Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys życiowy: lęki, problemy w związku i brak satysfakcji zawodowej

Dzień dobry, mam ogromny kryzys życiowy, nigdy nie miałam tylu problemów i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Mam wrażenie, że stoję przed jakąś ścianą, jestem totalnie zblokowana. Najgorsze jest to, że zdaję sobie sprawę, że za część tych problemów jestem sama sobie winna. Jestem przed 40-stką, kilka lat temu przeprowadziłam się za granicę (poniekąd będąc zmuszoną przez Covid). Poznałam tu swojego partnera, aczkolwiek z czasem zaczęło do mnie gdzieś docierać, że nie wiem czy wyobrażam sobie mieszkać przez całe życie poza krajem. Mój partner jest stąd i nie może się przeprowadzić ze mną do Polski ze względu na specyfikę pracy, którą wykonuje. Mimo moich wątpliwości budowaliśmy związek, choć ja nigdy tak w 100% nie byłam w niego zaangażowana ze względu właśnie na to moje niezdecydowanie odnośnie miejsca zamieszkania. Przyszedł czas, w którym moja firma zamyka tutaj swoją agencję i trzeba zdecydować czy się kończy współpracę czy wraca się do kraju i pracuje się w kraju dla firmy. Nie wiem co robić, bo chciałabym być z tym mężczyzną, opiekuje się mną, widzę, że jestem dla niego najważniejsza. Myślę, że mogę już nikogo takiego w życiu nie spotkać. A jednocześnie budzę się w nocy na myśl, że całe życie miałabym tu spędzić, bez rodziny i znajomych z Polski. W ojczyźnie czuję, że żyję, a tu czuję się wyobcowana, nie czuję się u siebie. Kolejnym problemem jest moja praca... otóż jestem od kilkunastu lat w tej samej firmie, jest to stabilna pozycja, zarobki są przyzwoite, ale nie mam z niej żadnej satysfakcji i nie wyobrażam sobie, że np. za 10 lat dalej w niej tkwię. Jednocześnie nie jest to praca dla wykwalifikowanych osób (mimo, że skończyłam studia wyższe) i nie za bardzo można się w niej rozwinąć, dlatego w zasadzie nie posiadam praktycznie żadnego wartościowego doświadczenia. Nie zmieniałam pracy, bo czułam się w niej mimo wszystko bezpiecznie, a i przyzwyczaiłam się do dość wysokich zarobków, jednak przyszedł czas, że zdałam sobie sprawę, że naprawdę trzeba coś zmienić, mimo że w jakiejś nowej pracy na pewno zarobię dużo dużo mniej, co w sytuacji kiedy ma się kredyt nie jest zbyt komfortowe. Chciałabym zrobić jakieś podyplomowe studia, jakiś kurs, ale boję się, że się pomylę w wyborze, nie dam rady i będzie to tylko strata czasu i pieniędzy. Zaczęłam wysyłać CV i próbuję znaleźć jakąś inną pracę, choć już mam lęk, że nawet jak coś znajdę, to okaże się, że nie dam sobie rady i zostanę wyrzucona. Jestem przepełniona lękiem i czuję się jakbym przegrała życie i nie czeka już na mnie w życiu nic dobrego. Do tego moja mama naciska na to, żebym założyła rodzinę, że muszę o tym pomyśleć, bo czas leci, a ja nie jestem najmłodsza. Wiem, że chce mi jakoś pomóc, ale to tylko mnie dołuje, bo naturalnie zdaję sobie sprawę z wszystkiego, o czym mówi, tylko po prostu w sytuacji, w której jestem, nie jest to wszystko takie proste. Widzę też, że jest gdzieś tam zawiedziona tym, że nie mam swojej rodziny, że jestem taka pogubiona, choć nie werbalizuje tego. Mama zawsze była dla mnie autorytetem i ogólnie często mi pomagała w trudnych chwilach, dlatego teraz kiedy widzę, że jest taka rozczarowana, załamuje mnie to jeszcze bardziej, a że sama niczego nie jestem pewna, to łatwo wprawić mnie w stan jeszcze większej niepewności i strachu. Do tego dochodzi poczucie niespełnienia, poczucie, że nic wartościowego w życiu nie osiągnęłam. Często wracam myślami do czasów szkoły, kiedy wszystko się układało, byłam bardzo dobrą uczennicą, studentką z ambicjami. Mam wrażenie, że wszyscy poszli do przodu, tylko ja stoję gdzieś daleko za nimi. Jest mi czasem tak wstyd, że nawet nie chce mi się spotykać z ludźmi, bo boję się ich oceny, boję się, że myślą o mnie jako o nieudaczniku (którym nomen omen chyba jestem). Czasem czuję jak zalewa mnie jakaś wielka fala lęku/paniki? Nigdy nie czułam niczego podobnego. Przepraszam, że taka długa wiadomość, ale musiałam to wszystko jakoś opisać. Chciałabym zapytać jak to wszystko przetrwać, jak sobie poradzić z takim natłokiem spraw? Jak w ogóle odnaleźć swoją wartość?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry. Pani kryzys jest zrozumiały, kiedy natłok decyzji o związku, pracy, miejscu zamieszkania i presji rodzinnej może przytłaczać każdego, ale da się to przetrwać krok po kroku, korzystając z technik, które znasz z praktyki psychologicznej. Jako osoba z doświadczeniem w terapii, może Pani zacząć od narzędzi CBT, które pomogą odzyskać kontrolę.
Proszę rozbić problemy na małe kroki. Proszę zacząć od technik relaksacyjnych CBT takich jak głębokie oddychanie lub progresywna relaksacja mięśni, aby zmniejszyć fale paniki budzące Panią w nocy. Zapisywać codzienne trzy małe działania, np. "dzisiaj sprawdzę jeden kurs podyplomowy". To buduje poczucie sprawczości i redukuje paraliż decyzyjny. Jeśli lęk nasila się, proszę konsultację z terapeutą online, nawet zdalnie, by przepracować te objawy.

 Co do emigracji to proszę wypisać plusy i minusy obu opcji (zostać vs wrócić) w tabeli, uwzględniając kompromisy jak wizyty w Polsce czy zdalna praca partnera. Wyobcowanie na emigracji jest częste, więc zalecam budowanie lokalne więzi, np. grupy ekspertów lub hobby, by poczuć się "u siebie", bez rezygnacji z rodziny. Proszę porozmawiać szczerze z partnerem o wątpliwościach gdyż jego opieka to wartość, ale także Pani komfort życiowy.​

 Po 40 roku życia zmiana jest możliwa więc proszę spisać swoje kompetencje (studia wyższe, stabilność w firmie) i zacząć od krótkich kursów online w dziedzinach pasjonujących, np. psychologia lub coaching, by przetestować bez ryzyka. Lęk przed wyrzuceniem to katastrofizacja, kwestionuj go pytaniem: "Jaki jest realistyczny scenariusz?" a większość zmian pracy kończy się sukcesem z czasem. Kredyt to wyzwanie, ale zalecam szukanie ról z Pani doświadczeniem. Każde wysłane CV, to już krok naprzód.
 Proszę ustawić granice z mamą. Komunikat w stylu "Doceniam troskę, ale teraz skupiam się na swoich decyzjach" gdyż to chroni przed dodatkowym dołem. Proszę ćwiczyć self-compassioni napisz list do siebie jak do klientki - "Popełniasz błędy, ale masz ambicje i doświadczenie, nie jesteś nieudacznikiem". Odkryj wartość przez wartości: co Cię napędza (np. rozwój, relacje)? To przywraca sens, bez porównań do innych.
 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Myślę, że aby znaleźć odpowiedzi na pani pytania potrzeba czasu i być może wsparcia innych osób. Każda decyzja, którą pani podejmie prawdopodobnie będzie miała i zyski i straty, podobnie jak każda inna decyzja w życiu, włącznie z codziennymi decyzjami - to normalne. Z tego co pani pisze, natłok spraw, ale też sposób w jaki pani o sobie myśli, wywołują dużo lęku, a to z kolei sprawia, że trudno jest podjąć decyzje. Pomocna byłaby praca z ciałem, aby choć częściowo pomóc sobie odzyskać poczucie bezpieczeństwa - np. praca z oddechem, EFT (nagrania dostępne w Internecie), uważność. Mogłaby pani też spisać najważniejsze zadania, które są przed panią i nadać im priorytety. Kiedy już to pani zrobi, można zadania podzielić na konkretne kroki do wykonania. Jasny plan, spisanie na papier (ręcznie) co jest do zrobienia już same w sobie zazwyczaj obniżają lęk. 

To normalne, że mieszkając zagranicą może pani czuć, że nie do końca przynależy do Polski czy obcego kraju. Osoby mieszkające zagranicą, czy wracające do Polski przechodzą przez różne etapy i to, co pani opisuje jest jednym z nich. Ale to nie znaczy, że będzie to trwało wiecznie. Podobnie jak nie musi trwać wiecznie lęk, z którym się pani mierzy. Emocje są dla nas informacją, która przychodzi i odchodzi, jeśli tylko pozwolimy sobie ją poczuć i odebrać. 

 

Życzę wszystkiego dobrego i dużo spokoju 🙂

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość i. otwartność tutaj na forum. Pani sytuacja, nie jest oznaką „przegranego życia”, tylko naturalną reakcją na nagromadzenie wielu trudnych decyzji, strat i presji naraz. Kiedy jednocześnie dotykają nas kwestie tożsamości („gdzie jest mój dom”), relacji, pracy, pieniędzy i oczekiwań bliskich,nasz układ nerwowy się przeciąża, pojawia się lęk, blokada, a nawet objawy paniki. To nie słabość, to sygnał, że jest za dużo na jedną osobę w jednym czasie. Co jest istotne: Pani nie jest „spóźniona”, „niewystarczająca” ani „winna”. Podejmowała Pani decyzje w oparciu o to, co wtedy było możliwe i dawało poczucie bezpieczeństwa. Teraz po prostu dojrzewa w Pani potrzeba zmiany i to jest etap, nie wyrok. Na tym etapie nie trzeba mieć gotowych odpowiedzi, tylko zatrzymać się i poukładać sprawy krok po kroku, zamiast próbować rozwiązać całe życie naraz.

Z tego, co Pani pisze, bardzo wyraźnie widać trzy rzeczy:
ogromną wrażliwość i refleksyjność,
zdolność do pracy i odpowiedzialności (wieloletnia stabilność to zasób),
oraz silny wewnętrzny krytyk, który dziś zagłusza Pani realną wartość.

W takich momentach bardzo pomaga bezpieczna przestrzeń np. rozmowa z psychologiem lub terapeutą, gdzie można rozplątać te wątki bez oceniania i presji decyzji „na już”. To nie jest luksus, tylko realne wsparcie w kryzysie. Równolegle warto wrócić do podstaw: regulacja lęku, sen, oddech, ciało , bo dopiero z poziomu względnego spokoju można podejmować dobre decyzje. Na koniec chcę powiedzieć jedno bardzo ważne zdanie:
Pani wartość nie zależy od tego, czy już wszystko jest poukładane. Wartość jest w Pani , nawet teraz, w chaosie.
To, że Pani szuka, pyta i nie chce żyć „byle jak”, świadczy o sile, nie o porażce, taka jest moja perspektywa. 

 

Wszystkiego dobrego i w razie potrzeby proszę tutaj pisać. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry Pani. Po przeczytaniu Pani pytania zauważam jak ogromny ciężar Pani dźwiga. Z perspektywy CBT (poznawczo-behawioralnej) Pani obecny stan to silny kryzys wynikający z nagromadzenia trudnych zmian i lęku przed błędem. 

 

To, co zauważam w pani wypowiedzi i na co warto zwrócić uwagę to przede wszystkim:

 

1. Nazywanie siebie „nieudacznikiem” to zniekształcenie poznawcze, a nie fakt. Pani poczucie wartości jest teraz przysłonięte przez lęk i surową samoocenę. Pojawia się też tutaj inne zniekształcenie, które nazywamy "czytaniem w myślach" - kiedy zakładamy, że wiemy co inni o nas myślą - jednak mimo że czasami byśmy chcieli mieć tę umiejętność, nikt z nas jej nie posiada. 

2. Próba uniknięcia straty powoduje „stanie przed ścianą”. Brak decyzji również jest formą wyboru, która generuje u Pani bardzo duże napięcie i fale paniki.

3. Poczucie wstydu przed innymi oraz oczekiwania mamy to Pani najwięksi „wewnętrzni krytycy”. Utrudniają one usłyszenie Pani własnych potrzeb.

 

Niestety nie ma prostego i szybkiego remedium na to, aby obecny kryzys zniknął. Myślę, że to co może Pani zrobić na samym początku to  spróbować oddzielić fakty od emocjonalnych ocen (np. zamiast „wszystko zepsułam”, zapisać „stoję przed wyborem kraju zamieszkania”). Skupienie się na faktach i realistycznych ocenach obniża poziom lęku. Nie musi Pani rozwiązywać wszystkich problemów naraz, to z pewnością byłoby trudne i przytłaczające, może pani jednak zacząć rozplątywać je po kolei, zaczynając od pierwszego najmniejszego kroku. 

 

 

Życzę wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska

Dominik Borkowski

Dominik Borkowski

Witaj,

Faktycznie zdaję się że dużo rzeczy dzieje się na raz. Problemy które Pani porusza dotyczą zarówno wątków własnej tożsamości jak i relacji z ważnymi osobami w życiu. Sytuacji również nie ułatwia emigracja i poczucie braku korzeni w innym kraju. Te problemy o których Pani mówi nie mają niestety jednego łatwego rozwiązania i wymagają dokładniejszego omówienia i spokojnego rozpakowywania ich aby jakoś to ogarnąć. 

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Ważne jest, by na chwilę przestać traktować to wszystko jako jeden wielki problem do rozwiązania naraz. Może pomocne być rozdzielenie spraw na obszary i zajmowanie się nimi sekwencyjnie, a nie równolegle. Decyzja o kraju zamieszkania, relacji i pracy to trzy różne procesy, które teraz zlewają się w jedno, potęgując lęk. W stanie silnego napięcia nie da się podjąć „najlepszej decyzji życiowej”, można jedynie wybrać kolejny możliwy krok, który daje względną stabilność.

Dużo Pani myśli jest dziś opartych na ocenach siebie z perspektywy strachu i porównań, a nie faktów. To, że przez lata pracowała Pani w jednej firmie, utrzymała się za granicą, funkcjonuje w relacji i reflektuje nad swoim życiem, świadczy o zasobach, a nie o ich braku. Lęk bardzo zniekształca obraz własnych kompetencji i przyszłości, dlatego pojawiają się myśli katastroficzne, wstyd i poczucie, że inni „poszli dalej”. 

W kwestii pracy i rozwoju warto myśleć w kategoriach eksperymentu, a nie ostatecznego wyboru. Kurs czy studia podyplomowe nie muszą być decyzją „na zawsze”, tylko sposobem sprawdzenia siebie w bezpiecznych ramach. Podobnie wysyłanie CV nie jest egzaminem z wartości, lecz procesem uczenia się rynku i własnych reakcji. Lęk przed porażką często pojawia się właśnie wtedy, gdy ktoś długo funkcjonował w stabilnym, choć niesatysfakcjonującym środowisku.
Poczucie pustki, paniki i utraty sensu, które Pani opisuje, są sygnałem, że potrzebuje Pani wsparcia w regulacji lęku, a być może nie kolejnych analiz życiowych decyzji. Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc uporządkować te procesy, wzmocnić poczucie wartości i nauczyć się podejmować decyzje bez paraliżującego strachu. :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


czytając Pani wiadomość widać, jak ogromny ciężar decyzji, lęku i presji Pani teraz niesie — nic dziwnego, że czuje się Pani zablokowana. To nie wygląda na „przegrane życie”, tylko na moment przeciążenia, w którym zbyt wiele ważnych spraw naraz domaga się rozstrzygnięcia.

 

Nie musi Pani tego rozwiązać wszystkiego od razu ani sama. W takiej sytuacji bardzo pomocna może być rozmowa z psychologiem, żeby spokojnie poukładać priorytety, oddzielić realne problemy od lękowych scenariuszy i odzyskać poczucie wpływu. To proces, który można robić krok po kroku — bez oceniania.

 

Zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia psychologicznego, terapeutycznego. Już sama decyzja, żeby o tym napisać, pokazuje, że chce Pani zawalczyć o siebie — a to dobry punkt wyjścia do dalszej pracy.

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca zawodowy

Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

 

To co Pani opisuje to jest moment przeciążenia, w którym kilka dużych życiowych decyzji nałożyło się na siebie naraz: kraj, związek, praca, przyszłość, oczekiwania rodziny, poczucie własnej wartości. Żaden człowiek nie udźwignąłby tego spokojnie. Pani organizm reaguje lękiem, bo ma poczucie, że wszystko jest zagrożone jednocześnie.

 

Nie traktowałbym siebie w kategorii „jestem przegrana” a raczej „jestem przeciążona.”

 

Często gdy stoimy przed trudnymi wyborami to podchodzimy do tego na zasadzie, że musze wybrać idealnie bo inaczej dużo stracę. To powoduje lęk, niepokój i trudności z decyzją a także przytłoczenie. Już samo spojrzenie na decyzje przez pryzmat zysku zamiast koncentracji na stracie powoduje że trochę łatwiej nam ją podjąć. 

 

Lęk jest sygnałem przeciążenia, ale można sobie z tym poradzić.

 

Warto skonsultować się ze specjalistą, bo być może dzięki spojrzeniu z zewnątrz łatwiej będzie Pani sobie pewne rzeczy poukładać i popracować nad poczuciem własnej wartości.

 

I proszę zapamiętać, że nie jest Pani przegrana a jedynie przeciążona.

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

Zobacz podobne

Problemy z pracą tymczasową: brak zrozumienia, stres i obowiązki edukacyjne
Witam, mam problem kiedy przyjmowałam się do pracy miałam bardzo duzo motywacji do pracy. Od kad kierownik zmiany mnie pyta czy będę przedłużać umowę w maju to mnie trochę zaskoczyło bo niestety nie wiem czy dotrwam do maja. Zapytanie było już 02.04. z racji przyjęcia mnie na stanowisko kasjera uświadomiono mnie w biurze że jestem pracownikiem tymczasowym z agencji tymczasowej pracy i jestem przyjęta głównie na weekendy. Z czego z biura agencji nie było powiedziane. Ale rozumiem że handel jest i w soboty i niedziele. Niestety przyznaje mi się jeden weekend pełny wolny w miesiącu. Czasem pracuje 6dni pod rząd bez dnia wolnego. W wtorek zaczęłam mieć jakieś jelitowe nieżyty i nie poszłam do pracy zadzwoniłam do biura i do miejsca pracy ze mnie nie będzie. Spotkałam się z takim nie mil tonem pani kierowniczki gdzie powiedziała że mam tu nie dzwonić bo tu ja nie jestem zatrudniona a jestem przez agencję zewnętrzna. Gdyż potwierdziłam że do agencji tymczasowej pracy zadzwoniłam i dałam znać. Pani kierownik pwowiedziala że mam się na już określić czy jutro będę mówię że nie wiem. Niestety ciężko pwooedziec. Z czego pwooedziala że do południa mam jej dać znać i żucila słuchawka. Ja rozumiem jej gniew ale takim tonem nie musiała do mnie mówić. Czułam się kompletnie nie zrozumiana i nie dopuszczona do słowa. L4 kończy mi się dzisiaj i w poniedziałek mam wrócić do pracy z tym że napewno wrócę z lękiem. Gdyż no ja rozumiem ale jestem osobą która nie stawia pracy powyżej swojego życia. Mam też kurs gdzie edukacja jest dlanie rozwojem i mam je w weekendy. Niestety nie wiem czy nadal kontynuować pracę czy dać sobie z spokoj. Nie ukrywam że 26 mam egzamin w Katowicach na godzinę 10.00 a o 12.00 mam być w pracy i następnego dnia też. Cała sobota i niedziela
Jak radzić sobie z trudną młodzieżą w zakładzie pracy - skuteczne metody i wsparcie
Pracuję w zakładzie z trudna młodzieżą. Dziewczyny są świetne w dokuczaniu mi. Ilość przekleństw i wyzwisk powala na łopatki. Nie mogę odpowiadać w ich stylu. Coraz trudniej znoszę ich delikatnie mówiąc wybryki. O nauce podczas lekcji trudno mówić... Czy są sposoby na ogarnięcie sytuacji bardzo dla mnie trudnej. Dziekuję i pozdrawiam B
Dzień dobry. Dzisiaj zmarła mi mama
Dzień dobry. Dzisiaj zmarła mi mama , którą bardzo kochałem i dopiero dzisiaj zrozumiałem, że nie czuję smutku. W ogóle, nie potrafię płakać, zamiast tego siedzę cały czerwony i boli mnie głowa. Jakieś 15 lat temu za dzieciaka, gdy zmarła mi babcia to czułem się tak samo, gdy wszyscy płakali, ja siedziałem tak jakby nieobecny, chociaż będąc bardzo mały pamiętam, że płakałem. Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Czy da się to naprawić?
Od jakiegoś czasu mam problem chyba z jakimś odrealnieniem
Witam mam 15 prawie 16 lat i od jakiegoś czasu mam problem chyba z jakimś odrealnieniem. Powiem krótko, od bardzo dawna bardzo dużo siedziałem w swojej głowie tzn. myślałem układałem jakieś nierealne scenariusze, które mnie zaczynają niszczyć. Niedługo umawiam się do psychologa, bo udało mi się przełamać i zapytać o to rodziców, ale ciężko mi, niby mam znajomych, ale dużo więcej jestem w własnych myślach co dla mnie nie ma sensu, nie mogę się zrelaksować, tak jakby cały czas czuje spięcie w głowie, czy ktoś może odpowiedzieć, o co może chodzić. Dodam jeszcze, że zaczęło się to podczas treningu, chwilę po śmierci prababci, nadużywałem kofeiny i poczułem się, jakbym miał stracić przytomność i do teraz dziwne rzeczy się dzieją tj. czuję się jakbym miał umrzeć i wtedy nie mogę się uspokoić wcale czasami mija, a czasami nie.
Cześć, mam męża i dzieci i ostatnio dowiedziałam się, że mój mąż
Cześć, mam męża i dzieci i ostatnio dowiedziałam się, że mój mąż przesyła sobie z byłą koleżanką z pracy zdjęcia nóg z wakacji, jako pocztówki. Podobno to jest śmieszne. Dla mnie niekoniecznie, szczególnie gdy mój mąż przesyła gołe nogi z plaży albo ona gołe nogi, a w ręce trzyma kieliszek wina. Rozmawialiśmy, on twierdzi, że to nic nie znaczy, że to tylko śmieszna zabawa. Powiedziałam mu, że oczekuję, że zakończy tę znajomość . Nie zgodził się. Ustawił znikające wiadomości po 24 h z tego czatu, a po dalszych rozmowach ze mną zmienił kod pin do komórki. Proszę o radę ,jak powinnam się zachować. Co zrobić, aby nie utrzymywał z nią już więcej kontaktu, bo na tym mi zależy. Z góry dziękuję za pomoc.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.