Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys życiowy: lęki, problemy w związku i brak satysfakcji zawodowej

Dzień dobry, mam ogromny kryzys życiowy, nigdy nie miałam tylu problemów i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Mam wrażenie, że stoję przed jakąś ścianą, jestem totalnie zblokowana. Najgorsze jest to, że zdaję sobie sprawę, że za część tych problemów jestem sama sobie winna. Jestem przed 40-stką, kilka lat temu przeprowadziłam się za granicę (poniekąd będąc zmuszoną przez Covid). Poznałam tu swojego partnera, aczkolwiek z czasem zaczęło do mnie gdzieś docierać, że nie wiem czy wyobrażam sobie mieszkać przez całe życie poza krajem. Mój partner jest stąd i nie może się przeprowadzić ze mną do Polski ze względu na specyfikę pracy, którą wykonuje. Mimo moich wątpliwości budowaliśmy związek, choć ja nigdy tak w 100% nie byłam w niego zaangażowana ze względu właśnie na to moje niezdecydowanie odnośnie miejsca zamieszkania. Przyszedł czas, w którym moja firma zamyka tutaj swoją agencję i trzeba zdecydować czy się kończy współpracę czy wraca się do kraju i pracuje się w kraju dla firmy. Nie wiem co robić, bo chciałabym być z tym mężczyzną, opiekuje się mną, widzę, że jestem dla niego najważniejsza. Myślę, że mogę już nikogo takiego w życiu nie spotkać. A jednocześnie budzę się w nocy na myśl, że całe życie miałabym tu spędzić, bez rodziny i znajomych z Polski. W ojczyźnie czuję, że żyję, a tu czuję się wyobcowana, nie czuję się u siebie. Kolejnym problemem jest moja praca... otóż jestem od kilkunastu lat w tej samej firmie, jest to stabilna pozycja, zarobki są przyzwoite, ale nie mam z niej żadnej satysfakcji i nie wyobrażam sobie, że np. za 10 lat dalej w niej tkwię. Jednocześnie nie jest to praca dla wykwalifikowanych osób (mimo, że skończyłam studia wyższe) i nie za bardzo można się w niej rozwinąć, dlatego w zasadzie nie posiadam praktycznie żadnego wartościowego doświadczenia. Nie zmieniałam pracy, bo czułam się w niej mimo wszystko bezpiecznie, a i przyzwyczaiłam się do dość wysokich zarobków, jednak przyszedł czas, że zdałam sobie sprawę, że naprawdę trzeba coś zmienić, mimo że w jakiejś nowej pracy na pewno zarobię dużo dużo mniej, co w sytuacji kiedy ma się kredyt nie jest zbyt komfortowe. Chciałabym zrobić jakieś podyplomowe studia, jakiś kurs, ale boję się, że się pomylę w wyborze, nie dam rady i będzie to tylko strata czasu i pieniędzy. Zaczęłam wysyłać CV i próbuję znaleźć jakąś inną pracę, choć już mam lęk, że nawet jak coś znajdę, to okaże się, że nie dam sobie rady i zostanę wyrzucona. Jestem przepełniona lękiem i czuję się jakbym przegrała życie i nie czeka już na mnie w życiu nic dobrego. Do tego moja mama naciska na to, żebym założyła rodzinę, że muszę o tym pomyśleć, bo czas leci, a ja nie jestem najmłodsza. Wiem, że chce mi jakoś pomóc, ale to tylko mnie dołuje, bo naturalnie zdaję sobie sprawę z wszystkiego, o czym mówi, tylko po prostu w sytuacji, w której jestem, nie jest to wszystko takie proste. Widzę też, że jest gdzieś tam zawiedziona tym, że nie mam swojej rodziny, że jestem taka pogubiona, choć nie werbalizuje tego. Mama zawsze była dla mnie autorytetem i ogólnie często mi pomagała w trudnych chwilach, dlatego teraz kiedy widzę, że jest taka rozczarowana, załamuje mnie to jeszcze bardziej, a że sama niczego nie jestem pewna, to łatwo wprawić mnie w stan jeszcze większej niepewności i strachu. Do tego dochodzi poczucie niespełnienia, poczucie, że nic wartościowego w życiu nie osiągnęłam. Często wracam myślami do czasów szkoły, kiedy wszystko się układało, byłam bardzo dobrą uczennicą, studentką z ambicjami. Mam wrażenie, że wszyscy poszli do przodu, tylko ja stoję gdzieś daleko za nimi. Jest mi czasem tak wstyd, że nawet nie chce mi się spotykać z ludźmi, bo boję się ich oceny, boję się, że myślą o mnie jako o nieudaczniku (którym nomen omen chyba jestem). Czasem czuję jak zalewa mnie jakaś wielka fala lęku/paniki? Nigdy nie czułam niczego podobnego. Przepraszam, że taka długa wiadomość, ale musiałam to wszystko jakoś opisać. Chciałabym zapytać jak to wszystko przetrwać, jak sobie poradzić z takim natłokiem spraw? Jak w ogóle odnaleźć swoją wartość?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry. Pani kryzys jest zrozumiały, kiedy natłok decyzji o związku, pracy, miejscu zamieszkania i presji rodzinnej może przytłaczać każdego, ale da się to przetrwać krok po kroku, korzystając z technik, które znasz z praktyki psychologicznej. Jako osoba z doświadczeniem w terapii, może Pani zacząć od narzędzi CBT, które pomogą odzyskać kontrolę.
Proszę rozbić problemy na małe kroki. Proszę zacząć od technik relaksacyjnych CBT takich jak głębokie oddychanie lub progresywna relaksacja mięśni, aby zmniejszyć fale paniki budzące Panią w nocy. Zapisywać codzienne trzy małe działania, np. "dzisiaj sprawdzę jeden kurs podyplomowy". To buduje poczucie sprawczości i redukuje paraliż decyzyjny. Jeśli lęk nasila się, proszę konsultację z terapeutą online, nawet zdalnie, by przepracować te objawy.

 Co do emigracji to proszę wypisać plusy i minusy obu opcji (zostać vs wrócić) w tabeli, uwzględniając kompromisy jak wizyty w Polsce czy zdalna praca partnera. Wyobcowanie na emigracji jest częste, więc zalecam budowanie lokalne więzi, np. grupy ekspertów lub hobby, by poczuć się "u siebie", bez rezygnacji z rodziny. Proszę porozmawiać szczerze z partnerem o wątpliwościach gdyż jego opieka to wartość, ale także Pani komfort życiowy.​

 Po 40 roku życia zmiana jest możliwa więc proszę spisać swoje kompetencje (studia wyższe, stabilność w firmie) i zacząć od krótkich kursów online w dziedzinach pasjonujących, np. psychologia lub coaching, by przetestować bez ryzyka. Lęk przed wyrzuceniem to katastrofizacja, kwestionuj go pytaniem: "Jaki jest realistyczny scenariusz?" a większość zmian pracy kończy się sukcesem z czasem. Kredyt to wyzwanie, ale zalecam szukanie ról z Pani doświadczeniem. Każde wysłane CV, to już krok naprzód.
 Proszę ustawić granice z mamą. Komunikat w stylu "Doceniam troskę, ale teraz skupiam się na swoich decyzjach" gdyż to chroni przed dodatkowym dołem. Proszę ćwiczyć self-compassioni napisz list do siebie jak do klientki - "Popełniasz błędy, ale masz ambicje i doświadczenie, nie jesteś nieudacznikiem". Odkryj wartość przez wartości: co Cię napędza (np. rozwój, relacje)? To przywraca sens, bez porównań do innych.
 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Myślę, że aby znaleźć odpowiedzi na pani pytania potrzeba czasu i być może wsparcia innych osób. Każda decyzja, którą pani podejmie prawdopodobnie będzie miała i zyski i straty, podobnie jak każda inna decyzja w życiu, włącznie z codziennymi decyzjami - to normalne. Z tego co pani pisze, natłok spraw, ale też sposób w jaki pani o sobie myśli, wywołują dużo lęku, a to z kolei sprawia, że trudno jest podjąć decyzje. Pomocna byłaby praca z ciałem, aby choć częściowo pomóc sobie odzyskać poczucie bezpieczeństwa - np. praca z oddechem, EFT (nagrania dostępne w Internecie), uważność. Mogłaby pani też spisać najważniejsze zadania, które są przed panią i nadać im priorytety. Kiedy już to pani zrobi, można zadania podzielić na konkretne kroki do wykonania. Jasny plan, spisanie na papier (ręcznie) co jest do zrobienia już same w sobie zazwyczaj obniżają lęk. 

To normalne, że mieszkając zagranicą może pani czuć, że nie do końca przynależy do Polski czy obcego kraju. Osoby mieszkające zagranicą, czy wracające do Polski przechodzą przez różne etapy i to, co pani opisuje jest jednym z nich. Ale to nie znaczy, że będzie to trwało wiecznie. Podobnie jak nie musi trwać wiecznie lęk, z którym się pani mierzy. Emocje są dla nas informacją, która przychodzi i odchodzi, jeśli tylko pozwolimy sobie ją poczuć i odebrać. 

 

Życzę wszystkiego dobrego i dużo spokoju 🙂

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość i. otwartność tutaj na forum. Pani sytuacja, nie jest oznaką „przegranego życia”, tylko naturalną reakcją na nagromadzenie wielu trudnych decyzji, strat i presji naraz. Kiedy jednocześnie dotykają nas kwestie tożsamości („gdzie jest mój dom”), relacji, pracy, pieniędzy i oczekiwań bliskich,nasz układ nerwowy się przeciąża, pojawia się lęk, blokada, a nawet objawy paniki. To nie słabość, to sygnał, że jest za dużo na jedną osobę w jednym czasie. Co jest istotne: Pani nie jest „spóźniona”, „niewystarczająca” ani „winna”. Podejmowała Pani decyzje w oparciu o to, co wtedy było możliwe i dawało poczucie bezpieczeństwa. Teraz po prostu dojrzewa w Pani potrzeba zmiany i to jest etap, nie wyrok. Na tym etapie nie trzeba mieć gotowych odpowiedzi, tylko zatrzymać się i poukładać sprawy krok po kroku, zamiast próbować rozwiązać całe życie naraz.

Z tego, co Pani pisze, bardzo wyraźnie widać trzy rzeczy:
ogromną wrażliwość i refleksyjność,
zdolność do pracy i odpowiedzialności (wieloletnia stabilność to zasób),
oraz silny wewnętrzny krytyk, który dziś zagłusza Pani realną wartość.

W takich momentach bardzo pomaga bezpieczna przestrzeń np. rozmowa z psychologiem lub terapeutą, gdzie można rozplątać te wątki bez oceniania i presji decyzji „na już”. To nie jest luksus, tylko realne wsparcie w kryzysie. Równolegle warto wrócić do podstaw: regulacja lęku, sen, oddech, ciało , bo dopiero z poziomu względnego spokoju można podejmować dobre decyzje. Na koniec chcę powiedzieć jedno bardzo ważne zdanie:
Pani wartość nie zależy od tego, czy już wszystko jest poukładane. Wartość jest w Pani , nawet teraz, w chaosie.
To, że Pani szuka, pyta i nie chce żyć „byle jak”, świadczy o sile, nie o porażce, taka jest moja perspektywa. 

 

Wszystkiego dobrego i w razie potrzeby proszę tutaj pisać. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

3 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry Pani. Po przeczytaniu Pani pytania zauważam jak ogromny ciężar Pani dźwiga. Z perspektywy CBT (poznawczo-behawioralnej) Pani obecny stan to silny kryzys wynikający z nagromadzenia trudnych zmian i lęku przed błędem. 

 

To, co zauważam w pani wypowiedzi i na co warto zwrócić uwagę to przede wszystkim:

 

1. Nazywanie siebie „nieudacznikiem” to zniekształcenie poznawcze, a nie fakt. Pani poczucie wartości jest teraz przysłonięte przez lęk i surową samoocenę. Pojawia się też tutaj inne zniekształcenie, które nazywamy "czytaniem w myślach" - kiedy zakładamy, że wiemy co inni o nas myślą - jednak mimo że czasami byśmy chcieli mieć tę umiejętność, nikt z nas jej nie posiada. 

2. Próba uniknięcia straty powoduje „stanie przed ścianą”. Brak decyzji również jest formą wyboru, która generuje u Pani bardzo duże napięcie i fale paniki.

3. Poczucie wstydu przed innymi oraz oczekiwania mamy to Pani najwięksi „wewnętrzni krytycy”. Utrudniają one usłyszenie Pani własnych potrzeb.

 

Niestety nie ma prostego i szybkiego remedium na to, aby obecny kryzys zniknął. Myślę, że to co może Pani zrobić na samym początku to  spróbować oddzielić fakty od emocjonalnych ocen (np. zamiast „wszystko zepsułam”, zapisać „stoję przed wyborem kraju zamieszkania”). Skupienie się na faktach i realistycznych ocenach obniża poziom lęku. Nie musi Pani rozwiązywać wszystkich problemów naraz, to z pewnością byłoby trudne i przytłaczające, może pani jednak zacząć rozplątywać je po kolei, zaczynając od pierwszego najmniejszego kroku. 

 

 

Życzę wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska

3 miesiące temu
Dominik Borkowski

Dominik Borkowski

Witaj,

Faktycznie zdaję się że dużo rzeczy dzieje się na raz. Problemy które Pani porusza dotyczą zarówno wątków własnej tożsamości jak i relacji z ważnymi osobami w życiu. Sytuacji również nie ułatwia emigracja i poczucie braku korzeni w innym kraju. Te problemy o których Pani mówi nie mają niestety jednego łatwego rozwiązania i wymagają dokładniejszego omówienia i spokojnego rozpakowywania ich aby jakoś to ogarnąć. 

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Ważne jest, by na chwilę przestać traktować to wszystko jako jeden wielki problem do rozwiązania naraz. Może pomocne być rozdzielenie spraw na obszary i zajmowanie się nimi sekwencyjnie, a nie równolegle. Decyzja o kraju zamieszkania, relacji i pracy to trzy różne procesy, które teraz zlewają się w jedno, potęgując lęk. W stanie silnego napięcia nie da się podjąć „najlepszej decyzji życiowej”, można jedynie wybrać kolejny możliwy krok, który daje względną stabilność.

Dużo Pani myśli jest dziś opartych na ocenach siebie z perspektywy strachu i porównań, a nie faktów. To, że przez lata pracowała Pani w jednej firmie, utrzymała się za granicą, funkcjonuje w relacji i reflektuje nad swoim życiem, świadczy o zasobach, a nie o ich braku. Lęk bardzo zniekształca obraz własnych kompetencji i przyszłości, dlatego pojawiają się myśli katastroficzne, wstyd i poczucie, że inni „poszli dalej”. 

W kwestii pracy i rozwoju warto myśleć w kategoriach eksperymentu, a nie ostatecznego wyboru. Kurs czy studia podyplomowe nie muszą być decyzją „na zawsze”, tylko sposobem sprawdzenia siebie w bezpiecznych ramach. Podobnie wysyłanie CV nie jest egzaminem z wartości, lecz procesem uczenia się rynku i własnych reakcji. Lęk przed porażką często pojawia się właśnie wtedy, gdy ktoś długo funkcjonował w stabilnym, choć niesatysfakcjonującym środowisku.
Poczucie pustki, paniki i utraty sensu, które Pani opisuje, są sygnałem, że potrzebuje Pani wsparcia w regulacji lęku, a być może nie kolejnych analiz życiowych decyzji. Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc uporządkować te procesy, wzmocnić poczucie wartości i nauczyć się podejmować decyzje bez paraliżującego strachu. :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

mniej niż godzinę temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


czytając Pani wiadomość widać, jak ogromny ciężar decyzji, lęku i presji Pani teraz niesie — nic dziwnego, że czuje się Pani zablokowana. To nie wygląda na „przegrane życie”, tylko na moment przeciążenia, w którym zbyt wiele ważnych spraw naraz domaga się rozstrzygnięcia.

 

Nie musi Pani tego rozwiązać wszystkiego od razu ani sama. W takiej sytuacji bardzo pomocna może być rozmowa z psychologiem, żeby spokojnie poukładać priorytety, oddzielić realne problemy od lękowych scenariuszy i odzyskać poczucie wpływu. To proces, który można robić krok po kroku — bez oceniania.

 

Zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia psychologicznego, terapeutycznego. Już sama decyzja, żeby o tym napisać, pokazuje, że chce Pani zawalczyć o siebie — a to dobry punkt wyjścia do dalszej pracy.

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca zawodowy

3 miesiące temu
Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

 

To co Pani opisuje to jest moment przeciążenia, w którym kilka dużych życiowych decyzji nałożyło się na siebie naraz: kraj, związek, praca, przyszłość, oczekiwania rodziny, poczucie własnej wartości. Żaden człowiek nie udźwignąłby tego spokojnie. Pani organizm reaguje lękiem, bo ma poczucie, że wszystko jest zagrożone jednocześnie.

 

Nie traktowałbym siebie w kategorii „jestem przegrana” a raczej „jestem przeciążona.”

 

Często gdy stoimy przed trudnymi wyborami to podchodzimy do tego na zasadzie, że musze wybrać idealnie bo inaczej dużo stracę. To powoduje lęk, niepokój i trudności z decyzją a także przytłoczenie. Już samo spojrzenie na decyzje przez pryzmat zysku zamiast koncentracji na stracie powoduje że trochę łatwiej nam ją podjąć. 

 

Lęk jest sygnałem przeciążenia, ale można sobie z tym poradzić.

 

Warto skonsultować się ze specjalistą, bo być może dzięki spojrzeniu z zewnątrz łatwiej będzie Pani sobie pewne rzeczy poukładać i popracować nad poczuciem własnej wartości.

 

I proszę zapamiętać, że nie jest Pani przegrana a jedynie przeciążona.

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Lęk przed chłoniakiem, ciągłe badanie zgrubienia pod pachą i czytanie objawów w Google
Znowu znalazlam jakies zgrubienie pod pacha i od godziny siedze w google i czytam o chloniaku. mam juz wszystkie objawy, poty nocne, zmeczenie, wszystko mi pasuje. maz mowi ze to tylko wezel po infekcji, ale ja juz widze sie na onkologii. nie moge sie na niczym skupic tylko dotykam tego miejsca co 5 minut.
Trudności życiowe- martwię się o moje małżeństwo, córkę i jej związek oraz opiekuję się jej dziećmi, ze względu na utracone prawa rodzicielskie.
Witam. Pomijając, że mąż ma skłonności i w sumie słabość do łatwego nawiązywania kontaktów z innymi kobietami, choć ufam, że nie przekracza granic wierności(już raz zdradził )to częstotliwość mnie denerwuje. To dodatkowo moja córka jest osobą silnie uzależnioną od toksycznego partnera, przez co z powodu jego złych postępków wobec jej dzieci, ograniczono jej prawa rodzicielskie a dzieci trafiły do mnie i męża pod opiekę i zostaliśmy rodziną zastępczą. Dzieci są u nas bezpieczne, jednak nadal martwię się o córkę i też martwię się o mój związek- jesteśmy z mężem osobami po przejściach i mamy oboje po 50 lat i jesteśmy w małżeństwie od 3 lat. Łączy nas wyjątkowa więź, kocham go i wiem, że mąż mnie kocha, jednak nasz związek jest narażony na wiele prób. Płaczę każdego dnia i odczuwam lęk, czasem bardzo silny. Z powodu opieki nad małymi (4 i 7 lat)pozostaję na urlopie rodzicielskim. Przebywam w domu i praktycznie nie spotykam się z nikim, prócz rodziny, mąż jest zapracowany. Czuję czasem, że jestem bliska załamania, jednak ciągle zbieram siły i pokonuję kolejne przeszkody. Czy jestem bliska załamania? Czy powinnam skorzystać z pomocy psychologa?
Jak poradzić sobie z emocjami po rozstaniu i rozwodzie z mężem?

Już nie wiem, jak sobie poradzić. 

Chodziłam do psychologa, ale miałam wrażenie, że po paru miesiącach było tylko gorzej. A więc rozwodzimy się z Mężem, mamy małą Córeczkę. On cały czas myśli o mnie bzdury i uważa, że nastawiam Córkę przeciwko niemu. A jest odwrotnie, kiedy ona nie chce iść do niego, to ją wysłuchuję i tłumaczę, że Tatuś ją kocha i tęskni, że u niego będzie fajna zabawa i będzie wesoło. Córka przechodzi przez „mamoze” tylko z Mamą jest fajnie, a Mąż twierdzi, że to moja wina. Byliśmy razem wiele lat, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, nagle on chciał rozwodu, ale żeby dalej być ze mną. Takie niezrozumiałe. Twierdził, że ma depresję, ale że psycholodzy i psychiatrzy (był u paru na może max 2-3 wizytach) twierdzą, że jest z nim wszystko porządku. Jego rodzina widzi, że jest z nim źle, że jest smutny i ma pusty wzrok, że śmiech jego jest taki sztuczny. Ale on twierdzi, że mu dobrze beze mnie. Odciął się od wszystkich, którzy próbowali mu przetłumaczyć, że widzą, że nie jest sobą, robi źle i będzie tego żałować. Odciął się nawet od swojej Matki, z którą zawsze był blisko. Chciał być ze mną w przyjaźni, ale ja tak nie potrafię. Jak wychodził z naszego domu i wracał do wynajmowanego mieszkania, widziałam, że robił to z ociąganiem i było mu smutno, tłumaczył, że ciężko mu odchodzić od dziecka, ale to nie tłumaczy tego, że jednak jak miał możliwość, to z chęcią rozmawiał ze mną sam na sam. Wszyscy widzieli i mówili, że ciągnie go do mnie. Ze smutkiem prosił, żebym nie robiła mu prezentów. Kiedy widział, że dalej go kocham, to wpadał w złość. Mówił wszystko, żebym się odkochała. W końcu stwierdziłam, że mam dość i ucięłam z nim kontakt. 

On ma dalej kontakt z Córką i widuję ją (pomaga moja Mama). On jest ponoć wściekły, że nie ma ze mną kontaktu. 

Próbował parę razy mnie sprowokować do kontaktu przez smsy. Za tydzień jest impreza urodzinowa naszej Córki i zobaczę go pierwszy raz od paru miesięcy, parę dni później jest rozwód. Bardzo się stresuje faktem, że znów go zobaczę, boję się cierpienia. Dalej go kocham i tęsknię za nim, nie wiem, jak sobie poradzić z tym. Ostatnio ktoś mi doradził hipnoterapie, ale nie wiem, czy rzeczywiście to działa.

Co mogłabym zrobić aby pozbyć się leku strachu i obwiniania się o całe zło które to mój były partner który jest alkoholikiem wpajał mi że jestem nic nie warta
Jak poradzić sobie po trudnej relacji z partnerem i podejrzeniach o jego orientację?
Leczyłam się po załamaniu nerwowym związanym z pracą.przedawkowałam.leki na depresję bałam się białych samochodów takie miałam w pracy .Jakoś z tego wyszłam Poznałam rok temu po terapii faceta jak się okazało impotenta .ja podejrzewam że jest gejem sama z nim zerwałam bo brak bliskości jego uniki jeśli chodzi o zaangażowanie zamieszkanie razem moim zadaniem odwracał kota ogonem .Spotykaliśmy się tylko jak miałam okres jakoś tak..Mimo że ja zerwałam i on deklaruje się jako zraniony to jestem dobita .Naprawdę jestem pewna że on jest gejem że nie byłam dla niego warzna nie wiem czy była ta gra .Ciągle czuje do niego zauroczenie nie wiem co ale wiem że dobrze zrobiłam sama odchodząc żeby się nie poniżac.Zwracał uwagę na facetów ich muskulaturę a w mojej obecności nawet po niebieskich tabletkach mu nie pomagało.Poco mnie okłamywał że kocha czuje że go nienawidzę ..mimo że sama zakonczyłam znajomość nie wiem z czego to wynika
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.