Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Ghosting ze strony kochanka. Jak poradzić sobie z samopoczuciem po ghostingu?

Niecały tydzień temu pisałam o ghostingu ze strony przyjaciela/kochanka, otrzymałam odpowiedź, ale mam wrażenie, że nie zostałam dobrze zrozumiana. Może też źle się wyraziłam. Po pierwsze nie mam dzieci i raczej nie planuję, nie lubię dzieci. Po drugie, jestem osobą dość młodą, 29-latką, świeżo upieczoną mężatką, to nie jest małżeństwo z długim stażem. Z kochankiem poznałam się będąc jeszcze narzeczoną, on o tym wszystkim wiedział, sam był w stałym, wieloletnim związku, nasza relacja była klarowna od samego początku. Nie byliśmy zazdrośni o swoich życiowych partnerów ani nic z tych rzeczy. Dzieliłam się z nim m.in. przygotowaniami do ślubu, widział moje zdjęcia w sukni ślubnej itd. Wspierał mnie i nawet udzielał porad odnośnie do organizacji wesela. Autentycznie przyjaźniliśmy się, lubiliśmy, zależało nam na sobie wzajemnie. Powtórzę raz jeszcze - kocham swojego męża i nie miałam wątpliwości, że chcę za niego wyjść. Kochanek nie ma nic do rzeczy w tej kwestii. W ogóle ja nie szukałam kochanka, to istotne. On znalazł mnie. Nie miałam konta na żadnym portalu randkowym. Nie planowałam zdradzać narzeczonego/męża. Napisał do mnie na zwykłym portalu społecznościowym, na którym praktycznie każdy ma konto. Ja i mąż i wszyscy, którzy to czytają z dużym prawdopodobieństwem również. W ogóle jestem, wydaje mi się, dość ułożoną osobą, zawsze byłam wzorową uczennicą, grzeczną, studia skończyłam z wyróżnieniem, kształcę się dalej, mam w sobie empatię, można na mnie liczyć, mam grono przyjaciół, jestem blisko z rodziną (tu mam na myśli rodziców, dziadków - ostatnio ktoś mylnie odczytał, że mam dzieci, a sama się jeszcze trochę czuję dzieckiem, na pewno prędzej niż matką), nigdy wcześniej nie byłam w takiej relacji, partnerów seksualnych mogę policzyć na palcach jednej dłoni i z każdym łączyło mnie uczucie i związek, przeważnie kilkuletni. Seks nie był dla mnie nigdy żadnym kryterium doboru partnera (chociażby dlatego, że decydowałam się na niego dopiero po kilku miesiącach - z szacunku do siebie, żeby mieć pewność co do intencji mężczyzny) nigdy nie był, ani nie będzie powodem rozstań, jednakże rzadko byłam z tej kwestii zadowolona, ale trudno, nie było to dla mnie kluczowe. Kochanek przekonał mnie, bym z nim o tym porozmawiała, początkowo bez spotkań. Tzn. on chciał się spotkać, ale ja mu powiedziałam, że nie ma opcji, że nie chcę zrobić tego narzeczonemu, z resztą to byłoby nieodpowiedzialne, nie znałam go, mógłby okazać się mordercą itp. No ale rozmowa to nic takiego, więc pisaliśmy kilometry wiadomości. Oczywiście nie tylko na wiadomy temat, ale zaskoczyła mnie jego otwartość w tej kwestii i sama się otworzyłam. Mieliśmy podobny problem w naszych związkach i to nas zbliżyło. Uprzedzając poradę o potędze rozmowy z mężem - mój mąż obraża się, gdy cokolwiek mu powiem, a nawet gdy już z łaską próbuje coś zmienić, robi to nieporadnie, niechętnie i ma minę sugerującą, że czuje się nieswojo i jest na mnie zły. W końcu zgodziłam się na spotkanie z kochankiem, w publicznym miejscu dla bezpieczeństwa, ale z dala od mojego miasta. Całowaliśmy się, była między nami "chemia", spodobało mi się. Później już chciałam to skończyć. Tylko jeden pocałunek i koniec. No ale po tygodniu od mojej, kończącej to wiadomości, odezwałam się, że jednak chciałabym spróbować więcej. W końcu jeśli mąż nie wie, no to nie cierpi. Nikomu nic złego się nie dzieje. Co więcej - dzięki kochankowi nie byłam już sfrustrowana, czułam się spełniona i doceniałam męża jeszcze bardziej, tylko w innych kwestiach. To mi służyło. Np. nigdy bym nie chciała by moim życiowym partnerem był ktoś taki jak mój kochanek, ktoś komu nie mogłabym zaufać, kto by mnie zdradzał itd... Mój mąż jawił się w moich oczach jako ideał, właśnie m.in. dzięki kochankowi. Powtórzyliśmy pocałunek w przymierzalni w centrum handlowym. Podobało mi się to szaleństwo, przygoda, coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam i na co mój mąż nigdy by się nie zgodził, bo to zbyt ryzykowne. No i znów było bezpiecznie, dookoła kręcili się ludzie. Okazał się całkiem sympatycznym chłopakiem na żywo. Później spotkaliśmy się w samochodzie, w lesie, nie doszło za daleko, chociaż chcieliśmy, ale rozsądek mi na to nie pozwolił. Przed kolejnym spotkaniem poprosiłam go, by wykonał odpowiednie badania w kierunku HBV, HCV, HIV, treponema pallidum, chlamydii itd. Przedstawił mi wyniki - ujemne, no i wtedy zaczęliśmy spotykać się w hotelu, z samodzielnym zameldowaniem - kluczyk w skrzynce na kod, by nie musieć patrzeć w oczy recepcjonistce - spłonęłabym ze wstydu. Było super, nie wdając się w szczegóły. Mój związek z mężem również kwitł, mniej się kłóciliśmy, a gdy wolałam na jakiś temat porozmawiać z kochankiem, no to wybierałam kochanka. Z kochankiem czasami tygodniami mogliśmy w ogóle nie rozmawiać o seksie, a na inne tematy, dobrze się z nim rozmawiało po prostu. Więc była to relacja przyjcielska, sam też mi się zwierzał, dużo się o nim dowiedziałam. Wydawało mi się, że osiągnęłam pełnię szczęścia. I nawet mój mąż to zauważył, że jestem bardziej radosna, chciało mi się żyć! I w pracy mi dobrze szło i na specjalizacji i często spotykałam się ze znajomymi, wszyscy to widzieli, że aż promienieję. Podtrzymuję to, że mąż jest dla mnie najważniejszy, ale nie działo mu się nic złego. Gdyby kochanek chciał ode mnie czegoś więcej, natychmiast urwałabym ten kontakt, nigdy nie pozwoliłabym mu rozbić mojego małżeństwa. Ale on nawet nie myślał o mnie w tym sposób. Tzn. nie mogę być pewna, ale nic tego nie sugerowało, miał swoje życie, a ja swoje. Nie chcę być oceniana, że mam pomieszane wartości, bo ja dokładnie znam swoje wartości. Kochanek był dla mnie bliską osobą, przyjacielem i nie sądzę by moje zamartwianie się świadczyło o tym, że mąż nie jest dla mnie najważniejszy, czy że go nie kocham. Mąż i kochanek to dwie różne relacje, oparte na innych wartościach. Wiem, że większość ludzi powie, że na pewno jestem złym człowiekiem, skoro zdradzałam. Z tego powodu nie mam się komu wygadać i piszę na tym anonimowym portalu, licząc, że tu unika się takich zero-jedynkowych ocen. Mój problem nie dotyczy kiepskiej relacji z mężem, bo jest ona dobra w moim odczuciu. Lubimy spędzać razem czas, mamy wspólne pasje, cele, kochamy się, dbamy o siebie, jeden za drugim skoczyłby w ogień. Mój problem dotyczy ghostingu i tego jak sobie z nim radzić. Z czymś tak przykrym, nieoczekiwanym, nagłym, niemożliwym do wyjaśnienia, w dodatku poprzedzonym tymi stanami depresyjnymi i niepokojącymi wiadomościami od kochanka, o których pisałam. Martwię się o niego, o jego życie dosłownie, nie wiem co się stało, dlaczego, czy ja nie mam w tym jakiejś winy... I nie sądzę bym kiedykolwiek poznała odpowiedź na te pytania, a żyć dalej muszę i chcę. Muszę wmówić sobie, że się nic nie stało? Zająć się czymś innym i automatycznie zapomnę o tym? Trudno mi w to uwierzyć. Jak mam zamknąć ten rozdział, który niezależnie ode mnie został nagle urwany? Potrzebuję jakiejś wskazówki jak do tego podejść, jak sobie to ułożyć w głowie. O moją relację z mężem nie ma potrzeby się martwić.
Dorota Patrzyk

Dorota Patrzyk

Ghosting ma to do siebie, że zwalnia z konfrontacji z trudnymi emocjami i dlatego często jest wygodny. Romans z kolei ma to do siebie, że dwie osoby nie mają względem siebie żadnych zobowiązań. Te dwie cechy opisanych zjawisk sprawiają, że jest Pani w trudnej sytuacji, w której może Pani nie otrzymać odpowiedzi na nurtujące pytania. 

Być może niepokój i natłok myśli, których teraz Pani doświadcza wynikają z utraty poczucia kontroli nad sytuacją? Jeśli kochanek postanowił zakończyć relację bez słowa, może Pani jedynie zaakceptować tą sytuację, następnie się przyjrzeć swoim emocjom i spróbować się nimi zająć. Warto wypisać emocje, które się pojawiają i zastanowić co może Pani z nimi zrobić, jak sobie w innych sytuacjach z nimi Pani radziła? Do tego należałoby zadbać o siebie również fizycznie - aktywność, zdrowa dieta i sen wspomagają utrzymanie równowagi emocjonalnej. 

Warto też może przyjrzeć się odpowiedzi na pytanie, z jakiego powodu nie ma Pani wiary w to, że można mieć udaną relację partnerską i seksualną z jedną osobą jednocześnie? 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Partner nie chce mówić o kwestiach finansowych, które są według mnie ważne.

Chłopak w przeszłości wziął kredyt na rodzinę swojej ex. Pożyczył im pieniądze, których mu nie zwrócili. Problem w tym, że jesteśmy razem rok i nie chce powiedzieć, na co przeznaczył kasę. Mówi, że był głupi i że nie muszę wiedzieć na co. Nie wiem czy powinno mnie to interesować, czy nie, ale uważam, że powinnam znać info o kredycie, ponieważ ta sytuacja może wplywać na teraźniejszość. Chłopak nie chce jeździć na wycieczki, jest sknerą, wylicza pieniądze. Co mogę zrobić w obecnej sytuacji? Drążyć dalej z nim ten temat?

Jak radzić sobie z presją społeczną dotyczącą znalezienia partnera i trendów kulturowych

Jak poradzić sobie z presją dot. znalezienia partnera, którą wywiera na mnie znaczna większość osób w moim otoczeniu, a także kultura? Jestem osobą w wieku, w którym ogromna większość ludzi jest już bardzo "doświadczona" w związkach, ja jednak nie czuje potrzeby poszukiwania partnera. Moje otoczenie nie rozumie tego (większość osób, na szczęście nie wszystkie), a gdy otwieram różne fora w internecie i czytam, co ludzie sądzą o osobach niedoświadczonych w moim wieku, to włos mi się na głowie jeży. Jesteśmy wręcz potępiani. Ostatnio poważnie myślę o emigracji z w/w powodów, jednak słyszę, że w innych krajach wcale pod tym względem lepiej nie jest. Ja myślę, że ok, może nie jest idealnie, ale wierzę, że jest, choć odrobinę lepiej. Jak sobie radzić z tym wszystkim? Jak znaleźć rozwiązanie, które mi realnie pomoże?

Problemy z bliskością po wizycie u ginekologa: Jak uratować relację po zmianie uczuć partnera

Facet przestał na mnie patrzeć jak na atrakcyjną kobietę po wizycie u Mężczyzny ginekologa. Spotykam się z pewnym chłopakiem od pół roku i było super. Dzieliśmy wspólne pasje, spędzaliśmy czas i zbliżaliśmy się do siebie. Czuję się przy nim dobrze i nie myślałam, że można spotkać takiego mężczyznę, który tak świetnie potrafi działać na samopoczucie i nastrój, a jednocześnie jest atrakcyjny, męski i inteligentny. Niestety, wszystko się zmieniło. Spóźniłam się na świętowanie jego sukcesu w pracy z powodu wizyty u ginekologa. Zapytał mnie, jak nazywa się doktor, do którego chodzę. Odpowiedziałam, że to mężczyzna i cyk, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jego uczucia do mnie wyparowały. Niby wszystko jest ok, ale unika bliskości, nie angażuje uczuć, nawet patrzy na mnie inaczej. Jestem jak koleżanka. Spędza czas, dzieli pasje, ale nic więcej. Myślałam, że mu przejdzie, nie przeszło. Ja chciałam się angażować, zbliżyć; skończyło się paniczną ucieczką pod pozorem powrotu do pracy. Rozmawiałam na ten temat z psychologiem. Powiedział, że tak się może zdarzyć i zdarza, że to problem na styku świadomych uczuć i emocji. Wiem, że muszę dać czas i nie naciskać. Ale boję się, że po prostu zacznie widzieć tę atrakcyjność w innej kobiecie. Czy jest na to jakiś sposób?

Tęsknię za mężczyzną, który przestał utrzymywać ze mną kontakt. Czuję, że tracę kontrolę.
Tęsknię za mężczyzną, który przestał się do mnie odzywać i nie wiem kompletnie z jakiego powodu. Nie potrafię chyba na razie kompletnie o nim zapomnieć, minęły już od tego momentu 3 miesiące i na początku było mi bardzo ciężko, nie mogłam przestać o nim myśleć. Uczucia te były i są spotęgowane tym, że mieszkam w miejscu, którego nie znoszę, zrobiłam bardzo wiele, by się stąd wyprowadzić, na razie nie udało mi się. Poznaliśmy się również za granicą, we Włoszech, on tam mieszka. Do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego on przestał się odzywać i boję się, że nie zależało mu aż tak, jak mi. W dodatku to ja zapoczątkowałam kontakt po powrocie do domu - to ja zadzwoniłam do niego, poprosiłam, żeby oddzwonił po pracy - zrobił to, dał mi wyraz, że chciałby, żebym wróciła do hostelu (w którym od pracuje) prawił mi też komplementy odnośnie wyglądu. Jednak gdy zapytałam go, czy ma dziewczynę, odparł, ze nie, ale na razie wolałby nie być w związku bo jest w zrelaksowanej fazie swojego życia. Kto wie, jaka jest prawda. Miałam nadzieję, że nasza relacja będzie się rozwijać, że będziemy się jakoś poznawać. On powiedział, że zadzwoni też następnego dnia po południu, nie zadzwonił, jednak późnym wieczorem napisał, że zasnął. Zdenerwowało mnie to wtedy bardzo, w zasadzie to moja intuicja podpowiadała mi, że coś jest nie tak, dlatego czułam spore zdenerwowanie, bo ogólnie nie jestem konfliktowa. Odpisałam mu na to "naprawdę?" on odpisał tylko znak zapytania, ja na to odpisałam "ok" a po kilku dniach zapytałam, czy zamierza do mnie zadzwonić. I to tyle. Nie spodziewałam się z jego strony kompletnie takiego zachowania, to znaczy, że można zniknąć bez słowa, boli mnie to i nie wiem jak do tego podejść. Ogólnie to on wykazywał oznaki tego, że mu się podobam, na przykład przytulił mnie długo na pożegnanie, a w ostatni dzień, gdy powiedziałam mu, że dziś wracam do domu (na początku miałam zostać trochę dłużej) powiedział, że miałam zostać dłużej, a już go zostawiam. Powiedział to niby żartem, ale widziałam w nim smutek pod spodem. Dłuższego czasu wiele rzeczy jest poza moją kontrolą i mogę tylko patrzeć, jak niszczone jest to, na czym mi zależy. Pamiętam, jak bałam się do niego zadzwonić pierwsza - bałam się, bo wiedziałam, że nie jestem w stanie przewidzieć i kontrolować tego, co się zdarzy dalej. Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, jaki jest powód. Cokolwiek robię, jest za mało, albo źle, nie wiem nawet jak.
Byłem w relacji z pewną osobą. Byłem, ponieważ ta osoba się ode mnie odcięła, zerwała kontakt i naszą relację.
Dzień dobry. Mam taki (może) dziwny problem i pytanie, ale dla mnie jest on istotny. Z racji z tego, że nie mam kogo poprosić o pomoc w tej sprawie, proszę o to tutaj, Państwa. Byłem w relacji z pewną osobą. Byłem, ponieważ ta osoba się ode mnie odcięła, zerwała kontakt i naszą relację. Podejrzewam też, że się na mnie obraziła, dlatego się ze mną nie kontaktuje. Dlaczego dla mnie jest to takie ważne? Bo to dla mnie jest bardzo ważna osoba i zastanawiam się, czy ja również dla niej jestem ważny. Słuchałem w jednym filmiku psychologicznym w internecie, że pewne rzeczy mogą o tym świadczyć np.: obrażenie się i odcinanie się ode mnie; mówienie, że nie obchodzi ją, co ja mówię/czuję; mówienie, że nie chce mnie znać/widzieć oraz silne emocje w rozmowie/kłótniach, np. złość. To wszystko było w naszej relacji. Zdaję sobie sprawę, że jeśli jestem ważny tej osobie to w sposób negatywny niestety. Ale bądź co bądź może to są pomieszane uczucia i ta osoba czuje do mnie też coś pozytywnego? Ja również na tę osobę bardzo się złościłem, ale niezmiennie mi na tej osobie zależy, jest to dla mnie osoba b. ważna. Moje pytanie brzmi następująco: Czy powyższe opisane uczucia i zachowanie mogą świadczyć o uczuciu do mnie? Czy sobie zbyt wiele dodaję? Czy mogą też świadczyć o czymś zupełnie innym? Tylko np. o czym? Może po prostu o tym, że wkurzałem tę osobę swoją obecnością? Kiedy miałem tę relację z tą osobą, to byłem zdecydowanie przekonany, że tylko mnie zależy, ale gdy teraz przemyślałem to, co dostałem, naszły mnie wątpliwości. Bardzo dziękuję za ewentualne nakierowanie, pomoc.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!