Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z irytacją wobec mamy po zdradzie rodzica? Porady i wsparcie

Witam. Mam duży problem z mamą. Czuję do niej ogromną irytacje, gdy słyszę i widzę jak je, gdy słyszę jak oddycha, gdy siedzi i rusza nogą, tak bardzo mnie to irytuje. Zmagam się z tym od bardzo dawna. Ostatnio znalazłam przyczynę. Gdy byłam jeszcze małą dziewczynką tato powiedział że mama go zdradziła i wtedy jak spojrzałam na nią to przez chwilę poczułam taki wstręt gdy gotowała moje ulubione placki. Złość do mamy dodatkowo wzniecał mój tato- zraniony z powodu zdrady. U rodziców się bardzo długo nie układało, tato zawsze krzyczał i nie był kochającym mężem, ale ja z siostrą bulysmu bardzo młode więc nie chcieli nam psuć rodziny, mama jednak nie wytrzymała i zrobiła co zrobiła. W mojej głowie ta zdrada została jakby usprawiedliwiona, ale to uczucie irytacji wciąż jest. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, w tym roku chce Pojechać z chłopakiem na airshow w innym mieście, moja mama też chcę ( nie wiem czy dlatego że chce spędzić ze mną czas czy że chce to zobaczyć) jestem właśnie przy kupowaniu biletów, ale droga w jedną stronę zajmie 3-4 godziny i ja nie wiem jak ja z nią wytrzymam. Na samą myśl chce mi się płakać, krzyczeć i nie chce żeby jechała, ale później mam do siebie ogromny żal, jest mu głupio i niesamowicie przykro. Jak mogłabym tej biednej kobiecie odmówić żeby pojechała ze mną na to wydarzenie. Jednak wiem też że gdyby pojechała to byłabym niesamowicie zła. Tak długo próbowałam z tym walczyć, jestem bezradna, nie wiem co mam zrobić, wyleczyć się z tego uczucia do sierpnia czy może grzecznie jej podziękować? Od razu zaznaczam że mama jechałaby jednym autem z nami i do tego jej partner, a jazda na dwa auta byłaby całkiem dziwna bo przecież po co 4 osoby z jednego miejsca miałyby jechać oddzielnie. Było już wiele rozmów na temat tego co czuje, były rozmowy z psychologiem, pedagogiem w szkole. Widzę że cierpi więc udaje że wszystko jest w porządku. PROSZE O POMOC
Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Opisane przez Panią emocje są zrozumiałe i wynikają z głęboko zakorzenionego konfliktu emocjonalnego, który sięga dzieciństwa. To, że dowiedziała się Pani o zdradzie matki w sposób nacechowany silnym osądem ze strony ojca, mogło wywołać trwały ślad wewnętrzny konflikt lojalności i utratę poczucia bezpieczeństwa w relacji z matką. Choć dziś rozumowo Pani ją usprawiedliwia, emocje nadal reagują bólem, złością i napięciem. Irytacja wobec matki, nawet przy jej codziennych, neutralnych zachowaniach, może być reakcją na nieprzepracowaną emocjonalnie krzywdę i brak przestrzeni, by te uczucia w zdrowy sposób wyrazić. To nie znaczy, że Pani nie kocha matki tylko, że ta relacja nadal jest źródłem emocjonalnego ciężaru, który domaga się zrozumienia i uwolnienia. Jeśli myśl o wspólnym wyjeździe budzi u Pani silny sprzeciw, ma Pani prawo go nie planować. Warto postawić granicę łagodnie, ale szczerze wyjaśniając, że nie jest to decyzja przeciwko matce, lecz troska o własny spokój psychiczny. Udawanie, że wszystko jest w porządku, tylko pogłębi napięcie.

Pomocna może być kontynuacja terapii, szczególnie w nurcie pracy z relacjami z dzieciństwa. Nie musi Pani wszystkiego „wyleczyć” do sierpnia. Wystarczy, że zrobi Pani jeden krok w stronę autentyczności i troski o siebie już to będzie początkiem zmiany. Jeśli zechce Pani, mogę pomóc przygotować słowa do rozmowy z mamą.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj Zuziu, 

 

To duża odwaga w tak obszerny sposób podzielić się swoją trudnością. Oczywiście zdaję sobie sprawę, jak trudna jest to dla Ciebie sytuacja oraz jak ciężko jest znaleźć na nią "złoty środek". Rozumiem, że to sierpniowe wydarzenie jest dla Ciebie szalenie ważne i chcesz go spędzić na totalnym luzie i w pełnej radości. No jasne! Jednocześnie rozumiem, w jak trudnym położeniu się znalazłaś, trochę tak jakby serce walczyło z rozumiem. "Zaprosić mamę na to wydarzenie, czy nie? A co jeśli ona...?" I w tym miejscu pojawia się natłok myśli, które nazywamy zamartwianiem, co w konsekwencji wpływa na Twoje emocje, bo mówisz o irytacji (czyli jest złość), zapewne odczuwasz coś w ciele na samą myśl o wyjeździe, a w konsekwencji jest zachowanie, czyli odwlekasz zakup biletów. Czyli to, co myślisz w danej sytuacji, warunkuje to, jak się czujesz, jak reaguje Twoje ciało i co robisz w danym momencie. Szczególnie przyjrzyj się swoim pierwszym myślom, jak jesteś z mamą, jak ona robi coś, co wzmaga Twoją irytację.  Ale też warto się przyjrzeć temu, czy są momenty, w których mama Cię nie irytuje, w których spędzacie razem czas i czerpiesz z tego przyjemność. 

Natomiast, po pierwsze zachęcam Cię do przyjrzenia się swoim myślom i przekonaniom w ogóle na temat zdrady. Czym ona dla Ciebie jest? Jakie były odczuwalne dla Ciebie konsekwencje rozpadu związku rodziców? Być może w tym miejscu jest coś, co w konsekwencji warunkuje Twoją postawę względem mamy. Świetnie, że podejmowałaś już różne próby poradzenia sobie. Natomiast istotnym jest, żebyś nie udawała, co czujesz, bo to męczy podwójnie. Masz prawo do swoich emocji, a paradoksalnie maskowanie i tłumienie ich daje odwrotny skutek do zamierzonego. 

 

Pozdrawiam 

Natalia Krawiec-Jokiel 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Zuziu,

 

dziecko nie powinno uczestniczyć w trudnościach, które między sobą mają rodzice. Nastawianie dziecka przez jednego z rodziców przeciwko drugiemu również nie powinno mieć miejsca w tej sytuacji. Super, że znalazłaś przyczynę swojego problemu, ponieważ to ogromny krok ku zmianie. Teraz trzeba to odpowiednio przepracować z psychologiem/psychoterapeutą poza szkołą, ponieważ pedagog czy psycholog szkolny ma inne zadania/obowiązki w placówce. A co do samej zdrady - wina nie zawsze leży po jednej ze stron. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Krystyna Stańdo

Krystyna Stańdo

Zuziu,

Z odwagą i otwartością poszukujesz rozwiązania sytuacji, w jakiej się znalazłaś i potrafisz podzielić się swoimi trudnymi emocjami. To zasługuje na uznanie.

Dręczy Cię, że Twoje uczucia wobec mamy są ambiwalentne. Kochasz ją i nie chcesz, aby cierpiała, ale jednocześnie irytują cię jej zachowania, odczuwasz wobec niej fizyczny wstręt i złość, masz jej za złe cierpienie, na które Cię naraziła w dzieciństwie i o którym nie możesz zapomnieć. Takie sprzeczne odczucia wobec rodziców bywają wyczerpujące i mogą niepokoić, ale nie świadczą o tym, że jesteś złą córką.

Na myśl, że mama pojedzie z wami na pokaz, chce Ci się płakać i krzyczeć, a później pojawia się żal, poczucie winy, że nie powinnaś mamie odmawiać, bo ją to zaboli. Piszesz, że znalazłaś już przyczynę swoich silnych emocji i że pojawiły się one w reakcji na małżeńską zdradę twojej mamy. To jest ważne i wnikliwe odkrycie i warto byłoby to bliżej zbadać. Jednocześnie może warto zadać sobie pytanie, czy nie wchodzą w grę także inne czynniki, jak np. poszukiwanie przez Ciebie autonomii, niezależności, potrzeba przeżywania różnych doświadczeń na własny rachunek?  A może jest to Twoja reakcja na nadmierną kontrolę ze strony mamy albo wynika z przeciążenia poczuciem odpowiedzialności za mamę?

Czasami przesuwanie granic w relacjach z bliskimi jest potrzebne i zdrowe, co nie znaczy, że nie będzie bolesne dla obu stron.

Wydaje się, że warto byłoby przyjrzeć się bliżej twojej relacji z mamą (i z tatą) w bezpiecznej i wolnej od oceniania atmosferze, nazwać emocje, które kryją się za złością i irytacją, dotrzeć do potrzeb, które stoją za tymi emocjami.

Z twojego listu wynika, że małżeństwo twoich rodziców nie przetrwało, były w nim konflikty, zdrada, może nawet przemoc. Wyobrażam sobie, że to musiało być trudne i obciążające dla małej, empatycznej dziewczynki, którą przywołujesz w swoim liście. To zrozumiałe, że tamte sytuacje mogą nadal wpływać na twoje samopoczucie i funkcjonowanie. Od ciebie zależy, czy zechcesz nad tym popracować przy pomocy zaufanego specjalisty.

Za mało wiem o Tobie, aby pozwolić sobie na coś więcej niż snucie przypuszczeń i podsuwanie pytań, ale jeśli chodzi o planowany przez Ciebie wyjazd, może warto byłoby rozważyć następujące możliwości:

1.     Rozmowa z mamą o Twoich odczuciach i potrzebach. Mogłabyś spokojnie i szczerze wyjaśnić mamie, że zależy ci na tym, aby pojechać tylko z chłopakiem. Mama z partnerem mogliby do was dołączyć na miejscu, gdyby chcieli. Nie wiem jednak, ile masz lat i czy takie rozwiązanie byłoby akceptowalne dla mamy, która jest Twoim prawnym opiekunem i ponosi w związku z tym odpowiedzialność za ciebie.

2.     Jedziecie wspólnie, jednym samochodem, ale zawczasu przygotowujesz się do tego, aby zadbać o własny komfort, np. prosisz chłopaka o wsparcie, zabierasz słuchawki i porcję dobrej muzyki lub podcastów do słuchania w czasie jazdy, ustalacie, kto usiądzie z przodu, a kto z tyłu, planujecie czas spędzany razem i osobno po dotarciu na miejsce.

 

Mam nadzieję, że moja odpowiedź będzie dla Ciebie choć trochę pomocna.

Krystyna Stańdo

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

Chciałem Ci powiedzieć, że to nie jest Twoja wina, że tak czujesz. To reakcja, która powstała z bólu i braku wsparcia emocjonalnego w dzieciństwie. Jako dziecko nie powinnaś była słyszeć o zdradzie zostałaś wciągnięta w coś, co rozdzieliło Cię emocjonalnie z mamą. Teraz ciało i psychika reagują, mimo że głową próbujesz to zrozumieć.

Jeśli chodzi o wyjazd: masz prawo czuć, że wspólny czas w samochodzie byłby dla Ciebie trudny. Nie jesteś zobowiązana do poświęcania się kosztem swojego spokoju. Jeśli czujesz, że obecność mamy (i jej partnera) odbierze Ci radość z tego wydarzenia, masz prawo jej grzecznie i z empatią powiedzieć, że wolisz pojechać tylko z chłopakiem. Możesz to ubrać w słowa typu:

„Mamo, bardzo Cię kocham i chcę, żebyśmy spędzały ze sobą dobre chwile, ale ten wyjazd to dla mnie też ważny moment z chłopakiem. Chciałabym mieć ten czas tylko z nim.”

Nie musisz od razu „leczyć” się z tych uczuć do sierpnia. To proces. Możesz jednak spróbować zacząć pracować z tym, co czujesz. Niekoniecznie chodzi o „naprawienie” relacji od razu, ale o to, żeby siebie zrozumieć być może nadal z pomocą psychologa, jeśli będzie taka możliwość. Na dziś najważniejsze: Twoje uczucia są ważne, Twoje granice są ważne i masz prawo je wyznaczać, nawet jeśli to budzi w Tobie trudne emocje. Współczucie nie polega na rezygnacji z siebie. Czasem oznacza troskę o siebie, by móc kiedyś wrócić do relacji już bez bólu.

 

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog diagnosta 

 

Zobacz podobne

Nadużycie seksualne w rodzinie - jak pomóc synowi?
Mój syn lat 9 przyznał mi się, że jego kuzyn lat 13 zmuszał go do dotykania w miejscach intymnych. Co mam robić??? Syn jest załamany, płacze po nocach, a ja się o niego martwię. Gdzie powinnam się udać, jak mu pomóc? Syn sam chce iść do psychologa .
Niepokój w związku na odległość: czy brakuje mi bliskości i zrozumienia?
Witam, zastanawia mnie moj niepokoj, ktory obiektywnie nie ma podstaw i sam nie raz powtarzalem w zyciu, ze w zwiazku nalezy miec przestrzen i nie wolno sie ograniczac natomiast w przypadku kiedy moja dziewczyna wychodzi ze znajomymi na miasto nie czuje sie dobrze… Czy moze wynikac to z tego, ze mamy slaby kontakt i mi go wiecznie brakuje (zwiazek na odleglosc, ona 2 dzieci). Dla mnie szokiem jest ze zdarzaja sie dni kiedy nie potrafi znalezc nawet 5 min na krotki telefon przed snem -“jak chcesz to sam mozesz zadzwonic”. Jest dzien ze zadzwoni, na drugi np. jest cisza, ja czekam na sygnal az da mi znac ze juz wszystko wokol dzieci zrobila - dostaje tylko wiadomosc “dobranoc”. Bliskosc i czulosc na zero. Byla syt. kiedy chodzila do psychologa mowila, ze wszystko ja meczy, brak sily na cokolwiek, zero checi, problemy finansowe - ograniczyla nawet pewne zajecia z dziecmi, zeby wrocic do siebie. Nagle telefon od kolezanki ktorej dawno nienwidziala 8 godzin ze znajomymi 2 w nocy powrot mimo, ze z samego rana obowiazki. Wczoraj az mnie zaszkowalo jak zadzwonila na te 5 minut powiedziec dobranoc - dzisiaj wyszla znowu. Mam tutaj na mysli, ze zycie ja przytlacza tak, ze nie ma na nic czasu ale jakby zaproszenie kolezanek potrafi zawrocic calym planem dnia, zmeczeniem - czas i energia nagle sie znajduja… Byc moze drazni mnie cos innego… te dwie kolezanki ciagle narzekaj na to jakie zycie z dziecmi jest ciezkie… i ja mimo, ze ich nie posiadam jestem swiecie przekonany, ze problem tkwi w czyms innym a nie dzieciach - na pewno natura nas tak nie stworzyla zeby spelniajac potrzebe potomstwa tracic chec do zycia… byla syt. “Powiedzialam do syna w nerwach juz “wypier na gore” - ja uwazam to za mocno karygodne… natomiast jej kolezanka powiedziala, ze “ona tez tak juz ma bo nie wytrzymuje wiec to normalne” i oczywiscie - moje zdanie sie nie liczy bo “nie mam dzieci” ale jej kolezanka ma racje bo zachowuje sie tak samo i na pewno “nie mozna tego nazwac patologiczna reakcja”. Kiedy druga zazywa leki bo wykancza ja opieka nad dzieckiem mimo, ze ja dzieli i wlasciwie 50% czasu jest wylaczona z opieki - tez ma racje bo ona tez tak robi. Chodzi o to, ze te moim zdaniem bezpodstawne negatywy potem zamiast znalezc na nie rozwiazanie sa utrwalane “bo te 2 znajome tez tak maja”. Byc moze tez dostaje “zlote porady” dot. Naszeto zwiazku. Nie wiem ale czuje niepokoj - moze nie potrafie ufac, i cala nazwijmy to “wina” lezy po mojej stronie?
Obawy przed rozmową z psychologiem o problemach z ojczymem i narkotykami

Dzień dobry, 

od jakiego czasu chciałam zacząć chodzić do psychologa, ponieważ problemy w rodzinie mnie przytłaczają, ale mam obawy. Mam 17 lat, mój ojczym ma problemy z narkotykami, ale normalnie pracuje, nie wykazuje żadnej agresji itd. 

Zdarzają się jednak sytuacje, w których musiałam się nim zajmować, kiedy wracał i był pod wpływem, a ja byłam sama w domu. Mama oczywiście starała się jak najszybciej wracać z pracy i zdejmować ze mnie ten obowiązek, który w ogóle nie powinien mieć miejsca. Mama nie ma żadnego kontaktu z substancjami takimi jak narkotyki, alkohol itd. 

Chciałabym porozmawiać o tym z psychologiem, ale boję się, że może uznać przebywanie przy ojczymie w takim stanie za zagrożenie mojego zdrowia i życia, i zgłosić to na policję. 

Czy na spokojnie mogę powiedzieć o tym psychologowi, czy on może to zgłosić?

Tajemnica, która mnie niszczy

Od 19 lat mam tajemnicę, która mnie zabija. Wiem, że jak się wyda znienawidzą mnie rodzina dzieci. Obecny partner mnie zostawi. Czuję, że wariuje powoli. Od dawna leczę się na nerwice lęki ataki paniki. Teraz mam natłok myśli, co to będzie jak się wyda co mam robić. Błagam pomóżcie, bo czuję że umieram w środku

Jak poradzić sobie z kryzysem życiowym i znaleźć wsparcie?
Dzień dobry, jestem 22 letnią studentką na studiach dziennych, która nigdy nie pracowała i nie potrafi odnaleźć się w życiu, ani znaleźć pracy czy nawet umówić się do lekarza. Czuje się bezustannie okropnie i marzę żeby być kimś innym. Mój problem polega na tym, że jestem bardzo niedojrzała i nie potrafię sama niczego załatwić czy zrobić. Wychowałam się w toksycznej rodzinie, gdzie od dziecka jestem brutalnie wyzywana z błahych powodów przez mojego brata, który nie radzi sobie z agresją, z manipulującą i zachowującą się jak dziecko matką, a mnie samą traktującą jak koleżankę, a nie dziecko i do tego bardzo unikającym ojcem, z którym mimo wszystko mam najlepszy kontakt. Popełniłam dużo błędów, nie potrafię trzeźwo myśleć i w ten sposób nie dość, że dostawałam przez rok stypendium socjalne to wszystko zmarnowałam na terapię co tydzień, leki od psychiatry i problemy ginekologiczne, z tego powodu że bałam i wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Boję się również zapisać na NFZ i nawet nie wiem jak... Niby wystarczy gdzieś zadzwonić ale ja czuję się okropnie głupia i dalej nie rozumiem co powinnam zrobić. Przez to, że nie mam zaoszczędzonych pieniędzy na przyszłość, a o ironio mój tata musi mi co miesiąc płacić za bilet miesięczny na busa, którym jeżdżę na studia, czuję się obrzydliwe, brzydzę się sobą, czuję, że wszystko już stracone i zniszczyłam sobie życie, jestem bezwartościowa i bardzo się siebie wstydze do tego stopnia, że przeszkadza mi to nawet w spędzaniu czasu z rówieśnikami. Ciągle się porównuję do każdego, nie jestem w stanie tego nie robić. Teraz dostaje stypendium rektora i panicznie boję się ciągle, że zmarnuję te pieniądze na nic jak tamto stypendium. Bardzo mi wstyd i czuję dużo lęku. Chodzę do psychiatry, zapisałam się sama prywatnie, ale po tym jak zostałam bez pieniędzy musiałam powiedzieć o tym tacie i później też matce. Matka się nie przejęła i stwierdziła z kpiną, że biorę leki tylko po to żeby schudnąć (już przytyłam 10 kg od tego czasu). Tacie było to bardzo ciężko zaakceptować, był bardzo rozczarowany i czułam się okropnie. Ale teraz już ciągnę pieniądze na dojazd na studia, na psychiatrę czasem. Dalej nie potrafię znaleźć pracy, mam wrażenie, że w moim mniejszym mieście każdy znalazł pracę przez znajomości a ja ich nie mam, wręcz mam fobię społeczną chociaż walczę z nią od 14 roku życia i już jest lepiej, ale wciąż mnie ona ogranicza. Jak widać po moim piśmie, nie wiem za co ja dostałam to stypendium rektora skoro nawet pisać nie potrafię już w poprawny sposób. Czuję się bezwartościowa i niedobrze mi. Nie mogę się w takim stanie rozwijać, ale nie potrafię znaleźć psychologa na NFZ. Mój tata jest totalnie przeciwny psychologom i ma ideologie, że tylko ciągną kasę i nic nie robią, ale i tak nie dałabym rady zapytać go o pomoc finansową bo coraz gorzej się czuję, jak okropny, obrzydliwy pasożyt. Jedyne co robię to całymi dniami oglądam seriale i gram w gry, które jak najbardziej rozpraszają moją uwagę od siebie i od tego jak okropna jestem i jak okropnie marnuję swoje życie i jestem obrzydliwym leniwym nierobem. Nie wiem juz co robić. Czuje się gorsza od każdego przez to wszystko i nie zasługłuję ani na przyjaciół, ani na dobrą pracę, ani na związek ani na szczęśliwe życie bo jestem tak leniwa i głupia, pusta, tępa i nie umiem ogarnąć życia jak dorosła osoba, jestem niedojrzała i dziecinna i tak w kółko. Niedobrze mi aż jak przypomniałam sobie o tej całej prawdzie i moich realiach codzienności więc uciekam dalej słuchać muzyki i grać, bo już nawet nie mogę się uczyć bez rozproszenia swoją bezwartością. Dziękuję osobom, które przeczytały ten żałosny lament, bardzo mi wstyd i przepraszam za zabieranie czasu z życia ale jeśli ktoś coś odpiszę to jestem bardzo wdzięczna
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.