twojego listu wynika, że małżeństwo twoich rodziców nie przetrwało, były w nim konflikty, zdrada, może nawet przemoc. Wyobrażam sobie, że to musiało być trudne i obciążające dla małej, empatycznej dziewczynki, którą przywołujesz w swoim liście. To zrozumiałe, że tamte sytuacje mogą nadal wpływać na twoje samopoczucie i funkcjonowanie. Od ciebie zależy, czy zechcesz nad tym popracować przy pomocy zaufanego specjalisty.

Za mało wiem o Tobie, aby pozwolić sobie na coś więcej niż snucie przypuszczeń i podsuwanie pytań, ale jeśli chodzi o planowany przez Ciebie wyjazd, może warto byłoby rozważyć następujące możliwości:

1.     Rozmowa z mamą o Twoich odczuciach i potrzebach. Mogłabyś spokojnie i szczerze wyjaśnić mamie, że zależy ci na tym, aby pojechać tylko z chłopakiem. Mama z partnerem mogliby do was dołączyć na miejscu, gdyby chcieli. Nie wiem jednak, ile masz lat i czy takie rozwiązanie byłoby akceptowalne dla mamy, która jest Twoim prawnym opiekunem i ponosi w związku z tym odpowiedzialność za ciebie.

2.     Jedziecie wspólnie, jednym samochodem, ale zawczasu przygotowujesz się do tego, aby zadbać o własny komfort, np. prosisz chłopaka o wsparcie, zabierasz słuchawki i porcję dobrej muzyki lub podcastów do słuchania w czasie jazdy, ustalacie, kto usiądzie z przodu, a kto z tyłu, planujecie czas spędzany razem i osobno po dotarciu na miejsce.

 

Mam nadzieję, że moja odpowiedź będzie dla Ciebie choć trochę pomocna.

Krystyna Stańdo

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

Chciałem Ci powiedzieć, że to nie jest Twoja wina, że tak czujesz. To reakcja, która powstała z bólu i braku wsparcia emocjonalnego w dzieciństwie. Jako dziecko nie powinnaś była słyszeć o zdradzie zostałaś wciągnięta w coś, co rozdzieliło Cię emocjonalnie z mamą. Teraz ciało i psychika reagują, mimo że głową próbujesz to zrozumieć.

Jeśli chodzi o wyjazd: masz prawo czuć, że wspólny czas w samochodzie byłby dla Ciebie trudny. Nie jesteś zobowiązana do poświęcania się kosztem swojego spokoju. Jeśli czujesz, że obecność mamy (i jej partnera) odbierze Ci radość z tego wydarzenia, masz prawo jej grzecznie i z empatią powiedzieć, że wolisz pojechać tylko z chłopakiem. Możesz to ubrać w słowa typu:

„Mamo, bardzo Cię kocham i chcę, żebyśmy spędzały ze sobą dobre chwile, ale ten wyjazd to dla mnie też ważny moment z chłopakiem. Chciałabym mieć ten czas tylko z nim.”

Nie musisz od razu „leczyć” się z tych uczuć do sierpnia. To proces. Możesz jednak spróbować zacząć pracować z tym, co czujesz. Niekoniecznie chodzi o „naprawienie” relacji od razu, ale o to, żeby siebie zrozumieć być może nadal z pomocą psychologa, jeśli będzie taka możliwość. Na dziś najważniejsze: Twoje uczucia są ważne, Twoje granice są ważne i masz prawo je wyznaczać, nawet jeśli to budzi w Tobie trudne emocje. Współczucie nie polega na rezygnacji z siebie. Czasem oznacza troskę o siebie, by móc kiedyś wrócić do relacji już bez bólu.

 

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog diagnosta 

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Obawy przed agresywnym zachowaniem siostry a choroba przewlekła i zaburzenia adaptacyjne
Mam pewien problem. W sumie zaczyna mnie to coraz bardziej jakby wpędzac w strach/obawy. Zacznę od tego, że choruję od dziecinstwa przewlekle. Siostra zaczęła z tego powodu się, że mnie wyśmiewać, dogadywać mi mam też chorobę lecząc się u psychiatry- zaburzenia adaptacyjne. Wczoraj doszło do dużej sprzeczki gdzie uderzyłam siostrę, ona mnie powiedziała, że nie odezwie się do mnie. Siostra nawet z agresją doskakuje do mnie gdy usłyszy, że matka mi w czymś pomogła wydziera się, że sobie nie radze mówi, że mam się leczyć nawet w miejscach publicznych obraza. Niedługo ma się do nas przeprowadzić. Zaczynam się trochę że tak powiem już jej bać. Jest ona bardzo agresywna. Wszystko jej przeszkadza, o wszystko się czepia nawet niedomknięte drzwi czy nie zamknięta toaleta gdy ktoś zapomni. Zaraz rzuca, trzaska, krzyczy. Mam obawy, że po wprowadzce ona będzie wręcz mnie nękac czy zastraszac będę się jej bać, że ciągle będzie coś źle i będzie robić mi awantury i obrażać też ze względu na chorobę. Nie mam obecnie możliwości wyprowadzki. Nie wiem co robić.
Dylemat macierzyństwa: co zrobić, gdy partner nie jest gotowy na dziecko?

Dzień dobry, zwracam się z ogromną prośbą o obiektywną opinię o mojej aktualnej sytuacji życiowej i jak dalej żyć. 

Jestem ze swoim partnerem (już mężem) od liceum. 

Aktualnie mamy po 33 lata. Od początku znajomości komunikowałam, że moim celem życiowym w życiu rodzinnym jest bycie matką. Mąż deklarował również chęć posiadania jednego dziecka w przyszłości. Uzgodniliśmy orientacyjnie, że będziemy to realizować ok. 30 r.ż. Co jakiś czas przy różnych okazjach kontynuowaliśmy te zapewnienia (wybór imion, pojawienie się dziecka w rodzinie). Przez pandemię, moje zawirowania w pracy, temat potomstwa trochę się przesunął, ale mając 30 lat (październik 2022), zaczęłam się badać pod tym kątem i wróciłam do naszych zapewnień i, że czas się przygotować do realizacji naszych planów (wspomnę też, że mieliśmy oboje stabilne i dobrze płatne prace na umowy na czas nieokreślony i własne komfortowe mieszkanie z niskim kredytem). 

Mąż zaczął unikać tematu. Ja co jakiś czas do niego wracałam, tłumaczyłam, że może nie pójść tak łatwo (mam chorą tarczycę i inne problemy hormonalne) i że nie możemy już tego odwlekać, bo będzie tylko gorzej fizycznie. Ostatecznie w czerwcu/lipcu 2023, gdy znowu to ja zaczęłam ten temat i oczekiwałam jakiś deklaracji z jego strony to powiedział, że chciałby dziecko, ale jeszcze nie jest gotowy i żeby dać mu ok. rok czasu. Było to dla mnie duże opóźnienie, biorąc pod uwagę też inne aspekty mojego życia, ale chciałam, żeby też był gotowy i przekonany więc tak uzgodniliśmy. W tym czasie ten temat pojawiał się z obu stron np. przy zmianie samochodu to, żeby wózek się zmieścił, plany przemeblowania sypialni z uwzględnieniem łóżeczka itd. 

Na początku 2024 r. zaczęłam się przygotowywać, znowu robić badania i w czerwcu 2024 dostałam od lekarzy zielone światło, wręcz mówili, żeby dalej nie zwlekać. Męża na bieżąco informowałam co do moich wizyt i wyników. Zbliżał się nasz urlop nad morzem we dwoje w lipcu 2024 więc idealna okazja na odstawienie tabletek. Powiedział, że jeszcze potrzebuje miesiąc. Powiedział coś w stylu, że „nie chce, żeby ten urlop mi się z tym kojarzył”. U mnie już się zaczynały pojawiać jakieś dziwne stany emocjonalne z tym związane i zaczęłam być momentami niemiła dla męża i opryskliwa. Miałam poczucie, że mnie oszukuje. 

Miałam też wymagającą i stresującą pracę, ze zmianą, której zwlekałam z uwagi na nasze plany, co dodatkowo mnie dobijało. Minął miesiąc, mąż dalej unikał tematu i jak ja o tym zagadałam, to usłyszałam, że o jakim dziecku ja mówię, że nam się nie układa i że nasz związek to jest tylko „ciągnięcie wózka”. 

Ja w szoku, bo generalnie dobrze nam się układa od lat i mąż też to podkreśla. Co jakiś czas mamy jakieś gorsze dni/ tygodnie to fakt, ale nigdy tak wcześniej nie powiedział i nie dał mi tego w taki sposób odczuć. Wiem, że są aspekty w naszym życiu, które bardzo chciałby zmienić (częstotliwość współżycia, moje nadprogramowe kilogramy), ale wiemy oboje i to okazujemy, że się bardzo kochamy, lubimy, szanujemy i jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Wiemy też oboje, że ma ogromny problem z podejmowaniem decyzji. On nadal unikał tematu, a moja frustracja rosła. Od tego czasu zacząłem się dziwnie czuć emocjonalnie. We wrześniu 2024 pojawił się z mojej strony temat rozwodu (rozpisałam konkretne kroki do rozstania się itd.), ale mąż poważniej zachorował i skupiłam się na opiece nad nim. Proponowałam również wspólną terapie, ale nie chciał. 

Nie chciałam rozmawiać o naszej sytuacji z nikim bliskim, więc miałam sama kilka konsultacji z terapeutą, jak tę sytuację rozwiązać. Mieliśmy z mężem kilka rozmów przeze mnie zainicjowanych, żeby omówić, co go blokuje, jaki jest problem. 

Jak już mieliśmy dosyć, podczas jednej rozmowy, to uzgadnialiśmy wspólnie termin kolejnej rozmowy, żeby nie uciekło (moja inicjatywa). W tym czasie mówił, że jego zdaniem dziecko wpłynie negatywnie na naszą relację, że jest nam przecież dobrze i on nie chce niczego zmieniać, że lubi nasze życie we dwójkę, że boi się, że dziecko będzie na 1 miejscu u mnie, że może nie będzie dobrym ojcem, że generalnie nie czuje aktualnie potrzeby. Staraliśmy się każdy aspekt przegadać. Też podzieliłam się swoim odczuciami i wątpliwościami. Przez to wszystko mi się posypały wyniki badań, ale konsensus rozmów był w październiku 2024 taki, że on nie jest pewien dalej czy chce dziecko, ale nie chce mnie stracić, więc spróbujmy jak znów dostane od lekarzy zielone światło. Więc jak dalej biegałam po lekarzach i badaniach i dostałam w styczniu zielone światło wiec zgodnie z rozmowami, odstawiłam tabletki, poinformowałam męża i od tego czasu unika zbliżeń. Wie o tym, że zaraz po odstawieniu tabletek mogę mieć większe szanse na zajście w ciąże przy moich schorzeniach i że plan był taki, żeby z tego czasu skorzystać. Minęły 2 tygodnie i wczoraj po kilku dniach, gdy nie reagował na moje inicjatywy intymne, znowu ja musiałam rozpocząć rozmowę, że o co chodzi. Powiedział, że ma jakąś blokadę, ale w sumie mu dziecka nie brakuje i nie ma takiej potrzeby, nadal nie wie, czy w ogóle je chce mieć, że dalej się źle czuje itd. Jest mu dobrze jak jest i jest szczęśliwy ze mną i nie chce zmian. Ja dalej jestem przekonana, że chce mieć dziecko, być matką, a przynajmniej się o to postarać. Czuję się aktualnie oszukana, że to wszystko było grą na czas, mówi, że nie że za każdym razem był ze mną szczery. Jednocześnie wiem, że psychicznie nie chce być dalej w tej sytuacji niepewności, mój zegar biologiczny leci nieubłaganie i albo zaakceptuje fakt, że nie będę mieć dziecka, ale będę z nim (nadal mam poczucie, że to jest mój najlepszy człowiek i ukochany mąż) albo odejść, zanim frustracja weźmie górę i zniszczę to, co nas łączy, bo myśl o dziecku mi towarzyszy od zawsze i myślę, że nie będę się w stanie pogodzić z tą stratą. 

Mam też takie myśli, że moja intuicja podpowiadała mi od kilku lat, że on nie zdecyduje się na dziecko ze mną, ale zawsze się łudziłam i ją uspokajałam i miałam nadzieję, że tylko potrzebuje więcej czasu. Aktualnie jestem w rozsypce i myślę, co dalej zrobić. Czuję, że powinnam odejść, równocześnie mając myśli ile to zmian i że miałabym opuścić swoją ukochaną osobę dla swojego marzenia/wizji, które może się nigdy nie zrealizować. I że to z partnerem się żyje i dziecko jest uzupełnieniem tej relacji, a ja nie chce tworzyć innej póki co, niż z nim. Nie wiem, co dalej robić tzn. mózg wie (odejść), ale serce dalej się łudzi, że jakoś to będzie i jest dobrze.

Boli mnie odsunięcie się ode mnie rodziny męża, ze względu na 'powrót' ich mamy, byłej żony partnera.
Witam Od 8 lat jestem mężatką. Mój mąż ma 3 dzieci, w tym 2 dorosłych synów z poprzedniego małżeństwa oraz jedno wspólne dziecko ze mną. Była żona przez te lata była w różnych związkach , jej ostatni był na tyle toksyczny, że zerwała kontakt ze swoimi synami. Nie mieli kontaktu z matką przez ponad 3 lata. W tym czasie najstarszy syn i jego narzeczona bardzo zbliżyli się do mnie i mojego męża, co mnie bardzo ucieszyło. W ostatnich miesiącach była żona rozstała się ze swoim partnerem i postanowiła odnowić relacje z synem. Daje im drogie prezenty , często u nich bywa. Ja zauważyłam, ze narzeczona syna odsunęła się ode mnie. Mój mąż uważa, że przesadzam, ale ja jestem pewna swoich odczuć w tym temacie . Nie wiem czy to zazdrość z mojej strony, ale nie umiem sobie poradzić z tym , że zostałam zepchnięta na drugi plan przez jego syna i narzeczoną . Oni są młodzi, bo mają po 21 lat ( ja mam 38) i wiem, że była męża zawsze będzie dla nich najważniejsza, ale boli mnie to, że kiedy ona bez wahania zerwała z nimi kontakt, ze względu na ówczesnego partnera i nie interesowała się nimi w ogóle przez te lata, to teraz kiedy nagle wróciła, oni zachowują się jakby nic się nie stało. Nie wiem dlaczego, ale boli mnie ta sytuacja.
Jak pomóc mężowi z depresją po narodzinach dziecka, gdy nie chce pomocy specjalisty?

Mój mąż choruje na depresję, ale nie chce pomocy specjalisty. Ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy (narodziny dziecka), chociaż już przez 2 miesiące widziałam poprawę, to od dwóch tygodni znowu jest gorzej. Jest zobojętniały, wycofany, nie ma ochoty na bliskość, często nie chce jeść, ma problemy ze snem. Jak mogę mu pomóc? Staram się mu powtarzać, że go kocham i jest dla mnie ważny, ale mam wrażenie, że jemu jest to obojętne, mówię żeby spróbował zrobić coś co wcześniej sprawiało mu przyjemność, ale cokolwiek mówię to jak zderzenie ze ścianą.

Nie potrafię podjąć decyzji, czy chcę mieć dziecko
Witam. Mój problem dotyczy macierzyństwa. Nie potrafię podjąć decyzji o posiadaniu dziecka. Od kilkunastu lat jestem w związku i w tym 4 lata po ślubie. Obydwoje mamy 32 lata, jesteśmy jedynakami. Mamy z mężem duży dom po dziadkach którego remont kończymy, mamy stabilną, lekką pracę i w dodatku pracujemy razem, mamy bardzo dobre relacje z rodzicami z obydwu stron i w dodatku moi teściowie mieszkają obok, finansowo czujemy się dobrze. Warunki po prostu idealne dla dziecka, no właśnie tylko że ja nie potrafię podjąć decyzji mimo że mąż jest przekonany że chce mieć dziecko i oczywiście rodzina namawia. Czuję wewnątrz taki lęk że moje dotychczasowe życie się skończy że będę ciągle chodzić zmęczona i nie będę mieć na nic czasu. Jestem typem introwertyka. Dobrze się czuję w samotności lub tylko w towarzystwie męża. Jak zbyt długo przebywam z ludźmi to czuję się wypalona. Mam swoje zamiłowania takie jak sport, podróże, spacery po lesie. Po pracy lubię często sobie odpocząć, poleżeć, włączyć telewizję. Boję się że to się skończy. Dziecko będzie wymagać uwagi. Najbardziej się boję tego okresu jak ono już pójdzie do żłóbka a ja wrócę do pracy. Będę śpieszyła się do pracy a dziecko będzie płakać, nie będzie chciało iść do żłobka. Będę musiała się wyspać do pracy a ono nie będzie chciało spać. Boję się że nerwowo sobie nie poradzę. Ogólnie nie jestem całkiem na nie bo mam takie dni których jest większość że bardzo bym chciała mieć dziecko. Oglądam wtedy filmy o macierzyństwie, przeglądam strony z akcesoriami dla dzieci a znowu też mam takie dni gdzie napada mnie dość spory lęk przed byciem mamą oraz tym że dziecko urodzi się niepełnosprawne. Jest to dla mnie bardzo trudny temat. Z mężem na początku naszego związku rozmawialiśmy o dziecku że fajnie byłoby je mieć. Później temat się urwał. Mieliśmy różne swoje problemy, byliśmy na życiowej krawędzi. Później wszystko zaczęło się układać i temat powoli powrócił jednak ja im jestem starsza tym bardziej jestem na nie. Stwierdziliśmy że podejmiemy ostateczną decyzję jak już skończymy remont czyli na początku następnego roku. Ten czas zbliża się bardzo szybko a ja dalej nie wiem co robić. Wiem że byłabym fajną mamą. Lubię zabawy z dziećmi, spacery, rysowanie. Jestem bardzo kreatywna. Dodam jeszcze że mój mąż powiedział że jak nie będę chciała dziecka to on to zrozumie bo do mnie należy ostateczna decyzja. Będzie mu jednak trochę przykro. Wiem że jest mi wierny ,ale jednak obawy są że będzie chciał w przyszłości mieć to dziecko z inną i że mnie zostawi. Już sama nie wiem co robić.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.