Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Objawy psychotyczne po odstawieniu narkotyków. Chciałabym pomóc partnerowi, ale już nie wiem czym.

Mój chłopak(nie mieszkamy razem) po wieloletnim spożywaniu alkoholu i substancji psychoaktywnych(myślę, że to była amfetamina) odstawił wszystko z dnia na dzień, nawet papierosy i zaczęły dziać się z nim dziwne rzeczy. Najpierw wpierał mi, że widzi mnie na filmach porno w internecie- nie było na nich widać twarzy, tylko sylwetki kobiet, były podobne do mojej, a kiedy mówiłam, że to absolutnie nie ja to nie spał po nocach i wyszukiwał kolejnych filmów po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że to na pewno ja. Notorycznie wmawiał mi, że na pewno mam jakieś problemy z przeszłości, że może ktoś mnie szantażował lub że mam przestępcze powiązania. Były dni, że wydawało się wszystko w porządku, a kolejnego dnia potrafił wykrzykiwać mi nazwy więzień w Polsce i kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Zaczął mieć lęki, że ktoś go śledzi, że ma kamery w domu(choć ewidentnie nic nie było), myślał, że ma telefon na podsłuchu, więc kupiłam mu nowy. Co do nowego telefonu, który odpakował sam z folii też miał podejrzenia i nigdy go nie użył. Kontakt z nim zaczął być bardzo ciężki, czepiał się każdego słowa, rozmyślał o tym, co mówię później bardzo długo. Jak powiedziałam, że nie lubię pomidora to za jakiś czas wygadywał mi, że na pewno jest coś w tym podejrzanego. Ogólnie nawet to, że zapytałam „co u ciebie” uznawał za podejrzane i mówił, że na pewno mam w tym jakiś cel i trzymam z kimś, żeby go zniszczyć. Z czasem było coraz gorzej, bo był pewien, że widział mnie na innym osiedlu oraz pisał mi, żebym wyszła przed ten blok, a ja w tym czasie byłam z rodziną za granicą. Z dnia na dzień odsunął się od bliskich, nie chce utrzymywać kontaktu z rodziną, a każdy kto chciał mu pomóc zaczął być podejrzany. Wyłączył telefon i rzucił pracę. Wyłączył też całkowicie uczucia, bo rok temu jak prosiłam, żeby rzucił używki i to zrobił to zapewniał, że kocha. Było widać w nim radość, potrafił żartować, interesował się co u mnie. Teraz zachowuje się jakbyśmy się praktycznie nie znali i jakbym była wręcz wrogiem. Nie interesuję go kompletnie, ani ja ani nikt inny. Próbowałam pomóc, proponowałam terapię, psychologa, ale bez skutku, bo uważa, że to nie z nim jest problem. Teraz jak rozmawiam z nim tylko sporadycznie to widać jego nerwowość w rozmowie, w zachowaniu, nie usiedzi w miejscu, cały czas chodzi, rozgląda się nerwowo, mówi, że musi zmienić mieszkanie, bo tam nie wytrzyma przez ten monitoring i sąsiadów, którzy na pewno źle mu życzą i tylko czekają na jego śmierć. Tak bardzo chciałabym mu pomóc, bo w głębi serca on jest bardzo dobrym człowiekiem, ale nie widzę szansy, żeby dał radę sam z tego wyjść. Widać po nim takie zagubienie i nawet zmęczenie. Nie śpi po nocach tylko rozmyśla. Zasypia dopiero nad ranem.(O ile w ogóle śpi). Co w ogóle może mu być? Pytałam czy wrócił do nałogów to zarzeka się, że nie.
Aleksandra Sławińska-Martowicz

Aleksandra Sławińska-Martowicz

Dzień dobry,

Opisane przez Panią zachowania Partnera, sugerują, że może on doświadczać stanów lękowych związanych z nagłym odstawieniem substancji psychoaktywnych.


Zachęcam do zgłoszenia się do ośrodka interwencji kryzysowej w Pani okolicy - specjaliści powinni pokierować Panią dalej. Zwykle w ośrodkach są organizowane spotkania grupy bliskich osób z osobą uzależnioną, na których jest obecny również specjalista, gdzie próbuje się skłonić osobę do podjęcia terapii.


Trzymam za Panią kciuki!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Kaźmierowska

Aleksandra Kaźmierowska

Dzień dobry,

sytuacja, którą Pani opisuje jest poważna i wymaga konsultacji psychiatrycznej. Objawy, które Pani opisuje mogą być spowodowane odstawieniem substancji, efektem długotrwałego przyjmowania substancji bądź też zaburzenia/choroby, która rozwijała się już wcześniej jednak była “maskowana” przez zażywane substancje. Niemniej kluczowe jest tu wsparcie lekarza psychiatry. 

Warto aby w tej sytuacji zadbała Pani również o siebie, ponieważ funkcjonowanie w tak dużym napięciu i niepokoju może wpływać na Panią destrukcyjnie. Jeśli Partner nie zdecyduje się na konsultację z lekarzem specjalistą nadal Pani może skorzystać dla siebie z grupy wsparcia, bądź psychologa czy psychoterapeuty. Ważne, aby nie była w tym Pani sama. Być może rodzina czy też przyjaciele lub znajomi partnera mogliby zaangażować się w przekonanie go do sięgnięcia przez niego po pomoc czy też zorganizowaniu takiej pomocy. 

Pozdrawiam

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

TW. Bardzo pragnę śmierci, czuję, że za nią tęsknię.
Witam, mam 37 lat. Jestem po prawie udanej próbie. Żyję, bo ktoś zadzwonił po pogotowie. Do próby doszło 5/6 lat temu. Po wyjściu ze szpitala obsesyjnie chciałam się dobić. Wtedy pojawiły się omamy (ta obsesja dobicia się była tak silna, że aż wywołała omamy słuchowe, czuciowe i wzrokowe, wcześniej ich nie miałam). Nie zrobiłam sobie krzywdy, bo nie miałam na to siły. Na początku nie mogłam utrzymać sztućców w ręce. Chodzenie - wysiłek ponad siły... Dziś biegam na małych dystansach (jak mam dobry dzień to 500m dam radę). Teraz niby jest dobrze w porównaniu do tego, co było wcześniej. Kiedy uspokoiłam silne pragnienie dobicia się, omamy prawie zniknęły. Pojawią się tylko w silnie stresowych sytuacjach (chciałabym dowiedzieć się jak takie coś nazywa się w psychologii - chodzi mi o omamy). Jednak cały czas tęsknię za śmiercią. Dla mnie to, że przeżyłam było tak samo silną traumą jak strata bliskiej osoby. Śmierć to dla mnie ktoś bliski. Prawie umarłam i bardzo tęsknię za uczuciem umierania. Psychicznie to uczucie zżera mnie od środka. Od jakiegoś czasu oglądam filmy edukacyjne na temat samobójstw na YT. To jak rozdrapywanie ran po stracie bliskiej osoby. To tak jakby rodzic oglądał filmy z imprez rodzinnych i patrzył na swoje dziecko... Lata chodzenia do psychologów i psychiatrów niczego nie zmieniają. 5 lat chodzenia do jednego specjalisty nie dało żadnej diagnozy (inni też nie dali żadnej diagnozy)... Nie wiem co mi jest, z czym się borykam. Nie wiem, czy mam jakieś zaburzenie, czy chorobę psychiczną za to wiem, że bardzo silnie wyuczyłam się ukrywać problemy. Dla otoczenie jestem spokojną, beztroską osobą, która robi co chce. Nikt nie zna prawdy o mnie. Nie wiem jakie chciałabym zadać pytanie. Bardziej chciałabym przeczytać opinię. Pozdrawiam serdecznie.
Jak pomóc osobie z podwójnym życiem i podejrzeniem problemów psychicznych?
Dzień dobry, Byłem w związku przez 3 lata z kobietą, z którą mam dziecko. Po trzech latach okazało się, że przez dwa lata naszego związku prowadziła podwójne życie – mieszkając ze mną, spotykała się z inną osobą. Dodatkowo przez długi czas przesiadywała na portalach randkowych pod zmienionym imieniem "Sylwia" prawdziwe do Karolina. Po naszym rozstaniu, przeglądając portale randkowe, natrafiłem na jej profil. Zauważyłem, że wciąż działa w tym samym sposób – używa zmienionego imienia, dodatkowo kamufluje się wykorzystując zdjęć w peruce. Zaczynam się martwić o jej stan psychiczny, gdyż mam wrażenie, że może być osobą z problemami psychicznymi, co stawia w niebezpieczeństwie tych, z którymi ma kontakt zawodowy (jest lekarzem). Nie wiem, co w takiej sytuacji zrobić. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Jak pomóc osobie, która może wymagać diagnozy psychicznej, zwłaszcza jeśli jej zachowanie może stanowić zagrożenie dla innych pacjentów? Będę wdzięczny za jakiekolwiek rady i wskazówki.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak. Bardzo dużo osób w tym moi najbliżsi, skrzywdzili mnie (szantaż emocjonalny,..., czy molestowanie (przez konkretną osobę)). To wszystko głównie działo się podczas pandemii. Pogorszyły mi się oceny, samopoczucie i ogl z takiej energicznej, optymistycznej, kreatywnej dziewczyny zmieniło się na takie pudełko bez dna. Nie wiem, jak inaczej to określić - bardzo często mylę rzeczywistość ze snem/moimi myślami/fikcyjnym światem, mam wrażenie często, że to, co się w danej chwili dzieje to nie jest prawdziwe, albo że czas inaczej płynie (zbyt wolno jak wejdę w taki jakiś stan, a kiedy z niego wyjdę, to mam wrażenie, że za szybko). Nieustanne poczucie pustki, nic dosłownie nic nie czuję. Często mam wrażenie, jakbym się zaczynała dusić (mam problem z oddychaniem czy przełykaniem, z niewiadomego powodu), albo jakby mnie coś przygniotło (czuję się strasznie ciężka), praktycznie cały czas mam wrażenie jakbym była na jakiś prochach (kręci mi się w głowie, jestem zmęczona nie zależnie jak długo lub krótko śpię, mdłości, bóle głowy, wszystko potrafi mi wirować przed oczami albo się po prostu rusza (odsuwa/przysuwa, zmniejsza/zwiększa)). Boli mnie bardzo często brzuch (ciśnie). Około 3 lata temu znienawidziłam siebie - wygląd, charakter, no wszystko. Cały czas zazdrościłam moim rówieśnikom dosłownie wszystkiego. Znienawidziłam się na tyle, że przyśniło mi się, jak umieram w bardzo bolesny i dość długi sposób (jakbym czuła, że właśnie na to jedynie zasługuje) i od tamtego czasu zasłaniam się (nie świadomie/automatycznie) lepszą wersją siebie, która nie istnieje i nie zaistnieje (mam całkowicie inny charakter, budowę ciała, głos, WSZYSTKO). Często też wyobrażam sobie śmierć, albo cierpienie moich bliskich (tak jakbym im tego życzyła, a ja często nie robię tego świadomie, po prostu myśli same mi się nasuwają) lub swoją. Nie potrafię się skupić i mam problemy z pamięcią (wszystko pamiętam jak przez mgłę), nie potrafię powiedzieć, co robiłam wczoraj, nawet godzinę temu (muszę się intensywnie zastanowić/skupić, żeby sobie przypomnieć, albo wszystko poukładać ). Nie lubię, jak ktoś zadaję mi dużo pytań, bo nie umiem się wysłowić/opisać, albo określić, o czym myślę. Gadam do siebie często (bardziej do głosu w swojej głowie, albo ludzi, których obok mnie nie ma, ale istnieją i nie mówię jedynie o wymyślaniu scenariuszy). Często mam wrażenie, że jestem obserwowana, nie czuję się bezpiecznie, codziennie mam takie mini ataki paniki - duszności, przyśpieszone tętno, potliwość, wspomniane wcześniej mdłości i zawroty głowy, drżenie (nie widać tego, ale ja czuję, jak się trzęsę w środku, czasem tak bardzo, że ciężko mi coś utrzymać w rękach), nie czuję się zrozumiana i mam wrażenie, że wszyscy są negatywnie do mnie nastawieni. W grudniu zaczęłam się se!f h@rmow@ć, przestałam, jak mama zobaczyła i minęły prawie dwa miesiące. Znalazłam parę godzin temu ostrze od temperówki, którym sobie robiłam krzywdę i nagle nabrałam giga ochoty znowu to zrobić, poddałam się pokusie i zrobiłam sobie trzy kreski, poczułam dziwną satysfakcję (nie jestem masochistką, bo nie przepadam za uczuciem bólu). Ja od zawsze tłumie w sobie emocję - złość, smutek, itd. ale zawsze trzymałam to w sobie, jak przestałam czuć cokolwiek to zaczęłam być bardziej obojętna, ale jednak bywały sytuację wywołujące u mnie stres, niepokój, itd. i choć nie okazywałam tego, albo nie czułam jakoś specjalnie, to jednak czułam, że to we mnie siedzi (czułam ciężar przygniatający mnie psychicznie). Nie płacze, często czuję, że potrzebuję, ale nie potrafię, jak mi się chcę płakać to albo zbiera mi się Jedynie do powieki, albo zaczynam się śmiać. Jakiś czas temu powróciły moje tiki nerwowe z czasów przedszkolnych/klas 1-3, albo po prostu jakieś moje takie dziwne zachowania (np. muszę przejść obok konkretnej strony słupa, albo muszę stać w odpowiedniej odległości czy z odpowiedniej strony kogoś, bo inaczej robię się nerwowa i czuję się zagrożona). Jestem wrażliwa na hałas (nie lubię, jak ktoś bardzo głośno mówi, bo mnie zaczynają boleć uszy i robi mi się słabo). Nie wiem, co jeszcze dopisać, to są takie najważniejsze rzeczy. Przepraszam za tak długi opis, nie chciałam opuścić czegoś ważnego.
Nienawidzę zwierząt. Chętnie bym im coś zrobiła. To jest ponad mnie!

Dzień dobry. Piszę ponieważ mam problem ze zwierzętami. Nie mogę znieść ich obecności. 

Obecnie w domu mamy koty i psy, a ja nie daje rady. Ilekroć na nie patrzę to czuję obrzydzenie, szczególnie jeśli chodzi o psy. Z kotami lubię się poprzytulać. ale często po prostu bym je rozszarpała. Tyle pieniędzy idzie na ich utrzymanie. A jak widzę obce koty przychodzące na podwórko to najchętniej wyłożyłabym trutkę na szczury. Wiem, że to nienormalne. ale to tak silnie we mnie wzbiera. że nie mogę nad sobą zapanować. Od razu serce zaczyna mi bić szybciej i przekleństwa lecą takie, że aż sama się siebie boję. Może da się coś z tym zrobić, bo nie chce sobie psuć głowy i ciała przez zwierzynę.

Mężczyzna wmawia mi, że mam zaburzenia psychiczne, szyderczo i przerażająco. O co chodzi?
Mężczyzna się ze mną rozstał po 2 mies. Najpierw się zezłościł, że nie przyjeżdżam codziennie (byłam zajęta i nie chciałam), a potem zaczął mówić, że jestem niestabilna i cytuje "zryłam mu w głowie", bo w emocjach powiedziałam, że mam dosyć nacisków na spotkania i muszę pracować. Uważam, że rozstał się przez poznanie nowej kobiety na 100 proc. ALE! Nie zakochałam się, wiec nie przeżyłam tego tak emocjonalnie, tylko po 2 dniach zaczął kłamać. Najpierw napisał, że ukryłam choroby psychiczne i oszukałam też innego mężczyznę (bez wskazania osoby). Potem, że mam się przyznać do choroby psychicznej do dwubiegunówki lub schizofrenii. Jeśli nie lecze, to znaczy, że nie wiem, że coś mam. Wedlug niego głosy słyszałam (pretekstem było moje zapytanie, czy jest w domu, bo tv bylo w tle), potem, że chciałam oczernić jego firmę i niby panicznie się zaczął bać, więc zagroził policją. Kiedy umawiałam na przyjazd po odbiór rzeczy i pogadać, to pisze mi do dziś, że przyjechałam bez zapytania (nawet po okazaniu SMS od niego pt. Bądź o x godz.). Mijają lata i jeśli mam z nim kontakt, to jest tak utwierdzony, że choruje, że zaczęłam się bać. Jest inteligentny i ma wysokie stanowiska. Nie jestem aż tak mądra jak on i nie mam siły przebicia. Wręcz każe mi powiedzieć co mi dolega. Nigdy nic mi nie było, nie obraziłam go, a im więcej mówię, tym więcej pojawia się wymyślonych faktów. On choruje na depresję, bierze jakieś leki, kiedyś był alkoholikiem. Czy możliwe, żeby ktoś miał aż takie urojenia? Pamięta szczegóły rozmów niby świetnie, ale wybiórczo! Wpadł dzisiaj, bo zaczął mówić, że wracałam od niego zawsze taksówką, a zawsze jeżdżę samochodem. Zapytał czy zrobiłam prawo jazdy, jak przecież był nawet w moim aucie i parkowałam pod blokiem. Najgorsza jest ta jego pewność, że "co ja źle pamiętam?". Czy można bez powodu stosować taki gaslighting? Bez korzyści po zerwaniu znajomości? Nic nie rozumiem. Ale to przerażające. Jak widzę ma mnóstwo kobiet, nie doliczyć się i tego też nie wiedziałam. Zaakceptowałam go takiego jaki jest, a powiedział, że miałam z akceptacją problem i raz wyrwał, że "co, piegi moje są problemem?". W ogóle nie wiedziałam o co chodzi z tymi piegami. .... Jestem przerażona. Najgorzej, że nikt mi nie uwierzy, że nic mi nie dolega. Jestem w miarę spełniona i zadowolona osoba w życiu.
Alkoholizm

Alkoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Alkoholizm to poważny problem dotykający miliony ludzi. Jeśli Ty lub bliska osoba zmaga się z uzależnieniem, pamiętaj o dostępnych metodach leczenia i wsparcia. Omawiamy objawy, przyczyny, konsekwencje alkoholizmu oraz sposoby walki z chorobą.