Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż odszedł do innej kobiety, teraz po rozwodzie chce wrócić – co robić dla dobra dzieci i siebie?

Ciężki czas mąż zostawił mnie i dwójkę dzieci (2 i 4 lata) dla innej kobiety. Złożyłam papiery rozwodowe, sąd długo czekał i po 9 miesiącach ustalił rozprawę i wysłał informację dla męża i on sie teraz po tym czasie obudził że chce walczyć o nas ze sie zmieni... nie wiem co robić. Tyle czasu sie nie odzywał miał gdzieś...
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.Sądzę, że najważniejsze jest teraz nie męża deklaracje, tylko jego czyny i czas. 9 miesięcy ciszy to bardzo dużo, trudno to przykryć samymi słowami.Uważam, że ma Pani prawo być nieufna i zagubiona, to naturalne. On pojawia się dopiero, gdy ruszyła sprawa: warto to spokojnie zauważyć, bez idealizowania.

Według mojej opini nie musi Pani podejmować decyzji od razu, można dać sobie przestrzeń i postawić warunki: konkretne zmiany, konsekwencja, np. terapia, realne zaangażowanie w dzieci. Niech to się wydarza w czasie a nie w obietnicach.Na dziś najważniejsze pytanie brzmi:czy czuje się Pani przy nim bezpiecznie i widzi realną zmianę – czy tylko nadzieję, że będzie inaczej?

Ma Pani prawo wybrać siebie i dzieci, nawet jeśli to trudne...

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To, co przeżywasz, jest naprawdę bardzo trudne,bo przez 9 miesięcy byłaś z tym sama, z dwójką małych dzieci. To dużo mówi o Tobie, Twojej sile, nawet jeśli teraz czujesz chaos.

Teraz on chce wrócić, ale nie musisz podejmować decyzji od razu. Możesz dać sobie czas i patrzeć na czyny, nie słowa.

Zadaj sobie spokojnie takie pytania:
– co musiałoby się wydarzyć, żebym mogła mu choć trochę zaufać?
– po czym poznam realną zmianę?
– czego ja teraz najbardziej potrzebuję?

Nie musisz wracać tylko dlatego, że on chce.
Najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo i stabilność dzieci.

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
Warto zastanowić się, czy ta nagła chęć zmiany jest wynikiem trwałej refleksji, czy raczej reakcją na konkretny bodziec, jakim jest termin rozprawy. Analiza dowodów na realną zmianę postawy może pomóc Pani ocenić wiarygodność tych słów i odróżnić emocjonalne obietnice od utrwalonych schematów działania. Gdyby potrzebowała Pani wsparcia w uporządkowaniu tych sprzecznych informacji, wspólna praca z terapeutą pozwoliłaby Pani na spokojną weryfikację własnych priorytetów.
Pozdrawiam

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Przykro mi czytać o Pani trudnej sytuacji gdyż rozwód z małymi dziećmi to ogromne wyzwanie emocjonalne i praktyczne. Priorytetem jest Pani dobro oraz dzieci, a decyzja wymaga czasu i profesjonalnej pomocy. 

W polskim prawie rozwodowym ojciec ma prawo walczyć o kontakty z dziećmi i ewentualnie o powrót, nawet po długim braku kontaktu, ale sąd kieruje się przede wszystkim dobrem dziecka (art. 113 KRO). Długotrwałe milczenie (np. 9 miesięcy bez zainteresowania) może być argumentem za ograniczeniem jego władzy rodzicielskiej lub kontaktów, jeśli udowodni Pani brak troski (np. brak wizyt, telefonów). Na rozprawę proszę zabrać dowody dowody (SMS-y, świadkowie) i skonsultuj się z adwokatem rodzinnym który możesz wnioskować o uregulowanie kontaktów lub alimentów niezależnie od jego deklaracji.

Jego nagły powrót po zdradzie i milczeniu budzi wątpliwości a psychologowie radzą nie spieszyć się z decyzją, analizując, czy to szczera zmiana, czy reakcja na sąd (np. strach przed utratą dzieci). Trzeba dać sobie czas na żałobę po stracie związku, proszę pracować nad pewnością siebie i unikaniu impulsów, a w tym pomoże terapia indywidualna lub par pomoże ocenić, czy druga szansa jest realna (np. terapia CBT). Proszę skupić się na sobie  i zadbać o zdrowie, hobby i wsparcie bliskich, by odzyskać kontrolę.

Małe dzieci (2 i 4 lata) potrzebują stabilności a nagłe zmiany mogą je zdezorientować, więc wspólne decyzje z byłym mężem ustalaj z psychologiem dziecięcym lub mediatorem. Sąd może zlecić opinię biegłego, by sprawdzić, czy powrót ojca służy dzieciom; unikaj konfliktów, które je ranią (np. obrażanie partnera). 

Umów się pilnie z prawnikiem specjalizującym się w prawie rodzinnym (np. via izba adwokacka).

Jeśli czuje Pani  presję, warto zgłosić się do mediacji sądowej przed rozprawą.

 

 

 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, w której mąż przypomina sobie o rodzinie dopiero w momencie otrzymania wezwania z sądu, jest bardzo częstym mechanizmem obronnym wynikającym z lęku przed ostateczną utratą kontroli lub konsekwencjami prawnymi, a niekoniecznie z autentycznej przemiany. Przez dziewięć miesięcy trwała Pani w trudnej codzienności z dwójką małych dzieci bez jego wsparcia, co pokazuje, że jego priorytety były dotychczas ulokowane zupełnie gdzie indziej. Proszę pamiętać, że zmiana postawy pod wpływem impulsu urzędowego rzadko bywa trwała, dlatego warto teraz oddzielić jego nagłe deklaracje od faktów, którymi było dotychczasowe porzucenie i brak zainteresowania losem dzieci. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem w tej chwili jest kontynuowanie drogi formalnej i nieodwoływanie rozprawy, ponieważ proces sądowy nie wyklucza mediacji, a pozwoli Pani zachować sprawczość i ochronić interesy dzieci. Jeśli mąż naprawdę chce walczyć o rodzinę, musi udowodnić to czynami przez kolejne miesiące, a nie tylko słowami w obliczu konfrontacji z sądem, dlatego warto dać sobie czas na obserwację jego zachowania bez wycofywania się z podjętych już kroków prawnych.

Pomyślności

Bożena Nagórska

 

Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne. Przez wiele miesięcy musiała Pani radzić sobie sama. Z bólem po zdradzie, odejściem męża i opieką nad dwójką małych dzieci. W tym czasie mąż się nie odzywał i nie walczył o relację. Nic dziwnego, że teraz, kiedy nagle mówi, że chce wrócić, pojawia się w Pani chaos i niepewność.

Ma Pani prawo nie wiedzieć, co zrobić. Ale ma Pani też pełne prawo nie ufać od razu jego słowom. To, że po złożeniu papierów rozwodowych nagle chce „walczyć”, nie musi jeszcze oznaczać realnej zmiany.

 

Zmianę pokazuje się przede wszystkim czynami, konsekwencją i gotowością do wzięcia odpowiedzialności. Nie tylko słowami, szczególnie po tak długim czasie.

Proszę nie podejmować decyzji pod wpływem presji, poczucia winy czy lęku, że „może trzeba dać szansę”. Pani nie musi teraz niczego rozstrzygać od razu. Może Pani dać sobie czas i zadać sobie pytanie: czego Pani potrzebuje, żeby znowu czuć się bezpiecznie i czy widzi Pani realne podstawy, by zaufać mężowi.

 

To, że ktoś chce wrócić, nie oznacza jeszcze, że Pani ma obowiązek go przyjąć.

Pozdrawiam serdecznie, 

Marcelina Lipa, psycholog

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czuję się przytłoczona - zmienność nastrojów, samotność i zmęczenie w codziennym życiu
Nie cieszy mnie życie ,czuje się jakbym odbywała jakaś karę ,codziennie mam różne odczucia ,które zmieniają mi się w ciągu dnia ,raz jestem smutna , z minuty na minutę potrafię wpadać w złość ,nie lubię ostrego światła ,głośnych dziwięków . Ciężko żyć mi z samą sobą . Odczuwam ciągle zmęczenie , nic mnie nie cieszy ,czuje się samotna po mimo że mam dziecko i męża . Ciągle wszystko analizuje i to mnie przytłacza .
Nawracające myśli samobójcze w rocznice i ważne daty mimo terapii i leczenia psychiatrycznego – jak sobie pomóc?
Od 3,5 roku jestem w terapii, od ponad 2 lat leczę się również psychiatrycznie. Dwukrotnie byłam hospitalizowana z powodu myśli samobójczych, raz odbyłam pobyt na oddziale dziennym. Obecna terapeutka to czwarta osoba, która mnie prowadzi (strzał w dziesiątkę) - inni rozkładali ręce i otwarcie mówili, że dalej mnie nie poprowadzą. U trzech psychiatrów byłam na jednorazowej wizycie, u jednej jestem pod opieką od dwóch lat z przerwą na prowadzenie przez innego psychiatrę związaną z hospitalizacją na oddziale zamkniętym, a później na dziennym. Przez te dwa lata miałam już 9 leków - różne grupy leków przeciwdepresyjnych, leki przeciwlękowe oraz przeciwpsychotyczne. Aktualnie biorę Pragiolę, Kwetaplex oraz Tianesal. Z początku miałam rozpoznawane epizody depresji, następnie nieokreśloną psychozę (której obecna terapeutka nie widziała pracując ze mną na oddziale), aktualnie zaburzenia osobowości mieszane. Jestem po kilku próbach samobójczych - zarówno zaniechanych, jak i nieudanych. Te myśli są ze mną właściwie cały czas, a szczególnemu nasileniu ulegają w związku z konkretnymi datami - rocznica śmierci dziadka, urodziny nieżyjącego kota, sylwester, moje urodziny i wiele innych bardziej banalnych. Są to dni refleksji nad życiem, przemijaniem, pustką, bezsensem. W przypadku rocznic śmierci, czy uroczystości, które się przez nią nie odbędą, nie wspominam w tym dniu tych osób - wspominam moje cierpienie, które mi wówczas towarzyszyło. Takie daty jeszcze bardziej pchają mnie ku planowaniu prób samobójczych. Pierwszą próbę miałam mieć w pierwszą rocznicę śmierci dziadka - finalnie jej nie podjęłam. Odbyła się ona w drugie urodziny siostrzeńca. Kolejna była w urodziny nieżyjącego królika, walentynki, ponownie urodziny królika, a następnie miesięcznicę śmierci psa. W międzyczasie planowałam wiele prób w dni typu sylwester, moje urodziny, urodziny nieżyjących osób, czy każdorazowo w miesięcznicę śmierci psa. Aktualnie zbliża się dziewiąta rocznica jego odejścia. Te dziewięć miesięcy jest dla mnie symbolem narodzin - nie wiem tylko jeszcze czego. W związku z tym odczuwam napięcie i chęć własnego końca - prawdopodobnie narodzin wolności. Jeden z psychologów powiedział mi kiedyś, że takie zachowania prezentują osoby z traumą prenatalną - nie wiem na ile w tym prawdy. Jestem zmęczona sobą, swoim trwającym bez przerwy od kilku lat złym samopoczuciem, obniżonym nastrojem, płaczliwością, bezsensem, smutkiem i chęcią zniknięcia. Po żadnych lekach nie czułam poprawy. Hospitalizacje również mi nie pomogły. Dobija mnie, że mimo intensywnej pracy terapeutycznej, modyfikowaniu leczenia, zmieniania miejsc pracy na takie, w których będę się bardziej realizować nie ma żadnej poprawy. Jedynie ciągłe wystawianie skierowań na oddział zamknięty i podkreślanie, że jestem trudnym przypadkiem. Obecne rozpoznanie wydaje mi się nieadekwatne do objawów, które mam. Lek przeciwdepresyjny został włączony wyłącznie dlatego, że psychiatra zauważył, że czekając na korytarzu na wizytę płakałam. Dopiero wtedy uwierzył, że tak funkcjonuję - moje wcześniejsze rozmowy na temat tego, że tak jest i tak się czuję nie przynosiły żadnych rezultatów. Nie mam już siły ani ochoty by dalej bawić się w coś takiego i oczekiwać dodatkowo na negatywne zmiany w życiu w postaci chociażby śmierci bliskich osób. Jak sobie pomóc? Co mogę zrobić skoro podjęłam już tyle kroków? Jak zrozumieć czemu daty wywołują we mnie takie stany?
Zgłoszenie przemocy w domu a lęk przed domem dziecka w wieku 14 lat – co mogę zrobić?
Dzień dobry, jakiś czas temu zgłosiłem sprawę przemocy w moim domu do służb. Teraz nie mogę prawidłowo funkcjonować bo boję się , że mogę trafić do domu dziecka. Mam 14 lat. Co robić ?
Lęk przed podjęciem pierwszej pracy w gastronomii i stres po otrzymaniu ofert pracy
Chciałam znaleźć pracę w gastronomii Nie mam za dużo doświadczenia ale jestem chętna do nauki mimo to odzew jest mały, domyślałam się też że może być spowodowane w jakimś stopniu moim wiekiem i nie chcą zatrudniać dwudziestulatkow bo większość mojego rocznika potrafi być wybredna Ale jak już się odezwie ktoś w chodzi mi panika że jednak nie dam rady że się nie nadaje Też niestety porównuje się do chłopaka który znalazł swoją pierwszą pracę bardzo szybko i do tego podoba mu się plus atmosfera jest przyjazna Zazdroszczę bo również tak bym chciała szybciej znaleźć i coś co będzie mi się podobało. Chciałabym zarabiać podobnie jak chłopak bo mamy podobne doświadczenie i zależy mi na umowie zlecenie. Dobija mnie fakt że w moim miescie nikt się nie odzywa i aktualnie mam 2 propozycje za miastem tyle że już będę musiała wydawać jakaś część wypłaty na paliwo, mimo że aktualnie czekam na dzień próbny najlepiej bym sie poddała już Jak nie mam pracy jest źle że jej nie mam Ale jak już pojawia się jakaś możliwość to zaczynam się stresować i pojawia się chęć zrezygnowania mimo że wiem że to błędne koło
Jak poradzić sobie z traumą i przemocą domową w rodzinie?
Witam. Przepraszam, ale nie wiem od czego zacząć. Całe moje życie to ciągłe zmartwienia i strach.... Odkąd pamiętam to bałam się swojego taty. Potrafił krzyczeć.... Nie raz się dostało w skórę... Całe moje rodzeństwo się go bało. Nie mówiąc o mamie, która też dostawała od niego nie raz.... Odejść się bała.... Tata zmarł... Niby wszystko powinno być ok ale.... Mama od kilkudziesięciu lat jest alkoholiczką....nie chce się leczyć. Nie wszczyna awantur... ale mam do niej żal że nie mam w niej wsparcia chociażby przy dzieciach... Boje się je z nią zostawić...strach również jest o mamę, że się jej coś stanie a ja nie zdążę jej uratować...nigdzie przez to nie jeżdżę.... Bracia tego nie rozumieją.... Oni sami jeżdżą na wycieczki, wakacje a ja ciągle w domu....Zawsze sobie obiecałam,że nigdy nie będę miała takiego życia jak moja mama... I co? Poznałam swojego męża 17lat temu. Przed ślubem mieszkaliśmy z 3 lata. Był miły,kochający,opiekuńczy.. pokochałam go za jego miłość do mnie. Ale jak to w życiu bywa, kiedy pojawiły się dzieci mój ukochany mąż stał się toksyczną osobą.. ciągle krzyczy na dzieci jak nie posprzątają... Jak coś nie po jego myśli to zaraz rzuca wszystkim co mu stanie na drodze, albo nawala w drzwi, albo w ściany... Zaczęłam się go bać... na terapię nie chce iść ani nawet do żadnego lekarza.. prośby groźby nie pomagaja...Historia lubi się powtarzać ... Najpierw mama teraz ja.... Chciałabym iść na terapię, bo sobie z tym wszystkim nie radzę ale boje się wydać pieniądze bo się będzie czepiał, że na głupoty wydaje... A nie mam jak za jego plecami bo mamy wspólne konto. O wszystkich wydatkach na co i ile wie. Nawet nie mam się komu wygadać. Nie mam koleżanek przyjaciół. Bracia za daleko ale oni mają swoje życie... A ja muszę z tym wszystkim być sama...
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.