Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner nie rozumie moich potrzeb, zwraca się do mnie w sposób nieuprzejmy, nieszanujący.

Hej, piszę tutaj, ponieważ nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy z moim partnerem. Nakreślając sytuację- widujemy się tylko od piątku do niedzieli, ponieważ mieszkamy od siebie 50 km, on na codzień pracuje, a ja kończę teraz studia, więc jest to dla mnie ważny rok. Od jakiegoś czasu cały czas denerwuje się na mnie, że wolę spędzić czas z nim w domu, niż żebyśmy wyszli gdzieś ze znajomymi (nawet jak się źle czuję, np. boli mnie brzuch przed miesiączką, on uważa, że to nic takiego i że zawsze mi coś jest ) po czym zaczyna się wielka kłótnia jaka ja to nie jestem zła i okropna, że nie rozumiem jego potrzeb. Ja rozumiem, że w tygodniu pracuje i że weekend to jest jedyny moment, kiedy może spotkać się ze znajomymi, ale oczywiście to rozumiem i nie jestem temu przeciwna, ponieważ wychodzę razem z nim, natomiast problem zaczyna się wtedy, gdy ja po, np. 4 h stwierdzę, że źle się czuję lub jestem zmęczona po całym tygodniu nauki i wolę wrócić z nim do domu, wtedy mam wrażenie, że zamienia się on w całkiem inną osobę i nie jest sobą- zaczynają się teksty typu ,,mam to w dupie” i na tym kończy się nasza rozmowa, po prostu odprowadza mnie do domu i siedzę u niego sama i łaskawie czekam, aż on wróci, mimo że nawet nie mówi o której będzie i że będzie późno (czasami zdarza mu się wrócić o 7 rano ) i oczywiście on nie widzi w tym żadnej swojej winy i nie rozumie, że przyjeżdżając do niego chciałabym odpocząć i spędzić z nim też czas sama, a nie z jego znajomymi ,ponieważ równie dobrze mogłabym siedzieć w tym czasie w domu i odpoczywać sama, tylko w swoim łóżku. Dajcie znać co myślicie, bo ja już sama nie wiem, co mam myśleć o tych sytuacjach. Przypominam, że trwa to już dobre 2 miesiące, a tu nie chodzi już bardziej o to, że tak robi, tylko o to, jak przy tym traktuje mnie i w jaki sposób się do mnie zwraca .
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry,

istotne są Pani odczucia i emocje; to, czy Pani czuje się przez partnera szanowana i dobrze traktowana. Dwa, czy próbowaliście o tym porozmawiać tak nie w samym momencie nieporozumienia, ale w wolnej chwili. Faktycznie o waszych wzajemnych potrzebach o tym, jak każdy z was chce spędzać czas. Zawsze rozmowa w emocjach i w momencie jak się coś dzieje może być opacznie rozumiana, reakcja złośliwa, itd. Więc dobrze, żeby usiąść razem i faktycznie przegadać wasze relacje. Proszę dać sobie czas na takie “samotne” pomyślenie przed tą rozmową jak to jest z jego strony. Czy Pani rozumie jego potrzeby, czy on nie przeżywa może czegoś poza związkiem co sprawia, że jest drażliwy…generalnie jak to jest z jego strony (czy jest świaidomy, tego jak Pani przeżywa jego reakcje).

Agnieszka Wloka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Kłócimy się z narzeczoną, jestem już zmęczony. Jednocześnie zależy mi na niej.

​Cześć! 

Mam "problem" z narzeczoną, z którą jestem prawie 10 lat.  Czuję się chyba jak niedorajda życiowa?   

Od początku... Od samej szkoły podstawowej miałem utrudniony kontakt z rówieśnikami, sam nie wiem czemu. Przez to znalazłem sobie "przyjaciół" na czatach GG, i od tamtej pory jestem uzależniony (w tej chwili od przeglądania społeczności)   

 

Narzeczoną "znalazłem" na GG z tego samego miasta. Ja 16, ona 14 lat. Od samego początku jesteśmy ze sobą, ja byłem jej X chłopakiem, a ona dla mnie pierwszą. Wiadomo, na początku była wielka miłość, małe kłótnie (zawsze z jej strony do tej pory), ale raczej nie mieliśmy wspólnych tematów. Od tych prawie 10 lat, nie zerwaliśmy ze sobą ani razu, ale były "poważne" kłótnie, najczęściej spowodowane przez nią. Ja jej nigdy nie zdradziłem, ona również nie. Nigdy jej nie dawałem powodów do zazdrości, ponieważ zależy mi tylko na niej, ale dla niej znajomość męsko-damska nie istnieje, kilka lat temu musiałem usunąć wszystkie dziewczyny z fb oraz usunąć i założyć nowe konto. Miałem na to szczerze wywalone, bo mi na tych znajomościach nie zależało, więc to wszystko robiłem. 

Skończyliśmy technikum, to się razem wyprowadziliśmy do innego miasta, ona na studia, ja do pracy. Z opowieści różnych ludzi, myślałem, że nasz "początek" razem mieszkania będzie ciężki, ale okazało się, że było dobrze. Przeszkadzało jej od tamtej pory, że jestem uzależniony od telefonu. Fakt, siedzę dużo na telefonie, ale ona mi nigdy nie pomogła z tego nałogu wyjść. Jestem w stanie wytrzymać bez telefonu nawet 24 h, jak jestem czymś zajęty/pochłonięty to nie siedzę aż tak w telefonie. Były sprzeczki jak w każdym związku, pewnie niektóre pamiętam, ale tego za dużo by było. Na wszystkie wyjazdy ja ją zabierałem, ponieważ ona studiuje, do pracy chce pójść dopiero po studiach 😐 oraz wszystkie wypady ja proponuję. Ja pracuję sobie kiedy chcę i ile chcę i prawdopodobnie, przez jej ciągłe narzekanie oraz kłótnie, od półtora roku nie mogę wstać z łóżka o 5 rano aż do teraz (bo jestem zmęczony), czyli już 3.5 roku. Pracuje w systemie od poniedziałku do piątku od 6-15, później spędzaliśmy razem czas przeważnie przed telefonem/tv. Nawet zabroniła mi pracować w soboty pod pretekstem, że mało czasu z nią spędzam.. taa spędzanie z nią przed tv.., ale po paru dyskusjach już pracuję w soboty. 

4 lata temu zorganizowałem wakacje, gdzie jej się oświadczyłem ( bo myślałem, że nasza relacja trochę się poprawi (nawet sama mi powiedziała wtedy, że nie mam na co liczyć, że ona się zmieni..) 

Sprawy łóżkowe? Może z 4-5 razy w miesiącu? Od prawie samego początku związku. Czy to jest normalne? Raczej nie. Czasami to jest "moja wina", bo gdzie w dniu mieliśmy sprzeczkę nie chce mi stanąć, to jeszcze mi robi, ale że mam z tym coś zrobić.. Od 2 lat jej tata trochę naciska na wesele, ale ja z tym tematem trochę zwlekam, bo nie chcę mieć takiej relacji jak do teraz, bo za 5-10 lat będzie jeszcze gorzej i później zabawa w adwokaty.. (ale ona nie zna powodu). Nie będę ukrywał, bo sam już bym chciał mieć wesele ( tu też pojawia się konflikt, bo ona ma małą rodzinę i chcę małe wesele a resztę kasy od rodziców przeznaczyć na wkład własny do mieszkania, ale ja mam dużą rodzinę, z którą mam dobry kontakt, no i chciałbym ich zaprosić). 

Do tej pory nie pracuje (bo jest na ostatnim roku studiów), przez to nigdzie nie jeździmy, nie zwiedzamy, a ja właśnie to uwielbiam. Przez ostatnie miesiące, ona się przyczepia o każdą drobnostkę, aż mam już powoli dosyć, nawet jestem już mało uśmiechnięty, przed rodzicami próbuję ukrywać, że nic się nie dzieje. Ostatnio zorganizowałem wycieczkę jednodniową w góry, wstaliśmy z rana, ona już gotowa, a ja do niej mówię że jeszcze z łazienki muszę skorzystać, ona już w złość. To mówię jej, to idź odpal samochód, niech szyba odmarznie. Nie pamiętam dokładnie w tej chwili tej sytuacji jak to było w 100%, ale ona już z nerwami (bardzo nerwową osobą ona jest), że ona nie wie jak odpalić samochód, mimo tego, że ma prawo jazdy, jeździła już tym samochodem, no ale nic, poszła i zaraz wróciła wściekła, że jej nie powiedziałem jak się samochód odpala i że ona nigdzie nie jedzie.. Oczywiście, pojechaliśmy, ale całą drogę ze sobą nie rozmawialiśmy. 

W ostatni weekend byliśmy u mojej siostry i jej chłopaka, którzy są ze sobą 5/6 lat, a ich miłość wygląda zawsze na początkującą, czyli dużo miłości, przytulania, całusów, Nawet jak przy kuchni coś robili, to on ją przytulał i słyszałem u siostry śmiech, a u mnie zaraz by było nie dotykaj mnie, bo coś tam robię... :((( Siostra z jej chłopakiem byli sami świadkami jak moja narzeczona się zachowuje i były między nami 2 małe sprzeczki i gdy poszła do łazienki siostra mnie się spytała czy ona tak zawsze, czy jej zawsze nic nie pasuje.. Następnego dnia jak wróciliśmy już do siebie do mieszkania, napisałem do siostry, że przepraszam za atmosferę i że przeszkadzaliśmy. Ona, że nie przeszkadzaliśmy, tylko, że jej jest przykro jak jestem traktowany.. :((( W tą niedzielę wróciliśmy i do czwartku byłem dla niej chłodny, nie dotykałem, nic nie mówiłem (bo po co mam coś mówić jak zaraz się zdenerwuje). Niestety zepsułem w czwartek mówiąc do niej, że mam straszną ochotę na nią, a ona do mnie z tekstem "spadaj", później poszła się umyć i niestety spytałem się czy dla mnie się myjesz? Nie. ja: dlaczego? ona: bo nie będziesz nadal ze mną rozmawiał podczas drogi ( bo szykowaliśmy się na weekend 1 listopada do miasta rodzinnego, gdzie za każdym razem jak jeździmy na wieś, ona jedzie do swoich rodziców, a ja do swoich.. :(( No i podczas jeszcze tej gadki mówiła, że ją już nie dotykam, no to jej powiedziałem no, bo przestałem Cię dotykać, bo "zrozumiałem" że tego nie lubisz i się denerwujesz za każdym razem. No i już nic nie powiedziała. 

Dziś po grobach się spotkaliśmy, rozmawialiśmy już trochę lepiej, na koniec dnia się do niej przytuliłem, dała mi buziaka (dłuższy pocałunek ja muszę za każdym razem wymuszać i nie zawsze się to udaje i to od samego początku.. no, ale było tak samo dzisiaj, nie dała się pocałować, więc spojrzałem się na pająka, ona również i kazała mi go zabić, ja się tylko uśmiechnąłem, powiedziałem papa i wyszedłem. 

Gdyby normalnie mnie pocałowała, zabiłbym tego pająka.. ale usłyszałem " zje*any jesteś" oraz jak go zabiła to dodała "beznadziejny jesteś". Jak wróciłem do domu, nic nie napisałem. Po jakimś czasie napisała czy jestem już w domu, odpisałem "ta", ona: ta, to zajebiscie. ja: co. ona: nic nie pisz do mnie już wcale gdzie jesteś. ja: skoro i tak jestem beznadziejny  ona: już obrażony, bo cię poprosiłam, żebyś zabił robala? i głupio się jeszcze śmiałeś. i bardzo dobrze. ja: cieszę się. ona: daruj sobie i się już nie wysilaj, nie odpisuj już jak nie masz nic do powiedzenia, dobranoc.   

Przepraszam za moje składnie i itp, ale jestem w tym bardzo słaby..   

Do psychiatry się wybieram już 2 lata.. ale muszę w końcu pójść. Nawet mojej narzeczonej mama powiedziała, że moja siostra jest bardzo za chłopakiem i on również za nią, bo po nas tego nie widać... Nawet nie wiecie, jak wtedy bardzo smutno mi się zrobiło...   Nic takiego w sumie nie napisałem, ale się rozpisałem, może mi pomożecie coś.. Musiałbym wszystkie nasze sprzeczki zapisywać w notatniku, żeby je tu wypisać, bo mam słabą pamięć. Za każdym razem jak już jest zdenerowana, mówi innym głosem to jej mówię " o i już zdenerwowana/uniesiony głos" i twierdzi, że nie, że ją teraz tym zdenerwowałem.. Zależy mi bardzo na niej.. ​

Narzeczona nienawidzi mojej rodziny
Dzień dobry, Piszę w takiej sprawie. Narzeczona nienawidzi mojej rodziny do takiego stopnia, że jak pojechałem po siostrę na lotnisko, to chciała się wyprowadzać oraz zrobiła awanturę na cały dzień. Niestety ciągle są wyzywani a mi każe wypie**** za każdym razem, kiedy mam z nimi kontakt..jak temu zaradzić jakąś terapią?
Natrętne myśli o przeszłości seksualnej partnera, niska samoocena i lęk o związek
Witam. Mam 36 lat, partner 44. Mam problemy z natretnymi, maniakalnymi myślami, które powodują, że nie jestem w stanie funkcjonować w ciągu dnia, spać w nocy, pracować, gotować, zajmować się córka. Jestem psychicznie wykończona. Bla od początku. Rok temu poznałam faceta, który dołączył do życia mojego i mojej córki, która wychowuje samotnie. Pokochał moja córke jak własne, rozpieszcza, robi jej wycieczki, prezenty, wyprawki do przedszkola, patrząc na nich nikt nie domyśliłby się, że to obcy facet. Pracuje za granicą, co przyjazd pelno prezentow, dla mnie kwiaty, dla córki róża. Ogólnie bardzo nas szanuje, pomaga mi ogromnie finansowo, rozpieszcza, pomaga w domu, rozmawia, troszczy się, gotuje, jest typem domownika, który kocha rodzinne ciepło. Jest cudownym, dobrym człowiekiem z którym czuje się wspaniale i ma dobre serce. Po wielu latach czuje się zaopiekowana, kochana. Planujemy wspólna przyszłość, czujemy się jakbyśmy znali się od zawsze i ciągle powtarza, że to jest "to". Do niedawna wszystko było cudownie, a ja byłam szczęśliwa. Często wspomina o ślubie, drugim dziecku. Wpatrzony we mnie jak w obrazek, chociaż przy mojej samoocenie niskiej trudno uwierzyć mi, że mogę się jemu tak podobać, bo mam nadwagę z którą walczę na siłowni i dietami. Sęk w tym, że czar prysł, kiedy opowiedział mi trochę o swojej przeszłości. Żałuje, że w ogóle o nia pytałam. Wiem, że nie ma 15 lat i miał partnerki, związki. Ale wyrywanie lasek na imprezach, dużo alkoholu, przygodny seks po alkoholu, raz nawet z koleżanką koleżanki, która zaprosiła go na domowa imprezę. Do tego seks i romans z jedną mężatką w przeszlosci. Ogólnie podejście do seksualności jak do zwykłego robienia sobie przyjemności. W mojej głowie włączyły się trybiki. Ciągle mam to przed oczami, myślę i sobie to wyobrażam, jego z innymi po alkoholu, z tymi wszystkimi pijanymi laskami z dyskotek, jego przygody po pijanemu, gdziekolwiek z kimkolwiek, powoduje to okropny ból bo dla mnie seks to dawanie siebie i spałam tylko z partnerami, z którymi byłam w związku i ktorych kochałam. Szanowałam bardzo siebie, żeby kiedys moj partner nie czul się tym trzydziestym. Bardzo źle się czuję będąc nie wiadomo którą. Że po tylu partnerkach szczupłych, ładnych, ja mogę się jemu nie podobać. Dla niego seks z osobą, której nie kochał to tylko seks, teksty"a to dużo facetów tak robi, był alkohol", "impreza skończyła się tak, że koleżanka wylądowała u mnie w łóżku". Dla niego to takie normalne. Boli mnie, że miał tyle kobiet, tyle kobiet miało jego. Samo wyobrażenie, że innej dotykal, albo może wspominac seks z inną boli. Wiem, że powinnam skupić się na tym jak nam cudownie razem, jakim jest wspaniałym facetem teraz, że to była przeszlosc i nie mam prawa go oceniać za przeszlosc, a jedynie za czas od kiedy go znam i jaki jest dla mnie. Jednak nie umiem pozbyć się tych myśli, bolą, ja nie jestem sobą, ciągle sobie go wyobrażam, glowa ciągle zajęta, nie wiem czy sobie poradzę, czy to nie zepsuje naszych relacji, bo zaczynamy się kłócić, ciągle podteksty seksualne. Patrząc na kobietę na ulicy, wyobrażam sobie jego z nią i cierpię. Kiedy mijamy piekna kobietę zastanawiam się czy nie chciałaby z nią iść do łóżka, że pewnie ma takie myśli. Skoro wyrywał na prawo i lewo. Nie wiem. Jestem chyba nienormalna. Nie chce rozmawiać z nim o tym, bo sama rozmowa już mnie boli, denerwuje się, zaraz się denerwuje i wychodzę z domu, bo mam wrażenie, że mózg mi wysiądzie. Nie chce o tym myśleć, wiem to bez sensu, ale to jest natrętne. Do tego wszystkiego jego byle o jakich mi opowiadał mimochodem czasami, to laski które są porobione, piekne, barbie mówiąc w skrócie. Czuję się dużo gorsza od nich bo mam nadwagę. On twierdzi, że czuje do mnie coś czego nigdy wcześniej nie czul i liczę się tylko ja. Ale w mojej głowie już mętlik. Czy czas pomoże mi to przetrawić? Boję się, że zniszczę sobie życie, że będę musiała odejść od faceta, którego bardzo kocham, który jest dla nas wspaniały i że sama skazuje siebie na życie w samotności. Bo nie spotkam faceta, który pewnie nie miał "przygody". Przepraszam za ta długa wiadomość. Samo wyrzucenie tego z siebie jest dla mnie ważne.
Mam trudność z nawiązywaniem relacji, niepokoję się podczas rozmów, szczególnie w grupie.
Witam serdecznie, od bardzo długiego czasu (o ile nie od zawsze) zmagam się jakims dziwnym wycofaniem, nie potrafię nawet dobrze określić tego zjawiska. Nie potrafię nawiązywać relacji z ludźmi, jeśli już to są to zazwyczaj tematy związane z pracą, nie umiem mówić o swoich emocjach. Jestem jakby niedostępny emocjonalnie. Kiedyś nawet nie byłem tego świadom. Ale teraz jako dorosła osoba widzę tą barierę między mną a ludźmi. Czuję się przez to coraz bardziej samotny, a nie pozwala mi to nawiązać głębszej relacji, o związku już wgl nie ma mowy. Czasami czuję, jakbym sam sabotował wszystkie potencjalne szansę na związek. Mimo że bardzo chciałbym wewnątrz w to pójść to robię zupełnie odwrotnie. Towarzyszy temu uczucie wstydu, że mógłbym chcieć wiązać się z daną kobietą. Widzę, że coś jest nie tak, ale nie potrafię jednoznacznie stwierdzić co, i jak mam temu przeciwdziałać. Dodam, że w większej grupie problem się nasila. A w rozmowie w 4 oczy jest jakby nieco lepiej. Proszę o pomoc, bo czuję, że marnuje sobie życie nie walcząc z tą przypadłością.
Partner wyjeżdża do rodziny, a ja czuję zazdrość i odrzucenie – jak sobie z tym poradzić?
Mieszkam z moim partnerem dość daleko od miejsca zamieszkania jego rodziny. Mój partner kilka razy w roku wyjeżdża do swojej rodziny na tydzień lub dwa. Ja nie jadę z nim, bo nie odczuwam takiej potrzeby i wolę ten czas spędzić w inny sposób. Jestem trochę zazdrosna o te wyjazdy. Z jednej strony rozumiem jego potrzebę kontaktu z rodziną. Z drugiej czuję się trochę samotna i odrzucona gdy on jedzie. Mam niby świadomość, że jego wyjazdy wynikają z chęci kontaktu z rodziną, a nie z jakiegoś urazu względem mnie. Ale mimo tego jestem smutna i zła gdy on jedzie. Mam też czasem wrażenie, że on tam jedzie aby zrobić mi na złość. Czasem się o to kłócimy. Zastanawiam się jak rozwiązać ten problem i co mogę zrobić po swojej stronie, aby lepiej przeżywać ten czas oraz lepiej się dogadywać z partnerem w tej kwestii.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.