Left ArrowWstecz

Potrzeba częstego kontaktu z telefonem i czatem zaufania mimo terapii CBT raz w tygodniu i poczucia samotności

Co zrobić gdy czuję potrzebę częstego kontaktowania się z telefonem i czatem zaufania mimo tego, że mam psychoterapie CBT raz w tygodniu i mi to nie wystarcza, dodatkowo czuję się samotnie - więc może dlatego mam taką potrzebę.
User Forum

Mateusz

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie, 
częste sięganie po czaty zaufania może być formą zachowania zabezpieczającego, które daje chwilową ulgę, ale utrudnia budowanie Pana własnej zdolności do samoregulacji. Samotność często uruchamia myśli o braku zasobów do przetrwania trudnych chwil w pojedynkę, co pcha Pana ku zewnętrznym źródłom wsparcia. Warto, aby na kolejnej sesji przeanalizował Pan z terapeutą, jakie konkretne emocje pojawiają się tuż przed wybraniem numeru.
Pozdrawiam serdecznie

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

w takiej sytuacji najlepiej rozmawiać o tym z terapeutą i zastanowić się wspólnie jakie rozwiązania mogą być dla Pana pomocne. 

Pozdrawiam
Urszula Żachowska

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Witaj Mateuszu, to co opisujesz, jest bardzo ważnym sygnałem dotyczącym Twoich obecnych potrzeb emocjonalnych. Poczucie, że jedna godzina terapii w tygodniu nie wystarcza w starciu z dotkliwą samotnością, jest doświadczeniem wielu osób w procesie CBT i warto podejść do tego z dużą wyrozumiałością dla samego siebie.

W tej sytuacji najskuteczniejszym krokiem będzie wniesienie tego tematu bezpośrednio na najbliższą sesję, ponieważ ta potrzeba częstego kontaktu jest niezwykle cennym materiałem do pracy terapeutycznej. Razem z terapeutą możecie przyjrzeć się temu, jaką funkcję pełni dla Ciebie telefon zaufania – czy jest to sposób na rozładowanie napięcia, czy może próba ucieczki przed trudnymi myślami, które pojawiają się w ciszy. W nurcie CBT warto wspólnie opracować konkretny plan działania na momenty kryzysowe, który pomoże Ci stopniowo budować własne zasoby do regulacji emocji, byś z czasem czuł się pewniej nawet bez zewnętrznego wsparcia. Samotność, o której wspominasz, to często sygnał, że brakuje Ci bliskich więzi w codziennym życiu, dlatego terapia może stać się przestrzenią do wypracowania sposobów na otwieranie się na ludzi i budowanie relacji poza gabinetem. 

Pamiętaj, że korzystanie z telefonu zaufania w trudnych chwilach to wyraz Twojej dbałości o siebie, jednak celem terapii jest wyposażenie Cię w takie narzędzia, byś w przyszłości potrafił stać się dla siebie bezpiecznym oparciem.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, myślę, że warto o tym porozmawiać ze swoim psychoterapeutą. Jeśli taka potrzeba pojawiła się podczas procesu terapeutycznego może być to ważna informacja dla Was obojga. Bardzo możliwe, że poczucie samotności wpływa na to pragnienie, a może jeszcze inne kwestie, którym warto się przyjrzeć podczas terapii.

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Mateuszu,

 

Sądzę, że ta potrzeba częstego kontaktu mówi przede wszystkim o dużym napięciu i samotnościa nie o „problemie z Panem”. To próba regulowania emocji na tu i teraz.

Uważam, że warto potraktować to jako ważną informację: jedna sesja w tygodniu może być dla Pana na ten moment niewystarczająca. Można rozważyć zwiększenie częstotliwości lub wprowadzenie dodatkowego wsparcia między sesjami. Według mojej opini pomocne może być też stopniowe budowanie innych form „kontaktu”: krótkie, zaplanowane rozmowy z kimś zaufanym, grupy wsparcia, a także uczenie się sposobów bycia ze sobą, gdy pojawia się napięcie (np. zapisywanie myśli, techniki oddechowe).Czat zaufania nie jest czymś złym ale dobrze, by nie był jedynym sposobem radzenia sobie.

Najważniejsze pytanie brzmi: czego najbardziej Pan szuka w tych kontaktach – ulgi, bycia wysłuchanym czy np.poczucia bliskości?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To, co czujesz, jest zrozumiałe jeśli jest w Tobie dużo samotności, to naturalne, że szukasz częstszego kontaktu. To nie jest za dużo tylko sposób radzenia sobie.

spróbuj zauważyć:kiedy pojawia się ta potrzeba? czego wtedy najbardziej Ci brakuje (rozmowy, uspokojenia, bycia z kimś)?

Możesz też wprowadzić małe alternatywy: npnapisać do jednej zaufanej osoby albo zapisać myśli zamiast od razu dzwonić

I koniecznie powiedz o tym na terapii,bo to ważna informacja.

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Panie Mateuszu 

 

 Pana potrzeba częstszego kontaktu z telefonem i czatem zaufania, mimo cotygodniowej terapii CBT, może wynikać z głębokiego poczucia samotności, co jest częstym wyzwaniem w procesie terapeutycznym. Warto porozmawiać o tym otwarcie z terapeutą, by dostosować plan sesji lub rozważyć dodatkowe wsparcie.

Należy wnieść na sesję z terapeutą CBT  samotność i kompulsję do telefonu, a terapia ta pomaga identyfikować automatyczne myśli napędzające te zachowania i zastępować je zdrowszymi strategiami. Można rozważyć zwiększenie częstotliwości sesji lub uzupełnienie o sesje między spotkaniowe, jeśli to możliwe. Jako osoba z doświadczeniem w psychoterapii, można też poprosić o techniki do samodzielnego stosowania, np. rejestrowanie impulsów do kontaktu z telefonem.

Ważnym elementem jest zidentyfikowanie wyzwalaczy. Proszę notować, kiedy pojawia się potrzeba sięgnięcia po telefon i kwestionować myśli typu "tylko to mi pomoże".

Proszę zrobić miejsce na jedną autentyczną rozmowę tygodniowo z bliską osobą, zamiast wielu powierzchownych interakcji online.

 

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Myślę, że trafnie Pan zauważa, że potrzeba częstego kontaktu może wiązać się z samotnością i potrzebą bycia wysłuchanym. Telefon czy czat zaufania dają szybką ulgę, poczucie kontaktu i to, że ktoś jest obok, zwłaszcza wtedy, gdy na co dzień bardzo tego brakuje.

 

Nie ma nic złego w korzystaniu z takich form wsparcia, szczególnie w trudniejszym czasie. Jednocześnie jeśli czuje Pan, że jedna sesja CBT tygodniowo nie wystarcza, warto powiedzieć o tym swojemu terapeucie. To ważna informacja, być może potrzebuje Pan formy pracy terapeutycznej lub większego skupienia na poczuciu samotności i relacjach.

 

Zastanawiam się też, czy telefon zaufania pełni dla Pana trochę rolę „zastępczego kontaktu”-miejsca, gdzie można poczuć bliskość, uwagę i zrozumienie. Jeśli tak, to nie znaczy, że robi Pan coś złego. To raczej sygnał, że bardzo potrzebuje Pan więcej bezpiecznych relacji i wsparcia w codziennym życiu.

Warto potraktować tę potrzebę nie jako „problem”, tylko jako ważną informację o tym, czego Panu teraz brakuje. I nie zostawiać z tym samego siebie.

 

Pozdrawiam,

Marcelina Lipa, psycholog

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Czy terapia Gestalt pomoże w przetwarzaniu żałoby i emocji po stracie bliskiej osoby?
zauważyłem, że czas nie pomaga mi uporać się z emocjami po stracie bliskiej osoby. żałoba, którą przeżywam, wciąż nie daje mi spokoju i rzutuje na moje codzienne życie. emocje wracają do mnie niespodziewanie i są przytłaczające. zastanawiam się, czy terapia gestalt mogłaby pomóc mi poradzić sobie z tymi uczuciami. słyszałem, że ta terapia kładzie nacisk na przeżywanie emocji w chwili obecnej i bycie w tu i teraz. zastanawiam się, czy może mi to pomóc lepiej zrozumieć i zaakceptować moje emocje. chciałbym dowiedzieć się, jak terapeuta gestalt wspiera w procesie transformacji emocjonalnej po stracie. wiem, że kluczowe jest zrozumienie własnych uczuć i potrzeb, co może przynieść ulgę. czy terapia pomaga również w radzeniu sobie z niewyrażonymi emocjami, które być może są źródłem mojego bólu? mam potrzebę pozyskania dokładniejszych informacji o tym, jak wygląda terapia gestalt w kontekście żałoby. czy terapeuta pomaga w tworzeniu nowych sposobów reagowania i zachowań emocjonalnych? ile czasu zazwyczaj trwa taki proces? będę bardzo wdzięczny za wszelkie wskazówki i opinie o tym, czy warto spróbować terapii gestalt w moim przypadku.
2 lata temu zdiagnozowano u mnie chorobę nowotworową.
2 lata temu zdiagnozowano u mnie chorobę nowotworową. Wygrałem tak naprawdę na loterii, najlepiej leczący się nowotwór, 1 stadium, skończyło się jedynie na zabiegu. Natomiast od tego momentu mam wrażenie, że cały stres, lęk i problemy, które trzymałem w sobie i organizm radził sobie z nimi, nagle wypłynęły i skumulowało się to wszystko. Zacząłem mieć ataki paniki, 2 epizody depersonalizacji kilkuminutowe. Stwierdziłem, że potrzebuję pomocy psychoonkologa i psychiatry. Zacząłem brać leki, od pierwszego dnia poczułem kolosalna różnice, spokój, pełen oddech, który od dawna nie czułem. Poza tym chodziłem na psychoterapię, która też pomogła mi w funkcjonowaniu. Mija rok od tego wszystkiego i zaczęły mnie dopadać rzuty lękowo-depresyjne. Jest okres, w którym czuje się stabilnie, a potem przychodzi okres, w którym czuje się źle, nie dbam o higienę osobistą, nie wychodzę z domu. Być może leki są za słabe, bo jestem na najniższej dawce, na której praktycznie żaden z pacjentów mojej Pani doktor psychiatry nie jest, bo jest to dawka wprowadzająca, którą się stosuje przez dwa tygodnie, żeby przejść na standardową dawkę. Mam teraz taki problem. Prawdopodobnie będę przyjmował większą dawkę. Boję się, że nie zadziała, że nadal będę się słabo czuł i będę musiał szukać nowego, innego leku. Boję się tego, że nie znajdziemy odpowiedniego leku. Nie chce też do końca życia brać leków, chce sam radzić sobie ze swoim organizmem. Podobno te leki mają zwiększać serotoninę, denerwuje mnie to, że nie da się sprawdzić, ile tej serotoniny jest w organizmie, że nie ma w psychiatrii suchych faktów, to wszystko jest oparte na wywiadzie pacjenta. Nie rozumiem też tego, dlaczego skoro tak dobrze jest u mnie, nie mam nawrotów choroby, mam dobrą pracę, niech wróciłem do samopoczucia sprzed diagnozy nowotworu. Do stabilnego samopoczucia psychicznego nie pozwalają mi wrócić objawy somatyczne. Mianowicie zmęczenie, mam wrażenie, że czasami, gdy wychodzę na dwór, to czuje się jak w sytuacji, gdy jestem przeziębiony z gorączką, wyzdrowiałem i kolejnego dnia 1 raz wychodzę na dwór od tego przeziębienia. Nie wiem, jak sobie poradzić z tym wszystkim. Chce czuć się normalnie, nie chce mieć taki wzlotów i spadków nastroju.
Jak mam dobrać odpowiedniego psychologa jeśli mam problemy ze sobą na kilku płaszczyznach? Mam brak pewności siebie, brak znajomych, myśli samobójcze, poczucie braku sensu życia, nieudane życie seksualne, poczucie bycia zerem jako facet, samotność i jeszcze coś by się znalazło.
Pogorszone samopoczucie po pierwszej wizycie u psychologa i lęk przed kolejną. Czy to normalne?
Byłam na pierwszej wizycie u psychologa.Po wizycie mój stan psychiczny bardzo się pogorszył.Moje myśli nie dają mi spokoju,że jestem beznadziejna ,do niczego się nie nadaję...Najchętniej cały dzień spędziłabym w łóżku, nic nie robiąc....Nic mnie nie cieszy i co chwilę chce mi sie płakać. Myślę o rezygnacji z następnej wizyty, mimo iż wiem, że potrzebuje pomocy (stresuje się bardzo wizytą, boję się).Czy takie samopoczucie jest "normalne "?Co zrobić by poczuć się lepiej ?
Mieszkam w Poznaniu, wiąże mnie tam tylko praca - brak rodziny, brak znajomych. Od niedawna chodzę na terapię
Witam, mieszkam w Poznaniu, wiąże mnie tam tylko praca - brak rodziny, brak znajomych. Od niedawna chodzę na terapię w Koninie, terapeutka ostatnio powiedziała, że i tak wytrzymam w Poznaniu i że mam porozmawiać z lokatorami o problemach. Złożyłem wypowiedzenie wynajmu, ona to zakwestionowała, że zła decyzja. Od rozmowy z lokatorami, to są obcokrajowcy, jest gorzej, nie mam ochoty do niej chodzić na terapię. Czy warto zmienić terapeutkę? Dlaczego źle mi doradziła? Mam wrażenie, że nie chce, abym się wyprowadził, tylko że nie widzę sensu aby tam mieszkać dłużej, to powinna zrozumieć. Podważa moje decyzje. Terapeutka chyba powinna rozumieć pacjenta przede wszystkim?
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.