Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Obawy przed oświadczynami po 10 latach związku

Witam, jestem z moją dziewczyną ~ 10 lat i mam problem co robić dalej. Ona by chciała abym się jej oświadczył natomiast ja mam do tego obawy i nie wiem czy chce na razie tych oświadczyn. Nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jestem z odpowiednią dla siebie osobą. Przez jakiś czas dostrzegam w tym związku więcej irytujących mnie rzeczy. Jestem ogólnie osobą w miarę dokładną i staranną, a moja partnerka mam wrażenie, że najlepiej robiłaby niektóre rzeczy z użyciem najmniejszej ilości energii i czasu. Często prosi mnie o pomoc w różnych sytuacjach, czy to jakieś pytanie, czy to fizyczna pomoc, gdzie odnoszę wrażenie, że sama powinna takie rzeczy rozwiązywać. Nie raz nawet nie spróbuje tylko od razu stwierdza, że się nie da i tyle, gdzie potem ja jej udowadniam, że się da i wystarczy tylko spróbować. Ogólnie jest osobą dość wrażliwą emocjonalnie, bardzo łatwo jej przychodzi płakać, panikować czy też wyolbrzymiać pewne sytuacje, gdzie ja jestem bardziej stonowany i bardziej duszę w sobie emocje. Nie wiem, czy jestem już wypalony tym związkiem, czy potrzebuję faktycznie kogoś innego. Być może ktoś miał podobne spostrzeżenia w swoim związku. Z jednej strony mam takie coś, że ciekawie byłoby spróbować znowu być singlem i zacząć się spotykać z innymi, a z drugiej strony obawiam się, że będę żałować tego co zrobiłem.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Na ogół po 10 latach związek wchodzi w fazę, w której albo następuje pogłębienie deklaracji, albo zaczyna się proces powolnego wycofywania emocjonalnego, co u Pana objawia się właśnie narastającą irytacją na codzienne zachowania partnerki. Mechanizm, w którym ona od razu rezygnuje, a Pan udowadnia, że się da, stworzył między Wami niefunkcjonalną dynamikę. Pan wszedł w rolę ratownika i eksperta, a ona w rolę osoby zależnej, co na dłuższą metę zabija pożądanie i partnerski szacunek.

Różnica w poziomie wrażliwości – gdzie ona reaguje płaczem i paniką, a Pan dusi emocje w sobie – powoduje, że prawdopodobnie rozmijacie się w komunikacji. Partnerka czuje się niezaopiekowana emocjonalnie, a Pan czuje się przytłoczony jej wyolbrzymianiem. Obawa przed oświadczynami w takiej sytuacji jest bardzo zdrowym sygnałem ostrzegawczym, bo małżeństwo nie naprawia problemów w relacji, a jedynie je uwypukla i nadaje im większą wagę prawną oraz życiową. Poczucie wypalenia i ciekawość życia singla to jasne sygnały, że obecna forma związku przestała Panu wystarczać, a lęk przed żałowaniem decyzji o rozstaniu jest naturalnym lękiem przed stratą zainwestowanego czasu i znanej codzienności.

Zanim podejmie Pan ostateczną decyzję, warto postawić na całkowitą szczerość, nie w formie kolejnego udowadniania, że się da, ale rozmowy o Pana narastającym dystansie i braku gotowości na kolejny krok. Jeśli wizja przyszłości z tą konkretną osobą kojarzy się Panu głównie z ciężarem i koniecznością pomagania w sprawach, które partnerka powinna załatwiać sama, to podpisanie deklaracji o wspólnym życiu może być błędem wobec Was obojga. Czasem dziesięcioletni staż jest pułapką, w której zostajemy z przyzwyczajenia, a nie z wyboru, dlatego warto dać sobie prawo do uczciwego przyznania, że drogi, którymi idziecie, mogły się po prostu rozejść.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Sądzę, że jesteś w miejscu dużego rozdarcia między przyzwyczajeniem, lojalnością i lękiem przed stratą, a rosnącą irytacją i potrzebą czegoś innego. Po 10 latach to naturalne, że „motyle” ustępują miejsca temu, jak naprawdę funkcjonujecie na co dzień. Dla mnie Twoj opis brzmi bardziej jak różnice w stylu życia i regulacji emocji niż jednoznaczny sygnał „to nie ta osoba”. Pytanie, na ile to są rzeczy, które można wspólnie poukładać, a na ile coś, co Cię długofalowo męczy.Może warto się na chwilę zatrzymać przy kilku pytaniach:
Czy gdyby nic się nie zmieniło, chciałbyś tak żyć za 5–10 lat?
Co dokładnie najbardziej Cię wyczerpuje: jej zachowania czy Twoja reakcja na nie?
Czy rozmawialiście o tym wprost, bez udowadniania kto ma rację?
Czego Ci w tym związku realnie brakuje?

Uważam też, że oświadczyny nie są czymś, co „powinno się zrobić”, tylko naturalnym krokiem, kiedy jest w Tobie zgoda. Jeśli jej teraz nie ma, to ważna informacja: nie do ignorowania ale do spokojnego przyjrzenia się.

Czasem bardzo pomaga szczera rozmowa albo kilka spotkań u terapeuty par tj. żeby zobaczyć, czy to jeszcze „do zbudowania”, czy już bardziej „do domknięcia”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, wygląda na moment dużego zatrzymania i wątpliwości, szczególnie przy tak długim związku i temacie oświadczyn.

Z jednej strony jest przyzwyczajenie, wspólna historia i poczucie bezpieczeństwa, z drugiej pojawia się coraz więcej irytacji i pytanie, czy to „to”. To naturalne, że przy takiej rozbieżności pojawia się napięcie i myśli o alternatywie.

Wybrzmiewa też różnica między Wami – w podejściu do działania, emocji, radzenia sobie. Z czasem takie różnice mogą być bardziej odczuwalne niż na początku.

To, że nie ma Pan pewności, nie musi oznaczać od razu odpowiedzi „tak” lub „nie”, tylko raczej moment, w którym coś w tej relacji domaga się większego przyjrzenia.

Pojawia się też obawa przed stratą i jednocześnie ciekawość, jak wyglądałoby życie inaczej – te dwa kierunki często idą razem w takich sytuacjach.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

W takich sytuacjach często nie chodzi wyłącznie o samą decyzję „zostać czy odejść”, lecz o to, jak interpretowane są różnice między partnerami i jakie znaczenie są im nadawane.

Pomocne bywa zwrócenie uwagi na to, czy irytujące zachowania partnerki są odbierane jako cecha jej charakteru („taka jest”), czy raczej jako konkretne sytuacje, które wywołują u Pana napięcie lub poczucie przeciążenia. Różnice w stylu działania - dokładność vs oszczędzanie energii, powściągliwość emocjonalna vs wrażliwość - same w sobie nie muszą oznaczać niedopasowania, ale mogą prowadzić do narastania frustracji, jeśli nie są nazywane i omawiane.

W praktyce pomocne może być także przyjrzenie się kilku rzeczom. Po pierwsze, warto zwrócić uwagę na własne reakcje: w jakich momentach pojawia się największa irytacja i jakie myśli wtedy się pojawiają (np. „powinna sama to zrobić”, „ciągle muszę pomagać”). Po drugie, istotne jest oddzielenie wątpliwości dotyczących samej relacji od ciekawości związanej z innym stylem życia, jakim jest bycie singlem - te dwie rzeczy często się mieszają, ale mają różne źródła. Po trzecie, przed podjęciem decyzji o oświadczynach lub rozstaniu pomocne bywa stworzenie sobie czasu na świadome sprawdzenie, czy trudność dotyczy zmęczenia relacją, nierozwiązanych napięć między partnerami, czy obawy przed trwałym zobowiązaniem.

Jeżeli poczucie zagubienia utrzymuje się dłużej,  pomocna może być rozmowa z psychologiem indywidualnie lub wspólnie z partnerką, aby uporządkować myśli i emocje przed podjęciem decyzji, zamiast podejmować ją pod wpływem presji lub lęku przed żalem w przyszłości.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. Objawy, które Pan opisuje, są niepokojące i wymagają konsultacji psychiatrycznej, niezależnie od diagnozy.
Niech Pan nie podważa jej przeżyć wprost, proszę się skupić na jej emocjach i tym, że chce Pan pomóc.
Delikatnie, ale konsekwentnie zachęcać ją do ponownej wizyty u psychiatry, bo leczenie często wymaga czasu lub zmiany leków.
Włączenie jej mamy to dobry krok, bo wsparcie bliskich zwiększa szansę na podjęcie leczenia.
Jeśli pojawią się myśli samobójcze lub silne pogorszenie, niech Pan nie zwleka z szukaniem pilnej pomocy. Pozdrawiam 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziekuję za wiadomość. 
to, co Pan opisuje tj.  po latach w związku pojawiają się wątpliwości budzi dużo emocji . Ważne jest, żeby dać sobie czas na spokojne przyjrzenie się swoim uczuciom i potrzebom, zamiast działać pod presją. 

 

Rozmowa z partnerką o swoich wątpliwościach, granicach i oczekiwaniach może pomóc wyjaśnić sytuację i zmniejszyć napięcie. 

 

Wsparcie psychologa indywidualnie lub w formie terapii par może ułatwić zrozumienie siebie i podjęcie decyzji w zgodzie ze sobą.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzien dobry

 

Nie ma tutaj gotowej odpowiedzi, w którą stronę iść i raczej nikt takiej odpowiedzi nie powinien udzielać. Każdy związek to etapy, a te składają się z chwil, a  te z określonych zachowań i emocji, które nie zawsze są akceptowane. Ludzie się do siebie przyzwyczajają, tracąc siebie z oczu. Popracujcie nad komunikacją i wzajemnymi oczekiwaniami. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

TW. Kryzys samobójczy - czuję się bezwartościowy.

Mam 38 lat, uważam, że moje życie to porażka w każdej kwestii, chciałbym zniknąć już stąd/umrzeć. Dwa razy się nie udało, więc nawet tego nie potrafię. Zmuszam się już do wszystkiego, terapie i spotkania z terapeutą też nic nie dają ani psychiatra raz na 3 miesiące.

Związek na odległość a brak kontaktu i bliskości
Witam, jestem w zwiazku na odleglosci prawie 1,5 roku… zawsze brakowalo mi kontaktu, czulosci i bliskosci. Ona ma 2 dzieci, ktore sa dla niej calym swiatem. Ostatni czas jest dla mnie dramatem i wiem od razu, ze: “tez moge sie odewac”. W przedostatnia sobote w nocy zepsulo mi sie auto napisalem do niej w nocy, ze auto przestalo jechac jestem zmeczony, zostaje na noc u kolegi bo nie mam jak wracac czuje sie wlfatalnie, dostalem odpowiedz z rana “widze, ze impreza byla gruba”. Ona wiecznie opowiada o tym jak ja nie potrafie wspierac - ja wspieram logika, dzialaniem a ona potrzebuje emocji. Ok nie wazne jakos sie dogadalismy… zadzwonilem wieczorem bo dzien wczesniej nie bylo jakos rozmawiac bylem na urodzinach. Kolejny dzien… wieczorem chcialem porozmawiac ale kiedy zadzwonilem wieczorem nie odebrala bo byla na treningu wiec poszedlem spac - chcialem wsparcia, trudno nie dostalem. Dzien kolejny - wtorek… z rana sie nie odezwalem czy dojechalem do pracy - byla o to troche zla bo sie martwila - przeprosilem (aczkolwiek przywitalem sie jakcodzien przed wyjsciem do pracy). Wieczorem kiedy chcialem porozmawiac, bylem wczesniej na rowerze z dziecmi brata wysylalem jej zdjecia. Telefon mi upadl i troche mnie to zmartwilo bo sie uszkodzil - napisalem jej to… i otrzymalem wiadomosc ze tak to jest jak sie cyka fotki - napisalem sarkastycznie dziekuje za wsparcie. Odpowiedz po czasie “czuje sie zle dobranoc”. Wiec kolejny dzien bez kontaktu telefonicznego… sroda… spytalem jak ona ze zle, rozmawialismy, ze jej sie nie uklada w pracy okolo 15 ostatnia jej wiadomosc potem cisza. Napisalem, zeby wyslala mi CV bo chce jej pomoc w szukaniu nowej pracy - nie odczytala… i do konca dnia sie nie odzwala a zawsze piszemy chociaz dobranoc. Rano napisala dzien dobry- ja poirytowany zapytalem dlaczego sie nie odzywala? Ona wyslala zrzut ekranu na ktorym byla moja wiadomosc i napisala ze to ja sie nie odzywalem… napisalem “jak widac to ja sie odzywalem…” na to dostalem odpowiedz “mam problem z dzieckiem biegamy po lekarzach, nie potrzebuje twoich dram daruj sobie”. Zabolalo mnie, ze w przypadku problemu zdrowotnego dziecka nawet nie wyslala o tym krotkiej wiadomosci tylko uciela kontakt. Kolejny dzien bez rozmowy… piatek byla z synem na silowni - mialem tego dosyc wszystkiego sam juz wieczorem nie zadzwonilem, zreszta jak ostatnie kilka dni. Sobota wyjechala na turniej dziecka do Krakowa z kolezanka. Pisalismy troche… wieczorem mimo, ze bylem zniechęcony zadzwonilem ale po 10 minutach mnie zbyla bo kolezanka chciala do lazienki… rozmowa byla oschla bez czulosci bardziej z uszczypliwosciami zakonczona czule “w kontakcie” a przed tym jako ze mialem kolonoskopie i diete od ktorej zle sienczulem “od diety jeszcze nikt nie umarl” . Zdolowalo mnie to juz maksymalnie, nie slyszalem kocham od tygodnia - to potrafi mowic tylko dzieciom kilka razy dziennie. Mimo to oschle pisalismy ze soba… - w poniedzialek rano napisala powodzenia co do badania… popisalismy wieczorem ja juz nie mialem ochoty dzwonic bo czuje sie jakbym prosil o to jak pies… napisalem dluzsza wiadomosc… zero odzewu… kolo 23 napisalem wiec dobranoc i dostalem odpowiedz dobranoc bez odniesienia sie do moich wiadomosci. Sa swieta mam przyjechac ale czuje ze moj rozum przegrywa z emocjami widze ze to bez sensu mecze sie… i zaczynam obwiniac siebie “przeciez tez moge zadzwonic okazac czulosc”. Mysle o zakonczeniu relacji ale pojawiaja sie wyrzuty sumienia, tesknota i cierpienie… tlumacze sobie, ze ona jest takim typem czlowieka ze potrz buje wiecej przestrzeni mniej czulosci - ona twierdzi odwrotnie… jestem zalamany czuje ze wyjazd to glupota… nie raz mowilem, ze potrzebuje kontaktu, kocham Cie inicjatywy i zaangazowania 50/50… i nic i nie wiem dlaczego w to brne… przypominam sobie piekne slowa i momenty…
Silny lęk i płacz przed praktykami w pracy kelnerki – strach przed krytyką i popełnianiem błędów
Cześć, w tym miesiącu zaczęłam praktyki zawodowe, może i to kelnerstwo ale i tak praca. Co chwila czuje jakby ktoś obserwował mnie mimo że nikt nawet nie ma czasu, z tyłu głowy ciągle czuję że zaraz ktoś przyjdzie na krzyczy, boje się że zapomnę że ktoś ma inną dietę niż mu podam (już miałam takie sytuacje że było zaznaczone że ktoś ma jakieś alergie ale mimo że podaje to co mam podać to się kłócą że chcą co inni albo w ogóle nie podają ani nie pokazują opasek mimo że się pytam), boje się wszystkiego co zrobię nawet dobrze. A jak ktoś już mnie szuka po imieniu to od razu chce mi się płakać i mam w głowie to że znowu zrobiłam coś źle, mimo że tak naprawdę chcą mnie pochwalic czy się zapytać. Na poprzedniej praktyce w innym ośrodku dostawałam za wszystko pouczenia, za to że za wolno coś robię, czy za szybko, nawet jak się za długo uśmiechałam czy klient się pytał o rzeczy a ja mu odpowiadałam bo w końcu "wszystkiego nie wiedziałam na pewno" ale w końcu jak byłam jedyna na sali to chciałam pomóc się zorientować w sytuacji. Cały czas się boję już nie wiem co robić jak jadę czy wracam z praktyk coraz częściej po prostu płacze w autobusie.
Partner po 20 latach związku nagle zerwał kontakt - co robić?
Witam.Moj życiowy partner z którym byliśmy ponad 20 lat .mamy dorosłe dzieci i dom .wyjechał do pracy do innego miasta 5 miesięcy temu wracał do domu co drugi weekend często do siebie dzwoniliśmy można powiedzieć że w każdej wolnej chwili .wracał do domu stęskniony było między nami bardzo dobrze jak by ten wyjazd jeszcze nas do siebie zbliżył . Jednak kiedyś przypadkiem dowiedziałam się że chodzi z kolegami do dyskoteki nawet się z nim o to nie poklucilam bo pomyślałam że poprostu poszedł z kolegami na piwo bo co innego by mógł tam robic facet przed 50 .po jakimś czasie jednak odkryłam że esemesuje z jakąś kobieta zrobiłam mu awanturę jednak stwierdził że umówił się z nią tylko na kawę więc wybaczyłam mówił że kocha i tylko ja się dla niego liczę i zerwał z nią całkowicie kontakt jednak po dwóch tygodniach w sobotę wyłączył telefon wieczorem kiedy rano zadzwoniłam zrobił mi awanturę że sobie coś wmawiam że telefon poprostu padł.jeszcze tego samego dnia wieczorem przestał się odzywać wyłączył telefon dowiedziałam się że zwolnił się z pracy i się do niej przeprowadził od kolegów się dowiedziałam że odszedł do wogule innej kobiety niż ta z którą się umawial na kawę zadzwonił raz w tygodniu i powiedział żebym go mieszkała kiedyś wruci do domu że niewie kiedy ale wruci i że nie jest u kobiety tylko zmienił pracę co jest absurdalne bo nawet nie załatwił formalności w tej pracy od tej pory niema ma wyłączony telefon .jestem zdruzgotana jak mógł mnie zostawić bez słowa wyjaśnienia po tylu latach i tak poprostu zerwać kontakt jak byśmy byli sobie obcy jak byśmy niemieli dzieci jak byśmy niemieli wspólnego domu mija już drugi tydzień od kiedy się nie odzywa nawet niewiem gdzie go szukać bo koledzy wiedzą tylko że poszedł d kobiety ale niewiedza gdzie policji niepowiadomie bo przecież powiedział że mam go nie szukać co mam robić w tej sytuacji.
ADHD - myśli samobójcze, nie radzę sobie.
Witam, mam ADHD i nie mogę sobie poradzić z życiem, miewam myśli samobójcze oraz trudności w koncentracji. Poza tym jakiś czas temu stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości oraz stany depresyjne. Potrzebuje pomocy psychologicznej, sęk w tym, że aktualnie straciłem pracę i nie mam żadnych pieniędzy. Nie ma dnia, żebym nie myślał o samobójstwie, poza tym wstydzę się tego. Proszę o pomoc, może znajdzie się jakiś samarytanin ? Pozdrawiam serdecznie, Paweł
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.