
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Kiedy coś jest...
Kiedy coś jest przesadne, a kiedy normalne?
Anonimowo
Dominika Krekień
Dzień dobry,
to zupełnie normalne, że zwątpiła Pani w słuszność swoich emocji, gdy wielokrotnie były one bagatelizowane.
Gdy granice osobiste są przekraczane pierwszą informacją, że to się dzieje będą właśnie nieprzyjemne emocje oraz pojawienie się uczucia dyskomfortu. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jeśli czuła Pani taki stan, faktycznie Pani granice osobiste były przekraczane.
Może dobrym pomysłem w Pani przypadku byłoby skorzystanie z konsultacji psychologicznej w celu przyjrzeniu się lękowi, z którym obecnie Pani się mierzy w aspekcie wchodzenia w nowe relacje?
Pozdrawiam serdecznie
Dominika Krekień
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pani słów wynika, że nie czuła się Pani dobrze w związku. Zwątpiła Pani w prawdziwość swoich emocji, co przy takich sytuacjach może się zdarzyć (zgodnie w powiedzeniem, że kłamstwo wypowiedziane 100 razy staje się prawdą). Pewnym sygnałem może być to co Pani opisuje jako irytację czy złość. Jeżeli takie relacje trwają długo, to problemy ze samoświadomością uczuć i potrzeb są częste. Dlatego zachęcałabym do konsultacji z psychologiem.
pozdrawiam
Klaudia Kalicka
Szanowna Pani,
Emocje takie jak złość, irytacja są jak lampka sygnalizująca między innymi nasze granice. To świetnie, że rozpoznaje je Pani. Dodatkowo nazywa Pani wprost bagatelizowanie Pani granic. Warto zwrócić uwagę na zaufanie do siebie i wiarę we własne emocje i myśli.
Jeśli potrzebowałaby Pani wsparcia w tym procesie - serdecznie zapraszamy :)
Pozdrawiam! Klaudia

Zobacz podobne
Oto poprawiony tekst pod względem ortograficznym:
Cześć, Mam następujący problem, z którym nie mogę sobie poradzić od wielu lat. Jestem z kobietą - żoną w sumie prawie 20 lat, w tym 13 lat po ślubie. Po jakimś czasie od momentu, jak się związaliśmy, przyznała się do swojej przeszłości. W wieku 15 lat miała pierwszego chłopaka, z którym współżyła. Powiedziała mi to na początku naszego związku. Miałem trudności, ale ten fakt zaakceptowałem. Przedstawiła to wtedy jako epizod, który był dla niej przykry, nie chce do tego wracać. Mówi, że miała problem z asertywnością, podobno robiła to mimo tego, że tego nie chciała. Po kilku latach - już małżeństwa - podczas jakiejś rozmowy wydało się, że ten chłopak nie był jedynym. Był ktoś jeszcze, o czym mi nie powiedziała, ukryła to przede mną na początku naszego związku. Ponownie to "przetrawiliłem" i "zaakceptowałem". Jestem z nią tyle lat, mogę powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, mamy dzieci, dużo razem osiągnęliśmy, mamy spory majątek, nieruchomości, biznesy, dobre stanowiska w pracy. Ostatnio na jaw wyszły kolejne fakty. To nie był zwykły seks, to był również seks oralny - nazwijmy to jednostronny, z jej "aktywnym" udziałem. Dowiedziałem się o tym teraz, po prawie 20-stu latach małżeństwa. Czuję się oszukany, zawiodła moje zaufanie, nie była wobec mnie szczera. Ponadto - przypadkiem - trafiłem na profil na socjalach jej byłego. Każdy jego post był przez nią polajkowany. Dla mnie to taki symbol, mały gest, że ona "nie ma mu za złe" tego, co się wydarzyło, tego, że ma to wpływ na całe nasze życie, na cały nasz związek. Przez cały ten czas - choć nie dawałem sobie po tego poznać - o tym pamiętam, rozmyślam. Nie codziennie, nie co tydzień. Raz na jakiś czas. Przypomina mi się to wszystko. Cierpię, rozdrapuję, babram się w tym. Ona twierdzi, że to nie ma znaczenia, że to nie wyglądało jak seks zakochanych. Ona to robiła, bo on nalegał. Ale czy mogę jej wierzyć? Jak jej zaufać? Jak przestać myśleć? Jak przestać się w tym babrać i rozdrapywać przeszłości. Ciężko mi zaakceptować nową rzeczywistość. Mimo tego, że mnie to rani, to czuję, że ją kocham. Chcę być blisko niej. Ona jest bardzo dobrym człowiekiem, czuła, troskliwa, wspaniała matka dla naszych dzieci. Ale jej przeszłość mnie wykańcza. Opowiada, jak to jej znajomi otwarcie rozmawiają - w obecności swoich aktualnych partnerów - o swoich byłych i o tym, co robili. Dla niej to było takie normalne. Dla mnie nie. Dziękuję za pomoc. Pozdrowienia.

