
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Mąż odszedł do...
Mąż odszedł do innej kobiety, teraz po rozwodzie chce wrócić – co robić dla dobra dzieci i siebie?
Ass
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami.Sądzę, że najważniejsze jest teraz nie męża deklaracje, tylko jego czyny i czas. 9 miesięcy ciszy to bardzo dużo, trudno to przykryć samymi słowami.Uważam, że ma Pani prawo być nieufna i zagubiona, to naturalne. On pojawia się dopiero, gdy ruszyła sprawa: warto to spokojnie zauważyć, bez idealizowania.
Według mojej opini nie musi Pani podejmować decyzji od razu, można dać sobie przestrzeń i postawić warunki: konkretne zmiany, konsekwencja, np. terapia, realne zaangażowanie w dzieci. Niech to się wydarza w czasie a nie w obietnicach.Na dziś najważniejsze pytanie brzmi:czy czuje się Pani przy nim bezpiecznie i widzi realną zmianę – czy tylko nadzieję, że będzie inaczej?
Ma Pani prawo wybrać siebie i dzieci, nawet jeśli to trudne...
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Winciorek
To, co przeżywasz, jest naprawdę bardzo trudne,bo przez 9 miesięcy byłaś z tym sama, z dwójką małych dzieci. To dużo mówi o Tobie, Twojej sile, nawet jeśli teraz czujesz chaos.
Teraz on chce wrócić, ale nie musisz podejmować decyzji od razu. Możesz dać sobie czas i patrzeć na czyny, nie słowa.
Zadaj sobie spokojnie takie pytania:
– co musiałoby się wydarzyć, żebym mogła mu choć trochę zaufać?
– po czym poznam realną zmianę?
– czego ja teraz najbardziej potrzebuję?
Nie musisz wracać tylko dlatego, że on chce.
Najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo i stabilność dzieci.
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
Warto zastanowić się, czy ta nagła chęć zmiany jest wynikiem trwałej refleksji, czy raczej reakcją na konkretny bodziec, jakim jest termin rozprawy. Analiza dowodów na realną zmianę postawy może pomóc Pani ocenić wiarygodność tych słów i odróżnić emocjonalne obietnice od utrwalonych schematów działania. Gdyby potrzebowała Pani wsparcia w uporządkowaniu tych sprzecznych informacji, wspólna praca z terapeutą pozwoliłaby Pani na spokojną weryfikację własnych priorytetów.
Pozdrawiam
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Przykro mi czytać o Pani trudnej sytuacji gdyż rozwód z małymi dziećmi to ogromne wyzwanie emocjonalne i praktyczne. Priorytetem jest Pani dobro oraz dzieci, a decyzja wymaga czasu i profesjonalnej pomocy.
W polskim prawie rozwodowym ojciec ma prawo walczyć o kontakty z dziećmi i ewentualnie o powrót, nawet po długim braku kontaktu, ale sąd kieruje się przede wszystkim dobrem dziecka (art. 113 KRO). Długotrwałe milczenie (np. 9 miesięcy bez zainteresowania) może być argumentem za ograniczeniem jego władzy rodzicielskiej lub kontaktów, jeśli udowodni Pani brak troski (np. brak wizyt, telefonów). Na rozprawę proszę zabrać dowody dowody (SMS-y, świadkowie) i skonsultuj się z adwokatem rodzinnym który możesz wnioskować o uregulowanie kontaktów lub alimentów niezależnie od jego deklaracji.
Jego nagły powrót po zdradzie i milczeniu budzi wątpliwości a psychologowie radzą nie spieszyć się z decyzją, analizując, czy to szczera zmiana, czy reakcja na sąd (np. strach przed utratą dzieci). Trzeba dać sobie czas na żałobę po stracie związku, proszę pracować nad pewnością siebie i unikaniu impulsów, a w tym pomoże terapia indywidualna lub par pomoże ocenić, czy druga szansa jest realna (np. terapia CBT). Proszę skupić się na sobie i zadbać o zdrowie, hobby i wsparcie bliskich, by odzyskać kontrolę.
Małe dzieci (2 i 4 lata) potrzebują stabilności a nagłe zmiany mogą je zdezorientować, więc wspólne decyzje z byłym mężem ustalaj z psychologiem dziecięcym lub mediatorem. Sąd może zlecić opinię biegłego, by sprawdzić, czy powrót ojca służy dzieciom; unikaj konfliktów, które je ranią (np. obrażanie partnera).
Umów się pilnie z prawnikiem specjalizującym się w prawie rodzinnym (np. via izba adwokacka).
Jeśli czuje Pani presję, warto zgłosić się do mediacji sądowej przed rozprawą.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Sytuacja, w której mąż przypomina sobie o rodzinie dopiero w momencie otrzymania wezwania z sądu, jest bardzo częstym mechanizmem obronnym wynikającym z lęku przed ostateczną utratą kontroli lub konsekwencjami prawnymi, a niekoniecznie z autentycznej przemiany. Przez dziewięć miesięcy trwała Pani w trudnej codzienności z dwójką małych dzieci bez jego wsparcia, co pokazuje, że jego priorytety były dotychczas ulokowane zupełnie gdzie indziej. Proszę pamiętać, że zmiana postawy pod wpływem impulsu urzędowego rzadko bywa trwała, dlatego warto teraz oddzielić jego nagłe deklaracje od faktów, którymi było dotychczasowe porzucenie i brak zainteresowania losem dzieci. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem w tej chwili jest kontynuowanie drogi formalnej i nieodwoływanie rozprawy, ponieważ proces sądowy nie wyklucza mediacji, a pozwoli Pani zachować sprawczość i ochronić interesy dzieci. Jeśli mąż naprawdę chce walczyć o rodzinę, musi udowodnić to czynami przez kolejne miesiące, a nie tylko słowami w obliczu konfrontacji z sądem, dlatego warto dać sobie czas na obserwację jego zachowania bez wycofywania się z podjętych już kroków prawnych.
Pomyślności
Bożena Nagórska
Marcelina Lipa
To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne. Przez wiele miesięcy musiała Pani radzić sobie sama. Z bólem po zdradzie, odejściem męża i opieką nad dwójką małych dzieci. W tym czasie mąż się nie odzywał i nie walczył o relację. Nic dziwnego, że teraz, kiedy nagle mówi, że chce wrócić, pojawia się w Pani chaos i niepewność.
Ma Pani prawo nie wiedzieć, co zrobić. Ale ma Pani też pełne prawo nie ufać od razu jego słowom. To, że po złożeniu papierów rozwodowych nagle chce „walczyć”, nie musi jeszcze oznaczać realnej zmiany.
Zmianę pokazuje się przede wszystkim czynami, konsekwencją i gotowością do wzięcia odpowiedzialności. Nie tylko słowami, szczególnie po tak długim czasie.
Proszę nie podejmować decyzji pod wpływem presji, poczucia winy czy lęku, że „może trzeba dać szansę”. Pani nie musi teraz niczego rozstrzygać od razu. Może Pani dać sobie czas i zadać sobie pytanie: czego Pani potrzebuje, żeby znowu czuć się bezpiecznie i czy widzi Pani realne podstawy, by zaufać mężowi.
To, że ktoś chce wrócić, nie oznacza jeszcze, że Pani ma obowiązek go przyjąć.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcelina Lipa, psycholog

Zobacz podobne
Dzień dobry, Z żoną jestem już 12 lat po ślubie, a razem jesteśmy od 17.
Mamy wspólnie syna w wieku 10 lat. Od wielu lat (conajmniej 11) borykam się z problemem w moim związku, w którym się średnio dogadujemy ze względu na ogromne różnice charakterów, temperamentów, celów w życiu, wspólnych zainteresowań itp.
Od conajmniej 5 lat sam przed sobą stwierdziłem, że ja jej po prostu nie kocham. Kompletnie nic nie czuję, nie tęsknię jak gdzieś wyjadę, nie myślę o niej. Parę miesięcy temu przyznałem się jej do tego, że jej nie kocham i będę chciał zakończyć nasz związek. Ogólnie to poczułem ulgę, że w końcu to powiedziałem i myślałem, że będzie lepiej, ale ulga była na krótko. Oczywiście był płacz, ale po dłużej rozmowie sama stwierdziła, że jest kiepsko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona boi się samotności i że sobie już nikogo nigdy nie znajdzie. I jak tak gada to ciężko mi trochę na sercu to słuchać, ale ja nie potrafię dłużej tego ciągnąć. Ja po prostu nie jestem już w stanie dać czułości, miłości, itp. Jak ją przytulam to się dosłownie zmuszam do tego.
Ostatnimi czasy przez przypadek poznałem pewną dziewczynę, z którą się świetnie dogaduję. Jeszcze nic między nami nie zaszło, ale mogłoby dojść. Ja jeszcze staram się trzymać na wodzy z emocjami, bo nie chce niczego odwalić będąc w związku. Dosłowne przeciwieństwo mojej żony. Ja osobiście nie widzę żadnych szans na to, aby się znowu zakochać w żonie. Jest ogólnie dobrą osobą, ale ja już nie mogę tak żyć i siebie oszukiwać. Przez tyle lat też sam się bałem, że nikogo innego sobie nie znajdę, więc tkwiłem w tym. Jest to tak naprawdę pierwsza moja dziewczyna, która mnie zaakceptowała, gdyż nigdy powodzenia nie mialem i być może teraz wychodzą mi jakieś braki z lat młodzieńczych i rzeczy, które powinienem przeżyć w tamtym okresie życia. Żona mówi, że się zmieni itp.ale jak można swój charakter czy sposób bycia zmienić. Ja wiem, że tak się nie da.
Moje pytanie, jak rozwiązać ten cały problem w moim związku, jak to zrobić, aby wszyscy jak najlżej to przeszli… dzień w dzień o tym myślę, śpię tragicznie i jestem już tym wykończony psychicznie i fizycznie. Czy powinienem się udać do psychologa na rozmowę? Nie wiem co zrobić, żeby się uwolnić od tego wszystkiego.
Hej,
potrzebuję pomocy, bo kompletnie się pogubiłam. W ostatnich miesiącach straciłam pracę, która była dla mnie wszystkim – taką moją główną częścią życia i tego, kim byłam. Teraz czuję się, jakbym straciła siebie, jakby ktoś wyrwał mi coś bardzo ważnego, a ja nie wiem, kim jestem bez tego. Moje poczucie własnej wartości leży i nawet nie wiem, od czego zacząć, żeby to naprawić.
Często mam w głowie chaos: czy ja w ogóle coś potrafię?
Czy dam radę znaleźć coś, co mnie znowu napędzi? Jak znaleźć nowy cel, coś, co mnie zdefiniuje na nowo? Mam takie wrażenie, że to wszystko będzie trwać wieczność, a ja nie wiem, jak przetrwać. Jak w ogóle podnieść się z takiego kryzysu? Każda rada, cokolwiek – naprawdę będę wdzięczna.
Jeżeli przyczyną jest zdrowie i rozkładające ręce lekarzy, którzy nie są w stanie mi pomóc, bo ktoś zepsuł operację, a nikt nie będzie nakładał swojej ręki. Ja w ciągu roku przestałam być osobą sprawną fizycznie, przez to zdrowie moje się sypie i nikt w stanie nie jest mi pomóc. Co mam zrobić? Leków też nie mogę brać, bo jestem po ostrym zapaleniu trzustki. Z tygodnia na tydzień dowiaduje się o nowych chorobach, to jak mam się czuć jak mam z tym walczyć
Myśli samobójcze. Jestem mamą trójki, dzieci, 7, 4 i 3 lata. Jestem mężatką, mąż wyjeżdża do pracy na 3 tygodnie, 2 tygodnie w domu. Relacje z rodzicami sięgają zenitu, już raz próbowałam sie wyprowadzić, ale wróciliśmy, nie stać nas na budowę domu. Mam myśli samobójcze, mam myśli, że zabijam rodziców, że zabijam dzieci, że nie chce żyć.
