
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Partner po 9 latach...
Partner po 9 latach związku nagle zrywa: czy depresja ma wpływ na jego stan i czy jest szansa na powrót?
Od 17 marca do 6 czerwca byłam na kursie oficerskim. Przed nim było okej, ale kłóciliśmy się dość często z partnerem – byliśmy razem 9 lat. Od połowy maja był dziwny w sensie, że dużo spał, nie chciał jeść. Myślałam, że jest zmęczony, bo pracuje na delegacje. A i wspomnę, że w piątki zaczął wracać po alkoholu.
Na kursie bardzo często wracałam tylko na jeden dzień i większość czasu się kłóciliśmy, bo nie rozumiałam, co się z nim dzieje. Zresztą ja byłam zmęczona i nie potrafiłam powiedzieć, o co mi chodziło. Na kursie w kwietniu robił mi sceny zazdrości i mówił, że mnie kocha i chce mnie mieć, i że nie wie, co to miłość, ale tak po prostu czuje.
6 czerwca skończyłam kurs – to był piątek. W niedzielę pojechaliśmy na obiad do restauracji. Chciałam go złapać za rękę, ale nie chciał, stwierdził, że nie czuje potrzeby. 19 czerwca pojechaliśmy na wakacje, gdzie było widać, że coś jest nie tak. Zaczął pisać z dziewczyną o swoim stanie, cały czas w telefonie, i nagle na wakacjach ze mną zerwał.
Do mojej mamy napisał, że ma depresję albo coś innego i chce sam sobie poradzić, że nie ma chęci i radości do życia, i po co ma niszczyć komuś życie. Teraz ciągle powtarza, że chce być sam i że nie patrzy na przyszłość, jest dla mnie zdystansowany i że to koniec na zawsze. Mówi, żebym zajęła się sobą i że jemu jest dobrze samemu. Powiedział też, że mnie szczerze kochał, a teraz nie kocha niczego. I że jak jest sam, to wreszcie może żyć normalnie i stara się to robić. Nie chce przerwy, nie chce niczego – chce być sam.
Co to za stan i czy będzie szansa na powrót do siebie?
Rozstanie
Adam Gruźlewski
Szanowna Pani,
na podstawie opisu, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że partner przechodzi przez poważny kryzys psychiczny. Wszystkie sygnały: ciągłe zmęczenie, apatia, brak apetytu, sięganie po alkohol, sceny zazdrości, a potem nagłe wycofanie się, stwierdzenie, że nie czuje niczego i nie widzi sensu życia, wskazują na możliwe objawy depresji lub innego poważnego zaburzenia nastroju.
Jego słowa, że "ma depresję albo coś innego" oraz "nie ma chęci i radości do życia, i po co ma niszczyć komuś życie" to bezpośrednie komunikaty, które należy potraktować poważnie. Odrzucenie bliskości (niechęć do trzymania za rękę) i potrzeba izolacji (chcę być sam) są objawami, które pokazują, jak bardzo choroba może zniekształcić perspektywę i zachowanie człowieka. Często w takim stanie, ludzie mają poczucie, że są ciężarem dla innych, i wierzą, że izolacja jest najlepszym, co mogą zrobić. Bez profesjonalnej pomocy: terapii i być może leczenia psychiatrycznego, szanse na powrót do zdrowia są raczej małe. Depresja to poważna choroba, która rzadko "przechodzi sama". Mówiąc, że chce być sam, Pani partner być może szuka sposobu na "normalne życie" poza presją, którą czuje, lecz może okazać się to ułudą.
W tej chwili Pani rola sprowadza się do bycia wsparciem na tyle, na ile pozwoli na to on i jego depresja (ale bez nacisku). Może przekazać mu Pani, że jest obok i na niego czeka, jako osoba, która go wspiera w walce o jego zdrowie. Proszę jednocześnie pamiętać, że w tej sytuacji to on musi chcieć zmian i podjąć konkretne kroki.
Jest Pani w bardzo trudnym położeniu, bo z jednej strony przeżywa Pani ból po stracie relacji, a z drugiej martwi się Pani o zdrowie bliskiej osoby. Warto zatem zadbać też o siebie, poszukać wsparcia u bliskich lub samej skorzystać z pomocy psychologa albo terapeuty, który pomoże przejść przez ten trudny czas.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Gruźlewski
psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne
Mam myśli samobójcze i one ciągle trwają, nie mijają, co pewien czas wracają. Przyczyną ich są nierozwiązane problemy natury sytuacyjnej. Wszyscy, dosłownie wszyscy piszą, że kryzys to stan przejściowy, który zawsze mija. Dlaczego więc w moim przypadku nie mija? Czy ja w sposób nieświadomy sztucznie podtrzymują moje problemy, czy o co chodzi?
Ludzie uważają, że jestem ćpunem. Jako nastolatek miałem typową nastoletnią depresję, byłem przybity i roztargniony. Słyszałem jak się ze mnie śmiali, że jestem " naćpany". Możliwe, że mam jakieś dziwne ruchy ciała, które się ludziom nie podobają, bo nawet rodzice i brat mówili mi, że dziwnie chodzę.
Po latach pracy nad sobą w końcu zacząłem żyć radością i dostrzegać śmieszność we wszystkich rzeczach. Poszedłem do pracy z uśmiechem do ludzi a oni uznali, że "na pewno ćpam, bo szczerzę się jak głupi do sera". Są plotki na mój temat, że ciągle się uśmiecham, bo biorę narkotyki. Nie wiem jak mam żyć. Wszystko co robię to źle, jestem smutny źle, uśmiecham się też źle. Może ja po prostu jestem "jakiś inny" i nie pasuję do społeczeństwa. Raczej stronię od ludzi, bo zawsze spotyka mnie fala krytyki. Czy coś rzeczywiście jest ze mną nie tak?

