Diana Ziegert
Dziękuję Ci za odwagę i zaufanie, że zdecydowałaś się podzielić się czymś tak trudnym. Z samego tonu Twojej wiadomości widać, jak bardzo się boisz tego, co dzieje się w Twoim umyśle, i jak bardzo Ci zależy na tym, by to zrozumieć i być "w porządku".
To, co opisujesz – poczucie „drugiej rzeczywistości”, silne, niepokojące obrazy, odczuwanie czegoś złego w sobie czy myśli o przemocy – może być naprawdę przerażające, zwłaszcza gdy nie wiesz, skąd się biorą. I naprawdę ważne jest to, że to dostrzegasz i szukasz pomocy.
To nie czyni Cię „nienormalną”. To czyni Cię człowiekiem, który ma trudne doświadczenia psychiczne i potrzebuje dalszego wsparcia.
Chcę Ci powiedzieć jasno: takie objawy nie muszą oznaczać, że jesteś złą osobą. Myśli, które się pojawiają, nawet jeśli są drastyczne, nie są tożsame z Twoją wolą ani tym, kim jesteś. One po prostu są — i często są sygnałem, że coś w psychice prosi o głębsze zrozumienie i troskę.
Bardzo istotne jest to, że leczysz się psychiatrycznie i jesteś w terapii – to ogromny fundament. Ale możliwe, że potrzebna jest teraz pogłębiona diagnoza psychiatryczna lub zespół specjalistów (psychiatra + psychoterapeuta + być może neurolog), który wspólnie spojrzy na Twoje objawy z nowej perspektywy. W Twoim opisie pojawiają się objawy, które czasami towarzyszą zaburzeniom dysocjacyjnym, schizoafektywnym, czy spektrum psychotycznego — ale tylko dobry specjalista może to rzetelnie ocenić.
Co możesz zrobić już teraz?
Powiedz o tym wprost swojemu terapeucie i psychiatrii – nawet jeśli boisz się, że to brzmi dziwnie. To, co opisujesz, zasługuje na dokładne zbadanie, być może zmianę lub modyfikację leków, czasem nawet hospitalizację (ale nie musi tak być). Specjalista nie oceni Cię, ale pomoże znaleźć przyczynę i złagodzić cierpienie.
Zapisuj swoje doświadczenia i uczucia – prowadź dziennik, nawet w formie rysunków lub haseł. To może być ważne źródło informacji i pomoc w terapii.
Jeśli poczujesz, że myśli stają się nie do wytrzymania – skorzystaj z pomocy doraźnej. Możesz zadzwonić na kryzysowy telefon zaufania (np. 116 123) lub udać się do szpitala psychiatrycznego – nie dlatego, że coś z Tobą „nie tak”, tylko dlatego, że zasługujesz na ochronę i opiekę.
Wiem, że to może być ciężkie. Ale skoro już tak długo jesteś trzeźwa, skoro leczysz się i mówisz o tym szczerze – to znak ogromnej siły w Tobie. Być może właśnie teraz Twój organizm i psychika mają przestrzeń, by wypuszczać z siebie to, co długo było wypierane albo tłumione przez używki. I może to czas, żeby się tym zaopiekować głębiej.
Nie jesteś sama. Nie jesteś zła. Jesteś w procesie leczenia. I zasługujesz na najlepsze wsparcie.
Pozdrawiam












