
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z zaburzeniami lękowymi po latach terapii i leków?
Monika
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość. Uważam, że zrobiła Pani już naprawdę ogromną pracę: zarówno farmakologiczną, jak i terapeutyczną. Myślę, że dziś jest „lepiej niż na początku”, nie jest wcale małą rzeczą, tylko realnym efektem Pani wysiłku i wytrwałości. Jednocześnie rozumiem, jak frustrujące może być poczucie, że to wciąż ogranicza Pani samodzielność. Przy zaburzeniach lękowych często dochodzimy do momentu, w którym leczenie zmniejsza objawy, ale nie odbudowuje jeszcze w pełni poczucia sprawczości i zaufania do siebie i to jest etap, nad którym można dalej pracować. Rozważyłabym kilka kierunków:
terapię bardziej ukierunkowaną na działanie i stopniowe odzyskiwanie autonomii (np. ACT lub podejścia oparte na ekspozycji w codziennym życiu),
pracę z ciałem (np. terapia somatyczna, TRE, uważność na sygnały z ciała), bo lęk często „trzyma się” fizjologii,
bardzo małe, systematyczne kroki w stronę samodzielności czyli nie „od razu więcej”, tylko „odrobinę inaczej niż wczoraj”. Sądzę też, że to, co Pani nazywa „brakiem samodzielności”, nie jest brakiem zdolności tylko efektem długo utrwalonego mechanizmu ochronnego a to z kolei oznacza, że można go powoli, bezpiecznie rozbrajać.
Naprawdę jest jeszcze przestrzeń na zmianę. Nie musi ona oznaczać rewolucji, raczej ciche, stopniowe odzyskiwanie siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Pani Moniko,
to, co Pani opisuje, to obraz wieloletniej i wyczerpującej walki o odzyskanie kontroli nad własnym życiem. Fakt, że mimo 15 lat zmagania się z lękiem i przejścia przez różne schematy leczenia oraz terapie, nadal szuka Pani rozwiązań, świadczy o Pani ogromnej determinacji, by nie pozwolić chorobie na ostateczne zwycięstwo. To, że jest lepiej niż na początku, to ważny sukces, choć rozumiem, że brak pełnej samodzielności po tak długim czasie jest źródłem ogromnego zmęczenia i martwi Panią o przyszłość.
Skoro klasyczne metody terapeutyczne i leki z grupy SSRI/SNRI nie przyniosły Pani pełnej ulgi, warto rozważyć podejścia, które skupiają się na innych mechanizmach działania niż te dotychczasowe. Jednym z nich jest terapia akceptacji i zaangażowania, która zamiast na walce z lękiem i próbach jego eliminacji, koncentruje się na budowaniu wartościowego życia pomimo odczuwanego niepokoju, co często paradoksalnie prowadzi do jego wyciszenia. Warto również skonsultować się z lekarzem psychiatrą w sprawie nowoczesnych metod wspomagających leczenie opornych zaburzeń lękowych, takich jak przezczaszkowa stymulacja magnetyczna, która jest bezinwazyjną metodą modulacji pracy mózgu i bywa skuteczna tam, gdzie farmakoterapia nie wystarcza.
Proszę również pamiętać o aspekcie biologicznym – w wieku 48 lat organizm kobiety przechodzi przez zmiany hormonalne związane z perimenopauzą, które mogą drastycznie nasilać stany lękowe i sprawiać, że dotychczasowe leki działają słabiej. Warto wykonać profil hormonalny i skonsultować się z ginekologiem-endokrynologiem, ponieważ wyrównanie poziomu hormonów często przynosi znaczącą poprawę stanu psychicznego. Nie jest Pani przypadkiem beznadziejnym; medycyna i psychoterapia stale się rozwijają, a Pani doświadczenie pokazuje, że potrafi Pani walczyć o siebie, co jest najważniejszym zasobem w procesie zdrowienia.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Karol Wąchała
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje, jak długą i wymagającą drogę już Pani przeszła w radzeniu sobie z zaburzeniami lękowymi. Włożyła Pani dużo wysiłku – zarówno w leczenie farmakologiczne, jak i terapię – i to, że widzi Pani choć częściową poprawę, jest ważne, nawet jeśli nadal odczuwa Pani ograniczenia.
W przypadku zaburzeń lękowych zdarza się, że potrzebne jest dalsze dopasowywanie leczenia – zarówno pod kątem leków, jak i formy terapii. Czasem pomocne bywa ponowne przyjrzenie się stosowanemu podejściu terapeutycznemu, jego pogłębienie lub uzupełnienie o inne metody pracy. Warto też rozważyć konsultację z lekarzem psychiatrą lub terapeutą, aby wspólnie ocenić, co na tym etapie mogłoby być najbardziej wspierające.
To, że nadal doświadcza Pani trudności z samodzielnością, może być bardzo obciążające emocjonalnie – dlatego tym bardziej ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama i dalej szukała adekwatnego wsparcia.
Na końcu warto dodać, że niektóre osoby korzystają także z hipnoterapii jako formy uzupełniającej – może ona wspierać pracę z lękiem i utrwalonymi schematami reagowania.
Pozdrawiam
Karol Wąchała
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje ogrom pracy i wytrwałości – mimo trudności szukała Pani różnych form leczenia i wsparcia. To, że jest lepiej niż na początku, ma znaczenie, nawet jeśli nadal nie jest tak, jakby Pani chciała.
Przy tak długotrwałych zaburzeniach często bywa tak, że poprawa jest stopniowa i nie zawsze liniowa, a poczucie „niesamodzielności” potrafi być bardzo obciążające.
Pytanie, które się tu pojawia, nie dotyczy tylko „co jeszcze zrobić”, ale też tego, co w tej chwili jest dla Pani najtrudniejsze w codziennym funkcjonowaniu i gdzie najbardziej odczuwa Pani ograniczenia.
To, że nadal Pani szuka i zadaje to pytanie, pokazuje, że jest w Pani gotowość do dalszej pracy nad sobą – nawet jeśli jest Pani tym już zmęczona.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Katarzyna Gołębiewska
Dzień dobry,
Dzieli się Pani swoim doświadczeniem kroczenia przez życie z towarzyszącymi zaburzeniami lękowymi. Pani determinacja, wytrwałość, jak również zapytanie o kolejne formy wsparcia pokazują, że nadal chce Pani zabiegać o poprawę swojego funkcjonowania. To ważne, że znajduje Pani w sobie siłę. W obecnej sytuacji, gdy nadal czuje Pani ograniczenia, warto przyjrzeć się swojemu położeniu. Przez 15 lat wiele się w Pani zmieniło, a przyczyniły się do tego zarówno farmakoterapia, jak i praca psychoterapeutyczna, którą Pani podejmowała. Jest Pani nieco inną kobietą niż lata temu i z całą pewnością jest Pani w innym miejscu swojego życia. Warto pomyśleć o tym, w którym obszarze czuje Pani trudność w byciu samodzielną (np. sprawstwa, pracy zawodowej, relacji, zmian wynikających z czynników fizjologicznych i/lub medycznych). Co się zmieniło i w jakim kierunku chciałaby Pani, żeby zmiana podążała. Które obszary rzeczywistości są wystarczająco dobre dla Pani, a które są najtrudniejsze. Warto spojrzeć na swoje obecne życie z szerszego poziomu. Jest wiele form pomocy. Na pewno warto utrzymać kontakt z psychiatrą (dobrze, gdyby była to stała osoba, która będzie kierować Pani leczeniem). Można rozważyć pracę z ciałem, pracę wglądową, ekspozycje na sytuacje lękowe. Czasami warto się zastanowić nad omówieniem aktualnej sytuacji z jedną z osób, która prowadziła Pani terapię (będzie to profesjonalne spojrzenie kogoś, kto Panią poznawał i być może w oparciu o to pokieruje Pani ścieżką). Natomiast punktem wyjścia dobrze żeby było ponazywanie konkretnych trudności. Zaburzenia lękowe są dużym obszarem. Ważne, żeby wiedzieć którym elementem zacząć się zajmować i pod tym kątem szukać form wsparcia.
Pozdrawiam
Katarzyna Gołębiewska
Psycholog i psychoterapeuta
Piotr Włodarczyk
Dzień dobry. Biorąc pod uwagę dotychczasowe leczenie (farmakoterapia oraz terapie takie jak EMDR i poznawczo-behawioralna), może Pani rozważyć uzupełnienie pracy terapeutycznej o podejście bardziej wglądowe, skoncentrowane na emocjach. Tego typu terapia pomaga głębiej zrozumieć źródła przeżywanych stanów lękowych, schematów reagowania oraz wewnętrznych konfliktów, które mogą podtrzymywać objawy mimo wcześniejszej poprawy. Terapia skoncentrowana na emocjach może wspierać rozwijanie większej świadomości i regulacji emocji, co powinno skutkować budowaniem poczucia wewnętrznej stabilności i sprawczości, co bywa szczególnie pomocne w długotrwałych zaburzeniach lękowych. Pozdrawiam

Zobacz podobne
Moje małżeństwo od początku było chwiejące się i z czasem przemoc ze strony męża rozwinęła się na tyle, że z powodu zaburzeń zdrowia, co jakiś czas lądowałam, a to na SOR, a to u psychiatry. Szukałam też pomocy na początku w CIK, gdzie odbyliśmy mediacje, które zaproponował terapeuta. Nic to nie dało, Wg męża byłam osobą chorą psychicznie, pastwił się nade mną i ciągle się odgrażał. Z czasem zaczęła pojawiać się policja w domu i była wdrożona Niebieska Karta. W tym wszystkim dzieci były wychowywane. Ja nie pracowałam, bo tak mąż chciał.
On miał firmę i jest przedsiębiorcą. Obecnie córka i syn muszą leczyć się u psychiatry na nerwicę i lęki. Ja mam również zniszczone zdrowie. Co ja mam teraz zrobić?
Córka nie wychodzi z gabinetu terapeuty, ma nerwicę natręctw i lęki a od pewnego czasu również syn musi chodzić do Psychiatry. Mogę tylko do siebie mieć pretensje, że nie ochroniłam swoich dzieci. Chodzi mi po głowie pomysł, żeby byłego małżonka oddać w ręce Prokuratury za krzywdy wyrządzone.
Na rozprawie rozwodowej od Sędzi dowiedziałam się, że on mnie zgłosił, że jestem sprawcą przemocy, sprawa została umorzona, a ja nawet nie wiedziałam, że takie coś miało miejsce.
Jednak ten fakt nie ma dla mnie większego znaczenia.
Zdrowie dzieci jest ważniejsze. Córka ma naprawdę problemy.
Czy jest może gdzieś w Polsce inny rodzaj terapii, który byłby skuteczny? Z góry dziękuję za pomoc, będę wdzięczna za odpowiedź. Anna

