
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Odrzucam...
Odrzucam potencjalne partnerki, ponieważ znajduję w sobie wadę i o tym decyduję.
Martyna Tomczak-Wypijewska
Dzień Dobry
Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji można się czuć jak w pułapce- z jednej strony każdy marzy o dobrej relacji, a z drugiej strony później “wkracza taki autosabotaż”.
Być może oczekiwałby Pan jasnego, prostego sposobu jak sobie radzić, (nie znam takiego), to co mogę podpowiedzieć- to udać się na psychoterapię, aby przepracować skąd bierze się to wieczne wynajdowanie w sobie wad oraz jak sobie z tym radzić, aby móc dążyć ku takiemu życiu jakiego Pan pragnie.
Trzymam za Pana kciuki,
Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo- behawioralna
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Wloka
Panie Kamilu
Przepracuje Pan siebie, będzie wtedy również uszczęśliwiać innych :-)
To faktycznie jest kwestia Pana spojrzenia na siebie… warto zastanowić się, pomedytować nad tym od kogo, z jakich doświadczeń nauczył się Pan być dla siebie tak krytycznym…kto w życiu - może w dzieciństwie - wymagał od Pana bycia idealnym, nie widział potencjału, a widział negatywne strony….komu Pan nadal chce pokazać, że się mylił - że jednak Pan będzie perfekcyjny?
To taki terapeutyczny temat do przemyślenia - albo faktycznie na terapii albo przynajmniej samemu podczas medytacji….
Zmiana w głowie jest na pewno procesem, musi trwać. Więc tu na teraz warto podjąć działanie, nawet czasem z “bólem”, że nie powinien - ale zainwestować w siebie - bo każdy ma niedociągłości, więc jak Pan, np. skończy kurs, o którym marzy…- jak na dłoni udowodni Pan samemu sobie - “potrafię”. I jeszcze jedno - bardzo dobrze poszło Panu znalezienie powodów, dla których potencjalnej partnerce będzie z Panem źle, to spróbujmy zrobić odwrotnie - dać sobie nawet tydzień na listę tego, w jaki sposób, dlaczego ktoś przy Panu będzie szczęśliwy… - trudne zadanie, ale możliwe:)))

Zobacz podobne
Witam. Mam 27 lat, a mój partner 33 lata. Jesteśmy razem 10 msc w związku na odległość (70km). Widujemy sie zazwyczaj na weekendy. Wiem, że mu na mnie zależy, widzę to w jego czynach i zachowaniu, gdy sie widzimy. Nie jest wylewnym człowiekiem, jeśli chodzi o wyznawanie uczuć, obnażające szczere rozmowy.
Coraz częściej zaczyna mi to doskwierać- dzieląca nas odległość.
Przed tym partnerem byłam w związku, gdzie ponad 4 lata mieszkałam z mężczyzną. Mój obecny partner nigdy nie mieszkał ze swoimi byłymi, mimo że były to związki kilkuletnie.
Męczy mnie już widywanie się tylko na weekendy, brak drugiej osoby w szarej codzienności, chciałabym budować coś naprawdę głębokiego, planować wspólną przyszłość, dzieci, ślub.
Nie wiem co mam zrobić, bo nie wychodzi z żadną inicjatywą, a nie chcę należeć do tych męczących kobiet, co wymuszają coś na facecie. Chciałabym, żeby to przyszło naturalnie. Nie jesteśmy już dziećmi, tylko dorosłymi ludźmi. Nie wiem, co mam zrobić, mam ochotę to zakończyć.
Problem z siostrą mojego chłopaka. Siostra mojego chłopaka (25 lat) wyjeździła 3,5 tys zł na Uber z karty mojego chłopaka. Udało jej się zalogować, ponieważ on kiedyś logował się na jej numer i była przypięta jego karta. Ona wiedząc, ze to nie jej karta zaczęła to wykorzystywać i wszędzie jeździć Uberem. Przez cały czas mówiła, że nie ma pieniędzy, aby mu oddać, jednak w tym czasie kupiła mnóstwo drogich sprzętów i zrobiła sobie operację plastyczną nosa. Po około trzech latach od tej sytuacji, kiedy mój chłopak nie potrafił wyegzekwować od niej tych pieniędzy, a mieliśmy kupić razem dom i my oszczędzaliśmy każdą złotówkę. Powiedziałam, że ma załatwić tę sprawę tak, żeby te pieniądze zostały oddane, bo nie pozwolę na to, żeby jako siostra okradała go, ona obraziła się o to, od tego czasu traktuje nas jak powietrze. Podczas spotkań nawet nie wita się z nami. Jest zła o to, ze musiała te pieniądze nam oddać. Rodzice, z którymi mieszka również nie widza problemu i trzymają jej stronę. Podejście „młoda i głupia była”. Jak powinnam się zachowywać? Nie mam w ogóle ochoty ich odwiedzać, spędzać z nimi Świąt.
Co zrobilibyście w tej sytuacji ? Rodzice twierdzą, że nie powinni być oceniani za to, co ona zrobiła, jednak mam do nich żal, bo wiedząc o tej kradzieży, zawieźli ja na operacje plastyczna nosa za granice. Nie odpowiadają mi wartości tych ludzi i Chciałabym się od nich odciąć. Z drugiej strony to rodzice chłopaka i czuje się winna, że złe wpływem na ich relacje. Teraz na święta on powiedział, ze nie chce do nich jechać, bo był na Boże Narodzenie i siostra udawała , ze go nie zna, a on nic złego nie zrobił. Jednak ja jestem wychowana w przekonaniu, ze powinno się na święta odwiedzić rodziców, a z drugiej strony zawsze jak mam kontakt z jego rodzicami, dochodzę do wniosku, ze od niektórych ludzi lepiej się odciąć.
Dzień dobry, piszę do Was z zapytaniem czy to, co przeżywam od kilku już lat, jest normalne.
Mam 22 lata (kobieta). A więc posiadam w życiu naprawdę duży autorytet, jest on dla mnie bardzo ważny, od razu opiszę, że jest to kobieta, wiek około 40 lat. Bardzo dużo o niej myślę w kontekście tego, co robi w życiu i jak mi imponuje , ale gdy dochodzi do naszego kontaktu, ja się wycofuje, nie kontynuuje rozmowy, raczej szybko ją ucinam. A później każdy gest, wydarzenie i spojrzenie bardzo przeżywam i roztrwaniam na czynniki pierwsze, interpretuje. Myśle o niej kilka razy dziennie, wyobrażam sobie scenariusze z nią ,dzisiaj śniło mi się, że nazwała mnie córką i przysięgam, że w życiu nie czułam takiego spokoju. Ogólnie, żeby wyjaśnić, pochodzę z naprawdę dobrego domu, w którym jest pełno miłości i niczego nam nie brakuje, relacje z mamą mam świetne, ale nie jest moim autorytetem.

