Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Odrzucam potencjalne partnerki, ponieważ znajduję w sobie wadę i o tym decyduję.

Witam. Mam na imię Kamil. Mam 31 lat. Poznałem wspaniałą kobietę na jednym z portali randkowych. Kobieta jest wykształcona, ma dobrą pracę i zainteresowania. Jest inteligentną, sympatyczną i bardzo dobrą osobą. Od początku złapaliśmy wspólny język, rozmawiało nam się świetnie, podobnie odczuwaliśmy emocje i z czasem coraz bardziej otwieraliśmy się przed sobą. Zaangażowaliśmy się do tego stopnia, że szybko padł temat spotkania. Wtedy w mojej głowie pojawiły się myśli, że przecież taka kobieta potrzebuje faceta z dobrą posadą i większą zaradnością, a nie magazyniera bez własnego mieszkania i samochodu. Napisałem jej to wszystko, a ona zachowała się tak, jakby brak tych rzeczy u mnie jej zupełnie nie przeszkadzał. Pomimo tego, że było mi bardzo ciężko, napisałem jej, żebyśmy zrobili sobie przerwę od rozmów. Napisała, że jest trudno to zaakceptować, ale się zgodziła. Nie mogę sobie poradzić z tym, że odrzuciłem swoją bratnią duszę, a jednocześnie zrobiłem to, bo chciałbym dla niej jak najlepiej. Wcześniejsze relacje kończyły się identycznie właśnie przez takie myśli i moje ciągłe analizowanie. Jestem ambitny i dążę do bycia lepszym, zamożniejszym. Niestety za każdym razem znajduję w sobie jakąś wadę, która może rzutować na przyszłość drugiej osoby. Po zerwaniu relacji z dziewczyną opisaną wyżej czuję się beznadziejnie, bardzo źle psychicznie. Proszę o jakąś poradę, bo jestem na granicy psychicznej wytrzymałości.
Martyna Tomczak-Wypijewska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Dzień Dobry

Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji można się czuć jak w pułapce- z jednej strony każdy marzy o dobrej relacji, a z drugiej strony później “wkracza taki autosabotaż”. 

Być może oczekiwałby Pan jasnego, prostego sposobu jak sobie radzić, (nie znam takiego), to co mogę podpowiedzieć- to udać się na psychoterapię, aby przepracować skąd bierze się to wieczne wynajdowanie w sobie wad oraz jak sobie z tym radzić, aby móc dążyć ku takiemu życiu jakiego Pan pragnie.

 

Trzymam za Pana kciuki,

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo- behawioralna

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Panie Kamilu

Przepracuje Pan siebie, będzie wtedy również uszczęśliwiać innych :-)

To faktycznie jest kwestia Pana spojrzenia na siebie… warto zastanowić się, pomedytować nad tym od kogo, z jakich doświadczeń nauczył się Pan być dla siebie tak krytycznym…kto w życiu - może w dzieciństwie - wymagał od Pana bycia idealnym, nie widział potencjału, a widział negatywne strony….komu Pan nadal chce pokazać, że się mylił - że jednak Pan będzie perfekcyjny?

To taki terapeutyczny temat do przemyślenia - albo faktycznie na terapii albo przynajmniej samemu podczas medytacji….

Zmiana w głowie jest na pewno procesem, musi trwać. Więc tu na teraz warto podjąć działanie, nawet czasem z “bólem”, że nie powinien - ale zainwestować w siebie - bo każdy ma niedociągłości, więc jak Pan, np. skończy kurs, o którym marzy…- jak na dłoni udowodni Pan samemu sobie - “potrafię”. I jeszcze jedno - bardzo dobrze poszło Panu znalezienie powodów, dla których potencjalnej partnerce będzie z Panem źle, to spróbujmy zrobić odwrotnie - dać sobie nawet tydzień na listę tego, w jaki sposób, dlaczego ktoś przy Panu będzie szczęśliwy… - trudne zadanie, ale możliwe:)))

Zobacz podobne

Mąż wypomina mi przeszłość, w której go nawet jeszcze nie było.
Mąż męczy mnie o przeszłość a dokładniej o 1 incydent, który się zdarzył, jak jeszcze go nawet nie znałam.
Silny lęk społeczny w pracy w open space – czy psycholog pomoże mi normalnie rozmawiać z ludźmi?
Moja historia z tym lękiem ciągnie się od studiów, ale teraz w pierwszej poważnej pracy to już jest dramat. Dostałam biurko w open space i to jest dla mnie jak szafot. Każdy ruch, każde wyjście do łazienki wydaje mi się oceniane przez wszystkich. Ostatnio mieliśmy integrację, na którą oczywiście nie poszłam, bo wymyśliłam chorobę psa, a potem ryczałam cały wieczór, bo widziałam ich zdjęcia na Instagramie, jak się bawią. Czuję się potwornie samotna, ale lęk przed odrzuceniem i oceną jest silniejszy niż chęć bycia z ludźmi. Czy psycholog może mi pomóc nauczyć się "normalnie" rozmawiać bez tego paraliżu w gardle?
Złość, bo nie mogę opowiedzieć swojej części historii przy osobie, która czuje się ofiarą.
Hej, 1,5 roku temu byłam w trudnej sytuacji i chłopakowi, który chciał ze mną związku odpowiedziałam „nie“, jednym z powodów było to, że nie podobał mi sie sposób w jakim obchodził sie do mojej koleżanki, po prostu flirtował z nią na moich oczach wiedząc, że mi to przeszkadza. Po jakimś czasie jednak znowu sie spotkaliśmy, nerwy opadły i myślałam, że możemy zacząć od początku, odpowiedział, że nie, bo jestem zazdrosna i za bardzo przywiązana, a on potrzebuje swobody. Problemem jest dla mnie straszna złość, której nie mogę sie pozbyć, mimo że od tego czasu minęło sporo czasu i myślę, że pogodziłam sie z tym, że nie będziemy razem, tylko ta złość mnie tak męczy to, że nigdy nie miałam szansy opowiedzieć swojej części historii, ta złość jest tak silna, że czasem nie pozwala mi jasno myśleć. Jest jakis sposób, żeby pogodzić sie z tym? Żeby jakoś sobie to przetłumaczyć i pozbyć sie jej na dobre. Mnie przeszkadza tak bardzo, że on czuje się w tym wszystkim ofiarą. Z gory dziekuje Karo
Problemy z relacjami i brak uczuciowego przywiązania - czy to narcyzm?
Witam. Mam problem w relacjach z ludźmi. Jestem introwertykiem, ale mam wrażenie że problem nie wynika tylko z tego. Autentycznie nie jestem w stanie się z nikim związać więzią przyjacielską czy też partnerską. Bardziej kieruję się użytecznością danej osoby i korzyściami jakie niesie wprowadzenie jej do swojego życia. Relacje przyjacielską i partnerską traktuję bardziej jako wymianę barterową. Nie potrafię w sobie obudzić jakichkolwiek uczuć względem takiej osoby (empatii, współczucia, przywiązania). Bardziej czuję żal do takiej osoby jeśli ta odejdzie z mojego grona znajomych, ponieważ tracę jakieś dodatkowe cechy użyteczne tejże osoby. Też jak wychodzę do ludzi, to faktycznie nie mam poczucia kontaktu z ludźmi. W pracy jest okej, zawsze się pogada czy coś, ale nie umiem tak o łapać kontaktu z kimś i rozmawiać długo na jakiś temat. Czuję się wyobcowany trochę i brakuje mi takiej atencji żeby ktoś mną się zainteresował i sam mnie zaczepił. Nie wiem czy to jakiś narcyzm czy coś takiego. Jeszcze jedno, czuję wieczny strach że jak dana osoba odejdzie to sobie nie poradzę bo ona jest ogarnięta w sferach w których ja się gubię i jestem totalnie zielony. Tak jakby zależało mi faktycznie tylko na użyteczności. Strasznie utrudnia mi to życie bo chciałbym poczuć jakieś przywiązanie do kogoś a nie tylko "kontrakt z wymianą barterową"
Dlaczego płaczę, gdy partner mnie przytula? Brak bliskości i zaufania w związku

Witam serdecznie. Mam 38 lat mój partner 57. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie w emocjach, że kiedy partner mnie przytuli od czasu do czasu, tak od razu doprowadza mnie to do łez. Nie wiem, czym jest to spowodowane. Fakt przytulań jest między nami coraz mniej, z początku było ich znacznie więcej. Czasem w ogóle jest oziębły. Mieliśmy nie tak dawno temu sytuację, że przyłapałam go na tym, że miał założone konto randkowe na jednym z portali randkowych, co zachwiało mocno zaufaniem do niego, później doszło do tego faworyzowanie jego znajomej w naszej obecności i porównywanie mnie do niej, kłamstwa, na których co jakiś czas muszę go przyłapać, kupowanie prezerwatyw za moimi plecami, których w ogóle nie używamy. Sprawy intymne w ogóle nie istnieją. Jeśli do czegoś dochodzi to albo jest to raz na półtora miesiąca, albo w ogóle, a nawet jeśli to jest, to bardzo mechaniczne. Wieczory spędzamy, leżąc obok siebie, ale bez przytulanek. Dawniej potrafił podejść, przytulic sam od siebie teraz, jeśli ja sama osobiście się do niego nie przytulę, on nic, jakby był lodem skuty. Tak jak napisałam wcześniej, jeśli zdarzy mu się przytulić mnie, tak sam z siebie tak ja od razu reaguje płaczem, którego nie widzi, gdyż płacze w ukryciu. Chciałam się spytać, z czego to może wynikać. Czy to może być reakcja na brak bliskości z jego strony i akceptacji mojej osoby? . Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.