
Partnerka porusza tematy związane z ex, które są dla mnie drażliwe, partnerka wie, że postawiłem granicę.
Marcin
Aleksandra Działo
Szanowny Panie,
opisuje Pan sytuację w sposób szczegółowy i właściwie postawił Pan powyżej pewne założenia, które, jak myślę, mogą być wspierające w zrozumieniu sedna problemu. Napisał Pan, że obecna partnerka:
“Pomimo tych słów i czynów moja partnerka nie potrafi w pełni mi zaufać. ”
…"ona tego nie doceni i skwituje to "dla ex byłeś taki sam, a teraz z nią nie jesteś, ze mną może być tak samo"
Zauważa Pan u partnerki trudności z zaufaniem. Drugie wymienione zdanie jest z kolei pełne lęku przed porzuceniem. Pana obecna partnerka wydaje się komunikować więc trudności z zaufaniem i lękiem. Są to emocje, które może przeżywać niezależnie od tego co Pan robi i jak wygląda państwa relacja.
Każdy z nas wchodzi w relacje z jakimś bagażem emocjonalnym i doświadczeniami z poprzednich związków i relacji. Mogą to być doświadczenia bezpieczeństwa i miłości (wcześniejszych partnerów, rodziców, rodzeństwa, przyjaciół), a mogą być to doświadczenia cierpienia, porzucenia, strachu. W związku z tym każdy z nas miewa pewne obawy na co dzień, które mogą się pojawiać potem w kolejnych relacjach, które tworzymy. To, że partnerka ma trudności z zaufaniem lub odczuwa lęk przed porzuceniem nie musi więc oznaczać, że odczuwa te emocje bezpośrednio w związku z Pana zachowaniem. Rozumiem, że trudno przyjąć tę perspektywę kiedy partnerka wyciąga takie daleko idące wnioski na podstawie smsów sprzed tak długiego czasu, jednak jeśli jest Pan przekonany o swoich szczerych intencjach wobec niej i ma Pan poczucie, że poprzez rozmowę, mogą Państwo rozładować budujący się konflikt, proponowałabym wybrać się na krótką wspólną interwencję do terapeuty par. Może to Państwu bardzo pomóc - partnerce poradzić sobie z brakiem zaufania i lękiem, a panu ze złością, która powstaje na skutek oskarżeń ze strony partnerki.
Pozdrawiam,
Aleksandra Działo

Zobacz podobne
Witam, chciałabym prosić o poradę. Mam 20 lat, nadal mieszkam z rodzicami i studiuję zaocznie w Poznaniu. W przyszłym tygodniu mam finałowe egzaminy, jednak sytuacja w domu nie pozwala mi się uczyć. Moi rodzice cały czas się kłócą albo nie odzywają się do siebie. Zazwyczaj problemem są pieniądze albo ja. Od dwóch lat jestem w związku, jednak przez większą część tego czasu to mój chłopak musiał przyjeżdżać do mnie, a nie ja do niego, ponieważ mama miała z tym problem. Za każdym razem zabraniała mi do niego jeździć, a jeżeli próbowałam się buntować, kazała mi się pakować i wyprowadzić do niego. Wcześniej wystarczyło, żebym po prostu odpuściła i prosiła chłopaka, żeby po raz kolejny przyjechał do mnie. Był moment, kiedy chciał zerwać, ponieważ miał dość tego, że nie mogę do niego przyjechać.
Od początku tego roku zaczęłam się buntować i spędziłam u niego Sylwestra, dwa tygodnie w styczniu, a także luty, marzec i maj. Jak wcześniej wspomniałam, w przyszłym tygodniu mam egzaminy i chciałam teraz do niego pojechać nie tylko po to, by spędzić z nim czas, ale też żeby się pouczyć i nieco zrelaksować. Mój chłopak mieszka na wsi – przebywanie tam bardzo mnie uspokaja, zwłaszcza że sama mieszkam w mieście.
Zawsze w domu byłam narażona na stres, bo mój ojciec był alkoholikiem przez siedemnaście pierwszych lat mojego życia, a mama szantażuje mnie emocjonalnie przy każdej okazji i płacze z byle powodu, kiedy tylko nie chcę jej słuchać. Ostatnio, w nerwowej sytuacji, zaczęło boleć mnie serce, źle się czułam i dostałam palpitacji, co może być spowodowane ciągłym stresem.
Dzisiaj powiedziałam rodzicom, że może pojadę do chłopaka, żeby się pouczyć. Ojciec zaakceptował ten fakt, ponieważ twierdzi, że jestem dorosła, wiem, co robię i niczego mi nie zabroni. Matka zrobiła mi awanturę: powiedziała, że i tak za często tam jeżdżę, że siedzę tam za darmo, nie dokładając się do niczego, i że mnie tam nie chcą. Zapytała, czy nie jest mi wstyd, że jako dziewczyna cały czas siedzę u chłopaka. Dodała, że wie, iż nie będę się tam uczyć, choć jest to częściowy powód, dla którego chcę jechać.
Odpowiedziałam, że gdyby mnie tam nie chcieli, nie proponowaliby mi przyjazdu, tylko powiedzieliby wprost. Po drugie, w zeszłym roku przed maturą byłam zmuszona jechać z nią na wieś do dziadka, gdzie byli mój brat, jego dziewczyna i jej syn – kiedy tylko chciałam się pouczyć, on biegał, hałasował i trzaskał, przez co nauka była niemożliwa.
Mama zapytała, kiedy jadę, a gdy odpowiedziałam, że nie wiem, stwierdziła, że mam się porządnie spakować, a najlepiej wyprowadzić. Potem powiedziała, że najlepiej byłoby, gdyby to ona się wyprowadziła, bo wtedy byłaby szczęśliwa z ojcem.
Przykro mi, że własna mama tak mnie stresuje przed egzaminami, ale nic z tym nie mogę zrobić. Nie wiem, co mam zrobić. Raczej pojadę do chłopaka, ale czy to będzie moment, w którym naprawdę się do niego wyprowadzę – bo mama mnie wyrzuci z domu – nie wiem.
