Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przetrwać w małżeństwie z mężem o zmiennych nastrojach i bez wsparcia za granicą

Jak przetrwac w trudnej relacji z mężem. A mianowicie w zwiazku jestesmy prawie 30 lat. W tym okresie zawsze byly wzloty I upadki jesli chodzi o nasza relacje ale ogolnie wciaz sie kochamy i pragniemy byc ze soba. Problem jest w tym ze moj mąż od kilku lat ma tak zmienne nastroje, ze bardzo trudno jest funkcjonowac razem. Mieszkamy za granica I nie mamy zadnego wsparcia. Nie jest latwo ale wciaz dajemy rade. Ja uwazam ze zyjemy jak przecietna rodzina I problemy typu popsucie auta, niespodziewane mandaty, zepsuty boiler itp sa czescia naszego zycia I kazdego to spotyka. Niestety w ostatnim czasie tych awari sie nam duzo nalozylo na raz. Jest czas wydatkow I decyzji I tu wlasnie zaczyna sie problem bo dla mojego meza taki stan jest calkowita katastrofa. W kwesti auta ja sie nie bardzo znam wiec zostawiam to na jego barkach, ale on boi sie podjac decyzje i bardzo szybko sie denerwuje. Wczoraj wybralismy sie obejrzec jakies auto ale zaczelo padac I to sprawilo ze moj maz sie bardzo zezloscil, mowi ze cale jego zycie to wielka porazka, ze nic nie moze byc normalnie, ze zawsze wszyscy go musza traktowac jak smiecia, ze kraj w ktorym mieszkamy to wiekie bagno itp. Ja na ten wybuch nie reagowalam, po prostu przemilczalam, po powrocie do domu bylo ok, nawet wyglypialismy sie z dziecmi a dzis od rana prawie sie nie odzywa I ma taki wyraz twarzy ze ja sama sie boje do niego odezwac. Jest mi trudno, bo nawet nie mam sie komu wygadac.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry Pani Dusiu

 

 To, co Pani opisuje, to bardzo ciężka sytuacja emocyjna: kocha Pani  męża, byliście razem prawie 30 lat, ale w ostatnim czasie jego reakcje są tak intensywne, że sama czuje się samotnie i wyczerpana, a do tego nie macie wsparcia „na miejscu”. To zupełnie zrozumiałe, że szukasz sposobu, jak choćby „przetrwać” te doby i nie zginąć emocjonalnie.

 

To, co opisuje, czyli nagłe wybuchy oburzenia, złość znikąd, komentarze w stylu „całe moje życie to porażka”, „wszyscy mnie traktują jak śmiecia”, to bardziej niż „zwykły stres”. Może być to bardzo mocny stres związany z finansami, życiem za granicą, decyzjami (np. auto, wydatki), możliwe problemy ze zdrowiem psychicznym (depresja, lęk, depresyjno‑lękowy zaburzenia), długotrwałe napięcie, które „ czasem wybucha” na byle okazji (np. padający deszcz przy oglądaniu auta). Wiele osób preferuje milczenie lub „przemilczanie” i jest to naturalne, ale kiedy to dzieje się przez lata, a emocje są tylko u jednej strony, relacja bardzo szybko się wyczerpuje.

Zanim spróbuje Pani  „naprawić” relację, bardzo ważne, żebyś choć minimalnie zabezpieczyła siebie emocjonalnie, a jeśli trzeba, fizycznie.

Może Pani go nadal kochać, ale nie musi „przyjmować” wszystkich jego wybuchów na swoje ramiona. Jeżeli zaczyna krzyczeć, obrażać, albo jest agresywny, możesz spokojnie powiedzieć „To jest dla mnie zbyt ciężkie. Porozmawiamy o tym, kiedy się uspokoisz.”

Regularny sen, choćby trochę ruchu, luźniejsza pora, czas tylko dla siebie (książka, kąpiel, spacer) pomaga zachować odrobinę „siły” psychicznej, żeby nie zapaść się całkowicie.

Skoro napisała Pani, że wciąż się kochacie i pragniecie być ze sobą, warto spróbować kilku prostych zasad komunikacji:
Zamiast: „Zawsze jesteś zły!”, lepiej powiedzieć „Gdy tak głośno mówisz, że to porażka… boję się i zamykam się w sobie.” To mniej „atak” i zwiększa szansę, że usłyszy.

Warto użyć „okienka” spokoju. Nie wtedy, gdy jest w wybuchu, ale np. po kilku dniach:
„Chciałabym, żebyśmy razem pomówili o tym, jak to jest dla nas, kiedy coś psuje się w samochodzie albo w życiu. Bo to mnie bardzo przytłacza.”
Opisanie uczuć (lęk, samotność, zmęczenie), jest bardzo ważne. Można powiedzieć coś w stylu: „Gdy milczysz całe dni, to czuję się zagubiona i samotna. Czy mógłbyś chociaż dać mi znać, że jest ok?”

23 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Rozumiem jak trudna to jest sytuacja i duże obciążenie emocjonalne. Życie z osobą o tak zmiennych nastrojach może budzić napięcie i poczucie niepewności.

Sądzę, że warto w spokojnym momencie powiedzieć mężowi, jak jego reakcje na Panią wpływają tj. bez oskarżeń, raczej z poziomu własnych uczuć. Dobrze też delikatnie stawiać granice i pamiętać, że jego emocje są jego odpowiedzialnością.

Uważam, że ważne jest też zadbanie o siebie, nawet w formie wsparcia online, żeby nie zostawała Pani z tym sama.

To, że czuje Pani lęk przed odezwaniem się, jest ważnym sygnałem, którego nie warto ignorować.

 

Z pozdrowiwniami,

Agnieszka Włoszycka

23 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pani postawa spokoju jest godna podziwu, jednak zachowanie męża – wybuchy gniewu z błahych powodów, czarnowidztwo i poczucie bycia „śmieciem” – sugeruje, że jest on skrajnie przeciążony emocjonalnie. Na emigracji, bez wsparcia bliskich, codzienne usterki mogą urastać w jego oczach do rangi osobistej porażki, co często jest objawem depresji maskowanej, objawiającej się właśnie drażliwością zamiast smutku. Warto w spokojniejszej chwili, gdy emocje opadną, otwarcie porozmawiać o tym, że martwi Panią jego stan i zaproponować wspólną konsultację u specjalisty lub lekarza, by sprawdzić, czy te wahania nastroju nie mają podłoża zdrowotnego. Proszę też pamiętać o sobie i szukać wsparcia choćby online, ponieważ trwanie w lęku przed reakcją partnera jest na dłuższą metę bardzo wyczerpujące dla Pani i dzieci.

Powodzenia

Bożena Nagórska

23 dni temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

W takich sytuacjach warto zacząć od zauważenia jednej ważnej rzeczy: nie ma Pani wpływu na nastrój męża, ale ma Pani wpływ na to, jak komunikuje Pani swoje potrzeby i granice. To często pierwszy krok do zmiany dynamiki w relacji. Warto postawić na komunikację opartą na własnych emocjach i potrzebach, zamiast na ocenianiu drugiej osoby - czyli „Czuję X, kiedy dzieje się Y, bo potrzebuję Z.” Taka forma komunikacji zmniejsza ryzyko eskalacji konfliktu.

Druga ważna kwestia: nie musi Pani brać na siebie odpowiedzialności za emocje męża.
Jeśli ktoś mówi „moje życie to porażka” albo reaguje bardzo silną złością na codzienne trudności, to często sygnał dużego przeciążenia, lęku. To jest coś, czym powinna zająć się ta osoba - najlepiej z pomocą specjalisty. 

Uczucie lęku przed odezwaniem się do  męża jest sygnałem, że relacja potrzebuje nowych zasad komunikacji i wsparcia - a nie wycofania się i milczenia. W razie utrzymywania się trudności warto rozważyć wizytę u terapeuty par, który pomoże wprowadzić potrzebne zmiany w relacji lub też wesprzeć siebie i skorzystać z indywidualnej pomocy psychologa.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

23 dni temu
Pracownia WELL

Pracownia WELL

Dzień Dobry,

Wiele związków rozpada się tylko dlatego, że trudno partnerom wyjść poza stereotypowe myślenie i mylne wyobrażenia na temat wspólnego życia. Jakie są najczęstsze z nich? 

Proszę sprawdzić, ile z nich wyznajesz:

1. Proszenie jest upokarzające. Jeśli otrzymuję coś, bo prosiłem, to nie ma to wartości.
Przekonania tego typu są dość powszechne i dotyczą nie tylko relacji intymnych. Często uznajemy proszenie za przejaw słabości i nieradzenia sobie. Tymczasem umiejętność sięgania po pomoc czy wsparcie świadczy o tym, że szanujesz zarówno siebie, jak i partnera i jesteście wobec siebie otwarci i pełni zaufania.

2. Bez niej/niego moje życie byłoby bardziej satysfakcjonujące
Jeśli naprawdę tak myślisz – nie wahaj się. Twoje życie jest warte radości. Jeśli jednak w ten sposób zrzucasz z siebie odpowiedzialność za własne niepowodzenia – zmień kierunek myślenia i działania. W przeciwnym razie Twoja frustracja będzie coraz większa, a satysfakcja z relacji zacznie spadać z każdym dniem.

3. Powinien wiedzieć, co mam na myśli i jakie mam potrzeby
Ludzie nie czytają w myślach, nawet, jeśli znają się długie lata. Zwłaszcza, że zarówno sposób myślenia, jak i pragnienia, zmieniają się z czasem i zależą od wielu okoliczności. Na niektóre z nich nawet Ty nie masz wpływu. Jak wiec Twój partner miałby to wszystko przewidzieć?

4. Gdybyśmy się naprawdę kochali, to byśmy się nie kłócili, zwłaszcza o tak błahe rzeczy.
Niestety, paradoks polega na tym, że im jesteśmy z kimś bliżej, tym bardziej możemy być sobą i niczego nie udawać. Dlatego łatwiej nam forsować swoje wizje i poglądy. Może być też tak, że chcemy „dobrze wypaść”, więc zrzucamy odpowiedzialność, nie przyznajemy się do społecznie nieakceptowanych emocji lub próbujemy mieć wszystko pod kontrolą. Kłótnie nie świadczą więc o braku miłości, lecz o słabej umiejętności dobrej komunikacji, impulsywności czy też schematach reagowania, które ograniczają  lub uniemożliwiają kontrolowanie zachowania w emocjach.

5. Związek blokuje moją karierę.
Przypomnij sobie wszystkie Wasze decyzje. W której z nich byłeś ubezwłasnowolniony? Pomyśl, co Cię prowadziło i prowadzi. Skąd Twoje życiowe wybory… Być może żyjesz w lęku lub masz przekonania, które zabraniają Ci dbania o siebie? Jeśli tak jest, warto rozważyć psychoterapię.
6. Skoro się poświęcam, mam prawo wymagać tego samego od partnera.
Jeśli Twoje oddanie jest dyktowane chęcią mniej lub bardziej świadomego wymuszenia na partnerze odwdzięczenia się, trudno nie popadać w konflikty. Po pierwsze nie jest to dla drugiej strony oczywiste, a po drugie rodzi w partnerze poczucie przymusu, które zabija nawet najlepsze relacje.
7. Parter ma zaspokajać moje potrzeby i oczekiwania
Być może tak wmawiali Ci dziadkowie i rodzice, ale – choć przykro to z pewnością czytać – to tylko szkodliwy dla obu stron slogan. Zadaniem partnera jest być CZUŁYM na Twoje potrzeby i brać je pod uwagę w miarę gotowości. Czasem jest to niemożliwe, co prowadzi do nierozwiązywalnych  konfliktów. Wówczas warto wspólnie zastanowić się nad przyszłością relacji i poszukać rozwiązań.
8. Miłość wystarczy
Byłoby cudownie… Niestety, to kolejna mrzonka. Miłość to początek. Bardzo dobry i niezbędny do stworzenia bliskiej relacji, ale wciąż początek. Bez zaufania, zaangażowania, wspólnych wartości i celów oraz dobrej komunikacji żyje się w związku bardzo trudno, o ile w ogóle jest to możliwe.

20 dni temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to brzmi bardzo obciążająco -- szczególnie kiedy jest Pani z tym w dużej mierze sama. Słyszę, ile w Pani jest wyrozumiałości i ile dźwiga Pani, próbując utrzymać spokój w tej relacji. To ważne, że mimo trudności widzi Pani też miłość i więź między Państwem.

 

Zmienne nastroje partnera i życie w ciągłym napięciu potrafią być bardzo wyczerpujące. Dobrze, że Pani o tym mówi. Wato skorzystać z wsparcia psychologa i zastanowić się nad własnymi sposobami rozwiązania problemu. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

18 dni temu

Zobacz podobne

Witam. Jak nakłonić męża na rozmowę z psychologiem.
Witam. Jak nakłonić męża na rozmowę z psychologiem. Albo nawet wspólne spotkanie. Martwię się o niego. Obecnie dziwactwa same się go trzymają. W związku z żywieniem, zagrożeniem, jakie czeka na niego na każdym kroku. Ciągle tylko napięta sytuacja, nie można o niczym innym z nim porozmawiać, mnie w tym nie ma, bo jak tylko się odezwę, jest zaprzeczenie i mówienie, jakie zło na mnie czeka. A gdzie ja normalne problemy dnia codziennego i reszta. Miarka się przebrała, to jest nie do zniesienia, ja na tym cierpię. A żadne argumenty nie przemawiają do niego. Wiem ze to jest niemądre co napisze, ale muszę go zmusić do rozmowy z kimś. Bo jak nie to pozostaje tylko rozwód. Czy można kogoś zmusić sądownie do leczenia? Brakuje mi już pomysłów.
Witam, od 14 lat jestem w związku z partnerem
Witam, od 14 lat jestem w związku z partnerem. Niestety od 4 lat jego stan psychiczny się pogorszył (tuż przed 40-stka). Zaczął mieć wtedy problemy z seksem i potencją. Niestety nie poszedł z tym nigdzie do lekarza, choć prosiłam, do tego codziennie pije alkohol (piwo, sporadycznie wino). Przestał mieć przez to jakiekolwiek plany, nie chce ze mną spędzać czasu, popadł w pracoholizm. Nie mamy życia seksualnego, rzadko się widujemy, a do tego ciągłe kłótnie, bo ja odczuwam potrzeby sexu, a on niby nie. Przez to ja czuję się kiepsko i miewam zaburzenia nastroju, depresję i nerwicę. Co mogę zrobić, żeby to naprawić?
Jak radzić sobie z relacją z osobą z depresją i brakiem zaangażowania emocjonalnego?

Dzień dobry, 

Chciałabym zasięgnąć opinii innych osób, które znają ten temat doskonale. Na początku października zaczęłam spotykać się z chłopakiem, który po około 3tyg powiedział mi, że ma depresję. Do tego momentu codziennie pisał i rozmawialiśmy. 

Po wyznaniu tego kontakt zaczął być ograniczony, a ja nie za bardzo wiedziałam, jaka powinnam być. 

Kiedy go zapytałam właśnie o to, odpowiedział, żebym się nie zmieniała i była sobą. Niestety nie do końca było to prawdą. Spotykaliśmy się co tydzień, głównie na naszym spotkaniu był seks, trochę rozmowy. Przez tydzień nie pisaliśmy intensywnie, głównie mówił, że nie ma sił, jest zmęczony lub śpi. 

Jednak w weekend znowu się spotykaliśmy. 

Kiedy kontakt urwał się na tydzień, po pisaniu i dzwonieniu do niego, otrzymałam wiadomość, że potrzebuję pobyć sam. 

Nie dawało mi to spokoju i założyłam aplikacje randkowa, gdzie my się też poznaliśmy i spotkałam go tam, zakładając fałszywe konto, od razu do mnie napisał i jednoznacznie dał do zrozumienia, że możemy spotkać się na seks... 

Wysłałam mu to wszystko prywatnie i napisałam, że mnie oszukiwał, że od początku miał wobec mnie złe intencje i generalizuje kobiety, karząc mnie za błędy jego ex. 

Powiedział, że tak, że nie chciał mnie skrzywdzić, że tej rozmowy nigdy nie powinno być, że zasługuje na kogoś lepszego, a on nigdy nie zaangażuje się emocjonalnie, bo zawsze był krzywdzony, zawsze od niego odchodzili ludzie i nie otworzy się już nigdy dla nikogo. 

Nie umiem sobie wyjaśnić całej tej sytuacji i jak to interpretować.... Nie mamy już kontaktu.

Przyjaciółka woli spotykać się z kimś innym - a ja nie radzę sobie z zazdrością. Jak sobie pomóc?

Witam,

Ilekroć widzę swoją przyjaciółkę, że znowu gdzieś wyszła, ze swoją najlepszą przyjaciółką to się denerwuję, wręcz gotuje się we mnie. Nie radzę sobie z zazdrością.

Przyjaciółka jako wymówki używa mojej choroby (jestem chora na padaczkę od 12 lat), w tej kwestii nie mogę liczyć na mamę, a poza Magdą (przyjaciółką) nie mam żadnej innej przyjaciółki. 

Co robić?

Problemy w związku po narodzinach dziecka: odrzucenie, zdrada i poczucie winy

Jesteśmy z partnerem ze sobą 15 lat, mamy bobasa w domu. Przed ciążą i w trakcie ciąży wydawało mi się, że jesteśmy szczęśliwi. Świadomie zdecydowaliśmy się na dziecko. Mąż bardzo o mnie dbał, mówił, jak to jest szczęśliwy. W dniu porodu był ze mną, bardzo mnie wspierał.

Ale nagle wszystko się zmieniło w dniu odbioru nas ze szpitala. Stał się oschły i rozdrażniony. Przez całą drogę do domu się nie odzywał i był niezadowolony. Po kilku dniach przestał spać ze mną w łóżku, stopniowo się ode mnie odcinał. Zwalałam to na jego zmęczenie i skłonności do depresji.

Oczywiście, mimo tego wychodził na spotkania ze znajomymi. Ale nie chciał wyjść ze mną. Chciał, żebym wychodziła ja albo on. Gdy dziecko miało pół roku, miał próbę samobójczą. Usłyszałam w złości, że to moja wina, bo ze mną nie chce żyć. Później emocje opadły, przeprosił mnie. Ale po tym jeszcze bardziej mnie odtrącił.

Co gorsza, zaczął widzieć mnie fizycznie inaczej niż jestem. Wyolbrzymia, że jestem tłusta, że jestem brzydka i że jemu jest ciężko. Ja wiem, że nie jestem idealna, ale naprawdę nie jestem w typie „brzydkiej kobiety”. Nie mam nadwagi. Zaczęłam jeszcze bardziej się odchudzać. Chudnę, ale on ciągle widzi mnie w zakrzywionej rzeczywistości jako grubasa oblanego tłuszczem.

Po roku próśb o rozmowę wyszły na jaw dziwne sytuacje. Okazało się, że wśród znajomych koleżanka go podrywała, pisała do niego i za każdym razem opowiadała, jak to jej się chce seksu. Gdy skrytykowałam jej zachowanie, wściekł się na mnie, uważając, że ona nie robi nic złego, a ja jestem nienormalna i mam o niej nic złego nie mówić.

Były w międzyczasie lepsze i gorsze chwile, ale jakiś czas temu oznajmił, że chce mieć inne kobiety. I że je będzie miał – bez względu na mnie. Mogę to zaakceptować i będziemy swingować razem z innymi, albo nie – i wtedy będzie mnie zdradzać, bo „mi nie można szczerze nic powiedzieć o swoich potrzebach”. A on chce z kobietami innymi niż ja uprawiać seks i je pieścić.

Kiedy próbowałam mu wyjaśnić, że rozpoczęcie swingowania nie jest dobre, skoro związek jest w fatalnym stanie, i że mnie boli, gdy mówi, że chce pieścić inne kobiety, to słyszę, że „ze mną nigdy nie można być szczerym”. I że „od zawsze wiedział, że lepiej mi nic nie mówić”. Po czym drze się, że jestem „tłustą dupą” i pyta, czemu nie akceptuję tego, że on chce mieć seks z innymi.

Nie rozumiem. Zadałam mu proste pytanie: „Co w sytuacji, gdy para, z którą mielibyśmy swingować, mi nie będzie pasowała i facet będzie mnie odpychał? Czy byłbyś w stanie zostawić tę obcą kobietę i zająć się mną, a ją odpuścić?”. Usłyszałam, że „nie”. Jakby była w jego typie, wolałby ją pieścić i całować jej cipkę niż wyjść ze mną.

Piszę, bo on mi wyrzuca, że nie myślę o nim, że liczy się tylko to, co ja chcę. A ja czuję, że wariuję.

Czy ja jestem egoistką?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.