Left ArrowWstecz

Mąż odszedł do innej kobiety, teraz po rozwodzie chce wrócić – co robić dla dobra dzieci i siebie?

Ciężki czas mąż zostawił mnie i dwójkę dzieci (2 i 4 lata) dla innej kobiety. Złożyłam papiery rozwodowe, sąd długo czekał i po 9 miesiącach ustalił rozprawę i wysłał informację dla męża i on sie teraz po tym czasie obudził że chce walczyć o nas ze sie zmieni... nie wiem co robić. Tyle czasu sie nie odzywał miał gdzieś...
User Forum

Ass

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.Sądzę, że najważniejsze jest teraz nie męża deklaracje, tylko jego czyny i czas. 9 miesięcy ciszy to bardzo dużo, trudno to przykryć samymi słowami.Uważam, że ma Pani prawo być nieufna i zagubiona, to naturalne. On pojawia się dopiero, gdy ruszyła sprawa: warto to spokojnie zauważyć, bez idealizowania.

Według mojej opini nie musi Pani podejmować decyzji od razu, można dać sobie przestrzeń i postawić warunki: konkretne zmiany, konsekwencja, np. terapia, realne zaangażowanie w dzieci. Niech to się wydarza w czasie a nie w obietnicach.Na dziś najważniejsze pytanie brzmi:czy czuje się Pani przy nim bezpiecznie i widzi realną zmianę – czy tylko nadzieję, że będzie inaczej?

Ma Pani prawo wybrać siebie i dzieci, nawet jeśli to trudne...

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To, co przeżywasz, jest naprawdę bardzo trudne,bo przez 9 miesięcy byłaś z tym sama, z dwójką małych dzieci. To dużo mówi o Tobie, Twojej sile, nawet jeśli teraz czujesz chaos.

Teraz on chce wrócić, ale nie musisz podejmować decyzji od razu. Możesz dać sobie czas i patrzeć na czyny, nie słowa.

Zadaj sobie spokojnie takie pytania:
– co musiałoby się wydarzyć, żebym mogła mu choć trochę zaufać?
– po czym poznam realną zmianę?
– czego ja teraz najbardziej potrzebuję?

Nie musisz wracać tylko dlatego, że on chce.
Najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo i stabilność dzieci.

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
Warto zastanowić się, czy ta nagła chęć zmiany jest wynikiem trwałej refleksji, czy raczej reakcją na konkretny bodziec, jakim jest termin rozprawy. Analiza dowodów na realną zmianę postawy może pomóc Pani ocenić wiarygodność tych słów i odróżnić emocjonalne obietnice od utrwalonych schematów działania. Gdyby potrzebowała Pani wsparcia w uporządkowaniu tych sprzecznych informacji, wspólna praca z terapeutą pozwoliłaby Pani na spokojną weryfikację własnych priorytetów.
Pozdrawiam

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Przykro mi czytać o Pani trudnej sytuacji gdyż rozwód z małymi dziećmi to ogromne wyzwanie emocjonalne i praktyczne. Priorytetem jest Pani dobro oraz dzieci, a decyzja wymaga czasu i profesjonalnej pomocy. 

W polskim prawie rozwodowym ojciec ma prawo walczyć o kontakty z dziećmi i ewentualnie o powrót, nawet po długim braku kontaktu, ale sąd kieruje się przede wszystkim dobrem dziecka (art. 113 KRO). Długotrwałe milczenie (np. 9 miesięcy bez zainteresowania) może być argumentem za ograniczeniem jego władzy rodzicielskiej lub kontaktów, jeśli udowodni Pani brak troski (np. brak wizyt, telefonów). Na rozprawę proszę zabrać dowody dowody (SMS-y, świadkowie) i skonsultuj się z adwokatem rodzinnym który możesz wnioskować o uregulowanie kontaktów lub alimentów niezależnie od jego deklaracji.

Jego nagły powrót po zdradzie i milczeniu budzi wątpliwości a psychologowie radzą nie spieszyć się z decyzją, analizując, czy to szczera zmiana, czy reakcja na sąd (np. strach przed utratą dzieci). Trzeba dać sobie czas na żałobę po stracie związku, proszę pracować nad pewnością siebie i unikaniu impulsów, a w tym pomoże terapia indywidualna lub par pomoże ocenić, czy druga szansa jest realna (np. terapia CBT). Proszę skupić się na sobie  i zadbać o zdrowie, hobby i wsparcie bliskich, by odzyskać kontrolę.

Małe dzieci (2 i 4 lata) potrzebują stabilności a nagłe zmiany mogą je zdezorientować, więc wspólne decyzje z byłym mężem ustalaj z psychologiem dziecięcym lub mediatorem. Sąd może zlecić opinię biegłego, by sprawdzić, czy powrót ojca służy dzieciom; unikaj konfliktów, które je ranią (np. obrażanie partnera). 

Umów się pilnie z prawnikiem specjalizującym się w prawie rodzinnym (np. via izba adwokacka).

Jeśli czuje Pani  presję, warto zgłosić się do mediacji sądowej przed rozprawą.

 

 

 

 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której mąż przypomina sobie o rodzinie dopiero w momencie otrzymania wezwania z sądu, jest bardzo częstym mechanizmem obronnym wynikającym z lęku przed ostateczną utratą kontroli lub konsekwencjami prawnymi, a niekoniecznie z autentycznej przemiany. Przez dziewięć miesięcy trwała Pani w trudnej codzienności z dwójką małych dzieci bez jego wsparcia, co pokazuje, że jego priorytety były dotychczas ulokowane zupełnie gdzie indziej. Proszę pamiętać, że zmiana postawy pod wpływem impulsu urzędowego rzadko bywa trwała, dlatego warto teraz oddzielić jego nagłe deklaracje od faktów, którymi było dotychczasowe porzucenie i brak zainteresowania losem dzieci. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem w tej chwili jest kontynuowanie drogi formalnej i nieodwoływanie rozprawy, ponieważ proces sądowy nie wyklucza mediacji, a pozwoli Pani zachować sprawczość i ochronić interesy dzieci. Jeśli mąż naprawdę chce walczyć o rodzinę, musi udowodnić to czynami przez kolejne miesiące, a nie tylko słowami w obliczu konfrontacji z sądem, dlatego warto dać sobie czas na obserwację jego zachowania bez wycofywania się z podjętych już kroków prawnych.

Pomyślności

Bożena Nagórska

 

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne. Przez wiele miesięcy musiała Pani radzić sobie sama. Z bólem po zdradzie, odejściem męża i opieką nad dwójką małych dzieci. W tym czasie mąż się nie odzywał i nie walczył o relację. Nic dziwnego, że teraz, kiedy nagle mówi, że chce wrócić, pojawia się w Pani chaos i niepewność.

Ma Pani prawo nie wiedzieć, co zrobić. Ale ma Pani też pełne prawo nie ufać od razu jego słowom. To, że po złożeniu papierów rozwodowych nagle chce „walczyć”, nie musi jeszcze oznaczać realnej zmiany.

 

Zmianę pokazuje się przede wszystkim czynami, konsekwencją i gotowością do wzięcia odpowiedzialności. Nie tylko słowami, szczególnie po tak długim czasie.

Proszę nie podejmować decyzji pod wpływem presji, poczucia winy czy lęku, że „może trzeba dać szansę”. Pani nie musi teraz niczego rozstrzygać od razu. Może Pani dać sobie czas i zadać sobie pytanie: czego Pani potrzebuje, żeby znowu czuć się bezpiecznie i czy widzi Pani realne podstawy, by zaufać mężowi.

 

To, że ktoś chce wrócić, nie oznacza jeszcze, że Pani ma obowiązek go przyjąć.

Pozdrawiam serdecznie, 

Marcelina Lipa, psycholog

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie kocham żony, jesteśmy przeciwieństwami i potwornie męczę się w relacji.

Dzień dobry, Z żoną jestem już 12 lat po ślubie, a razem jesteśmy od 17. 

Mamy wspólnie syna w wieku 10 lat. Od wielu lat (conajmniej 11) borykam się z problemem w moim związku, w którym się średnio dogadujemy ze względu na ogromne różnice charakterów, temperamentów, celów w życiu, wspólnych zainteresowań itp. 

Od conajmniej 5 lat sam przed sobą stwierdziłem, że ja jej po prostu nie kocham. Kompletnie nic nie czuję, nie tęsknię jak gdzieś wyjadę, nie myślę o niej. Parę miesięcy temu przyznałem się jej do tego, że jej nie kocham i będę chciał zakończyć nasz związek. Ogólnie to poczułem ulgę, że w końcu to powiedziałem i myślałem, że będzie lepiej, ale ulga była na krótko. Oczywiście był płacz, ale po dłużej rozmowie sama stwierdziła, że jest kiepsko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona boi się samotności i że sobie już nikogo nigdy nie znajdzie. I jak tak gada to ciężko mi trochę na sercu to słuchać, ale ja nie potrafię dłużej tego ciągnąć. Ja po prostu nie jestem już w stanie dać czułości, miłości, itp. Jak ją przytulam to się dosłownie zmuszam do tego. 

Ostatnimi czasy przez przypadek poznałem pewną dziewczynę, z którą się świetnie dogaduję. Jeszcze nic między nami nie zaszło, ale mogłoby dojść. Ja jeszcze staram się trzymać na wodzy z emocjami, bo nie chce niczego odwalić będąc w związku. Dosłowne przeciwieństwo mojej żony. Ja osobiście nie widzę żadnych szans na to, aby się znowu zakochać w żonie. Jest ogólnie dobrą osobą, ale ja już nie mogę tak żyć i siebie oszukiwać. Przez tyle lat też sam się bałem, że nikogo innego sobie nie znajdę, więc tkwiłem w tym. Jest to tak naprawdę pierwsza moja dziewczyna, która mnie zaakceptowała, gdyż nigdy powodzenia nie mialem i być może teraz wychodzą mi jakieś braki z lat młodzieńczych i rzeczy, które powinienem przeżyć w tamtym okresie życia. Żona mówi, że się zmieni itp.ale jak można swój charakter czy sposób bycia zmienić. Ja wiem, że tak się nie da. 

Moje pytanie, jak rozwiązać ten cały problem w moim związku, jak to zrobić, aby wszyscy jak najlżej to przeszli… dzień w dzień o tym myślę, śpię tragicznie i jestem już tym wykończony psychicznie i fizycznie. Czy powinienem się udać do psychologa na rozmowę? Nie wiem co zrobić, żeby się uwolnić od tego wszystkiego.

Zmagam się z OCD i silnie zmiennym nastrojem. Myślę, że to ChAD. Trwa to już bardzo długo.
Witam! Mam 21 lat i już od 16 roku życia mam stwierdzoną nerwice lękową, ale do sedna. Zaczęło się około czerwiec, lipiec 2022 roku. Pamiętam, że w tamtym okresie czułam się cudownie, miałam w sobie takiego 'powera', zawsze myślałam, że to dlatego, że wyszłam z toksycznego związku i odżywam na nowo. Nie były to dziwne zachowania, czułam większą pewność siebie itd i wszystko było w porządku. Zaś przyszedł wrzesień i była MASAKRA. Potrafiłam leżeć cały dzień w łóżku i płakać, nie brać kąpieli przez nawet dwa tygodnie i chodzić w tych samych ubraniach. Nie interesowało mnie nic. Byłam ja i swoja udręka i wtedy nie widziałam nic w tym złego... Trwało to dosyć długo, ale w październiku zaczęłam dochodzić do siebie, ale odeszło jedno i przyszło drugie. Zaczęłam mieć natrętne myśli i zachowania, robienie czegoś po parę razy, aby było dobrze w mojej głowie. Typowe zachowania zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. I wtedy też nie wiedziałam co mi dolega i postanowiłam udać się do psychologa. Niestety był to straszny niewypał, Pani chyba myślała, że robię sobie z niej żarty i na koniec wizyty powiedziała coś w stylu ' mam nadzieję, że na następnej wizycie już nie będzie Pani tak robić'. Dokładnie też nie pamiętam, gdyż jak wspomniałam wcześniej, nie był to najlepszy okres. Oczywiście już nigdy nie zjawiłam się w gabinecie tej Pani. I jakoś tak żyłam przez następnie miesiące i się do tego w jakiś sposób przyzwyczaiłam. Z października stał się czerwiec (przez te miesiące nadal dokuczały mi te kompulsje) i zmarła moja babcia. Już od tygodnia wcześniej miałam znowu nawrót tego, co było we wrześniu, takie stany depresyjne. Miesiąc po śmierci babci czułam się jakby nic się nie stało. Wiem, że brzmi to strasznie, ale wtedy nie miałam o tym pojęcia. Byłam pewna, że to już za mną. Wydawałam wtedy dużo pieniędzy, chodziłam na imprezy, koncerty, wyjazdy. Wydawało się to świetne. Nie miałam żadnych zachowań, które były ryzykowne i niebezpieczne, po prostu czułam się zdrowa i szczęśliwa, bardzo szczęśliwa, jakbym cudownie ozdrowiała. I to również sobie trwało przez jakiś czas i znowu bum. Niechęć do życia, płacz, mogę wymieniać, a wymieniać... Powtórka z rozrywki. Po tym złym okresie, tak to nazywam, był okres normalny, czyli żyje nadal z OCD, ale jest stabilnie. Wreszcie zdecydowałam się na psychologa. Drugie podejście. Stało się to w styczniu już tego roku ( opisane wydarzenia dzieją się od czerwiec, lipiec 2022 do teraz, czyli kwiecień 2024). Pierwsza wizyta u psychologa i zdiagnozowano i OCD i nerwica lękowa, z którą już żyje bardzo długo. Również było coś mówione o ChAD, ale raczej to nie miało być to. I zgłosiłam się tam właśnie dlatego, że miałam taki inny dziwny stan, czyli bałam się pójść spać bo wydawało mi się, że dom się spali i potrafiłam nie spać całe noce, żeby czuwać. Wydawało mi się, że widzę jakieś zjawy, duchy i odgłosy, ale nie w głowie tylko np. w pokoju. Teraz sama nie wiem czy moja głowa robiła to specjalnie czy nie.. Bałam się jeździć samochodem, że kogoś potrące i zrobię mu krzywdę oraz miałam dziwne napady złości, nie często, ale coś było. Raz chciałam iść z nożem poprzecinać opony, byle tylko nie jeżdzić samochodem i działo się to w ataku paniki. Nie do końca to pamiętałam i mama mi to pózniej opowiadała.. I zaraz niedługo po tym okresie, jakoś w lutym znowu czułam się dziwnie. Potrafiłam śmiać się z rzeczy, które dla których nawet nie były śmieszne, nie skończyłam mówić jednego i zaczęłam mówić już coś innego, śpiewałam dużo i miałam energie, ale były to krótkie stany około paru minut i trwało około tydzień i gdy skończyłam np się z czegoś śmiać to czułam, że coś jest nie tak, że normalnie się tak nie zachowuje. W tym czasie była myśl o hospitalizacji mnie, do czego nie doszło. Teraz mamy kwiecień, dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u psychiatry, która jak mi się zdaje też myśli czy nie jest to choroba afektywna dwubiegunowa, że któryś z tych zdarzeń była to hipomania Zostały przepisane mi leki. Parogen i stabilizator lamotrix. Teraz muszę obserwować, jak się będę czuć i zachowywać. Pewnie nie wszystko opisałam i może wydawać się to straszne o czym zdaje sobie sprawę. Niestety moja głowa nie daje sobie powiedzieć, że naprawdę mogę być chora na ChAD. Cały dzień myślę i jest to dla mnie trudne i jest mi również przykro bo wiem, że nie jestem już tą samą osobą co dwa lata temu. Czuję się strasznie. Nie mam też dużego wsparcia ani nikogo komu mogłabym się wygadać... Boję się jak myślę, że któryś z tych stanów może nawrócić. Nie mam też dużej wiedzy o tej chorobie co również daje mi kolejny powód do stresu. Jeżeli ktoś dotrwał do końca, proszę o rade, cokolwiek. Wiem tez, że nie każdy jest tutaj lekarzem, ale może ma wiedze i wypowie się coś na ten przypadek. Życzę dużo siły każdemu, z czymkolwiek się zmaga!!!!
Jak odzyskać poczucie własnej wartości po utracie pracy i kryzysie tożsamości?

Hej,
potrzebuję pomocy, bo kompletnie się pogubiłam. W ostatnich miesiącach straciłam pracę, która była dla mnie wszystkim – taką moją główną częścią życia i tego, kim byłam. Teraz czuję się, jakbym straciła siebie, jakby ktoś wyrwał mi coś bardzo ważnego, a ja nie wiem, kim jestem bez tego. Moje poczucie własnej wartości leży i nawet nie wiem, od czego zacząć, żeby to naprawić.

Często mam w głowie chaos: czy ja w ogóle coś potrafię? 

Czy dam radę znaleźć coś, co mnie znowu napędzi? Jak znaleźć nowy cel, coś, co mnie zdefiniuje na nowo? Mam takie wrażenie, że to wszystko będzie trwać wieczność, a ja nie wiem, jak przetrwać. Jak w ogóle podnieść się z takiego kryzysu? Każda rada, cokolwiek – naprawdę będę wdzięczna.

Jak radzić sobie z frustracją i bezradnością wobec problemów zdrowotnych i błędów medycznych?

Jeżeli przyczyną jest zdrowie i rozkładające ręce lekarzy, którzy nie są w stanie mi pomóc, bo ktoś zepsuł operację, a nikt nie będzie nakładał swojej ręki. Ja w ciągu roku przestałam być osobą sprawną fizycznie, przez to zdrowie moje się sypie i nikt w stanie nie jest mi pomóc. Co mam zrobić? Leków też nie mogę brać, bo jestem po ostrym zapaleniu trzustki. Z tygodnia na tydzień dowiaduje się o nowych chorobach, to jak mam się czuć jak mam z tym walczyć

Myśli samobójcze jako mama trójki dzieci.

Myśli samobójcze. Jestem mamą trójki, dzieci, 7, 4 i 3 lata. Jestem mężatką, mąż wyjeżdża do pracy na 3 tygodnie, 2 tygodnie w domu. Relacje z rodzicami sięgają zenitu, już raz próbowałam sie wyprowadzić, ale wróciliśmy, nie stać nas na budowę domu. Mam myśli samobójcze, mam myśli, że zabijam rodziców, że zabijam dzieci, że nie chce żyć.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.